-
Liczba zawartości
2 774 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
131
Zawartość dodana przez tanova
-
Młody zdawał egzamin w Kołobrzegu, bo mu akurat pasował termin, a przygotowywał się sam i jest opływany, więc jakieś specjalne szkolenie praktyczne nie było potrzebne. Ja robiłam patent na sternika jachtowego w COŻ w Trzebieży trzydzieści lat temu. To była inna epoka, a kursy miały renomę na całą Polskę. Nawet nie wiem, czy jeszcze dalej szkolą, bo ośrodek jakiś czas temu miał problemy, pewnie podobnie jak Jastarnia.
-
Generalnie teraz szkolenia i egzaminy na patenty to jest śmiech na sali. Chyba dwa lata temu mój syn zdawał na jachtowego sternika morskiego. Egzaminatorzy udawali, że egzaminują i że nie widzą, że kursanci korzystają z różnych źródeł wiedzy, choć i tak wymagania nie są zbyt wysokie w porównaniu z czasami, gdy ja robiłam kursy będąc jeszcze w szkole średniej.
-
Czy ktoś z Was zna Pętlę Rowerową wokół Kotylniczego Wierchu w Beskidzie Sądeckim? Będę w wakacje w okolicy, trochę mnie kusi jak przeczytałam opis, bo szlak nie wygląda na bardzo długi i bardzo sportowy, ale nie wiem do końca, czego się spodziewać. Nie jestem objeżdżona po górach - w zasadzie to jeździłam tylko w zeszłym roku po kilkusetmetrowych pagórach we Francji, ale po asfalcie i z sakwami, więc to raczej coś innego niż mtb.
-
Fajnie. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. @Mitek - przypomniałeś mi wakacje, ile to już lat temu? Chyba ze dwanaście, albo coś koło tego. Płynęliśmy Czarną Hańczą z kempingu w Starym Folwarku, a potem Kanałem Augustowskim do Augustowa. Po drodze babcie-jagodzianki na pomostach z drożdżowym ciastem z owocami własnego wypieku i sauny przy rzece na agroturystykach. Płynęliśmy trzyosobowym kanu z kilkuletnią córką, a syn z moim szwagrem prawie zbłądzili na Białoruś. Wtedy była kupa śmiechu, ale teraz - przy zamkniętych granicach - to pewnie niekoniecznie.
-
Pływanie było razem, nawet trzypokoleniowo . Pora jednak nieco zbyt wczesna na takie "Morskie opowieści", nawet austriackie . Ładny akwen macie na tym Goczałkowickim.
-
Chwyciłam wielką łopatę 🤣 i wykopałam temat żeglarski sprzed jedenastu lat, żeby się podłączyć z paroma fotkami z wczorajszej rodzinnej inauguracji sezonu. Trochę spóźnionej, przez koronawirusa. Udało się złapać dwie godzinki względnej pogody przed południem, w trakcie minionego burzowo-deszczowego weekendu i wypłynąć na wodę. Niedaleko - bo na Małe Dąbskie i kanały Międzyodrza, ale zawsze coś. "Lisica" Po drodze podziwialiśmy między innymi orła bielika, kormorany i czaplę, która malowniczo zapozowała na suchym drzewie - zapewne robota kormoranów. W Kanale Jacka: I na Małym Dąbskim, na którym akurat odbywały się regaty w klasie Laser: Wracając do domu uchwyciliśmy jeszcze taką panoramkę Szczecina, tuż przed gradobiciem. Pozdrawiam.
-
@Mitek - to może napisz parę zdań, jak było? Chętniej bym przeczytała relację z majowego spływu kajakowego niż te wszystkie naparzania o epidemii i polityce.
- 6 komentarzy
-
- 1
-
-
Zapewne protestujący byli źle poinformowani. Tak jak miłościwie nam panujący pan premier.
- 725 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
- koronawirus
- coronavirus
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
-
Było hobby, film, a tera jaka muzyka?
tanova odpowiedział lokiec3 → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
No tak, podobno szukali młodych i zdolnych 🤣. -
29 maja Kaunertal otwiera się na 10 dni dla szerszej publiki. Tego samego dnia rusza również letni sezon narciarski na Hintertuxie. źródło: https://tirol.orf.at/stories/3049238/ A od 6 czerwca Mölltaler Gletscher. Jeśli otworzą faktycznie granice w Unii w połowie czerwca i jeśli ktoś może dostać wtedy urlop, to pewnie da się na upartego jeszcze w tym roku późną wiosną pojeździć na nartach.
-
W sezonie główny ruch samochodowy odbywa się przez S3, a DW 111 z Wolina przez Stepnicę do Goleniowa jest trasą alternatywną nad morze. Bywa więcej aut, szczególnie w weekendy może być to uciążliwe. Natomiast trasa nad samym Zalewem jest bezpieczna i częściowo (gotowe odcinki Blue Velo) prowadzi w ogóle z dala od jezdni.
- 2 komentarze
-
- rower
- zachodniopomorskie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Wczoraj - przy bardzo wietrznej i raczej chłodnej pogodzie - pokręciłam po nieco dalszej okolicy, bo na trasie Stepnica-Wolin-Stepnica. Nad Zalewem Szczecińskim, ale z tej bardziej odległej ode mnie strony. Obszerniejsza relacja na blogu, zapraszam :
-
Właściwie to mogłaby to być kontynuacja wpisu na temat Blue Velo w budowie, bo i skład osobowy taki sam jak dwa tygodnie temu i trasa wczorajszej wycieczki zaczynała się mniej-więcej tam, dokąd wtedy dotarliśmy i miała trochę podobny charakter, ale jednak tym razem nie Jezioro Dąbie, lecz wschodnia część Zalewu Szczecińskiego, a dokładniej - pętla Stepnica-Wolin-Stepnica. Cały czas towarzyszył nam mocny, boczny wiatr i było raczej chłodno, jak na drugą połowę maja. Zaparkowaliśmy w Stepnicy obok Tawerny Panorama, przy przystani, która już szykowała się na otwarcie działalności gastronomicznej: Kościół w Stepnicy: Początkowy odcinek jechaliśmy częściowo na dziko wałami, a częściowo lokalnymi drogami przez pustawe jeszcze o tej porze wioski letniskowe - Gąsierzyno, Kopice i Czarnocin. Przebiega też tędy Pomorski Szlak Św. Jakuba, o czym przypomina charakterystyczne oznakowanie w formie muszli: Na przystani "Szuwarek" w Kopicach jeszcze nie ma łódek, tylko łabędzie rezydują: Za Kopicami natknęliśmy się na ciekawe wydmy śródlądowe, podobne, jak po niemieckiej stronie nad Zalewem w Altwarp: W Czarnocinie nawet jeden śmiałek korzystał z wiatru na kajcie: Za Czarnocinem zaczyna się szutrowa ścieżka rowerowa koroną wału przeciwpowodziowego, będąca odcinkiem szlaku Blue Velo czyli Odrzańskiego Szlaku Rowerowego, którego dokładniejszy przebieg można zobaczyć m.in. tutaj. Ścieżka wije się malowniczymi zakrętasami wśród łąk skoszewskich, trzcinowisk i małych plażyczek nad Zalewem: Na jednej z nich, w osłoniętym od wiatru miejscu, robimy sobie piknik. W Zagórzu szutrówka dla rowerów kończy się, a my wracamy na lokalną drogę w stronę Wolina - na szczęście bardzo mało uczęszczaną, a teren staje się pagórkowaty. Nic dziwnego - zbliżamy się przecież do wyspy, znanej ze swoich klifów. Wkrótce ukazuje się nam panorama miasta z charakterystycznym mostem: Zaglądamy do skansenu Świat Słowian i Wikingów i kręcimy się chwilę po centrum: Wracamy do Stepnicy powiatówką - czyli alternatywną trasą znad morza. Na szczęście o tej porze roku i przy takiej pogodzie ruch jest tutaj niewielki, nie to co w lecie. Kończymy średnim dystansem, na przystani w Stepnicy.
- 2 komentarze
-
- 10
-
-
-
- rower
- zachodniopomorskie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
@cyniczny - świetny wyjazd weekendowy i bardzo fajna fotorelacja, super się czyta i ogląda. Ale trafiliście na okno pogodowe!
-
Uuu, to trochę wymarzniecie ...
-
Grunt to urozmaicenie i entuzjazm, a chyba tego ostatniego Wam nie brakuje. Piękne plenery, ciekawa wycieczka przy świetnej pogodzie i wesoła ekipa. Super!
- 14 komentarzy
-
- 1
-
-
- góry świętokrzyskie
- łysica
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Mamy ok. 5 km do Barnimia, podobnie do Drawna. Wygląda jednak na to, że sezon kajakowy jeszcze nie ruszył, nawet na Korytnicy, na której nie ma okresu ochronnego. I pomimo przepięknej pogody - pustki.
-
Nie, przy ujściu Korytnicy jest Bogdanka, Barnimie jest wyżej.
-
No cóż, w sobotę wiosenne porządki na działce - może nie z piłą, a bardziej z mopem i kosiarką , ale za to w niedzielę - relaksik rowerowy nad Drawą, po szlakach DPN, a dokładniej mówiąc Barnimie - Zatom - Głusko - Bogdanka. Cieplutko, pięknie, pusto i bardzo zielono . Darek na mostku w Barnimiu: Na biwaku Barnimie, w miejscu dawnej bindugi: Gdzieś na szlaku: Przy moście w Moczelach: Początkowo mieliśmy właśnie tu zrobić nawrotkę, ale podkusiło nas, żeby przejechać jeszcze kilka km do Głuska - drewniany most co prawda od kilku lat jest już wyłączony z ruchu drogowego, ale jeszcze w ubiegłym roku zasieków nie było, tylko szlaban. W tym roku most wygląda tak i chyba wkrótce nieuchronnie zostanie rozebrany. Głusko: Ostatni postój na biwaku Bogdanka, na którym do Drawy wpływa Korytnica. Poleżeliśmy chwilę na pomoście w widłach rzek, z takimi widokami:
-
Czytałam, że dla austriackiej na Kaunertalu, a wkrótce może i niemieckiej kadry w Sölden, mają preparować stoki, ale nie uruchamiać wyciągów - transport w górę skuterami śnieżnymi.
-
Od 1 do 30 czerwca włoska kadra narciarska i snowboardowa będzie trenować na Stilfser Joch. Sportowcy rezerwują również na wyłączność hotel Livrio, znajdujący się w pobliżu stoków. Ośrodek ma być dostępny w tym czasie dla indywidualnych turystów, ale nie dla sportowców z innych reprezentacji: https://www.sportnews.bz/artikel/wintersport/ski-alpin/ski-nationalteam-reserviert-das-gesamte-stilfser-joch
-
Polbruk jest tylko fragmentami w samej miejscowości Rieth, ale kilka razy przecina się brukowaną drogę. Ja osobiście lubię kolejowy klimat tego szlaku, pomimo braku istotnych przewyższeń. Może kiedyś ktoś wpadnie na pomysł, aby też w taki sposób zrewitalizować u nas w ciekawszych okolicach np. w górach nieczynne linie. Wiem, jesteś purystą . Również pozdrawiam
- 69 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- green velo
- rower
-
(i 6 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie musi tak być. Przykład Inicjatywa z aplikacją to strzał w dziesiątkę. Świetny pomysł, tylko przyklasnąć 👍👍👍.
- 69 odpowiedzi
-
- 3
-
-
-
- green velo
- rower
-
(i 6 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W takim razie pełna zgoda - dla mnie infrastruktura to właśnie podrównana i wysypana żwirkiem fajna ścieżka na nasypie dawnej linii kolejowej albo wału nad rzeką, a nie ordynarny asfalt w środku rezerwatu i gdzie nie gdzie jakaś ławka albo wiatka. Przydałoby się też więcej dobrych map rowerowych, to moim zdaniem trochę zaniedbany obszar. Oraz bezpieczne, asfaltowe ścieżki w miastach i ich bliskim sąsiedztwie, spasowane z transportem publicznym. Myślę, że jest napływ różnych ludzi - dla jednych to jednorazowa przygoda, innym się spodoba i może się wciągną, ale hołotę najbardziej widać i najbardziej się daje we znaki. Niestety
- 69 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- green velo
- rower
-
(i 6 więcej)
Oznaczone tagami:







