Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

MarioJ

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    3 570
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    75

Zawartość dodana przez MarioJ

  1. bardzo ładne bardzo dobry narciarz
  2. Dzisiaj z ekipą wybraliśmy się przetestować stan pokrywy w naszych pięknych Karkonoszach. Rozważaliśmy dwie destynacje: Cerna Hora i Rokytnice. W czasie drogi w Bolkowie rzutem na taśmę wybraliśmy to ostatnie. Plan był taki aby wejść z Rokytnic nieczynnymi jeszcze trasami wejść na Kotel 1435m. Mieliśmy mocne obawy ile tego śniegu ostatnio spadło. Okazało się jednak że było spokojnie po czym chodzi i po czym zjeżdżać. W górnym partiach to tak jeszcze ciut za mało na pełne puszczenie się, kwestia kamieni. Natomiast na zboczu areny Rokynic po równych łakach jazda była przednia. Udało się odnaleźć fajny puch na równym stoku pod jednym orczykiem. Poza Kotelem doszliśmy nawet do Labska Bouda, gdzie posiliśmy się cokolwiek. Pomachaliśmy też granicy Polski i wróciliśmy spowrotem. Aha, i jeszcze drugi szczyt zalicznony Lysa Hora 1344m. Podchodzimy trasami w Rokytnice Arena Po wejściu na grzbiet widać blisko leżący Spindlerovy Mlyn Szczyt Kotela przed nami czeka na zdobycie W oddali granica kraju, na której wystają lekko Łabski Szczyt i wieża przekaźnikowa Za Kotelem są fajne kotły do zjazdu, ale na razie słabo wyśnieżone a filance też podobną mocno gonią Narty odpoczywają przy Labskiej, poniżej piękny kocioł polodowcowy i dolina Łaby I zjazd, zaczynamy trasą, ale na szczęście nieratrakowaną Poźniej przekakujemy na puch w linii nieczynnego jeszcze orczyka, jazda przednia. Pełna ekipa z trzech miast: Wrocław, Jelenia Góra i Lwówek Śląski.
  3. MarioJ

    Serwis dla skiturowca

    Pamiętajcie aby sprawdzać wiązania na maszynie co jakiś czas. Chodzi o sprężyny które słabną z czasem
  4. MarioJ

    Serwis dla skiturowca

    W Krakowie masz słynnego Waldka , w Gliwicach chyba tuttu
  5. MarioJ

    Jasna Chopok

    Zaj... warunki. Zazdrość.
  6. Dolny Śląsk wybiera się w niedzielę w Karkonosze. Jeszcze masy śniegu nie ma, więc planujemy iść na nieczynne jeszcze trasy na Cernej Horze. Może coś w lesie podziałamy. Mario
  7. Te wszystkie Białki i Szczyrki jakoś w tym roku piszczą z wrażenia przed Tatrami, gdzie sezon freeridowy zaczął się na dobre już 2 tygodnie temu. Nie wiem czy wiecie, ale obecnie już jest zjeżdżanie z Kasprowego do Kuźnic, a w ostatni weekend ludzie zjeżdżali też z Zawratu (zbocze 40 st). Tatry górą w tym sezonie. P.S. Chodzi gondola
  8. Ja mam dół xbionic, mam mieszane uczucia. Generalnie działa, nawet do -20C + spodnie softshell dawało radę, nie przemarzałem jakoś. Faktem jest że czy ciepło np. +5 czy zimno -20, to nogi mi się strasznie nie pociły, ani strasznie nie przemarzały. Ale to nie jest takie prawdziwe ciepło jak np. z puchówki. Xbionic działa poprzez ucisk ciała w odpowiednie miejsca. Może na górę by się lepiej xbionic sprawdzał, bo tam się łatwiej dogrzać kolejnymi warstwami. Na dół chcę w przyszłości spróbować z merynosem ... p.s. tutaj masz jeszcze stary wątek
  9. yes, gratulacje decyzji ! godny przeciwnik do mojego zestawu, który już się świetnie sprawdził
  10. potestujemy kiedyś nasze zestawy freetour ? k2 + atk i chamy + vipec ? bardzo jestem ciekaw czy power na nartę będzie porównywalny czy nie ?
  11. Jurku, my dokładnie tydzień temu 13-tego weszliśmy na 3000m z dołu i zjechaliśmy spowrotem. Doszliśmy do końca tras pod górną stację gondoli Alpin Express. Szliśmy po lodowcu, który do dzisiaj jest zamknięty.
  12. Mnie się generalnie podobało, dużo się działo, sytuacje nieprzewidywalne, dużo dało fajne towarzystwo. Super atmosfera była na kwaterze. Tak że dzięki koledzy
  13. Czepiasz się Marionnen, mnie tam te 150 zdjęć przekonuje, ośrodek jest dobry ;-)
  14. Wracam do poprzedniego tygodnia. Chciałem przedstawić relacje pełną zwrotów. Przypomnę że to jest czwarty dzień, kiedy nie chodzą trasy narciarskie i orczyki. Dotychczas tylko raz chodziły gondole i wykorzystaliśmy to na wysokie skitury do schroniska Brtiannica. Dzień czwarty - wtorek. Na ten dzień mieliśmy plan wejść na szczyt Allalinhorn 4027m. Była nadzieja że dojedziemy wyciągami na 3000m, zjedziemy nieco w dół i wejdziemy 1200m do góry na szczyt. Okazuje się że przy takiej wysokości jest to dość trudne. Dzień wcześniej byliśmy spakowani. Pobudka zaplanowana na 6:30 i skibus na 8:15, pierwsza gondola na 8:30. Dojechaliśmy zgodnie z planem do stacji, a tu niespodzianka zamknięte, nic nie chodzi. Z Robertem dyskutujemy po angielsku z obsługą. Tym razem nic nie udało nam się wynegocjować. Na niebie pełne słońce, wiatr wg prognozy około 20-30 km/h, a wyciągi nie chodzą. Dla nas to wygląda ewidentnie jak zła wola. Powoli dochodzi do nas że celu nie osiągniemy. Mamy ze sobą sprzęt na lodowiec, który trochę waży, ale okazuje się dziś zbędny. Jeszcze do szewskiej pasji doprowadza nas widok chodzącej gondolki, która jest w tym dniu testowana. Czyli my narciarze nie możemy nią jechać. Po drodze zachodzimy jeszcze do stacji tej gondoli, ucinamy pogawędkę z pracownikiem stacji a nawet z jego szefem przez telefon. Ale znów nic nie osiągamy. Idziemy więc po nieutrzymanej jeszcze trasie do góry. Złapał mróz od rana, i ośrodek uruchomił chyba wszystkie armatki. Po drodze zrzucamy do reklamówek linę, uprząż, śruby i inny sprzęt wspinaczkowy. Jacek ukrywa pod śniegiem, aby w drodze powrotnej go zabrać. Pokonujemy jakieś 750m do góry i dochodzimy do stacji pośredniej gondoli. Po drodze już widzimy że na linie chodzi jeden wagon techniczny Felskin, a w gondoli Alpin Express pojawiają się nawet turyści. Korzystny więc z okazji wsiadamy do gondoli. Dojeżdżamy na 3000m, stacja znajduje się na urwisku skalnym. Można z niej wyjść na dwie strony. Strona wschodnia prowadzi do stromego kotła z nieutrzymywana trasą. Jest jeszcze za mało śniegu aby nią bezpiecznie zjechać. Widać wystające kamienie. Na stronę zachodnią wychodzi tunel przez skałę, który prowadzi na łatwą trasę na lodowcu. Trasa jest jeszcze zamknięta, tunel również. Zastanawiamy się aby ominąć zakaz, część ekipy uważa jednak że możemy dostać za to karę i zabrane karnety. Jest jeszcze trzecie rozwiązanie, metro w skale które wywozi na 3500m. Jednak od czterech dni jest nieczynne, podobno jest awaria. W pewnej chwili jeden kolega zauważa przez drzwi wagon metra. Po chwili przychodzi nawet pracownik i zaprasza nas do kreta. Genialne. Pierwszy raz na wyjeździe uda nam się dotrzeć tak wysoko. Jedziemy metrem do góry. Kiedy się zatrzymuje, wychodzimy na taras przed stację i widzimy pierwszy raz piękny kocioł lodowcowy pod czterotysiecznikiem Allalinhorn. Robi to na mnie ogromne wrażenie, szczególnie po podejściu bliżej góry. Zastanawiamy się czy podjąć się jeszcze wejścia na szczyt. Wydaje się to nawet nietrudne, może poza wysokością czyli mniej tlenu. Nie mamy jednak sprzętu lodowcego, który w zasadzie jest tylko w celach ratowniczych, ale jednak jest niezbędny. Jacek wspinacz mówi zdecydowanie nie, co przyjmujemy z pokorą. Jest tam kilka szczelin, coś może się stać, a bez liny nic nie zrobimy w przypadku problemów. Rezygnujemy i poświęcamy się zjazdowi. Najpierw jeszcze na fokach podchodzimy lekko do góry, w okolice górnej stacji orczyków, do najwyższego punktu tras. Jesteśmy kompletnie sami, trasy wyratrakowane, czekają na nas. Pomiędzy widać nietknięty od czterech dni puch. Sami nie wiemy co wybrać czy sztruks czy puch, więc trochę tego i trochę tego. Kilka ratraków jeszcze dogładza trasy, ale nikt nas nie zatrzymuje. Nie ma żadnych tablic “zamknięta trasa”, “wstęp wzbroniony” itp. Przejeżdżamy cześć stromą i jedziemy wzdłuż płaskiego orczyka. Trasa super wyratrakowana, chociaż dotychczas jeszcze nie otwarta. Szukamy przejazdu w stronę Alpine express. Nie chcemy zjechać trasą która idzie pod szczytem Dom, gdyż tam po drodze jest kawałek czarny i obawiamy się jeszcze wystających kamieni. Drugi Jacek trochę za nisko zjeżdża i dwójka jedzie mu potowarzyszyć w podejściu na fokach. Reszta jedzie skosem przez puch w kierunku łącznika i trasy nr 10b. Po drodze uważamy na szczeliny w lodowcu. Dojeżdżamy do trasy i czekamy przed ścianką w pełnym słońcu na tych co na fokach. Tutaj trasa prawie równa, trochę chropowata ale śnieg miękki więc nie ma problemu. Gdzie się da wyskakujemy na off. Planujemy dojechać do stacji pośredniej gondoli i zrobić jeszcze jedno kółko. Trasy puste bo orczyki nie chodzą, a na dole pewnie nie wpuszczają z nartami. Zjeżdżamy fajnym stromym kawałkiem na wysokość górnej stacji krzesła Morenia. Tutaj kończy się w miarę przygotowana trasa i dobrze naśnieżona. Dalej w dół to już frirajd po trasie. Twardy, nierówny śnieg, dużo śladów po gąsiennicach ratraków. Dojeżdżamy zgodnie z planem do stacji pośredniej. Wjeżdżamy na górę i przesiadamy się na kreta. Nikt nas nie zatrzymuje ale widzimy czasami że część pracowników na nasz widok podnosi słuchawkę telefonu. Domyślamy się że jesteśmy zgłoszeni "do szefa". W krecie mamy wspaniałe humory, cieszymy się na drugi zjazd. Wysiadamy z kreta i z zadyszką wchodzimy kawałek po schodach. Wychodzimy na śnieg i nagle drogę zastawia nam dwóch pracowników kolej. Wymachują rękami i głośno do nas krzyczą Geschlossen. Jesteśmy zszokowani. Próbujemy rozmawiać po angielsku. Pracownicy znakami ręcznymi pokazują że zabraniają nam założyć narty. Bardziej agresywny Szwajcar chowa się w budynku, rozmawiamy z milszym. Negocjacje jednak nic nie dają, dzisiaj trasy są zamknięte i nie wolno nikomu jeździć w trakcie ratrakowania. Robimy sobie jednak piknik a Pan nas cały czas pilnuje abyśmy mu nie uciekli. Częstujemy go piersiówkę i rozmawiamy o Amannie i Małyszu. Z dołu dojeżdża też do nas Marionnen z Anią. W końcu wracamy kretem i gondolą w dół. Na pośredniej chcemy wysiąść z nartami na trasę, ponownie nas blokuje Szwajcar. Dwójka z nas jednak decyduje się przemknąć tylnym wyjściem z nartami i skutecznie zjeżdżają na dół. Wszyscy spotykamy się na dolnej stacji gondoli. Trójka z nas musi się jeszcze wrócić na fokach po depozyt. O godzinie 17:30 lądujemy na kwaterze pokonani częściowo przez Szwajcarów.
  15. Daj to do dobrego serwisu zajmującego się nartami skiturowymi. Generalnie można ponownie takie narty dziurkować, aczkolwiek to na pewno zmniejszy nieco wytrzymałość narty.
  16. Tak to ten Ale pamiętaj że jajecznica to było dzieło zbiorowe dwóch dni
  17. MarioJ

    Polska - nowe inwestycje

    Wypas ta górna stacja i cała kolej. Byłem tam raz ze 3 lata temu i już wtedy widać było dobrą rękę gospodarza. Bardzo to cieszy.
  18. MarioJ

    Lawiny w Alpach

    Ja się troszkę nie zgodzę. W Szwajcarii są wysokie i strome góry. Po świeżych dużych opadach (powyżej 50cm) warto omijać trasy które leżą przy stromych zaśnieżonych zboczach. Ryzyko nie jest duże, tak jak Wujot napisał, ale takie wypadki się zdarzają.
  19. Nie otwarli, ale korzystalismy dziś. Trasy te oficjalnie zamknięte, ale pokrywa jest. Od orczyków do moreni bardzo dobre warunki i trasa przygotowana. Od moreni do samego dołu freeride na trasie, zjazd na białym do dolnej stacji. Nawet bez kamieni.
  20. Możecie coś więcej napisać o Pucharze? Jak z biletami? Gdzie można stać? Generalnie logistyka. Ja sie wybieram na wyjazd z ekipą kolegi felix11.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...