Narty - skionline.pl
Jump to content
marboru

Rowerowe eskapady - relacje

Recommended Posts

Coś czyję że nie przejdzie tak szybko.Miałem podobny przypadek tylko było to na siatkówce bolalo mnie z tyłu za kolanem i coś tam było naderwane.Pół roku dochodziłem do siebie i to z rehabilitacjami ale myśle ze do zimy się wyleczysz

Share this post


Link to post
Share on other sites
Coś czyję że nie przejdzie tak szybko.

Po zastosowaniu Altacetu i Voltarenu Max dzisiaj rano czuję się na 70% sprawny.

Odczuwam w pozycjach skrętnych ból, jest opuchlizna jeszcze. Ale ciężar ciała na nogę jaki stawiam, to jakieś 90%.

Czuję się o niebo lepiej niż wczoraj.

Jestem więc dobrej myśli i mam nadzieję, że nic poważnego się nie stało...a obrzęk, opuchlizna i ból w 100% miną.

Zastanawiam się tylko, czy nogę powinienem oszczędzać, czy powoli "zlecać" jej jakiś ruch?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawiam się tylko, czy nogę powinienem oszczędzać, czy powoli "zlecać" jej jakiś ruch?

Mariusz,jakiś rok temu skręciłem w górach nogę w kostce.Dość szybko wracałem do zdrowia i wydawało mi się,że po może dwóch tygodniach jest wszystko dobrze.Obciążyłem ją mocno i niestety kontuzja się odnowiła!Polecam raczej dać nodze trochę czasu,tak z miesiąc, na regenerację,później stopniowo coraz więcej ćwiczeń. :rolleyes:: Lekarzem nie jestem,więc jak coś popytaj fachowców,tak tylko swoje doświadczenie opisałem. :wink:

Wracaj szybko do zdrowia! :cheerful:

PS.W Polsce piłka nożna to sport ekstremalny... choć myślałem,że tylko na stadionach... :wink:

Edited by johnny_narciarz
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słyszałem kiedyś, że siatkarzom nie wolno jeździć na nartach, a nam trzeba uważać żeby ten najwspanialszy ze sportów uprawiać zimą do końca dni tu na ziemi. Oprócz narciarstwa unikam ekstremalnych sportów, polecam turystykę pieszą po Beskidach i Tatrach:

http://imageshack.us/a/img689/2545/widokt.jpg

Nasza przyroda powoli się odradza, dowód z Doliny Zimnika w Ostrym:

http://imageshack.us/a/img703/604/salamandraf.jpg

Edited by Góral spod Skrzycznego

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też się samoograniczam.

W piłkę nie gram od wielu lat, bo to bardzo kontuzjogenny sport. Bardzo często wracałem z różnymi urazami po treningu.

Dla nart oszczędzam się, nietypowo nie mogę jeździć wyczynowo na rowerze (ścigać się), moje stawy kolanowe nie lubią tego zakresu ruchu. Szczególnie lewe kolano.

Jeżdżę tylko rekreacyjnie, dużo, ale nie za szybko.

Za to dużo biegam, maratony, kolana fantastycznie znoszą obciążenia.

Zatem jak wszystko trzeba samemu sprawdzić i dostosować do siebie.

Natomiast chyba nie polecam piłki, bo o uraz bardzo łatwo.

A narciarstwo to sport techniczny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wracaj szybko do zdrowia! :cheerful:

PS.W Polsce piłka nożna to sport ekstremalny... choć myślałem,że tylko na stadionach... :wink:

Dzięki Maćku :smile:

Byłem dzisiaj u Ortopedy.

Diagnoza nadciągnięte ścięgna - więc, tak jak myślałem to nic poważnego. Kolano na szczęście jest całe :happy: Nie trzyma i jest słabe z powodu tego nadciągnięcia.

2, 3 tygodnie orteza i ćwiczenie mięśnia czterogłowego.

Do łykania Arthron Complex i tyle.

Noga dopóki słaba - nie nadwyrężać.

No a słaba jeszcze niestety jest, kuleję i ciężaru ciała w 100% na niej nie mogę postawić.

Liczę na szybkie odzyskanie sprawności :happy:

Co do Piłki - dla mnie to pechowy sport i traktuję go ekstremalnie :tongue: ...fakt, jest faktem, że zacząłem grać totalnie bez rozgrzewki...to po pierwsze, po drugie gdyby kumpel mnie delikatnie nie pchnął - to z pewnością stanąłbym dobrze na tej nodze...a tak - Zonk!

Edited by marboru
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzięki Maćku :smile:

Byłem dzisiaj u Ortopedy.

Diagnoza nadciągnięte ścięgna - więc, tak jak myślałem to nic poważnego. Kolano na szczęście jest całe :happy: Nie trzyma i jest słabe z powodu tego nadciągnięcia.

2, 3 tygodnie orteza i ćwiczenie mięśnia czterogłowego.

Do łykania Arthron Complex i tyle.

Noga dopóki słaba - nie nadwyrężać.

No a słaba jeszcze niestety jest, kuleję i ciężaru ciała w 100% na niej nie mogę postawić.

Liczę na szybkie odzyskanie sprawności :happy:

Co do Piłki - dla mnie to pechowy sport i traktuję go ekstremalnie :tongue: ...fakt, jest faktem, że zacząłem grać totalnie bez rozgrzewki...to po pierwsze, po drugie gdyby kumpel mnie delikatnie nie pchnął - to z pewnością stanąłbym dobrze na tej nodze...a tak - Zonk!

Mariusz mam fajną ortezę do sprzedania :)

http://allegro.pl/stabilizator-orteza-kolano-hiszpania-mega-model-i3242383248.html

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

I z rowerków na piłeczke przeskoczyli. Trzeba nowy dział zrobić. "Piła". Co do rowerów to od dwóch tygodni czekam na powrót mojego z serwisu. Stary Kros Fr1. Cel wizyty w serwisie? Nie znam się zbytnio na tym więc zleciłem montaż hydraulików ludziom znającym się na tym bardziej. Poza tym Wymiana dampera gdyż stary(seryjny) wyciekł całkowicie(już raz był reanimowany), i na polepszenie humorku nowe gripy. Niestety nie zamówiłem tulejek do dampera więc goście z serwisu wzięli to na swoje barki. Dzięki temu straciłem już kolejny weekend z piękną pogodą. Mam nadzieję ze za tydzień już będę mógł jeździć.

PS. tanie części na DT4YOU. Polecam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Marboru, a u jakiego orto byłeś? Bo szczerze Ci powiem, że u nas w R to raczej nie znajdziesz dobrego orto. Ordynator ortopedii na Józefowie nie rozpoznał złamania piszczela u mojego męża. Mogę polecić Ci kogoś od kolan,mam doświadczenie, jestem po 4 operacjach kolana i po rekonstrukcji więzadła krzyżowego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z kolanem już w miarę ok :happy:

Ścięgna i noga odzyskały 90% sprawność i jak tak dalej pójdzie to za kolejne dwa tygodnie nie będę może pamiętał tego niefortunnego zdarzenia.

Pierwsza wyprawa rowerowa po kontuzji - na rozruch miała 7km.

Odbyła się szlakami mojego dzieciństwa i pierwszych górek narciarskich.

Relację znajdziecie tu: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17373-Moje-pierwsze-quot-G%F3rki-quot-.?p=172523#post172523

Siluete powinnaś kojarzyć miejsca? :wink:

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Boże Ciało

Niestety rowerzystów w ostatnim czasie pogoda nie rozpieszcza.

I tu zaczynam dostrzegać przewagę zimy nad latem...

...no bo przecież jak śnieg pada, to nie przeszkadza to w jeździe na nartach...no a na wiosnę, w lato jak pada deszcz - niby można, ale jazda rowerowa wówczas jest jakimś hardkorem.

Po kontuzji, nogę zaczynam już mocniej nieco ćwiczyć.

W Boże Ciało, dzień wolny postanowiłem wyjechać nieco dalej.

Celem był znajdujący się nieopodal Radomia Zalew w Siczkach.

Obrana trasa, to okoliczne wioski i mało uczęszczane drogi.

Trzeba było uważać, by nie wjechać w procesję...

2eb8dba7512368f8med.jpg

Pomimo tego, że od czasu do czasu zaczyna kropić deszczyk jazda jest kontynuowana.

Jest ciepło, delikatnie powiewa wietrzyk, na drogach zero ruchu - wyśmienicie.

Na drewnianym moście w Piotrowicach robimy kilka fotek.

1ed3d67247f516d8med.jpg

Rzeczka Pacynka, to dzięki niej...

b3d5455810ff80f7med.jpg

...powstaje Zalew w miejscowości Siczki:

0f19a31ff66caaf0med.jpg

Jedni na rowerach, inni biegają, a jeszcze inni - łowią rybki.

Aż wstyd się przyznać, że nie rozpocząłem jeszcze sezonu wędkarskiego.

f747807991d04a22med.jpg

Zielona pora roku ma swój urok:

82e92cd75f1bc583med.jpg

Krótka rundka po molo...

8a7a3f2830b9cdc6med.jpg

W trakcie jazdy zastanawiałem się, jak by to wyglądało, gdybym spadł z roweru...??? hahaha z pewnością gdyby coś takiego się stało, i ktoś by to nagrał - zostałbym gwiazdą netu.

a7044ed30ddbac46med.jpg

W tle zapora:

cba54a65bc63983cmed.jpg

Przerwa w Różanej Chatce.

0eb5f566924470fbmed.jpg

Na kawkę i ciacho...

1a474a71ac5062b9med.jpg

...i powrót do domu.

Mazowieckie pola pełne zbóż mają niesamowity klimat.

8f132571da4b95damed.jpg

Łącznie przejechane tego dnia 45km.

Po ok 15km dopadł mnie kryzys i noga przypomniała o sobie...po przerwie, odpoczynku było już ok.

Dzisiaj znowu pada...

...no i niestety rower stoi w garażu niewykorzystany.

Kiedyś przestać musi, a wtedy?...

Kolejna rowerowa eskapada.

Pozdrawiam

marboru

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pracy w las

Gdyby to była zima...to z pewnością dzisiaj byłby narciarski trening :happy: ale skoro mamy porę deszczową teraz, to wybrałem się na krótką przejażdżkę po okolicy.

Z jednej strony chmury, a z drugiej pięknie zachodzące Słońce:

b7b82f39b0a242d0med.jpg

Już w niewielkiej odległości od miasta można znaleźć świetną rowerową trasę gdzie praktycznie nie ma ruchu samochodowego:

aabb88cb825942admed.jpg

Po 7km asfaltu nareszcie coś dzikiego. Las i polna droga.

92747fb4329e1755med.jpg

Ostatnie deszcze, to nadmiar wody...i to na takich trasach niestety spowalnia jazdę:

0907f779648c7b99med.jpg

Krótki postój na fotkę, to od razu zjawia się stado krwiożerczych komarów.

Panująca wilgoć w lato pewnie "zaowocuje czarnymi chmurami" tych owadów.

Pola w niektórych miejscach nie wchłaniają już wody:

9477bb1607913ae0med.jpg

...i chyba tylko mój Bambus jest zadowolony z takiej aury i urósł ponad trzy metry w ciągu ostatnich 3 tygodni:

d85328db236f20afmed.jpg

Wieczorny trening kończę niewielkim wynikiem 16km ale po całym dniu roboty, te chwile spędzone w ruchu, na świeżym powietrzu - są bezcenne :happy:

pozdrawiam

marboru

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rezerwat Miodne, Ług Bartodziejski, Ług Helenowskich - trasa 74km.

Nareszcie zrobiło się ciepło, słonecznie i pięknie.

Nie sposób było siedzieć w domu i nic nie robić. Najlepszy odpoczynek, to odpoczynek w ruchu.

Po pysznym śniadanku, szybkie napełnienie bidonu i w trasę.

Dzisiaj wyprawa na znajdujący się nieopodal Radomia, w Puszczy Kozienickiej Rezerwat Miodne i Rezerwat Ługi Helenowskie.

Pierwszy odcinek trasy prowadzi przez Kłonów, Rawicę, Tczów i Podgórę.

Droga mało uczęszczana a po drodze, piękne mazowieckie klimaty pełne zboża i niezmierzonych przestrzeni:

2685e0155cd497e6med.jpg

Kościół św. Jana Chrzciciela w Tczowie.

Pierwotny był drewniany i powstał około 1180. Przetrwał do 1616, kiedy to, pożar, spowodowany uderzeniem pioruna go zniszczył. W 1657 (w czasie potopu szwedzkiego) ponownie został ograbiony ze wszystkiego i spalony. Tym razem jednak mieszkańcy postawili kościół z cegły. Obecna świątynia, według projektu arch. Józefa Dziekońskiego, zbudowana została w latach 1910–1925 staraniem ks. Marcelego Grajewskiego.

e4d3e22c86170796med.jpg

Za miejscowością Podgóra wjeżdżamy do Puszczy Kozienickiej:

291c6fae222301famed.jpg

Tutaj krótka przerwa.

2d3d7a239d23e17bmed.jpg

Pierwszy etap podróży po duktach leśnych, to Rezerwat Miodne.

Celem ochrony jest tu zachowanie fragmentu lasu mieszanego z udziałem buka.

Kluczymy po bezdrożach ciemnego boru.

Nie ma nawet jak się zatrzymać bo w tym niezwykle wilgotnym miejscu chmury komarów i gzów.

Przejeżdżamy szybciutko i szutrową drogą docieramy do skraju Ługu Bartodziejskiego.

Olbrzymia polana, zieloność i bagno.

335812dc5bb41badmed.jpg

Przystajemy na chwilę i szukamy kolejnego miejsca docelowego Ługu Helenowskich.

Ponieważ oznaczenie tutejszych tras i dojazdów do tych chronionych miejsc jest nijakie, pytamy napotkanych rowerzystów o drogę, po czym polnymi, podmokłymi leśnymi ścieżkami szukamy.

Kluczymy dosyć długo, po czym drogę przecina nam śródleśny strumień.

813834f2f5bf031emed.jpg

Między drzewami widzimy wodę.

Hura!!!

Udało się.

Dotarliśmy do północnego fragmentu Ługów Helenowskich.

Rezerwat położony jest na wododziale Radomki, Zwolenki i Zagożdżonki. Chroni przede wszystkim siedliska bagienne, zajmujące 44,75% jego powierzchni. Krajobrazowo prezentuje mozaikę siedliskową torfowisk o różnym stopniu zarastania oraz suchych i wilgotnych borów. Największy z ługów (tak miejscowa ludność nazywa bagna) zwany Wielkim Ługiem zajmuje pow. 25,37 ha i należy do największych bagien w Puszczy Kozienickiej. W runie oprócz gatunków budujących torfowisko (mchy torfowce, borówka bagienna, bagno zwyczajne, modrzewnica, żurawina błotna) rosną rzadkie gatunki roślin: bagnica torfowa, przygiełka biała, wąkrota zwyczajna, turzyca nitkowata oraz rosiczka okrągłolistna. Ssaki reprezentowane są przez: dziki, lisy, czasem łosie. Ptaki reprezentują myszołów zwyczajny, kukułka pospolita, dzięcioł duży i średni, żuraw, kwiczoł, a gady: padalec, jaszczurka żyworodna, zaskroniec. Ługi w północnej części rezerwatu są prawie stale zalane wodą.

24f7cd80a2d04c9bmed.jpg

Są tu również Bobry:

ca3fe831125245e0med.jpg

Pięknie, dziko, ani śladu człowieka.

23357dd4a79519d0med.jpg

Uciekamy, przed krwiożerczymi owadami i jesteśmy już na końcu "żółtej" trasy.

Spotykamy ponownie rowerzystów z Pionek.

Jedziemy z nimi w stronę Jedlni Letnisko.

Piękny i długi fragment drogi przez las i nieznane małe, mazowieckie osady.

Mijamy Słupicę i jesteśmy przy pięknym drewnianym Kościółku:

1f81ac5195cbf634med.jpg

Świątynia jest konstrukcji zrębowej i łątkowej, zbudowana z drewna sosnowego w stylu zakopiańskim w 1927 roku.

W środku wygląda bardzo przyjemnie:

4b4ade73dfed3fdfmed.jpg

Ruszamy w stronę Zalewu w Siczkach.

Tutaj tłumy ludzi i w Różanej Chatce nie ma niestety miejsca - na obiad trzeba jechać do domu.

Wakacyjnie...

...a gdy zobaczyłem dwie Omegi na żaglach:

80c9c9d72ce9688emed.jpg

...zatęskniłem za wypoczynkiem na wodzie.

Słońce mocno praży i skóra zaczyna robić się czerwona.

Pora kończyć wycieczkę.

Przed garażem w domu patrzę na licznik.

Ponad 74km.

Mój nowy rekord długości trasy.

Noga ma się chyba nieźle, bo przez całą trasę nie mam żadnej chwili słabości.

pozdrawiam

marboru

Edited by marboru
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam . w marcu tego roku puściłem kilka zdjęć z Mistrzostw Polski w Narciarstwie alpejskim w Szczyrku a zwlaszcza pamiętna tablice wyników. Pojechałem sobie teraz rowerem do Kęt na zawody w siatkówce plażowej mężczyzn i kobiet. Było to wspaniale świeto SPORTU i siatkówki. były mecze gwiazd Piotr Gruszka , Agata Sawicka i Kabaret Łowcy.B .. mnostwo konkursów z nagrodami dla publiczności . Lody z pewnej firmy z Czańca w cenie 1 zł .Mecze finałowe pokzywał POLSAT SPORT 16 czerwca

LA 710.jpg

LA 713.jpg

LA 716.jpg

LA 722.jpg

LA 731.jpg

57da81f47ab48_LA710.jpg.ad38cdc6cfe1e233ae931b884e7e8b73.jpg

57da81f484b60_LA713.jpg.a02a2941ca388bc37defebe1522e386d.jpg

57da81f4996e8_LA716.jpg.666aa7f4fa853b46c5bc2c4d21503456.jpg

57da81f4a1be6_LA722.jpg.4b51fbbaf4b83c4b009fb5c0a4a62459.jpg

57da81f4abc84_LA731.jpg.9dd208cec8cadddca22919339f43f9f0.jpg

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

zawody PLAZA OPEN KĘTY 2013

Jak widzimy na zdjeciu tablica wyników podaje punktacje i wiem co jest zgrane .... w Szczyrku było krędą pisane. Wokoło lata komar KAMERA...

zawodniczki bardzo ładne i zwinne co pokazywały akcje i rzuty na piasku. kolejna edycja to Cieszyn , Chorzów i potem Stare Jabłonki

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój rower

Stało się!Po ok. 15 latach ponownie siadłem na rower!Przeprowadzka do większego lokum spowodowała,że mogłem pozbierać swoje wszystkie sprzęty poupychane gdzieś u rodziny,w tym właśnie mój rower.

Rower ten kupiłem blisko 20 lat temu (ale szybko leci ten czas!) po długim czasie odkładania grosz do grosza.W tamtych czasach była to całkiem konkretna maszyna - dobra aluminiowa rama ze stopu 7005,cieniowane rury,bez amortyzatora,bo w tamtych czasach za dobry trzeba było sporo zapłacić,a ja jeszcze się uczyłem.Osprzęt też całkiem przyzwoity - shimano STX-RC - dziś nieistniejąca,wtedy określana jako dobry kompromis pomiędzy ceną a jakością.Tył 8 przełożeń (wtedy nie było jeszcze większych),uszczelniona tam gdzie trzeba i świetnie działająca.Waga całego roweru też całkiem przyzwoita ok 11 kg.

Kiedy go tak wyciągnąłem,miał flak w obu kołach,ale np. lakier metalik,mimo zabrudzenia,ciągle ładnie błyszczał.Od razu poleciałem po nowe dętki,bo uznałem,że stare już do bani.Nic bardziej mylnego!Przy demontażu okazało się, że obie jeszcze trzymają trochu "tlenu". Jedna była oryginalna od nowości,do tego wyglądała jak nowa!Przy okazji zwróciłem uwagę na wentyle obecnie stosowane.Myślałem,że już dawno wszystkie dętki mają zawór samochodowy,bo i po co wprowadzać inne?W razie jakiś problemów na trasie wystarczy dotrzeć do stacji benzynowej i sobie dopompujemy,przy inny wentylach już mamy problem.Nadal jednak szeroko stosowane są inne,które moim zdaniem nie są dobrym rozwiązaniem.

Zrobiłem też krótki przegląd osprzętu "dodatkowego". Najbardziej zaskoczyła mnie tylna lampka,która baterię miała wymienianą co najmniej ponad 10 lat temu,a nadal świeci!Większość baterii,nawet nieużywana,już by padła,a tu proszę.

969662_594440083920913_1636117327_n.jpg

Sprawdziłem też hamulce,bo to ważna część roweru,zwłaszcza na zjazdach... Mój rower wyposażony jest w tzw. "V-brejki",w tamtych czasach to było najlepsze rozwiązanie.Tarczówki pojawiały się wyłącznie w najdroższych sprzętach i raczej eksperymentalnie.Działanie owych hamulców jest znakomite i właściwie na dłuższą metę nie widzę sensu ich wymiany.

970720_594439153921006_1635575894_n.jpg

Licznik.Myślałem,że go dawno gdzieś straciłem,albo po prostu już nie będzie chciał działać.To była taka taniocha gdzieś z Lidla (chyba kupiony w Niemczech z promocji). Ale jednak był!Był założony na kierownicę,tak jak go kiedyś zostawiłem.Wystarczyło kupić baterię i wszystko działa! Zastanawiałem się tylko czy będę wiedział jak go ustawić,bo instrukcja chyba dawno wylądowała na śmietniku,a może nawet już wielokrotnie przeszła recykling... Jednak jego obsługa jest intuicyjna i śmiesznie łatwa,szybko więc się uporałem z problemem.

1003811_594438813921040_1007373095_n.jpg

No dobra,czas ruszyć w drogę!Przy okazji przekonuję się,że mimo długiego czasu spoczynku,łańcuch i inne elementy nie piszczą,są w bardzo dobrej kondycji!Jakbym ostatni raz jeździł wczoraj,a nie 15 lat temu.Niestety obecne zębatki są gorszej jakości niż były oryginalnie,bo fabryczne zajeździłem tak,że zrobiły się okrągłe,to znaczy zęby zniknęły całkowicie!Ale po tak długiej przerwie to bez znaczenia i tak najpierw trzeba sprawdzić na co mnie stać,później będę się zastanawiał,czy by nie zainwestować w coś lepszego...

Początkowo skierowałem się w stronę stawów w Kaniowie,gdzie niedługo zamierzam jeździć na rybki.Póki co,na razie tylko turystycznie.Niestety od razu zauważam,że jest jakiś problem z przerzutkami.Nie mogę z przodu wrzucić najszybszego biegu.Efekt jest taki,że w czasie jazdy w dół pedałowanie nie ma sensu. Ale mimo wszystko udaje mi się wycisnąć ponad 51 km/h.Licznik odnotował maksymalną prędkość na poziomie 389km/h... :eek: Chyba na postoju magnes musiał znaleźć się w jakiejś pozycji przy widełkach,albo jednak nie wszystko dobrze działa.Jednak żeby jechać rozsądnym tempem,trzeba używać nieprzyjaznych łańcuchowi kombinacji zębatek.Cóż,czeka mnie regulacja.

Jakoś się dostosowałem i dotarłem w planowane miejsce - mój sprzęt na tle stawów:

971764_594438350587753_842565969_n.jpg

Im dłużej jechałem ,tym bardziej się rozkręcałem.Nad stawami postraszyły chmury,więc depa w stronę domu.Ale obłoki się rozeszły... Skoro tak,to trza poznać lepiej swoje nowe okolice.Skierowałem się na centrum,a następnie na Bestwinkę.Trasa urocza - stawy,pola,parę domków od czasu do czasu - do tego nie uczęszczana przez samochody.Tak sobie śmigałem aż postraszył mnie deszcz.Oczywiście wtedy,kiedy byłem maksymalnie daleko od domu! :mad::

995805_594440483920873_2140756570_n.jpg

Zdjęcie marne,bo z telefonu i do tego z zoomem cyfrowym,ale mniej więcej widać co trzeba.Deszcz to tylko jeden powód przymusowego powrotu.Najgorsze doświadczyła moja "żyć". :tongue: Siodełko mam,nazwijmy to,sportowe.Świetnie się sprawdza na długich podjazdach,ale jest mało wygodne.Do tego,nie wiedzieć czemu,pojawiło mi się cierpnięcie dłoni.Nie wiem skąd się wzięło,ale dość skutecznie utrudniało jazdę.

Miałem w planie zrobić choć 30 km,tak na początek.Niestety pogoda + ból pewnej części ciała spowodowały,że dzisiejszy wypad zakończyłem na skromnych 23 km.Pogoda straszyła,ale chmury szybko sobie poszły i zrobiło się całkiem ładnie - zachód słońca:

10603_594440853920836_556366370_n.jpg

Sezon rozpoczęty!I to chyba najważniejsze,choć czasu niestety mało.

Pozdrówka!

:smile:

Edited by johnny_narciarz
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

nasze mocne uda od nart wytrzymuja wszystko jednak troche bolą kosci tam z tyłu wiec ja też zamierzam kupc sobie miekkie spodenki rowerowe....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Stało się!Po ok. 15 latach ponownie siadłem na rower!Przeprowadzka do większego lokum spowodowała,że mogłem pozbierać swoje wszystkie sprzęty poupychane gdzieś u rodziny,w tym właśnie mój rower.

Miałem w planie zrobić choć 30 km,tak na początek.Niestety pogoda + bul pewnej części ciała spowodowały,że dzisiejszy wypad zakończyłem na skromnych 23 km.Pogoda straszyła,ale chmury szybko sobie poszły i zrobiło się całkiem ładnie - zachód słońca.

Bardzo fajnie, że wszystko w miarę działa po tak długim czasie nieużywania.

Zrobisz serwis i będzie wszystko ok.

Najlepsze jest to, że zmobilizowałeś się rowerowo!

Teraz, gdy mieszkasz za miastem, z pewnością będzie to Twój "chleb codzienny".

Ból wiadomej części ciała (popraw sobie błąd) dzisiaj i ja odczuwam. A Twoje 23km na rozruch też dobre :happy:

PS. Oczyść sobie skrzynkę prywatną, bo nie można Ci nic wysłać. Pojawia się komunikat, że masz przekroczony limit wiadomości.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Mariusz,poprawiłem co trzeba. :)

No teraz mam motywację i piękne tereny na wyciągnięcie ręki,chyba nawet więcej tu będę jeździł niż po górach (takie były wcześniejsze plany). Trochę popracuję nad sprzętem i do dzieła! :angel:

Skrzynka opróżniona. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szlakiem Wisły - przezorny zawsze ubezpieczony

Dziś piękna pogoda,a że znalazłem czas wieczorkiem,ruszyłem sobie ponownie pozwiedzać okolice.Lekkomyślnie nie zabrałem nawet pompki,bo przecież gumę złapać już podczas drugiej lajtowej wyprawy? Nie,niemożliwe!Jakbym zapomniał o dopisującym mi zazwyczaj szczęściu...

Zanim jednak ruszyłem,postanowiłem przyjrzeć się co dolega przedniej przerzutce.Długo mi to nie zajęło - poluzowała się jedna śrubka w manetce.Poprawiłem też trzeszczącego pedała i w drogę!Ponownie kieruję się na Kaniów,stawy i dalej spenetrować Wisłę.Szybko dostrzegam fajną ścieżkę w bok,więc bez żalu opuszczam asfalt.Okazuję się,że wjechałem na cóś takiego:

994764_595745103790411_106309307_n.jpg

Jest to szlak,który ponoć zaczyna się w miejscowości Wisła i kończy dopiero nad Bałtykiem!Czy tak jest,dziś nie miałem zamiaru sprawdzić. :wink: Za to zmniejszyłem tępo jazdy na rzecz podziwiania przyrody i dziewiczych terenów.Mam wrażenie,że tu mało kto się zapuszcza,nie widać nawet śladów po wędkarzach,a połowić byłoby gdzie!Jednak zanim dotrę do takowych miejsc,rozkminiam przebieg szlaku i gdzie właściwie jest główny nurt Wisły,bo go nie widać!Póki co morze krzaków i dość zarośnięta ścieżka rowerowa.

1013921_595744910457097_1478741185_n.jpg

1004411_595743830457205_1501934971_n.jpg

Zarośnięta,ale wysypana kamieniami,które skutecznie psują przyjemność.Może jakbym zainwestował w amora?Za to rozbraja cisza oraz niesamowite odludzie.Nie sądziłem,że w mojej okolicy są takie dziewicze tereny!Jadę kawałeczek i postój,rozglądanie się i tak w kółko.Dostrzegam wreszcie większy kawałek "akwenu",mocno zarośnięty,wygląda na starorzecze,idealne na szczupaka!Dostęp bardzo trudny.

375612_595744180457170_1550137531_n.jpg

Im dale brnę,tym więcej pięknych zakamarków.To staw na jakiejś mikro rzeczce.

1010757_595744453790476_2112843680_n.jpg

W końcu docieram do samej Wisły i oczywiście penetruję gdzie by tu z wędęczką się ustawić. Miejscówki piękne,ale dostęp żaden!Chyba,że z kosą... Widać nikt tu praktycznie nie łowi,a jak nie ma wędkarzy,to będą ryby!Jedno z piękniejszych miejsc:

1005717_595745300457058_1159081370_n.jpg

Po pięknych dziewiczych terenach,zmieniam kierunek i ruszam na asfaltowe wygodniejsze dróżki.Tutaj również malowniczo i samochodów nie widać:

1012615_595745600457028_325016015_n.jpg

Krajobraz zdominowany jest przez stawy,niektóre są wielkości małego jeziorka,np. ten:

382499_595745817123673_1965862967_n.jpg

Tak sobie jadę i delektuję się widokami,które ciągle są bardzo przyjemne.Patrzę na licznik,a tam już ponad 12 km.Chwila zastanowienia i myślę dociągnąć do piętnastu,a następnie zawrót,później jeszcze w inną ciekawą dróżkę i do domciu.Plany planami,ale docieram do ronda w Dankowicach i nie bardzo wiem gdzie jechać.Przyglądam się jeszcze raz i już wiem gdzie jestem!Decyzja - wracam jak to sobie wcześniej wymyśliłem.W tym momencie patrzę na tylne koło,a tu flak! :mad:: No tak,dotarłem do skrajnego punktu mojej wyprawy,więc idealny moment żeby się co sp... Moje szczęście życiowe mnie nie opuszcza! Żeby to choć przednie koło...

7139_595746257123629_489901298_n.jpg

Wiem gdzie jestem,ale nie pamiętam jak stąd daleko do Bestwiny.Na pewno dotarłem tu okrężną drogą,ale to nie znaczy wiele dłuższą.Flak póki co jeszcze nie do końca "beztlenowy". Szybka decyzja i cisnę główną drogą w stronę domciu.Na pewno to jest trasa najkrótsza.Udaje się przejechać dobre 3 kilometry z całkiem rozsądną prędkością,staram się ciągle obciążać przednie koło aby jak najwięcej przejechać a nie iść,ale w końcu mam flake całkowitą.

Dzisiejsze czasy jednak się różnią od tych,w których wcześnie robiłem dalsze wyprawy.Wtedy miewałem ze sobą komórkę,ale służyła jedynie do dzwonienia.Dziś te urządzenia potrafią o wiele więcej.Zamiast niepokoić rodzinę,włączam GPS.Szybko się odnajduję i oblicza trasę do domu.Okazuję się,że jestem dość blisko!Trochę trzeba podejść pod górkę - nie katuję opony i obręczy - a następnie długi zjazd już prosto do centrum mojej miejscowości.Opieram się na kierownicy i sunę w dół równym,nowym chodnikiem.

Do domu pozostał przysłowiowy rzut beretem,droga idealnie równa,więc jadę na flace,żeby czasu nie tracić.Po drodze mam sklep spożywczy,może by tak sobie zrekompensować jakoś mordęgę?Już wyciągam czteropaczek oczywistego napoju z lodówki i orientuję się,że nie mam przy sobie ani grosza!Ale się wk...!A jeszcze chwilę wcześnie wypatrzyłem jakiś warsztat oponiarski i tak pomyślałem,że może by wstąpić?Przecież kasę mam... :tongue: Może się właściciel zlituję nad cyklistą i obsłuży?Całe szczęście zrezygnowałem z tego pomysłu...

Zdołowany wyszedłem ze sklepu i szybko na flace pomknąłem do domciu!Dziś wypad się nie udał,choć mimo wszystko 20 kilometrów nawinąłem i całkiem dobrym tempem.Już ja sobie to "odbiję"...

Pozdrowionka!

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

wspaniałe zdjęcia i kapitalne tereny. ja z kolei na zmianę z bieganie praktykuję długie wyprawy warszawską trasą przez siekierki w stronę kępy oborskiej i jeszcze dalej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Początek sezonu 2014

Poprzedni sezon rowerowy skończył się realizacją planów na poziomie 62,10%...

49219644f8ec3d8emed.jpg

...planowałem 1000 km.

Niestety skręcona noga w kolanie pokrzyżowała realizację celu.

Całe szczęście, że nie przeszkodziło mi to w nartowaniu zimą.

Dzisiaj wyprowadziłem rowerek do serwisu na przegląd gwarancyjny, by przygotować go do jazdy.

778f1ef728eecc65med.jpg

Przy okazji zrobiłem pierwsze w tym roku 15km :happy:

4b633d858dec1153med.jpg

Jeszcze nie skończyłem sezonu narciarskiego, a zacząłem już rowerowy :biggrin:

Super!

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...