Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.03.2022 w Odpowiedzi
-
9 punktów
-
Witam Szklarska wczoraj, 10 marca, temperatura przy dolnej stacji rano na otwarcie o 8.30 -1C, przy górnej -4C . Trasy przygotowane bardzo dobrze, śniegu naprawdę sporo, w zdecydowanej większości śnieg naturalny. Lolobrygida, Śnieżynka, Hala Szrenicka przygotowane świetnie. Czarna Fis oficjalnie zamknięta, w sumie nie wiem dlaczego, bo jest tam naprawdę sporo śniegu i da się spokojnie zjechać (sporo narciarzy się tam zapuszczało). Kolejek brak , do 13.00 jazda na okrągło.6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
Pora nadrobić trochę zaległości w relacji, niestety przy odwiedzinach znajomych w Innsbrucku, wieczory nieco przeciągały się i ciężko było się zabrać do pisania. Dzień drugi czyli trasy nad Mayrhofen i Finkenbergiem. Tuż przed 8:00 parkuję pod gondolką Horbergbahn, na parkingu raczej pusto - masz pod kolej i wjazd na górę. Stamtąd atakuje trasy po prawej, skrajnej stronie mapy. Okazuje się to trafnym wyborem, bo gdy pierwsze zjazdy większość ludzi odbywa na Penken i atakuje dziwne twory jak Harakiri, ja praktycznie sam ujeżdżam niesamowite trasy jak czerwone 10 i 15, niebieska 11 czy czarna 12. W międzyczasie przeplatam to zjazdami czarną trasą BlackAttack 16 do stacji pośredniej gondoli Moslbahn - trasa również piękna. Po sprawdzeniu tej strony ośrodka, przychodzi pora na górę Penken - trasy w stronę Horgbergbahn czy żelazka na Rastkogel - raczej słabe, ludzi dużo, śnieg sztuczny, szybko tworzyły się kopce i odsypy. Widząc sytuację trzeba było przejechać dużą, stojącą gondolą - żelazkiem na Rastkogel. Tamtejsze trasy fajne, jednak na nich dość ciasno, ciężko było zjechać trasę „na raz”, bo warto było robić krótkie przerwy, by tłum przejechał. Stoki na Rastkogel są dość mocno wystawione na działanie wiatru, więc zdarzały się większe depozyty śniegu na bokach tras, zaś na środku często twarde, betonowe place. Na sam koniec zwiedzania przyszła pora na Eggalm. Zajechałem tam po 13:00, więc trasy nie były w idealnym stanie, na pewno przy mniejszej liczbie ludzi i bardziej równej nawierzchni jest potencjał na fajną jazdę. Starając się unikać fali tłumów, wybierałem mniej popularne krzesła i orczyki. Ten dzień niewątpliwie wygrywają trasy po prawo od Horbergbahn - polecam zdecydowanie! Garść zdjęć: Trasy z Horgberg, gdzie wjeżdżamy szóstką Schneekar ^ Okolice Rastkogel ^5 punktów
-
Dziś na Jaworzynie w Krynicy. Warun petarda. Cały dzień słońce oraz temp na minusie (-7 na górze, -1 na dole). W nocy było -15 więc trasy bardzo dobrze trzymały. Jedynie 4 w słońcu lekko puściła. Czynne wszystkie trasy, jedynie 4 lekko zwężona. Jazda od 9 do 17 bez żadnych kolejek w bardzo dobrych warunkach. Niestety też minusy, od przyszłego tygodnia zamykają trasy 2a, 4. Być może będą otwarte na weekendy. Tatry widoczne z Jaworzyny4 punkty
-
Dzień 6, ostani Zauchensee Mały ośrodek z 45km tras - tyle podają różne źródła, ale wydaje mi się, że mniej. Jest mnóstwo wariantów tras. Niebieskie potrafią być czerwone, no dobra granatowe, przynajmniej w połowie. Czarne są czarne, a czerwone fragmentami przynajmniej bordowe. Pogoda - bajka jak na całym wyjeździe z wyjątkiem poniedziałku. Rano -4 na dole, u góry nie wiem, ale było czuć mrozik w powietrzu. Parkin wybraliśmy przy Weltcuparena, żeby jak najszybciej dostać się na trasę pucharu świata. Na rozgrzewkę niebieska 9-tka, na której licznik pokazał 80km/h - takie niebieskie tam mają . Potem 4 razy pucharówka - pierwszy zapoznawczy, drugi upewniający a kolejne 2 to już jazda na maksa - jest tam kilka następujących po sobie ostrych zakrętów, które można wziąć prostym torem jazdy bez zbędnego kręcenia. Siły odśrodkowe spore, a na końcówce dojazdowej do gondoli dech zapiera od szybkości. Takie rzeczy tylko z rana jak trasy idealne, a ludzi prawie brak. Ale nie jeździ się w takim ośrodku na 1 trasie cały dzień, więc potem na tapetę wjechała czarna 10-tka kilka razy i ruszyliśmy na zwiedzanie pozostałych tras. Najdłuższy zjazd do gondoli od strony Flachauwinkl 4km mieszanej niebiesko czerwonej trasy 14+15 Ciekawe ale nie na tyle żeby je powtarzać były też czerwone 2,3 oraz mieszana niebiesko czerwona 9+7 o długości 3,7km Stara 4 osobowa gondolka prowadząca na szczyt Gamskogel nie zachęca do wyboru jako środek transportu, a to błąd - na górę wyjazd trwa 8-9 minut skąd mamy zjazdy min 3km w dół. Najszybsza z kolei była gondola z parkingu po stronie Flachauwinkl - 18km/h Ludzi z rana niewiele, potem zrobiły się kolejki do 5 minut, po południu na bieżąco. Na dole na koniec dnia było +2 stopnie co przełożyło się na przyzwoity stan tras, nawet ostatni zjazd dnia czarną 10-tką był przyjemny na 80% trasy. Miejscami wychodziło trochę lodu, ale nie an tyle żeby ludzie się zbijali, i tylko na najstromszych odcinkach. Fajny ośrodek z umiarkowaną liczbą ludzi, do tego trasy dające sporo emocji podczas jazdy - godne zakończenie ski safari po skiamade Liczba dnia 62km w dół - tyle udało się zjechać, więcej byłoby zagrożeniem mojego zdrowia - spokojnie do 70 można było dobić jeśli ktoś ma tak silne nogi, słowami Marboru - NOGI BOLA Wyjazd udany i pogodowo i trasowo - codziennie inny ośrodek, inne trasy, inne emocje. Subiektywny ranking: 1. Hochkoenig 2. Flachauwinkl 3. Planai+Huser Kabling 3. Zauchensee 4. Flachau - Wagrain 5. Reiteralm+Hochwurzen 331km jazdy w dół, łącznie z wyciągami grubo ponad 500km. Czuję zmęczenie, ale już mi świta w głowie pomysł na kolejny weekend już w PL. Pozdrawiam śledzących ten wątek i życzę podobnych narciarskich przygód.4 punkty
-
4 punkty
-
Dzień 5 Schladming Hochwurzen+Reiteralm Jest to część Schladming w której do tej pory nie byłem. Spodziewałem się czegoś na wzór Planai i Hauser Kabling. Parking wybrałem w Pichl skąd gondolą wyjeżdża się do Hochwurzen a krzesłem 2 osobowym do Reiteralm. Plan był na początek pojeździć wszystkie trasy w Hochwurzen, a potem szybka przesiadka na Reiteralm. Tras w Hochwurzen nie ma wiele, na siłę można powiedzieć że 5 + dojazd do parkingu który jest po Austriacku czerwony bo wąski, nie "zaliczylem" niebieskich i trasy przy krześle 2-osobowym przy Planai West - nie było sensu się tam pchać z rana bo kolejka tych co parkowali przy Planai murowana. Trasy fajnie poprowadzone w lesie, urozmaicone ukształtowanie terenu. Zaliczenie wszystkich z małą powtórką zajęło nam 2 godziny i 20km jazdy w dół - jak by się ktoś uparł to można było tam jeździć cały dzień, ale jak skisafari to skisafari. Wyjazd starą 2-ką na Retieralm to nuuuuda. Dlatego trasa wiodąca do parkingu w Pichl była używana tylko przez tam parkujących lub przemieszczających się z Reiteralm na Hochwurzen. Reiteralm to w zasadzie 7 tras + warianciki i niebieskie łączniki. Trasy o długości 2-2,5km licząc przy pojedyńczym wyciągu. Maksymalny zjazd to 5,7km z samej góry do parkingu w Pichl, tylko kto by tam chciał zjeżdżać? Poza tym po przekątnej ośrodka to trasa około 4km, przy czym trasa 1a 3-krotnie przecina drogę i serce bolało jak ludzie przejeżdżali papkę śniegowego błota - nie wiem jak można ciekawą trasę tak popsuć. Najciekawsze moim zdaniem trasy to 1, 4 i 3 z czarnym kawałkiem. Ludzi dzisiaj sporo, kolejeczki do wyciągów 2-5 minut ale już na trasach było tłoczno (do Białki daleko ale mówimy o alpejskim standardzie) Do tego część tras wyłączonych ze wzgędu na przygotowanie do zawodów pucharu świata w snowbordzie i o ile dobrze policzyłem 3 odcinki wyłączone treningowo. Trasy szerokie ale nie tak jak we Flachau. Kolejny ośrodek, w którym nie ma prawdziwych niebieskich tras - na niebiesko oznaczone tylko łączniki. Efekty widać na trasach - osoby słabiej jeżdżące modlą się na garbie każdej ścianki, których na czerwonych trasach było sporo i usypują muldy jeżdżąc, a raczej zsuwając się bokiem. Do niedawna też tak jeździłem więc wiem co czują, tylko jak nie ma alternatywy to muszą sobie radzić, a nie był to rzadki widok osoby jadące pługiem niebieskim łącznikiem Temperatury na plusie - na parkingu miałem w aucie 12 stopni. Było to widać i czuć na trasach, które się dość szybko zdegradowały, do zmuldzenia włącznie i wylazły spore połacie lodu którego do tej pory nie widywałem. W porównaniu do Planai Reiteralm się nie umywa, ale to moje subiektywne zdanie, przy zupełnie innych temperaturach. Licznik pokazał 92km/52km w dół.4 punkty
-
3 punkty
-
Po kilku miesiącach godzinach planowania udało się wyruszyć w niedzielny poranek do Zillertal. Było trochę problemów ze znalezieniem jednoosobowego lokum, ale finalnie udało się dorwać miły pokój ze śniadaniem za 32e, szybkie pakowanie i w drogę. Sama droga świetna, z Łodzi do Zell dotarłem w niecałe 10 godzin, zaliczając trzy małe postoje. Szybkie ogarnięcie się, kupno skipassu online (5 dni - 257e), spacer do automatu by go odebrać, spanko i o 8:00 parkuję pod gondolą w Kaltenbach - dziś pora na Hochzillertal i przyległości. Gondola pusta, więc w kilkanaście minut wjeżdżam na górę, skąd ruszam eksplorować lewą (patrząc na mapkę) stronę ośrodka. Warunki świetne, trasy również - nie działają dwa wyciągi właśnie po lewej stronie (jeden z nich akurat mógłby działać - to 1700metrowe krzesło). Od rana pusto, po 11:00 zaczęło się robić dość gęsto, zwłaszcza w centralnych częściach ośrodka. Ośrodek ogółem bardzo dobry - raczej czerwone trasy. Uwagę zwraca tylko słabe oznakowanie skrzyżowań oraz samych tras, a także dużo samych skrzyżowań - wypadających często po odcinkach, gdzie można pójść pełnym piecem. Po 11:00 przenoszę się na stronę Hochfugen, tutaj trasy bardziej wymagające niż w Hochzillertal, jednak śnieg jest niesamowity, czuć, że jeździ się po naturalnym. Zero lodowej tarki, nawet gdy już jest mocno wydrapane. Na samych trasach ludzi sporo, choć jak wszędzie można wyczekać pusty moment. Do kolejek / wyciągów na bieżąco, sporadycznie 2-3 minuty czekania, ale to tak na uspokojenie oddechu. 🙃 Gdyby ktoś pytał - zasad covidowych już nie ma, to znaczy niby jakieś są, ale nie widzę różnicy w porównaniu z 2019 rokiem przed pandemią - bardzo miło! Po sprawdzeniu wszystkich tras w Fugen, przedzieram się z powrotem do Hochziller, kilka rundek po tamtejszych trasach i finalnie zjazd do stacji pośredniej gondoli - tutaj warunki też OK, choć cukrowo - niżej już nie polecam. Garść zdjęć: Poranne sztruksy w Hochziller ^ Niebieskie boisko po lewej stronie Hochzillertal - świetne miejsce do doskonalenia dłuuuugich łuków ^ Czerwona do Hochfugen ^ Zjazd do stacji pośredniej gondoli z Kaltenbach, macham Wam ^ Jutro pora na Penken - Rastkogel - Eggalm. W środę Arena. I teraz pytanie do bywalców Zillertal - szukam fajnej wypożyczalni, gdzie dorwę jakąś zacną gigantkę albo nartę masters. Pomożecie? Pozdrawiam całą narciarską brać!2 punkty
-
Moje obawy, że to tylko jedna góra okazały się słuszne. Pomimo dużej ilości tras i wyciągów wszystko jednak kumulowało się na szcycie, gzie pojawiały się tłumy ludzi. Same trasy niezłe, nawet te niebieskie - niektóre nazwałbym nawet ciemnoniebieskimi, czerwone normalne i czarne bardziej lub mniej wymagające. Trochę przesadzę, ale Kronplatz to taka większa Czarna Góra - dobra na pierwszy kontakt z Alpami. Cieszyła nas pogoda - była wspaniała, duża ilość różnych schronisk, bufetów i restauracji uprzyjemniała nam pobyt na stokach. Nie jeździliśmy do Drei Zinenn czy na Sella Rondę choć to blisko, po prostu nie chciało nam się. Żegnamy w tym sezonie Alpy. Następne nasze wyjazdy będą w bardziej atrakcyjne, znane nam kierunki, np.: Chamonix - pięć super stacji narciarskich, Breuil Cervinia/Zermatt, Jungfrau Ski Region czy też najbliżej czyli tyrolskie, austriackie lodowce2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Cześć wszystkim! Lata lecą i powoli zbliżam się do końca studenckiej wędrówki. Żeby zakończyć ją z przytupem i wcisnąć przy okazji tematy narciarskie, wybrałem temat pt. "Problematyka obsługi górskich miejscowości o charakterze turystycznym na przykładzie Szczyrku" W tym celu stworzyłem ankietę (bardzo podobną do tej z 2018 roku) dotyczącą jednodniowych przyjazdów na narty do Szczyrku. Proszę o wypełnienie ankiety przez te osoby, które nie nocują/nie mieszkają w Szczyrku, tylko tego samego dnia przyjeżdżają i wyjeżdżają z miasta. Będę wdzięczny za każdą odpowiedź https://forms.gle/pyUqmRii5o9TZN2e71 punkt
-
O tak, co by nie mówić i narzekać na Szklarską że start mają opóźniony, to teraz warunki świetne i poza czarną cały ośrodek czynny. Na Świątecznym Kamieniu W kierunku Hali I na Hali Lola i Śnieżynka Śniegu nie brakuje Spacerowo również Kolejek brak I tylko ta nieczynna czarna i brak inwestycji spowodowany głównie ciągłym blokowaniem przez KPN i innych zielonych denerwuje1 punkt
-
Zapomniałem wspomnieć, kanapa przy 6 również nie działała. No dziady, ale Jaworzyna w takim wydaniu jak dziś z dobrymi warunkami, bez kolejek i czynne wszystkie trasy i nic więcej nie potrzeba1 punkt
-
Oszczędzałeś na karnecie 😉? Jak tam Panie pięknie. Szczerze zazdroszczę pogody i warunków.1 punkt
-
A mnie szkoda tego Kubańczyka który wygrał z Amerykaninem, ale sędziowie uznali ze było inaczej. Sąd stanowy nakazał sędziom jeszcze raz przeanalizować walkę i wydać nowy werdykt. Sędziowie powiedzieli a tyle? W związku z taką postawa sędziów, sąd stanowy ich zawiesił i nie mogą sedziowac przez jakiś tam czas. A kurcze, taki nokaut załatwiłby sprawę. No ale go nie było, byli natomiast jakoś tak inaczej widzący sędziowie. Ale żeby było na temat, zanosi się świetny tydzień narciarski. W dzień słoneczko, w nocy mróz!1 punkt
-
1 punkt
-
Nikt niczego nie wymaga, choć w np. sklepach wypada założyć maskę, by uszanować to, jak do tego podchodzą lokalesi. W gondolach niektórzy zakładają, niektórzy nie. Na krzesłach nikt.1 punkt
-
Podobno kto rano wstaje, temu..... Jednak nie zawsze. Dziś odwiedziłem Szwajcarię Bałtowska. Pogoda prawie idealna, temp około 0, sloneczko grzeje gdy cicho, jak wieje wiatr trochę zimno. Startuje razem ze stacją, czyli o 10. Zdziwiony stwierdzam że stoki nie były ratrakowane!!! Wczoraj było mocno na plusie, zrobiła się kasza, narciarze ja zryli, a to wszystko zamarzło w nocy bo było - 6 stopni C. Istne lodowisko, miejscami kartoflisko!!! Jedyna nadzieja w słońcu które troche roztopi to kartoflisko. Około 11,30 trochę puściło, narciarze też trochę wygladzili nierówności, no i można powiedzieć, że warunki stały się znośne. Wielka szkoda ze nie zacząłem jazdy później, np od godz 12. Dziwna to praktyka stacji puszczać narciarzy na taki stok. Przypomniały mi się czasy kiedy stoki nie były ratrakowane i takie warunki mogły się zdarzyć. Na plus trzeba dodać, że dziś były karnety ulgowe także dla starych, nie tylko dla dzieci. Może stacja chciała ich wykończyć? Kto to wie? Załączam parę fotek.1 punkt
-
1 punkt
-
Dzień 4 Flachau+Wagrain+kawałek St. Johan Pogoda dopisuje - słonecznie, a wręcz bezchmurnie cały dzień. Rano -7 w cięgu dnia na dole doszło do +8 i to było widać na stokach. Ludzi więcej niż w Schladming, kolejki niewielkie ale praktycznie do wszystkich wyciągów. Dobrze to było widać na trasach. Trasy we Flachau szeeeerokie. Miejscami lotniska, a mimo to po południu zmuldzona na całej swej obłędnej szerokości. W Polsce z takich tras wytyczono by pewnie z 2-3 pełnoprawne trasy. Odsypy miały już cięższy charakter i nie zawsze można było ciąć przez nie i jak dodać do tego narciarzy starajacych się ominąć je za wszelką cenę to robiło się mało przewidywalnie, co miało wpływ na przyjemność z jazdy. Ogólnie Flachau to dość dziwne miejsce - dużo wyciągów, ale przy nich krótkie trasy, takie 1000-1500m. Co prawda trasa przy głównej gondoli to ok. 3,3km, ale z racji że jst przy głównym parkingu to od rana kolejka do gondoli na ok 8-10 min więc nie było sensu zjeżdżać ponownie. Najdłuższa trasa jaką zrobiłem to 5km z samej góry do dołu krzesła na prawo od gondoli chyba Starjet 1. Ale żeby wjechać na samą górę to trzeba wjechać 3 krzesłami lub gondolą i 2 krzesłami. Zjazd 5km to naprawdę fajne doświadczenie, ale inwestycja czasowa w wyciągi nie zachęcała do powtórzenia. Godna polecenia trasa 17+16a do Mozarta 1 - tez ponad 3km fajnej jazdy, ale z rana, potem zryta okrutnie. Wagrain to już nie tak szerokie trasy ale jak najbardziej bardzo fajne dające sporo miejsca do jazdy na krawędziach. Jest 1 trasa godna uwagi 22+21 dająca zjazd 3,3km, powrót archaiczną gondolką 6-os, ale z czasem wyjazdu na górę 12min nie mam nic do zarzucenia. Reszta to krótkie trasy, człowiek się nie zdąży obejrzeć i koniec. W St. Johan znowu 1 perełka trasa 34 ponad 3km zjazdu, reszta krótka. Czarnej 33 po krótkim namyśle nie zaliczyłem - na ostatnim zdjęciu widać trochę jak zryta była, szkoda było zsuwać się po tym. Jeśli ktoś planuje wizytę w tym ośrodku to chyba logistycznie dobrym wyborem jest start i zwiedzanie od Wagrain +St Johan+Alendorf, a drugi dzień Flachau z rana i ewakuacja do Flachauwinkl na resztę dnia. Był to mój drugi raz we Flachau i odczucia podobnie jak za 1 razem nie zachęcają mnie do kolejnej wizyty, chyba że w podanym wyżej układzie. Liczby dnia to 94km/47km w dół. Gorszy wynik to efekt liczby ludzi, krótkich tras i zmęczenia po kilku intensywnych dniach. G-LINK udało nam się z biegu zaliczyć więc nie była to dla nas znacząca strata czasu.1 punkt
-
Dziś łatwy profil, w końcu jestem zadowolony ze swoich mini fok. Trasa: Borowice Cmentarz, pod górę , potem lekki zjazd na drogę Chomontową, skrót na Kotki dalej niebieskim na Strzechę Akademicką do Lucni Bouda i w prawo po tyczkach na Odrodzenie , zjazd i asfaltem(śnieg) do Cmentarzyka , w sumie z postojami niecałe 4h/ 20 km https://connect.garmin.com/modern/activity/8426195549 Całość bez żadnych przepinek (ściągnąłem foki dopiero na Karkonoskiej bo stamtąd do auta już tylko w dół)_ foczki spisały się prawie na medal, a zdziwienie narciarzy biegowych w kilku miejscach z nartami na plecach, ich miny jak ktoś ich wyprzedzał na ''pancernych nartach'' na odcinku od Luci Bouda do Odrodzenia.... fajne uczucie. Na minus to temperatura- od Chomontowej przez ca 1km w lesie trochę za ciepło, mokry śnieg przyklejał się do nart/fok. Kilka foto poniżej , reszta tu https://ibb.co/album/SQ2xNx1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj bardzo udany dzień w SMR. Trasy nie patrząc w kalendarz ocenił bym na dobry+, ale zważywszy na to, że już mamy marzec, to nawet b.dobry- 😉 Ten minus za sporą ilość kamieni na H.S. w sumie to nie wiadomo skąd, bo śniegu dużo. Druga nieprzyjemna sprawa to lodowisko zaraz po wyjściu z gondoli. Można naprawdę niezłą glebę zaliczyć jeszcze przed zapięciem nart 😛 Cała reszta super, co prawda sztruksu nie było, ale równo, lodu nie dużo, trasy trzymały się dobrze aż do końca dnia. Najprzyjemniej jeździło mi się trasami z Pośredniego. Golgota bardzo dobrze przygotowana. Kolejki nie duże, max na 7 min, większość dnia na bieżąco. Wyjeździłem się konkretnie. Jeżeli nie będzie jakiegoś armagedonu pogodowego, to śniegu starczy do kwietnia 😁 Zdjęć brak, bo nie chciało mi się wygrzebywać telefonu. 😛1 punkt
-
Cześć Dzięki za tak obszerną i wyczerpującą relację, szacunek. Ja wybieram się w tygodniu, dzieciaki są od poniedziałku do piątku. Śpią w hotelu Gronie, więc bardzo blisko, pewnie transfer z hotelu z buta albo jakimś busikiem, ale to kawałek chyba jest, wiec korki mnie nie dotyczą, bo ewentualnie będę tam spał, chodziło mi bardziej o obłożenie na stokach, czy narodu w sroc i dać sobie spokój. W planach jeszcze Austria, Polska do bólu i może coś jeszcze się trafi, więc nie mam parcia, ale jak jest okazja ……. To czemu nie😉 pozdrawiam1 punkt
-
Służę pomocą, bo byłem dzisiaj. Otóż jeżeli tendencja się utrzyma i pogoda będzie taka jak dzisiaj czyli idealna, to nie spodziewaj się, że będzie luz. Nie będzie, a wręcz przeciwnie będzie tłoczno. Jadąc rano, spodziewałem się, że będzie pod tym względem dużo lepiej. Tymczasem o 8:20 w Szczyrku korek, może nie jakiś duży ale jednak. O 8:40 na pierwszym parkingu pod gondolą brak miejsc. Na drugim miejsca na wykończeniu. Pojechałem na Solisko, tam jeszcze luz, ale po 10 chyba już ciężko było się zmieścić. Nie było sytuacji, że pierwsze dwie godziny niemal na bieżąco, wręcz zaskakująco, bo największy tłum skumulował się między 10 a 11. To widok z (mocno przereklamowanej) Golgoty około 11. Wobec takich okoliczności udałem się do Rudego Kota. Tam w związku z postnym dniem wrzuciłem tylko zapiekankę:). A atmosfera była miła, bo na skrzypeczkach przygrywał miejscowy góral. Decyzja o przerwie była trafna, bo gdy zjechałem znowu na Solisko ludzi jakby wywiało i w zasadzie bez kolejek wróciłem żółtą kanapą na Halę. Warunki wszędzie bardzo dobre, w nocy nieźle zmroził, w dzień też przesadnie ciepło nie było. Oczywiście w miarę upływu czasu nieco się muldziło lub wychodził lód ale generalnie(poza wyjątkami) warunki są znakomite. Przetestowałem trasy do gondoli. Ruszyłem na jedynkę, a tam genialnie. Równo jak powierzchnia stołu i pusto. Byłem w szoku. Szybko jednak zrozumiałem o co chodzi dojeżdżając do drogi. Jeżeli ktoś szanuje swoje narty musi przed drogą je zdjąć i uderzyć kilka metrów z buta. To chyba największe kuriozum na polskich stokach, wspaniała trasa wpada na regularną drogę dojazdową bez żadnej możliwości jej ominięcia. Przetestowałem również trójkę i tam już nieco gorzej, trasa trzymała co prawda dobrze, ale ruch już znacznie większy. Gondolą jechałem trzy razy, dwa razy na bieżąco, raz 10 minut czekania. Potem kierunek COS. Tam jest znakomicie. Zarówno Ondraszek, jak i FIS w świetnym stanie. FIS poniżej odbicia na górne krzesło było dzisiaj po prostu znakomity. Gorzej, że na dole natknąłem się na sporą kolejkę do orczyka. Rzadko się to zdarza. Po godzinie było tam jednak pusto. Do krzesła również małe kolejki, a momentami na bieżąco. Skończyłem około 15:30, Gopass pokazuje, że w samym SON zrobiłem 30 km ale w COS myślę, że spokojnie doszło kolejne 20 km. Warunki świetne, ludzi nadspodziewanie dużo, choć kolejek dramatycznych nie było. Jeżeli jednak podobna pogoda będzie w weekend nie radzę jechać. Swoją drogą zastanawiam się, gdzie ci wszyscy ludzie parkują w weekendy i na feriach, skoro dzisiaj wszystkie dostępne miejsca były zajęte, a frekwencja potrafi być z 30-50% większa?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







