Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      7 967


  2. mihumor

    mihumor

    VIP


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      3 592


  3. ROSSIGNOL

    ROSSIGNOL

    Zablokowany użytkownik


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      1 396


  4. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      16 751


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 27.02.2011 uwzględniając wszystkie działy

  1. Na ostatni wyjazd z uwagi że jechałem sam, aby mi nie było smutno zabrałem 3 pary nart. Pierwsza z nich to narta którą posiadam do 2 sezonów, to Fischer RC4 SL: Druga narta jest również moja którą nabyłem w tym sezonie, to Blizzard Magnum 8.1: Trzecią nartę otrzymałem do testów z firmy Sport XXL z Mikołowa dzięki uprzejmości jednego z przedstawicieli tejże firmy(dziękuję), a była to narta Blizzard G-Power Full Suspension IQ, której byłem szalenie ciekawy: Pierwszy dzień rozpocząłem, a jak że do mojej SL, rozgrzewałem się na niej ok 2 godzin. Po czasie rozgrzewki postanowiłem przesiąść się na Blizzard G-Power Full Suspension IQ. Pierwsze odczucia po przepięciu się z SL to fakt łatwości inicjowania skrętów i dalej lekkiego i precyzyjnego pokonywania skrętów. Narty posiadają niewiarygodną zdolność tłumienia drgań na twardym i nierównym stoku, nawet przy dużych prędkościach. Również bardzo dobrze radzą sobie w kopnym śniegu, czy jeździe po tak zwanym cukrze, oczywiście trzeba je wtedy lżej i węziej prowadzić, ale po wjechaniu w taki teren następuje to jak by intuicyjnie. Gdyby były dłuższe to w zupełności zaspokoją potrzeby wielbiciela nart GS, narta którą miałem była długa na 174 cm, następna długość to 181 i myślę że dopiero na tej długości była by super zabawa:). Widzę w nich 2 wady, lodu to one się jednak boją, albo po prostu ja sobie z nimi nie radziłem na lodzie, a druga wada to wadozaleta, są po prostu ładnie i wzbudzają zainteresowanie, jak na razie w moim przypadku pozytywnych ludzi, ale trochę je strach zostawiać bez opieki.... Narty do tego stopnia mnie urzekły że 2 dnia będąc w Obertauern nie musiałem się specjalnie zastanawiać który sprzęt wybrać i tak już pozostało do końca że była to moja wiodąca narta. Blizzard Magnum 8.1 to narta jak można wywnioskować z cyfr w nazwie 81 mm szeroka pod butem, przy czym ma dość radykalne taliowanie co skutkuje siedemnasto metrowym promieniem skrętu przy długości 172 cm. Choć to moja narta i w zasadzie maiłem ją na nogach na kliku wyjazdach w "naszych" górkach to tak naprawdę nie potrafiłem nic o nich powiedzieć, jedynie tyle że da się na nich skręcać i tak naprawdę o jej walorach przekonałem się podczas ostatniego pobytu w Skiamade. Super mi się jeździło na tych nartach po miękkim i rozjeżdżonym stoku, lub równym twardym. Znakomicie spisują się w kopnym śniegu, niestety nie miałem okazji przetestować ich w puchu. Zdecydowanie nie nadają się te narty na twarde ale już zmęczone całodzienną jazdą nierówne trasy i nie chodzi o popularne muldy, lecz drobne nierówności które wprowadzają narty w turbulencje, a ta narta wyjątkowo źle sobie radzi z takim zjawiskiem. Również na stromych trasach nie potrafiłem ich ujarzmić. No i jeszcze słów kilka o mojej "pierwszej" narcie, no... cóż rzec... obie powyżej opisane narty są świetnie i godne uwagi, ale i tak kocham slalomkę. Efekt jest taki ze jak pewnego dnia stwierdziłem koło południa że trasy są w dobrym stanie i można założyć SL, to po 16 do samochodu się niemal czołgałem z myślami w głowie że jakie to szczęście że wyciągi wyłączają o 16 i że nie są czynne jak market do 22:D
    8 punktów
  2. Pomimo poważnych wątpliwości, czy nie będą dla mnie za trudne – jestem 100 % amatorem, jeździłem kilkanaście lat, potem miałem kilkuletnią przerwę, znów zacząłem jeździć od zeszłego sezonu - za namową, kupiłem nowe, „komórkowe” Heady Worldcup iSL RD 2010/2011 o dł. 160 cm. Dziś zabrałem je po raz pierwszy na stok. Jeździłem po trasie, która ma niecałe 800 m długości i średnie nachylenie około 24 %, a bez ostatniego, płaskiego odcinka średnie nachylenie około 28 %. Temperatura od 0 do +3 stopni Celsjusza – w słońcu pewnie więcej. Na trasie, po jej zacienionej stronie beton i równo, po drugiej stronie rozjeżdżony, miękki śnieg, „kasza”, gdzieniegdzie niewielkie muldy. Stosunkowo mało ludzi. Heady naostrzone na 87/0,5. Do porównania miałem jeszcze Fischery Worldcup SC PRO 2010/2011 o dł. 155 cm, także naostrzone na 87/0,5 przez tą samą osobę, a także narty mojej narzeczonej Atomic D2 VF 75 Women o dł. 157 cm/na jeden zjazd, po ich wyrwaniu nieomalże siłą /, naostrzone Pan Bóg raczy wiedzieć jak – nie ja oddawałem je do serwisu. Buty Nordica Dobermann EDT PRO 130. Przechodząc do wrażeń, zaczęło się od sporego zaskoczenia, bo Heady pomimo potężnej, przykręcanej płyty (części przednia i tylna połączone czymś w rodzaju, w większości metalowego, pałąka z wiązań Head /w istocie Tyrolia/ Race Freeflex Pro), w płaszczyźnie podłużnej są zauważalnie bardziej miękkie od Fischerów, choć jednocześnie znacznie bardziej sprężyste. Ich pełne ugięcie, choć nie należę do najcięższych (ważę około 70 kg i mierzę 173 cm) nie sprawiało mi najmniejszych problemów. Drugie zaskoczenie, że jazda na nich tzw. skrętem szuranym, pod warunkiem, że zachowuje się balans i nie da się im wyjechać spod siebie, nie sprawie żadnych problemów i nie jest niebezpieczna – ani jednego niespodziewanego zakrawędziowania. Puszczone płasko zgodnie z kierunkiem spadku stoku momentalnie zaczynają wprawdzie myszkować – rodzaj bardzo szybkiej osyclacji (głównie) dziobów w płaszczyźnie poprzecznej, ale jeśli nie będzie się chciało, to same nie zakrawędziują. Da się na nich jeździć na krawędziach nie wkładając w skręty większego wysiłku, spokojnie i komfortowo (idą przez wszystko jak „czołg”, co może być, w jakiejś mierze, zasługą ich bardzo dużej masy), także dłuższym skrętem, pod warunkiem jednak, że nie ani chwili na tyłach i nie z rozkładem ciężaru ciała na każdej z nóg po 50 % (poniżej będzie jeszcze mowa o tym, dlaczego nie). Tyle tylko, że póki sił wystarcza, w ten sposób jeździć się na nich nie chce … Jeśli bowiem, pojedzie na nich nieco szybciej i mocno dociśnie, wprawiają w euforię. Rewelacyjnie trzymają, bez względu na nawierzchnię – jeśli się nie popełni błędu ma się absolutną pewność, że krawędzie nie puszczą, jadą jak po szynach, bez najmniejszego ześlizgu (podobno to efekt bardzo dużej sztywności poprzecznej, będącej wynikiem użytych materiałów i sposobu ich łączenia, nie do zastosowania w produkcji nart sklepowych, bo wymagających wykonania nart praktycznie od „A do Z” ręcznie). Wejście na krawędzie i przejście z krawędzi na krawędź błyskawiczne i bez najmniejszego wysiłku – nieporównanie szybsze i łatwiejsze, niż w przypadku jakichkolwiek sklepowych „slalomek” na jakich miałem okazję jeździć (i to zarówno obecnie produkowanych, jak o tych bardziej wymagających, z nieodległej przeszłości); różnica jak między sklepowymi „slalomkami” i „allroundami” mającymi grubo powyżej 70 mm pod butem. Do tych nart idealnie pasuje określenie „same skręcają” z zastrzeżeniem: „jeżeli im pozwolisz”. Wykonanie na nich skrętu pod górę stoku – jeśli ktoś lubi – to fraszka. Dają niesamowitą radość z jazdy. Ze skrętu w skręt nie tyle katapultują, co wystrzeliwują, jednak podczas takiej jazdy wymagają pełnego skupienia i koncentracji – odpuścisz na chwilę, a urwą ci głowę. Odchylenie na stromym, choćby na chwilę, do tyłu – jeśli natychmiast tego błędu nie skorygujesz, narty wyjadą spod ciebie i leżysz. Oprzesz większość ciężaru ciała na górnej narcie (i wystarczy niewiele więcej, niż na dolnej – stąd moja wcześniejsza uwaga o jeździe 50 % na 50 %) , a krawędź górnej narty dosłownie wgryzie się w śnieg i nie puści; zostaniesz za nartami, które momentalnie przyspieszą tak, że najprawdopodobniej nie zdołasz skorygować błędu i w najlepszym wypadku przejedziesz się bokiem oraz … po stoku /moja druga „górna narta” w tym sezonie /. Fischery, w porównaniu z Headami: wymagają znacznie więcej wysiłku by zainicjować skręt, dużo mniejsza dynamika (tzw. kop – choć „Fischery wybrałem wśród sklepowych „slalomek” m.in. ze względu na, w moim odczuciu, niezłą dynamikę) i przejście z krawędzi na krawędź; trzeba je też mocniej „dociskać” w każdym skręcie, żeby skręty wycinały do końca; trzymanie krawędzi bardzo dobre, pewne, ale na betonie z minimalnymi, w pełni przewidywalnymi ześlizgami; w jeździe po nierównym podłożu bardziej nerwowe od Headów, ale i tak bez problemów; jednak, co bardzo ważne, znacznie więcej czasu na naprawę błędów. Górna narta? Zanim Cię przeciągną po stoku, jeśli jesteś w miarę sprawny, w 95 % przypadków zdążyć wrócić nad obie; podobnie, gdy Cię wyprzedzą. Po przesiadce na Atomica: zaraz, zaraz, czy ja mam na nogach narty, czy zjeżdżam na samych butach? Jak na same buty, jednak coś zbyt płynnie – po Headach i Fischerach czułem się tak, jakbym w ogóle nie miał przypiętych nart; leciutko, mięciutko. Trzymanie na betonie? Lepiej omijaj beton, albo przejedź przez niego płasko, bo utrzymasz ja do końca na krawędziach albo nieeeeeeeee … W miękkim śniegu – super do absolutnie bezstresowej, relaksacyjne jazdy; wybaczają wszystko, nie wiem co by trzeba zrobić, żeby zaliczyć na nich „glebę”; leniwe z krawędzi na krawędź /jakby musiały trochę pomyśleć przed wykonaniem skrętu./ Szukając, nieco na siłę, analogii motoryzacyjnych: Atomic D2 VF 75 Women 2009/2010 – mały SUV, taka Toyota RAV4, Honda CRV, itp. Fischer RC 4 WC SC PRO – bo ja wiem ..., BMW M5, Audi RS6, Mercedes E63 AMG; „ Komórki” Heady Worldcup iSL RD – nie dociskane, jak rajdówka S 2000 poza odcinkiem specjalnym, a dociskane jak rajdówka S 2000 na odcinku specjalnym; „Komórki” dla zawodników PŚ i inne wykonywane na indywidualne zamówienie – pewnie jak rajdówka grupy „B” (dawno wycofanej ze względów bezpieczeństwa), potrafili je prowadzić bezpiecznie tylko prawdziwi mistrzowie. Podsumowując: pokłóciłem się z narzeczoną (choć nie na długo), bo nie potrafiła zrozumieć, dlaczego po upływie okresu ważności karnetu czasowego, z Headami na nogach, mówiłem do niej, co kilka minut: jeszcze tylko raz, najwyżej dwa razy …
    3 punkty
  3. Osobiście bawiłem się świetnie, i każdego zachęcam do startu. Moje miękkie kolana przed startem, w niczym nie przeszkadzały, mi w eliminacjach. Po sygnale, udało się szybko dobiec do nart i pomimo że ruszyłem jako 2 na trasie wyprzedziło mnie jeszcze 2 zawodników. Ostatecznie w eliminacjach byłem chyba 35 po podsumowaniu czasów narciarzy, a numer przydzielony na finał to 58. Sam start w finale nie należał do udanych, stałem w 6 linii, po ruszeniu prawie 2 razy leżałem jak dostałem kijem miedzy nogi, kiedy w końcu wpiąłem narty poczułem ulgę że to już , niestety na trawersie zaraz na początku trasy, na jedna z nart postanowił usiąść mi jakiś snowbordzista. Nie wiem ile czasu i pozycji straciłem, bo potem już leciałem na krechę gdzie tylko się dało. Niestety wiele osób hamowało przede mną w niektórych miejscach, tak że wjeżdżało się w biała chmurę, i też trzeba było hamować. Lukee przed miejscem które jest na foto ustawili 4 skręty dość ostre żeby zwolnić i się w tym zwężeniu nie zabić, właśnie na nich mijałem już rozwaloną Ewę. Po tym zwężeniu był lekki skok i potem już pełnym piecem do mety po płaskim gdzie udało sie jeszcze łyknąć paru narciarzy i sb. Generalnie imprezę oceniam pozytywnie, bardzo się mi podobało, ja jechałem z założeniem dobrej zabawy i samego udziału, walka o zwycięstwo jest poza zasięgiem wiec się jakoś nie spinałem specjalnie. Co do samego bezpieczeństwa, z tego co widziałem tylko jedna osoba została zwieziona przez Horska Sluzbe skuterem na dol. Reszta dotarła o własnych siłach. Chodź na trasie mijałem nie zliczone ilości kijów, wypiętych nart i ludzi zbierających się ze stoku. Ogólnie na koniec powiem że chce wrócić za rok.
    3 punkty
  4. Witam w końcu dotarłem do domku i ogarnąłem to wszystko, co przez ostatnie dwa dni się działo a wyglądało to tak. Jak wszyscy wiedzą kilku foroficzów wybrało się na RBZNK eliminacje sobota ja osobiście wstawiłem się koło południa na Szymoszkową, ponieważ byłem tam pierwszy raz chciałem się wjeździć w trasę żeby potem nie mieć cykora. Niestety zabrałem ze sobą rodzinkę, młody nie zjechał z samej góry wiec bujałem się na krótszej kanapie do 16: 00 potem jak zwykle wysłałem ich do knajpy a sam zaliczyłem trzy razy całą tarse spokojnie to wyglądało myślę dam rade bez problemu tym bardziej, że organizator uprzedził, że będzie prosta trasa tylko zjazd bez udziwnień. Trasę zamknęli o 16: 30 i zaczęły się przygotowania do eliminacji pokazało się więcej uczestników, tak sobie patrzyłem na nich jak są do tego przygotowani i w tym momencie pomyślałem sobie, co ja tu robie, ale nic zacząłem się rozglądać za znajomymi, bo do tej pory nikogo nie spotkałem w końcu przed samym startem wypatrzyła mnie efcia_ a potem znalazła jeszcze smiths23 pogadaliśmy sobie przed startem pośmiali i dobrze, bo adrenalina rosła z upływającym czasem. W końcu nastała godzina Zero i ruszyły eliminacje pierwsze panie i tu efcia_ pokazała klasę pierwsza w grupie awans bezpośredni, no jazda na górę, bo niedługo ja wyjechałem a tam taśmowo odprawiają zawodników adrenalina skoczyła mi tak, że mało mi serce nie wyskoczyło, ale co tam przecież teraz już tylko w dół. Przyszedł czas na moja grupę poszliśmy ustawić nary i z powrotem na start jakieś 40-50m od pozostawionych nart, wszyscy gotowi widać, że każdy nabuzowany, jak sk…………… i strzał poszli ja z nimi biegnę idzie dobrze jestem w czołówce dobiegam do nart ku……….. to nie moje i się spie………o wszyscy poszli ja za nimi na początku nie mogłem ich dojść, ale na wypłaszczeniu siadłem na tyłach i jazda jeden drugi trzeci mijam ich jeszcze paru przede mną dochodzę ich i fak zapomniałem o skoczni przed metą a ja na tyłach siedziałem jak wyje……ałem to przejdzie do historii w locie myślę może wpadnę na metę na plerach, ale skąd zatrzymałem się 2m od niej pozbierałem się tak szybko jakbym nart na nogach nie miał w oddali słyszę głos tata tata tata niezły obciach przy synu chyba najmłodszy kibic, jaki tam był w tym czasie. Miałem takiego pałera wtedy, że nic nie czułem po tym upadku gadam z efcia_ potem żonką i synem mówię idę oddać karnet i nie poszedłem jak mnie kolano zaczęło boleć nie mogę chodzić okazało się, że przyłożyłem sobie kantem narty w nie lekkie rozcięcie skóry, ale ból nie do wytrzymania. Nic myślę i tak nie wszedłem do finału jedziemy na stancje tam tabletki przeciw bólowe prysznic i spanko nagle dostaje SMS „zapraszamy do finału” jak to możliwe czas miałem marny?? chyba, że więcej było takich orłów jak ja. Ranek następnego dnia budzik dzwoni 4: 30 chcę wstać, bo na finał jadę niestety z bólu mi gębę wykrzywiło i znalazłem się na podłodze cisnęły się przekleństwa na usta, ale na tym zakończył się finał dla mnie. Tak wyglądały zawody dla mnie trochę się źle skończyły, bo teraz z tydzień przerwy będę miał, ale już czekam na przyszły rok. Pozdrawiam
    3 punkty
  5. W SzCyrku będą inwestycję i bezpłatne parkingi...
    3 punkty
  6. Z pamiętnika lamusa cd. Wróciłem właśnie z ferii, dlatego pozwalam sobie kontynuować wątek poświęcony moim skromnym wysiłkom na niwie narciarskiej. A zatem pokrótce: Tej zimy dokonałem postępu, który zaskoczył mnie samego. W Cichym znalazłem stok (nawiasem mówiąc jest na sprzedaż, był na forum wątek na ten temat) idealnie nadający się do nauki - co prawda krótki (450 metrów), za to w miarę ostry i do tego pusty, pozwalający rozwinąć skrzydła. Postanowiłem wyzbyć się na nim lęku przed prędkością, który w zeszłym roku powstrzymywał mnie przed jazdą na krawędziach. No i udało się! Z każdym zjazdem czułem się lepiej i pewniej, a miejscowy instruktor był wielce zdziwiony, że ma do czynienia z drugorocznym narciarzem. Połączenie prędkości z poczuciem pełnej kontroli dało mi ogromną przyjemność i satysfakcję. Po tygodniu wprawek odważyłem się jeździć ciętymi skrętami na stoku w Witowie. Okazało się, że mogę jeździć bezpiecznie, pewnie i do tego w miarę szybko. Nauczyłem się też korzystać z kijków ułatwiając sobie balansowanie - w zeszłym roku majtałem nimi gdzieś w górze, i przydawały mi się głównie do podpierania w kolejce do wyciągu. Trzeba było widzieć rozdziawione gęby moich znajomych, którzy - mimo że jeżdżą na narty co roku od wielu lat - zatrzymali się w rozwoju na poziomie zwożenia na dół, kiedy to po paru ciętych skrętach znikałem im z oczu, po czym czekałem na nich na dole. Mój dobry kolega jeżdżący zresztą ładnym, staromodnym śmigiem wyznał, że moja prędkość przekracza jego barierę strachu. Stok, który w zeszłym roku wydawał mi się taki długi, a do tego na końcu niebezpiecznie stromy, jakoś tak zmalał i dziś wydaje mi się plaskatą górką, dobrą do uczenia dzieci, a nie do poważnej jazdy. Oczywiście zdaję sobie sprawę z rozmaitych niedostatków i tego, że przede mną jeszcze wiele odkryć i nauki. Jednak dokonałem pewnego przełomu. Przestałem się bać, jeżdżę już mniej więcej na luzie, no i mam wrażenie, że kiedyś osiągnę poziom przyzwoitego narciarza rekreacyjnego. A, jeszcze jedno - moje pacholęta przestały z tatki drzeć łacha i nabrały do niego szacunku;) Pozdrawiam!
    2 punkty
  7. a tak to wyglądało live: http://www.redbull.pl/cs/Satellite/pl_PL/Red-Bull/001242776441417 pierwsze wideo od red bull'a:)
    2 punkty
  8. Ehh, po eliminacjach I miejsce open wśród kobiet z przewagą 4 sekund nad drugą i druga dziesiątka wśród wszystkich uczestników, niestety w finale masakra i zderzenie ze snowboardzista przy prędkości ok 100 na h Moje przemyślenia sa takie, ze o ile same eliminacje były fajnie rozgrywane w ok 20-osobowych grupach, o tyle sama metoda przprowadzania finału się trochę nie sprawdza. Na starcie dochodziło do licznych przepychanek, narty były niepoukładane w kolejności, ludzie przewracali się nawzajem, można było z łatwościa zarobić z łokcia w szczękę. Na samej trasie tez masakra bo wielu narciarzy wolniejszych szybciej pobiegło/lepiej się dopchało i potem hamowali na trasie co było bardzo nierozsądne bo ci szybsi, którzy zostali z tyłu w nich wjeżdżali ;/ Moim zdaniem przydał by się podział choćby narciarze/snowboardziści albo na grupy pod względem szybkości. Przy takich samych warunkach jak w tym roku nie wystartuje ponownie ponieważ finał stwarza zbyt duze zagrozenie dla zdrowia, a na kreche moge sobie pojeździc sama wjeżdżając rano pierwszym wyciągiem.
    2 punkty
  9. Jakie to szczęście, że nie ma za wielu tych złotych, bo poszedłbym z torbami
    2 punkty
  10. Proszę o ocenę jazdy mojej lepszej połowy, 2 zima jazdy. Z podziękowaniem Tadeusz
    2 punkty
  11. Portal skionline.pl znalazł się w 20. najpopularniejszych stron o tematyce sportowej w Polsce (badanie Megapanel PBI grudzień 2010). Nasza strona zajęła 14. miejsce tuż za Grupą Eurosport i kolejny rok z rzędu jest najpopularniejszą stroną o tematyce narciarskiej w Polsce!
    1 punkt
  12. Witam,wstawiam parę fotek z piątkowego pobytu w Ruzomberok-Malino Brdo http://www.skipark.sk/pl/ https://picasaweb.google.com/101724630203270906131/RuzomberokMalinoBrdo?feat=directlink W piątek było bardzo zimno i mróz trzymał cały dzień,trasy ok,mimo że śniegu w okolicy bardzo mało,tylko na górze jest trochę naturalnego,niżej beton.Jeździło się bardzo fajnie,praktycznie bez kolejek,minerałów na trasie brak.Trasy są łatwe tak że trudno się rozgrzać,dopiero w Basenowej osiągnełem właściwą temperaturę... http://www.besenova.com.pl/ pozdrawiam
    1 punkt
  13. Kurde! coś się zaczyna dziać. Co raz więcej inicjatyw i mądrych wypowiedzi na temat upadku narciarstwa w Polsce. Najpierw List Bachledy do Premeiera w sprawie Zakopanego, teraz Kamil Durczok Naczelny Faktów pisze o swoim punkcie widzenia na tą sprawę. Polskie góry toną w zalewie ekoszachrajstwa Może wszyscy razem wywrzemy jakąś presję na polityków, aby zaczęli zmieniać prawo.
    1 punkt
  14. Jestem pełen uznania dla Mario Matta, który wygrał dzisiaj salom. Na uwagę zasługuje fakt że na dwóch pierwszych miejscach znalazły się narty Blizzard. Drugie miejsce zajął Reinfried Herbst, z którym miałem okazję rozmawiać na ispo w Monachium. Powiedział, że miał okazję jeździć na nartach z systemem Full Suspension, które byty przygotowane przez jego serwisanta i.. były tylko kilka setnych wolniejsze od jego nart.
    1 punkt
  15. zwierzak to ty ?? fajna fotka dla potomności
    1 punkt
  16. w sumie twój kolega ma rację - na nartach człowiek powinien się "luzować":) ale jak stoisz kulturalnie w kolejce a jakiś idiota za tobą wjedzie ci kilka razy prawie że do du.... oczywiście po nartach , no to zabić wtedy takiego to mało:cool:. Ale generalnie luzik:)
    1 punkt
  17. Szczyrk Czyrna SoliskoByłem po miesiącu przerwy, jeździłem od 8:30 4 godziny. Warunki na trasach dośnieżonych dobre i bardzo dobre, najwięcej lodu było niestety na mojej ulubionej Bieńkuli! Dziś nie mogę powiedzieć że było mało ludzi, wszędzie praktycznie stania na kilkanaście minut, najkrócej czekało się w Czyrnej.Oczywiście z wyciągami dziś też były jaja, o 9:00 stanął wyciąg na Golgocie, ja naszczęście byłem wtedy na Bieńkuli,o godzinie 11 natomiast spadła lina(a było bezwietrznie) na Halę Skrzyczeńską, ale ja wtedy byłem na Julianach:) Po około 30 minutach wyciągi ponownie działały:) Pogoda dopisała ale temperatura poszła w górę, w południe było gorąco!Pozdrawiam
    1 punkt
  18. po pierwsze: miło było poznac:) a teraz krótkie podsumowanie:P eliminacje opisał wam nurek, grupy szły jedna za drugą, adrenalina na stracie była i o to chodziło! niestety start mojej grupy był pod koniec i trasa biegu byłą już lekko wyślizgana i trzeba było uważac żeby nie wypaśc poza trasę co mi groziło ale utrzymałem się i ruszyłem w połowie grupy, na dół ponad minutke i po strachu, choc przez te gorne slizgi w biegu obawialem sie o czas, ale wieczorem dostałem sms potwierdzajacego udział w finale:) Finał trasa hardcore, przygotowana pięknie, nr startowy 130 nie napawał optymizmem ale chciałem celowac w pierwsza setkę. Efcia, uważam że tak własnie powinny wyglądac tak hardcorowe zawody jak te! bieg, adrenalina, szukanie nart, wyjazd na trasę.. ścisk zaje....! ale to własnie na tym miało polegac, MASOWY ZJAZD NARCIARSKI, ramie w ramie, narta w narte, niebezpiecznie bardzo ale to własnie charakteryzowało osoby które wystartowały, bez strachu, bez hamulca, ogień no dla mnie ogień skonczyl się na hopie bo wypadłem z trasy i zanim zapialem narty było po dobrym miejscu ale i tak jestem zadowolony, za rok startuje ponownie i mam nadzieję że lepiej przygotowany.. szacunek dla wszystkich uczestników i gratulacje dla zwyciezców! p.s. efcia a 100km/h to gdzie osiagnelas? bo na gorze to ciezko było:)
    1 punkt
  19. - temat jest tak szeroki, że... o proszę: http://www.bergfex.com/oesterreich/ - jeśli nie byliście w Alpach to zdecydowana większość tras będzie szeroka - w 2. poł lutego sugeruję raczej mniejsze ośrodki, może być klika na karnecie, ale w dużych systemach może być tłoczno. Wg mnie wraz z ilością tras ilość ludzi rośnie do kwadratu - co do twoich typów - to wymieniasz popularne ośrodki, zwłaszcza wśród rodaków Co do Alpbachtal - nie podzielam entuzjazmu niektórych co do tego miejsca, owszem fajne ale spędziłem tam jeden dzień ...i wystarczy - luźna sugestia na szybko: rejon Lungau (Katchberg, Grosseck, Fanningberg) w Salzburgerlandzie, ew. z opcją Obertauern. Jest to do tego dość blisko. Ja mam tak, że mnie się w zasadzie wszędzie podoba mógłbym więc mnożyć propozycje bez liku ale ta wydaje mi się OK.
    1 punkt
  20. Wybór jest kosmicznie szeroki. Do twojego opisu bardzo pasuje Kronplatz - tylko to we Włoszech niemniej odległość porównywalna z wieloma austyjackimi. Atuty to właśnie bardzo szerokie trasy o rożnym zróżnicowaniu, sporo niebieskich i nietrudnych czerwonych, do tego bardzo nowoczesna i szybka infrastruktura przewozowa, ceny przystępne, no karnet nieco droższy (+10-15 euro). Jeśli chcecie taniej a nie zależy wam na ogromnej ilości tras to lepiej celować w mniejszy ośrodek - w takich jest taniej a i ilość ludzi przeważnie dużo mniejsza. Jeśli jesteście mobilni to możecie wybrać wariant pt. Karyntia - mieszkać gdzieś w miejscowości całkowicie nienarciarskiej i dojeżdżając codziennie po ok 20-40 km zaliczyć kilka różnych ośrodków (średnich i mniejszych), zaleta to mała odległość i niższa cena mieszkania. Są też ośrodki mniejsze 40-60 km gdzie jest taniej i mało ludzi, takim przykładem jest np. Plose we Włoszech, fajny, kameralny ośrodek z pustymi trasami, możliwość mieszkania niedaleko od godndoli (do 5km) za bardzo przyzwoite pieniądze, podobnie sie ma Silan w Austrii położony na przedpolu Dolomitów.
    1 punkt
  21. Kaprun faktycznie sporo ludzi ale bardzo fajnie - Kitz, Schmitten i jeszcze Salbach nieopodal. Zwiedziłem w tym sezonie dwa razy Solden. Odległość podobna, śnieg gwarantowany ( 2 lodowce, ośrodek generalnie bardzo wysoko położony), trasy większość niebieskie kilka czerwonych i chyba 3 czarne. Szeroko szeroko szeroko:). Niestery Solden jest dosyc drogie teraz karnet 225 EURO. Jeżeli jesteś zainteresowany pisz na priva dam Ci namiary. http://www.skionline.pl/stacje/?co=stacje&id_miejscowosci=177
    1 punkt
  22. Zona miała Attraction 3, do jazdy rekraacyjnej na ten poziom będą bardzo dobre, długość też, fajne i wygodne narty, bardzo dobre w gorszych warunkach, polecam
    1 punkt
  23. Odpowiadam na pytanie : Czy wie ktoś jaki rdzeń ma narta nr 2 (drewno? tak przekonuje sprzedawca, w necie brak informacji). Tak posiadają w składzie drewniany rdzeń . Opis producenta Rossignol Attraxion VI Casual Technologia: TWIN PULSION INTEGRAL 2 (TPI2) Zintegrowany system łączący wiązania z nartami. Dodatkowy, wykonany z kompozytu element zintegrowany z podwójnymi szynami. Wiązania swobodnie ślizgają się umożliwiając szybką, niewymagającą stosowania narzędzi regulację rozstawu wiązań. System stosowany w wiązaniach AXIAL2 i AXIUM. Feminine Intuitive Technologies Rectangular Sandwich Construction Konstrukcja sandwiczowa i pionowe ściany boczne. Charakter i zachowanie nart zmieniać można stosując w ich konstrukcji różnego rodzaju ściany boczne oraz laminaty wykonane z różnych materiałów. Z możliwości tej skutecznie korzystają technolodzy Rossignola, którzy kształtując „osobowość" nart tworzą najszybszy sprzęt świata. Receptą na perfekcyjne pod względem elastyczności deski race'owe są - drewniany rdzeń, włókno szklane, metal stosowany w poszczególnych warstwach i pionowe ściany boczne. VAS - Vibration Absorbing System .
    1 punkt
  24. Nie widze takiej potrzeby. Wystarczy dobry narciarz z wiedzą co ma Twoja żona poprawiac. Pożądany kolejny film z nowymi błędami Pozdrawiam!
    1 punkt
  25. Jasne! W Zakopanem 12. marca będą dwa dwuosobowe wyjazdy do Trentino do rozdania!
    1 punkt
  26. Czy dostaniemy za to miejsce nagrodę
    1 punkt
  27. Ty widać znasz powiedzenie, że "Mowa jest srebrem,a milczenie..." / w porównaniu, oczywiście.
    1 punkt
  28. http://pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie Sekunda z google:rolleyes:
    1 punkt
  29. to znaczy , ze jak nie umiesz jezdzic to kopie w d……..e:):)
    1 punkt
  30. W sumie to tych relacji tu powinno być już trochę.... w profilu Rossignola stoi 37 dni, a ja jakoś nie zarejestrowałem ani jednej relacji:p, no może przeoczyłem:rolleyes:, a i też ani jednej fotki z wypadu na narty, same jakieś takie "nie swoje" zdjęcia, nie wiem czy to kolega taki skąpy i nie chce się podzielić wrażeniami z ośrodków, czy co?
    1 punkt
  31. A samym Kals też nie kursują, bo nie mają, ani po co, ani gdzie, po prostu z najdalej oddalonej kwatery na stok czy do wyciągu jest nie więcej jak 300 m.
    1 punkt
  32. Waga ponad 100 kg potrzebuje długosci i 170 to juz i tak mało, jakby to był zaawansowany bardziej narciarz to i 175 byloby dobrze, zresztą wpisz sobie te dane do "dobieracza" na stronie Fischera, nie sądzę by pokazał 165, mi na przykład do danych 182/85 kg, zaawansowany nartę Progresor 9 dobiera ten system 180 cm. Inna sprawa, ze ten ich system wg mnie jest powidzmy delikatnie nieco niedoskonały:D. Co do butów to mierzyłem Progresory 110, fajne, wszystko piknie tylko mnie nieco cisnęły od góry ale to juz kwestia indywidualna.
    1 punkt
  33. Gęsto, tłoczno - takie bywają Stoki, czasem jest niebezpiecznie. Zwłaszcza wtedy, gdy kiepsko widzisz, albo inni na trasie mają bardzo ograniczone pole widzenia. Czy okulary i narty rzeczywiście nie chcą chodzić w parze? Tak przynajmniej twierdzi dr Mariusz Rowiński z Centrum Mikrochirurgii Oka Laser, a zarazem zapalony narciarz. Mini sonda redakcyjna wykazała, że wiele osób jeżdżących na nartach, a zarazem noszących okulary, nie widzi, nomen omen, problemu. Po prostu zaopatrują się w odpowiednie ochraniacze, albo wybierają soczewki kontaktowe. I szusują bez ograniczeń, mimo wady wzroku. A jednak... "Narciarze okularnicy mają ciężkie życie. Specjalne gogle wyraźnie zawężają pole widzenia. Dotyczy to szczególnie osób, które mają szersze oprawki okularowe. Na dodatek okulary parują, więc z założenia relaksujący zjazd przypomina czasem jazdę we mgle. Nie bez znaczenia jest i różnica w cenie, jaką musimy zapłacić za takie specjalne gogle" - przekonuje doktor Rowiński. Szkło na oku i ryzyko zderzenia z drzewem czy innym narciarzem również nie nastrajają optymistycznie. Nasze bezpieczeństwo z powodu wady wzroku zdaje się być wyraźnie obniżone. Teoretycznie w sieci nie brakuje informacji o googlach, które nie zaparowują, którym nie przeszkadza słońce i chronią przed oślepieniem, których niemal nie czuje się na oczach... Okularnicy widzą jednak, jak się ma reklama do rzeczywistości, a poza tym niekoniecznie są przygotowani na ekstra wydatki. Zwłaszcza, że generalnie uprawianie narciarstwa jest kosztowne. A może soczewki? Rozsądniejszym rozwiązaniem od klasycznych szkieł zdają się być soczewki kontaktowe. Okuliści przypominają jednak, że nie każdy może je nosić. Problem niejednokrotnie mają ludzie młodzi, którzy na co dzień nadwyrężają oczy, spędzając mnóstwo czasu przed komputerem, w pomieszczeniach klimatyzowanych. Przesuszone oczy gorzej tolerują soczewki. Szczególny kłopot mogą mieć ci, którzy na co dzień noszą okulary i tylko od święta chcieliby wypróbować soczewki. To wcale nie musi się udać. Osobom aktywnym, a zarazem ceniącym sobie wygodę, okulista-narciarz radzi rozważenie ostatecznego pożegnania z okularami. Dzisiaj korekcja laserowa nie budzi już takich emocji, jak kiedyś. Polscy lekarze mają wieloletnie doświadczenie, a monitoring wyleczonych w ten sposób pacjentów pozwala stwierdzić, że to rozwiązanie bezpieczne i skuteczne. Czego się spodziewać? Gdy mówimy o "zabiegu laserowym", niejednemu okularnikowi cierpnie skóra. W końcu oko to taki delikatny narząd, więc wszelkie manipulacje przy nim budzą emocje. Kojarzymy je nie tylko z bólem, ale i długotrwałym procesem leczenia, potrzebnym na zabieg, a potem rekonwalescencję. Tymczasem dzisiaj przygotowanie do zabiegu zajmuje zazwyczaj 40 minut, pobyt na sali operacyjnej kwadrans, w tym sama korekcja laserem trwa tylko 3-4 minuty! Przed zabiegiem okulista przeprowadza staranny wywiad, obejmujący przebyte choroby i stosowane leki. Nie ma potrzeby znieczulenia ogólnego: standardowo stosuje się jedynie krople, a pacjent nie odczuwa bólu. Po korekcji trzeba chwilę odpocząć, potem włożyć specjalne ciemne okulary, chroniące oczy przed podrażnieniem i można iść do domu. Wystarczy 10 dni, by oczy mogły podjąć wysiłek konieczny choćby przy pracy z komputerem. Na nartach, bez obaw, można jeździć po trzech tygodniach. Zatem, jeśli planujesz urlop w lutym, w tym roku raczej jest już za późno. Ale jeszcze tyle zim przed tobą! Dla kogo taki zabieg? Laserowa korekcja wady wzroku to nic innego, jak modelowanie rogówki. Pozwala leczyć astygmatyzm, nadwzroczność czy krótkowzroczność, czyli wady będące efektem jej nieprawidłowego jej kształtu. Możliwy zakres korekcji jest dość szeroki: od -10 dioptrii do +6 dioptrii.Prof. Jerzy Szaflik z Centrum Mikrochirurgii Oka Laser zapewnia, że wszystkie stosowane w Polsce metody modelowania rogówki (LASEK, LASIK czy najnowszą procedura EPI-LASIK) gwarantują pacjentom bezpieczeństwo na najwyższym poziomie. Profesor poleca korekcję laserową nie tylko narciarzom czy osobom uprawiającym inne sporty (zwłaszcza pływanie), ale generalnie wszystkim ceniącym sobie aktywny tryb życia. Podkreśla, że te zabiegi to także okazja dla osób marzących o pracy w służbach mundurowych zrealizowania planów, w których kiedyś przeszkadzała wada wzroku. Źródło: http://narty.sport.pl
    1 punkt
  34. Jest. Pojawił się na You Tube w całości! Polecam zobaczyć ten wspaniały Obraz Kina Polskiego. [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=XuFzrJvBjq0[/YOUTUBE]
    1 punkt
  35. Kontrrotacja, byle niezbyt obszerna, pozwala utrzymać piętki nart w śladzie przy wyjściu z wirażu, wiem że są środowiska eliminujące ją, preferujace jazdę w pozycji prostopadłej zawsze i wszędzie, ale wystarczy obserwować uważnie co robią dobrzy slalomiści by uznać że ten ruch się opłaca. Zamykanie skretu zamachem ramienia to moim zdaniem błąd, przy braku kontry taki manewr grozi wręcz rotacją i wejściem w ześlizg, a nie tego nam trzeba, wystarczy cały czas trzymac ramiona w pozycji która pozwoli wbić kijek w kierunku linii spadku stoku jak najoszczędniejszym ruchem, z nadgarstka.
    1 punkt
  36. Nie mam doświadczenia a daję link do latawców . I jeszcze o początkach
    1 punkt
  37. http://www.youtube.com/watch?v=WgCr9qNtQsk Jak oceniacie?
    1 punkt
  38. Nie nie jeżdżą, bo i po co by miały jeździć. Widzę że nie bardzo wiesz jak ten ośrodek wygląda i to jest oczywiście jak najbardziej zrozumiałe skoro tam jeszcze nie byłeś. Więc tak w kilku słowach: Jest góra po jednej stronie góry leży Kals, a po drugiej Matrei, a wyciągi są i z Kals i z Matrei na tą jedną górę i łączą się tak że nart nie trzeba odpinać. Jadąc za drogą z Kals do Matrei to jest ok 20 km, więc nawet jeśli by był skibus to byś nie chciał nim jechać.
    1 punkt
  39. MIT: (trochę z innego wątku;) ) że jak ktoś jeździ na długich nartach tzw. ołówkach:) to jest prawdziwy twardziel:rolleyes: , a cała reszta to zwykłe cioty:D
    1 punkt
  40. Tylko że ja uczyłam się wieki temu, na nartach jeszcze-nie-carvingowych i właśnie z kijami... więc co z tymi nawykami? jeśli chodzi o wyciąg - przyznaję, do podejścia są ok, ale z wpięciem to już mnie wnerwiają To mi dałeś do myślenia - czy... (jeśli masz czas oczywiście) znalazł być w sobie chęć, aby napisać coś więcej o tym? szczególnie "Bez kijków ograniczasz liczbę dostępnych technik" - czyli np co jest niewykonalne bez kijów? Ja bym powiedziała inaczej - moje ręce, są jak ogon u kota... a do czego on służy wie każdy, kto widział kocie sposoby na utrzymanie równowagi i to zwłaszcza przy skokach i innych "przeszkodach". Tak u mnie działa ręka. Teraz - co wykona kot, który ma przywiązany kawałek drąga do ogona? w najlepszym razie się podda i spadnie... ale żeby nie było - próbuję, próbuję, próbuję... może jak załapię kije na odpowiednią długość :D Głównie dlatego, że "wiem" że należy, nawet jak nie bardzo rozumiem po co
    1 punkt
  41. Kije spełnaią również rolę stabilizacyjną, łatwiej utrzymać równowagę, balans w szybkiej jeździe (podobnie jak długi kij linoskoczka), w śmigu pomagają utrzymać rytm
    1 punkt
  42. No nie musza ale one naprawdę są pomocne, to tak jakbyś miała dodatkowy punkt podparcia, tylko trzeba wiedzieć i być świadomym że info z rąk trafia deko szybciej do głowy niż z nóg (dlatego małe dzieci uszy się bez kijów - myślą o rękach a o nogach zapominają) ręce czytaj kije mają być pomocne bo.....jeździmy z nartami na nogach:D:D:D a zwłaszcza z głową na karku czyli przewidujemy to co chcemy zrobić i co może nas spotkać:eek:
    1 punkt
  43. i że z góry jedzie się zawsze szybciej niż pod górę
    1 punkt
  44. Osobiście mam Speedy 120 , dla mnie rewelacja pod względem wygody i możliwości buta:) Dobermany ponoć są bardziej wymagające. Zobacz minimum 90 bo zawsze masz regulacje do 80 . PRZEDE WSZYSTKIM MIERZYĆ musisz bardzo uważnie!!!! Nie polecam zakup z netu bez zorientowania się czy ci będzie odpowiadał.
    1 punkt
  45. No nie jest tak daleko...Jeżeli jedzie się na 4,5,6 dni. Ale widzisz lubię też czasami spędzić sobotę, niedzielę czy tez któryś dzień w tygodniu na nartach. I wtedy ta Austria nie jest już taki rzut beretem.
    1 punkt
  46. ... tak mniej wiecej o to chodzi, autor chyba jednak jest grafomanem bo np. na pierwszej stronie ktora zalaczyles jest samo wodolejstwo bez zadnych konkretow wiec nie jest dziwne ze trudno to zrozumiec. Niko wczesniej opisal kopa wyczerpujaco, podal nawet kilogramy co postaram sie sprawdzic. Skrotowo mozna napisac ze "kop" to energia wyzwolona w czasie prostowania sie narty na koncu skretu. W ksiazce (mam na mysli te 4 strony) nie widze kontrowersji jednak zalecane cwiczenia moim zdaniem nie pasuja. Ja zalecilbym cwiczenie ze zmiana krawedzi w skoku, czyli na zakonczenie skretu wyskok da to efekt rozhustywania lodki (albo skakania na batucie jak pisal Niko), jezeli bedziemy to robic w rytmie to poczujemy bardzo wyraznie efekt kopa ktory bedzie wspomagal wyskoki. Ten efekt jest bardzo aktywnie wykorzystywany w slalomie, czasem wydaje sie ze zawodnik podnosi jedna narte albo dwie to wlasnie ten efekt.
    1 punkt
  47. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Muszę skromnie przyznać, że już jakiś czas temu zachwalałem jej urodę na naszym forum.
    1 punkt
  48. Założyłem na FB stronę społecznościową "Ratujmy polskie ośrodki narciarskie". Teraz media dość ochoczo komentują różne inicjatywy na Facebook'u, to może taka, która niewątpliwie ma na celu dobro wszystkich stanie się przydatna. Zapraszam do klikania "lubię to". Ratujmy polskie ośrodki narciarskie A jak nie, to się wytnie
    1 punkt
  49. Serfaus Witam wszystkich, Ośrodek o którym piszecie odwiedziłem ze znajomymi w połowie marca. Rejon jest godny polecenia,ale jak w każdym dużym ośrodku są plusy i minusy. Do ośrodka trzeba dojechać od głównej drogi kilkoma serpentynkami. Jeżeli tam macie kwaterę to wolno raz przy wjeździe i raz przy wyjeździe wjechać samochodem. W przeciwnym razie trzeba się poruszać skibussami oraz metrem (zrobione chyba w pozostałych po II wojnie tunelach). Ja mieszkałem w miejscowości Prutz w dolinie, bo za podobny standard płaciłem tam dużo mniej. Musiałem więc dojeżdżać skibussem, co zajmowało około pół godziny (plus dojazd wyciągami do głównych tras). Coś za coś. Ośrodek jest ogromny i przejechanie choćby raz każdej trasy, to co najmniej 2 dni ostrego zasuwania. Moim zdaniem ośrodek ma następujące zalety : - duża ilość tras powyżej 2000 (głównie dlatego tam pojechałem), czyli nawet w połowie marca śnieg prima sort!!! We Włoszech w tym terminie takiego śniegu praktycznie nigdzie nie ma, a popołudniami jeździ się często po sztucznej kaszy - bardzo wysoki standard znacznej większości wyciągów - bajeranckie "kinderlandy" dla najmłodszych, a oprócz tego na głównej hali narciarskiej w Serfaus (ala Białka) - specjalne podgrzewane krzesełka z wydłużoną strefą hamowania wyciągu, dla maksymalnego komfortu wsiadania dla maluchów - ośrodek położony niedaleko granicy z Włochami i podobno pogoda jest tam względnie OK - ja miałem 4 całkowicie słoneczne dni na 6, 1 średni i 1 zły - to chyba niezła statystyka jak na Austrię - pierwszy raz w życiu widziałem "nacht ski show" - naprawdę świetnie zrobione widowisko (ktoś już o tym pisał na forum) - koniecznie trzeba zobaczyć - w skipassie jest również Nauders - najbardziej bajerancka hala do carvingu jaką widziałem w życiu - ponad kilometr długości, kosmiczna szerokość - po jednej stronie trasa łatwa, pośrodku średnia, a po drugiej trochę ambitniejsza część. - blisko też do Samnaun - można tanio zatankować paliwo, kupić alkohol (inne rzeczy drogie), ale również za dopłatą do skipassu można tam pojeździć oraz - większość tych najlepszych tras w Sefaus, Fiss, Ladis raczej czerwona i ambitna (dla jednych to plus dla drugich minus) - szerokie i świetnie utrzymane - bardzo dobry dojazd z Polski - tuż za Innsbruckiem, niedaleko od autostrady, przy głównej drodze; Minus - jak na taki duży ośrodek trochę mało łatwych niebieskich tras, ale te kilka które są, długie i fajne - 1/2 w Fiss i 2 w Sefaus plus spora hala narciarska, raczej dla dzieciaków (w ten najgorszy pogodowo dzień, mimo opadów śniegu - hala była utrzymana na tip-top i tam dało się jeszcze pojeździć mimo bardzo słabej widoczności). Przez to w tzw."godzinach szczytu" jest tam spory tłok. - tanio to tam nie jest - ale standard za to oferują naprawdę wysoki - dosyć "rozłożysta" logistyka ośrodka - odległość między skrajnie położonymi trasami ośrodka naprawdę spora, czyli czasami jest więcej przemieszczania się niż samej jazdy (ale pewnie są tacy co to też lubią) - długie dojazdy do ośrodka, jeżeli nie mieszkasz w Serfaus,a w dolinie Ośrodek, tak jak i okoliczne miasteczka w dolinie mają świetnie przygotowane strony internetowe i ogromną bazę kwater - naprawdę jest z czego wybierać. Ja tam chyba jeszcze wrócę, ale tym razem spróbuję już Nauders + Samnaun. Aleks.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...