Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.02.2012 uwzględniając wszystkie działy
-
Witam Jako, że temat zasadniczy został zamkniety pozwole sobie w oddzielnym wątku bo temat wydaje się bardzo wazny. Otóż: To z jaka prędkościa kolega jechał i czy to prawda czy nie nie ma tu żadnego znaczenia ( z wyjątkiem faktu, że umiejetność oceny prędkości jest podstawa świadomości taktycznej narciarza). Zdecydowanie wazniejsze jest to jak gdzie i po co jechał. Stok jest jak na szybka jazdę wąski, z obu stron zalesiony a do tego na srodku stoja słupy wyciągu. Stok jest stokiem ogólnodostępnym a widac wyraźnie na filmie, że jest połącznym z innym/innymi dojazdem lub ma osłoniety fragment, którego obserwacja z miejsca gdzie znajduje sie kamera jest utrudniona lub zgoła niemozliwa. Widac zresztą, że w momencie przejazdu i chwile później o odległości nie większej niz 5-6 metrów od toru jazdy pojawiaja się inni narciarze. Juz to weystarczy aby przy minimalnym błędzie przywalić w słup lub znaleźć się w lesie (brak instynktu samozachowawczego???). To jednak czyni sie na włsna odpowiedzilnośc i zabic się każdemu wolno jak ma taki kaprys. Gorzej gdy istnienie niebezpieczeństwo, że uderzy sie w kogoś innego. Tutaj osoba, ktora dostanie raczej cało z tego spotkania nie wyjdzie. Kolega pisze, że waży ponad 80 kg a wi.ęć i pewnie w okolicach 180cm wzrostu mieć może i próby dokonuje na nartach 157 cm z mocno sredniej pólki o profilu raczej slalomowym co w sposób znaczny zwiększa ryzyko utraty kontroli. Niwe pisze o wadach technicznych bo to do tematu nie nalezy. Chodzi przezd wszystkim o to abysmy poruszając sie po stokach czynili top w sposób bezpieczny jeżeli juz nie dla siebie to chociaż dla innych. Tutaj mamy jawny przykład absolutnego braku prawidłowej oceny sytuacji, własnych mozliwości, braku przewidywania, braku szacunku dla innych narciarzy. Zamisat przznac racje kolega udowadnia, że: - jechal tyle ile jechał (absolutny brak świadomości tego co się z nim dziej na nartach) - technicznie jest znakomity i mógł zrobic wszystko jakby co - wielokrotnie to sie słyszy a argument nuiknie dopiero wtedy jak w cos się przywali. - stok wybral znakomicie a koledzy zabezpieczyli go perfekcyjnie - bez komentarzy. Jako, że przez cały czas publikowania w internecie swoich przymysleń i rad naczelna myslą jest bezpieczne nartowanie uważam, że takie postepowanie jest karygodne i po prostu głupie. Co sie dzieje gdy stracimy panowanie nad nartami taliowanymi przy jeździe na wprost z większą prędkością może opowiedzieć Jarek, któremu taka sytuacja się zdarzyła i została okupiona poważną kontuzją, choć - śmiem twierdzić - jest narciarzem, od którego poziomu technicznego dzila kolegę Ostro lata świetlne. Koncząc informuje, że w Bialce rokrocznie iodbywaja sie zawody szybkościowe, w których moga wystartowac równiez amatorzy i jest to ekstra miejsce dla takich prób. Obecny rekard stoku przekracza troche 120 km/h i wierzcie mi - starczy, żeby poczuć adrenalinke. Na koniec stwierdzam, że nikogo tu nie oczerniam tylko stwierdzam fakty i oceniam to co widzę w sposób jednoznaczny. Bedąc dwa tygodnie temu na nartach widziałem niestety, że zachowania świdczące o absolutnym braku poprawnej oceny sytuacji są na naszych stokach rzeczą normalną i często patrząc z boku człowiek ma wrażenie, ze nie przyjechał na narty tylko pograc w rosyjską ruletke. Praktycznie wszyscy, którym zwraca się uwagę, ze jeżdzą niebezpieczanie, z przesadna brawurą, którzy nie potrafią ocenić prawidowo sytuacji i stwarzają zagrożenie przesuwająć margines błędu poza wszelka kontrolę na zwróconą uwage twierdzą, że przecież wszystko było OK a oni kontrolują idealnie swój tor jazdy i wszystko dookoła. Zaprosic więć wypada do udzuiału w amatorskich zawodach, których bardzo wiele jest orgabnizowanych w przyróznych cyklach i tam mozna sprawdzić się w warunkach komfortowych w sposób bezpieczny dla innych. Pozdrawiam serdecznie5 punktów
-
Kilka zdań na temat wyjazdu. Na miejsce naszego wyjazdu wybraliśmy Tignes stacje narciarską złożoną z kilku dzielnic na wysokości od 1400m do 2100m. My wybraliśmy dzielnicę Val Claret położoną na wys. 2100m. Kurort ten wraz ze słynnym Val d'isere tworzy domenę o nazwie Espace Killy (Przestrzeń Kiliego). Nazwa tego potężnego obszaru pochodzi od wielokrotnego mistrza świata oraz mistrza olimpijskiego Jeana-Clauda Killy, który pochodzi z Val d'isere. Wyjazd zarezerwowaliśmy w drugiej połowie grudnia za pośrednictwem agencji, która działa w Tignes. Koszt 265 Euro/os obejmował 7 noclegów w studio 3 os o pow. 20 m2 oraz skipass na 6 dni obejmujący nie tylko obszar Tignes, ale również Val d'isere oraz taksę klimatyczną. W ramach tego karnetu można się było wybrać na jeden dzień do Trzech Dolin oraz La Plagne-Les Arc. Dojazd z Warszawy następujący i chyba optymalny. Warszawa-Częstochowa-Lubliniec-Opole-Wrocław-Drezno-Norynberga-Karsrue-Bazylea-Bern-Geneva-Annency-Ugine-Bourg S.Maurice-Tignes. Odległość z warszawskiego Ursynowa 1840 km. Czas przejazdu 22h. Położenie naszego obiektu noclegowego oczywiście na samym stoku i tak od wyjścia z budynku 15 kroków do najbliższego krzesełka. W sumie bezpośrednio w odległości do 40 m mieliśmy do dyspozycji trzy szybkie krzesła oraz kreta, który w kilka minut pokonywał różnice prawie 1000m w pionie na potężny lodowiec Grande Motte. W okresie w którym byliśmy było bardzo mało narciarzy. Było to widoczne nie tylko na stokach, ale po ilości zapalonych świateł w oknach wieczorami. Na naszym piętrze, gdzie było 10-12 apartamentów był zajęty oprócz naszego tylko jeden. Tignes jest stacją w której jest zakaz parkowania, można się tylko zatrzymać w celu rozładowania i załadowania bagaży oraz nart. W samej miejscowości jest wielki parking naziemno-podziemny, ale płatny 75E tydzień:eek: My wybraliśmy bezpłatną opcję parkowania na wysokości 1800m w Tignes Les Boisses z którego po odstawieniu auta można wrócić do głównej stacji bezpłatnym autobusem. Obszar narciarki potężny nie do przejechania w jeden tydzień. Mimo, że byłem tam już kilka krotnie znowu odkrywałem coś nowego. Zróżnicowanie stoków bardzo duże od dzikich nie przygotowanych zjazdów po gładkie i szerokie. Wyciągi super nowoczesne większość to szybkie kanapy w uzupełnieniu duże i małe gondole plus orczyki głównie na dwóch lodowcach. Pogoda dopisała 80% czasu na nartach to bezchmurne niebo. Śnieg padał dwa razy. Raz w drugiej połowie nocy do rana i raz po 15:00 do samego rana. Generalnie z pogody jesteśmy bardzo zadowoleni. W czwartek po nocnych opadach wybraliśmy się do Trzech Dolin na jeden dzień w ramach oczywiście naszego karnetu i tu uwaga, aby pojeździć za darmo to oprócz samego karnetu Espace Killy potrzebny jest paragon z kasy! Odległość z Tignes do Trzech Dolin ok. 70 km. My jako parking oraz miejsce startowe do Trzech Dolin wybraliśmy La Tanię stację położoną na wys 1400m z bezpłatnym parkingiem obok gondolek. La Tania położona jest w dolinie Courchevel, ale administracyjnie należy do Meribel. Ten dzień był bardzo ciepły termometr w La Tani wskazywał +7 stopni widać było, że na tej wysokości w nocy padał deszcz. Więc wybór mógł być jeden jak najszybciej do Val Thorens 2300m Dojazd z La Tanii do VT około 1,5h z zaliczeniem Cote Brune w Meribel. Tam bajka słońce na przemian z nachodzącą mgłą oraz 20 cm świeżego śniegu:D Koszty wyjazdu: 1550 zł - karnet, zakwaterowanie, paliwo (po podziale na trzy osoby) . Z Polski wzięliśmy jadła po 150 zł na głowę, ale tego nie wliczam bo u nas też trzeba jeść. W markecie na dole kupiłem karton 26 piwek 0,25 za 9,9E starczyło na cały tydzień. Piwo na leżaku oczywiście co dziennie 6-7E. Pieczywo kupowaliśmy na miejscu bagietka 0,9E, woda 2 E zgrzewa. W sunie wydaliśmy na wyjazd poniżej 2 tyś zł/os. Jeszcze zdanie na temat przygotowania i oznaczenia stoków. Niech nikt więcej nie pisze na tym forum, że Francuzi nie potrafią przygotować stoków. Stoki były ratrakowane co dziennie, nawet po nocnych opadach był sztruks. Z resztą Francuzi w ciągu ostatnich kilku lat poczynili ogromny postęp w tej dziedzinie. Oznakowanie tras też bez zarzutu. Mapki, drogowskazy wszędzie gdzie to było niezbędne. Jeśli ktoś ma jakieś pytania chętnie odpowiem. Galeria z wyjazdu kilka postów wyżej.4 punkty
-
Nie zamykałem wątku, aby coś chować pod dywan...,bo niby co? Wszystko zostało już napisane, zaczynały się argumenty ad personam. Chodziło właśnie o poziom dyskusji. Ale jeśli chcecie się dalej pałować tym tematem...3 punkty
-
Temat został zamknięty przez moderatora, a Ty dalej zaogniasz. Pytanie po co?? Ten również powinien zostać zamknięty, a te dziwne filozofie zakończone.3 punkty
-
[video=youtube_share;UuFSFdv-VWU]2 punkty
-
Pisałem już wcześniej o innej aplikacji sportowej sport tracker i moim skromnym zdaniem ma większe możliwości porównując po opisie i jest na rożne platformy android ios symbian, można "treningi" wrzucać do internetu i tam na mapie google maps zobaczyć ślad i obejrzeć dokładne statystyki szybkości, wysokości, długość trasy, podzielić się na fejsie można już chyba w każdej aplikacji :stupid: http://www.sports-tracker.com/ Predefiniowane sporty np, rower, narty, bieg, pływanie, kajaki narty biegówki i wiele więcej, możliwość dołączenia zdjęć do treningu/wyprawy z zaznaczeniem na trasie, na mapie. FULL WYPAS szczerze polecam sprawdziłem na kajakach, rowerze, w górach i na nartach, tam gdzie łapie gps tam masz ślad i statystyki i wykresy. Nokia e52 wytrzymywała w kieszeni wewnętrznej, w kurtce nie ocieplanej z membraną, na mrozie z rozmowami 7-8 godzin i nie padała pomimo mocno schłodzonej baterii, a po "rozmrożeniu" baterii na kwaterze wracała do 50% "kresek" baterii.2 punkty
-
to jest długa bajerka parkingi po prawej stronie drogi w kierunku na Salmopol przy Juljanach należą do Wojewódzkiego Zarządu Dróg Na tych parkingach Szczyrkowskie Stowarzyszenie Zwązków Sportowych pobiera bezprawnie opłate .Nie mając pod pisanej żadnej umowy na te parkingi. Jak się przyjrzysz to zobaczysz w zaspie znak własnej roboty na drewnianym kiju P płatny a oryginalny przełożyli na drugą strone jezdni na której jest parking od miasta na który mają już umowe.zrobili nawet prowizoryczną bramkę i wisi tam nawet reklama z logo UM w Szczyrku z informacją na co przeznaczona jest opłata O całej sytuacji wie UM w Szczyrku-ale odpowiedzą Ci że nie posiadają wiedzy na ten temat Wiem że brzmi to nieprawdopodobnie , ale to jest prawdziwe. Jak przyciśniesz parkingowych by pokazali podstawę do poboru opłat to odpowiedzą że zbierają darowizne Na P po wyżej na znaku P nakleili litery wyklejanką -płatny Na dowód że pisząc to nie jestem po paru czteropakach wystarczy zadzwonić do Wojewódzkiego Zarządu Dróg by dowiedzieć się kto zarządza tymi parkingami i czy są wydzierżawione -327819185 Pan Samulok. Nie są bo nie mogą ,gdyż nie pozwalają na to przepisy A oni kroją ludzi dziennie na kilkaset zl. Smaczkiem jest to że wice-prezesem tego stowarzyszenia jest dyr szkoły podstawowej w Szczyrku A mnie najbardziej z całego przekrętu podoba się wątek darowizny2 punkty
-
Dzisiaj byłem w Szklarskiej. Śniegu sporo (góra ponad metr) i brak minerałów. Temperatura na górze -19. Po pierwszym zjeździe nie czuło się zimna. Na szczęście nie wiało nawet na górze. Po 12 mgła na górze, że na 10m było tylko widać i lekki śnieżek. Przejeździłem prawie wszystki trasy (sorry bez Puchatka) i warunki na trasach dobre, poza Ścianą, gdzie lód , a poniżej pierwszej ścianki muldy straszne i cukier puder jak to ktos fajnie opisał wcześniej. Po 10 ludzi do wyciągów nie było ale jak kończyłem po 13 to tłumy były straszne. Całość ludków rzuca się na Śnieżynkę i Lolobrygidę, a ja "ujeżdżałem' Ścianę - bez żadnego czekania. Były to moje pierwsze zjazdy ze Ściany i mogę ja porównac do Gąsienicowej, bo ten poczatek jest bardzo podobny. Karnet do 16 kosztował 85zł. Toaleta na dole 2zł, parking płatny 20 - na cały dzień - u "koników". Na stacji pośredniej starego wyciągu jest knajpka a raczej budka (bo się do niej nie wchodzi) - tam herbata 4zł, frytki i zapiekanka 10zł.2 punkty
-
Ostatecznie nie zdążyłem przeczytać Waszych postów (oprócz Janka, ale zniechęciły mnie trochę same orczyki więc zrezygnowaliśmy z SONu) ponieważ wyjechałem w niedziele na narty około pół godziny po Waszych wpisach niemniej dziękuję wszystkim za odpowiedzi, na pewno skorzystam. Chciałem się podzielić wrażeniami z niedzieli, dodać parę groszy do tego co już napisaliście - może się komuś przyda. Koniec końców zrezygnowaliśmy z Czantorii ponieważ bałem się, że narzeczona sobie nie poradzi i wybraliśmy jako ośrodek docelowy Soszów w Wiśle. Co do cen to niestety są wysokie bo za 6 godzinny karnet zapłaciliśmy 75 zł, ale ostatecznie nie ma tragedii - na Śnieżnicy w Kasinie Wielkiej zapłacimy 10 zł mniej a w Białce tyle samo. Parking oraz toaleta - typowe polskie realia czyli płatne. Nie wiem jak Was ale mnie to strasznie wkurza, takie zdzieranie pieniędzy na czym się tylko da, niestety tak jest prawie wszędzie w naszym kraju. Tutaj jednak chyba kończą się minusy. Same trasy oceniam pozytywnie. Czerwona trasa jest nieco bardziej nachylona niż ta w Kasinie, nieco węższa no i krótsza, nie jest tak fajna jak ta na Śnieżnicy ale całkiem przyzwoita, ogólnie można na niej pozjeżdżać, dodatkowo co mnie bardzo zdziwiło było bardzo mało osób a przecież byłem w niedzielę w godz. 12 - 17. Czarna trasa jest krótka i niedużo bardziej nachylona od czerwonej ale praktycznie nikogo na niej nie było więc przyjemnie się szusowało . Na samej górze niebieski stok jest bardzo szeroki i mimo to że nie ma dużego nachylenia to można się rozpędzić, końcówka jest bardzo wąska i płaska i niestety było tam sporo osób. Dodatkowa zielona trasa z samej góry prowadzi przez las jest bardzo urokliwa. Sam wyjazd na górę oceniam pozytywnie, krzesełka jeżdżą szybko, jest bardzo dobry system zbliżeniowy do kart, jedynie brakuje taśmy która by nas zaciągnęła pod krzesełko - trzeba kawałek się przejść no ale to już taki szczegół . Podwójny orczyk na górę (na niebieską trasę) otwarty był do 16:45 i bardzo przyjemnie się nim jechało przez las. Dodatkowym bardzo miłym akcentem była drewniana chatka w środku stoku, która pewnie nie pomieściłaby więcej niż 15 osób z kominkiem i bardzo fajnym klimatem - chyba niewiele osób się tam zatrzymuje. Ceny niskie np. herbata 3,5 - niestety nie można płacić kartą. Narzeczona była bardzo zadowolona, uważam że jest to całkiem ciekawa alternatywa do Kasiny jeśli akurat jest się bliżej Wisły. Na Wielki plus zaliczam również zróżnicowanie tras, każdy znajdzie coś dla siebie, na pewno się tam jeszcze kiedyś wybiorę Pozdrawiam Mariusz1 punkt
-
KemyR fajne fimiki tylko musisz poprawić ręce w jeździe1 punkt
-
1 punkt
-
słuchaj nie sranie w banie-tylko to są fakty A tak prywatnie o uważam Szczyrk za najlepsze miejsce w Polsce do jazdy na nartach. Nigdzie w Polsce nie ma takiej ilości i różnorodności tras jak w Szczyrku a stosunek ceny do tego co się otrzymuje jest b.dobry. Chodzi po prostu o zwykłą uczciwość Nie wiem jak Ty, ale ja nie lubię być dymany1 punkt
-
Narciarski freestyle w Krajnie W sobotę ruszył ekstremalny stok dla snowboardzistów i narciarzy w stacji narciarskiej "Sabat – Krajno”. Snowpark składa sie z dwóch linii, jednej dla mniej zaawansowanych narciarzy, oraz trudniejszy składający się z dwóch poręczy: "streetowej” - jadącej ostro w dół i poręczy łamanej. Zjazd kończy się "hopą”, na której można wykonywać akrobacje w powietrzu. Przy wykonaniu snowparku pomagali wrocławscy snowbordziści, którzy razem z pracownikami z Krajna ustawiali przeszkody w nocy z piątku na sobotę, pomimo 26 stopniowego mrozu. - Udało nam się stworzyć snowpark dla zaawansowanych narciarzy freestylowych oraz snowboardzistów. Jest to inicjatywa odważna jak na ten teren Polski, gdyż nawet w wyższych górach wiele ośrodków nie posiada takiego parku jak nasz - mówi Marek Nyga, instruktor snowboardu ze stacji narciarskiej "Sabat – Krajno”. Marek Nyga podkreśla, że to jedyny park snowboardowy w promieniu 300 kilometrów. W tym sezonie korzystanie z parku jest bezpłatne. – Aby skorzystać z tego snowparku trzeba jedynie przeczytać regulamim. Wejście jest na własne ryzyko, zalecamy żeby korzystać z głową i według swoich umiejętności – mówi Zenon Dańda, właściciel stacji narciarskiej "Sabat – Krajno”. Do dyspozycji snowboardzistów są miejscowi instruktorzy. W planach właścicieli stacji narciarskiej jest organizacja w tym miejscu ogólnopolskich zawodów freestylowych. Źródło: Echo Dnia, pooglądać można: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120204/NARTYSWIETOKRZYSKIE/1625110701 punkt
-
Pierwszy skomentowałem post i filmik Kolegi Rajdowca...ponieważ podobnie jak Ty Mitku myślę i oceniam to co widziałem. Ty to dla Forumowiczy wyjaśniłeś w szczegółach - za to dziękuję. Ale zastanówmy się, czy jest nad czym dyskutować? Każdy świadomy Narciarz, widzi na filmiku Naganne postępowanie i tyle. Jeśli ktoś nie widzi - cóż... Dla mnie sprawa jest Czarno- Biała. Szczyt głupoty. PS. Fanatyku - chyba po to istnieje forum by dyskutować na trudne tematy...a nie je bagatelizować? Dyskusja nie jest zaognianiem, a forum nie służy tylko i wyłącznie do poklepywania się po ramionach. Pozdrawiam Cię serdecznie.1 punkt
-
Cześć! Polecam Ci ośrodek narciarski Soszów w Wiśle. Czyste, darmowe toalety, dobre jedzenie (można zjeść na szczycie, stacji pośredniej, a także na dole), 5,5 km tras narciarskich, w tym dwie zielone; 650m i 690m, dwie niebieskie; 1300m i 1900m, czerwona 900m i czarna 200m. Idealne przygotowanie tras i cztery z tych sześciu tras są oświetlone. Jedynym minusem mogą być ceny. Link do strony Soszowa (dokładniejsze informacje): http://www.soszow.pl/index.html Pozdrawiam.1 punkt
-
Cześć Absolutna pomyłka. Porzuć ten pomysł. Pozdro serdeczne1 punkt
-
Wycieczka nad Czarny Staw Gąsienicowy jest bardzo OK. Od Kuźnic można iść przez Boczań, Karczmisko, dojdziesz do schroniska Murowaniec na Hali. Potem droga w górę do Stawu. W schronisku oprócz posiłku polecam przeczytać tablicę pamiątkową o Mieczysławie Karłowiczu, który zginął pod lawiną, właśnie po drodze nad Czarny Staw Gąsienicowy. W miejscu, gdzie zginął jest kamień z napisem. Oczywiście obserwuj wcześniej pogodę i komunikaty TOPR o zagrożeniu lawinowym. Jeśli warunki się pogorszą, na ta drogę mogą potrzebne być raki. Można je wypożyczyć. Alternatywną drogą do Murowańca jest droga przez dolinę Suchej Wody. Wchodzi się do niej z ul. Oswalda Balzera w Brzezinach, na drodze z Zakopanego do Morskiego Oka. Wiedzie ona jednak przez las i widokowo oceniana jest, jako mniej atrakcyjna niż z Kuźnic.1 punkt
-
Akurat co do pilska, to mi sie to podoba ze wjazd na sama gore pilska wyglada tak jak wyglada i powrot tez dla mnie ma to swoj urok niestety teraz wszyscy by chcieli tylko kanapy a ja na nich nie lubi marznac wole stary dobry orczyk1 punkt
-
Witam, może ewentualnie Wisła-Cienków (czerwona trasa)? Nie jest to jakaś rewelacja, ale mają kanapę, stok u góry tylko nieco bardziej stromy, potem szerszy i łagodniejszy. Niestety nie byłam na Czantorii bo jakoś dziwnym trafem kiedy chciałam się tam wybrać, to akurat warunki były kiepskie. Jest jeszcze Wisła Soszów - wyciąg cześciowo kanapa, częściowo orczyk (na samą górę), też nieźle może być. Poza tym w Szczyrku jak proponował janek57 ośrodek Czyrna-Solisko, minusem są orczyki ale trasy w sumie najdłuższe i bardziej zróżnicowane.1 punkt
-
Z własnego doświadczenia..... Ja miałam podobną przygodę, tyle, że wykupiłam pobyt w Alpach w BP. Więc się wyratowałam. Bo zgodnie z prawem BP nie może sprzedać wyjazdu bez ubezpieczenia. I taki argument skutecznie zakończył próbę wyłudzenia ode mnie pieniędzy za pomoc medyczną. Pomijam fakt, że ....... czułam się jak idiotka w klinice do której mnie zawieziono. Musiałam zostawić swój dowód jako gwarancję wypłacalności, podsunięto mi druk do wypełnienia, w którym miałam oświadczyć, że jeśli coś z ubezpieczeniem będzie nie tak to ja ponoszę koszty , nie podpisałam na całe szczęście. Na moim telefonie przez 3 dni odbywała się gorąca linia pomiędzy kliniką-rezydentem -pzu. PZU wyraziło sprzeciw wobec decyzji lekarza o wykonaniu MR kolan..... . Nawet sam Pan Doctore się zdenerwował (było nas dwie polki z problematycznym ubezpieczeniem, tej drugiej nie poznałam, ale słyszałam nazwiska - moje i Jej) próbował tłumaczyć, że badania są konieczne, ale to nie przyniosło efektów. Po powrocie do domu miałam kilkanaście telefonów z PZU ze straszeniem o ponoszeniu kosztów pomocy. Po kolejnym niemiłym telefonie z PZU wykręciłam do BP po przedstawieniu mojej sytuacji i pytaniu dlaczego MNIE nękają - Pani oświadczyła, że wykupiłam pobyt bez ubezpieczenia (oczywiście Rezydent ze trzy razy mnie zapewniał, że ubezpieczenie mam wykupione - rozszerzone na to dla narciarzy) powiedziałam Dziuni, że skoro tak to im nie radzę mnie obciążać kosztami leczenia, bo (właśnie) wedle prawa NIE MOGĄ MI SPRZEDAĆ USŁUGI BEZ UBEZPIECZENIA! I od tej pory mam spokój święty. Nawet po tej akcji zadzwoniła do mnie Pani z PZU i poinformowała, że po zakończeniu leczenia mogę się ubiegać o odszkodowanie. Się ubiegłam i dostałam PZU ogólnie działa na zasadzie : " a akurat trafimy na debila co praw swoich nie zna". Wiem, z własnych doświadczeń. W roku 2001 miałam wypadek samochodowy, kwota wypłacona za mój uszczerbek na zdrowiu była śmieszna. Wniosłam sprawę do Sądu po 1.5 roku po wypłacie pierwotnej kwoty. Sprawa trwała 4 lata. Uzyskałam kwotę żądaną w pozwie + odsetki i dożywotnią gwarancję pokrywania kosztów KAŻDEJ innowacji w dziedzinie chirurgii plastycznej poprawiającej wygląd mojej twarzy (w ramach urazów wypadkowych), aż do czasu, gdy nie zostaną mi blizny usunięte trwale.1 punkt
-
Pomijając słuszne, w tym ze względu na ryzyko naśladownictwa, uwagi dotyczące bezpieczeństwa na stoku, skąd w Was Szanowni Koledzy tyle zajadłości? A jeśli TheOSTRfano, by nie ugiąć się pod ciężarem otaczającej rzeczywistości, musiał opublikować film, na którym porusza się na nartach z prędkością 198,2 km/h??? A jeśli jutro, by móc dalej żyć, będzie zmuszony zamiesić film, na których rozwija na nartach 300 km/h??? Też Go wykpicie??? A jeśli potem znajdą nad ranem Jego roztrzaskane zwłoki nieopodal wielopiętrowego budynku, na zamarzniętej ziemi, która (pomimo dużej prędkości, choć nie tak wielkiej jaką rozwijał na nartach) nie zechce ich przyjąć do siebie??? Pytam: kto będzie za to moralnie odpowiedzialny??? :wink:1 punkt
-
Mysiałek fajnie to opisał,ja tylko trochu dorzucę... :wink: Wstałem 5.40,ale jak zwykle gramolenie zajęło.Jakoś tak nie spieszyło mi się wyjść z domu,a zwłaszcza do drapania szyb.Mój dizelek zapalił bez problemu,temperatura dokładnie -20st. Bagażnik zamarznięty,więc narty wrzucam przez boczne drzwi.Buty ustawiam pod nawiew,ale zapomniałem o rękawiczkach... Temperatury zrobiły swoje!Jeszcze nigdy nie miałem tak pustej drogi od B-B do samego Korbielowa!Żadnych korków,żadnego Tira,żadnej marudy - puściuteńko!!!Droga B-B - Korbielów zajęła mi nieco ponad pół godziny!To się nie zdarza często. Im bliżej Korbielowa,tym zimniej.Termometr zatrzymał się na -25st!Mysiek ma rację,nie byłem zbyt szczęśliwy... :tongue: Na pocieszenie,kiedy zaparkowałem temperatura urosła,do całych -22st.Szybkie przebieranie i jazda do kasy.Po drodzę spotykam Nurka,tzn. Nurek1974,nikt nie nurkował w strumieniu,chyba za dużo lodu. : W sumie to chciałem przywitać się przy kasach,bo już mi palce zesztywniały,ale cóż... Mróz postępował i na szczęście Mysiałek wyłonił się z toalet,to uratowało moje palce!Z resztą każde ściągnięcie rękawic trzeba było dobrze przemyśleć,nie pamiętam kiedy ostatnio miałem takie problemy. Ruszamy na górę.Zanim dotarliśmy do Szczawin,znów odzywają się palce!Szybki pit stop w schronisku i jest dobrze.Trochu więcej pośmigaliśmy i znów te palce... Drugi pit stop jednak nie przynosi oczekiwanego efektu,więc po dwóch zjazdach ruszam z samej góry na sam dół - jeszcze nigdy w życiu nie pokonałem tych dobrych 5 km bez choćby krótkiego odpoczynku!Tym razem się udało i to kręciłem jak opętany,żeby tylko się rozgrzać.Nawet jak to by było 10km,też odpoczynku bym nie zrobił!Efekt osiągnąłem - na samym dole palce odpuściły,mogłem nawet spokojnie oddać karnet,przebrać buty itp. i wszystko git! :smile: Morał z tego taki,że już mam nowe rękawiczki! :biggrin: Dzisiejszy dzień inny niż wszystkie.Ludzi garstka,mróz skutecznie odstraszył.Waruneczki super,nawet dla moich nowych zabaweczek.Dość sporo (miejscowo) minerałów,których wcześniej np. na Miziowej nie widziałem.Mimo niedogodności z powodu mrozu,dało się fajnie pośmigać no i towarzystwo dopisało! :cheerful: Mysiek,Nurek1974 oraz "młody z nizin",wielki dzięks! :smile:1 punkt
-
Mój rekord na nartach to 323 km/h ale w trakcie jazdy musiałem wyłączyć nadajnik bo jedna narta mi się wypięła a na pewno jechałem szybciej :)1 punkt
-
Pilsko.Pobudka o 5:00, na termometrze niespodzianka...tylko -18 :)Szybka akcja i 5:45 wyjazd. Drogi puste. Samochód zimny, ogrzewanie na full.Sporo autek stoi na poboczach dróg. Wyglądają na ciut przymarznięte.No to dojeżdżamy: Za ciepło nie jest. Przebieram się w aucie. Pan obok rzuca parę haseł pod tytułem głupoty ludzkiej jak ma łóżko w domu. Johny dojeżdża -> nie wygląda na zadowolonego.Szybko do kibelka przed otwarciem kasy. W kasku na kibelku i grzeję się:)Dobrze, że miałem złotówkę w kieszeni... na ten kibelek. No ale nawet papier dają! :eek:Wychodzę, a tu Johny umarznięty więc zapraszam go do środka a sam kieruję się w stronę kas.A tam... Dojeżdża jeszcze kolega "Nurek1974" z towarzyszem i powoli pniemy się w górę. Ludzi totalnie brak. Na trasach sztruks. Na Szczawinach pustki. Na miziowej pustki. Wyciąg na Pilsko puścili koło 9tej. Trzy zjazdy i idziemy na grzańca i 50tke cytrynówki. Od razu lepiej się jeździ.ZERO LUDZI. ZERO. Nawet w marcu bywa więcej.NA trasach sztruks i idealnie płasko.Niestety na trasie wyciągu na Miziową kamienie i na samej Miziowej też to i owo się znalazło. Ale ... ZERO LUDZI :DMaciek ucieka koło 11.30 -> wygląda na zamarzniętego.Ja walczę do końca.Natomiast na trasach pojawia się"cukier puder" i powoli można gdzieniegdzie w nim stracić kontrolę. W tym momencie udaję się spokojnie przez Buczynkę na dół. Buczynka ciut rozjeżdżona ale poniżej IDEALNY STÓŁ. Podsumowując:minusy: zimno, minerały na upartego są (pod wyciągiem bez upartości:rolleyes::)plusy: pustki, stół na trasach do 11-11.30 potem stół i cukier miejscami.Widoki:super widzialność ale sam kontrast miejscami bardzo marny.1 punkt
-
Jedź do Szczyrku do SON-u. Trasy o różnym stopniu trudności. Wyjeździcie się na maksa.Minus to orczyki.Jest bardzo zimno i trzeba się rozgrzewać : gorące kiełbaski,grzance, ,,plaskówki'' z żołądkową gorzka itp.1 punkt
-
Jak mnie pamięć nie myli to Warta była. Mogę poszukać polisy , powinienem mieć ją jeszcze w dokumentach z przed kilku lat.1 punkt
-
Działają u nas jako Elvia: http://www.elvia.pl/ Firma ma główną siedzibę w Szwajcarii, więc są znani w krajach alpejskich. Dobrym sposobem jest również zakup na miejscu w kasie pod wyciągami.1 punkt
-
Wyciąg na wysypisku jest planowany od 10 lat i póki co nie ma na to szans. Warszawa nie ma innego miejsca na składowanie odpadów.1 punkt
-
Jak chodziłam na siłownię i rehabilitację po kontuzji w zeszłym roku w listopadzie i grudniu tuż przed sezonem to mówili mi ze o wiele lepsze są ćwiczenia z małym obciążeniem (tak, ze pierwsze kilka powtórzeń smiejesz się sam z siebie bo generalnie jest lekkie jak piórko) a ale duzo powtórzeń. I teraz uwaga: trzeba swojemu organizmowi zapodać tryb wzrostu formy i wymagń, czyli: ćwiczenia robisz seriami (np. seria po 10-30 powtórzeń i krótka przerwa np. 30 sekund rozchodzenia nóg, pomachania nimi)z biegiem czasu (np. z dnia na dzień, albo co kilka dni) zwiększasz ilość serii.nie dopuść do przeciążenia mieśni i sciegien - to się dłuuugo goi...Fajne jest ćwiczenie na czymś takim: gdzie tylna część ud i tyłek w takim układzie pracują zupełnie inaczej.Polecam też różne ćwiczenia na beretach, które mocno stabilizują kolana i dzięki temu masz lepsze wyczucie terenu, lepiej pracuje błędnik i szybciej reagujesz na wyprowadzenie z równowagi:Berecik ( a najlepiej od razu kupić dwa berety) jest o tyle fajny że czasami jak brak jest czasu albo siły na siłownię to można w domu przed TV sobie 30 min na takim czymś postać na jednej nodze a drugą wyprowadzać się z równowagi czyli machać nią dość silnie na wszystkie strony, robić "jaskółkę" itp., wskakiwać na beret z różnych stron, porobic na tym przysiady itp. Jak już to opanujesz to wtedy kładziesz jeden beret na drugim i robisz te same ćwiczenia na kanapce z beretów. Potem to już pozostają Ci przysiady i ćwiczenia na piłce rehabilitacyjnej (którą właśnie zamierzam kupić wraz z materacem):[video=youtube;Ymtwliok8QQ] [video=youtube;N0Q0MS75k3A] Na razie umiem tylko wchodzić na piłkę i robić przysiady na obu nogach... wskakiwać jeszcze nie umiem...Powodzonka!PS. Widzę, że ćwiczenia z piłeczką też poleca M.Szafrański1 punkt
-
Fotki z wyjazdu 5 dni Espace Killy + 1 dzień Trzy Doliny: http://picasaweb.google.com/103589220870271275116/EspaceKillyLes3Valles2011?authkey=Gv1sRgCMzt8PyPhsnbnwE&feat=directlink Jutro jak będę miał chwilę skrobnę parę zdań.1 punkt







