Narty - skionline.pl
Jump to content

tanova

Registered VIP Users
  • Posts

    2,536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    107

Everything posted by tanova

  1. Szerokiej drogi! :wink:
  2. Witaj, nie musisz kupować winiety na Austrię, nie opłaca się to na tak krótki odcinek autostrady, szczególnie, że w soboty bywają korki i kontrole graniczne, więc czasowo też się nie zyskuje. Tuż przed granicą austriacką skręcasz na Kiefersfelden i dalej drogą krajową na Kufstein, następnie za Kufstein rozjazd (bodajże na rondzie) na St. Johann im Tirol (droga nr 173). Na tej krajówce też bywają kontrole, ale mniej - w ubiegłą sobotę w Kiefersfelden policja trzepała przy nas jedno auto z Rumunii. Na autostradzie w tym czasie spore korki - mówili w radiu. Bądź jednak przygotowany, że między Norymbergą a Rosenheim w obydwu kierunkach też będą korki i spowolnienia - to standard w soboty. Ubezpieczenie: mam zawsze aktualną kartę ekuz i ubezpieczenie narciarskie - standardowo obejmuje OC, koszty ratownictwa i transportu ze stoku, jest chyba w tym też NW. To jest raczej dość typowy produkt ubezpieczeniowy, pakiety rodzinne są tańsze niż kupowanie osobno polisy dla każdej osoby.
  3. Bo jest rzeczywiście warte odwiedzenia! Przyłączam się do achów i ochów! :smile:. Ps. A ja z początku myślałam - w kontekście niedawnych siedemnastych urodzin, że jesteś, asiek, osobiście zainteresowana młodzieżą. :biggrin::biggrin::biggrin:
  4. @michaś, miło, że się zechciałeś podzielić swoimi wspomnieniami z Alpbach. Ja też zajrzałam do tej doliny pierwszy raz w 2011 r., ale pod koniec kwietnia, już po sezonie. Nawet wzięłam wtedy mapkę tras, więc mogę porównać, co się zmieniło - obecnie stare krzesełko trzyosobowe na Gmahbahn jest wymienione na szybkie, 6-osobowe z haubami, nie ma jednoosobowego krzesełka wzdłuż II sekcji gondoli Wiersbergerhornbahn, na oślej łączce przy orczyku (obecnie trasa 62) ustawiono bramki do pomiaru prędkości, a przy kanapie Hornlift 2000 wytyczono czerwoną trasę okrężną 56, której nie widzę na starej mapce. Z Wiedersberghornu faktycznie widać Spieljoch i Zillertal: No i oczywiście połączenie z Schatzbergiem stworzyło nową jakość, w związku z tym wzrosły ceny, ale powstał ośrodek, w którym ciekawie można spędzić 5-6 dni. Same doliny Alpbach i Wildschönau też moim zdaniem ładniejsze niż Zillertal, który mnie nie zachwycił aż tak. Basen w Alpbach zdaje się zbankrutował, teraz został aquapark w Wörgl - jest jakaś zniżka (chyba 10%) z Wildschönau Card, pewnie z Alpbach Card też, ale nie korzystałam.Co do braku tłumów, to się niestety zmieniło - rano podjeżdżały całe autokary na belgijskich numerach, parkingi pełne, skibusy również, sporo busów hotelowych. Może w innych terminach jest lepiej, ale ośrodek chyba odkryto dla turystyki zorganizowanej. Polski się słyszało na stokach, ale więcej w Alpbach niż na Schatzbergu. W knajpie na Hornboden nawet pracuje przesympatyczny chłopak z Polski.Pozdrawiam - MagdaPS. Magda, Monika, michaś, marboru etc. - niech pogodzi nas M jak miłośc do nart :
  5. Przecież narty mogłeś zostawić w depocie przy stacji, a strój narciarski - cóż, w Alpbach widziałam w ubiegłym tygodniu sporo ludzi jeżdących w kigurumi! :biggrin:
  6. andy-w: piękne zdjęcia, rozmarzyłam się! Ale u nas pod Szczecinem też sypie :eek:!
  7. tanova

    Zieleniec Ski Arena

    Piękne! Szczególnie te zdjęcia lasu są niesamowite. :smile: "Ech, gdyby tak skrzydła mieć, ogromne i tęczowe ..."
  8. dyskusja na argumenty już się odbyła w innym wątku, Twój brak kultury pozostawiam bez komentarza
  9. michaś, mało Ci było jednego bana za niewyparzony język?
  10. andy pewnie szaleje w świeżym puchu na stoku, więc może pozwolę sobie odpowiedzieć na Twoje pytanie: urozmaicenia w obydwu ośrodkach nie brakuje - w Grosseck-Speiereck do wyboru do koloru - dwa długie i piękne czerwone zjazdy do dolin i różne fajne traski granią i w kotle między obydwoma górami, w Fanningbergu przyjemne trasy niebieskie i czarne w różnych wariantach, obsługiwane przez dwa krzesełka. W pierwszym ośrodku spędziłam dwa dni, w drugim jeden - na nudę nie narzekałam :smile:. PS. Jest na forum zresztą moja relacja z ubiegłego roku - mam nadzieję, że andy się nie pogniewa ;-)
  11. Do Mayrhofen nie masz daleko, dojazd dobry - naprawdę warto! Spieljoch - szkoda czasu na dwa dni, wystarczy na jeden, nawet niepełny Hochfügen - warto połączyć z Hochzillertal i właśnie stamtąd (Kaltenbach) startować do ośrodka - duży parking, zadaszony, blisko głównej drogi przez dolinę Skipass - zawsze kupuję na miejscu, nigdy nie było to kłopotliwe Ubezpieczenie - ani Ekuz ani standardowy skipass nie obejmują kosztów ratownictwa i transportu ze stoku do szpitala, kupuję w Polsce dodatkową polisę - to nie są duże koszty. Pozdrowienia!
  12. Dobrze, że nie odwrotnie! :tongue: A ta naleweczka to nie przypadkiem "Zirbengeist"? To udanego nartowania Wam życzę - bardzo fajny region! Byłam tam rok temu. I czekamy na cd. (foto)relacji
  13. Te heady są BOSSKIE!!! :angel: Sprawdzały się właściwie w każdych warunkach śniegowych i dały mi dużo frajdy. :biggrin: Szerzej opisałam w wątku sprzętowym: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/21057-Pro%B6ba-o-pomoc-w-doborze-nart-kobieta-nieco-do%B6wiadczona?p=232459#post232459
  14. Pojeździam, więc opisuję wrażenia: Co prawda nie jestem żadną wytrawną testerką nart, ale na Headach Super Joy jeździło mi się rzeczywiście super. Prowadzi się je leciutko i dają mnóstwo frajdy - jak się jedzie krótkim skrętem, to same inicjują następny skręt. Na twardej trasie dobrze trzymają się stoku, są w miarę sztywne, jazda na krawędziach jest bez wysiłku. Wcześniej po dniu jeżdżenia bolały mnie zwykle trochę kolana, a na tych nartach po całodziennym piłowaniu kilkudziesięciu km - nic. Na miękkim śniegu nie grzęzną. Wreszcie mogę popracować nad techniką - poskręcać na muldach, poćwiczyć dynamiczny śmig - na moich poprzednich rossignolkach to niestety nie za bardzo się udawało. W dalszym ciągu uważam, że dla kobiet narty lekkie, ale o dobrych parametrach to jest strzał w dziesiątkę. Jedyne, co bym zmieniła w tych nartach, to otwory w czubach nart, które są nie wiadomo po co. Lepiej by dali kapturki (czy jak to się tam nazywa) ochronne, bo pewnie z czasem trochę się obtłuką. Tworzywo na wierzchu nart jest trochę miękkie, natomiast ślizgi - w stanie idealnym po tygodniu intensywnej eksploatacji.
  15. Podsumowując: może nazwa „Ski Juwel” (klejnot narciarski) jest trochę pretensjonalna i na wyrost, ale spędziłam tam bardzo udany narciarsko tydzień. Wbrew wcześniejszym pesymistycznym prognozom – pogoda dopisała. Na sześć dni mieliśmy tylko pół dnia intensywnych opadów śniegu, za to trzy dni pięknego słońca. W niedzielę i poniedziałek było co prawda jeszcze ciepło, więc dolne trasy się topiły, ale później przyszło ochłodzenie i temperatury zgodne z kalendarzem.Wprawdzie jest tam kilka miejsc dla początkujących i dzieci, ale raczej nie jest to – moim zdaniem – stacja rodzinna. Docenią ją natomiast narciarze lubiący bardziej wymagające stoki i urozmaicenie. Karnet na 6 dni w wysokim sezonie kosztuje 217 euro, więc całkiem przyzwoicie, są zniżki dla młodzieży i dzieci, od drugiej połowy marca – dzieci poniżej 15 roku życia jeżdżą za darmo. W dolinach można znaleźć noclegi w dobrej lokalizacji i umiarkowanych cenach, również w tak popularnych terminach jak nasz. Dojazd samochodem jest wygodny i nie jest daleko – 900 km od Szczecina. Pewnie gdyby nie było korków to jest to do zrobienia w 9 godzin, nam podróż zajęła 10,5 h – i tak nie najgorzej.
  16. NiederauJeden dzień spędziłam w kameralnej stacji Niederau – mniej więcej pośrodku doliny Wildschönau. Ośrodek kameralny, ale z tradycjami - istnieje ponoć już od roku 1947! Jest tam 24 km tras – właściwie to dwie długie czerwone (nr 23-24 i nr 19) oraz fenomenalna czarna Hochbergabfahrt (nr 15-16). Na trasy czerwone wwozi gondola Markbachjochbahn – na górze (przełęcz) jest jednak bardzo płasko, więc chcąc dostać się na większość tras, trzeba się trochę „nakijkować”. Trasę czarną i bardzo fajny tor saneczkowy natomiast obsługuje czterosobowe krzesełko z osłoną Lanerköpflbahn. Jest jeszcze kilka krótkich niebieskich tras przy orczykach – jedna na samej górze (nr 21), pozostałe przy dolnej stacji. Ośrodek nie jest może bardzo znany, ale ze wszech miar godzien polecenia na jeden dzień, albo pół. Stoki dobrze przygotowane, dość długie, ciekawe i ambitne, a przede wszystkim mało ludzi! W sumie to tamtego dnia najwięcej się najeździłam – wg pomiaru skiline - 75 km. I to z ogromną przyjemnością!Na zdjęciach: Markbachjoch i niebieska 21
  17. AlpbachTuż obok dolnej stacji Verbindungsbahn można wsiąść do gondoli Pöglbahn na Gmahkopf (1900 mnpm.). Na szczycie Gmahkopf można rozkoszować się pięknymi widokami, zjeść w kilku knajpkach – od samoobsługowego „kołchozu” Hornboden po restauracje z kuchnią regionalną – zazwyczaj bywało tłoczno. Stamtąd też rozpoczyna się większość tras narciarskich tej części ośrodka. Na zboczu po stronie zachodniej wzdłuż krzesełek Kohlgrubenlift i orczyka Muldenlift są niebieskie trasy 61 i 62 („ośla łączka”) oraz czerwona 60. Nazywaliśmy ten kompleks „Białką” – bo trasy łagodne, niezbyt długie i tłumnie odwiedzane przez szkółki.Trasy 41, 42 i 43 wzdłuż gondoli Wiedersbergerhornbahn również ciekawe, choć nie tak dobrze utrzymane – czarna 41 (FIS) w górnym odcinku jeszcze jako tako, w dolnym (41a) niestety dużo przetarć, na 42 też warunki nienajlepsze – bardzo oblodzona albo ciapa po kolana. Najlepsza była 43 do nowej kanapy Gmahbahn – jedynej z osłonami i podgrzewanymi siedzeniami. Pozostałe krzesełka w ośrodku są raczej starszej generacji, więc przy przyzwoitej pogodzie dawały radę, ale przy dużych opadach i wiatrach - nie za bardzo. Na zdjęciach: Gmahkopf (2x), trasa FIS 41, Kohlgrubenlift, trasa 60 Na lewo od Gmahkopf są jeszcze krzesełka na Hornbahn – najwyżej położoną część stacji (Wiedersberger Horn, 2025 m npm.) z kilkoma ambitnymi czerwonymi i czarnymi trasami 54 i 55. Dla amatorów mocniejszych wrażeń jest czarna 55 – a na niej dwie strome ścianki z bocznym nachyleniem plus muldki i lód. Moim zdaniem jest to najbardziej wymagająca trasa całego ośrodka, zdecydowanie trudniejsza niż np. Harakiri w Zillertalu. Od dolnej stacji Hornbahn do Inneralpbach prowadzi przepiękny szlak narciarski Baumgarten Skiroute, a że oznaczony jest numerem 66, to skojarzenia z road 66 się nasuwają. Wije się (oblodzonymi) serpentynami przez lasy i ośnieżone pola, wśród szałasów i rozrzuconych Bauernhofów – bajka! W jednym miejscu niespodzianka - słońce wytopiło śnieg do gołej ziemi i trzeba było kawałek pomaszerować z nartami w garści. Ale warto było! Na zdjęciach: czarna trasa 54, Hornbahn 2000, Wiedersberger Horn i początek trasy 55
  18. SchatzbergOd strony Auffach wjeżdża na tę górę czteroosobowa gondola Schatzbergbahn. Przy pośredniej stacji jest taśma i orczyk dla dzieci, knajpki i dolna stacja orczyka, który biegnie równolegle do górnej sekcji gondolki. Niestety Schatzbergbahn ma umiarkowaną przepustowość, skutkiem czego rano czekaliśmy nawet do 40 minut na wjazd, jedzie też długo – dobry kwadrans. Ale może w innych terminach jest lepiej. Górna stacja jest nieco poniżej wierzchołka, więc chcąc dostać się na szczyt (1903 npm.) i dalej do doliny Alpbach, trzeba zjechać do czteroosobowych krzesełek Hahnkopfbahn i nimi przetransportować się na samą górę. Wzdłuż tych krzeseł i jeszcze jednej 4-osobowej kanapy Gipfelbahn wytyczono kilka czerwonych tras i jedną czarną 7, która chyba najbardziej przypadła mi do gustu – szeroka o ciekawym nachyleniu bocznym. Bardzo fajne są też trasy wzdłuż gondoli do doliny Wildschönau – szeroka i bardziej stroma 2, wariant okrężny 2a – idealny, gdy „dwójka” bywała mocno zmuldzona oraz 1 od pośredniej do dolnej stacji – w sumie 7 km długości i ponad 1000 m przewyższenia. Trasa kończy się ok. 200 m przed budynkiem gondoli – trzeba zdjąć narty i przemaszerować przez ulicę. Do moich ulubionych należała też długa (2 km) czerwona „trzynastka” (Wurmegg Abfahrt) z Schatzbergu na stronę Alpbachtal, do pośredniej stacji gondoli Verbindungsbahn. Szkoda, że nie da się zjechać do Inneralpbach – poniżej pośredniej stacji zaczynają się zabudowania i drogi dojazdowe.Na zdjęciach: Verbindungsbahn, trasa 2, trasa 1:
  19. Już od kilku sezonów myślałam sobie, że warto by odwiedzić ten region w Alpach Kitzbühelskich i wreszcie w tym roku udało się. Termin mojego wyjazdu jednak zbiegł się z feriami karnawałowymi w większości niemieckich landów, z feriami zimowymi w Tyrolu i w całej Belgii, co niestety przełożyło się na tłumy narciarzy oraz kolejki do wyciągów – zwłaszcza rano do gondoli. Ale to chyba jedyny poważny minus tego sympatycznego miejsca.Ośrodek powstał w 2013 roku z połączenia dwóch stacji średniej wielkości: Schatzberg w dolinie Wildschönau oraz Alpbach w dolinie Alpbachtal. Do dyspozycji narciarzy jest tam ponad 93 km tras, głównie czerwonych (blisko 54 km), nieco mniej niebieskich (blisko 26 km) – głównie łącznikowych dojazdówek i przy orczykach. Jest też kilkanaście km ciekawych tras czarnych. W sumie ośrodek raczej dla zaawansowanych narciarzy, którzy znajdą tu sporo urozmaiconych terenów do jazdy – długie zjazdy do dwóch dolin, szerokie stoki o zmiennym nachyleniu w szczytowych partiach gór, osłonięte trasy w lesie i sielankowe Skirouten – wytyczone, ale nie dośnieżane i nie ratrakowane szlaki do miejscowości w dolinach. W górnych partiach naprawdę spektakularne widoki!Strona ośrodka i mapa: http://www.skijuwel.com/de/Do„głównej” stacji regionu można dostać się albo od strony Wildschönau - gondolą Schatzbergbahn z Auffach, albo z doliny Alpbach – dwie gondole (Pöglbahn i Verbindungsbahn) z Inneralpbach oraz gondola Wiederbergshornbahn przed Alpbach. W sumie jeździ się tak jakby po literze „M”, oczywiście z różnymi wariantami. Oprócz tego na skipasie są też dwa mniejsze ośrodki w Niederau (Wildschönau) z 24 km tras, o którym za chwilę, oraz Reith im Alpbachtal (4 km tras wzdłuż gondoli, gdzie możliwe jest również nocne jeżdżenie 3 x w tygodniu) oraz jakieś „wsiowe” orczyki w jednej i drugiej dolinie. Mieszkałam w dolinie Wildschönau (bardzo ładna i sielska), a dokładnie w Tegelanger, które jest częścią Auffach. Tuż przy przystanku skibusa, który kursował między Schatzbergbahn a Niederau, niektóre autobusy jechały dalej, do Wörgl, gdzie jest dworzec kolejowy. Skibusy jeżdżą często i jest to wygodne, chociaż pierwszy jest dopiero o 8.45 pod Schatzbergiem – trochę późno, zważywszy, że gondola działa od 8.15.Na zdjęciach poniżej widok na Auffach z trasy 1b, Tegelanger i Alpbach:
  20. tanova

    Solden

    Pogoda dla Tyrolu i w ogóle dla Alp raczej nie zapowiada się ciekawie na następny i jeszcze następny tydzień. Na Accuweather między 6 a 20 lutego dwa dni słońca :eek:. A tak to śnieg i chmury. Macie jakąś bardziej optymistyczną prognozę?
  21. Triss, tak, racja - sprawdziłam w katalogach producenta na ten i ubiegły sezon i konstrukcja GKC Superlite Sandwich Cup z koroydem, drewnem i graphenem, plus włókno szklane, faktycznie dotyczy tylko modelu Super Joy. Mam te nartki, ale jeszcze nie jeździłam. Można znaleźć w necie w cenie okazyjnej (pewnie inne modele też), za ok. 1500 zł, trzeba trochę szczęścia i cierpliwości.
  22. Spokojnie znajdziesz w necie nowe, tegoroczne Heady Absolut Joy, o których pisała Idealist, w cenie 1400 zł.
  23. Zapytać nie zaszkodzi. Albo przynajmniej poprosić o możliwość przetestowania kilku różnych modeli.
  24. Otóż to, zdarza się nawet takim bezkijkowcom, że wjeżdżając w kolejkę wyhamowują obłapiając innych narciarzy i narciarki :biggrin::biggrin::biggrin:
  25. Może spróbuj dogadać się z wypożyczalnią, żeby pozwolili Ci odkupić narty, które by Ci przypasowały? A najlepiej, gdyby koszt wypożyczenia odliczyli od ceny! :happy:
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Create New...