Ja się nie p... w tańcu - autem wjechałem na sam szczyt. W drodze powrotnej za dzikimi końmi się bujałem, stary ogier w końcu puścił mnie, klacze delikatnie zepchnąłem z drogi, ale utknąłem za młodym ogierem na początku stawki... tak długo aż nie nadjechały jakieś chłopki małorolne i rozgoniły stado... skąd spytacie, chłopki nie stado, oczywiście z pl. Po górkach i skałkach trochę koło Omisa, a mieszkaliśmy w Po(d)s(t)ranie.
Z innej kanadyjskiej bajki, ale autem też pojeżdżone i też różnie bywało na drodze jak widać...