-
Liczba zawartości
2 774 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
131
Zawartość dodana przez tanova
-
Bardzo zatęskniłam już za górami oglądając Wasze piękne zdjęcia z dzisiaj i ostatnich dni. Rano ruszamy w drogę - długą, bo ponad 800 km. Jeszcze po drodze trzeba sprawdzić jedną pracę magisterską i ... już. Tydzień resetu w Beskidzie 😃. PS. A kawa z trzonkiem to na pewno dla Pauli
-
O co Ci chodzi, człowieku?
- 41 odpowiedzi
-
- góry
- karkonosze
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
To amatorzy wczasów all inclusive, którym w tym roku wmówiono, że mają zostać na wakacje w Polsce. Jeżdżą w najbardziej typowe i oklepane miejsca i nie podejmują wysiłku znalezienia alternatywnych rozwiązań. Frustrację wylewają w mediach społecznościowych itp. oczekując, że KTOŚ znajdzie rozwiązanie ich problemów, tak jak dał im przysłowiowe 500+.
- 41 odpowiedzi
-
- 5
-
-
- góry
- karkonosze
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Horror i idylla - Drawa kajakiem w lipcu
tanova dodał komentarz → tanova wpis na blogu → Na białym i na zielonym
Odbicie na jezioro Mąkowarskie jest na odcinku między Prostynią a Drawnem, czyli poniżej poligonu i DK10. Nad jeziorem jest ośrodek wypoczynkowy i pole biwakowe. A 2 km dalej Cybowo, gdzie w stanie wojennym przetrzymywano najważniejszych działaczy Solidarności.- 20 komentarzy
-
Jakoś tak na nartach łatwiej się zjeżdża że stromizny niż rowerem . Mocny dzień kolarski za Wami 💪
- 2 komentarze
-
- 1
-
-
- tdp
- ściana bukowina
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Horror i idylla - Drawa kajakiem w lipcu
tanova dodał komentarz → tanova wpis na blogu → Na białym i na zielonym
@Mitek Drawą płynęłam od Prostyni do Krzyża, odcinków powyżej poligonu nie znam, przynajmniej nie z kajaka. Ale mam taki plan, żeby zrobić dwudniówkę rowerem z Czaplinka do Krzyża mniej więcej wzdłuż Drawy . Dojazd pociągami, nocleg na działce. Tylko nie wiem, kiedy uda się znaleźć czas - nie mogę się wyrobić z robotą. Co do Liszkowa, to z pola nie korzystałam, bo wodowaliśmy się tam pierwszego dnia przy moście, dojeżdżając z domu, więc nie zwracałam specjalnie uwagi, gdzie są biwaki. Mogę sprawdzić jutro na mapie kajakowej Piławy, bo mam takową na działce, a jutro się wybieram.- 20 komentarzy
-
- 1
-
-
A Wierchomla to nie straciła przypadkiem dlatego, że zamknęli wyciąg z drugiej doliny, od strony Szczawnika?
- 7 390 odpowiedzi
-
- 3
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ta pierwsza górka na wykresie to jest podjazd pod Wierch Poroniec, a ta druga to Głodówka, prawda ? Prawie pętla wyszła, grunt, że pokręcone. Widzę, że jechaliście przez moją ukochaną Stasikówkę, ale nie ma zdjęcia. Szkoda ... Następnym razem jak pojedziecie - poproszę . Mieszkamy tam zawsze u gospodarzy, mniej więcej naprzeciw stoku narciarskiego, ale trochę w głębi wioski, nie przy samej drodze.
-
Horror i idylla - Drawa kajakiem w lipcu
tanova dodał komentarz → tanova wpis na blogu → Na białym i na zielonym
@Mitek - start w niedzielę to dobry pomysł, powinno być luźniej i spokojniej na biwakach. Piławę płynęłam chyba dwa razy - z czego raz na trzy raty, bo za każdym razem było załamanie pogody. Z tym, że my startowaliśmy z Liszkowa i dopływaliśmy do Zabrodzia. Chyba - bo już mi się trochę te nieco dalsze rzeki mieszają. Szczególnie Piława z Dobrzycą i Rurzycą. Jeziorami też niespecjalnie lubię spływać, ale czasem trzeba. Namioty i cały szpej zabieracie na kajaki, czy ktoś Wam będzie dowoził na biwaki? Udanego spływu i mam nadzieję, że napiszesz relację? Zawsze fajnie zobaczyć znajome miejsca w cudzym obiektywie i poczytać o wrażeniach. Pozdrawiam.- 20 komentarzy
-
- 1
-
-
Horror i idylla - Drawa kajakiem w lipcu
tanova dodał komentarz → tanova wpis na blogu → Na białym i na zielonym
@Mitek - ludzie w umiarkowanych ilościach nie przeszkadzają mi chyba aż tak bardzo jak Tobie, o ile nie jest to takie bydło, jakie spotkaliśmy w sobotę. Zgadzam się, że spływy poza sezonem albo w tygodniu są dużo bardziej nastrojowe - rzecz w tym, że dla nas i naszych znajomych/rodziny taki spływ to tradycyjnie okazja, żeby też się spotkać, posiedzieć wieczorem przy gitarze, ognisku, pośpiewać. Zgrać się z urlopami nie zawsze jest łatwo - choć w tym roku się udało i jedziemy w góry - zostają wakacyjne weekendy na kajaki, kiedy w pracy jest trochę luźniej. Na rzece niekoniecznie - coś za coś. Wypłynięcie o nietypowej godzinie jest jakimś rozwiązaniem - np. mój syn gdy spływa ze swoim towarzystwem, to startują 13.00-14.00 i jest już luźniej, ale oni płyną w szybszym tempie z jednym postojem, a u nas rodziny z dziećmi - a to siku, a to coś. Trzeba brać poprawkę i gdzieś tam poczekać na siebie na trasie. Ale chciałabym jeszcze we wrześniu wyskoczyć na dzień chociaż. Mam nadzieję, że się uda. Kamień, o którym piszesz, to Wydrzy Głaz - mniej więcej na wysokości biwaku Sitnica, ale po drugiej stronie rzeki. Faktycznie siedziały na nim jakieś laski, więc nie robiliśmy zdjęcia. Ma ponad 14 m obwodu, potężny jest. Dobrze pamiętam, że ruszacie teraz na dniach na Piławę? Całą robicie, czy jakiś odcinek?- 20 komentarzy
-
Oj Krywań dla Was również kapryśny - z daleka kusi widokiem, a z bliska chowa się w chmurach i mgłach. Taki już nieprzewidywalny urok wysokich gór. Świetna wycieczka, choć z mokrym finałem . Aklimatyzacja górska zaliczona 👍 Pozdrawiam serdecznie naszym kadrem, życząc Wam jutro równie udanego (rowerowo?) dnia:
-
Horror i idylla - Drawa kajakiem w lipcu
tanova dodał komentarz → tanova wpis na blogu → Na białym i na zielonym
Dzięki. Jakaś równowaga w przyrodzie musi być - jedni w górach, inni na rzece . @cyniczny - trafiliśmy na wyjątkową kumulację. Jak szóstkę w totka .- 20 komentarzy
-
Pozwoliłam sobie wrzucić na bloga relację z weekendowego spływu Drawą. Zapraszam do czytania
-
Horror i idylla - Drawa kajakiem w lipcu
tanova dodał komentarz → tanova wpis na blogu → Na białym i na zielonym
O ile w sobotę horror mieszał się nam z sielanką, o tyle niedzielny etap spływu był czystą przyjemnością. Startujemy z biwaku Bogdanka, z wideł rzek - gdzie Drawa łączy się z Korytnicą. Od tego miejsca Drawa niesie zdecydowanie więcej wody, ale wciąż ma urozmaicony charakter i choć jest sporo przeszkód, to płynięcie nie wymaga aż takiej "gimnastyki" jak powyżej. W niedzielę spływa też zdecydowanie mniej osób - wreszcie można rozkoszować się ciszą, pluskiem wody, śpiewem ptaków i w spokoju kontemplować krajobrazy. Znów na wodzie: Po wodzie biegają nartniki, dookoła fruwają ważki - najpiękniejsze są te intensywnie niebieskie. Próbuję jakąś złapać w kadr wśród pola "strzałek" wodnych Tymczasem niebo chmurzy się i zanim dopłyniemy na pierwszy postój, przechodzi nad nami krótki deszcz, a w oddali dudnią grzmoty. Zostajemy dłuższą chwilę na biwaku Sitnica, czekając na rozwój sytuacji. Burza jednak przechodzi bokiem, więc płyniemy dalej. Moja towarzyszka kajakowa: Mijamy most drogowy w Moczelach: Jeszcze chwila postoju na pustawym biwaku Pstrąg - jest tu nawet krzyż i ołtarz polowy, przypominający że jesteśmy na szlaku kajakowym im. Jana Pawła II: Kończymy w Głusku, przy moście niskowodnym, przez który jeszcze wiosną przeprawialiśmy się rowerami. Patrząc tym razem od dołu, w jakim stanie jest konstrukcja, chyba nie będziemy ryzykować. Znów zbierają się gęste chmury, znów w oddali słychać grzmoty. Gdy wracamy autami, dopada nas ulewa. Ale mieliśmy farta z pogodą!- 20 komentarzy
-
- 9
-
-
-
Drawa. Który to już spływ kajakowy na tej rzece, ile to już lat? Chyba co najmniej ze dwadzieścia. Od kajaków się zaczęło, potem kawałek własnej działki, by być częściej w tej pięknej okolicy. Wędrówki, rowery, grzyby i … kajaki. Zwykle pływamy co najmniej raz w roku, w mniejszym lub większym gronie, na Drawie i Korytnicy. Wracam - chyba nigdy mi się nie znudzi. W tym roku ekipa całkiem spora, bo 18 osób – przekrój wiekowy od ośmiolatka do prawie siedemdziesięciolatków. Trzypokoleniowo - wszyscy zaprawieni w bojach, oprócz kolegi córki, który zaliczył do tej pory tylko dwa „lajtowe” spływiki na obozach młodzieżowych. Wcelowaliśmy idealnie w okno pogodowe – w piątek po południu przyszło ocieplenie, sobota i niedziela upalne, a od dziś - cóż, znów pochmurno i chłodnawo. Niestety taka prognoza oznaczała, że w weekend na Drawie można spodziewać się tłumów. Niestety było gorzej, niż myślałam. Ale po kolei: Startujemy z Drawna, z przystani przy jeziorze Grażyna. Ja płynę z sąsiadką Moniką, Darek z synem przyjaciół. Jest słoneczne, bezwietrzne przedpołudnie – szybko przepływamy pod mostem drogowym na Drawie i przez kolejne jezioro – Adamowo, z którego rzeka wpływa w granice Drawieńskiego Parku Narodowego. Początkowy odcinek wiedzie spokojnym nurtem wśród trzcinowisk. Od biwaku w Drawniku nurt staje się bystrzejszy i pojawiają się pierwsze przeszkody, czasem trzeba poczekać. Już tutaj niektórzy "kajakarze" zaczynają mieć problemy i wywracają kajaki. Patrzę, kto płynie dzisiaj rzeką - nie jest dobrze . Tłumy, alkohol, bardzo dużo alkoholu i chyba nie tylko, głośna muzyka, przekleństwa . Fatalnie. Co trzeba mieć w głowie, żeby na taką rzekę, do parku narodowego zabierać głośniki i tak się nawalić, że zupełnie się nie wie, co się dzieje naokoło?! Kulminacja tych tłumów jest na miejscu postojowym we wsi Barnimie. Tak to wyglądało ... Zaczyna się najtrudniejszy odcinek spływu. Drzewo za drzewem, przeszkoda za przeszkodą, a nurt bardzo szybki. Nie ma czasu na robienie zdjęć, szczególnie, że trzeba jeszcze uważać na inne kajaki - trup ściele się gęsto. Trzech czwartych z tego towarzystwa w ogóle nie powinno tam na tej rzece być. Jesteśmy mocno zdegustowani. Przez to, że rzeka jest trochę przetarta - w paru miejscach porobione przecinki w kłodach - jest masówka. Biznes is biznes. Na szczęście stan wody jest dość wysoki, daje się z reguły bezpiecznie ominąć innych albo poczekać na swoją kolej. Mimo wszystko jest pięknie, a widoki i piękny dzień wynagradzają wątpliwą przyjemność obcowania z hołotą. Dopływamy do biwaku Barnimie - ok. 4,5 km za wioską - i robimy krótki postój na kanapki. Spora część naprutych "kajakarzy" już nie ma siły płynąć dalej - i dobrze. Uff! Dalszy odcinek jest równie wymagający, ale przynajmniej jest nieco mniej ludzi. Drawa płynie krętym, malowniczym wąwozem, otaczają nas strome skarpy i bukowe lasy. Jeszcze tylko krótka pauza przy kładce Konotop i płyniemy w kierunku biwaku Bogdanka, na którym kończymy sobotni etap. Trzy "bogdanki" na Bogdance : I nasza trasa: [cdn.]
- 20 komentarzy
-
- 7
-
-
-
Być może komuś się przyda taka informacja - od dzisiaj Polska znajduje się na słoweńskiej "zielonej" liście krajów bezpiecznych i jej obywatele mogą wjeżdżać na terytorium Słowenii bez ograniczeń i konieczności kwarantanny. źródło Dla mnie to dobra wiadomość, bo planowałam zahaczyć o Słowenię rowerem w sierpniu .
- 87 odpowiedzi
-
- 3
-
-
-
- epidemia strachu
- molltaler
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Bardzo bułgarski wątek ...
-
Od lutego - to już kawał czasu ! Dobrze rozumiem potrzebę "naładowania akumulatorów" po takim długim i dołującym okresie. Fantastycznie, że się szykuje Wam spotkanie w większym, sympatycznym gronie . Tatry piękne - zawsze. Z przyjemnością poczytam Waszą relację online. Ze swojej strony to nie wiem jak mi wyjdzie z pisaniem, bo jedzie nas tam taki skład, że raczej życie towarzyskie wieczorami będzie kwitło . Najwyżej nadrobię po powrocie.
- 14 komentarzy
-
- 1
-
-
- coffe ride
- rower
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nic dodać, nic ująć - w takim zbiorczym wątku relacje trochę giną, a w blogu miałbyś to w jednym miejscu. Fajny wyluzowany klimat męskich wypadów i dobre zdjęcia - wreszcie byłoby coś innego, niż te moje i @marboru damsko-męskie duety .
-
@cyniczny - świetny, konkretny wypad 👍👍👍. Rozkręcasz się - w jeżdżeniu i w pisaniu. Może czas pomyśleć o założeniu bloga?
-
Dwa tygodnie temu, jak jechaliśmy wałami nad Odrą, to właśnie mieliśmy do 8 m/s, bardzo mocno też wiało ze wschodu w długi weekend na Boże Ciało - na Bałtyku był sztorm. Dobrze, że wtedy tylko odcinek ok. 20 km był centralnie pod wiatr i to jeszcze na wygwizdowie pod Anklam, bo dał nam popalić. A tak to cały czas z wiatrem. Pod wiatr bywa ciężko, po prostu jedziesz powoli, bo szybciej się nie da. Albo wybierasz trasy w nieco bardziej osłoniętym terenie, jeśli jest taka możliwość. Ten rok wybitnie wietrzny.
-
U nas na Pomorzu trafić na bezwietrzny dzień, to jak spotkać jednorożca. Szczególnie w tym roku, gdy pogoda jest wyjątkowo niestabilna. Im bliżej wody, tym wieje mocniej. 3m/s to żaden wiatr, nad Odrą czy Zalewem często jest to 5-8 m/s. Ale można przywyknąć.
-
Na pewno będzie fajnie! Trasa TdP już przez Ciebie przetarta, więc pewnie będziesz za przewodnika, a pętla dookoła Tatr - podobno super. Ciekawa jestem Waszych wrażeń. Krywań zdobyliśmy w zeszłym roku, bardzo ładnym okrężnym szlakiem z Trzech Studniczek i powrót przez Jamskie Pleso. Było super. W szczytowej partii Krywania trochę wspinaczki w terenie skalnym bez ułatwień. Dla mnie nieco stresujące, ale dałam radę, chociaż wlokłam się na końcu, spoglądając jak córka z kolegą - niczym dwie małpki - przeskakują zwinnie z kamienia na kamień . Generalnie szlaki po słowackiej stronie znacznie mniej zatłoczone - polecam bardzo i nie ma problemu z zaparkowaniem auta. Nam bardzo podobała się też pętla ze Szczyrbskiego Plesa na Bystrą Ławkę i szlaki z Jaworzyny Tatrzańskiej. My teraz na weekend wybieramy się na kajaki, na Drawę, a od 25-go lipca - w Beskid Sądecki. Obydwa wypady dużą ekipą - rodzina i przyjaciele. W sierpniu jeszcze w planach rowery - bardziej kameralnie.
- 14 komentarzy
-
- 1
-
-
- coffe ride
- rower
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Udanego wyjazdu i czekamy z niecierpliwością na relację! Rower super się prezentuje, gratuluję!
-
Ech, lato, lato - gdzie jesteś? I czemu omijasz Pomorze Zachodnie? Już połowa lipca, a mieliśmy ledwie dwa upalne dni. Wciąż raczej chłodno i wietrznie, a wczoraj - wbrew prognozom - znów popadało. Miało być szosowo, a była trekkingowa runda dookoła komina - szkoda fitnessa na mokre drogi. A że pogoda nie rozpieszcza - to jeździliśmy z Darkiem i parą naszych przyjaciół od baru do baru, zygzakiem . Nowe Warpno, Trzebież, a po drodze Puszcza Wkrzańska.







