Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. Piotrze, zanim coś skomentujesz to przyjrzyj się co komentujesz. A najlepiej jeszcze sprawdź w innych źródłach. To statystyka z wakacji i nie ma tu zgodności z danymi z całego roku. Może wpływ ma tu tranzyt wakacyjny a może po prostu rozrzut. Przy tak niskiej próbie wystarczy jeden wypadek więcej z 5-cioma ofiarami aby wysnuwać takie "wnioski". Pozdro Wiesiek
  2. Wujot

    Made in Poland

    W takim wypadku kupuj po prostu SS. Bez sensu jest ograniczać oddychalność i nie wykorzystywać wodoodporności. Ogólnie to warto wiedzieć jak się ubierać. Tzw kurtki narciarskie (czyli membrana z ociepliną) to jest nieporozumienie z punktu widzenia elastycznego dopasowywania ciuchów do warunków.
  3. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Szczególnie jak dojazd zajmuje im wte i wewte dwa dni. Byłem ciekaw Waszej trasy... Na potwierdzenie tego co napisałeś o multum ciekawych miejsc. Na przykład taka, privat ścieżka (bo śladów rowerzystów tam nie widać). Zacznę od foty na zapomnianym punkcie widokowym. Troszkę karkołomny zjazd. A dalej własny singielek wcięty w strome zbocze. A dlaczego o tym napisałem? Bo wylądowałem po drugiej stronie... skądinąd znanej Ci Zapory Pilchowickiej Szukajcie a znajdziecie!
  4. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Popatrzyłem na mapę i narysowałem najbardziej prawdopodobną trasę. Część z tego znałem. Tak jechaliście?
  5. Wujot

    Made in Poland

    Co masz?
  6. Wujot

    Made in Poland

    1. Jeśli będziesz jeździł w warunkach przejściowych to zdecydowanie warto mieć odzież z dobrych materiałów i dobrze uszytą. 2. Dobra kurtka to koszt powiedzmy 6-7 karnetów. 3. 4F to forma której widocznie bardziej się opłaci dawać pieniądze na marketing jak na jakość produkcji. 4 4F produkuje rzeczy nietrwałe, fatalnej jakości. Ponieważ mam dużą i aktywną rodzinę to próbowałem kiedyś przyoszczędzić i kupiłem trochę ciuchów (2-go wyboru). Wszystko do śmieci. To nie jest tylko moja opinia lecz raczej utrwalony pogląd wśród wszystkich co mają jakieś wymagania a nieopatrznie coś tej "firmy" kupili.
  7. Wolny kraj, wolni obywatele. Nie mają paszportów, swobody podróżowania i internetu ale mogą do woli truć sąsiadów. Wolność a'la Bumer Ale ubaw
  8. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Też nie rozumiem dlaczego nie wydziela się pasa pobocza z ciągłą linią dla rowerzystów. Po prostu zapomniano? Tutaj chyba koszty nie byłyby tak wysokie. Taka jazda przy drodze samochodowej to turystycznie rzecz biorąc słaba jest ale na dojazd codzienny - genialna. Te dwie sprawy trzeba traktować rozłącznie bo inne są cele a nawet oczekiwania. Na przykład przy dojeździe codziennym użytkownik w imię bezpieczeństwa może statystycznie nadrobić trasę o 20% (według badań holenderskich) a turysta może przecież zrobić dodatkowe 100% objazdu jak jest atrakcyjny.
  9. Z tego co wiem chodzi po prostu o niehałasowanie wieczorami. Z taryfami to niezbyt mnie przekonuje, solidniejsze pranie to mniej jak 1 kWh. W Polsce to całe 60 gr. Nawet zakładając 3x różnicę w cenie i 200 prań to mówimy o oszczędności typu 80 zł/rok. Czyli parę piw w knajpie. W Belgii podejrzewam, że wyjdzie podobnie. Oczywiście mając własny dom też bym prał w nocy.
  10. To na poważnie czy jaja sobie robisz??? Zdecydowanie bardziej wolę być sterowany z Brukseli jak Nowogrodzkiej czy w stylu kremlowskim. Ale abyś się lepiej czuł to radzę odwrócić zagadnienie. Czy wolisz aby Twoi rodacy mogli postępować zgodnie z przysłowiem "wolnoć Tomku w swoim domku" czy może aby nas wszystkich obowiązywały zasady umożliwiające lepsze współistnienie. Za przykład podam "durną" regulację z Szwajcarii. Otóż w wielu wspólnotach mieszkaniowych po 16:00 nie wolno uruchamiać pralek automatycznych. Ale głupota - prawda??? Zawsze o tym myślę jak mój sąsiad włącza pralkę o 24:00. I wychodzi mi, że jednak wychowanie wychowaniem a twarda regulacja twardą regulacją. Wielu ludzi jest zbyt głupich aby zauważyć innych dookoła.
  11. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Trudno jeszcze nie zauważyć, że beton to spalone paliwo (bardzo energochłonny proces). A dalej potencjalna walka z przyrodą bo inaczej korzenie zniszczą tę drogę. Czyli dodać trzeba bardzo solidną podbudowę. Wprowadzić więcej maszyn w leśne środowisko. Więcej hałasu i zanieczyszczeń. Taka arogancja by komuś się lżej jeździło? Może niech już sobie kupi elektryka. Różnica między kilometrem asfaltozy czy betonozy względem singletracka jest blisko 10x. I teraz jeśli te DDR służą codziennemu dojazdowi do szkoły, pracy czy aktywnego wypoczynku to jestem za. Czyli przy osadach i między nimi. Ale jeśli ma to służyć turystyce to należałoby zadać sobie różne pytania. W tym też o sens wydawanych pieniędzy (oprócz szacunku dla przyrody) Zrobiłem wyliczenia dla jednej z inwestycji (DDR 50 km) i mimo niezłego ruchu wyszło mi, że gdyby każdy jadący tam za fakt rezygnacji z tego konkretnego przejazdu dostawał 50 zł to w perspektywie 10 lat byłoby to tańsze od budowy! Bo za 50 mln zł przejedzie tam 1 mln ludzi w 10 lat. I to bardzo optymistycznie biorąc. Wbrew pozorom ruch na ddr nie jest jakiś oszałamiający (zajrzyjcie na oficjalne bramki na np Baltic Velo - wszystko jest w internecie). Na odcinkach dalej od osad jest w szczycie sezonu ruch typu 300 osób/dzień. Po sezonie drastycznie spada. Więc o jakich liczbach tu mówimy - 50 000 osób/rok? Oczywiście niektórzy z tych ludzi zostawią pieniądze na pobycie. Jest to też dodatkowa atrakcja. Akurat Velo Baltica jest suma sumarum sensownym przedsięwzięciem. Na drugim biegunie jest Green Velo. Ale wracając do bramek to w centrum miast ruch potrafi być 10x większy. To jasno wyznacza potrzeby i kierunek. Jeśli chodzi o moje osobiste zdanie to ustawowo zakazałbym asfaltozy w lasach o większych wartościach przyrodniczych. Mam nawet ciekawe potwierdzenie - otóż jeżdżę ostatnio trochę w Niemczech. Robiłem rundkę wokół Berzdorfer see. Są tam dwie pętle. Na dole jest szeroki, luksusowy asfalt wokół jeziora, który na odcinku leśnym (może 2-3 km) zamienia się w szuter. Jest tam bramka, informacja ile tego szutru będzie i o tym, że to siedlisko zwierząt. Czyli można. Mam nadzieję, że takie myślenie do nas też dojdzie.
  12. Całe szczęście, że nie decyduje. Bo to Kowalski wywala śmieci do lasu albo zostawia w górach. Przyjmijmy, w uproszczeniu, że jest debilem i ma zero empatii do świata. Chińczycy to zauważyli i zarządzają tym w sposób przemysłowy. I o ile na poziomie starego "normalnego" kapitalizmu to byłby nieoptymalny model to w burzliwych latach jakie idą myślę, że będzie zwycięski. Czasy indywidualistów i liberum veto odchodzą bezpowrotnie do lamusa. Masami będzie się zarządzało i te kraje, które to wdrożą lub tak mają (np Rosja) wyjdą zwycięsko. Choć mogę się mylić bo zmiennych jest zbyt dużo.
  13. Jest odwrotnie, poczytaj zestawienia w różnych raportach. Inwestycje w OZE na świecie są olbrzymie, szczególnie w Chinach i USA. Europa to mały, maleńki pikuś, choć robi świetny biznes na turbinach wiatrowych. Tu jest liderem (2 firmy w pierwszej czwórce świata). Wszyscy gwałtownie przebudowują sektory energetyczne. Nawet Wietnam (to żart - trzeci w fotowoltaice). Nie jest tak istotny model jeśli skutek jest ten sam. Tam zamiast systemu koncesyjnego są decyzje polityczne, za które też płaci konsument. Wystarczy przyjrzeć się energetyce wodnej w Chinach (choć to jest pasjonujący temat głównie z powodów geopolitycznych) Co będzie trudno zgadnąć, na pewno przejściowo gaz zyska wielkie znaczenie. Musi. Później być może nowe koncepcje mini reaktorów jądrowych. A może następca ITER wreszcie odpali (to zresztą jeden z trzech takich projektów). Mam przekonanie, że w nie za długiej perspektywie (np 20 lat) energii będzie do oporu. Choć jakiś koszt tej przebudowy poniesiemy w najbliższych latach. Zresztą dobrze, bo pora trochę ograniczyć nasz zapał w przebudowie świata. Czyli zabetonowaniu i zaśmieceniu.
  14. Nie, nie, nie. Kwestii wpompowania gigantycznych ilości CO2 nie ureguluje Ci rynek! Bo jak? A są niewiarygodne, każdy dodatkowy tajfun, każda katastrofalna susza czy opad to miliardy euro. A podnoszący się poziom wody - policz ile warte są stracone grunty. Ty emitujesz a Afryka zdycha. Gdzie widzisz tu wolny rynek?
  15. Niekoniecznie, po prostu będą premiowane technologie zużywające mniej CO2. Obrazowo rzecz biorąc to ekonomia w której uwzględnia się koszt odpadu ("śmieci").
  16. Taka koncepcja została opracowana ponad 30 lat temu przez zespół Kanadyjczyków. U nas wydano ją w serii +/_ nieskończoność. Pewnie leży u mnie gdzieś na półce. To takie symboliczne gdzieś leży na półce... Valaskakis Kimon, Sindell Peter S., Smith J. Graham, Fitzpatrick-Martin Iris Propozycje dla przyszłości. Społeczeństwo konserwacyjne. /Biblioteka Myśli Współczesnej/
  17. Historycznie rzecz biorąc to Europa wpompowała najwięcej CO2 do atmosfery (z tego co pamiętam to nawet globalnie). Dalej zresztą tak jest (ale na głowę) gdyby uwzględnić nasz import. Bo inni produkują go na nasze potrzeby. Popatrz na taką Afrykę, ledwo wydostała się ze szponów kolonializmu a przyjdzie jej zapłacić najwięcej za zmiany. Ale, tak wiem, narciarstwo jest najważniejsze
  18. Już nie pracuję w fotografii, jak zajrzysz na https://rowerem.info/ to jest moje nowe hobby
  19. Bo to już chyba zamknięty rozdział a postawiłem to na joomli do której nie mam już serca. Z fotografii jest sporo moich rzeczy na "półtajnym" blogu http://polandtravel.info/jurewicz/ i w mega wielkim wątku na Nikoniarzach https://forum.nikoniarze.pl/threads/274205-Stolikowy-advertorial-i-edytorial
  20. Wydaje mi się, że na popularnych pętlach Glacensis Singletrack jest do 300 osób dziennie. Czyli niedużo. Ale jeśli wszyscy zaczynają z jednego miejsca o podobnej porze to może się to spiętrzać.
  21. Też mam nadzieję, że na tych zmianach nie stracimy najbardziej. Ale jest tak dużo możliwych scenariuszy, że przypomina to matematykę chaosu.
  22. O czym Ty gadasz? Mamy pandemię! W średniowiecznej Europie widłami byś innych odganiał, aby dżumy Ci nie sprzedali. Jak wybuchnie pożar to też będziesz biadolił czy się przystosujesz? Są sytuacje wyjątkowe i bez dwóch zdań ta do nich należy. Zresztą jak złapiesz osobisty drobny udar (czego absolutnie Ci nie życzę) to projektor z popcornem będzie całym Twoim światem.
  23. Gdzie to przeczytałeś? Jest odwrotnie, nie mam potrzeb, to nie muszę na nie zapindalać. Mam kolegów co w imię swojego ego chaty mają wystawne, jeżdżą wielkimi brykami. Elita. I całą swoją uwagę poświęcają na to aby to utrzymać. Walka od rana do wieczora. Kto tu jest niewolnikiem? I dla odmiany, mam kolegę co jest dla mnie pozytywnym przykładem. Sprzedali dom (z żoną), kupili jacht i pływają nim po świecie. Żyją oszczędnie. Zimę spędzają w Polsce. Są wolni w wieku 55 lat. A mogliby dalej robić świetlane kariery. Ale wrócę do klucza o którym już napisałem. Elastyczność. Czyli umiejętność rezygnacji bez bólu i płaczu gdy dojdzie do takiej potrzeby. Może kiedyś narciarstwo uznam za fajny zamknięty etap w życiu. Będę go mile wspominał i bez żalu. Tak jak, powiedzmy, etap kariery sportowej.
  24. Szczególnie, że nawet na najbardziej popularnych trasach w tygodniu jest pusto. W mniej popularnych regionach nikogo nie spotykam albo jak już to jednego jeźdźca. Nawet dobrze, bo jak lokals to się czasem dopytam. U nas na DŚ rozwój tras (ST) trail ale też na granicy enduro postępuje w takim tempie, że trudno za tym nadążyć. W ciągu godziny można dojechać pociągiem w świetne rewiry. A kawałek dalej są Czesi i jeszcze większe możliwości.
  25. Żyjemy w świecie bardzo dokładnie unormowanym. Nie zadajesz pytania dlaczego w imię wolności nie możesz jechać pod prąd po autostradzie albo wejść nago do sklepu. Więc jak pojawią się nowe regulacje to je po prostu zastosujesz. A ja mówiłem o wolności wewnętrznej. Ta jest wtedy gdy bez bólu i żalu potrafisz zrezygnować ze swoich przyzwyczajeń. Zresztą czy to rzeczywiście są jakieś straszne niezastępywalne wrażenia? Wystarczy konieczność opieki nad najbliższymi aby zobaczyć jak ulotne i nieistotne są to sprawy. A ponieważ nigdy nie wiemy co nas, naszych najbliższych i tych dalszych czeka więc z jednej strony cieszmy się tym co jest, mądrze wykorzystajmy chwile aby bez żalu przystosować się do zmieniającej rzeczywistości. Zresztą gołym okiem widać straszną progresję tempa zmian. Za lat 10 będziemy być może żyli w Afryce, gdzie tam widzisz miejsce na narciarstwo?
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...