Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
07.09.2022 - 07.09.2022
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.09.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
Na razie bez fotek ale dwie traski na r10 z Bialogory do Debek i do Lubiatowa, obydwie przeurocze. Atrakcja na trasie do Debek to strome wyjścia oraz mniej w okolicy Wierzchucina. Do Lubiatowa wiadomo wydmy i tarasy widokowe, choć i po plazy pojezdzone bo twardo, fotki wrzucę później, bo z komórki a nie iPada.5 punktów
-
Hel, co robić jak nie wieje? Oczywiście siadamy na rower Puck Puck, też czekają na wiatr Rewa Cypel Rewski Jedziemy na Hel Hel port Najdalej na Północ, trasa Władysławowo - Jastrzębia Góra - Karwia nową ścieżką rowerową W Jastrzębiej Górze plaża solidnie poszerzona. To samo w Chałupach Karwia Niepowtarzalny zachód słońca z muzyką Chopina na plaży.4 punkty
-
3 punkty
-
Zagrożony sezon narciarski we Francji Z powodu rosnących cen energii we Francji zamknięto już około 30 basenów publicznych. Zimowe kurorty ostrzegają natomiast, że zagrożone jest funkcjonowanie w najbliższym sezonie wyciągów narciarskich. Z kolei stacje narciarskie negocjują ceny z dostawcami energii. Część kurortów ostrzega, że nie będzie w stanie uruchomić wyciągów narciarskich w sezonie zimowym z uwagi na zbyt wysokie koszty. Dyrektor generalny wyciągów narciarskich w miejscowości Villard-de-Lans w departamencie Isere Sebastien Giraud stwierdził w telewizji France 3, że w obliczu 20-krotnego wzrostu ceny megawatogodziny może być zmuszony do zamknięcia stacji narciarskiej, ponieważ koszt elektryczności stanowiłby nawet do 25 proc. obrotów obiektu.2 punkty
-
2 punkty
-
Szczawnik, coś drgnęło, ale dla mnie to raczej pieśń przyszłości. W artykule mowa o konieczności budowy nowego wyciągu. Pytanie też, jak zmiany właścicielskie wpłyną docelowo na funkcjonowanie Dwóch Dolin ? Dla mnie osobno funkcjonujący Szczawnik i Wierchomla, bez połączenia, bez sensu. " Zardzewiały sprzęt nie nadaje się raczej do użytku, dlatego też modernizacja stacji narciarskiej nie mogłaby się się udać. Jak tłumaczył burmistrz jego zdaniem konieczne byłoby wybudowanie nowego wyciągu." https://gazetakrakowska.pl/muszyna-po-latach-odzyskala-dostep-do-stacji-narciarskiej-w-szczawniku-chca-dac-drugie-zycie-atrakcji-ktora-przyciagnie/ar/c7-168257032 punkty
-
St. Anton odwiedziłem w marcu 2022. Film z mojego pobytu zobaczycie wkrótce na moim kanale, a teraz krótki wstęp 😉 St. Anton to renomowany ośrodek narciarski leżący na styku Tyrolu i Vorarlbergu. Razem z ośrodkami narciarskimi: Lech, Zürs, St. Christoph i Stuben, tworzą one największy połączony region w Austrii - Ski Arlberg, którego tereny narciarskie uznawane są za najlepsze w Alpach. Narciarzy przyciąga przede wszystkim wyjątkowa różnorodność stoków, przepiękne widoki i fantastyczne warunki śniegowe.1 punkt
-
1 punkt
-
Dzięki @tanova - a przy okazji czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy Twojej relacji wzdłuż Łaby:-)1 punkt
-
Wszystkie fajne miejscówki, choć Karwienskie Błota warto o kilka bramek dalej.1 punkt
-
Nauders, to ciekawy tyrolski ośrodek, położony tuż przy granicy włoskiej i szwajcarskiej. Nauders to 75km ciekawych tras, a pobliskim włoskim Schoeneben tworzy bardzo intersujący region narciarski godny odwiedzenia. 🇦🇹 Nauders - bez słów1 punkt
-
Ośrodek rozległy ale trochę przereklamowany, brakuje mu wysokości i deniwelacji, sporo stoków południowych gdzie już w połowie lutego potrafi zrobić się ciapa1 punkt
-
Poniżej relacja z sobotniej wycieczki do mojego rodzinnego miasta Lublińca. Trasę miałem już zaplanowaną od dawna, ale zawsze cos przeszkadzało w jej realizacji, w końcu jednak się udało:-) Czwarta rano, ruszamy razem z Sylwkiem, w setupie rowerowym przybyła sakwa/płetwa na górnej rurze - po tej wycieczce mam dość mieszane uczucia co do niej. Pierwsze zdjęcie z wycieczki po prawie 2,5h jazdy z dwóch powodów, ciemno i cholernie zimno. Według prognoz temperatura miała nie spaść poniżej 8 stopni, stąd założyłem dość cienkie rękawiczki - i to był błąd bo przez pierwsze 1,5h temperatura oscylowała w okolicy 2-3 stopni. Jak tylko wyszło słoneczko, temperatura zaczęła się powoli podnosić i jazda byłaby super przyjemna. Byłaby, ponieważ z tych okolic oprócz pięknych widoków zapamiętałem nagminnie pootwierane bramy gospodarstw i puszczone samopas psy. Od małych burków radośnie poszczekujących na które wystarczyło się mocno wydrzeć, po wielkie białe bydlę, które wyleciało z jednej z tych otwartych bram i niebezpiecznie blisko biegło koło tylnego koła Sylwka. Niefrasobliwość właścicieli granicząca z głupotą. Pierwszy odpoczynek po około 75 km, kolejne będziemy robić dość regularnie co około 40-50km. Wjeżdżamy w lasy spalskie Most w Spale na Pilicy Zalew sulejowski, tu robimy drugi popas. Przy okazji zdejmujemy z siebie trochę ciuchów, temperatura już przyjemne kilkanaście stopni. I kolejny przystanek, widać, że zmieniliśmy województwo:-) Bardzo ładne okolice Rozprzy Zalew Cieszanowice na rzece Luciąży lewego dopływu Pilicy Za Trzepnicą mocno pogarsza się stan asfaltu i trwa to przez około 25km do Kołbiel Wielkich. Tyłek na tym odcinku mocno dostaje w kość. Ale okolica bardzo ładna, teren lekko pofałdowany, lasy, pola. W Żytnie 213 kilometr wycieczki. Meta zaczyna wydawać się coraz bardziej realna. W sklepie spożywczym kupujemy wodę i piwo. Po drugiej stronie ulicy zauważam Żabkę i od razu wpadają jeszcze po dwa hotdogi. Dodatkowo w tej miejscowości trasa wykręca w końcu trochę bardziej na zachód i wiatr wiejący od wschodu zaczyna wyraźnie pomagać. Stawy na Warcie w okolicach Skrzydłowa Teren coraz bardziej pagórkowaty - wjeżdżamy w północne rubieże Jury krakowsko-częstochowskiej. Za Mstowem trafiają się ze dwa krótkie podjazdy po około 10-12%. Mając w nogach prawie 250km mocno je odczuwam - uda pieką okrutnie. Ostatni odpoczynek w Częstochowie. Uda mocno zapieczone (przynajmniej u mnie). Krótki telefon do brata czy jest w domu i czy przyjmie w krótką gościnę dwóch wędrowców:-) I koniec, dojeżdżamy do Lublińca około 30 min po zaplanowanym czasie. Szybki prysznic u brata, przebieranie w cywilne ciuchy i o 20:00 wsiadamy do pociągu powrotnego "Śnieżka" relacji Szklarska Poręba - Warszawa Gdańska. W Warszawie Sylwek na rowerze jedzie do domu, po mnie przyjeżdża syn i około północy melduję się w domu. Jeszcze szybka kolacja i lulu. Podsumowując - pogoda dopisała, nie licząc porannego chłodu temperatura oscylowała w granicach 17-19 stopni, wiatr czasem trochę przeszkadzał, a czasem pomagał zwłaszcza w końcówce. Co do samej trasy to ilość szutrów/gruntówek była minimalna. Niestety słabych asfaltów, było sporo, zwłaszcza ten odcinek za zalewem cieszanowickim. Obyło się bez żadnej awarii, kapcia itp. Kondycyjnie też było całkiem nieźle, nie licząc spalenia ud na górkach za Mstowem całość bez większych kryzysów, choć mniejsze co jakiś czas przychodziły. Cel czyli przejechanie w ciągu jednego dnia 300 km osiągnięty. Sylwek już zaproponował podobnej długości trasę, ale w jego okolice czyli do Węgorzewa - w przyszłym roku jak najbardziej realne:-)1 punkt
-
Moje pierwsze narty w Alpach to Kronplatz właśnie i był efekt WOW. Do tej pory super wspominam.1 punkt
-
Może nie całkiem o widoki koledze chodziło. Z kwatery w St. Vigil można zrobić wycieczkę na SR, Lagazuoi albo do Cortiny jak już im się Kronplatz znudzi1 punkt







