Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

tanova

VIP
  • Liczba zawartości

    2 774
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    131

Zawartość dodana przez tanova

  1. tanova

    Green Velo

    To dość zaskakująca teza, że za śmieci w lesie czy na łonie natury odpowiadają rowerzyści - pardon - turyści rowerowi. W moich okolicach to raczej hołota, która rozbija się po leśnych drogach samochodami. Piękne obszary natury już poniekąd mają infrastrukturę stworzoną przez człowieka - czyli wały przeciwpowodziowe nad rzekami czy jeziorami, betonowe drogi dojazdowe do nich, nasypy kolejowe po dawno nieużywanych wąskotorówkach itp. Jest tego mnóstwo. Nie widzę w tym nic złego, żeby takiej infrastrukturze dać nowe życie w postaci szlaku rowerowego. Moim zdaniem to mniejsza ingerencja w przyrodę niż tworzenie bikeparków w górach z wyciągami, którymi wszyscy się tak zachwycacie.
  2. W ogóle się dziwię, że we wrześniu znalazłeś czynną restaurację w Międzyzdrojach
  3. tanova

    Green Velo

    Wiesz, co - z Warszawy perspektywa jest jednak inna. Mieszkam w trójkącie wciśniętym między duże miasto, zamkniętą granicę z Niemcami i Zalew Szczeciński z Odrą. Zamknięcie granic znacznie - szacunkowo o 3/4 - ograniczyło mi dostępność tras, takich do zrobienia z domu, bez dojazdów. Oczywiście jeżdżę i będę jeżdzić w Polsce, choć mamy sporo do nadrobienia w infrastrukturze dla turystyki rowerowej w porównaniu np. z taką Austrią czy Niemcami. Jednak tam sieć dróg dla rowerów i oznakowanie są zdecydowanie lepiej przygotowane, po prostu inaczej się traktuje cyklistów. Czy nawet kwestia transportu rowerów koleją i autobusami to niebo a ziemia. Jeszcze trzy lata temu, pomimo posiadania miejscówki i biletów na rowery na konkretny skład, konduktor o mało nas nie wpuścił do pociągu do Zielonej Góry, bo z rowerami nie i już. Takie podejście. O przyczepkach na rowery w autobusach dalekobieżnych w Polsce nie słyszałam, w Niemczech, czy Austrii to standard. Na szczęście i w Polsce zaczyna się to zmieniać, ale jeszcze potrwa, zanim dogonimy sąsiadów.
  4. tanova

    Green Velo

    Tak, to ten szlak - z tym, że Rugię mamy już objechaną, więc można ten fragment ominąć, a z Wolgastu odbić na południowy wschód, żeby dojechać do Szczecina. Wychodzi mi około 500 km, więc spokojnie byłoby to do zrobienia w cztery i pół dnia, spokojnym tempem i łącznie ze zwiedzaniem po drodze. EuroVelo to rzeczywiście mega długodystansowe szlaki i chyba mało kto decyduje się na całość trasy, ale tak odcinkami też jest fajnie. Nie wiem jak na polskim odcinku EV 9, ale w Niemczech, Austrii czy Francji te fragmenty, którymi jechałam, były zazwyczaj lepiej oznakowane, w lepszym standardzie niż inne trasy, no i poprowadzone są przez ciekawe turystycznie miejsca. Ech, szkoda, że te granice pozamykane.
  5. tanova

    Green Velo

    Też mi chodzi po głowie R-10, w ostatniej dekadzie sierpnia, jak już nie będzie tak dużo ludzi nad morzem. A kiedy się wybierasz? Planowałam na majówkę zrobić EuroVelo 10 od Lubeki do Świnoujścia (Ostseeküsten-Radweg) - był fajny pociąg ze Szczecina, za kilkanaście euro można było dojechać na miejsce i wrócić rowerem, ale oczywiście wszystkie plany wzięły w łeb.
  6. Przez parę minut poczułam górski wiatr na twarzy, śnieg pod nartami, pęd powietrza i rytm jazdy . Czyste endorfiny 🤩. Dzięki @Piotr_67, świetna robota! 👍👍👍
  7. tanova

    Green Velo

    @surfing- a jak z logistyką? Jechałeś z namiotem czy brałeś noclegi po drodze? Czy jest z tym problem w sezonie? Też mi chodzi po głowie ten szlak, szczególnie odcinek wzdłuż wschodniej granicy. Dzięki za fajną fotorelację.
  8. Dziękuję bardzo za obydwa miłe komentarze i żeglarskie pozdrowienia dla Taty - przekazałam z przyjemnością. Lisica ⛵ dzisiaj już ładnie umyta, w pełnym blasku 🤩, początek sezonu tuż tuż .
  9. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    Trochę się rozpisałam ... więc zapraszam do czytania fotorelacji z wczorajszego roweru na blogu:
  10. Dość późno wróciliśmy wczoraj z wycieczki i szczerze mówiąc - już nie miałam weny na pisanie, więc dzisiaj nadrabiam. Po piątkowej wycieczce na szlak Blue Velo na południe od Gryfina, opisanej w wątku "Rowerowe eskapady" w niedzielę objechałam kolejny odcinek Blue Velo - tym razem ze Szczecina-Dąbia wschodnim brzegiem Jeziora Dąbskiego aż do okolic ujścia Iny i miejscowości Święta i w rozszerzonym składzie. Nie tylko z małżonkiem, ale również z sąsiadką - Moniką. Od razu uprzedzam, że będzie dużo zdjęć i z góry przepraszam, jeśli wpis zrobi się przez to trochę rozwlekły. Ale zanim ruszyliśmy na szlak, to najpierw zajrzeliśmy jeszcze na przystań żeglarską do Taty, który przygotowuje łódkę do wodowania. Pierwsze jachty już na wodzie , ale "Lisica" jeszcze się szykuje: Samochód zostawiamy w okolicach ujścia rzeki Chełszczącej w Szczecinie-Dąbiu, gdzie zaczyna się szlak rowerowy wałem przeciwpowodziowym wzdłuż jeziora Dąbskiego. Niestety firma, która realizuje budowę ścieżki rowerowej, znajduje się w stanie upadłości i cała inwestycja jakoś utknęła. Mamy więc całkiem przyjemne fragmenty w standardzie drogi szutrowej: na przemian z odcinkami polnej ścieżki albo wręcz rozjeżdżonego piachu: Teraz, wiosną, szczególnie po deszczu, wszystkie odcinki są w miarę przejezdne, ale gdy trawy jeszcze urosną, to bywa bardziej hardcorowo. Z nawierzchnią, czy bez - w każdym razie szlak jest bardzo malowniczy i widokowy. Chyba jedyny taki w swoim rodzaju. Szlak jest oznakowany na odcinku Szczecin-Lubczyna, a dalej na razie trzeba sobie radzić samemu. Na plaży w Czarnej Łące: Mijamy malownicze łąki i kanał ... ... i wrak na mieliźnie, w pobliżu Lubczyny: Dojeżdżamy do ogrodzenia mariny, gdzie czeka nas niemiła niespodzianka. Furtka w ogrodzeniu od strony drogi rowerowej jest zamknięta na łańcuch, nie bardzo jest też możliwość obejść ją jakoś lądem. Pozostaje przeprawić się rowerami przez trzciny na teren przystani - nie jesteśmy chyba pierwsi, bo na podmokłym gruncie ktoś poukładał jakieś cegły, kamienie i resztki opon, więc udaje się przejść suchą nogą. Szybko przemykamy się przez przystań, żeby nikt nas nie zauważył. Szybko pstrykam zdjęcie - tutaj też tydzień temu było już wodowanie: Zatrzymujemy się na kanapki na plaży w Lubczynie. Wieje niemiłosiernie i jest lodowato. Chowam się od wiatru za budką ratownika: Za Lubczyną szlak wygląda na porzuconą budowę - przez pierwsze kilometry na koronie wału jedziemy po zdezelowanej siatce zbrojeniowej, ale potem znów fragment wygodnego szuterku. Darek i Monika: Za drzewami i zaroślami jest trochę cieplej, humory dopisują. Przejeżdżamy przez małe osiedle domków w Bystrej oraz kilka gniazdujących tuż przy ścieżce łabędzi: Dojeżdżamy do Iny, gdzie szlak skręca w prawo, w stronę Goleniowa. My jednak postanawiamy spenetrować ujście. Najpierw jedziemy polną drogą na koronie wału, między lewym brzegiem rzeki a kanałem melioracyjnym. Docieramy do pozostałości dawnego mostu na Inie. Dalej droga z płyt prowadzi do Inoujścia - trochę nadgryzionego zębem czasu nabrzeża ze stawą radarową i z widokiem na Szczecin-Skolwin: Teraz wracamy do miejsca, w którym według mapy powinien znajdować się przejezdny most na Inie - i rzeczywiście jest: Płytówką przez pola docieramy do asfaltowej drogi z Goleniowa do Świętej. Po drodze łapie nas deszcz - nie jest jednak bardzo długi ani obfity, więc w zasadzie, gdy dojeżdżamy do Świętej, to jesteśmy prawie susi. Przy wjeździe do wioski zatrzymujemy się w lapidarium. Jest na nim tablica poświęcona pamięci dawnych mieszkańców miejscowości, jednak nagrobki pozbawione są inskrypcji. Tylko na jednym z nich uchował się zatarty napis po niemiecku: Na końcu drogi rozwalające się nabrzeże i widok na Police. Jesteśmy w linii prostej około dziesięciu kilometrów od domu. Po raz kolejny żałujemy, że nie ma w tym miejscu przeprawy promowej przez Odrę. Jest w planach tunel, ale kiedy to będzie? Żeby nie wracać tą samą drogą postanawiamy dojechać do Kamienisk, tym razem na prawy brzeg Iny przy ujściu i wrócić do mostu. A po drodze takie widoki ... Może kiedyś warto wybrać się tutaj kajakami? Tymczasem wracamy do szlaku Blue Velo w budowie i szutrowej drogi, która kończy się nagle i niespodziewanie gdzieś w pobliżu Ininy. Jest już po siedemnastej, więc trzeba wracać. Ponieważ wariant przez Domastryjewo byłby sporym objazdem, zawracamy przez Bystrą oraz Lubczynę - ale nie szlakiem, lecz drogami w kierunku Szczecina. Czas najwyższy, bo nie dość że późno, to jeszcze zaczyna nas gonić czarna chmura, z podejrzanie wiszącymi "wąsami", zwiastującymi deszcz. W Lubczynie: Chmura jednak postanowiła pójść sobie bokiem, a my - po powyższym lubczyńskim obiekcie sakralno-żeglarskim - trafiamy na kościół w namiocie w Czarnej Łące. Mieliśmy w Szczecinie parę lat temu operę w namiocie, to dlaczego by nie kościół ? Od Załomia ruch samochodowy bardzo się wzmógł i przejechawszy spory kawałek ruchliwą ulicą Lubczyńską - bez pobocza, za to w sznurze samochodów, stwierdziliśmy, że to bardzo stresujące. Przy nadarzającej się okazji skręciliśmy w prawo w polną drogę, która według mapy miała nas doprowadzić z powrotem nad jezioro i na ścieżkę. Im głębiej w teren, tym droga jednak coraz bardziej nikła. Moi towarzysze wycieczki z coraz większym sceptycyzmem spoglądali to na mnie, to na drogę. Jednak udało się, choć ostatni odcinek wyglądał jak poniżej, a ja już widziałam siebie oczyma wyobraźni w kąpieli błotnej: Nagrodą był jednak przepiękny zachód słońca nad jeziorem na ostatnich kilometrach drogi, z widokiem na panoramę Szczecina. Pozdrawiam.
  11. @Annaa - piękne miejsce i zupełnie mi nieznane, a to drugie (i trzecie) zdjęcie - wymiata!
  12. tanova

    Tour de Garb Gielniowski

    Mazowsze kojarzy mi się z krajobrazem płaskim jak naleśnik, a tu proszę! Piękna wyprawa na długim dystansie 💪💪💪, w ciekawym terenie i jeszcze był czas na dokumentację fotograficzną . Brawo!
  13. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    A co to? Taka piękna pogoda 1 maja i nikt nie jeździł na rowerze? Tylko jakiś nocny marek @MAIKEL 1977)? To ja wrzucam kilka fotek z piątkowego wypadu turystycznego Blue Velo - odcinek Gryfino-Trzcińsko Zdrój, malowniczą doliną Tywy przez historyczne ziemie Joannitów (Swobnica) i Templariuszy (Banie, Trzcińsko Zdrój), a powrót bocznymi drogami różnej jakości, ale również urokliwymi. Początek trasy przy zamkniętym moście Gryfino-Mescherin Blue Velo jest dobrze oznakowana pomarańczowymi tabliczkami z numerem szlaku (nr 3) i kilometrażem Nowy, asfaltowy odcinek od Gryfina do Borzymia, ale są też odcinki szutrowe przez las. Na moście nad Tywą: Jezioro Długie w Baniewicach: Zielono mi ... Swobnica - ruiny zamku Joannitów: Trzcińsko-Zdrój: Skróty, skróty .. Takie drogowskazy można jeszcze napotkać po drodze: Steklno - kościół i plaża nad jeziorem: I znów w Gryfinie, wita nas Brama Bańska. Wyszło prawie 94 kilometrów.
  14. tanova

    1 maja

    Wiesz, a jednak taki czas jak teraz sprawia, że wiele osób docenia swoją pracę. Ja również. I choć wcześniej czasem narzekałam na różne jej "up...dliwości", to teraz dostrzegam, że ma ona dla mnie dużą wartość. Dlatego dziękuję za życzenia od @Gerald
  15. tanova

    Maska

    Liczby to są obiektywne dane i takie pełne, neutralne informacje powinny być ludziom udostępniane. Osoby myślące przeczytają ze zrozumieniem i wyciągną wnioski.
  16. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    Zapachniało lasem, sosnami i morską bryzą . Fajnie nakręcone.
  17. tanova

    Ośrodki narciarskie bez gondoli

    Alternatywa ze wszech miar zacna, ale niestety nie dla każdego Zgoda, ale w wielu ośrodkach jest tak, że to właśnie jedna gondola dowozi ludzi z dołu na wyżej położone trasy. Bywa to więc "wąskie gardło", zwłaszcza w szczycie sezonu. Niefajne są też tłumy tłoczące się do bramek w newralgicznych miejscach. W grudniu czy styczniu (poza okresem okołoświątecznym), w mniej topowych ośrodkach powinno być jednak pusto, tak sądzę. Co prawda, to prawda.
  18. tanova

    Ośrodki narciarskie bez gondoli

    Sezon na dobrą sprawę zaczyna się za pół roku. Przypuszczam, że otworzą granice (oby!) i stoki (na pewno), ale sądzę, że myśl o wirusie będziemy mieć gdzieś z tyłu głowy. Patrzę w przyszłość z ostrożnym optymizmem.
  19. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    Produkują odzież kolarską w takim rozmiarze?
  20. tanova

    Ośrodki narciarskie bez gondoli

    Jak najbardziej. Swoją drogą zastanawiam się, czy i jak w kolejnym sezonie zimowym zmienią się preferencje co do wyboru miejsca i sposobu spędzania czasu na nartach. Zakładając, że otworzą granice do tego czasu.
  21. tanova

    Ośrodki narciarskie bez gondoli

    Jeszcze mi się przypomniało Nauders - jest gondola z dolnej stacji, ale alternatywnie wciągnąć się można starymi, wolnymi krzesełkami na Lärchenalm i wyżej. A w górnej partii ośrodka już same kanapy i orczyki.
  22. Zdarza się: https://infoludek.pl/zdrowie/przypadki-koronawirusa-w-amazonie-w-kolbaskowie-i-biedronce-w-gryfinie/
  23. tanova

    Ośrodki narciarskie bez gondoli

    Hm, Karyntia nieźle wygląda jako opcja na styczniowe ferie, zakładając, że sytuacja do tego czasu się nieco uspokoi i otworzą granice.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...