Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
09.03.2022 - 09.03.2022
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.03.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzień 3 Schladming, a będąc precyzyjnym Planai+Hauser Kabling. Pogoda wymarzona - bezchmurne niebo, temperatury na minusie cały dzień - zależnie od miejsca od -6/-11 rano do -1/0 po południu. Na niektórych stacjach podawali nawet +12 ale to musiał być termometr w słońcu - w powietrzu czuło się mróz. Pod nartą twardo i równo jak na ten ośrodek przystało. Temperatury, szczególnie te nocne robią swoje. Zastanawia mnie jedno - jak oni to robią że nie ma lodu? No może w paru miejscach był, ale dosłownie w kilku. W naszych środkach to norma, że od rana pod cienką warstewką "szronu" czyhają niespodzianki. Ludzi niby sporo było widać na trasach, ale kolejek do kolejek brak - jeżeli już to 10-20 osób, minuta dwie i wio do góry. Większość tras w dobrym stanie do samego końca, pomimo odsypów można było swobodnie pojeździć - początkujący mieli problemy ale to normalne. Ośrodek raczej dla dobrze jeżdżących, mało niebieskich tras, a jak już coś jest oznaczone na niebiesko to jakiś nudny łącznik. Planai zdecydowanie wygrywa, trasa nr 1 klasa - 4,2km na pełnym gazie po szerokim równiutkim i pustym stoku, aż się człowiek zastanawia czy ta trasa się kiedyś skończy? Poza tym dużo raczej krótkich tras 1000-1500m. Człowiek się nie rozkręci a już hamować trzeba. Czarne trasy oznakowane na wyrost - albo tej stromizny jest 200-300m albo w ogóle nie wiadomo o co chodzi jak z czarną 6 która prowadzi od górnej stacji gondoli Planai West do stacji pośredniej. Hauser Kabling kilka tras do zaliczenia i powrót do Planai. Reiteram+Hochwurzen zostawiłem sobie na kolejny wypad. Na liczniku 101km/56km w dół, znowu jakoś tak wyszło podobnie do poprzednich dni, ale totalnie poza kontrolą.7 punktów
-
Do ostatniej chwili wyjazd pod znakiem zapytania - po ostatnich nartach w Jańskich mocne przeziębienie, podejrzenie Covid. 2 testy antygenowe negatywne więc ostatecznie w czwartek decyzja jedziemy. Tylko gdzie? Prognozy na ten tydzień nie były optymistyczne - od środy pochmurno i śnieg. W odwodzie były jeszcze Włochy ale tam jeszcze gorzej. Długo na prowadzeniu było Nauders, ale ostatecznie rozsądnych noclegów nie było więc powrót do pierwotnego planu i jestem. Skiamade po raz drugi i po raz drugi w marcu (poprzednio 2018 rok) Dzień 1 Flachauwinkl Jeden z cieplej wspominanych ośrodków z poprzedniego wyjazdu. Wybrany z 2 powodów - niedziela więc większe i słynniejsze ośrodki mogą być zatłoczone, drugi to dobry ośrodek na rozgrzewkę. Nie wiem jakie macie doświadczenia ale dojazd to mistrzostwo świata - zjeżdżacie z A10 i za 500m parkujecie pod ośrodkiem. Fajne szerokie trasy o urozmaiconym naturalnym ukształtowaniu. Ludzi jak na niedzielę niewielu - max kolejka 3 minuty, 90% wjazdów na bieżąco, trasy perfekcyjne z rana w dobrym stanie do końca dnia - pojawiło się trochę cukru ale muld nie było. Większe odsypy na małych fragmentach popularniejszych tras. Lód w kilku miejscach się pojawił w ilościach śladowych. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania - przejechane 99km w dół 56km. Skończyliśmy o 14:30 więc spokojnie można było dobić do 70km samych zjazdów, ale mamy jeszcze 5 dni na nartach więc trzeba rozłożyć siły Ośrodek ma niezbyt nowe ale szybkie kanapy i co ważniejsze trasy są znacznie dłuższe od długości wyciągu co daje duuużo zjazdów a mało wjazdów. Kilka fotek z dzisiaj:4 punkty
-
Dzień 4 Flachau+Wagrain+kawałek St. Johan Pogoda dopisuje - słonecznie, a wręcz bezchmurnie cały dzień. Rano -7 w cięgu dnia na dole doszło do +8 i to było widać na stokach. Ludzi więcej niż w Schladming, kolejki niewielkie ale praktycznie do wszystkich wyciągów. Dobrze to było widać na trasach. Trasy we Flachau szeeeerokie. Miejscami lotniska, a mimo to po południu zmuldzona na całej swej obłędnej szerokości. W Polsce z takich tras wytyczono by pewnie z 2-3 pełnoprawne trasy. Odsypy miały już cięższy charakter i nie zawsze można było ciąć przez nie i jak dodać do tego narciarzy starajacych się ominąć je za wszelką cenę to robiło się mało przewidywalnie, co miało wpływ na przyjemność z jazdy. Ogólnie Flachau to dość dziwne miejsce - dużo wyciągów, ale przy nich krótkie trasy, takie 1000-1500m. Co prawda trasa przy głównej gondoli to ok. 3,3km, ale z racji że jst przy głównym parkingu to od rana kolejka do gondoli na ok 8-10 min więc nie było sensu zjeżdżać ponownie. Najdłuższa trasa jaką zrobiłem to 5km z samej góry do dołu krzesła na prawo od gondoli chyba Starjet 1. Ale żeby wjechać na samą górę to trzeba wjechać 3 krzesłami lub gondolą i 2 krzesłami. Zjazd 5km to naprawdę fajne doświadczenie, ale inwestycja czasowa w wyciągi nie zachęcała do powtórzenia. Godna polecenia trasa 17+16a do Mozarta 1 - tez ponad 3km fajnej jazdy, ale z rana, potem zryta okrutnie. Wagrain to już nie tak szerokie trasy ale jak najbardziej bardzo fajne dające sporo miejsca do jazdy na krawędziach. Jest 1 trasa godna uwagi 22+21 dająca zjazd 3,3km, powrót archaiczną gondolką 6-os, ale z czasem wyjazdu na górę 12min nie mam nic do zarzucenia. Reszta to krótkie trasy, człowiek się nie zdąży obejrzeć i koniec. W St. Johan znowu 1 perełka trasa 34 ponad 3km zjazdu, reszta krótka. Czarnej 33 po krótkim namyśle nie zaliczyłem - na ostatnim zdjęciu widać trochę jak zryta była, szkoda było zsuwać się po tym. Jeśli ktoś planuje wizytę w tym ośrodku to chyba logistycznie dobrym wyborem jest start i zwiedzanie od Wagrain +St Johan+Alendorf, a drugi dzień Flachau z rana i ewakuacja do Flachauwinkl na resztę dnia. Był to mój drugi raz we Flachau i odczucia podobnie jak za 1 razem nie zachęcają mnie do kolejnej wizyty, chyba że w podanym wyżej układzie. Liczby dnia to 94km/47km w dół. Gorszy wynik to efekt liczby ludzi, krótkich tras i zmęczenia po kilku intensywnych dniach. G-LINK udało nam się z biegu zaliczyć więc nie była to dla nas znacząca strata czasu.4 punkty
-
Cześć, ja się zdecydowałam na Jańskie Łaźnie w tym roku zamiast Alp (bo za daleko, żeby tam jechać z bobasem). Miło mnie zaskoczył ten ośrodek, spędziłam tam świetne 5 dni Mimo, że trwały ferie w Czechach, właściwie nie stałam w kolejkach do wyciągów (no, może dwa razy), fajne lajtowne trasy (ta czarna z Cernej Hory to taka właściwie czerwona aplejska). Było naprawdę miło, rodzinnie, ciekawie. Zaprzyjaźniłam się z panem od wyciągu talerzykowego na Formankach gdzie szlifowałam jazdę na snowboardzie, jadłam dobrą pizzę, pojeździłam trochcę tymi długiiimi trasami (bo sezon zaczynałam na Nowej Osadzie). Jak przeprowadzę się do Wrocławia to na pewno będę tam częściej bywać! Comp 1.mp44 punkty
-
4 punkty
-
Dzień 2 Hochkoenig. Dzisiaj pogoda walczyła. Długo słońce nie mogło się przebić i dopiero po 13 wyszło na dobre. Są tego dobre strony - trasy twarde do końca, odsypy cukrowe nie przeszkadzały bardzo w jeździe - no może poza kilkoma stromszymi fragmentami. Ludzi im bliżej południa tym więcej, co było widać na stokach, ale nie w kolejkach do wyciągów. Jeżeli już się trafiła "kolejka" to taka na 2 min czekania. W najgorszym momencie ilość ludzi na stoku nie była problemem bo trasy baaardzo szerokie. Ośrodek sam w sobie ciekawy. Jak wspominałem 4 lata temu zaczynaliśmy w kompletnej mgle od strony Maria Alm. Dzisiaj liczyłem na słoneczną pogodę, a dla odmiany startowaliśmy w Muelbach. Słońca brakowało, ale kontrast był przyzwoity. Podążaliśmy w kierunki Maria Alm, ale nie do końca jak prowadzi Toura, tzn. zaliczaliśmy wszystkie trasy "powrotne" i dopiero później te prowadzące zgodnie z pomarańczowym oznakowaniem. Chodziło o "zaliczenie" wszystkich tras w dobrym stanie - spodziewałem się, że po południu to już będzie tylko wożenie się w kierunku auta. Okazało się, że obawy o stan tras były trochę na wyrost. Trasy w ośrodku są ciekawe, urozmaicone. Mało jest tras niebieskich co dla mniej wprawnych podążających oznakowanym szlakiem było wyzwaniem. Jest za to sporo czerwonych fragmentami ocierających się o bordowy oraz czarne które zasługują na ten kolor ale tylko na początku. Kilka tras powtórzyliśmy po 2-3 razy. Najdłuższy zjazd jaki udało mi się zarejestrować to 5,6km. Niestety jest tam też sporo łączników, na których emocji brak, a potrafią się ciągnąć dosłownie kilometrami. Ale to pewnie konsekwencja połączenia wszystkich miejscowości w formie szlaku. Co zasługuje na szczególną uwagę to liczba restauracji. Są wszędzie i zachęcają do wstąpienia, na szczęście dzisiaj pogoda barowo-tarasowa nie była, a małe co nieco na słoneczku to chyba najlepsza strona wiosennego (i nie tylko ) nartowania. Dzisiejszy wynik to 99,5km z czego 57km w dół (a miało być dzisiaj luźniej ), a kończyliśmy jazdę o 14:40. Fizycznie na razie daję radę, ale kolejne 4 dni zapowiadają się równie ciekawie. Co dalej będę dopiero planował. Kilka zdjęć bez większej chronologii i myśli - z racji na brak słońca nie chciało mi się za często ich robić.4 punkty
-
Dziś łatwy profil, w końcu jestem zadowolony ze swoich mini fok. Trasa: Borowice Cmentarz, pod górę , potem lekki zjazd na drogę Chomontową, skrót na Kotki dalej niebieskim na Strzechę Akademicką do Lucni Bouda i w prawo po tyczkach na Odrodzenie , zjazd i asfaltem(śnieg) do Cmentarzyka , w sumie z postojami niecałe 4h/ 20 km https://connect.garmin.com/modern/activity/8426195549 Całość bez żadnych przepinek (ściągnąłem foki dopiero na Karkonoskiej bo stamtąd do auta już tylko w dół)_ foczki spisały się prawie na medal, a zdziwienie narciarzy biegowych w kilku miejscach z nartami na plecach, ich miny jak ktoś ich wyprzedzał na ''pancernych nartach'' na odcinku od Luci Bouda do Odrodzenia.... fajne uczucie. Na minus to temperatura- od Chomontowej przez ca 1km w lesie trochę za ciepło, mokry śnieg przyklejał się do nart/fok. Kilka foto poniżej , reszta tu https://ibb.co/album/SQ2xNx3 punkty
-
Niedaleko Schladming jest ośrodek Galsterberg - cisza, spokój, doskonałe warunki i oldschoolowy klimacik, coś pięknego polecam! Też pamiętam w samym Schladming dosyć spory tłok, a kawałek dalej zupełnie inna jazda. Tras niezbyt dużo, ale można się wyjeździć do woli, dobry rejon też na skitury. Jedyne co, to że dosyć wysoko trzeba się samochodem wdrapać na górę, skibus chyba nie jeździ.3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
😆😆😆 tak w skrócie opisze dzisiejszy dzień i stacje ST-LUC CHANDOLIN Po raz kolejny przekonałem się że małe stację są piękne i dają dużo więcej frajdy niż sławne ośrodki to stacja do której mógłbym się przeprowadzić i już z tamtąd nie wyjeżdzać .Stacja nie przypadnie do gustu narciarzom którzy nie znoszą orczyków szczególnie tależykowych a te miały ponad 2 km długości, ja się na nich wychowałem i tęsknie za starym Szczyrkiem Trasy bajeczne twarde zero lodu i moje ulubione według mojej klasyfikacji niebieskie plus wg.tej samej klasyfikacji Zinal czerwone plus Widoki w St luc miażdżą system są po prostu epickie ,pogoda ponownie 110% Dzisiejszy dzień zapamiętam do końca życia jako kwintesecja narciarskiego eldorado2 punkty
-
1 punkt
-
Oprócz schroniska to nawet nie ma gdzie zjeść bo po zjeździe do Hiltona nie ma jak wrócić... Doliny raz działają, na drugi dzień nie. W zeszłą niedzielę kolejka do kanapy między 11 a 12 tak na 10-15 minut max, grzebień do 10 zamknięty bo trening, doliny nie chodziły, Jedyny plus to że na FISie do Jaworzyny i na niebieskiej warunki bardzo dobre i można się było fajnie wyjeździć, ale jak na taką zimę to strasznie zmarnowany potencjał tej góry.1 punkt
-
Nie widziałem tego wcześniej (chyba nie było na forum), ważny gest.1 punkt
-
Tak byłem w niedzielę popołudniu od Dworca Huty (rano byłem na zjazdowych) wszędzie da się "pobiegać" w bardzo dobrych warunkach choć bliżej Huty jest mniej śniegu. Od Chatki Robaczka to nie wiem bo tam nie byłem . Wszystkie trasy utrzymywane przez Bieg Piastów są wyratrakowane.1 punkt
-
Dzięki Krzychu 🍺 Panowie u siebie nie mieli ale szybki kontakt z La Sportiva i już do mnie jedzie 👍1 punkt
-
Mozesz sprawdzic u dystrybutora. Bakosport Sp. z o.o. ul. Bukowiecka 92 lok.124 03-893 Warszawa Poland Jak nie mają to ludzie sprawdzaja bezposrednio w La Sportiva przez formularz kontaktowy. Zamowienie części i tak pewnie przez dystrybutora ale podobno Włosi są bardzo pomocni i szybko odpowiadaja.1 punkt
-
Dzisiaj warunki bardzo dobre. FiS do dolin przez "grzebień równo i twardo. Ludzi mało tak że jazda na bieżąco. Głównie na orczyku bo "górna" kanapa stała do ok godz. 11.00 (jakaś awaria). Jutro i pojutrze FiS zamknięty do 10.30 (trening). W piątek FiS będzie nieczynny przez cały dzień (zawody).1 punkt
-
Niedzielne Tatry ponownie w Dolinie Staroleśnej , słońce bezwietrznie i parę centymetrów puchu po sobotnim opadzie , wybór celu skiturowego padł na Pośrednią przełęcz oraz Żółtą ławkę ( linie S i T wg Miro Peto). Mi szczególnie przypadł zjazd z pośredniej przełęczy opisany przez Mira jako jedna z najdłuższych żlebowych lini ( zjazd Królewskim żlebem ma chyba większy spadek ) sam żleb przepiękny do zjazdu i towarzyszące mu pionowe ściany . Po zjeździe na doliny zostało trochę czas więc udałem się na Żółtą ławkę początek zjazdu ma minimalnie większe nachlenie niż poprzedni żleb natomiast potem teren dość szybko łagodnieje i wyjeżdża się na szerokie pola śnieżne , z Żółtej ławki można zjechać też do Terinki. W obu miejscach byłem pierwszy raz ale pierwszy zjazd był najbardziej udany w tym roku. 1 zdj Zjazd z Pośredniej przełęczy 2 zdj widok na 5 stawów Spiskich 3 zdj widok na 5 stawów Spiskich ale z Żółtej ławki 4 zdj możliwość zjazdu z Żółtej ławki do Terinki 5 zdj zjazd z Żółtej ławki do doliny Staroleśnej http://miropeto.sk/skialp-sprievodca/velka-studena/ProstrednyHrot_02_v1.3.jpg1 punkt
-
1 punkt
-
Koprivna dzisiaj wieczorem. Ludzi bardzo mało (mniej było tylko tydzień temu jak lał deszcz). Na początku miękko, ale cały czas równo. Potem zrobiło się zimniej (do ok. -2 st. C) i zrobiło się bardziej twardo (wtedy doceniłem, że zabrałem gigantki). Cały czas równiutko, śnieg na górze pomimo to trochę hamujący, na dole cukier. Kolejek do krzesła nie było, ruch na bieżąco.1 punkt
-
Miałam trochę inne odczucia - ludzi jak mrówek, miękko, muldy, ciężka jazda i widok na spore miasto w dolinie. Ośrodek Schladming-Dachstein niby fajny, ale mnie nie zachwycił i na pewno nie znalazł się na subiektywnym topie wśród miejsc regionu.0 punktów







