Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 29.01.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Fajnie było na świeżo powspominać. Co do 2 tygodni, to jeżeli czas pozwoli to spoko, będzie gdzie jeździć. My po tygodniu absolutnie nie mieliśmy poczucia, że objechaliśmy wszystkie tereny (o wszystkich trasach nie ma mowy). M.in. też dlatego, że część była niżej a było dość ciepło, więc byłoby jeszcze cieplej w niższych miejscowościach. Poza niedzielą, to nie narzekaliśmy mocno na tłok, był na niektórych trasach, ale to zawsze do obejścia, jak widzę też znaleźliście trasy puste i ulubione. 2 tygodnie - raczej z jakąś przerwą, po tygodniu był moment przesytu, kilka dni przerwy byłoby wskazane. Przygotowanie tras - różnie, po tych sporych opadach myśleliśmy, że będzie dużo świeżego na trasach, a Francuzi wszystko ubili ratrakami (przynajmniej tam, gdzie byliśmy), potem było widać, że nie wszystkie trasy są ratrakowane i jeździło się również po mniejszych odsypach, jakoś bardzo nie przeszkadzało nam, ale tak było. Piwo 10-12 euro - ja nie znalazłem (ponoć taniej w Orell), raczej 14, a w Courchevel i z 15, przegięcie. W knajpach sporo drożej niż Włochy i Austria, a że mieliśmy sporo swojego żarcia, to obiadów na stoku nie jedliśmy. Ośrodek bardzo polecam, a wymienione wady należą do mniejszych albo pomijalnych.9 punktów
-
7 punktów
-
5 punktów
-
Pod koniec dnia jazdy nabyliśmy zwyczaj siadania na ławeczce w Les Menuires, w słoneczku, a obok sklepik, w którym były browce za 1,5 jurków i winko 150 ml też w podobnej cenie (z plastikowym kubeczkiem), i tak 30 minut siedzenia i gadania o głupotach, wspominania jazdy z całego dnia, a potem ostatni wjazd krzesłem i zjazd powoli prosto pod hotel. W zasadzie niewiele odbiegało to od knajpy, a z kieszeni nie ubywało. Takie ławeczki też są w centrum Courchevel, a sklep 100 m od centrum. W knajpie w Courchevel nawet nie udało się znaleźć miejsca, więc podtrzymaliśmy zwyczaj sklepowy. W sklepie były małe browarki lokalne, z napisem Courchevel, takie coś w stylu marcowego piwa.4 punkty
-
30-go ma ruszyć w końcu Lollobrygida na Szrenicy (na FB udostępniono filmik, nagrany ze skutera jadącego po trasie - nie wygląda to źle ze śniegiem). Przy okazji - po drugiej stronie granicy ruszają też dwie inne trasy, które czynne bywają równie rzadko: czerwona w Rokytnicach i czarna w Herlikovicach (po drodze do Szpindla) - ta ostatnia już działa.4 punkty
-
Po godzinnej podróży z Łodzi pojawiłem się dziś na Kamieńsku po 16:00. Warunki... cóż, wszystkie śniegi świata. Od twardego lodu, przez optymalny równy twardy śnieg po cukrowe kopce z kaszy na dole. Jak na moje to stok drugą dobę nie widział ratraka, dużo nierówności. Na górze coś tam się przeciera ale niegroźnie. W czwartek i piątek od rana może być fajnie, a potem przez dwa tygodnie nie ma sensu się tam pojawiać - łódzkie ferie. 😃 Finalnie pojeżdżone trzy godziny, naście zjazdów i wystarczy. Jak ktoś z mózgiem zajmie się tym ośrodkiem to będzie fajny. Inaczej zdechnie w nijakości i bylejakości. Garść zdjęć poniżej. 😇4 punkty
-
Poniżej fotorelacja z tygodniowego pobytu w ośrodku Trzy Doliny. Czas zacząć główny wyjazd sezonu, tym razem padło na największy ośrodek w Europie czyli Trzy doliny we Francji. Jedziemy tam w 6 osób dwoma samochodami. Ja z Młodym i Bagietem startujemy około 19:00 w sobotę - cel Gorlitz. Tam śpimy kilka godzin w hoteliku i w niedzielę rano ruszamy w dalszą drogę. Pozostała część ekipy czyli Pędzik, Marcin i Damian ruszają bladym świtem w niedzielę od Pędzika. Na miejsce dojeżdżamy przed 20:00, pozostali około godzinkę później. Zakwaterowanie mamy w Courchevel La Tania - apartament 74m2, przy stoku. 3 sypialnie, 3 łazienki i duży salon + 1 miejsce parkingowe w budynku. Jeszcze tylko krótki wieczorny spacer, żeby obadać jak daleko mamy do stoku - generalnie jakieś 40 metrów z klatki do miejsca gdzie można zakładać narty:-) Jest dobrze. Pierwszego dnia głównie objeżdżamy trasy w Courchevel, na chwilę tylko zajrzymy do Meribel Mottaret i na szczyt Mont Vallon. Pierwszy zonk to spora kolejka narciarzy ustawiająca się już przed 9:00 do gondolki LaTania. I tak będzie praktycznie codziennie. Na szczęście stanie w kolejkach na tym wyjeździe będzie raczej wyjątkiem niż regułą. Dodatkowo ta kolejka znika bardzo szybko, maks 5 minut stania, a zazwyczaj 3:-) Pogoda piękna, a śniegu po ostatnich opadach mnóstwo. Na obiadek Tartifleta, , czyli zapiekanka z ziemniaków, sera Reblochon, boczku oraz cebuli. Do tego zawsze podawany talerzyk z szyneczką dojrzewającą, salami oraz piklami. Dzień całkiem udany czyli 58,5 km zjazdu i 12100 w pionie. Wieczorem idziemy na mały spacer po miasteczku, z tą ilością śniegu jest klimacik. Dzień drugi, pogoda bez zmian czyli lampa:-) Dzisiaj głównie jeździmy w Meribel Center i Mottaret, no i jeden zjazd do Saint Martin Najczęściej odwiedzana przeze mnie przełęcz na tym wyjeździe czyli Pas du Lac (około 2600 m n.p.m.). W lewo Courchevel, w prawo Meribel Po prawej trasy z przełęczy Pas du lac do Mottaret Z krzesłka zjeżdżamy do Saint Martin de Belleville. Ale trasa nie jest tak przyjemna jak się spodziewałem (sporo ludzi). Stąd robimy tylko jeden wjazd i do końca dnia ujeżdżamy trasy w Meribel, na zmianę krzesło Legends i Olymic oraz gondolka Sauliere z fantastyczną (i pustą) trasą Mauduit. Trasa Mauduit przy gondolce Saulire Ostatni zjazd tego dnia - knajpka i krzesełko po lewej mają tą samą nazwę Bouc Blanc Przejechane 70km i 14700 w pionie. Wieczorem z balkonu obserwujemy pracujące ratraki na "naszej" trasie. Dzień trzeci. Dzisiaj robimy z Olkiem skisafari. Celem najodleglejsze (i najwyższe) zakątki ośrodka na czele z Val Thorens i Orelle. Błyskawicznie przejeżdżamy do Meribel Center przez Col de la Loze i tam wsiadamy do gondolki, a potem krzesełka Tougment. Później czeka nas długi i niezbyt stromy zjazd do Les Menuires z przepięknymi widokami. Stamtąd krzesełkami Menuires i Mont de la Chambre (kolejka na 5 min) wjeżdżamy na szczyt o tej samej nazwie (2850 m n.p.m.). Stąd już prosto do Val Thorens, gdzie chcemy od razu dostać się do gondoli Caron, która w połączeniu z wahadłem Cime Caron wywozi nas na najwyższy punkt ośrodka czyli szczyt Cime Caron (3200m n.p.m.) W samym Val Tohrens o mało co bym nie pomylił trasy i nie zjechał pod krzesełko Boismint. Na szczęście Olek jest czujny jak ważka i w porę mnie zatrzymuje. Z Cime Caron podjeżdżamy pod gondolkę Grand Fond. To ciekawe kolejka na mapkach zaznaczona jako wahadło. Natomiast jest to "prawie" normalna gondolka ze znacznie rzadziej zawieszonymi i większymi wagonikami - jeden mieści do 33 osób. Z tego powodu "załadunek" narciarzy odbywa się w 3 sektorach. Widok na dolinę wraz z Les Menuires i Val Thorens Dojeżdżamy do części Orelle, tam rozstajemy się wstępnie. Olek chce pojeździć, a ja usiąść w knajpce na małą przerwę. W tym regionie jest tylko jedna restauracja. Za pierwszym razem mijam ją, bo sensowny dojazd jest tylko z niebieskiej trasy Gentianes, a ja pojechałem czerwoną Maurienaise. Stąd rad nie rad, wciągam się krzesełkiem Rosael na górę i następuje druga próba. Tym razem jadę prawidłowo, ale po odpięciu nart i podejściu widzę na miejscu dzikie tłumy - w takich warunkach nie chcę odpoczywać, więc lecę na krzesła Peyron i Bouchet. Później wracamy do Val Thorens i rozpoczynamy powoli powrót do Meribel. Po obiedzie znowu oddzielnie ujeżdżamy ulubione stoki w Meribel Center czyli ze szczytów Tougnet, Roc de Fer i Saulire. Przy tej ostatniej na chwilę trasa niebieska jest zamknięta, ląduje śmigłowiec i zabiera szybko delikwenta do szpitala. Dzień bardzo udany, ponad 77km i prawie 15 tys w pionie Dzień czwarty Właściwie cały dzień spędzę jeżdżąc sam, moim głównym celem jest Point de la Masse (2804 m n.p.m.) oraz inne trasy w Les Menuires, bo wczoraj tylko mignęliśmy przez tą część ośrodka. Start tradycyjnie gondolka w La Tani i krzesłko na Col de la Loze. Topografię ośrodka znam już tu nieźle, więc nigdzie nie zatrzymuję się żeby sprawdzić trasy. W Les Menuires stoję w dość długiej kolejce do gondolki Point de la Masse. Ale nie taki diabeł straszny, bo kolejka bardzo szybko idzie, dzięki ustawieniu lin troche na wzór kolejek lotniskowych. Nikt się nie wpycha/przepycha. Stoimy, a właściwie cały czas powoli poruszamy się dwójkami. Naprawdę świetna organizacja. Myślę, że nie stałem dłużej niż 3-5 min. Na szczycie jest piękny taras widokowy. Nie omieszkuje obejść go dookoła i cyknąć wiele fotek okolicznym górom I jeszcze coś dla ducha:-) Trasa przy gondolce Bruyers bardzo mi pasuje, jest pusta, długa, a kolejki do gondolki nie ma wcale. Zjeżdżam tam dwa razy i po 13:00 postanawiam wrócić na stoki w Meribel. Kolekcja zagubionych rękawiczek na stacji pośredniej w gondolce Saulire:-) Dzień 5 i 6 w sumie dość podobno do siebie, jazda głównie w Coruchevel i Meribel. Skocznia narciarska w Coruchevel nieopodal krzesełka Foret W sobotę około 16:00 kończę jeździć (reszta już czeka;-). Przebieranie i pakowanie się idzie nam bardzo sprawnie i ruszamy w trasę powrotną. Zaplanowany mamy nocleg w Karlsruhe na który docieramy około 22:30. Rano pobudka i przed 7:00 jesteśmy na trasie. Droga przebiega bezproblemowo, około 18:20 meldujemy się w domku po wcześniejszym odwiezieniu Bagieta. Podsumowanie, troche dłuższe niż zwykle bo i wrażeń sporo:-): Bardzo udany wyjazd, przejechane ponad 400 km (same zjazdy) i 80 tys w pionie. Bez żadnych kontuzji, wypadków itp. Co do samego ośrodka mam trochę mieszane uczucia. Na plus: - cudne widoki, naprawdę zapierają dech w piersiach, dodatkowo mieliśmy farta i byliśmy tam chwilę po dużych opadach śniegu, - piękne trasy, zarówno te wysokogórskie, ciągnące się powyżej lasu, jak i również te zalesione, pokręcone, bez zbędnych niwelacji terenu z naturalnymi garbami - coś pięknego, - kwatera przy stoku, mega wygoda, którą dane mi było zakosztować drugi raz, dodatkowo w bardzo rozsądnych pieniądzach, - bardzo dobre jedzenie w knajpach, generalnie knajpki na wysokim poziomie niestety też cenowym, ale o tym w minusach:-), - mnóstwo śniegu, - poruszanie się po całym ośrodku jest właściwie bezproblemowa, no może tylko brakuje oznaczeń numerkowych na trasach, ale po pewnym przyzwyczajeniu się to tez nie jest problemem. - z miejscowości do miejscowości zazwyczaj są 2-3 opcje dojazdu, co powoduje, że przy tej liczbie ludzi nie było wąskich gardeł, Na minus - całkiem sporo ludzi w dodatku bardzo wielu słabo jeżdżących. I nie są oni problemem, gdy jadą wolno. Niestety dość często widziałem osoby praktycznie niepanujące nad nartami jadący absolutnie za szybko na ich możliwości, - bardzo duża liczba Anglików, którzy często zachowują się po prostu głośno, zarówno w gondolkach jak i na krzesełkach, - trochę irytujące te pochylnie przy wielu gondolkach, człowiek musi się nałazić. Tu za chlubne wyjątki dam gondolki Chenus w Courchevel i na Point de la Masse, których perony były na wysokości gruntu, - przygotowanie tras jednak słabsze niż we Włoszech i Austrii, zauważyłem to już przy pierwszym pobycie we Francji w L2A, ale sądziłem, że może to specyfika trochę mniejszego ośrodka, - ceny na stoku, wyraźnie wyższe niż we Włoszech czy Austrii o jakieś 20-30%, piwo 10-12 euro, obiad praktycznie poniżej 20 euro nic nie ma, zazwyczaj 25-30 euro, Suma summarum, mimo tych minusów Francja narciarsko jest świetna i na pewno tam wrócę. Zarówno do 3 dolin, jak i mam smaka na odwiedzenie Paradiski oraz Espace Killy.3 punkty
-
3 punkty
-
Veni Vidi Vici Udało się zrealizować ten bardzo ambitny plan, byliśmy w 10 ośrodkach, w 6 dni. Astun; Baqueira ; Beret; Boi Taull; Candanchu; Cerler; Formigal; La Molina; Masella; Panticosa Przejechane busem ok 1400 km; Barcelona - Pireneje - Barcelona, Mój subiektywny ranking: Baqueira - Beret; Formigal; Cerler i z uwagi na dobry dojazd warto odwiedzić La Molina/Masella (można połączyć z Andorą). Byliśmy w tygodniu (wtorek - niedziela), poza niedzielą w La Molina/Masella, brak kolejek do wyciągów, na trasach pusto. Narciarsko, trasy porównywalne z dobrymi ośrodkami alpejskimi, przygotowanie stoków na wysokim poziomie, sporo opcji freeride'u, bardzo popularne skitury. Trasy długie i urozmaicone, generalnie jeździ się na wysokościach 1500 - 2500 m n.p.m. Infrastruktura starsza, wyciągi krzesełkowe z lat '80/'90 poza nielicznymi nowocześniejszymi wyprzęganymi. Oferta gastro i apres-ski uboga w porównaniu do Austrii czy Włoch. Cenowo taniej niż w Alpach. Skipassy dziennie 50-72 euro; jedzenie i napoje 30% taniej niż AT/IT. Noclegi przy stoku ok 100 euro /os/noc. Kilka kilometrów w dół doliny spokojnie za 50 euro/os/noc się znajdzie. Samochody dostępne w wypożyczalni na lotnisku tylko na oponach letnich (my zabraliśmy z PL łańcuchy) i to nam uratowało 3 razy dupę. Praktycznie wszędzie porozumiesz się tylko po hiszpańsku, hotele, restauracje, ośrodki, mało kto rozumie i mówi po angielsku. Widokowo pięknie, w tym sezonie jest już ponad 2m śniegu w górnych partiach, pogoda w styczniu zmienna, ale udało nam się trafić na 4 dni pełnej lampy. Poza logistyką samolot/bus, nie jest to w moim odczuciu żadna narciarska egzotyka. Było bardzo podobnie jak w Alpach, warto raz zobaczyć. Pozdrawiam3 punkty
-
2 punkty
-
Z komunikatu na FB nie wynika, żeby odpalili Świąteczny Kamień. Wniosek z tego taki, żeby zjechać Lola na całym dystansie, trzeba będzie cierpliwie wjechać najpierw dwoma sekcjami krzesła na Szrenicę (co zajmuje czystej jazdy 30 min), a dopiero potem można zjeżdżać Lola. Przynajmniej z II sekcji na Szrenicę będzie można podziwiać krzaczory na FIS2 punkty
-
tu powinno być słonecznie https://www.bergfex.ch/st-moritz-corviglia/wetter/prognose/#day12 punkty
-
2 punkty
-
My byliśmy raptem w 3 knajpkach: Bouc Blanc (obszar Courchevel), Les Rhodoes, Le Monchu (obszar Meribel). Dodam tylko, że trochę w przeciwieństwie do Austrii/Włoch zróżnicowanie cenowe w knajpkach w 3 dolinach było dość znaczne. Pamiętam jak pierwszego dnia koledzy wybrali się do jakiejś losowo wybranej knajpki i za burgera zapłacili 40-45 euro za danie. Gdzie w Les Rhodoes koszt nie przekraczał 30 euro. Stąd zazwyczaj patrzyłem na cennik menu w telefonie zanim jakąś wybraliśmy, bo były i takie gdzie dania były po 80-100 euro:-)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Po raz czwarty pojeżdżone uczciwie na GK w ciągu ostatnich 2 tygodni. Za każdym razem inny warun. Dziś było twardo na całej długości stoku. Jedyne, co robiło różnicę, ile sypkiego, kaszowatego/piaskowego białego było na górze. Od 0cm do 20cm. W takich warunkach GS szedł czasami lepiej, czasami gorzej, jak to w życiu bywa. Trzeba było uważać, bo były momenty kiedy chwytało miękkie krawędzie. Frekwencja: o dziwo niska, do kanapy max 1 min czekania, poza tym szło na bieżąco. Orczyk: jechałem 2x, na bieżąco. GK otworzyła na górnym 300m odcinku prawą część stoku, od strony kanapy. W kolejnych 2 tygodniach zaczynają się lokalne ferie zimowe, tak więc może być ludzkie mrowisko. Sports Tracker wypluł w totalu 2 godz 6 min, dystans total 21,36km.1 punkt
-
dziś po południu na Nowej Osadzie i Soszowie warunki marne, po ratrakowaniu ok. 15 cm wyrównanego cukru, cierpliwości starczyło na 5 zjazdów tu i tu, szkoda kolan1 punkt
-
to jeszcze się wtrącę - zaplanuj na 1 raz 3 Doliny i nie myśl o innych ośrodkach1 punkt
-
1 punkt
-
Ja bym polecił Oravską Leśną ale nie chcę polecać w ciemno, żebyś się nie rozczarował 😀. Karnety dzienne na grouponie za frytki w porównaniu do polskich ośrodków.1 punkt
-
Oficjalnie: - jutro startuje Lola - w niedzielę Śnieżynka Biorąc pod uwagę start w ten weekend ferii w dolnośląskiem, prognozowana kolejka do Karkonosza to 20 min czekania.1 punkt
-
1 punkt
-
GK jak mają temp w nocy około 0 st C oraz na plusie, to nie ratrakują. musiałbyś wbić na GK w ubiegłym sezonie, kiedy w drugim i ostatnim tygodniu działalności w ogóle nie ratrakowali. wtedy było niezłe kartoflisko na miejscu. jeździłem wtedy na dostępnym orczyku 200m, warun dla konsererów.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj niestety był miszmasz na stoku. W nocy i rano solidnie wiało. Wjeżdżałem rano B5 na Lukovą, żeby sobie zjechać kwałek do Priehyby i potem gondolą na szczyt, ale tak wiało, że myślałem, że z krzesełka mnie zwieje. Wicher i widocznośc na 10 metrów, więc się wyżej ie pchałem. Ale gondola na szczyt chodziła. Na południu chyba była lepsza sytuacja niż na północy. Eksplorowałem trasy do Zahradky i Lucky ale szare krzeslo B1 od rana miało usterkę więc do pomarańczowego był tłok. Usterkę usunęli potem i o 12ej krzesło ruszyło. Po południu wróciłem na trasy przy gondoli A3. Generalnie niebieskie trasy o Lucek - 5 i 14 zostały zdruzgotane już długo przed południem. 13-ę to powinni zamknąć o 11ej i na szybko przejechać ratrakiem, bo to był tor przeszkód. Tylu wywrotek na raz w życiu nie widziałem. Niewiele lepiej było z 10-ą wzdłuż gondoli A3. Ludzie padali jak muchy, służby ratownicze zwoziły poszkodowanych hurtowo. Koło 14ej pogoda na górze się poprawiła, wyszło nawet słońce. Teraz czas na obiad i od 18ej jazda wieczorna1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
W zeszłym tygodniu opublikowano jak będzie wyglądać znicz olimpijski, a właściwie to znicze, bo po raz pierwszy w historii będą płonąć dwa równocześnie - w Mediolanie (wmontowany w Łuk Pokoju) oraz w Cortinie d'Ampezzo (na głównym placu Angelo Dibona). Projekt znicza nawiązuje do geniuszu Leonardo da Vinci. Elementy znicza będą wykonane z aluminium lotniczego. Podczas trwania igrzysk znicz będzie ruchomy, będzie dawać swego rodzaju pokaz przed pełnymi godzinami. Zawsze moment zapalenia oraz sam znicz był tajemnicą aż do końca ceremonii otwarcia igrzysk. Teraz jednak postąpili inaczej. Zamysł jak i projekt bardzo ciekawy i oryginalny, no i nawiązuje do kultury Włoch. Piękna sprawa. W międzyczasie nieprzerwanie trwa oczywiście sztafeta z ogniem olimpijskim, odwiedziła już większość ikonicznych i historycznych miejsc w całym kraju. W poniedziałek 26 stycznia, dokładnie w 70 rocznicę rozpoczęcia Igrzysk w Cortinie w 1956 roku ogień olimpijski ponownie zawitał do miasteczka. Magiczna chwila. Olympic flame Cortina d'Ampezzo 26.01.2026.mp4 Dario Pivirotto i Bruno Colli 3 raz ponieśli ogień olimpijski (w 1956, 2006, 2026). Z okazji 70 rocznicy zaprezentowano oficjalny plakat.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Czyli ile kosztowały skipassy??? Sorka że pytam, my byliśmy w tym samym czasie, nas wyszło 2200 pln za osobę ze skipassami 7 noclegów i 6 dni jazdy. Ale byliśmy w 8 osób - apartament podobnej wielkości albo i większy. 3 sypialnie, dzienny z kuchnią i jadalnią oraz toaleta + toaleta z prysznicem - sypialnie miały osobne prysznice z umywalką. Na stoku miejscówka ale w Les Meniures. Moim zdaniem dobra - jaki w Meribel, mniej więcej w środku ośrodka i do krańców całego kompleksu podobne odległości. pozdro1 punkt
-
hehe mozliwe, choc ja zupelnie nie moge sobie pozwolic na tak dlugi wyjazd narciarski - niestety urlop nie z gumy, wiec nawet takiej opcji nie rozpatruje. Rezerwowalem kwatere przez airbnb w Nowy Rok, gdy wszyscy zainteresowani potwierdzili chec wyjazdu:-) Sam nocleg (6 dob) kosztował 1300 pln za osobę, razem 7800pln. Dodatkowo po rezerwacji okazało się, że na zakup skipassu dostaniemy zniżkę 8% jeśli zakupimy go przez firme zarządzajacą apartamentem (dostawa skipassu do apartamentu), tej zniżki wyszło po 32 euro na głowę.1 punkt
-
Haha, Ci Janusze to są z Austrii z tego co pamiętam. Trasa nie działa, bo KPN nie pozwala oczyszczać tras z krzaczorów. Ale, I tak myślę że oni się mało starają.1 punkt
-
1 punkt
-
Nad łóżkiem miałem plakat, żartując trochę, ale nadal się nie wybieram, chyba, że palcem po mapie https://www.tourdelameije.com/homepage-en/ pieszo szedłem kiedyś w okolicy Barre des Ecrins, znaczy do schroniska Ref de Ecrins i na pobliską przełęcz, miesiąc w Tulonie i na pobliskich skałkach... ps. A ten plakat to z cyt. Świetna relacja o wyjeździe do la Grave podhalańczyków z Bargielem jako "kursantem" przed K2 w Pure Powder.1 punkt
-
Jak jest mało otwarte, to jednak częściej wynika to po prostu z braku śniegu. Jak jest dużo śniegu, to owszem, nie wszystko będzie czynne przed świętami, ale zwykle większość z wyjątkiem jakichś peryferyjnych wyciągów. Ale jak się trafi taki początek zimy jak teraz, gdzie od końcówki listopada, do prawie połowy stycznia nie było opadów, a długimi dniami temperatura na plusie, to no cóż... Ja bym jednak odpuścił sobie grudzień, przez większość stycznia też jest przystępnie cenowo, a ryzyko słabych warunków znacznie mniejsze. Od drugiego tygodnia lutego zaczyna się cenowa jazda bez trzymanki i trwa gdzieś do drugiego tygodnia marca. Wyjazd do Francji w terminie paryskich ferii, to tylko dla miłośników mocnych wrażeń Od połowy marca jest ok, a kwiecień? To zależy gdzie - w Les 2 Alpes będzie dobrze, w Tignes, Val Thorens prawdopodobnie też. W Alpe d'Huez już w marcu mogą być narty wodne, bo tam przeważają południowe stoki. Odnośnie kwater, bo chyba nikt powyżej nie pisał: poza tym, że często są małe (ale zawsze jest wyraźnie zaznaczona powierzchnia), to standardem jest, że jakieś łóżko jest w salonie. Jeśli się jedzie we dwójkę, to nie ma znaczenia, ale jeśli będą dwie pary i do wyboru będzie rozkładana kanapa w salonie, albo łóżko piętrowe w korytarzu, no to może pojawić się pewne niezadowolenie... Więc dobrze jest poświęcić trochę uwagi w doborze kwatery, jeśli jadą np. 4 osoby, to rozważyć wzięcie kwatery 6os z dwiema sypialniami, żeby nikt nie spał w salonie, itp. W ofertach poza zdjęciami, wszystko jest zazwyczaj dokładnie opisane. A najtaniej i najlepiej rezerwować kwatery w pakiecie ze skipassami (często duże zniżki na skipassy) poprzez lokalne systemy, a nie żadne bookingi. Na stronach ośrodków narciarskich są wyszukiwarki kwater - od tego należy zacząć... i na tym skończyć.1 punkt
-
Kaunertal, od rana dostawa białego, a każdą godziną coraz więcej, pada do teraz. Pierwsze 3-4h jeszcze calkiem dobrze, mimo że pod nogami jedna wielka biała plama, kontrast bardzo słaby. Później sporo luźnego śniegu, w którym przy tej widoczności już było ciężko, czasem trasa widoczna tylko dzięki oznaczeniom z boku. Ludzi garstka, brak jakichkolwiek kolejek. Na parkingu hulał wiatr ze śniegiem i amatorzy driftu. 20260125_151345.mp41 punkt
-
Hej, Do sprzedania mój dotychczasowy długodystansowy Blizzard Firebird WRC 180 cm, wiązania Marker XCell12 Grip Walk, Promień 18 m Narta o typie gigantowym, przyjazna, skrętna (łatwa do wprowadzenia na krawędź, ale i doskonała do jazdy klasycznej), dobrze oddająca energię, na każdy poziom zaawansowania, ale najwięcej frajdy da zaawansowanym narciarzom. Bardzo stabilne przy większych prędkościach. Przesiadam się na Dynastar GS Master, więc z przyjemnością oddam w dobre ręce. cena 800 PLN Narty noszą normalne ślady użytkowania (widoczne na zdjęciach); wiązania sprawne (normalne ślady użytkowania) ślizgi bez ubytków, z minimalnymi rysami; krawędzie ok 1,5 mm, ostrzone głównie ręcznie, narty przygotowane do sezonu - krawędzie naostrzone; ślizgi nasmarowane na gorąco, gotowe do jazdy Więcej o modelu: www.skionline.pl/sprzet/narty,18-19,blizzard,firebird-wrc-xcell12-demo,11363.html www.ntn.pl/blizzard-firebird-wrc/ odbiór osobisty (możemy się umówić w okolicach Krakowa) lub wysyłka kurierem (+50 złotych za wysyłkę)1 punkt
-
Wojtku we Francji w większości mieszka się na stoku, oczywiście można mieszkać w dolinie i dojeżdżać codziennie ale nie ma to sensu. Przyjeżdża się i zapominasz o aucie, ot co.Mieszkasz w apartamentach mniejszych w większości albo płacisz więcej i podnosisz sobie komfort mieszkania ale na pewno nie będzie to taki sam komfort metrażowy jak w Austrii.Skąś się wzięło zdanie że mieszkamy w szuflandi 😄.... Promocje na kwaterę ze skipasem w danej stacji szukasz wcześniej jeśli ma być tanio, albo osobno kwatera i osobno karnet.Kiedyś tydzień z karnetem można było wychaczyć za ok 300 euro( to było prawdziwe freeski)przed i po sezonie głównym, teraz pewnie będzie drożej.A czy pojedziesz w marcu czy w kwietniu to już zależy od Ciebie ale w kwietniu już może troszkę wszystko pływać po południu ale i słoneczko lepiej operuje jak jedziesz z rodzinką która lubi bardziej się opalać jak jeździć1 punkt
-
1 punkt







