Narty - skionline.pl
Jump to content
aklim

Licznik rowerowy

Recommended Posts

Panie i Panowie ,

wiem , że zima za pasem ( też się cieszę :) ) , ale może podzielicie się swoimi doświadczeniami w sprawie doboru/użytkowania liczników rowerowych  ( modele , funkcje  , swoje opinie na temat użytkowania itp , itp )

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Andrzej, stosowałem wiele liczników i moim zdaniem najbardziej funkcjonalna jest opcja licznika bezprzewodowego. Niezbędne funkcje, to dla mnie oprócz tradycyjnych: kadencja, rozpoznawanie dwóch rowerów (przekładam z szosy na mtb i na odwrót - zmieniam w ustawieniach tylko rower 1, rower 2) oraz zapamiętywanie przez licznik (możliwość ręcznego wpisania) przy zmianie baterii całkowitego przejechanego dystansu ODO.

Mój dodatkowo ma również możliwość mierzenia pulsu w trakcie jazdy - z tego jeszcze nie korzystałem.

Jak się wkręcę mocniej w szosę, to być może zainwestuję w miernik mocy ;) 

Rozważam również, do długich wycieczek nawigację rowerową - droga ale przydatna rzecz.

Popatrz - na funkcje :) Cena w tej chwili ok 650 zł.

Pozdro.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanie, czy chcesz prosty licznik, czy może jednak pójść w komputerek rowerowy...
Tanie zabawki to nie są, ale np. rejestracja trasy ze wszystkimi parametrami, mapy i nawigacja, to są bardzo przydatne rzeczy. No chyba, że jeździsz tylko po znanych drogach, a ślad trasy Ci nie jest do niczego potrzebny... to tu się nie wypowiem ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, marboru napisał:

Rozważam również, do długich wycieczek nawigację rowerową - droga ale przydatna rzecz.

Też o tym myślę, bo będzie to niezbędna rzecz do następnego wyzwania... ;) 

@aklim, ja używam różnych wersji Kross i nawet przyzwoicie się sprawdzają. Sa to KRC 312W i 315W . Wcześniej jeszcze miałem chyba 309W.

Funkcje, z jakich korzystam: prędkość aktualna, średnia, maksymalna (choć to raczej tylko z ciekawości), dzienny licznik kilometrów, czas, czas jazdy, termometr. Czego mi brakuję? Wskazań aktualnego i średniego nachylenia, wysokościomierza oraz samej nawigacji GPS (na długie trasy). 

Pewnie zauważyłeś, że nie wspomniałem o kadencji, czy pomiarze tętna... Dla mnie to mało ważne. Znam dokładnie swoje możliwości i nauczyłem się dokładnie gospodarować swoimi zasobami energii, że tak powiem. ;) 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Licznika rowerowego już nie używam  bo wszystko mam w telefonie, licznik stosuje mój znajomy co startuje w rajdach na orientacje, np wymierza sobie palcem na mapie bez linijki że za 280m musi skręcić w prawo,ciekawe jak mu idzie jak ma za długie paznokcie :) Ci najlepsi to chyba laser mają w oku, raz spojrzą na mapę i jadą jak po znakowanej trasie.W zawodach na orientację jest zakaz korzystania z nawigacji.

W mojej turystyce rowerowej trasę zapisuję na Endomondo, a prowadzi mnie Osm And komunikatami(telefon mam w kieszeni) skonfigurowana w wersji rowerowej.

OsmAnd oparta jest na rewelacyjnych mapach (jak topograficzne) OpenStreetMap

Można ustawić różne rzeczy np: omijaj schody :) Co ważne działa offline.

Oczywiście czasami poprowadzi trochę dziwacznie strasznymi zadupiami, ale mi o to chodzi na wycieczce rowerowej.

Reszta to kwestia ustawień, ja zazwyczaj nie omijam dróg szutrowych.

Do takiej zabawy potrzebna bateria min 4000AH lub powerbank.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja zbieram do świnki skarbonki na coś z serii Garmin Edge. To jest mercedes wśród komputerów/liczników i pewien wyznacznik standardów. Oczywiście swoje kosztuje. Obecnie mam licznik sigmy bezprzewodowy i zegarek Garmina, który po treningu synchronizuje sie z aplikacja Garmin Connect i Od razu Strava, ale posiadanie nawigacji i tych różnych parametrów na bieżąco to byłoby coś... No nic, zbieram.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też uważam z telefon jest najbardziej powerful. 

Z racji tego że nie lubię dużych telefonów mój sprawdza się w każdym sporcie.

Mocowania wodoodporne są dziś łatwo dostępne. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Cosworth240 napisał:

Ja zbieram do świnki skarbonki na coś z serii Garmin Edge

taki Garmin Edge 520 wygląda całkiem ,całkiem , ale ta cena ........ :o 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja używam Garmin Edge Explore 820. Nie jest to tania zabawka, ale w tej cenie dostajemy duże możliwości.
Tym bardziej jeśli ktoś szuka urządzenia bardziej z przeznaczeniem do treningów.

Ma możliwość załadowania kilku map jednocześnie, nie trzeba ograniczać się tylko do tej dostarczanej prze Garmina.
Gps działa bezproblemowo i jest dosyć dokładny. Jest baza adresowa, punkty POI itd, ma też tryb samochodowy. Można załadować pliki .gpx z wcześniej utworzona trasą.

Z extra funkcji to połączenie z telefonem przez Bluetooth, możliwość odczytywania sms i sygnały o połączeniach.
Można też ustawić nr alarmowy w razie wypadku. Jesli licznik wykryje nagłe i mocne przeciążenie wyśle sms z pozycją do wcześniej zedfiniowanego numeru.
Dodatkowo jeśli połączy się konto Garmina z Endomondo treningi po zakończeniu są automatycznie przesyłane za pomocą telefonu.

Jest mniejszy niż Mio, wg mnie zdecydowanie zgrabniejszy i nie zajmuje tyle miejsca na kierownicy.

Z zestawie są 2 uchwyty - 1 na pałąku i jeden zwykły. Dodatkowe czujniki to extra wydatek

Cena -  ja akurat zamówiłem w Bikeinn w czerwcu za trochę ponad 1200 zł, około 400 zł taniej niż w polskich sklepach (była wtedy promocja).

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, aklim napisał:

taki Garmin Edge 520 wygląda całkiem ,całkiem , ale ta cena ........ :o 

Dlatego codziennie w śwince ląduje 5 PLN ;-) Na wiosnę zobaczymy co się uzbiera i co wtedy będzie oferował Garmin w serii Edge.

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, m-ski napisał:

Ja używam Garmin Edge Explore 820. Nie jest to tania zabawka, ale w tej cenie dostajemy duże możliwości.
Tym bardziej jeśli ktoś szuka urządzenia bardziej z przeznaczeniem do treningów.

Hej,

Jak dla mnie prezentowane Mio fajniejsze i z podobnymi funkcjami - dla mnie bardziej czytelne, bo większy i kolorowy wyświetlacz. No i w Mio funkcja "zaskocz mnie" rewelacja ;) 

Cena Twojego Garmina :o - to kosmos :( Moim zdaniem lepiej zainwestować drugie tyle co ten Garmin i kupić miernik mocy.

Prezentowane przeze mnie Mio - cena wysoka ale jeszcze do zaakceptowania. Garmin wydaje mi się, że tutaj zdecydowanie przepłaca się za markę...a czy ona jest aż tak dobra? Od użytkowników słyszałem, że wyraźnie jeśli chodzi o jakość to ten producent się obsunął :( 

Poniżej test:

Natomiast ten 520 wygląda tak:

Tylko ja osobiście wolę urządzenia dotykowe...a 520 taka nie jest :( 

Zainteresowani znajdą na kanale Szajbajka pozostałe części.

PS. Pod filmikami poczytajcie komentarze użytkowników - to cenne spostrzeżenia. 

Pozdrawiam

marboru

Edited by marboru

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, marboru napisał:

Moim zdaniem lepiej zainwestować drugie tyle co ten Garmin i kupić miernik mocy.

Mio Cyclo 200 ta bardziej nawigacja rowerowa, coś jak Edge Touring u Garmina. Nie podłączysz tu dodatkowych czujników, w tym miernika mocy (nie obsługuje ANT+). Takie rzeczy dopiero Mio 505, a ten cenowo jest na poziomie Edge 820.

Zaś Garmin 520 nie ma pełnej nawigacji, a tylko możliwość jazdy po wcześniej wgranych kursach z komputera. To urządzenie bardziej treningowe.

 

Tak czy inaczej cena faktycznie boli, ale cóż...taki rynek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, m-ski napisał:

Mio Cyclo 200 ta bardziej nawigacja rowerowa, coś jak Edge Touring u Garmina. Nie podłączysz tu dodatkowych czujników, w tym miernika mocy (nie obsługuje ANT+). Takie rzeczy dopiero Mio 505, a ten cenowo jest na poziomie Edge 820.

Dlatego warto się zastanowić co komu potrzebne, bo po co przepłacać?

Jeśli nawigacja ma dla nas głównie nawigować na długich trasach i pełnić wyłącznie funkcje zaawansowanego licznika - to koszt 650 zł jest zdecydowanie łatwiej udźwignąć niż dwa razy tyle 1200 zł.

Miernik mocy i urządzenia z nim powiązane, to inna bajka... bajka, która kosztuje tyle co dobrej klasy drugi rower :o Dla amatora nawet ambitniejszego, to chyba przerost formy...

Trenować z głową można bez tego - a nowy rower MTB na osprzęcie Deore w zamian za powyższe, dla mnie byłby dużo radośniejszym rozwiązaniem :) 

Pozdrawiam

marboru

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie znam tych urządzeń Mio, ale ta marka o tyle mi sie zle kojarzy, ze miałem kiedyś ich nawigację i w teorii była super. Jak na tamte czasy super design, niby jakiś darmowy update map, różne funkcje. W praktyce zgrzytałem zębami za każdym razem jej używając - menu było nieczytelne; funkcje były kompletnie nieintuicyjne i do tego potrafiła prowadzić w jakieś straszne maliny.

Z kolei produktów Garmina miałem naprawdę trochę. 4 różne nawi samochodowe; 2 zegarki GPS. Mój wspólnik tez ma kilka rzeczy Garmina. Jesteśmy z nich bardzo zadowoleni.

Trudno mi sie odnieść do argumentu obniżania poziomu, ale ja uważam, ze z każda generacja te produkty sa coraz lepsze. Mój obecny zegarek Forerunner 235 jest o niebo lepszy od poprzedniego Forerunner 410HR. Każda kolejna nawigacja samochodowa byla lepsza od poprzedniej, choć dzisiaj najlepsza nawigacja to Google maps w telefonie.

Z nawigacji rowerowych chwalone sa jeszcze: Wahoo Element Bolt i produkty firmy Lezyne. Przy czym to tez sa drogie produkty.

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Licznik rowerowy ma przewagę nad typową nawigacją ( którą w zasadzie można mieć w każdym smartfonie ) , że  można podpiąć do niego różne czujniki ( prędkość , kadencja , moc ) . Jak jeszcze ma wbudowany moduł GPS to jego możliwości powiększają się o dodatkowe opcje . Taki ,już w zasadzie  komputer rowerowy jest z pewnością pomocnym "gadżetem" dla każdego , kto trochę bardziej ambitnie , niż niedzielna przejażdżka ,  podchodzi do jazdy na rowerze . Moje poszukiwania idą właśnie w tym kierunku . Ciekawą opcją/alternatywą ( trochę tańszą ) dla Garmin 520  wydaje się też być licznik SIGMA Rox 11.0 . 

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, aklim napisał:

Licznik rowerowy ma przewagę nad typową nawigacją ( którą w zasadzie można mieć w każdym smartfonie ) , że  można podpiąć do niego różne czujniki ( prędkość , kadencja , moc ) . Jak jeszcze ma wbudowany moduł GPS to jego możliwości powiększają się o dodatkowe opcje . Taki ,już w zasadzie  komputer rowerowy jest z pewnością pomocnym "gadżetem" dla każdego , kto trochę bardziej ambitnie , niż niedzielna przejażdżka ,  podchodzi do jazdy na rowerze . Moje poszukiwania idą właśnie w tym kierunku . Ciekawą opcją/alternatywą ( trochę tańszą ) dla Garmin 520  wydaje się też być licznik SIGMA Rox 11.0 . 

Andrzej jeśli chcesz mieć to wszystko o czym piszesz + topową nawigację. Mio to mocna propozycja z dobrą ceną - dorzucasz 50zł i za ok 700zł masz Mio Cyclo 205 HC CE, które możesz podłączyć do praktycznie wszystkich innych "bajerów" (niestety do miernika mocy nie - urządzenie do tysiąca złotych) ;) 

Moim zdaniem, to dużo lepsze od Sigmy, o której piszesz.

Spójrz:

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten Mio , może i fajny , ale jakiś taki "dupny" :)  , jak bym miał smartfona na kierownicy . Zakładając , że  gość z powyższego filmiku jeździ jakieś bardziej wymagające trasy na MTB , to zastanawiam się jak takie ustrojstwo ( jego mocowanie )  wytrzymuje wszelkiej maści wstrząsy ?   Poza tym ekran dotykowy w tego typu urządzeniach jakoś do mnie nie przemawia . Ja jestem raczej za rozwiązaniem typu licznik rowerowy z systemem bezprzewodowym ANT+ z opcją GPS . Jest to mniejsze , chyba jednak bardziej odporne na różne "przygody" ,które nas mogą spotkać na drodze, zużywa też mniej energii ( dłuższy czas działania ) , a jak się człowiek gdzieś zgubi na trasie ( pomimo GPS ) to i tak praktycznie każdy z nas ma ze sobą Smartfona z wgraną jakąś nawigacją , więc może się odnaleźć w terenie ;) .  

Edited by aklim
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By PiotrPoznań
      Witam, 
      Szukam nowych nart, bardzo proszę o pomoc w doborze i propozycje nart dla mnie.
      1. Płeć - M
      2. Wiek - 36
      3. Waga - 100
      4. Wzrost - 185
      5. Na nartach jeżdżę od 4 lat, w każdy sezon ok 15 dni, ostatni sezon, przejechany na Racetiger S.C., dawałem radę, ale trochę jazda na nich męczyła mnie, ciężko było mi je wprowadzisz w skręt przy wolniejszej jeździe, dziś wiem że potrzebuj nart mnie wymagających
      6. Moje umiejętności określam na 5
      7. Moje buty to – Salomon  X PRO 100
      8. Teraz jeżdżę na nartach/model – nie mam obecnie, sprzedałem Racetiger S.C., szukam następcy
      9. Preferuję styl jazdy  - po niebieskich trasach, długim/krótkim skrętem, rekreacyjną, po przygotowanych stokach,
      10. Upatrzyłem sobie narty – RTM 76 ELITE 175 cm
      11. Mój budżet na narty to około – 1200-1300 pln
       
      Z góry dziękuje za pomoc!!!
       
    • By PiotrPoznań
      Witam, 
      PodbIjam raz jeszcze temat 😀
      Bardzo proszę o propozycji nart dla mnie.
      Pierwsze szlify robiłem na Heady Rev 70 (4 lata), 
      Wymieniłem je na VOLKL RACETIGER SC BLACK.  Ogólnie nie było złe, przejeździłem na nich ostatni sezon, ale trochę męczyłem się na nich, narty chyba jak dla mnie i moje umiejętności trochę za mocne/ciężkie .... Szukam czego mniej wymagającego jeśli chodzi o umiejętności narciarskie 😉
      Wzrost 185, waga 98, buty Salomon X Pro 100, 
      Co mogę obejrzeć rozsądnego "uniwersalnego" dla mnie z grupy Allround / Allmountain.
       
      Z góry dziękuję za wasze propozycje!
    • By JC
      Otwarłem już sezon narciarski, a tu przyszło mi jeszcze otworzyć nową trasę rowerową w Szczyrku. 28 września, otwarty został, drugi odcinek trasy Hip Hopa - Hip Hopa Air. Od teraz całkowita długość zjazdu ze Zbójnickiej Kopy przez Halę Skrzyczeńską do parkingu przy gondoli liczy 7900m.
       
       
    • By blej100
      Witam
      Jakie polecacie Narty dla mojego 14 letniego syna? Mierzy on 165 cm i waży 55kg. Syn potrafi jeździć nw. Uczy się jeszcze śmigu i równoległego długiego. Oczywiście jeździ równolegle.
    • By tanova
      Wyciągnęliśmy z Darkiem tym razem nasze poczciwe trekkingi, które trochę się zdążyły już zakurzyć przez cztery tygodnie, od powrotu z Alzacji i korzystając z pięknej, jeszcze letniej pogody zrobiliśmy weekendową objazdówkę po Pojezierzu Meklemburskim.
      Sobota:
      Rano pobudka 5.45 – śniadanie, szybki gramoling, pakowanie rowerów na bagażnik samochodowy i o 6.45 ruszamy w trójkę – z sąsiadką Moniką i moim Darkiem. Przed nami ok. 150 km dojazdu do Mirow, gdzie planujemy zostawić auto i przesiąść się na rowery. Dojazd – taki sobie – tylko kawałek autostradą, a tak to niemieckie drogi, głównie rangi krajowej i powiatowej, więc trwa to dobre dwie godziny, zanim jesteśmy na miejscu.

      Po dziewiątej zwarci i gotowi włączamy endomondo i ruszamy w trasę. Najpierw trochę kręcimy się po Mirow – jest tutaj ładny, klasycystyczny pałac z XVIII na wyspie na jeziorze Mirower See. Urodziła się tutaj późniejsza brytyjska królowa Sophie Charlotte von Mecklenburg-Strelitz, żona Jerzego III i babka królowej Wiktorii. Robimy kilka zdjęć:


      Trochę kluczymy po Mirow, zanim znajdujemy oznaczenia szlaku rowerowego i DDR-kę do Rechlin, poprowadzoną trasą dawnej kolejki wąskotorowej. DDR-ka jest na początku asfaltowa i szybka, potem kończy się asfalt, brakuje ok. 1 kilometra nawierzchni i jedzie się po prostu przez piach. Przekraczamy dawny most kolejowy na kanale, dalej droga trochę lepsza – szutr i twarda gruntowa.
      Dojeżdżamy do Rechlin, na południu jeziora Müritz. Samo jezioro objechaliśmy już dwa lata temu (szlak rowerowy ma 88 lub 101 km - w zależności od tego, jaki wariant obierzemy), więc odwiedzamy częściowo te same miejsca, ale tylko częściowo. Müritz to największe wewnętrzne jezioro Niemiec – wschodni brzeg jest prawie niezamieszkały: dużo tutaj mokradeł, przez które prowadzi nasz szlak, a linia brzegowa jest porośnięta trzciną i – poza kilkoma miejscami – trudno dostępna. Sporo tu płycizn – w przeciwieństwie do brzegu zachodniego, rozczłonkowanego w kilka wąskich i głębokich (do 30m) zatok, nad którymi rozsiadło się kilka malowniczych miasteczek. Cały obszar wchodzi w skład Parku Narodowego Müritz.     

      Teraz objeżdżamy Müritz od wschodniej strony:






      Plaża z widokiem na Waren – największe miasteczko nad Müritz:

      Samo miasteczko – bardzo zadbane i tętniące życiem:




      Ulica surowego sędziego 😉:


      Trochę już zgłodnieliśmy, więc w Damerow, parę kilometrów na zachód od Waren, zjeżdżamy do knajpki rybnej nad jeziorem Jabelscher See. Bardzo tu ładnie i można zjeść "fiszbuły" - czyli bułki ze świeżą rybką na ciepło i na zimno, albo całe dania obiadowe.

      Po drodze zaglądamy jeszcze nad Kölpinsee i Fleesensee. Co prawda szlak nie prowadzi tutaj bezpośrednio nad jeziorem, ale jest kilka dojść na brzeg. Wszystkie jeziora na naszej trasie są ze sobą połączone, więc jest to też ciekawy region dla miłośników sportów wodnych.

      Stąd już niedaleko mamy do Malchow, gdzie zarezerwowaliśmy nocleg. Meldujemy się na recepcji, zostawiamy sakwy w pokoju i „na lekko“ jedziemy jeszcze zrobić pętlę wokół najbardziej na zachód wysuniętego z wielkich jezior – Plauer See. Jest 17.30, a przed nami jeszcze ok. 50 km szlaku, ale bardzo mi zależy na tym odcinku, bo czytałam, że jest wyjątkowo malowniczy.

      Plauer See w Lenz:


      Woda w jeziorze jest bardzo czysta i przejrzysta, ale dziś nie bardzo mamy czas na kąpiel. Południowo wschodni brzeg objeżdżamy gruntową drogą przez las i szosą. Ponoć jest ścieżka piesza nad wodą, ale bardzo zarośnięta i trudno dostępna - na pewno nie zdążylibyśmy objechać jeziora przed zmrokiem. Ciekawie robi się w Bad Stuer na samym południowym cypelku Plauer See, do którego dostajemy się z szosy długim i efektownym zjazdem. Bardzo ładna zabudowa willowa:


      Teraz szlak prowadzi ścieżką przez las liściasty, nad brzegiem jeziora, przez dość ciekawie ukształtowany teren:



      Dojeżdżamy do Plau am See – eleganckiego kurortu na zachodnim brzegu. Również tutaj nad wodą podziwiamy okazałą zabudowę willową, a przy plaży zatrzymujemy się na krótki postój – czas nagli.

      Jeszcze rzut oka z mostu nad kanałem Müritz-Elde-Wasserstraße:


      Starówka – pewnie również warta odwiedzenia, ale nie dzisiaj. Jesteśmy w połowie drogi, a słońce już nisko.


      Szlak rowerowy prowadzi w dół i wzdłuż kanału kieruje nas z powrotem nad jezioro. Na zdjęciu - hangary dla sprzętu pływającego:



      Przy trasie mijamy jeszcze uroczą zagrodę z osiołkiem, kucykami i owcami kameruńskimi, które ponoć nie wymagają strzyżenia – jak się dowiadujemy na miejscu:



      Jedziemy DDR-ką na północ, wzdłuż drogi do Karow. Takie widoki …


      Na obrzeżach Karow skręcamy na wschód, już w kierunku na Malchow. Po drodze przejeżdżamy środkiem przez bardzo  długi kemping – tak prowadzi szlak. Mnóstwo kamperów – jeden przy drugim, ludzie grilują, piją piwko, siedzą ze znajomymi i z psami. Wszyscy na kupie – no nie wiem, czy ja bym tak odpoczęła. Chyba jednak wolę ten rower i drogę przed sobą …


      Za kempingiem szlak prowadzi dalej wzdłuż brzegu, my jednak wracamy do DDR-ki wzdłuż szosy, bo czas najwyższy wracać najkrótszą drogą. Do Malchow docieramy po 21-ej, tuż przed całkowitym zapadnięciem zmroku. Ja bardzo nie lubię jeździć po ciemku, więc to już ostatni moment na powrót. Jeszcze po drodze zatrzymujemy się w Netto, kupić coś do jedzenia i picia i docieramy na nocleg.

      Mapka i dane wycieczki:

      Przewyższenie jest raczej zawyżone - w zapisie u Moniki było ok. 480 m w górę i w dół.
      [cdn.]

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...