Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.01.2010 uwzględniając wszystkie działy
-
po powrocie z TH i nie tylko Zastanawiałem się gdzie to umieścić. Powinien być jeszcze wątek powroty forumowiczów Nie tylko wyjazdy forumowiczów 1).Wystartowałem planowo o 2:00 z B-B,warunki drogowe doskonałe,ruch niemalże zerowy.Na dawnej strefie wolnocłowej ani jednego samochodu,takiego bezruchu jeszcze tam nie widziałem. Po 600 kilometrach o 8:40 zaparkowałem pod Kreischbergiem;http://www.kreischberg.at/ bardzo fajny nie duży ośrodek,pogoda była bajkowa,trasy wyśmienicie przygotowane. Około 15:00 przejazd 35 km dalej do TH; http://www.turracherhoehe.at/de "zalogowanie" się do apartamentu i odpoczynek 2).Jazda w TH cały dzień w pięknym słońcu i po cudownie przygotowanych trasach. 3).Pada wybór na BKK;http://www.vondenpistenindiethermen.com/ ale z przełęczy TH widać całą dolinę BKK we mgle,nie tylko dolinę nawet szczytów nie widać. Zmiana kierunku jazdy i ruszamy na Katschi;http://www.katschi.at/katschirama/ Katschberg leży równie wysoko jak TH pogoda może być więc również słoneczna i.....sprawdziło się. Cudowny dzień na Katschbergu jazda "pańska",trasy wyśmienite.Zarówno po stronie Ainecka jak i na Tschanecku. 4).Wybieramy Innerkrems;http://www.innerkrems.at/ Niestety ośrodek nie przypadł nam do gustu i po południu jesteśmy w TH i tu jeździmy "uhahani" do 16:00. W innerkrems trasy były przygotowane "po partacku" i tyle. 5).Zostajemy na miejscu w TH ,co tu dużo pisać sama radość z jazdy. 6).Wreszcie jedziemy do BKK.Parkujemy pod Kaiserburgbahn i przemierzamy cały ośrodek w stronę St.Oswald i z powrotem.Na St.Oswald zatrzymaliśmy się przez kilka godzin i około 14:00 ruszyliśmy na stronę Kaiserburga.Tam jeszcze kilka "zaliczeń" różnych tras i na koniec trasa Franza Klammera. 7).Jazda w TH z łezką w oku bo na pożegnanie. 8).Rano 5:50 pobuda ,szybkie śniadanko pakowanie do samochodu i o 7:10 ruszamy w drogę powrotną.Po niecały 200km stajemy o 9:30 na parkingu pod Semmeringiem;http://www.semmering.at/ Rozkapryszeni doskonałymi warunkami jakie mieliśmy przez 7 dni tu również nie podoba nam się zbytnio.Być może dlatego,że prawie na wszystkich trasach sypały armaty. I jeszcze jedno taka nieszczęsna gondolka 8 osobowa w której jeździ się na stojąco.Niestety ja tego typu urządzeń nie lubię. Wyjazd wspaniały.Najważniejsze szczęśliwy,bez kontuzji i przygód z samochodem. A za pogodę to tylko Bogu dziękować. Osiem dni cudownej pogody to rzadko się zdarza w styczniu.9 punktów
-
7 punktów
-
Buziaczki z Kitzbuhel! Jest cudnie mimo że nie ma słońca. Na trening przyszło stosunkowo mało kibiców więc bez problemu załapaliśmy się na autografy i fotki:D. Sam Streif już z dołu budzi respekt. Dzisiaj jeszcze mam zamiar się wybrać na losowanie numerów startowych. Hermanna jeszcze nie dorwałam ale będę się starać Buziaczki!6 punktów
-
Od jutra do niedzieli rozpoczyna się niezły "jazz". Pierwsza relacja w piątek o 10 na ES2.3 punkty
-
Witam, w ramach wolnego dnia zamierzałem odwiedzić jeden z podhalańskich ośrodków. Od dłuższego czasu obserwuję obrazy z kamer w interesujących mnie ośrodkach (na Rusińskim od niedawna jest już kamera) lecz jak zobaczyłem te kolejki przed wyciągami i tłumy na stokach rozpocząłem poszukiwania jakiejś alternatywy. Po przeczytaniu kilku postów wypowiadających się pozytywnie o ośrodku wybór padł na http://www.skibachledova.sk/pl/ i nie żałuję - dlaczego? Ano już tłumaczę. Skibachledowa to jakieś 15 min drogi dalej niż ośrodek Hawrań, więc niewiele. Mimo, że jest to tylko kilkanaście kilometrów warunki śniegowe strasznie się pogorszyły. Naturalnego śniegu jest bardzo mało, stąd też w ośrodku nie działają wszystkie trasy. Działające trasy jakie miałem dziś przyjemność wypróbować to 1, 3, 4, 10. O tak była to zdecydowanie przyjemność. Mimo braku naturalnego śniegu wszystkie wymienione trasy niemal w 99% szerokości naśnieżone twardym, sztucznym śniegiem, wszystkie były doskonale przygotowane, bez jakichkolwiek nierówności. W dodatku śnieg na trasach był mocno zbity (bolesny w upadkach) dzięki temu bardzo dobre warunki narciarskie utrzymywały się do końca czyli godziny 16. Jedynie na trasie czarnej pojawiły się przetarcia, na trasie 4 (czerwonej) pojawiły się miejscowe przetarcia ale dopiero około godziny 14, w każdym bądź razie nie były one uciążliwe, jeśli posiadaliśmy naostrzone narty. Nie pojawiły się żadne większe muldy, jedynie małe "kupeczki" zgarniętego śniegu, które były ledwo wyczuwalne. Naprawdę z takim śniegiem nie spotkałem się jeszcze w polskich ośrodkach - to pewnie zasługa bardzo futurystycznie wyglądających i profesjonalnych armat śnieżnych. Kolejki? - w jedynej kolejce do jakiej stałem to kolejka w barze po gorący napój. Ludzi było jak na lekarstwo w dodatku połowa z nich to były jakieś szkółki, które jeździły grupkami i nie blokowały stoku. Jedynie pogoda się nie udała, a właściwie to nie dopieściła, gdyż sama w sobie była ładna - ujemna temperatura, dobra widoczność i niewielki wiatr, zabrakło słońca i widoków, ale to akurat mało istotny aspekt zimowego szaleństwa. Prawdopodobnie na najbliższy weekend planowane jest otwarcie tras 5 i 6, gdyż odpowiednia ilość sztucznego śniegu, jeszcze w kopkach czeka na rozgarnięcie i ubicie. Troszkę brakuje kolei wyprzęganych, oraz miejscami lepszej niwelacji i wyrównania terenu, ale chyba i tak jestem w pełni usatysfakcjonowany tym co oferuje ten ośrodek. Naprawdę polecam, jako dzienny wypad w środku tygodnia, każdy znajdzie tam jakąś ulubioną trasę, w dodatku dzień roboczy gwarantuje nam brak kolejek, i stoki prawie tylko dla nas i to wszystko za 13 Euro, czyli około 55 zł za 7 godzin dobrej zabawy. PS. Widok zmuldzonej i wciąż zatłoczonej Kotelnicy w drodze powrotnej - bezcenny.3 punkty
-
Cześć A czy widziałes kolego włoskiego instruktora w kasku podczas zajęc (o zjaciach sportowych nie mówimy bo tam kask jest oczywisty) - chociaż jednego. Osoba jeżdżąca w kasku nie jest osoba jeżdżącą bezpiecznie - ona jest tylko lepiej zabezpieczona a to z bezpieczna jazda nie ma nic wspólnego. Gość, który ma w samochodzie 8 poduszek, ABS, ESP nie będzie dlatego jeździł bezpieczniej, jedno z drugim nie ma związku. Zalecenia Sitn są takie aby kaski posiadać i promowac jazde w nich ale to że kask sie posiada i w nim jeździ nie czyni nas bezpiecznymi. Instruktor powinien przede wszystkim promować dobrą technicznie i taktycznie jazdę, świdome stosowanie techniki narciarskiej i popularyzowac wiedzę niezbędna do bezpiecznego poruszania sie po stoku. Wszystkim, którzy chcieliby widziec instruktora z grupą dzieci 4-6 lat na stoku w kasku informuje że ja bardzo czesto w takich sytuacjach nie zakładam nawet rękawiczek, nigdy nie mam kurtki i czapki a i tak jestem mokry. Kask stał sie bardzo popularnym i nośnym hasłem i jak każde naduzywanym i zdecydowanie przecenianym. Zamiast stworzyc szeroko pojęta akcję edukacyjno-uświadamiającą czym jest narciarstwo i jakie nisioe ze soba niebezpieczeństwa łatwiej jest rzucic hasło: "kup sobie kask" - tylko, że jak niewiele pod kaskiem to jego zakup i tak nie ma sensu. Nie koncentrujmy sie więc na tym co jest tylko jednym z elementów większej całości i do tego nie najważniejszym. Pozdro3 punkty
-
Mitek jak dobrze że Ty tu jesteś wydaje mi sie że juz wszystko w tym temacie powiedziałeś z własciwej strony.2 punkty
-
Dzieci powinnyw wiedzieć, że są dziećmi i czasami dotyczą ich inne zasady niż dorosłych. A naśladownictwo w pewnych przypadkach nie funkcjonuje. Napewno nie chciałbyś żeby Twoje dzieckjo naśladowało Cię w momencie jak popiasz wódkę na imrezie rodzinnej. Jestem od ponad 10 lat instruktorem PZN, ISIA i IVSI. Nie będę jeździł w kasku podczas nauki technik podstawowych na oślej łączce. Zawsze będę jeździł w kasku podczas trenigów na tyczkach i podczas nuczania jazdy sportowej z dużą prędkością. I bedę szczęśliwy jeżeli nikt nie będzie mi narzucał czy i kiedy mam jeździć w kasku bo to moja sprawa. Dzieci w kaskach popieram na 100%.2 punkty
-
A ile dni będziesz w tym sezonie na nartach? Bo moze lepiej powypożyczać i pokombinować co Ci odpowiada, a może w przyszłym roku sytuacja finansowa się poprawi?2 punkty
-
słuchajcie wydaje mi się że kazdy moze wziąśc udział- nie będe dużo mówil po prostuu http://www.mojesilnedrzewo.pl/ niech każdy posadzi swoje drzewo ja juz to zrobiłem:)1 punkt
-
Cześć Przesadziłeś. Z osobami obrażającymi innych ze względu na narodowość czy cechy przypisane jako narodowe nie rozmawiam. Chyba się zagalopowałeś i fajnie byłoby przeprosić. Mitek Cześć Wiesz 40 lat jeżdżę na nartach a 25 lat uczę i jeszcze nie dostałem w głowę orczykiem chyba że sam go sobie puściłem. Masz racje dwa rózne światy i oby Twój był jak najdalej od majego. Jeżdżenie w kasku, bez zrozumienia idei, jest manifestacją a nie przykładem i nie ma nic wspólnego z byciem narciarzem jeżdżącym bezpiecznie - to dość proste ale jak widać trudne do zrozumienia. Dzieci nie mają tu nic do rzeczy bo dzieci po prostu w kaskach jeżdżą i nie trzeba już żadnych przykładów tylko myślących rodziców. Narciarstwo bezpieczne to narciarstwo świadome a nie narciarstwo w kasku - praktykowane na naszych stokach jakże często. Pozdro Chętnie spotkam się na stoku w celu omówienia szczegółów! A tego: Tego nie powinnieneś pisać bo to charakterystyczne... Kiedyś - 13-14 lat temu na Kasprowym wysiadł z kolejki gość w brązowej kurtce i wełnianych spodniach - wiesz jak się wszyscy gapili i śmiali. Narty z miał porzyczone ale widać było że się nie umiał dogadać i dano mu najgorsze paści. Pan poszedł kawałeczek zapiął narty i pojechał.......... I wszystkim kopary opadły do ziemi - bo to było piękne. Był ubrany jak z Lidla to dla niego komplement. Pozdro POzdro1 punkt
-
Aha: jak bedziesz pisał pisma (a powinienes miec ich stanowisko na pismie) to kieruj je zawsze do Prezesa spolki lub czlonka Zarzadu (znajdziesz nazwiska w internecie lub KRS dostepnym na sieci).1 punkt
-
Podstawowa sprawa jest taka, ze nie dochowali warunków waszej umowy (zawartej w formie ustnej). Umawialiscie sie, na konkretna usluge ale efekt byl inny nic to na co sie umawialiscie. W zwiazku z tym mozesz od nich wymagac rekompensaty (ugoda). Kolega w takich przypadkach dzwoni i podaje sie za swojego prawnika, proponuje ugode i grozi ze w innym przypadku kieruje sprawe do sadu. A komu sie chce jezdzic po sądach jesli sprawa dotyczy kilkuset pln i jest sie winnym? I gadaj z wlascicielem a nie serwisantami. Oczywiscie to przy zalozeniu, ze nie poinformowali cię o ryzyku zniszczenia narty przy okazji tej naprawy. Postrasz ich sądem, jesli są duzi to dodatkowo UOKIK'iem. Czasami działa blef, ze o nich napiszą w Fakcie jacy to złodzieje i łobuzy w tym serwisie są... To co zrob od razu, to znajdz telefon do federacji konsumenta, tam ci najlepiej poradzą jakie masz 'oficjalne' mozliwosci.1 punkt
-
Wszyscy Skionlinowcy posadzą Drzewo i będzie ich tak dużo, że wyciągów nie będzie gdzie stawiać:D:D bugajson, pozwól, że dodam w Twoim wątku również link, który pomaga biednym i głodnym dzieciom...wystarczy kliknąć w brzuch pajacyka...sponsorzy płacą za odsłonę tej strony: http://www.pajacyk.pl/ kliknąć, można tylko raz dziennie...więc polecam zaczynać codzienne serfowanie od tej właśnie strony...:)1 punkt
-
Ja bym zaproponował Ost Tirol,konkretnie Kals i Matrei ;http://www.gg-resort.at/ Wg. życzeń w miarę wysokie górki,trasy zróżnicowane,można znaleźć tanie apartamenty (tanie pojęcie względne);http://www.kals.at ,będąc tam znaleźliśmy apartament 4 osobowy za 50 euro w tym domu; http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1349&catid=member&imageuser=4709 ,100 metrów od gondoli i 200 metrów od krzesła Jeszcze tylko nie wiadomo czy dojazd własny czy raczej zorganizowany Was interesuje.1 punkt
-
sluchaj no masz racje ale i tak wydaje mi się ze powinni ok ale co to da ze będziemy się tu pienić jak do nich to nie dotrze:)1 punkt
-
tak mamy poszukaj wyjazdów studenckich do francji:) przejazd i karnet w cenie a śpi się na samym stoku dla przykłądu proszę http://www.snowshow.pl/1 punkt
-
Speedy a ty taki lansiarz?? sprzęt the best ciuszki też a gdzie umiejętności?? laski chcesz wyrwać na pro strój?? Stary zastanów się bo tak jak przemo mowi narty uprawiamy bo to lubimy a nie dla lansu- rozumiem kogoś kto ma kase i umie dobrze jeździć a przede wszystkim to lubi- ktos kto nie kocha narciarstwa a jeździ żeby sie pokazać jest dla mnie 0 jedym wielkim 01 punkt
-
Trochę żałosne że ktoś potrafi się jarać brudasem i bałaganiażem makaronem, stawiając go jako przykład:rolleyes:, w tym konkretnym przypadku w zupełnie nie słusznej sprawie:cool:1 punkt
-
To chyba żyjemy w dwóch światach. Sama jazda na nartach jest lansem i to bardzo pozytywnym bo związanym ze zdrowym stylem życia. A znani mi instruktorzy się lansują i to dobrze. Lans jest zdrowy i jeżeli ktoś się lansuje na to, że dobrze jeździ i dodatkowo dobrze wygląda to super. Jeżeli przy okazji promuje bezpieczną jazdę to jeszcze lepiej. Znacznie gorzej jak instruktor wygląda jakby ubrał się Lidlu bo wtedy już w przy pierwszym kontakcie traci dużo autorytetu, choćby jeździł jak Ligelty Co do kasku to jeszcze raz powtórzę, uważam, że instruktorzy święcą przykładem również małym dzieciom i łatwiej nauczyć ludzi używania kasków poprzez to że będę chcieli naśladować instruktorów niż poprzez przepisy. Oczywiście rób co chcesz, jak kilka razy dostaniesz w głowę orczykiem wypuszczonym przez kursanta to zaczniesz używać kasku, ale wiem, że odpiszesz, że jest to niemożliwe1 punkt
-
Cześć Zaczynasz przekonywac do jeżzenia w kasku metodą: "że to świetny lans" - extra. Nie mówimy tu o lanserach tylko o instruktorach - to dwie różne rzeczy. Kiedyś organizator dał Mi do rozdania instruktorom specjalne kamizelki w celach rozpoznwalności z logiem itd. Po konsultacji z moimi ludźmi dostał odpowiedź żeby sobie wynajał modeli i modelki - to są ludzie, którym się płaci za chodzenie w odpowiednim stroju. Ja nie mam takiego podejścia do roboty i jak ktoś próbowałby mnie zmuszać do zalożenia garnituru gdybym tego nie chciał to jedyne co mógłby zobaczyć to wymówienie - to nie śa zrgumenty za lub przeciw. Może bylbyś uprzejmy odnieść się do marytoryki - vide mój post w temacie - czyli sensowności noszenia kasku w takim czy innym przypadku przez instruktora i prztoczył jakieś inne argumenty poza tym że wypada. Przyład włoski jest tu znamienny - kraj, który w sensie świadomości narciarskiej, tradycji korzystania z usług instruktorów, kultury, profesjonalizmu i organizacji ich pracy przerasta nas o lata świetlne. Tam problem, który poruszasz jest nieznany bo tam ludzie znają się na narciarstwie a nie na pozorach. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
To jakaś paranoja. Na Szyndzielni chodzi wyciąg i jest śnieg ,ile jest to jest ale jest. Na Klimczoku który był swego rodzaju Grenlandią pod względem opadów i długości utrzymywania się pokrywy śnieżnej ,dzisiaj jeździć się nie da. A co do sprzętu to w Turracher Hoehe (i nie tylko) można spotkać całą masę ludzi jeżdżących na wyżej opisanym sprzęcie. Dokładnie ołówki o długości 2 metry i więcej ,buty "tylnowchody" i te niezapomniane kolory . I to nie jakieś "paralityki" za przeproszeniem.Ludziska sobie całkiem fajnie radzą,wcale też nie są to "emeryci" którzy postanowili już nie wymieniać sprzętu. Po prostu wydaje mi się,że są to ludzie którzy nie mają zamiaru inwestować w sprzęt tylko mają zamiar dobrze bawić się na śniegu i już. A może to jakaś "oldscoolowa moda"?1 punkt
-
Korczak kiedyś napisał, że książki dla dzieci powinny być takie jak dla dorosłych tylko, że lepsze i myślę, że to odnosi się również do innych spraw. Osobiście bardzo dobre wrażenie robi na mnie nauczyciel wf, który na lekcje przychodzi w ubiorze sportowym, chociaż wielu z nich nic nie demonstruje i mogłaby prowadzić lekcje w dżinsach, tłumacząc, że tak mu jest wygodniej.1 punkt
-
Okolice Wiednia np. Semmering lub Hochkar - tylko, że z Zakopanego początek drogi masz kiepski aż do Żyliny1 punkt
-
1 punkt
-
do Pawko zrób tak jak Bugi radzi i ja wczesniej napisałem i będzie dobrze .Mam 3 pary Salomonów , z podobnymi wiązaniami na podobnych płytach i tak właśnie ustawiam wiązania .Jak jednak nie masz zaufania do tego co napisane to po prostu zanieś narty do serwisu1 punkt
-
1 punkt
-
Znajomi byli w zeszłą sobotę. Mówili, że czynne były dwie trasy. Dobrze przygotowane. Wrócili zadowoleni.1 punkt
-
cd :W każda niedzielę są organizowane wycieczki do innych Niebios, ja polecam Indonezje i Włochy, najlepsze panienki, lecą na Słowian jak cholera. AIDS nie złapiesz, więc stukasz na całego. Nie polecam wyjazdów do Niebios Arabskich, tacy sami pojebani jak na Ziemi, tu też maja Hamas i Hezbollah, złapią Cię i skrzydła z aureolą zajebią, a wtedy raport. Dużo znanych umarlaków możesz w podróżach poznać, od 1945 prawdziwym gwiazdorstwem cieszył się Hitler, od nas z Nieba Polskiego pojechało 30 milionów go oglądać, pecha miał jak poszedł do knajpy bodajże 10 lat temu. Grupka pijanych kolesi go przecweliła. Afera była na pół Nieba. Listy gratulacyjne nawet z Nieba Izraelskiego przychodziły. Kolesie do raportu poszli, a za Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wołają. Potem w 1977, przyszedł Presley, to fani korytarz Amerykański zablokowali. Kilkaset milionów po autograf poleciało, pojebani. Tu jest tak, że możesz spotkać kogoś komu życie uprzykrzyłeś na Ziemi, rewanżyk gotowy. Ja zostałem w 37' powieszony za zabójstwo żony. Znalazła sobie jakiegoś gacha tutaj, z którym mieszka i ten gach mi dojebał. Nowiuśkie skrzydła mi połamał. Nie podałem go do raportu, żal mi chłopa. Z taka kurwą mieszka, że RAJ to dla niego piekło musi być. Sąsiad obok z pokoju to seryjny morderca z XVIII wieku. Boi się do knajpy chodzić, bo na niego polują. Już 200 lat na niego się sadzą, nawet raz mu wjazd do pokoju zrobili. wszyscy do raport poszli. Znanych w Naszym Niebie jest też masa, Królowie mieszkają na niższych piętrach, ale nie warto tam łazić. Czasami możesz ich w knajpach na 200, i 300 piętrze spotkać. Dzikusy. Zwłaszcza Kazimierz, pije sam przy stoliku i nie odzywa się do nikogo. Rozrywek też mamy pełno, w TV lecą wszystkie kanały ziemskie, nawet te X. W wypożyczalni masz wszystkie filmy jakie na ziemi nakręcono. Sport też jest tutaj szalenie popularny. Co 4 lata SA Mistrzostwa Nieba w piłce nożnej. Najlepsi byli Brazylijczycy, do 68'. Potem w wypadku zginęła ekipa Manchesteru Utd. i Anglicy mieli Mistrza przez 20 lat. W 88' piorun zabił na boisku 8 Zairczyków i teraz Zair to potęga niebiańska. Polacy też grają dobrze. Wpierw nas lali jak cholera wszyscy, ale odkąd doszedł Deyna to ćwierćfinały mamy na każdej imprezie. Mecz z Anglią oglądały 3 mld ludzi na stadionie, a przed telewizorami całe niebo. Przegraliśmy w karnych, Reyman bramki nie strzelił. Żarcie nam dają o każdej porze. Otwierasz lodówkę i zawsze jest pełna. Kible czyściutkie, prysznice też. Przyzwyczaisz się. No, ja idę na karty do sektora D. Wrócę wieczorem, drzwi się nie zamyka. Marian polazł, a ja zacząłem myśleć. Myślenie nie było moja najmocniejszą stroną, więc poszedłem się załatwić. Nawet nie wiecie, jak niewygodnie sra się ze skrzydłami, Odpiąłem je w cholerę i postawiłem obok. Gdy spuszczałem wodę, zdarzyło się nieszczęście, schyliłem się żeby zobaczyć czy czysto zostawiłem, i aureola mi do klopa wpadła. ***** mać ! Poszedłem po jakiś przyrząd do wyłowienia, znalazłem wieszak od sukien i po chwili już suszyłem aureole w ręczniku Mariana. Co tu robić ? Idę się rozglądnąć, po sektorze Krakowskim, skoczę do knajpy, może jakieś laseczki będą. Czas się przyzwyczajać. M Może niedługo Joasia ze smutku za mną wykituje i dołączy ? Fajnie by było. Zapisałem sobie na kartce nr pokoju, żeby się nie zgubić i polazłem schodami do knajpy. Długo lazłem, co chwila spotykałem zawianych aniołów - znak że dobrze idę. Wreszcie mym oczom ukazała się knajpa - no, to jest knajpa!! Wielkości Maracany, stoliki 4-osobowe, bar cały z złota. Przyśpieszyłem kroku, wyminąłem grupkę najebanych w trupa aniołów śpiewających : - NIECH ŻYJE NAM REZERWA !!!!' i już byłem przed ladą. Barmanem był Ogromny Anioł z wielkimi wąsami. Poprosiłem o setę i piwo, do żarcia wziąłem tatara i ogóreczki. Poszukałem wzrokiem miejsca, z którego mógłbym obserwować sale i siadłem przy stoliku oznaczonym nr 210. Koło mnie toczyła się zażarta kłótnia między kilkoma aniołami: - Ty dupa jesteś nie Janosik ! - Ja nie jestem Janosik ?!! Ty ***** zajebany... Jak ja ludzi prałem w Ojcowie, to ty jeszcze w worze u starego hulałeś... Tak to okazało się, że Janosik faktycznie żył. Po piwku lać mi się zachciało, więc poszedłem do klopa. Pod drzwiami spał jakiś siwy Anioł, bez aureoli, pewnie mu zajebali. Kopłem go w biodro i mówię: - Dziadziuś, wstawaj bo Ci bachora podrzucą Mruknął coś i obrócił się na drugi bok. Twarz jakaś znajoma. Ale nie kojarzyłem skąd go mogę znać. W kiblu wszystkie ściany zapisane, nad moim pisuarem widniał napis: PONIATOWSKI PEDAŁ, POLSKE SPRZEDAŁ Niżej było: CRACOVIA MISTRZ POLSKI 1927 he, he... dopisałem: III LIGA - A.D. 2001. Jak wróciłem do stolika to Janosik już spał na stole a jego kompan wylatywał właśnie z knajpy. Wpierw on, potem skrzydła. Powiedziałem barmanowi, ze jakiś dziadziuś śpi pod kiblem, można by go przenieść bo drzwi tarasuje. Barman machnął ręka: - To Bierut, pije już tak od 20 lat jak go żona z Sobieskim zostawiła.Aureole zostawia w barze i chleje na umór. Wziąłem jeszcze raz to samo i oglądałem aniołów. Przeważnie młode chłopaki, skrzydła u niektórych żółte od dymu z fajek, cwaniacko aureole na bok założone, kufle w łapach i dyskutują o czymś. Zastanawiałem się czy swoich tu w Niebie nie poszukać, ale zdecydowałem, ze jeszcze nie czas. Może później. W drodze do pokoju wyrwałem fajną anielice, Marzena. Zmarła w dwa lata temu na raka. Śliczna dziewucha, umówiliśmy się na wieczór w knajpie. Mi się spać chciało, tyle emocji.... Obudziło mnie szarpanie i krzyk Mariana, bladego jak prześcieradło Mariana: - wstawaj, coś ty narobił !! Wstawaj... chłopie coś ty wykręcił ?! Nie wiedziałem o co mu chodzi. Okazało się, ze szuka mnie od godziny cała straż Niebiańska. Mają mnie doprowadzić do Głównego.... Przeraziłem się. *****, za co ? Za kopnięcie Bieruta ? A może za wyrwanie jakiejś szychy niebiańskiej ? Nie wiedziałem czy spieprzać do innego Nieba, czy poddać się. Po chwili było za późno, bo kilku blondynów wpadło do pokoju i pod ręce mnie wyprowadzili. Całą drogę nic nie mówili, wszystkie Anioły się za nami oglądały i coś szeptały. Pewnie myśleli, że do Raportu idę. Po kilku godzinach jazdy (jechaliśmy jakimś łazikiem) dotarliśmy pod drzwi z napisem DYREKCJA - GŁÓWNY SEKRETARIAT. Wprowadzono mnie do środka. Za biurkiem siedział mały chłop, z bokserskim nosem i grzywką ulizaną na lewy bok. Nad łbem mu hulała purpurowa aureola. A skrzydła miał błękitne. Ładnie to kolorystycznie wyglądało. Wskazał mi fotel, uśmiechnął się i poczęstował ćmikiem. Potem tak patrzył na mnie i powiedział do mikrofonu: - Pani Zosiu, wprowadzić strażnika Rafała W. Wlazł młody, przestraszony anioł. Nerwowo ugniatał palce i przestępował z nogi na nogę. - No co tam, strażniku Rafale.. Popiło się na służbie ?! Co?!! - zagrzmiał Główny. - Ale .. ja... - Jakie, *****, JA... Jakie ja ? Opiliście się i nie tego sprowadzili co potrzeba. Chłopak miał jeszcze długo żyć, a wy mu taki kawał wycinacie. Pokoje żeście pomylili. Ryszard miał żyć, a obok w pokoju już tydzień staruszek na gruźlicę umierał. I dalej umiera. Zdegraduję was!!! - grzmiał dalej Główny. Ja sobie ćmika jarałem i zacząłem co nieco kapować. Rafał się opił i pomyliło mu się. Może mnie cofną na Ziemie... - I co my z panem, panie Rysiu zrobimy ? - popatrzył na mnie po ojcowsku - Musimy pana cofnąć, chyba, że chce pan zostać... Kurna, nie wiedziałem. Zostawać, czy iść na Ziemie. Tu jest chyba fajnie. Za kilkanaście lat może chłopaki z osiedla dołączą, Polska gra w ćwierćfinałach, laski są świetne. ale znów na Ziemi, Lew, Joasia, chłopaki ze spirytusem, Polska w finałach, Legia mistrzem, Wisła z każdym prawie dostaje..., Mamusia mi gotuje... - Wracam. I tak tu trafię z powrotem, więc nic nie tracę. Główny odetchnął z ulgą. Musieliby dziadka uzdrawiać, żeby przeżył moje życie, a plan cudów już wykonali na ten rok. Pożegnałem się z Głównym, Rafałowi dałem w pysk, wziąłem paczkę szlugów i odprowadzono mnie do recepcji. Cherubin z lokami jak mnie zobaczył to mu szczena opadła. Anioły na mnie z zazdrością patrzyły, jak mnie wrzucają do tunelu z którego wylatują co chwila kolejne dusze. Błysło, hukło i znalazłem się znów w mym ciele. Spocony, ciężko oddychając leżałem na Joasi. Tak samo spoconej i ciężko oddychającej: - Nie uwierzysz, Kochanie jaką miałam jazdę... - Oooo, a jaką ja..... ------------ Jadę jutro do ziemi świętej. - Łoł! Super. Droga taka impreza? - Darmo. - Nic nie płacisz za wyjazd do Izraela??? - Jakiego, qrwa, Izraela? Jadę na wycieczkę po Browarach Tyskich.1 punkt
-
Jeśli wiązania na nartach są zamontowane poprawnie to przód i tył powinny być ustawione na taka sama wartość np 325. niektóre wiązania oprócz tego maja dodatkowo regulacje "śrubowa" lub zapadkową (dawniej salomony na pewno teraz nie wiem kto stosuje takie rozwiązanie z zapadką)z tyłu (nie pomylić ze śrubą od siły wypięcia) i tą regulacją można dodatkowo korygować tył nie zmieniając przodu. są też wiązania które po ustawieniu jednakowo przód i tył na jedna długość np.325 , można w całości , przesunąć do przodu lub do tyłu w celu przesunięcia środka ciężkości(coś takiego ma np. atomic race 412) z tego co opisujesz to ktoś przekręcił wiązanie do tyłu, ja bym oddał nartę jeśli kupiłeś ja allegro i może osobiście podjechać a nie odsyłać (bo koszty odesłania będziesz musiał sam pokryć) jeśli jednak chcesz zatrzymać narty to pozostaje odkręcić przód, sprawdzić czy były wcześniej montowane,jeśli nie to zakołkować stare otwory i zamontować na nowo przody. jeśli jednak są stare otwory to trzeba sprawdzić jaki był powód zmiany. jeśli "gwinty są wyrwane to nie polecam użyć ich po raz drugi, jednak jeśli tylko wykręcone to jak poprzednio kołkujemy niepotrzebne a przody montujemy najlepiej na klej. jeśli nie masz sprzętu lepiej oddaj to serwisu.1 punkt
-
To żadna reklama i nie mam z tym Panem nic wspólnego. Mitek wykasuj ze swojego posta mój cytat. Ja ze swojego usunąłem. Tak na marginesie to co piszesz jest pokazane i chyba wszystkim nam chodzi o to, by robić to co lubimy coraz lepiej. A co to pozycja zrównoważona mało kto wie na stoku. Kiedyś wszak było tylko - "na języki" i "ciałem w linii spadku stoku".1 punkt
-
Juliany - 16.01 W niedziele bylem na Julianach w Szczyrku. 0745,parking pelny samochodow. Szybko szybko na gore,pierwszy zjazd.. okej,twardo,przyzwoicie przegotowane.Potem szybko do kasy,karnet do 13,wyjazd na gore. startujemy na dol.. kurde naprawde twardo i lod.... i buuuuuum.nie do konca wiem jak to sie stalo ale w prawym luku na krawedzi wewnetrzna narta ustawila mi sie w pewnym momencie do gory stoku i prawie wyrwalo mi noge. pojezdzone mam jak na razie.nie ma zlamania,ale pradwodopodobnie chrzastka albo lekotka uszkodzona.Zal bo warunki nadawaly sie do jazdy,ale przez ten pospiech calkowicie zapomnialem o rozgrzewce i dupa.od 10 kolejka max,ale juz mnie to nie interesowalo bo siedzialem na piwku. Obym sie do 20-go marca wyleczyl, dolomity czekaja. Pozdrawiam i niech nikt nie zapomina o rozgrzewce!1 punkt
-
Chłopaki... poszkolcie maluchów po 4, po 5 lat przez pare godzin . To naprawde nie jest tak że większość z nich (nas? ja poki co PI ale mam z tym styczność) jeździ bez kasków dla szpanu choć na pewno znaleźli by się i tacy ale po prostu w kaskach jest mega gorąco i gdy nie chłodzisz glacy co ma miejsce podczas jazdy noonstop to pod pokrywką robi się naprawde mokro . Zaraz ktoś napisze że ok ale 4 latków nie szkoli sie na dużym stoku tylko na małym a na dużym powinno sie mieć kask - zgodze sie, tylko weźcie pod uwage że każdy jest tylko człowiekiem i nie zawsze zdąrzy pobiec do jakiejś budy(biura) ubrać kask kiedy np ma lekcje na dużej górce . Kaski na szkoleniach sportowych to zupełnie inna bajka tutaj każdy instruktor z którym jeździłem miał na głowie coś twardego wiec może tego trendu tak nie zauważam ? nie wiem... pozdrawiam. A i jeszcze tak poza tematem nart ale okolicznosci podobne, dlaczego instruktorzy jazdy samochodem jeżdżą bez pasów?1 punkt
-
1 punkt
-
Instruktorzy bez kasków Super temat, obserwuję to od lat i widzę instruktorów w kaskach i bez i nie ma tow wpływu na poziom komunikacji. Może zrobimy ankietę dla forumowiczów (przyznaję się nie wiem jak) i będziemy glosować a jak wyniki głosowania prześlemy do SITN to powstanie zalecenie aby jeździć w kaskach. Drugą ankietę można zrobić pt, instruktora której szkoły widziałeś w kasku? Pozdrawiam, Speedy-1 punktów







