Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Gerald

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 998
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    53

Zawartość dodana przez Gerald

  1. Na pewno ten i wiele innych tematów będą dryfowały w kierunku zamknięcia. Nieracjonalne działania wielu instytucji, osób itp podmiotów decyzyjnych, powodują wiele kontrowersji, frustracji w naszym życiu. Jako przykład opisze Wam dzień dzisiejszy. Po rehabilitacji kolana (dzisiaj), udałem się na basen Akademii Górniczo-Hutniczej. Fizjoterapeuta zalecił abym nie używał nóg - aby używać tylko rąk. Jakie było moje zdziwienie, kiedy przypomniałem sobie że desek będących wręcz standardowym wyposażeniem każdego basenu, na tym obiekcie nie można używać - ze względu na koronawirusa. Są zamknięte szczelnie w takiej klatce, na kłódkę. Mogą je używać tylko kursanci szkół pływackich. Na nic zdała się rozmowa z dyżurującym ratownikiem. Nie, i koniec. Około 2 km dalej, na basenie UP, desek można używać bez ograniczeń. Podobne, nienormalne, nielogiczne restrykcje, decyzje i tym podobne, będziemy mieć w narciarstwie - co już widać np. po ogłoszeniu zamknięcia ośrodków na cały sezon jak wspomniano powyżej. Co podkreślę - nie jestem w żadnej z grup ludzi mających silne poglądy w tej kwestii, daleko mi do antyszczepionkowców, oraz daleko mi do osób spanikowanych, określanych mianem "covidianin". Ja tylko chce podkreślić bezsens i szkodliwość pewnych działań.
  2. Na pewno ten i wiele innych tematów będą dryfowały w kierunku zamknięcia. Nieracjonalne działania wielu instytucji, osób itp podmiotów decyzyjnych, powodują wiele kontrowersji, frustracji w naszym życiu. Jako przykład opisze Wam dzień dzisiejszy. Po rehabilitacji kolana (dzisiaj), udałem się na basen Akademii Górniczo-Hutniczej. Fizjoterapeuta zalecił abym nie używał nóg - aby używać tylko rąk. Jakie było moje zdziwienie, kiedy przypomniałem sobie że desek na tym obiekcie nie można używać, ze względu na koronawirusa. Są zamknięte szczelnie w takiej klatce, na kłódkę. Mogą je używać tylko kursanci szkół pływackich. Na nic zdała się rozmowa z dyżurującym ratownikiem. Nie, i koniec. Około 2 km dalej, na basenie UP, desek można używać bez ograniczeń. Podobne, nienormalne, nielogiczne restrykcje, decyzje i tym podobne, będziemy mieć w narciarstwie - co już widać np. po ogłoszeniu zamknięcia ośrodków na cały sezon jak wspomniano powyżej. Co podkreślę - nie jestem w żadnej z grup ludzi mających silne poglądy w tej kwestii, daleko mi do antyszczepionkowców, oraz daleko mi do osób spanikowanych, określanych mianem "covidianin". Ja tylko chce podkreślić bezsens i szkodliwość pewnych działań.
  3. To noś, nikt nie broni. Ale ja nie włożę, i trochę innych ludzi też.
  4. Na wiosnę nie było stanu wyjątkowego. W tym okresie się przemieszczałem i chodziłem po górach (choć w ograniczonym zakresie ze względu na problemy z kolanem), tylko po prostu nikomu nie mówiłem o tym. Wyjątkiem była wąska grupa osób (znajomych) która robiła to podobnie jak ja. Brak racjonalnego podejścia ludzi spowodował to że nie opisuje swoich poczynań, co mi nie przeszkadza robić dalej to co robiłem. Wielu specjalistów (m.in. lekarzy), wskazuje jak szkodliwe w skutkach są takie ograniczenia wprowadzane w Polsce. Warto dodać, że w tych "najcięższych" okresach w innych krajach nie było takich samych obostrzeń jak u nas. W Austrii można było wychodzić do lasu, i chodzić bez maseczek po ulicach. I dalej można. U nas od soboty maseczki absolutnie wszędzie - na zdrowie. Jak wprowadzą stan wyjątkowy, to się będę zastanawiał. Niemniej jednak jak ktoś mi każe siedzieć pół roku w domu, to będę w takim zniedołężniałym stanie fizycznym, że również w sezonie 2021/22 nie będę mógł nic robić.
  5. Ja w 99% zamierzam oprzeć swoje tegoroczne narciarstwo na skiturach, jeśli poziom paniki i obostrzeń utrzyma się na takim poziomie jak teraz. Nie zamierzam się katować w masce na wyciągu przez kilka godzin dziennie.
  6. Ja poruszę jeszcze jedną rzecz, myślę że mieszczącą się w temacie "turystyka a obostrzenia". Jadąc do pewnych miejsc na Świecie, byłem kiedyś świadomy że może mi nie zostać udzielona żadna pomoc w górach (Kirgistan). Taki wyjazd wymagał pewnego przygotowania, przede wszystkim psychicznego. Niemniej jednak takiego scenariusza nigdy nie zakładałem w Europie, a w szczególności w Polsce. Na chwilę obecną został zamknięty cały oddział ortopedyczny szpitala w Suchej Beskidzkiej z powodu wykrycia jednego zakażenia. Czy za 2-3 miesiące sytuacja nie pogorszy się, i będąc gdzieś w górach okaże że najbliższy szpital w ogóle nie pracuje? Z takim dylematem musiałem się zmierzyć w marcu/kwietniu kiedy zamknięto szpital im. Rydygiera w Krakowie, i nie mogłem iść na konsultację z powodu zwichniętej rzepki kolana. To "tylko" zwichnięta rzepka - z którą poszedłem na konsultację i rehabilitacje potem prywatnie. Narciarstwo to sport bardziej urazowy, nie podlega to wątpliwości. Czy w razie wypadku, udzielona zostanie nam pomoc?
  7. Ja tylko stwierdziłem fakt.... Ale ok, nie będę wyrażał tutaj dalej swoich poglądów w tej kwestii. Ostatnio nie widzę sensu opisywania podróży, bo byłem w kraju a) po którym chyba wg przepisów w kraju b) nie powinienem przebywać. Więc wolę odpuścić niektóre opisy 🙂 Poza tym i tak mało ludzi to czyta, a ja nie mam weny przez to co się dzieje ostatnio.
  8. Nie wiem kto... od marca tego roku większość ludzi nie myśli racjonalnie. I nic nie zapowiada zmiany.
  9. To jedna skrajność, ale po drugiej stronie będą tacy co kręcili nawet na wiosnę bez przeszkód. Przykładem były Koninki, które się w ogóle na wiosnę prawie w ogóle nie zamknęły (i były za to mocno hejotwane). Zapewne podobnie będzie w Austrii, chyba że wprowadzą ustawowy zakaz, oraz zamkną granice.
  10. A ja bym na Twoim miejscu nie szukał powiązania pomiędzy jego wypowiedzią, a tym co wspomniałeś w akapicie wyżej. Merytorycznie Ci wbił szpilkę, i to nie jest to samo co puste wypowiedzi <anonimowych internautów> pt. "zaorać Ischgl". Teraz sam odniosę się do tego - chociaż Cię nie znam w ogóle. Na tym forum piszę chyba nie dłużej niż 2-3 lata, chociaż czytałem je wcześniej. Nie jest to tak długo jak większość z Was, ale jestem jedną z nielicznych osób które w ostatnim czasie dołączyły tutaj. W tym czasie na popularności zyskał przede wszystkich FB. - Wbrew pozorom na FB panuje moderacja treści, a jest ona nasilona w zależności od grup. - Konstrukcja FB pod względem szukania treści, jest wiele gorsza niż na forum. - Treści prezentowane na FB są w innym układzie kolejności, niż na forum (gdzie kryterium jest data publikacji). - Na większości grup na fb, moim subiektywnym zdaniem istnieją dużo mniejsze więzi pomiędzy użytkownikami, w przeciwieństwie do forów internetowych. A nie jest to pierwsze forum internetowe na którym pisze. Forum to ludzie, i trzeba zachęcić nowych ludzi aby odkryli pozytywne aspekty dyskusji tutaj. To jeden ze sposób, gdzie ta strona może przetrwać. Inaczej na wszystko monopol będzie miał FB, i inne duże media społecznościowe typu Instagram. Forum to też pośrednie miejsce które pozwala się poznać i spotkać w rzeczywistości. Jak w wiele społeczności - może się ktoś ze mną nie zgodzi - potrzebny jest lider który przewodniczy. Ty masz taką tutaj możliwość. Nikt Ci nie mówi że masz organizować wycieczki podobne do biur podróży, na które potrzebujesz pozwoleń. Wystarczy zwykłe luźne spotkanie. Piszę to na podstawie moich doświadczeń, byłem już w dwóch formalnych stowarzyszeniach które się rozwalały w podobny sposób. Mam nadzieje że wyciągniesz z tego wnioski, bo nie zamierzam Cię hejtować w żaden sposób. To moje subiektywne spostrzeżenia.
  11. Wystarczy wyjechać poza większe miasta, wyjść w góry żeby zapomnieć o tych wszystkich debilnych rozporządzeniach. Tak było w tym roku gdzie zrobiłem sobie trekkingowe wycieczki tj w Bułgarii, Słowacji i austriackiej części Alp. Zakrywanie ust podczas wysiłku fizycznego jest niebezpieczne, i chyba większość kardiologów to potwierdzi, ale przytoczę z rzetelności chociażby czyjąś wypowiedź. Ja się specjalnie nie przejmuje debilnymi rozporządzeniami. Cóż, oswoiłem się z myślą że żyję w kraju i czasach gdzie produkowanie bezmyślnych i szkodliwych aktów prawnych jest normą. Źródło: Puls Medycyny https://pulsmedycyny.pl/bieganie-w-masce-obciaza-pluca-i-serce-989014 Jeżeli podczas treningu zakrywamy nos i usta, to wymiana oddechowa jest utrudniona. „Wydolność organizmu bardzo szybko się pogorszy. Na pewnym etapie nawet u bardzo wysportowanej osoby, która będzie oddychała za szybko, może dojść do zaburzeń równowagi kwasowo-zasadowej. Może pojawić się ból głowy, tachykardia, duszność” – mówi w wywiadzie dla "Pulsu Medycyny" prof. dr hab. n. med. Miłosz Jaguszewski, specjalista kardiolog z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Czy uprawianie sportu w masce nie jest szkodliwe dla zdrowia? To z pewnością ryzykowne i jako kardiolog nie mogę takich praktyk zalecać z wielu względów. Po pierwsze, gdy uprawiamy sport w masce, to bardzo szybko staje się ona mokra i zamiast chronić przed infekcją, zwiększa jej ryzyko, o czym mówiłem już wcześniej. O ile podczas rutynowych czynności, takich jak wizyta na poczcie, jazda autobusem komunikacji miejskiej albo spacer, wciąż kogoś spotykamy, to biegając samotnie po lesie czy parku nie nawiązujemy kontaktów z ludźmi, co wynika z charakteru tego sportu. Podobnie jest w przypadku samotnego kolarstwa. Nie stanowimy zatem zagrożenia dla innych, sami także nie jesteśmy narażeni na zakażenie. Kolejna kwestia: nawet osoba ogólnie zdrowa, jeśli podczas treningu zakryje nos i usta, to utrudni sobie wymianę oddechową. I wydolność organizmu bardzo szybko się pogorszy. Na pewnym etapie nawet u bardzo wysportowanej osoby, która będzie oddychała za szybko, może dojść do zaburzeń równowagi kwasowo-zasadowej organizmu. Może pojawić się ból głowy, tachykardia (szybkie tętno), duszność. Do tego w górach, szczególnie wysokich dochodzi nam zmniejszona ilość tlenu i inne ciśnienie. Chyba tylko TOPR będzie miał więcej roboty, bo na pewno znajdą się tacy co posłuchają. Czy zatem idąc w góry, oprócz standardowego wyposażenia musimy mieć również maseczkę? - W Tatrzańskim Parku Narodowym obowiązują takie same przepisy jak wszędzie, więc my również musimy się do nich zastosować – mówi nam Magdalena Zwijacz-Kozica z Tatrzańskiego Parku Narodowego. Oznacza to, że od soboty każdy turysta przebywający na szlaku będzie musiał pamiętać o zasłonięciu ust i nosa. źródło https://wiadomosci.wp.pl/w-tatry-tylko-z-maseczka-w-zycie-wchodza-nowe-przepisy-6559957289028448a
  12. Ukraina 28 sierpnia i Węgry 1 września zamykają całkowicie granice dla obcokrajowców. Teraz czekać na efekt domino aż reszta krajów zrobi tak samo.
  13. To dla mnie nie jest jako tako problem. Jest na to sposób - nie pisać nic, a opowiadać tylko najbliższym. Szczególnie że nie płacą mi za pisanie, i coraz częściej mi się już nie chce... Najważniejsze są wspomnienia dla mnie. Na całe szczęście kolejki udaje mi się unikać w prosty sposób - i tak z reguły jeżdżę w "mało popularne" miejsca (wystarczy zajrzeć w moje relacje), oraz omijam weekendy. To nie zmienia faktu, drogi @Ziemowit że ludzie w dużej mierze nie myślą racjonalnie. Dla wielu ludzi sztywna nielogiczna zasada podana przez populistyczny rząd, nagłośniona w mediach jest święta.
  14. Jako tako hejt nie do końca jest blokadą, ale ktoś może na Ciebie donieść, że robiłeś coś, czego nie powinieneś. Przecież nie wrzucisz zdjęcia z Tatr, jak PN jest zamknięty. Jak był zakaz wstępu do lasu "z powodu wirusa", to chwalenie się tym np na fb oznaczało spory hejt. Tak robiło kilku moich znajomych. Ja się z tym zakazem nie zgadzałem, i tak chodziłem na spacery po lesie ale nikomu nie mówiłem poza 2-3 najbliższymi osobami. Kto wie co będzie na jesieni? 90% ludzi w październiku i listopadzie nie wyjeżdża nigdzie, ale dla mnie to dobry okres żeby jechać na lodowiec. Jeden z moich znajomych kiedyś luźno stwierdził że właśnie przez takich ludzi się wirusy przywozi, bo w tym okresie nie powinno się wyjeżdżać. Takie zdania nie są odosobnione, i wypowiedzi w podobnym tonie można było znaleźć w internecie.
  15. Z dość dużą dozą prawdopodobieństwa, część ludzi (w tym pewnie ja), jeśli gdzieś jakoś pojedzie to nie zdecyduje się na spisanie relacji. O ile wyjazd w lecie wyjazd spotyka się z aprobatą społeczną, o tyle w okresie przejściowym lub zimowym niekoniecznie. Część moich znajomych pomimo lockdownu tj. zamkniętych lasów w marcu/kwietniu/maju i tak gdzieś pojechało, ale nie wrzucali nigdzie zdjęć ze względu na silny hejt.
  16. Gerald

    Bułgaria

    Bułgarskie schroniska należą w większości do BTS (Bułgarski Związek Turystyczny). Ten sam związek zajmuje się też znakowaniem szlaków turystycznych, które są całkiem nieźle oznaczone. Znajomy opowiedział mi andegdotę skąd to się wzięło. Mianowicie, za komu popularyzowano turystykę górską oraz bano się szpiegów. Z tego drugiego powodu mapy były fatalne, lub nie było ich w ogóle. Lecz żeby ludzie nie pogubili się w niełatwych do przejścia górach, dobrze oznaczono szlaki. Bułgarskie schroniska prezentują z reguły niższy standard niż nasze. Często jedynym posiłkiem będzie ugotowana zupa w olbrzymim garze, a na śniadanie ciepły chleb z serem upieczony na starym piecu w kuchni. Do sporej części schronisk nie ma drogi, a wszystko transportuje się na koniach. Do schronisk w których byłem, ścieżka jest miejscami tak wąska, że ciężko się minąć. Po drodze widzę jeden taki konwój żywności - 4 małe konie objuczone piwami, i żywnością. Pomimo tego, nie miałem z nikim problemu. Bardzo podobała mi się atmosfera w górach - ludzie są życzliwi, i podobnie jak u nas witają się. Szlaki w większości są puste, nieco większy ruch robi się w weekendy. Centralna część Starej Płaniny wymaga co najmniej (moim zdaniem) 2-3 dniowej wędrówki aby cokolwiek nieśpiesznie zobaczyć. Drugi dzień poświęcam na przejście trasy od schroniska Raj, do schroniska im. Wasyła Lewskiego leżącego na końcu Doliny Starej Rzeki. Trzeci dzień - to zejście do Karłowa. Drugiego na szlaku, nie spotkaliśmy nikogo. Zupełna pustka. Schronisko im Wasyła Lewskiego - tutaj śpimy, jemy pyszną zupę i kozi ser z chlebem. Ot cała prosta kolacja, i jaka smaczna! Nazajutrz zejście do Karłowa - miasteczka z którego pojedziemy pociągiem do Płowdiw, a dalej kolejnego dnia w Riłę. Zejście do Karłowa to ok 15 km i 1000 m przewyższenia w dolinie Starej Rzeki. Po drodze dwa schroniska. W schronisku Chubawec, jemy zupę i pijemy herbatę. Herbata stoi w wielkim garze - 10 litrowym, skąd jest nalewana chochlą. Karłowo.
  17. Gerald

    Bułgaria

    Malutki samolot Dash 400 ląduje o 6:30 na płycie lotniska. Jest deszczowo i sennie, nastrój udziela się pasażerom. Szybka przesiadka. Okęcie. W zasadzie nie trzeba byłoby wyświetlać z której bramki przechodzi się do samolotu. Sznurek pasażerów na lotnisku z daleka wyglądał bardzo stereotypowo jak na ten kierunek. Wypisz, wymaluj tak jak sobie to wyobrażałem. Nie żebym się czepiał, w końcu sam tam lecę. Samolot z Warszawy do Burgas przypomina pociąg pospieszny z głębi Polski do któregoś z morskich kurortów nad Bałtykiem. Część rodzinek z dziećmi, jest już lekko wstawiona. Ale nie żebym się czepiał, w końcu mi się też nieraz zdarzało pić przed południem. 🙂 Niemniej jednak nasłuchałem się od znajomych pracujących na lotnisku, jak wygląda typowy pasażer do Bułgarii i dlaczego akurat część z nich czasami nie wsiada. Od drugiego znajomego, który pracował dwa lata w Bułgarii jako rezydent - usłyszałem drugie tyle. 🙂 Ląduję w Burgas, jest 10:30 i niesamowicie gorąco (byłem z kolegą, ale narrację będę prowadził w tej relacji z mojej perspektywy). Chyba teraz uwierzyłem że tu jestem. Nic nie pokrzyżowało planów, ani nagłe zamknięcie granic, kwarantanna, czy coś innego. Szybki spacer po mieście, kupno butli gazowej, godzinna wizyta na plaży.....jest pusto. Normalnie powinno być tutaj mnóstwo ludzi, ale tak nie jest. Jest spokojnie, morze ma piękny, błękitny kolor. Szkoda że nie zaplanowałem tego na odwrót, tj kąpieli w morzu po powrocie z gór....na drugi raz nie powtórzę tego błędu. Na peronie pierwszym dworca kolejowego w Burgas rozłożone stoliki, można kupić zimne napoje, piwo i przekąski. Jest 32 stopnie, wypijam piwo jedno za drugim. Na peronie obok od rana stoi czterowagonowy pociąg z lokotmowyą i ogromnym napisem БДЖ . Od razu przypomina mi się piosenka o bułgarskiej kolei. Когато мразя те, обичах те! БДЖ, БДЖ, обичам те! БДЖ, БДЖ, шттт! (Kiedy Cię nienawidzę, kocham Cię, BDŻ, BDŻ!) Wysłużony i zaniedbany skład o godzinie 14:30 odjedzie z Burgaskiego dworca, gdzie dalej skieruje się na tzw. podbałkańską magistralę kolejową. To jednotorowa linia, przebiegająca u stóp południowej części Starej Płaniny. Znając bułgarskie realia, wiem że godzina przyjazdu jest orientacyjna. Przez ograniczenia prędkości pociąg przyjeżdża jednak tylko 40 minut później. Jest 18:45. Kałofer. Malutkie miasteczko położone u stóp Starej Płaniny. Dworzec kolejowy ulokowany jest 4 km od miasteczka. Do pociągu wsiadają ludzie z plecakami (czuje pierwszy powiew górskiej wędrówki). Ze składu nikt nie wysiada. Tak też myślałem, że z tego miejsca nie będzie się jak wydostać, oprócz własnych nóg. Idziemy piechotą. Po 5 minutach polną drogą pędzi auto - to nastawniczy ze stacji wraca po pracy do domu. Podwozi nas do miasteczka, i przynajmniej zwraca mu się za benzynę 🙂 Nocleg, obiadokolacja, spacer. W Kałoferze urodził się i część swojego życia przemieszkał Christo Botew. Narodowy wieszcz Bułgarski. Jest tutaj jego olbrzymi pomnik. Nocleg mam przy ulicy, a jakże Christo Botewa. W Bułgarii ciężko nie zauważyć upamiętnień postaci głównych narodowych bohaterów - Wasyła Lewskiego i Christo Botewa. Wcześniej w Krakowie, pojechałem na ulicę Christo Botewa na rowerze. Zrobiłem sobie zdjęcie. To tam symbolicznie zacząłem podróż do Bułgarii. To też chyba jedyna bułgarska postać, która doczekała się upamiętnienia w Polsce, w postaci ulic, patronów szkół itp. Choć jest on zupełnie nie znany. Dzień później zapominam o ruchliwej cywilizacji, pandemii i innych problemach. Przed sobą mam majestat Starej Płaniny. Pierwszego dnia dochodzimy do Schroniska "Raj". Rozbijamy namiot przed schroniskiem (cena - 5 lewa od namiotu). W schronisku do zjedzenia jest zupa z fasoli i/lub kebab (mięso mielone pieczone na grillu). Obie rzeczy, jedyne do wyboru z menu smakują wyśmienicie. Jemy, rozbijamy się, a potem wychodzimy na ponad godzinny spacer do wodospadu Raj.
  18. Byłem na Koprowym w lipcu. Z lenistwa rozpoczęliśmy wychodzenie w południe dopiero. Wszystko fajnie, gdyby nie to co cechuje Tatry od lat - tłum ludzi. Za to schodziliśmy z góry chyba jakoś po 17, i było pusto :-)
  19. Gerald

    Bułgaria

    Miło że motywujesz, bo szczerze mówiąc mi się nie chce. Ale chyba spełnię swój kronikarski obowiązek. 🙂 Nie lubię słowa egzotyka, opiszę to w swoim ostatnim wątku. 🙂 Opiszę też swoje polityczno-gospodarcze odczucia. Zanim opiszę mój wyjazd do Bułgarii, minię kilka dni. Póki co posłuchajcie bułgarskiego reagge. Pierwszy kawałek "Pieszo nad morze" został stworzony specjalnie na potrzeby długometrażowego filmu dokumentalnego "Kom - Emine", który zalinkowałem wcześniej. Jak komuś wpadnie w ucho, to polecam to, tego samego zespołu: lub tego... 🙂 Z innej beczki. Gatunek muzyczny Czałga (Чалга) to wręcz bułgarski odpowiednik discopolo, czy ruskiej popsy. Za komuny wręcz zakazana, teraz wraca do łask.
  20. Doszedłem do wniosku że to bez sensu. I tak w pewnym momencie wpadnę jak śliwka w kompot, i albo dostanę kosmiczny mandat, albo wyląduję na kwarantannie. To się tak szybko będzie teraz zmieniać, że ciężko nad tym nadążyć. Teraz jak wróciłem z Bułgarii, to aż byłem zdziwiony że nie dostałem aresztu domowego.
  21. Gerald

    Bułgaria

    Mały Embraer-170 Polskich Linii Lotniczych "LOT", zataczał koło nad Sofią i okalającą ją Witoszą. Stara Płanina stawała się coraz bardziej odległa, a ja wiem że muszę tu kiedyś jeszcze wrócić. Przestrzeń którą widziałem w tym paśmie, jest zupełnie niesamowita To był tydzień spędzony w ciszy bułgarskich gór. Niespieszne 85 km piechotą, z noclegami w namiocie, schronach i schroniskach Wymarzone wczasy cały czas można spędzić w Bułgarii, tylko kto uwierzy że to zdjęcia z Bułgarii? 🙂
  22. Konwalia rośnie "liść, z liścia". Czosnek niedźwiedzi to zawsze pojedyńczo rosnące listki.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...