Wujot
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
2 888 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
127
Zawartość dodana przez Wujot
-
Ale chociaż oba ekosystemy są konkurencyjne a wręcz wrogie względem siebie no i masz TikToka (to być może pieśń przyszłości). Ale to rzeczywiście przykłady superskalowalnych systemów. Świat robi się bardzo skomplikowany. Znasz pojęcie Przeciętnostanu i Ekstremistanu? Te przykłady są z Ekstremistanu.
- 7 390 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
To się obaczy, moze znikna a może pozostaną
- 7 390 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
No tego nie wiesz. Poprzez analogię można by domniemywać, że jedna super efektywna korporacja (czyli monopol) więcej osiągnie od "kapitalistycznej" konkurencji. Także różnorodność genetyczna populacji (uzasadniona ewolucją) raczej nie potwierdzałaby tezy, że warto coś upraszczać. Moja intuicja jest raczej przeciwna do Twojej. Większa różnorodność daje szerszą paletę możliwości nawet jeśli prowadzi do różnych napięć. Jeśli na kulturę patrzyć w sposób biologiczny (a są takie modele) to także szybko dostajesz odpowiedź dlaczego różnorodność się opłaca.
- 7 390 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dotyczy też oczywiście państw lokalnych.
- 7 390 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Twója wypowięć dofoci, rze żeczywisćie nietschego siem nie naóczyś
- 7 390 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Myślisz, że forum językoznawcze zajmuje się ordynarnymi ortografami???
- 7 390 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Mimo, że z wędkowaniem mam bardzo mało wspólnego to jako rowerzysta bardzo doceniam tę działalność. Po prostu dzięki tytanicznej pracy bezimiennych stachanowców mam tysiące km przepięknych ścieżek wzdłuż cieków wodnych. To często najlepsze tereny do jazdy. Pozdrawiam kolegów z kijami serdecznie. Pozdro Wiesiek
-
Robercie, ja tam plebejskie gardło (i nie tylko) mam. Wina to nie moja półka. Czasem tylko żonie kupię (najdroższe ale w granicach rozsądku). Tyle mam wspólnego z tematem. Za to w Głuchołazach singletracka zrobili. Jest jeszcze parę innych tematów w Górach Opawskich (w tym ze 160 km Szlaku Czarownic). Tak, że gdzie nóg nie włożysz tam drzew więcej.
-
Już od dłuższego czasu czekałem na właściwą pogodę aby zrobić taką trasę. Właściwą czyli: - aby były chmurki i dużo słońca - dobra zieleń - najlepiej zero wiatru - nie za gorąco i ten dzień (a dokładnie to dwa, choć drugi nie cały) w poniedziałek się zadział! W realizacji tak to wyszło. Zacząłem na stacji w Kamieńcu Ząbkowickim. Szybko wjechałem na ER 09, który dowiózł mnie do Głuchołaz. Dalej miało być tak zwanym Szlakiem Czarownic (czarny rowerowy). Nocleg w okolicach Nysy. Następnego dnia kontynuacja do Paczkowa gdzie szlak się kończy i domknięcie pętli wzdłuż Zalewu Paczkowskiego i Topoli. Jazda u podnóży Góra Opawskich i okolicach to jest miodzio widokowe. Zdecydowana większość drogi to gładkie asfalty. Jestem u podnóża Gór Opawskich Nade mną wisi Biskupia Kopa. Gapię się na nią a ona patrzy w dół szyderczo i mówi - i co mi zrobisz? No to się wkurzyłem i odpowiadam: - skopię ci dupsko Oczywiście na wariant biskupi nie jestem przygotowany. Wyciągam telefon - kurczę stromo jest, i wyznaczam najłagodniejszą linię licząc, że będą to drogi do jazdy. O dziwo linia jest 100% trafiona. W zasadzie w całości do podjazdu, choć parę razy uznałem, że lepiej pchać jak jakąś ściankę młynkować. Końcówka (ta na niebiesko) już jest trudna do podjazdu. Choć może na fullu bym spróbował powalczyć. Po piwku (pszeniczny Litovel) i zasięgnięciu czeskiego języka postanawiam zjechać przez Zlote Hory. Ta strona jest łatwiejsza choć to uczciwe mtb. Miasteczko jest urokliwe ale szkoda mi czasu na jakieś dłuższe pobyty. Po drodze zaglądam jeszcze na zapuszczone Zlate Jeziero. Dlaczego, sami odgadniecie! Wracam na Polską stronę i na Szlak Czarownic Patrzę sobie w tył i myślę gravele - srawele. I patrzę z czułością na moją krowę na 2,4" z grubymi klockami. Zawsze mogę skręcić gdzieś w bok i mnie nie zawiedzie. Patrzę na tablicę i myślę, ale jaja, to się chyba wymawia z francuskiego Szabielę i... Na koniec jeszcze wizyta w Nysie i kolejne sesje. Ale już Was nie będę męczył. Więc tylko przyuważone po drodze W stasach dzień wyszedł pod 160 km, blisko 2000 m vertical i... 557 fot. Drugi był tylko trochę gorszy. Pozdro Wiesiek
-
Jeżdżę ostatnio na 2-3 dniowe wyjazdy (na pogodę), korzystam z agroturystyk i jest super. Wszystko co biorę wypełnia mi połowę 10 l plecaka plus małą podsiodłówkę gdzie są cięższe rzeczy - dętki, narzędzia, baterie) Ale trochę mnie ciągnie aby czasem się ciut uniezależnić ( bez garów). Oczywiście w wariancie minimum minimorum. Wychodzi mi, że hamak z moskitierą to do 600 g, do tego tarpa (mimo wszystko, choć na 100% lampy niekoniecznie) i pewnie w 1,2/0,6 kg miałbym biwak. Zakładam oczywiście bardzo ciepłe noce, bo śpiwora nie chce mi się targać. Pewnie niedługo przetestuję taką jazdę. W kwestii nawigacji - gdy jedziesz po zaplanowanym dokładnie śladzie mapa nie jest w ogóle potrzebna. A zawsze jak trzeba można włączyć smartfona. Nawiasem mówiąc można wgrać mapy papierowe do tel. i korzystać z dobrodziejstwa dokładnej pozycji oraz zakładam, że dobrych map topo. Choć w letniej turystyce OSM jest moim zdaniem najlepszy, bo prezentuje to co jest jednak przeważnie przejezdne/przechodnie a w topo jest często stan wiedzy sprzed 20 lat. Czyli sf. Geoportal wrzuciłem do kubła. Ale jak lubisz papierowe mapy to... je targaj. Najlepiej z mapnikiem! W ramach grupy rekonstrukcji historycznej!!!
-
W góry na skitury sezon 2020/21
Wujot odpowiedział Gerald → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Jest słońce więc strona też nie jest problemem. Prędzej godzina - stawiałbym na po 14:00 i wiosnę (może nawet późną) -
Dzięki 1. Spałeś na sępa u Rafała czy pod gołym niebem? 2. Po co 2 bluzy? 3. Może zegarek sportowy pokazujący tylko odstępstwo od śladu byłby najbardziej minimalistycznym rozwiązaniem? Można by wtedy smartfona wyłączyć (mam na myśli gps) i trzymać jako backup. Wtedy obyłoby się bez powerbanków. Nawigacja głosowa też całkiem nieźle działa w terenie i jest oszczędna prądowo. Czyli w tej chwili to albo nawigacja głosowa albo zegarek albo jedno i drugie bo to razem dalej wychodzi niewiele (w sensie wagi i zapotrzebowania na prąd). 4. Co do ścieżek pieszych... hmmm dopiero teraz odkryłeś, że są najlepsze??? 5. Mieliście komary? Pozdro Wiesiek
-
Widziałem film o współczesnych Mongołach co deski po odpowiednim wygięciu i uformowaniu w ognisku wypalali aby w ten sposób mieć lepszy ślizg. To przytwierdzali rzemieniami do nóg. I czym jest to Wasze narciarstwo...
-
Taki Sylwester to ma nieźle. Co pół roku TAKA impreza. A w ogóle w Polsce ponad 200 osób ma nazwisko Sylwester. Może jest nawet jakiś Sylwester Sylwester. Co idzie do Sylwestra na Sylwestra. Paragraf 22. Beatka - też Ci życzymy. Sylwestrowych i niesylwestrowych szusów oraz aby się darzyło. W
-
Coś tam sobie gadamy. Najważniejsze, że to nie tylko jest gadanie a stoi za tym jednak praktyka. Dla mnie logistyka=decyzje sprzętowe. Nie podnieca mnie złoty łańcuch ale decyzja plecak vs sakwy już wydaje mi się istotna. Ciuchy jeszcze bardziej. Napisz coś o sprzęcie biwakowym (jakoś tego nie wyłapałem dotąd) - jeden namiot, tarpa? Materace? Śpiwory, płachta? Jak wieźliście (podział bagażu)? I zestaw ciuchów - co miałeś? No i czy po doświadczeniach dalej zostałbyś z tym dość ciężkim plecakiem w przyszłości czy jednak sakwy?
-
Jestem pełen uznania dla Mitka. Twój przykład można jednak odczytać na odwrót. Wystarczy odpowiednio skrócić limit czasowy w pomorskiej aby się okazało, że dotychczasowa logistyka i dotychczasowy sprzęt nie pozwoli Mitkowi ukończyć maratonu w limicie.
-
Ale nawet Mitek podkreślający, że sprzęt nie jest ważny jakoś oddał rower do serwisu i wymienił opony na te niezawodne. Więc nie można powiedzieć, że wybrał się na przypadkowo znalezionym szrocie. Dotyczy to zresztą na pewno też aspektów biwakowych, żywieniowych i ubraniowych. Dlatego traktuję to trochę jako kokieteryjną pozę. Choć pewnie do maniaków z forów rowerowych to mu bardzo daleko. Moja postawa jest inna, powolutku uczę się testując różne rozwiązania. Oczywiście z podejściem minimalistycznym. Np teraz sprawdzam, czy na takim trzydniowym wyjeździe w ogóle trzeba używać nawigacji (a konkretnie wyświetlacza). Być może mnie wystarczyłby telefon komórkowy z bardzo niewielkim powerbankiem i sportowymi słuchawkami. Traktuję to jako zabawę ale po co używać grata Garmina jak może nie trzeba? I kto tu jest gadżeciarzem? Są jeszcze inne aspekty o których można pomyśleć przy jeździe w terenie. Jak sobie radzić z pokrzywami i komarami. Albo o tym czy aby nie warto zainwestować w najlepsze (amortyzacja) rękawiczki, sztycę węglową (kręgosłup) czy silikonowe gripy. To koszt razem kawałka Garmina a kiedyś nam organizm może nie podziękuje za nadmierną eksploatację. Czyli możemy się śmiać, ze złotego łańcucha (efekt do kosztów) ale jest sporo spraw, które warto przemyśleć. To tak jakby maratończyk biegowy założył tandetne tenisówki i skończył bieg a wszyscy zachwycali się prymatem jego woli nad sprzętem. Ale to byłby prymat głupoty! Jestem za myśleniem. Pozdro Wiesiek
-
Urwałem przerzutkę, czyli Błatnia z przygodami
Wujot dodał komentarz → JC wpis na blogu → JC w podróży
Jak rozumiem urwałeś hak? Zdarza się, i nawet nie mając zapasowego można sobie z tym poradzić. Tzn ściągnąć łańcuch, podwiesić przerzutkę i spoko zjechać. Zrobiłem tak kiedyś trasę (część), podprowadziłem pod przełęcz i zjazd, później drugi raz i prowadzenia w zasadzie było bardzo mało. Ale te połamane szprychy to gorzej, bo podejrzewam, że koło mogło się do jazdy nie nadawać. Ciekawy jestem ilu ludzi wozi zapasowe szprychy Ciesz się, że nie było gradobicia i burzy z piorunami!- 3 komentarze
-
- 1
-
-
- rower giant
- rower
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Chodziło mi jedynie o szerokość opony. To jednak czujesz, że można/opłaca się coś pojechać na węższym kapciu. Czy na tych 5% na piachach gravele dawały radę?
-
Udowodniłeś, że można, jak się jest mocnym, poradzić sobie na wszystkim. Nawiasem mówiąc średnia na mtb w trudnym terenie pod 20 km/godz to dla mnie to abstrakcja przy takiej trasie. Jest dość pewne, że na lżejszym sprzęcie, w innym wariancie noclegowym mógłbyś na luzie wejść do pierwszej setki. Jak nie lepiej. Czyli sprzęt nie jest ważny i jest bardzo ważny. Gdybyś miał wybrać oponę na taką trasę to jaka by była? Podejrzewam, że amortyzacja nie musi być??? Wychodziłby więc sztywniak (prawdziwy) tylko na jakim kapciu? Dużo piachów było?
-
Czy mógłbyś podać listę rzeczy, które zabrałeś. Najlepiej z wagą. A także czasy jazdy i wypoczynku. Czyli "techniczną" relację, która mogłaby czegoś nauczyć.
-
W rowerach strasznie zdrożało. Chciałem ostatnio wymienić amor w moim HT. Mam tu porównanie bo w moim fullu jest porządny fox z złotą kashimą, w drugim żona ma jakąś średnią półkę a tu był tani powietrzny suntour. Pomyślałem, że zamiast serwisu dobiorę coś lepszego. Miałem zakodowane, że 1600 zł powinno wystarczyć. I lekko mi szczęka opadła bo poniżej 3000 nie idzie nic znaleźć. Pomijając, że strasznie trudno cokolwiek znaleźć. Myślę, że ceny jakie pamiętamy trzeba przemnożyć przez 2.
-
Kwestia podejścia. Dla mnie najlepsze są te najbardziej minimalistyczne. Czyli z gumką, zamkami 3/4 najlepiej z 3 maszynkami, profilowanie kolan, cienka membrana. I nic więcej. Dużo takich nie ma ale oprócz raab którego mam (na pertexie) chyba jeszcze ze 2-3 modele innych firm by się znalazły.
-
Jestem zdumiony jak to jest, że ci wszyscy miłośnicy gładkich asfaltów i kolarzówek aero nie kupią sobie takiego verticala. Dużo szybciej i wygodniej! W mtb gdzie jednak jeździ się na stojąco i manewruje taki wynalazek się nie sprawdzi. Dodam jeszcze taki odlot - bikepacking na monocyklu Ten drugi przejechał bezdrożami Kazachstanu, w sumie przez 3 lata około 30 000 km na mono!







