Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
17.06.2022 - 17.06.2022
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.06.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
Po zeszłorocznej podróży pozostał pewien niedosyt. W tym roku zaczynamy dogrywkę. Rzutem na taśmę odebraliśmy paszporty (stare straciły ważność), możliwe więc będzie do odwiedzenia Kosowo. Będę tu wrzucał kolejne relacje, trochę pisząc z retrospektywy, trochę na bieżąco. Pozdrawiam ze słonecznej Serbii. Podróż zaczęliśmy od Energylandii. Nie jest to mój klimat, dostaliśmy zaproszenia od szwagra (za co dziękujemy), więc korzystamy. Jest to miejsce trochę podobne do Szczyrku, niby fajnie zrobione, już po godzinie (lub dłużej) stania w kolejce, mamy możliwość 2-3 minutowej jazdy. Tłumy ludzi oblegające wszystkie fajne atrakcje z okropnym jedzeniem. Pałac strachu, straszny tylko z nazwy. A to już nasz nocleg na tranzycie, bliżej granicy już się nie dało. Zwardoń, czyste, tanie pokoje, które polecam z czystym sumieniem. Bardzo fajne miejsce. Było widokowo. Więcej zdjęć wieczorem - c.d.n.4 punkty
-
Marcinn, naprawiłeś i wyprostowałeś mój look na świat na pozytywny, bardzo pozytywny - za co DZIĘKUJĘ!. Tak, w Polsce są "lodowce" - np. Pośredni, Szrenica, Pilsko, itp. Widzę tam ORCZYKI, to że właściciele nie widzą, niczego nie zmienia. Wiem, wiem, w Polsce tylko podgrzewane kanapy!!!1 punkt
-
Obiecana kolejna część relacji. Tym razem bardziej narciarsko. I kolejne. Może kiedyś jeszcze będzie czynna ta część ośrodka ? Tam masz wrażenie, że mieszkasz dokładnie nad granicą. To już Słowacja (Hontianske Nemce), pyszne jedzenie - Pizza Hont (nie tylko pizza, bardzo umiarkowane ceny i błyskawiczna obsługa). Pyszna zupa czosnkowa. I pizza. A to już granica Węgiersko - Serbska. Z Węgier relacji nie będzie, poza informacją, że strasznie zdzierają z turystów na paliwie, na Słowacji litr ON to 8,6, w Serbii od 8 do 8,4 zł, a na Węgrzech dla turystów 9,6 zł.1 punkt
-
Cóż...młody jesteś , w dup... byłeś i gów... widziałeś1 punkt
-
Rower w mieście w tym mieście może być zdecydowanie atrakcyjny,szczególnie klasyczny ‚Old Amsterdam’ w samym Adamie 😂 coś pięknego ! W niedzielny poranek do obiadu ponad 40 km na tym klasyku. Rewelacyjny dzionek, ciepło,słonecznie brak wiatru,jak nie w A’damie. Ciagle coś nowego rośnie do góry w tym mieście Pod miastem cisza-tłumów brak,natura … jest wiatrak Za to w mieście klasycznie bez zmian . Warto zacząć od tego miejsca, km dla zdrowotności zrobimy bankowo 😂 . rudy na motorze-czemu nie Szachy gdyby ktoś chciał zagrać,oczywiście są w tym samym miejscu od długich lat W dwa dni ponad 50km na rowerze i drugie tyle spacerowo. Rewelka. Coś z klasyki rozkoszy Łyk oddechu z kulturą w Rijksmuseum wskazany Wisienką na torcie tego krótkiego wyjazdu miał być koncert pozytywnie zakręconych staruszków . Niestety na miejscu dostaliśmy info ze Jagger złapał coronę 🤦♂️😂 … ma być nowy termin-oby ! Bo lekki niedosyt został 🤟 Będzie kolejna okazja żeby wrócić . Pozdrawiam1 punkt
-
Gratuluję @cyniczny nowej życiówki i to w dobrym, sportowym tempie! Mnie tylko dwa razy zdarzyło się zrobić 200+ (raz na trasie Odra-Nysa, a raz dookoła Zalewu Szczecińskiego), ale zajęło mi to od świtu do wieczora . W miniony weekend też zaniosło mnie na Odrę-Nysę, jednak na zdecydowanie krótszym dystansie. Bardzo lubię tę trasę wzdłuż granicy, przez tereny parku narodowego "Unteres Odertal". Dojechaliśmy z moją drugą połówką autem na parking przy moście granicznym Gryfino-Mescherin - po drodze chmury na niebie niestety gęstniały i przed Mescherin zaczęło nawet lekko mżyć. Prognozy były jednak dobre, więc pomimo początkowego deszczu postanowiliśmy nie zmieniać planów, tylko wyciągnęliśmy z plecaka kurtki. Mokrawy początek: W Gartz zaczęło porządnie padać i schowaliśmy się pod jakimś daszkiem. Nie robiłam zdjęć wiedząc, że będziemy tędy wracać i pewnie będzie szansa na fotki przy lepszej pogodzie. Chcieliśmy wypróbować nowo wyremontowany fragment ON wałem do Friedrichstal, ale nie trafiliśmy - od strony Gartz odbicie szlaku z głównej drogi nie jest jeszcze oznaczone. Tak więc pojechaliśmy jednak po staremu, szosą B2 - na nasze szczęście między Gartz a Mescherin jest aktualnie zamknięta droga dla aut, więc ruch był znikomy. Przestało też padać i od razu zrobiło się jakoś tak sympatyczniej. Za Friedrichstal ponownie zjechaliśmy nad Odrę i jej kanały: Przedpołudnie prawie bezwietrzne - to rzadkość na nadodrzańskich rozlewiskach, tafla wody jak lustro. Potem trochę zaczęło wiać, a kierunek tak się odkręcał, że przez całą wycieczkę mieliśmy pod wiatr - na szczęście nie był mocny. Na ławeczce między Friedrichstal a Gatow zrobiliśmy sobie odpoczynek i piknik. Śluzy na kanale w Gatow: W Schwedt powoli zaczęły przebijać się pierwsze przebłyski słońca - nie zjeżdżamy tym razem do miasta, zadowalając się panoramą z drugiego brzegu: A na przedmieściach - takie widoczki: My tymczasem pomykamy asfaltem po wale, dalej przed siebie: Stolpe, z górującą średniowieczną wieżą obronną: Karawany z osiołkami jeszcze na ścieżce dla rowerów nie widziałam Śluzy w Hohensaaten: Rozlewisko Odry pod Hohenwutzen z widokiem na okolice Cedyni: W Hohenwutzen zatrzymujemy się na obiad - do wyboru jest McD... po polskiej stronie w Osinowie Dolnym, albo któraś z lokalnych knajpek. A że mamy tutaj sprawdzonego, zacnego bratwursta, to... Myślałam początkowo, aby podjechać jeszcze 8 km do Neurüdnitz, zobaczyć jak idzie Niemcom budowa mostu Europabrücke do Siekierek, ale Darek odmówił współpracy. Po swojej sobotniej, solowej całodziennej wycieczce narzekał, że go boli i tu i tam, że most jeszcze zamknięty, więc przyjedziemy w lipcu, gdy otworzą i że z Hohenwutzen to on chciałby już wracać. No to wróciliśmy. Lekko zmodyfikowaną trasą - do wieży widokowej nad Odrą, w pobliżu Stützkow: W powrotnej drodze bez problemu trafiliśmy na DDR-kę do Gartz. Bardzo ładna, biegnie nad samą rzeką, tylko już mocno wiało i to centralnie w przeciwnym kierunku. W Gartz ostatni postój w marinie, z widokiem na przęsła przedwojennego mostu - pogoda zupełnie inna niż przed południem: Po dziewiętnastej byliśmy z powrotem przy aucie.1 punkt
-
W sobotę ponownie trafiła się dłuższa trasa, tym razem z Sylwkiem przejechaliśmy się z Piaseczna do Lublina. Powrót IC do Wawy i KM do Piaseczna. Pobudka o 3:00, szybkie śniadanie, ogarnianie się i czekanie chwilę na Sylwka, który przyjeżdża chwilę po 4:00. Startujemy 4:15. Ranek śliczny, zero chmurek, nawet znane okolice wyglądają bardzo ładnie. Na razie jest dość chłodno, około 11 stopni. Cieszę się, że oprócz cienkiej bluzy zabrałem też lekka wiatrówkę. Za Łaskarzewem (75km), zatrzymują nas zamknięte szlabany na linii Lublin - Warszawa. A skoro już stoimy to zrobimy krótki popas. Zrzucamy z siebie niepotrzebne łachy bo już robi się całkiem ciepło, Sylwek wcina kanapkę i jazda dalej. Przed Rykami przelatujemy nad S17-ką Stawy na rzece Okrzejka w okolicach Jagodnego Kopiec Henryka Sienkiewicza w Okrzei, gdzie w miejscowym kościele został ochrzczony. Kopiec usypano w latach 30 XX w. W okolicy wsi Poznań, ślad kieruje nas na mega zapiaszczoną drogę, która miała nas zaproawdzić do DK 48 w okolicach Krępy. Na szczęście zapytany przygodnie rolnik, stwierdza, że tędy bez sensu jechać, bo ten piach jest przez 10km i lepiej pojechać przez Pieńki, gdzie asfaltu nie ma raptem na kilkuset metrach. To był strzał w 10-kę i w miarę szybko docieramy do DK48, którą przecinamy i równoległą świetną traską docieramy do Kocka. Kock - 150km trasy, na Orlenie wcinamy po dwa hotdogi i odpoczywam około 20min. Ta przerwa dodaje nam znacznie animuszu i w świetnych humorach lecimy wzdłuż Wieprza do miejscowości Firlej i jeziora o tej samej nazwie. Od jeziora wyraźnie pogarsza się jakość dróg i to co na mapie wygląda świetnie wcale świetne nie jest. W końcu docieramy do celu, choć do samej stacji PKP jest jeszcze 20km. Ostatnie kilometry pokonujemy ścieżką rowerową wzdłuż Bystrzycy. Ścieżka początkowo całkiem niezła, asfaltowa. Później dochodzi kostka, dodatkowo sporo ludzi, więc przy skumulowanym zmęczeniu i upale jedzie się bardzo średnio. O 14:45 docieramy na stację PKP gdzie kończymy wycieczkę. Na stacji staję w kolejce po bilety, a Sylwek w międzyczasie kupuje nam picie na drogę. W pociągu czas szybko płynie, bo jedziemy razem z szoszonem, który również dziś rano ruszył z Warszawy. Wymieniamy uwagi, doświadczenia, generalnie tematy się nie kończą jak to u ludzi ogarniętych podobną pasją:-) Całość zajęła 10,5h z czego czystej jazdy było trochę ponad 9h. Wyszło trochę ponad 230 km i jest to mój nowy rekord życiowy. Przerwy były w dobrych momentach i nie było ich za wiele i tu też jestem zadowolony. Średnio wyszła mi zaplanowana droga. Zdecydowanie za dużo było odcinków nieutwardzonych, które mocno dają w kość zwłaszcza pod koniec długiej trasy. Natomiast kondycyjnie poszło bardzo dobrze. Nie miałem żadnych większych kryzysów, odcięć czy kontuzji i z tego jestem bardzo zadowolony.1 punkt
-
1 punkt
-
A to już granica Serbsko - Rumuńska. Tylko gdzie jechać, jesteśmy sami ? Miał być widok z Żelaznej Bramy Dunaju, a jest widok na barierkę. Serbia żegna. Teren bezpaństwowy. Ruch jak widać.1 punkt
-
0 punktów
-
Wyniki "srodkowoeuropejskiego potentata narciarskiego" (TMR). Jak na mój gust, to robią to, co należy: POZYSKALI KAPITAŁ OD INWESTORÓW I TERAZ GO WYDAJĄ. Ze 113 mln euro (2018) pozostało 45 (2021). Przecież nie będą go pomnażać? Sztuką też jest mieć tak zły wynik po tak dobrym sezonie, ale ten "dobry" sezon jest złudny - bo nie w Austrii i nie na Słowacji! Wyniki tłumaczą też wiele, w tym tak drogą sezonówkę:0 punktów







