Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.02.2013 w Odpowiedzi
-
Ten temat to bicie piany, każdy stromy stok można zjechać za pomocą różnych technik i różnej strategii, zależy to w dużej mierze od warunków, widoczności, zatłoczenia, rodzaju śniegu i zmęczenia podłoża, inaczej pojedzie się na lodzie, inaczej na miękkim, inaczej w tłoku a inaczej na zamkniętej trasie "Pucharu czegośtam", inaczej w puchu czy po topniejącej brei, do tego jest kwestia celu jazdy czyli : - jeden chce tylko zjechać w jednym kawałku i przeżyć, inny mieć z tego przyjemność i dostosowuje technikę do jazdy jaką lubi bez dywagacji o czystości stylu czy skuteczności, inny chce być jak najszybciej na dole a jeszcze inny ćwiczyć poprawę jazdy. Techniki tu pokazane na filmach czy w opisach są fajne ale często nie do zastosowania z uwagi na warunki, najczęściej zarówno zdeklarowani ortodoksyjni carvingowcy jak i klasycy będą na bardzo stromym i twardym stoku zmuszeni podpieraniem się technikami oporowymi, o których nikt tu nie wspomina - każdy gdzieś ma swój limit zarówno w technice jak i w psychice.10 punktów
-
no i na czarnej kolejna niespodzianka, w kilku miejscach sa slady ratraka zjazd calkiem przyjemny, jednak tylko raz na rozgrzewke, pozniej coraz wiecej ludzi i ciezko tam spotkac nietkniety snieg... co innego w lesie :)do ktorego kierujemy sie po drugim wjezdzie na Miziowa, poza nami nie bylo tam jeszcze nikogosniegu jest na prawde bardzo duzo, jeszcze nie tyle co w szczytowym momencie rok temu, ale solidny podklad + ogromny opad, spowodowal ze warunki sa niesamowite. puchu jest ok metr a miejscami sporo wiecej.las z Miziowej do Szczawin bardzo przyjemny, jak zawsze, ale pierwszy zjazd robilem na pamiec, no i niespodzianka, w tym roku jest wiecej powalonych drzew, nie ktore nie do konca przysypane. Po 2 zjazdach, rusza wyciag na szczyt, robimy lasy obok wyciagu i jeszcze raz do Szczawin, by 9:15 byc znowu na szczycie. tym razem decydujemy sie na marsz w gore. podpina sie pod nas kilka osob i w ok 10osob brodzimy w snigegu po pas. meczarnia straszna wiec nie doszlismy tam gdzie chcielismy, ale chociaz czesc szlaku przetarlismy zjazd jest bajeczny, sniegu mnostwo. Kopula szczytowa to jest to co lubie najbardziej, fajne nachylenie, rzadki las no i ten snieg wystarczy spojrzec na to drzewko, a mamy przekroj opadu z ostatnich dni ostatni zjazd zrobilismy na sam dol, na parking, miejscami bylo ciezko, bo przecieralismy szlak po tym opadzie, ale jutro juz powinno byc lepiej.udalo mi sie wygospodarowac czas od 8 do 12, tak wiec Ravick jutro sie bawimy, oby tylko noc przyniosla swiezy snieg9 punktów
-
Wieczorny trening na Dębowcu Skończyłem wcześniej pracę,dość szybko dochodzę do siebie po chorobie,do tego rozpiera mnie energia,więc postanowiłem ponownie zaliczyć Dębowiec.Takie nartki po pracy.Na miejscu melduję się gdzieś po 15.30,parking niemal całkiem pusty,może 20 bryk by naliczył.Ponownie nikt mnie nie kasuję,więc nadal PARKING JEST BEZPŁATNY! :applause: Udaje się do kasy i biorę 2 godzinki za 38zł.Pierwsze spojrzenie na stok trochę niepokoi,bo sporo szarych plam: Te szare plamy na szczęście niegroźne,to tylko trochę brudny śnieg po ostatnich odwilżach.Warunki zaskakują,jest niemal beton,bardzo twardo i szybko!Najbardziej zaskakują jeszcze całkiem spore fragmenty trasy ze sztruksem! :applause: Jedynie na tej małej ściance coś chyba "Ernest" spartolił,bo trochę nierówności jest i to na pewno nie z winy narciarzy. Zapada zmrok i w tym czasie na stoku total pustki!Nie wiem czy nazbierałby w kulminacyjnym momencie 10 osób: Dzisiejszy wypad był też okazją do przetestowania mojego nowego nabytku: K2 Rictor Na początku przede wszystkim dostrzegam klepiący Rocker,ale już po paru zjazdach zaczynamy się rozumieć.Dzisiejsze warunki nie były dla nich wymarzone,ale dość szybko dają mi znaki,coś w rodzaju:"no dej że pojechać na krawędzi!". :biggrin: Tak więc dałem i tu spore zaskoczenie!Krawędzie pięknie trzymają i szybko nabieram do nich zaufania.Trza będzie jeszcze popróbować na miękkim. Kiedy robi się całkiem ciemno temperatura zaczyna spadać poniżej zera,a ja robię jeszcze parę fotek: W ciągu dwóch godzin udało mi się zjechać 14 razy bez specjalnego popędzania.Podobnie jak poprzednim razem,nie bardzo potrafię się tu odpowiednio rozgrzać.Niby dziś dość ciepło i bezwietrznie,ale chyba ten zjazd trwa zbyt krótko w stosunku do wyjazdu na górę.Na koniec fota z dołu i czas do domciu. Podsumowując,stok dobry na takie relaksacyjne narty po pracy,ale te 38zł za zaledwie 2 godzinki raczej zniechęca.Jeśli ma tam być większa frekwencja,to muszą pomyśleć nad cennikiem.Może całosezonowy karnet wieczorny na dni robocze? : Albo wziąć przykład z konkurencji... Pozdrawia niezależny,samozwańczy reporter z Beskidów. :tongue:8 punktów
-
czas na relacje z dzisiejszego dniazaczne od poczatku :)wczoraj ok 10 dwoch znajomych z mojej szkoly wrocilo z Pilska i stwierdzilo ze w lesie jest na prawde fajnie, mozna juz bez problemowo jechac do Szczawin, wiec umowilismy sie na dzisiaj, przed 8 pod krzeslem. Gdy wczoraj na dole padal deszcz i deszcz ze sniegiem, na Pilsku walil snieg :)ok 18 opad sie uspokoil, poszedlem sobie niczego nieswiadomy spac.wstaje rano, bo obudzil mnie pod domem odglos lopaty odsniezajacej podjazd , patrze w okno, widze ze leca wielkie platy. Wygladam na samochod, ktory o 18 splywal deszczem, dzisiaj o 7 wygladal tak : wystarczy spojrzec na lusterko i widac, ze warstwa sniegu jest wyzsza, ok 25 cm!!!na mojej twarzy juz po obudzeniu zagoscil banan, a to i tak byl tylko przedsmak :)szybkie sniadanie, pakowanie nart i ubieranie, no i odsniezanie auta. pod drodze maly problem z wyjazdem, bo drogi boczne nie odsniezone, melduje sie jednak na czas pod krzeslem i w grupce znajomych ruszamy :)pojawia sie jakis problem z bramkami, wiec mamy promocje i darmowy wjazd krzeslem.na dzien dobry, taki widok: a tu zblizenie na krzeselko, te ktore jada z gory, przywoza na dol nadmiar sniegu ladujemy na Szczawinach i pierwsza niespodzianka, pozytywna dla tych ktorzy wola jazde po trasach - otoz mimo mocnego opadu, czerwona 5 w miare przygotowana, ratrak musial ok6-7 jechac i ubijac, na sztruksie warstwa ok 5-10cm sniegu ruszamy orczykiem na Miziowa, rzut oka na czarna trase: nie jest zle, pojedyncze slady na niej, wiec bierzemy ja na rozgrzewke :)c.d.n...5 punktów
-
Szczegolnie polecam lekturę tym, ktorzy w najbliższych dniach zamierzają jechać w rejon Orawy http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Zima-na-Slowacji-znow-atakuje-stan-wyjatkowy-na-Orawie,wid,15314821,wiadomosc.html?ticaid=11004e3 punkty
-
Zillertal, 26.01.2013 – 02.02.2013 W sobotę ok. 5 rano wystartowaliśmy z południowych obrzeży Warszawy. Na Katowickiej, za Mszczonowem spotykamy się z przyjaciółmi i rozpoczynamy wyczekiwaną podróż w kierunku Zillertal. Opłacało się przeżywać koszmar podróżowania Gierkówką, bo odcinek do Piotrkowa Trybunalskiego jest teraz bajeczny. Za Piotrkowem już wolniej, ale nadal sprawnie, za Siewierzem wjeżdżamy na autostradę A1 prowadzącą do przejścia granicznego w Gorzyczkach. Tutaj zonk, na całym odcinku do granicy nie ma ani jednej stacji benzynowej. Tym, którzy startują z południa pewnie to nie robi, ale my decydujemy się zjechać do Wodzisławia Śląskiego i dolewamy do pełna. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie powstaną wyznaczone przekreślonymi jeszcze znakami stacje. Dalsze etapy podróży idą sprawnie, około 18 dojeżdżamy do zjazdu w dolinę Zillertal, gdzie spowalnia nas tradycyjny chyba sobotni korek. Około 19 meldujemy się w Laimach, wiosce pomiędzy Zillertal Areną i Penken. Kwatera to nowowybudowany, co najwyżej kilkuletni, dom. Zajmujemy całą górę, do dyspozycji mamy przestronny, dobrze wyposażony apartament i czyściutką, cieplutką narciarnię czyli właściwie austriacki standard. Przystanek skibusa do Penken i Areny oddalony o jakieś 200m, sklep spożywczy 100m od kwatery. Poza tym, cisza, spokój, czyli to, czego my szukamy na wyjeździe narciarskim. Teraz kilka słów o kolejnych dniach na nartach pisanych z perspektywy średnio jeżdżącej kobiety. Moja osiągi nie są imponujące, ale może komuś przydadzą się moje obserwacje. Niedziela, 27.01 – Penken, 42km wg.skiline Wyjazd rozpoczyna się przepiękną pogodą. Cały dzień jest lekko mroźny i słoneczny. Przed 9 docieramy na górną stację Horbergbahn. Ja mam dodatkową misję opieki nad siostrą, która po raz pierwszy jest w Alpach, ma za sobą tylko kilka godzin jazdy na nartach i o 10 rozpoczyna naukę w szkole narciarskiej. Żeby zagospodarować tę godzinę zabieram ją na niebieską „8”, jest to szeroka trasa, idealna do nauki. Potem jedziemy na niebieską „20”, zwaną „baby tour” i tu jest rozczarowanie, ta trasa jest w większości wąską półką w lesie, właściwie nie da się na niej ćwiczyć skrętów. Tak wyglądało jeszcze kilka innych niebieskich tras i jak stwierdzi słusznie po zaledwie dwóch dniach moja siostra, woli te szerokie czerwone Po odstawieniu siostry do szkoły jeździmy jeszcze dość wymagającą czerwoną „5”, a następnie korzystając z pięknej pogody, chcemy przepiąć się wyżej, na Rastkogel. Stoimy chwilę w kolejce do „żelaznego potwora” 150er Tux i za chwilę jesteśmy na wysokości prawie 2500m. Na Rastkogel jeździmy głównie czerwoną „2” korzystając na przemian z sześcio i ośmioosobowego krzesła. Około 15 decydujemy się na powrót do Horbergbahn, jedziemy czerwoną „16”, która momentami łączy się z czarną „16” i jak dla mnie jest to mocno wymagająca trasa, zwłaszcza pod koniec dnia. Na szczęście jakoś dałam radę. Wciągamy się jeszcze 6-osobowym krzesłem Knorren i z góry patrzymy sobie na pustą trasę Harakiri i kończymy nasz dzień zjeżdżając czerwoną „3” pod Horbergbahn. Dzień bardzo udany. Spotykamy się z moją siostrą, która jest po pierwszym dniu nauki w Skischule Frankhauser, zresztą godnej polecenia. Ku mojemu zaskoczeniu już pierwszego dnia została zabrana na łatwe, czerwone trasy. Szczerze mówiąc, zazdroszczę jej, bo rok temu wykupiłam sobie dzień nauki w Solden i wynudziłam się jak mops przez 4 godziny katując w grupie średniozaawansowanej jedną niebieską trasę na Gigijoch. Widać, co szkoła, to inne podejście. CDN.2 punkty
-
Dzień 3 c.d. Jedziemy więc parę razy niebieską trasą 12 wzdłuż Hochfugen 2000 Ale wiatr robi się za duży więc zjeżdżamy całą trasę 12 i 13 aż do gondoli (znów polecam dla rodzin). Podobało się, więc jeszcze raz. Dzieciaki trochę zmarzły zatem powoli wracamy. Czeka nas na koniec zjazd czerwoną 13-ką z Wedelexpress aby dostać się powrotem pod Topjet ale nie wszyscy (najsłabsze ogniwo) muszą o tym wiedzieć :biggrin: Ponieważ siły wróciły to na dół czerwoną 5-ką pod Schnee Express i jeszcze raz czy dwa niebieską 9-ką i powoli do domu. To był udany dzień.:angel:2 punkty
-
Dzień 3 No i to lubimy. Słoneczko i mrozik. Wszyscy chcą powtórzyć Hochzillertal więc jedziemy do Kaltenbach i na szczyt krzesłem Sonnenjet. Warunki super więc na dół 5-ką. Potem ulubiona 12-ka i namawiam wycieczkę na zwiedzenie kolejnej górki - Hochfugen. Wjeżdżamy krzesłem Wedelexpress, potem ja zjeżdżam czerwoną 1-ką i 2-ką pod gondolę Zillertal Shuttle ale reszta woli gondolę. Dostajemy się na górę gondolą 8er Jet i możemy podziwiać kolejne magiczne miejsce. Widok na krzesło Hochfugen 2000 I otaczające szczyty2 punkty
-
Dzień 2 Niestety pogoda się zmieniła – pada śnieg. Gnany wspomnieniami z Penken, postanawiam, że celem będzie następny ośrodek – Mayrhofner Bergbahnen (tu do wyboru Ahorn, Eggalm, Rastkogel, Penken i Horberg). Po 15 min. Jazdy jesteśmy pod gondolą w Muhlbach Na początek wjeżdżamy krzesłem na szczyt Horberg wzdłuż pieknej i długiej czarnej 17-ki; i na dół dłuuugą niebieską trasą 7a. Pogoda niestety nie sprzyja, więc dostosowuje się do rodziny. Widok na Horberg Potem oczywiście czas na 150er Tux czyli największą po Ahornbahn (do 160 os.) koleją wahadłową Austrii, która może pomieścić 150 osób (czas wjazdu 5 minut) Stoki Penken Dostajemy się na stoki Rastkogel. Tam pogoda pogarsza się – wiatr, śnieg i co najgorsze nie widać wiele. Ale i tak nam się udaje zrobić parę zjazdów niebieską trasą 6 (kolejna genialna rodzinna) oraz czerwoną 2 i 2a. Rodzina chce wracać do 150er Tux a ja zjeżdżam czerwoną 16 (ścianki jak zwykle zamuldzone i na dole czuję, że żyję). Jeszcze tylko wjazd orczykiem i jedziemy rekreacyjną niebieską 8-ką pod gondolę. Trudno : A miałem nadzieję, że pokaże im więcej no i oczywiście Harakiri zaliczę. Next time.2 punkty
-
Dzień 1 c.d.Jedziemy na początek do Kaltenbach czyli region Hochzillertal na rozgrzewkę. Gondolą w górę wzdłuż słynnej trasy Stephan Eberharter Goldpiste, potem w dół i na szczyt krzesłem Sonnenjet Warunki i pogoda miodzio Dzieciaki chcą najpierw coś lajtowego - dajemy w bok i parę razy niebieską trasą 12 Potem na dół czerwoną trasą 5; krótka przerwa i zjeżdżamy pod Schnee Express, żeby dostać się na kolejny szczyt Ofelerjoch. Wiedziałem, że tam im musi się spodobać. Trasy wzdłuż orczyka Panoramalift (czerwone 10 i 11) oraz krzesła Ofelerbahn (niebieska 9 i czerwona 8) są idealne do ćwiczeń wszelakich, szybszej i wolniejszej jazdy a przede wszystkim do rodzinnego nartowania. I nie myliłem się. Zostajemy tam jakiś czas. Nie ma upału więc przerwa w słynnej knajpie Kristallhutte na szczycie. Potem towarzystwo powoli zmierza do gondoli a ja robię dorzynki i jadę na dół czarną trasą 1. Jak dobrze smakuje jedzonko i napitok wieczorem :wink:2 punkty
-
większość tu piszących chyba nie zjeżdżała po naprawdę stromym stoku - po takim jedzie się jak się da, często "walcząc o życie"2 punkty
-
faktycznie w ostatnią niedzielę na Pilsku było bardzo zimowo:smile: , poza trasami jest już całkiem , całkiem:tongue: mały suplement -krótka relacja z tego wyjazdu : "cześć dzisiaj razem z Nurkiem i kumplem Tomkiem (TCarving) wybraliśmy się na Pilsko .Rano miałem dylemat jakie narty zabrać , bo aura ostatnio kapryśna i ,na szczęście, zdecydowałem się na moje frirajdówki Line Influenece . Jak się później okazało , był to jak najbardziej słuszny wybór . Wyjazd z Andrychowa o godz. 7,15 , jazda przez Kęty ( zabieramy Tomka ) i na parkingu meldujemy się ok.8,30 . Kupujemy karnety na 6 godzin i jazda na stoki .Cały czas prószy śnieg . Pierwsze zjazdy na Buczynce i Solisku . Pod warstwą świeżego , trochę hamującego , śniegu czuć twardy , bardzo zmrożony podkład .Nie jest źle , ale naszym celem jest góra ośrodka . Zostawiamy Tomka na dole ( robi kurs PI ) i dawaj na szczyt z Nurkiem . Docieramy do Szczawin , a tam i śniegu więcej , no i mocniej pada . Wyjazd na Miziową , po drodze lustracja przerobionej czarnej i z Miziowej trasą na Szczawiny . po drodze sprawdzam jak wyglądają sprawy śniegowe poza trasą i okazuje się , że nie jest źle , rzekłbym nawet że jest całkiem ,całkiem . Następne zjazdy , to już off piste przy ciągle padającym , czasem nawet dosyć obficie , śniegu . Testuję czarną , trochę po lesie . Następnie przerwa na małe co nieco w schronisku i dawaj do góry . Trochę zjazdów z Kopca , trochę z pod Pilska ,szukamy linii , kombinujemy po lesie, generalnie super . Jestem pełen podziwu dla Nurka , który dzielnie mi towarzyszy na swoich Zenitach . Kosztuje go to dużo więcej sił niż mnie , no i nie obywa się bez kilku , na szczęście niegroźnych , gleb .Ogólnie warunki na jazdę pozatrasową robią się już , w końcu , bardzo fajne , zwłaszcza w górnej części masywu Pilska . Gdyby nie mgła , to dzisiaj byłoby miodzio . Z góry zjeżdżamy ok. 13,30 , na Buczynce zwijamy Tomka ze szkolenia , no i do domciu , do żonek . Dzień mega udany , Nurek coś kręcił na Go Pro , więc może to zmontuje i zamieści na forum . pozdrawiam Andrzej "2 punkty
-
Kolego nie pisz pierdół i nie rób ludziom wody z mózgu.2 punkty
-
Na miejscu nie było netu, w ferie nie było czasu, potem rozwaliła mnie angina, więc relacja nieco spóźniona :stupid:Po krótkiej przerwie wreszcie mogłem wrócić do Zillertal! Wyjazd w 2 rodziny z dziećmi więc jest zabawnie i kierowcy się nie nudzą. Tradycyjnie postój na stacji koło Mondsee przed Salsburgiem, tym razem bez widoku na góry ale zapowiedzią zimy Podróż zajęła tylko 13 godzin ale mając na uwadze warunki (padał śnieg) to niezły wynik. Po drodze mała przygoda: kumplowi uchodzi powietrze koło wentyla, więc zatrzymujemy się na stacji w Czechach i prosimy o Superglue – Pani nie kuma więc tłumaczymy – aaaaaa, LEPIDLO! – i wręcza nam opakowanie z napisem Superglue :biggrin: Sposób się sprawdził i kropelka dowiozła kumpla do domu też. Cel to Aschau im Zillertal, czyli wioska w samym sercu doliny, czyli idealnie położona miejscówka: do gondoli w Kaltenbach całe 5 minut; można też oczywiście Skubisem oraz wzdłuż doliny z Jenbach do Mayrhofen kursuje turystyczna kolejka wąskotorowa. Dzień 1 Niedziela wita nas słoneczną pogodą i widokiem na trasę 17 Skiroute Aschau, którą można dojechać do…domu Z innych stron widoki też do zaakceptowania Niestety żona dolecza się więc 1-szego dnia nartować nie będzie:(1 punkt
-
No dobra, byłeś w takim raju, to jak Ty teraz spojrzysz na świętokrzyskie stoki :wink: A tak serio to bardzo fajna relacja i cieszące oko zdjęcia :happy:1 punkt
-
Potwierdzam. Byłem dziś widziałem na własne oczy. Na dzień dobry w Praciakach pakujemy się do "gondoli" na kołach, by tą dostać się do dolnej stacji kolei. Bardzo klimatyczna przejażdżka. Po dotarciu na samą górę, pozwoliłem sobie sfotografować pomnik "przyrody" pana Radosława Ś. Więcej smutnych informacji nie mam, reszta to tylko dobre: Pogoda dopisała. Delikatny mróz, bezwietrznie. Jednak cały dzień temperatura oscylowała w okolicach zera, więc śnieg był ciężki i wolny. Stok przygotowany na 5+, żadnych uskoków, wyrw czy nierówności. Oświetlenie stoku bardzo fajne, równomierne i w większości białe (a nie żółte jak to można spotkać na stokach w PL) Poniżej kilka zdjęć, jak to wyglądało kilka minut po 18: Tak równy stok jak widzimy na zdjęciach w górnej części utrzymał się około 2 h, w dolnej części po godzinie równo było już tylko na obrzeżach. Z każdą minutą później pojawiało się coraz więcej nieprzyjemnych dużych kawałków zmrożonego śniegu i oczywiście większych i mniejszych nierówności. Dlatego jeśli ktoś jedzie z nastawieniem by bez wysiłku pośmigać po równym stoku wieczorem, w warunkach takie jak dziś możliwe było to przez pierwsze 2 godziny. Choć prawdę powiedziawszy, warto tam przyjechać wieczorem tylko po to by odczuć ten urokliwy klimat. Byłem na tym stoku pierwszy raz, właściwie wpadłem na chwilę bo akurat jechałem niedaleko. Ale bardzo mi się spodobał. Widząc jakość równania stoku, domyślam się, że najfajniej przyjechać tu rano w tygodniu. Wtedy możemy liczyć na dłuższą jazdę na naprawdę porządnie przygotowanym stoku. Dla Krakusów stok leży w podobnej odległości co Laskowa, nawet charakterystyka stoku podobna najpierw łagodnie, później bardziej czerwono. Przygotowanie stoku lepsze, ale jazdy trochę mniej, no i wygoda - orczyk vs. kanapa również na korzyść Laskowej. Niemniej alternatywa godna polecenia.1 punkt
-
Wtorek – 29.01, Penken, 37km Jako że poniedziałek mieliśmy właściwie w plecy ze względu na gęsto padający śnieg, postanawiamy spędzić kolejny dzień na Penken. Pogoda jest cudowna, świeci słońce, a pod nartami świeżo ubity puch. Zaczynamy od czerwonych „7” i „27”, jest moc!!! Tam mija nam poranek i wczesne przedpołudnie. Po południu jedziemy na czerwone „11”, „1” i „6” – wszystkie fajne, szerokie, przy moich umiejętnościach na takich trasach mam maximum przyjemności z jazdy. Narciarsko dzień udany na 100%!!! Przy okazji, tego dnia pada też kulinarny strzał w „10” na „szlaku Apfelstrudla”. Będąc w Austrii raczymy się tym deserem codziennie, można by rzecz to taka nasza tradycja. W każdej knajpie smakuje on nieco inaczej. Wspólnie orzekliśmy, że Pilzbar przy stacji gondoli Penkenbahn ma Apfelstrudel nr. 1 z absolutnie idealnym ciastem i dorównującym temu genialnym jabłkowym nadzieniem. Pycha!!! CDN.1 punkt
-
ok. 100m, jest lekko z górki, więc da się rozpędzić i dojechać, gorzej, że IX to są 2 talerzyki i pomiędzy nimi trzeba też podejść ze 100 m, ale tylko lekko pod górkę1 punkt
-
jak dobrze pamiętam to Ahornbahn przyjmuje 200 osób:eek:! ale to nieważne fajna relacja:applause:1 punkt
-
Ludzie, bez przesady, 100% nachylenia to kąt 45 stopni. Praktycznie nie jest mozliwe aby na takim stoku utrzymał się śnieg. Zjedzie pod własnym ciężarem. Oczywiście można robić jakieś kołki itp., ale komu by się chciało, i dla kogo?1 punkt
-
Fajnie Johnny że wracasz do formy A co do relacji nić dodać nic ująć Pierwyj sort :wink:1 punkt
-
Fajna relacja ale Ahornbahn zabiera chyba trochę więcej osób:smile:1 punkt
-
Super informacja! tym bardziej jeżeli będzie przejazd w cenie karnetu! bardzo lubię Cieńków i uważam że jest to jeden z ciekawszych stoków w Wiśle (nie byłem na Stożku będę miał tą przyjemność dopiero w weekend), a przejazd na górze po stromszej prawej stronie gdy wszyscy się pchają pod kanpę to czysta przyjemność W weekend będę porównywał przejazd na bramkach na Stożku i w Złotym Groniu wiec mam nadzieję że szybko uruchomią na Cieńkowie będzie jakiś odnośnik. Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
Poniedziałek – 28.01.2013, Penken, 34km wg.skiline To był chyba najsłabszy dzień. Właściwie cały dzień padało – dużo i gęsto. Na rozgrzewkę kilkakrotnie zjechaliśmy niebieską „8”, po czym krzesłem „Schneekar” wjechaliśmy na szczyt Horberg. Na górze warunki ciężkie, bardzo silny wiatr i słaba widoczność. Zjeżdżamy czerwoną „7”, która w niższych partiach daje już więcej frajdy. Niestety, po kilku zjazdach nogi odmawiają posłuszeństwa w jeździe na coraz większych muldach i zjeżdżamy na przymusową przerwę w knajpie. Po przerwie już tylko „lajtowo” jeździmy po „8” i kończymy jazdę wyjątkowo wcześnie, tuż po 15 zjeżdżamy gondolą, a śnieg pada, pada, pada… Wieczorem wybieramy się na termy w Fugen. Jest fajnie, ale bez szału. W zeszłym roku mieszkaliśmy w Langenfeld i tamtejsze termy to było COŚ, chyba najlepsze na jakich byłam, tutaj jest po prostu przyjemnie. Saunowy świat też średni, bez klimatu, bardzo mało kobiet, dużo gołych facetów, mi się nie podobało. Następnym razem jak będziemy w Zillertal, a przyjedziemy tam jeszcze na pewno, może uda się wcelować w kwaterkę z sauną. CDN.1 punkt
-
Łokieć ja od 17 mam zarezerwowany wyjazd rodzinny do Austri.Będziemy jeżdzić do ośrodka o podobnych parametrach No może ciut większe bo będziemy korzystać na zmiane z 2 ośrodków,tyle że dzieciaki do 10lat za free mają wyżywienie, skipass no i oczywiście zakwaterowanie Jak będziesz zainteresowany to promocji szukaj tu http://www.hofer-reisen.at/business/ers/id/230 Myśmy ze znajomymi dostali reklame firmy w sklepie w Wiedniu,i teraz sprawdzimy co są warci,bo cena naprawde zachęcająca :wink: A i na Stubai do 10 lat pośmigają free,tak samo na Fendels,Kaunertal1 punkt
-
Cześć, w styczniu 2011 spędziłem na Hohzaigerze 3 dni z ekipą w której były dzieci od 7 do 12 lat. Wszyscy bardzo zadowoleni od dzieciaków do najbardziej wymagającego narciarza. Bardzo polecam - nie wiem czy na cały tydzień ale na 2-3 dni jak najbardziej tak. Ze względu na to że jeździliśmy również na Pitztalu, Rifflsee i S-F-L kupowaliśmy karnety 1lub2 dniowe. W styczniu było mało ludzi ale np. można było zobaczyć juniorów austriackich trenujących na części trasy:wink: Fajne knajpki, infrastruktura może nie topowa ale akceptowalna - naprawdę mały ale bardzo przyjemny ośrodek dla całej rodzinki1 punkt
-
Na Ainecku (w stronę Katschbergu)- nachylenie 100% (po grani więc wywiane i twardo) W Skiwelcie - ze szczytu Hohe Salve są przynajmniej dwie bardzo wymagające trasy (około 80%) - oprócz spadu jest tam jeszcze trudna konfiguracja (jazda granią, jedna ma zakręt z ujemnym spadem), często jest wywiane i twardo lub zgoła lód. Podobnie jest na Choralpe - jedna trasa w BKK - końcówka trasy F. Klammera Harakiri jest stanowczo przereklamowane - dość krótka ścianka z wypłaszczeniem. Myśleliśmy, że pomyliśmy trasy Co do SFL dla mnie to najlepszy ośrodek w Austrii (przed St Anton). Ma olbrzymi potencjał przy i pozatrasowy Zjazd (pozatrasowy) z Schonjocha (ląduje się na dole Frommesabfart) to jedno z moich największych przeżyć narciarskich. Pewnie z 800 m w pionie, powtórzone 4 czy 5 razy w ciągu dnia. A niewiele gorszych zjazdów jest przynajmniej kilkanaście. Infrastruktura rewelacyjna, Bertras kinderland, poducha do skoków. Gdyby jeszcze był jakiś 3-tysięcznik z niewielkim lodowcem! pozdro Wiesiek1 punkt
-
Nie ma ludzi którzy w ogóle nie szurają, to tylko kwestia warunków i stromizny oraz potrzeby. Ludzie którzy w ogóle nie szurają to zawodowi demonstratorze, zawodnicy na bardzo wysokim poziomie.... oraz tacy, którzy nie potrafią jeździć dobrze na nartach - obie umiejętności i tak w zakresie pewnych warunków. Większość ludzi chcąc nie chcąc bardzo często łączy te techniki bo to jest bardzo naturalne i wynikać może zarówno z potrzeby chwili jak i z braku techniki oraz charakterystyki samego sprzętu. Choćby jazda krótkim skrętem na długich nartach o sporym promieniu będzie "mieszana" - i szacun jak ktoś tak potrafi. Najczęściej jadę carvingiem i do tego szuram, lubię narty potraktować dosyć brutalnie wiec jak nimi "trzepnę" na stromym to łapią jakiś tam ześlizg - na filmie poniżej gdy koleś jedzie po stromym ale miękkim to on też łaczy techniki - carvingową, ześlizg i nawet oporową bo to mocne zakrawędziowanie w prawym skręcie wygląda nieco jak skręt stop - on musi gdzieś zgubić energię spadku i kontrolować prędkość, gdyby na stromym zrobił taki skręt na bardzo twardym to by ze 3m ześlizgu złapał a nogi po 3 skrętach miałby wybrane - pewnie jechałby inaczej - tak przypuszczam.1 punkt
-
Ośrodek Cieńków będzie miał self timing. Na razie przygotowuje montaż.1 punkt
-
Widze ze musielismy sie poznac w innych okolicznosciach, ale ja sobie nie przypominam.... No chyba ze jetes burak i chcesz mi poprostu pocisnac ?1 punkt
-
To masz problem.... Tylko jakbys nie zauważył, ci szurający pojadą swobodnie i 'z palcem' tam gdzie Ty bedziesz wystraszony na sam widok trasy.... Jak ja lubie te opowieści.... warto tylko dodac, ze taki stok nazywa sie 'urwisko' i jest ogrodzony siatkami... mam nadzieję, że chodziło Ci o % a niektórzy tak:1 punkt
-
Krzesło na przełęcz może jeżdzić do 18m/s. Można założyć że jeżeli w prognozie podmuchy nie przekraczają 15 m/s to będzie chodzić. Podobne ograniczenia ma gondola.1 punkt
-
Przypuszczam marboru ,że na stromym nie ustępujesz temu Panu. Bez fałszywej skromności proszę:smile:1 punkt
-
Złota czcionka dla Witolda Domańskiego! Pomijając bardzo przykre wydarzenia na stoku związane z wypadkiem Lindsey Vonn podczas MŚ w Schladming, nieźle się ubawiłem kiedy nasz czołowy komentator narciarstwa alpejskiego Witold Domański przeszedł samego siebie komentując dzisiejsze zawody. Mianowicie scenkę w której Lara Gut przyjmuje gratulacje od samego Didiera Cuche'a i stojącej obok niego prezenterki Eurosportu Kari Anne Saude (prowadzącej Skipass) skomentował następująco: Lara Gut z rodzicami! :eek: Uważam, że jest to wyczyn zdecydowanie zasługujący na złotą czcionkę! Chyba, że czegoś nie wiem! Didier? Czyżbyś ..... ??? Nieeeeee ......! :biggrin:1 punkt
-
1 punkt
-
Soszów z ranaWyjazd o 7 i po godzinie melduje się przy kasieKupuje czasówkę do 13 za 55zł i jazda,dzieci do 8 lat freeA zapomniał bym przy okienku informacja że trasa 2 i automatycznie czarna 4 zamknięte :Zamknięte dzisiaj z powodu zawodów,szkoda że informacja podana tużprzed otwarciem kas Pierwsze 3 godzinki katuje się slalomką,warunki idealne,widać że dzień wcześnie padał śniegTrasy przygotowane wzorcowo,co nie jest tak oczywiste w Soszowie,brawo panowie,brawo :applause:Pogoda na lekkim plusie,ludzi troszku jest,w najgorszym razie 2-3 min stania po godz 11Po malutkiej przerwie zmieniam nartki na 80 pod butem i to jest to ,śnieg już troszkę zmiękczonyDo końca mojej jazdy na trasach żadnych przetarć, minerałów no może w niektórych miejscach troszeczke zlodowaceń1 punkt
-
Nie wypowiem się na temat Katowic,ale w Częstochowie Intersport zniszczył mi Elany SLX,zaniosłem je tylko do regeneracji zoli z nałożeniem struktury,a nadgorliwy kolo zrobił jeszcze ostrzenie,krawędź górną brało prawidło i to nie wszędzie 3*,później żeby wyprowadzić dechy poszło ponad 20 razy na maszynie ,także był to pierwszy ,a za razem ostatni duży serwis moich nart,jeśli takie usługi świadczy cała sieć to dziękuję bardzo,tak na marginesie to szykuję sobie narty sam,no ale są pewne rzeczy których się w domu nie zrobi,moje zdanie jest takie-od wielkich serwisów marketowych jak najdalej.1 punkt
-
Jak to przeczytałem to stwierdziłem a raczej utwierdziłem się w przekonaniu,że nic ale to nic nie wiem o nartowaniu. :frustrating: Uwielbiam taką cudowną twórczość. trzeba narty carvingowe sprzedać. bo się tylko na zawody nadają. Dzięki Buenos! Jest wesoło. :crazy:1 punkt
-
grubsze ostrzenie , wyprowadzanie kątów , robisz pilnikiem . Diamentami w zasadzie tylko wygładzasz krawędzie . Jeżeli masz wyprowadzone kąty , bieżące ostrzenie możesz robić diamentem grubym (np 100 ) a jak chcesz jeszcze "dopieścić" krawędzie to gładzisz je drobniejszymi gradacjami diamentów1 punkt
-
Tumlin k/Kielc Wczoraj Marboru był w Tumlinie k/Kielc, a dzisiaj ja tam zawitałem. Dłuuugo wahałem się co wybrać Telegraf (2 min drogi) czy Tumlin (25 minut drogi), ale zdecydowałem się na Tumlin, bo... oprócz swoich nart podkradłem narty żonie, żeby sobie na nich pojeździć. O takie Blizzardy Shark 150 cm (05/06) http://www.skionline.pl/sprzet/narty...b-52,1510.html (w sumie to ta sama narta, tylko inna szata graficzna). W nocy trochę popruszyło, wczoraj od popołudnia trzymał mały mróz ok -3, więc mogło być nieźle. Na dzień dobry małe zaskoczenie. Dojeżdżam do stoku o 11:30, a na parkingu stoi tylko 1 samochód !!! Ale patrzę, wyciąg chodzi, a na nim i na trasie w sumie całe 2 osoby. Dużo czasu nie miałem, bo musiałem synka z przedszkola odebrać, tak że wziąłem karnet 2-godzinny za 30 zł (3-godzinny jest za 35 zł), do samochodu, sprzęt na nogi i głowę i na wyciąg. Skoro były tylko 2 osoby (ja trzeci) to kolejek zero, a generalnie warunki idealne. Sztruksik, równiutko, dosyć twardo, śnieg fajnie zmrożony, bardzo szybki, zero lodu, przetarć, minerałów. Chyba najlepszy śnieg po jakim kiedykolwiek jeździłem. Dobrze też, że wczoraj i dziś trochę przymroziło i przypruszyło ten parking, tak że było twardo i nie błotniście, bo to co pokazał wczoraj Mariusz to była jakaś masakra. Zacząłem od tych Blizzardów żony. Mam 180 wzrostu, ważę ok. 90 kg. Tych Sharków wogóle nie czułem na nogach. Krótkie to jakieś takie, w sumie bardzo łatwe, skrętne, lekkie no ale i miękkie. Jak się jechało wolno ok, ot taka zabawka, ale jak się bardziej rozpędziłem, to jednak krawędzi nie trzyma, stabilność słaba, po prostu nie czułem się na nich pewnie. Zjechałem trzy razy i do bagażnika po swoje Progressory. Przez praktycznie dwie godziny jeździłem bez przerwy. No może nie do końca bez przerwy, bo jedna krótka przerwa była na zmianę nart, a co zjazd na bramkach miałem wymuszone 15-20 sekundowe przerwy, ponieważ czas na karnecie czasowym na wjazd i zjazd przewidziano ponoć 4 minuty. Kiedy byłem na dole na bramce musiałem właśnie odczekać te 15-20 sekund, żeby bramka mnie znowu puściła :frustrating: W sumie nie liczyłem, ale zrobiłem na pewno co najmniej 25 wjazdów i zjazdów. A poniżej kilka zdjęć z dzisiaj (niestety tylko z telefonu): Na dzień dobry na Blizzardach żony: Widok stoku z dołu: I widok z góry ( w oddali na parkingu widać całe dwa samochody w tym jeden mój): Dzisiaj wyciąg pracował przeważnie bezobsługowo na dole, a w ogóle bezobsługowo na górze. Miejsce wyczepiania, w styczniu był tu ładny bałwanek: A dziś tyle zostało z bałwanka: Zmiana zabawek na swoje: I w końcu mam jakieś zdjęcie z nart (robione samemu, bo samemu, ale jednak): W międzyczasie przybyło kilka osób, zwłaszcza dzieci i w sumie na stoku w okresie największego tłoku było może max. 10-15 osób. I kolejka do bramek, jedyna jaką dziś spotkałem: Ostatnie spojrzenia z góry: Po małego do przedszkola i do domu.1 punkt
-
Tumlin na koniec narciarskiego tygodnia Miniony tydzień, to 5 dni na nartach i różne eksperymenty turystyczne... W niedzielę postanowiłem wrócić na "stare" świętokrzyskie "śmieci". Temperatura dzisiaj nieco niższa +1...w ciągu dnia spadnie potem do -2. Decyzja jest szybka - Tumlin. Po dojeździe na miejsce - niemiła niespodzianka na dole...wszędzie błoto - może wreszcie właściciel zainwestowałby w porządny parking? Wjeżdżam na górę, a z talerzyka widzę, że nawierzchnia jest niezła. Drugi wyciąg i mniejszy stok w ośrodku, poddał się odwilży: Jestem na górze i widzę dwa elementy Snowparku: Widok na stok: Jest twardo i jestem tym mocno zaskoczony. W nocy musiały być spore przymrozki bo stok trzyma praktycznie przez cały dzisiejszy mój trening. Góra dół, góra dół...chyba tak z 30 razy, po czym przerwa i grzaniec... Spojrzenie na górkę z dołu: Ratraczek... Wracam na stok, a słońce powoli zachodzi. Pomimo odwilży i bardzo nieciekawej pogody - koniec tygodnia jest bardzo udany. Czuję się narciarsko zaspokojony... pozdrawiam marboru1 punkt
-
Son Dzisiaj z Andym 5 godzin jazdy w SON non stop, bez kolejek. Ludzi chyba wystraszyła pogoda...Co do warunków to było wszystko:) Sztruks Puch Był też lód, zwłaszcza na Bieńkuli i Golgocie gdzie świeży opad nie związał się z podkładem. Ale gospodarze się starali, od rana ratraki jeździły tu i tam... Podsumowjąc warunki to były dziś różne, bardzo dobre, dobre, trudne. Zjeździliśmy wszystkie trasy, planowaliśmy 3 godzinki a wyszło 5! Tak więc nam sie podobało:smile: Pozdrawiam Maciek1 punkt







