Wujot
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
2 888 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
127
Zawartość dodana przez Wujot
-
oglądamy
-
No po prostu... śliczny jesteś!
-
To dramatyczne pytanie zadają sobie wszyscy. Pieniądz parzy. Więc deweloperzy mają prosperity, a też sprzedawcy kruszców szlachetnych itd. Co do giełdowych funduszy inwestycyjnych to słabo to widzę, bo zdecydowana ich większość nawet wzrostu indeksu nie potrafi dać. Czyli tak samo jak przeciętny Kowalski nic nie wiedzą. Oczywiście poza Medallionem, ale tam od lat nie przyjmują wpłat a chyba jako jedyni potrafią zarządzać skutecznie ryzykiem. Choć życie pokaże czy kolejne 30 lat będą aż tak dobrzy. Mógłbyś, jeśli masz wiarę, inwestować po prostu w indeks (czyli ETF-y). Bo raz, że to są instrumenty tanie w zarządzaniu a przynajmniej gorzej jak rynek nie wyjdziesz. Ale musisz mieć przekonanie, że rynek będzie szedł w górę. A tutaj jak uczy doświadczenie nijak nie jest to pewne (choćby przykład Nikkei który jeszcze nie odrobił strat sprzed 35 lat - ma ciągle bardzo daleko). A jeszcze co znacznie ważniejsze może zdarzyć się "czarny łabędź" i pieniądze pójdą do piachu. Przy zagrożeniach jakie potencjalnie wiszą (emigracje, konflikty, ocieplenie, agresywni sąsiedzi, choćby bakterie i wirusy, wybuch Heleny itd) nie masz gwarancji przed ostrą jazdą w dół. Ale tak czy tak, dla mnie, "pasywne" ETF wyglądają ewentualnie sensownie. Jak wierzysz w giełdę. Bo ja niezbyt wierzę. Żadne dane w tył nie są wiarygodne aby ekstrapolować to w przód. Indukcja w ekonomii nie działa (bo nie ma prawa). Ale wszyscy wierzą, że działa. Innych wyjść (nieoczywistych) jest parę. Możesz po prostu zaakceptować straty inwestując we względnie bezpieczne instrumenty (np. papiery dłużne - bezpośrednio lub przez fundusze obligacyjne). Jeszcze rok temu ta oferta wyglądał w miarę sensownie (szczególnie dla papierów czteroletnich), dając niewielki zysk. Teraz, jak dokładnie policzysz, to oznacza akceptację straty. J...y Belka zabiera ostatnie grosze. Możesz za to wydać kasę na przyjemności - do grobu ją zabierzesz??? Może lepiej przepić zanim Ci ją ukradnie inflacja! Albo kupić coś do czego masz przekonanie, że wtopy gigantycznej nie będzie. Na przykład ziemię albo las. Albo znaczki pocztowe (żart). Albo wyremontować dom. Są znaki (niby), że NBP podniesie stopy bazowe więc może uda się nie tracić tyle... Najogólniej powinieneś zrozumieć, że nikt nic nie wie, że straty są pewne i być może je zaakceptować. A co do Microsoft to intuicja może Cię nie mylić to drugi gracz z wielkiej piątki. W stosunku do reszty ma fajnie zdywersyfikowane gałęzie na których siedzi. Bardzo mocno trzymam kciuki za tę firmę bo mój syn jest tam szefem zespołu pracującego nad jednym z setek "nowych" produktów firmy. I dostaje akcje
-
To się nazywa rżnąć głupa!
-
@Mitek mądrego to i dobrze posłuchać
-
ale nie wiesz czy z miernikiem mocy Twoje możliwości nie wzrosłyby o 50%. nie odnoszę sie tutaj do sensowności kupna miernika tylko Twojej argumentacji.
-
Możesz pomyśleć też o zegarkach sportowych, najmniejsza i najtańsza opcja to Sigma iD free, która wskazuje pozycję względem wgranego śladu. Mocno nad nią myślę jako backupem tel.
-
Mnie się najlepiej planuje jednak na wielkim monitorze komputera bo mam przegląd całej trasy i możliwych wariantów. Konkretnie to zarówno na komputerze jak i telefonie używam tej samej aplikacji Locus Pro (za jednorazowe 36 zł). Na komputerze musiałem ją zainstalować poprzez virtualizację wykorzystując emulator androida Blue Stacks. W ten sposób wszystko jest pięknie kompatybilne choć pliki muszę wymieniać przez chmurę. Sama aplikacja jest mistrzostwem 10 okrążeń przed resztą ale nie jest to typowa rowerowa jak np strava. Oparte to jest o mapy OSM. Na dzień dzisiejszy najlepsze mapy ma chyba mapy.cz - niby też OSM ale jest jakby pełniejsza od podstawowych. Tak, że od razu bym Ci to rekomendował bo Locus chyba zrobił się sieciowy i abonamentowy i już tani nie jest. Na rowerze w Locusie używam nawigacji głosowej (albo słuchawki albo z tel). Telefon mam na szelkach plecaka tak aby błyskawicznie robić zdjęcia. Z wyświetlacza korzystam dość rzadko choć czasem jednak muszę zajrzeć - gdy są np trzy drogi w lewo (a komunikat jest skręć lekko w lewo). Mam też ustawiony alarm odejścia od trasy więc na upartego nie trzeba w takich sytuacjach uruchamiać wyświetlacza (tylko losowo sprawdzić i zawrócić). Nie działa to tak super idealnie ale wystarczająco.
-
Czy sezon narciarski 21/22 będzie choć w małym stopniu normalny ?
Wujot odpowiedział Arek1982 → na temat → Tematy narciarskie
Zmieniłeś głos? Pora dorosnąć! -
Za 6700 możesz kupić bardzo sensowne ht na bardzo dobrym osprzęcie shimano i widelcem fox 130 mm (i ciut ciężkawą ramą i kołami). Rower co wystarczy na cały trail i lekkie enduro. Dla mnie najbardziej uniwersalny. Z fullami jest trochę gorzej. Za 11 300 - 13 000 można mieć na fox-ie i solidnym zestawie komponentów shimano. pierwszy ze skokiem 130 mm, drugi 160 mm. jak nie walczysz o jak najniższą wagę to sprzęt jest więcej jak w porządku.
-
Jak się za chwilę jeszcze pokaże cyborg co przejedzie to jednym ciągiem to szybko dojdziecie do wniosku, że to jest najlepszy wzorzec. Jak rozumiem ten wyścig jest grą między organizatorem co może wyznaczyć dowolny limit a nawiedzonymi, którzy to podłapią. Ważne jest aby tych kilkanaście osób jednak było w miarę blisko aby mogło uwierzyć i ustawić sobie to jako cel. W sumie to dość śmieszne jest. Ale oczywiście żelazne zdrowie zawodników też mi imponuje.
-
Jak nic nie trzeba to można żyć w zgodzie ze sobą, harmonijnie rozwijać umiejętności, czytać książki czy po prostu być w społeczności. To, że nic nie trzeba nie jest tożsame z niedziałaniem. Może Cię napędzać np ciekawość i złożoność świata.
-
Kierunek mojej wypowiedzi był trochę inny. Napisałem o żałosnym spinie dupy i kompleksie, że ktoś w czymś bije nas na głowę. I że coś trzeba. Nie trzeba, a tym bardziej nie trzeba, jak masz wizję swojego rozwoju z jednej strony a świadomość ograniczeń z drugiej. Pytanie, w podtekście, w tych narcystycznych czasach, jest ile robimy dla siebie a ile na pokaz. Natomiast patrząc na rozwój człowieka jako harmonijne współbrzmienie różnych płaszczyzn to 100% się z Tobą zgadzam. Jednocześnie jednak uważam, że przeważnie nie warto zbyt bardzo zagłębiać się w rozwój konkretnej umiejętności a raczej przeciwnie - iść szeroko. Koncert w filharmonii może nam się bardziej przydać jak czas stracony na szlifowanie skrętu. Choć oczywiście czasem komuś bardziej przyda się to mozolne szlifowanie. Na przykład jeśli chce grać na boisku gdzie inni tylko to robią. Co do zasady, to staram się przez całe życie nie grać na boisku gdzie inni ustalają reguły. Oczywiście na tyle na ile w skomplikowanej machinie w jakiej funkcjonujemy jest to możliwe.
-
Jest spora szansa, że niczego nie umiesz robić na poziomie paraolimpijskim. Choćby chodzić. Nawet w swojej działalności zawodowej możesz być rozpaczliwie przeciętny. Dotyczy to nas wszystkich, jeśli gdzieś wyskakujemy ponad średnią to z dużą dozą prawdopodobieństwa okupione jest to gorszą sprawnością w innych sferach. Takich jak choćby inteligencja intrapersonalna, która pozwoliłaby Ci bez stresu poradzić sobie ze świadomością, że nie jesteś w czymś tak dobry jakbyś chciał. Gdzieś kiedyś spotkałem cytat z Lema który powiedział, że jest zdumiony jak bardzo ludzkość skupia się na działalności móżdżkowej a nie mózgowej. Idealnie trafia to w Twoją i nie tylko fascynację i spin dupy. Tymczasem ta ślizgająca się tłuszcza narciarska jak ją nazwałeś ma to dla odmiany w d.... Bo być może ma zdecydowanie lepiej ustawione priorytety życiowe. Narciarstwo nie jest dla nich niczym istotnym. Jak szydełkowanie dla Ciebie.
-
IO Tokio.. plany, prognozy, nadzieje - wyniki.
Wujot odpowiedział Lexi → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Skończyły się Mistrzostwa Świata w mtb w Val di sole. ostatni był dh facetów, który wygrał tradycyjnie Greg Minnnaar. facet ma prawie 40 lat i ciągle ogrywa zawodników o 15-20 lat młodszych. po prostu szczęka na ziemi. -
A znając układ terenu dodam, że zyskają bardzo freeriderzy bo otworzy to dodatkowe możliwości zjazdu do doliny rzecznej prowadzącej do St. Jakob. Dotychczas trzeba było z orczyka mocno trawersować i patrzeć z ściskiem tyłka na niedostępne pola śnieżne. To chyba będzie akurat tyle co brakowało.
-
Ach ta skromność! Ten wpis był, a dzięki @Ziemowit ciągle jest, żywym dowodem na to, że język nasz piękny nie upada. Myśl głęboka, kompromisem nieujarzmiona, spotkała tam formę adekwatną, dowodząc, że są wśród nas prawdziwi mocarze intelektu. Zaimponowałeś mi @Bumer! Jednocześnie brawo @Ziemowit. Miałeś odwagę stanąć naprzeciwko opresyjnemu systemowi, który korzystając z cenzorskich nożyczek próbuje narzucić społeczeństwu sposób myślenia. Chciałoby się tu zacytować orwellowskie - kto kontroluje przeszłość ten kontroluje przyszłość. Jednak to fałszerstwo już na zawsze zostanie fałszerstwem. Panowie jestem dumny z Was. co napisałem ja Jarząbek Władysław
-
No właśnie ze mną tak jest na nartach i rowerach. Jak już się nauczę jeździć (na razie nie umiem) to jest szansa, że na asfalt i sztruks przyjdzie pora. Wszystko we właściwej kolejności. Zresztą widzę, że na rowerze też idziesz w taki sposób.
-
Chyba zatrzymałeś się w XIX w. Obecnie państwo redystrybuuje ponad 50% PKB, ma liczne organy kontrolne, sprzedaje koncesje, wyznacza płace minimalne, progresywne skale podatkowe. Gdzieś Ty widzisz kapitalizm? Gdzie - w pizzerii? A po drugiej stronie masz faktyczne monopole o sile przekraczającej znacznie byty państwowe. Idee liberalne, kapitalistyczne z jednej strony a platońska i kartezjańska wizja funkcjonowania świata z drugiej na naszych oczach odeszły do lamusa. Świat jest o wiele bardziej złożony i nieprzewidywalny jak nam to kiedyś wmawiano...
- 54 odpowiedzi
-
- 2
-
-
Nic z tych rzeczy, zjazd mało wpływa na średnią. Zaraz Ci to pokażę. Powiedzmy, że masz 100 km podjazdu bardzo ciężkiego. Jedziesz go ze średnią 4 km/godz przez 25 godz. Twój kolega identycznie. Zaczynacie zjazd Ty jedziesz 50 km/godz czyli zjeżdżasz 2 godz. Kolega jest kozakiem i robi to w godz (jadąc 100 km/godz) Przejeżdżacie więc 200 km Ty w 27 godz kolega w 26. Twoja średnia to 7,4 km/godz, kolegi prawie 7,69 km/godz A teraz weźmy jeszcze trzeciego kozaka na podjeździe jest o 5% szybszy od Ciebie. Robi go w 23,75 godz. Zjazd ma gorszy za to o 5% od Ciebie. Czyli zjeżdża 2,1 godz. Łącznie pętla zajmuje mu 25,85 ze średnią 7,73 km/godz
-
To oczywiście czasem nie jest możliwe. To czysta fizyka jeśli nie ma różnicy ciśnienia par (pary wodnej) po obu stronach membrany to nie ma siły transportującej cząsteczki. Już o tym pisaliśmy z Piotrem, membrany będą działały w zimie nieźle. A w lecie w wysokiej temperaturze nie będą. W lecie przy w miarę chłodnym dniu coś tam przepuszczą a przy 36 stopniach i wilgotności 100% i deszczu, nie mają prawa przepuszczać pary wodnej. Nie należy oczekiwać cudów. W takich warunkach rozebrałbym się do gaci aby nie moczyć zbyt rzeczy.
-
Zjeżdżałem w ścianie deszczu w górach. Drogi zamieniły się w rwące potoki tak, że bałem się, że mnie zmyje na bok. I aby była jasność gnałem bo byłem w niedoczasie. Zanim się zaczęło ubrałem kurtkę Dynafit Shakedry na plecak i pod kask. Tam jest bardzo dopasowany kaptur. Na dworcu górę od powiedzmy pępka miałem suchą a dół jakbym wyszedł z basenu.
-
Ale raczej w poradach tutaj nie skupiamy się na uniwersalności tylko odwrotnie dopasowaniu do zastosowania. Ale patrząc szerzej, ja mam wielką radochę z wypróbowywania kolejnych rozwiązań. Miałem etap w życiu gdy chodziło się w płóciennej kangurce i pionierach a teraz bawię się ciuchami. Nie chodzi mi tu a wygląd czy lans tylko o możliwości i jakość techniczną jaką oferują. Np odkrycie ile daje trzeci suwak przy rozpinanych nogawkach. Albo kurtka z kieszenią na plecak. Teraz użytkuję buty rowerowe z podeszwą z kanałami powietrza. I mogę dokładnie zrecenzować korzyści i wady tego buta. Mógłbym używać tradycyjne (przecież przez 50 lat tak robiłem) ale po opiniach zdecydowałem się spróbować. Bez jakiejś elementarnego rozeznania trudno coś kupić, a gdzie szukać takiej wiedzy? Przecież nie w materiałach producenta! Koniec końców rzeczy badziewne i doskonałe czasem kosztują podobnie więc skorzystanie z czyiś porad jest racjonalne. Oczywiście opinia może być celna i prawdziwa albo i nie. Każdy ma swój rozum i umiejętność oceny wiarygodności. Masz rację też, że jest wielka nadbudowa, czasem wręcz mitologiczna (jak w ciuchach membranowych czyli z foliałką) ale tym bardziej warto o tym gadać. W każdym razie niezależnie od wspomnianej nadbudowy jest przepaść w ciuchach obecnych i tych sprzed powiedzmy 30 lat. Warto z tego skorzystać.
-
a to przepraszam







