Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      23

    • Liczba zawartości

      7 967


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. nurek1974

    nurek1974

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      874


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.02.2013 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzionek na Ochodzitej Dziś z rana całą ekipą zawitaliśmy na Ochodzitej.Droga bez przygód i utrudnień,więc ok 9 jesteśmy na miejscu.Szybki gramoling i do kasy zrealizować "gruper".Tam ludzi brak,podobnie jak i na trasach. Jest pochmurno,nawet trochę śnieg prószy,no cóż,dziś pewnie wiele słońca nie zobaczymy.Niestety jeden wyciąg stoi,bo mają jakiś problem z jednym orczykiem.Ale jak w całej stacji łącznie jeździ może 10 osób,to nie jest żaden problem.Zazwyczaj tak wygląda ilość ludzi przy dolnej stacji: Na początek obieramy czerwoną z lewej strony z której to robię fotkę: Później po kolei katujemy kolejne trasy z drugiej strony: Co ciekawe,według opisu powinno być ich 5 a jest... 6!Oczywiście część to tylko opcje jazdy,ale i tak się nie nudzimy. A jak warunki?Zgodnie stwierdzamy,że są wyśmienite!Nie ma żadnych przetarć czy minerałów,trasy są równiuteńkie,sztruks a na tym od 2 do może 5 cm świeżego puchu - miodzio! :applause: Nie mam żadnych oporów,żeby się tak po prostu puścić i pozap... :wink: Z czasem ludzi przybywa i to znacznie!Chwilami nawet tworzą się kolejki.Ale póki co,nigdzie nie stoimy.Andrzej wziął kamerkę,więc pewnie coś zmontuję.Ekipa w przygotowaniu do filmowania: i podczas filmowania: Udajemy się też na mały freeride,czasem w dość dziwnym wykonaniu,między jakimiś domkami: Ale znajdujemy też całe pola z nietkniętym puchem.Czasami przebija się słońce,choć dziś dominuję dość ponura pogoda,ale to dobre momenty na robienie zdjęć: Pośmigaliśmy tak do pierwszej i kiedy zaczęły tworzyć się kolejki (takie może na 5 min. stania),zwinęliśmy się do domciu.Oczywiście wcześniej był też gulasz z baraninki,wyśmienity! Podsumowując,dzień bardzo udany,natomiast ciągle mają jakieś drobne problemy z wyciągami.Nie widziałem,żeby liny spadały,ale dość często coś tam grzebali raz przy jednym,raz przy drugim.Widać też,że ludzie zaczynają tam liczniej zaglądać,może z powodu grupera?Powinni też wcześniej brać się za odśnieżanie,a nie o 13,kiedy następuję kulminacja ruchu...
    11 punktów
  2. Wczoraj z Figo jego córką i kolegą Witusiem urządziliśmy sobie beskidzkie safari. NA strat wylądowaliśmy przed 8 rano w Istebnej na Złotym Groniu, moja pierwsza myśl była: "ale głupi jestem było sobie w domu siedzieć". Już jadąc krzesłem w górę widzimy że trasa ma niewiele wspólnego z przygotowaniem choćby w stopniu dobrym i nie krzyczy do mnie tak jak bym chciał: "zerżnij mnie". Jest to oczywiście ratrakiem przejechane, ale nic więcej, wertepy na trasie są wzdłuż w poprzek i po przekątnych też. Kupiliśmy karnet "sportowy" za 25 zł od startu czyli teoretycznie 0800 do 1030(teoretycznie bo przed 8 bramki wpuszczają). Można by sobie poszaleć na tym karnecie z rana, gdyby nie fakt powyższy że jest strach bo trasa rozkopana, a drugi fakt że z racji małej frekwencji z rana krzesło kula się do góry na ćwierć gwizdka, a czuć to doskonale gdy pod krzesłem zbiera się większa grupka, to wtedy obsługa włącza dopalacz, krzesło odbierze nadmiar i znowu tarasi, rozumiem że prąd drogi i oszczędzać trza:rolleyes::. Od ok 1000 krzesło już chodzi na pełnych obrotach, bo na dole w kolejce chętnych przybyło, ekstremy żadnej nie ma 1-2-3 min oczekiwania max. Jednak jak jadą pełne krzesła w górę to i na trasie robi się tłoczno, nie jest bardzo tłoczno ale swobody jazdy nie ma żadnej. O 1030 bez większego żalu kończymy jazdę, Figo jako kierowca zdejmuje tylko jednego buta i przemieszczamy się do Koniakowa na Ochodzitą. Po drodze mijamy ośrodek Zagroń to już jednak jest spora kolejka do wyciągu, podczas jazdy rozważamy dlaczego tak jest, naszym zdaniem składa się na to kilka czynników: wolne krzesło, prawdopodobnie jest ten stok mniej nachylony(nie potrafimy tego jednoznacznie stwierdzić), gros ludzi może nie wiedzieć że dalej jest szybszy i nowszy wyciąg, no i na dzień dzisiejszy Zagroń ma lepsze zaplecze gastronomiczne i park wodny. Ok 11 docieramy do Koniakowa, ja tu nigdy na nartach nie jeździłem, a Figo jeździł jak jego tata miał dużego fiata, czyli ponad 30 lat temu:tongue:. Nie nastawiamy się tu na jazdę raczej chcemy zaliczyć ośrodek i zweryfikować to co o nim mogliśmy przeczytać dotychczas na forum. Kupujemy 2 wyjazdy i na górę, wyjeżdżam na górę i rozglądam się bo czytałem na forum że tu jest szerokoooo... SZEROKO....SzErOkO....zSeRoKo:confused::, parzę...patrzę... no ale chyba oślepłem:tongue:, nie jest wąsko, jest co najwyżej normalnie, ale żeby mówić że jest szeroko:confused::, chyba trzeba będzie wprowadzić jakiś standard, że szerokość tras nie będziemy wyrażać słowami, tylko jednostkami: metry, kroki, stopy, narty:tongue:. Pierwszy zjazd na lewo niebieską trasą, ja jadę pierwszy, a gdzieś za mną słyszę Figo jak się śmieje na głos Q. jaka fajna trasa. Pewnie i by była fajna jakby była przygotowana, a jej stan przygotowania jest taki, że tak naprawdę w pochmurny dzień ciężko się zorientować gdzie ta trasa jest poprowadzona i nie chodzi tu o znaki, jak by była regularnie ratrakowana to było by widać gdzie jest trasa, a gdzie już nie, ale nie jest! Drugi zjazd trasą czerwoną która też nie była przygotowana, a na pewno przy takiej frekwencji gdyby była przygotowana i mrozie nie uległa by degradacji do godziny 11. Jedyny plus tego ośrodka to faktycznie mała frekwencja, a co za tym idzie pusty stok. Z racji iż zgłodnieliśmy Figo poszedł zrobić rozpoznanie w sprawie baraniny:tongue:, jednak stwierdził że to za duże ryzyko, a że Figo jest jak Kwicoł co zjadł by nawet śmierdzącego barana to ja mu wierzę i już nie wnikałem dlaczego jest to ryzyko:biggrin:. Tak więc znowu Figo zdejmuje 1 buta i wiezie nas do Zwardonia na Rachowiec. Przybywamy tam coś po 12, chcąc zaliczyć również Duży Rachowiec decydujemy się na jednak karnet czasowy. Ludzi jest tyle że krzesło odbiera na bieżąco, ale "tarasi"(jedzie wolno) do góry niemiłosiernie, to nie na nasze nerwy:stupid:, z dwojga złego to ja już wolę jazdę tym starym orczykiem na Dużym Rachowcu. Pierwszy zjazd trasą na Małym Rachowcu, czyli pod krzesłem, tu podobnie jak w 2 pozostałych miejscach o dobrym przygotowaniu trasy mowy nie ma, przy czym tu jest najgorzej, dużo brykietu lodowego zmieszanego z luźnym śniegiem, a w wielu miejscach grunt leśny już wygląda z pod śniegu, oczywiście armaty już wyzbierane więc dośnieżanie będzie tylko jak bozia da. W zdumienie wprowadza nas "kącik" dla najmłodszych narciarzy na górze Małego Rachowca, gdzie nie dość że trasa jest "dziurawa" to ratrak pozostawił kęsy śniegu o średnicy ok 50 cm, a na końcu tej trasy jest ślad w którym ratrak wykonał pirueta i skutecznie zmiksował śnieg z tym to pod nim jest, tak sobie to ztwardło i czeka na wykonanie wyroku na małym miłośniku nart:rolleyes::. Duży Rachowiec: przygotowanie trasy jak w powyższych przypadkach, zgodnie z panującymi standardami w tej części Europy, jazda lepsza bo jednak z racji orczyka ludzi brak, orczyka to raz, a dwa to skomunikowania tych 2 tras, a raczej jego braku, bo w żadnym kierunku nie da się przemieścić nie podchodząc. Dzień narciarski kończymy obiadem w Karczmie na Małym Rachowcu, Figo czytał na forum że chyba Andy pisał że można tam dobrze zjeść i faktycznie z zewnątrz nie wygląda to tak dobrze jak w środku, a w zasadzie to w środku wygląda to bardzo dobrze: ciepło, miło, czysto, dobre jedzenie za niską cenę. Oczywiście dojazdu do karczmy nie ma utrzymanego przez ratrak, jest żywioł przetarty przez samych narciarzy, czy oni oni(właściciele stoku i karczmy) nie rozumieją że jedni z drugich żyją? Podsumowując dzień narciarski zaliczony, nie powiem że nie udany, ale jakiejkolwiek satysfakcji z tego nie ma, jak to Figo powiedział na parkingi pod Rachowcem że do satysfakcji mamy 600 km... Zdjęcia mam ale tylko z Istebnej, ale wstawię je w temacie Złotego Gronia, bo tam ich miejsce, a Figo robił jakieś na Ochodzitej to może wstawi.
    10 punktów
  3. A to dla tych co mają zamiar zacząć przygodę z freeraidem, w filmie parę wywrotek i szukanie narty (Johnny bardziej stromego miejsca nie mogłeś znaleźć?) . Film pokazuje że nie jest to takie łatwe jak pokazuje większość tego typu filmów i to co pisał Gregor narty same nie jeżdżą trzeba ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć, jednak nie zmienia to faktu że taka jazda daje dużo frajdy. [video=youtube_share;WEra7LwR0CE] ps. Kamera GoPro nieźle dostaje w du....... ze mną i mogę powiedzieć że nieźle jest wytrzymała teraz już przestałem się o nią obawiać i zapominam że ją mam na głowie, inaczej jazda bezstresowa w obawie o sprzęt.
    9 punktów
  4. Mazowiecko-świętokrzyska nostalgiczna Zima Dzisiaj pobudka była dużo wcześniej niż zwykle. Małe WZF na stoku w Tumlinie o 10, więc trzeba było się śpieszyć i wstać rano. Szybkie pakowanie auta i w drogę. Temperatura -3 stopnie a wokół mgła... ...i to chyba ona, i przepiękna zima nastroiła mnie do zrobienia kilku zdjęć w drodze na narty. Mazowiecki las zimą... Niziny, to też przestrzenie... Zamarznięty zbiornik wodny - na rybki przyjdzie czas za kilka miesięcy... ...im bliżej świętokrzyskiego, tym na horyzoncie pojawiają się malutkie góreczki: Na stoku jestem pierwszy. Chłopaki jadą. Kupuję karnet na dwie godziny mając w świadomości wczorajszy koszmarny weekendowy dzień na nartach. Z całą pewnością przybędzie narciarzy i dzisiaj, również w Tumlinie. Pierwsze zjazdy po sztruksiku: Pół godziny jazda po pustym, doskonale przygotowanej górce: Zdążyłem się rozgrzać nim przyjechał Krzysiek i Marcin. Kilka zjazdów i jesteśmy już w trójkę. Fajnie! Witamy się, zaczynamy jeździć razem i rozmawiać na różne narciarskie tematy. Ludzi przybywa, a my sobie śmigamy między nimi. Przygód narciarskich w życiu każdego sporo, więc tematom do rozmów nie ma końca. Miła atmosfera skutkuje tym, że umawiamy się wstępnie również za tydzień. Gdzie? Tego nie ustaliliśmy. Może Bodzentyn? To pewnie okaże się pod koniec zbliżającego się tygodnia. Na stoku przybywa narciarzy, a mi jako pierwszemu kończy się czasówka. Obowiązki domowe wzywają więc kieruję się w stronę domu. Kilka przejechanych kilometrów i znowu włącza mi się zimowa nostalgia... Zatrzymuję auto w kilku miejscach robiąc fotki. Świętokrzyski potok: Kapliczka... Tradycyjny, coroczny postój przy najstarszym drzewie w Polsce, przy Dębie Bartku: ...i już prawie w domu...ponownie mazowiecka przestrzeń: Krzysiek, Marcin - dziękuję za super spotkanie, i do zobaczenia na stoku, już niebawem. pozdrawiam marboru PS. Fotki krajobrazów zrobione w trakcie podróży na odcinku Radom-Wierzbica-Szydłowiec oraz Gózd-Zagnańsk-Tumlin.
    9 punktów
  5. COS - sobotaZatkany nos, ból gardła ,kaszel. Pomysł na kuracje? Powietrze z górnych partii skrzycznego. Wiec pobudka o godzinie 6:00 i pół godziny później ruszamy żółtą strzałą Denzela. O 8:00 jesteśmy na miejscu i już jest kolejka przed kasami. Kilka osób rezygnuje z zakupów ticketów po zerknięciu na tablice z warunkami. Ale nie my,i niestety wiele innych osób też kupuje. Na górze pięknie. Jest czas na fotkę. Ludzi sporo jak na tą godzinkę Warunki dobre,trasy przygotowane bardzo dobrze a śmigało się rewelacyjnie. Powoli śrubowaliśmy nasze rekordy prędkości,bo miejsca było na tyle. Dużo świerzego puchu dzięki któremu wyjazdy na pobocze były MEGA przeyjemne. Po godzinie 12 zaczyna się już robić tłok i miejscami przetarcia. Zjeżdzamy oczywiście tylko do połowy bo jazda na sam dół niewskazana. Mało śniegu. Lepiej wygląda las niż przygotowane trasy,multum przetarc i kamieni. Śmigało się tak fajnie że nawet szkoda było czasu na wyciąganie aparatu. W kolejce staliśmy za piątką pasjonatów testujących deski,wiązania itd. Wyposażeni w GoPro wybierali drogi którymi nikt nie śmigał wcześniej i raz z Denzelem poszliśmy ich śladem. W puchu jest ZaJe...cIe!! Ale jak dotarliśmy w końcu do wyciągu to nogi chciały nam odpaśc. Trzeba trenować co by nie odstawać. Posiłek w barze przy wyciągu to koszmar(jaworzyna). Najpierw 30 minut w kolejce a potem ładujesz na tacke to co zostało-zazwyczaj kiełbaska. Potem jeszcze kilka zjazdów i na sam dół FiSem(rewelacja) i końcówka zamkniętej wdokowej trasy. Pusto więc szybko, tylko refleks trzeba mieć co by kamyki omijać. Na dole skocznie i załapaliśmy sie na rozgrzewkę młodych przed BurnInSnow. Rewelka. Może kiedyś się uda oderwać na podobną wysokośc choć wiek i zmiany w organizmie wskazuje na zdecydowane zbliżanie się ku ziemi. Pooglądaliśmy i w żółtą strzałę do domku.Wypad udany ale teraz zdycham z gorączką. Kuracje pomogła tylko w sferze psychicznej i wywołała uśmiech. Zdrowie niestety troszke podupadło.
    7 punktów
  6. no i jeszcze na dobranoc pare fot ode mnie:
    5 punktów
  7. Normalnie rzeź niewiniątek :biggrin:Ja miałem dzisiaj pierwszy raz w użyciu swoją kamerkę i jeszcze jeżeli chodzi o montaż filmu to jestem w powijakach, ale kilka kadrów pokażę.Spadający Mati z krzesła ratujący nartę Owieczki przed rzezią Gregor: powiadam wam nie bójcie się Marek - upadek czyli lot Gregor: chyba nic ci nie jest :biggrin: ?
    5 punktów
  8. No Johny za tą wędrówkę do Ciebie to browar musi być normalnie zjadłem zęby na tej ściance cały dzień mnie tak nie wykończył jak to podejście nie wiem ile mieliśmy do Ciebie jakieś 40-50 metrów może, a zajęło nam to z Gregorem 16 min :eek: sprawdziłem na filmie. Film z dzisiejszego dnia. [video=youtube_share;H8KLelyIBPQ]
    5 punktów
  9. Płot: I nie jest to tak jak pisze na stronie Złotego Gronia że:Wyłączony odcinek trasy zjazdowej, nie ogranicza w znaczący sposób ruchu narciarskiego, w pewnym stopniu zaburza jednak walory estetyczne tego miejsca.Bo zaburza i to bardzo znacząco, praktycznie w górnej części zagrodzone jest ok 70% z szerokości na długości ok 100 m.
    4 punkty
  10. Ale jakich startów? Przecież nie startuje... Jako jedyny nie pojawił się na starcie, jak dla mnie to dezercja:rolleyes:: na FB ma wstawione zdjęcie z trasy a na nim w Fotoshpoie dołożył mgły:tongue:, oglądałem relację i jakoś takiego mleka nie było. Pisze na FB Po ostatnich udanych treningach mam optymalne czucie trasy więc dzisiejszy start niewiele by mi pomógł w jeszcze lepszym przygotowaniu sie do poniedziałkowej Super Kombinacji. Super! to Ciekawe jakie ma czucie trasy Klaus Kröll jak od 2 roku życia po niej jeździ? Jak Adam Małysz startował i nawet jak nie musiał brać udziału w kwalifikacjach to i tak pojawiał się na skoczni, a przecież miał też chyba optymalne czucie skoczni sokoro dolatywał na I miejsce... Dalej pisze: Podczas dzisiejszych zawodów można było zobaczyć ilu zawodników walczyło z samym sobą. Nie, no ogólnie to wszyscy są nierozsądni że się zdecydowali na start, Maciek ogłosił bojkot a cała reszta nie poszła za nim:stupid: Natomiast na swoim blogu pisze: Kiedy spisz marzysz o niej, kiedy jesz myślisz o niej, kiedy siedzisz na kiblu czujesz gdybyś był bramce startowej gotowy do startu. To uczucie jest tak intensywne! Ciekawe co napisze jak jutro coś nie styknie... że co? że myślał że to kibel, a to nie był jednak kibel, tylko budka startowa na Mistrzostwach Świata w Schladming:tongue: Nawiasem mówiąc to Maciej nie za bardzo ma czas startować, utrzymanie profilu na FB pochłania sporo czasu, prowadzi jeszcze swojego bloga, gdzie nasze relacje forumowe w porównaniu z jego relacjami mogą się schować:tongue:, pewnie udziela się jeszcze na jakimś forum, np. Audi a4, pisze tam ile mu poli z boksem i bez:biggrin:. A tak poza tym to ja się mu nie dziwię że nie startuje w Schladming, jak ja bym tam był, to też bym olał jakąś jazdę pomiędzy bramkami i tyczkami i wolał by sobie pojeździć po Haus, Hochwurzen, czy Reiteralm:applause:
    4 punkty
  11. Już kiedyś był taki temat wałkowany na forum. Jako matka dwójki dzieci oraz zapalony narciarz jestem stanowczo przeciwna takim "praktykom"!!! Dla mnie to daleko idąca lekkomyślność oraz brak odpowiedzialności i ja nigdy nie zdecydowałabym się na takie coś. Umówmy się: choćby ktoś był nie wiem jak dobrym i ostrożnym narciarzem to zdarzają się na stokach sytuacje nieprzewidywalne, a i szaleńców nie brak (bywałam w takich sytuacjach przez kogoś). Co wtedy z takim biednym maleństwem zupełnie nie chronionym? :eek: Gdy ktoś ma taką cywilną odwagę to proszę bardzo, jednak nie chciałabym mieć na sobie takiej odpowiedzialności. Ktoś powie, że małe dziecko nie powinno ograniczać i należy żyć normalnie, ale są inne rozwiązania. My praktykujemy jazdę "na zmianę": jeden rodzic jeździ, a drugi pilnuje maleństwa, potem zamiana. Tym oto sposobem mimo "posiadania" 4,5 miesięcznej córeczki narty zaliczyłam w tym sezonie i jeszcze zaliczę nie raz :biggrin: nawet na jutro takie plany
    4 punkty
  12. Jak co roku odwiedzam Zakopane, wiec moze nie zaszkodzi naskrobac cos o moim pobycie.Zaczne od pogody. Jest mnostwo swiezego sniegu i wciaz sypie. Temperatury na poziomie -5 do -8 stopni.Dojechalem wczoraj, szybko kolacja na Krupowkach do hotelu i czym predzej na stok, chociaz na pol godzinki.Szybko na Szymoszkowa bo mieszkamy 300 od stoku, zakladam buty i bieg do kasy. Zonk ! 20:30 zamkniete. Ok, do ayuta i wale na Harende, moze maja otwarte do 22:00 w co nie wierze, ale jade. Na miejscu zostalo mi 8 min do zamkniecia. Popatrzylem na stok i odpuszczam. Nie mam juz sily ubierac narciarow drugi raz na jeden zjazd :Dzien 2Opowiesci o Nosalu nie dawaly mi spokoju, wiec postanowilem zaczac wlasnie tam. Na parkingu trasa wyglada nawet ok, ale krzeslo nie dziala.Mialem zrezygnowac ale nie.... musze to zaliczyc. Karnet 10 zjazdow, a wykorzystuje tylko 8 i sie zwijam. Jedyny + tego stoku to brak kolejek. Nie wroce tam raczej przed modernizacja. Kolejny cel...a niech bedzie, jade do Witow Ski do obiadu. Pojezdzilem godzine i wracam do hotelu. Za duzo ludzi.C.D.N
    3 punkty
  13. Właściwie nie wiem, jak to się stało, że wybrałem się na narty w Pireneje, faktem jest, że jak bilety lotnicze do Barcelony były kupione, nie było już odwrotu. W odległości 150-300km od Barcelony, zarówno po stronie hiszpańskiej jak i francuskiej ośrodków narciarskich jest co najmniej kilkanaście, więc narty akurat w Andorze nie były oczywistością. Ostatecznie na wybór Andory miała wpływ możliwość dojazdu autokarem, ponieważ znajomi nie chcieli wypożyczać samochodu, a i opłaty dodatkowe (foteliki dla dzieci, łańcuchy, ubezpieczenie samochodu przy wyjeździe z Hiszpanii) stanowiły ponad połowę kosztów wypożyczenia auta. Do Andory kursuje kilka prywatnych linii autobusowych i można bez problemu, choć koszty przejazdu też nie są niskie, wykupić przejazd nawet pod samą kwaterę. W Andorze funkcjonują dwa duże ośrodki narciarskie: Grandvallira oraz Vallnord. Jako, że wyjazd był z małymi dziećmi (2 x 3,5 roku), więc nartowanie od dzwona do dzwona nie było w planie, czyli całej Grandvalliry byśmy nie zjeździli, zdecydowaliśmy się w końcu na Vallnord. Udało mi się znaleźć kwaterę w super lokalizacji – ok. 100m od dolnej stacji gondolki w La Massana. Przed wyjazdem dowiedziałem się, że ośrodek nie dysponuje żadnym systemem pozwalającym na identyfikację użytkownika karnetu narciarskiego, kupiliśmy więc 2 karnety na 4 dorosłych z zamiarem wymiennego korzystania z nich (nie jest to powód do dumy, ale żeby relacja była pełna musiałem o tym wspomnieć). Znajomi zdecydowali się opiekować naszymi dziećmi podczas naszego nartowania, więc 4 ski-passy nie byłyby w pełni wykorzystane. Trochę strachu napędziły nam wydrukowane zdjęcie użytkownika na karnecie, ale to chyba tylko straszak na takich kombinatorów jak my. Ośrodek Vallnord składa się z 3 części, przy czym 2 z nich Pal oraz Arinsal są połączone gondolką, a do trzeciego – Arcalis, z najbardziej wysokogórskim krajobrazem, trzeba dostać się autobusem (z La Massana ok. 0,5h.). Niestety, w tym ostatnim nie dane nam było pojeździć, raz byliśmy tam z dziećmi bez karnetów, przy drugim podejściu ośrodek praktycznie był zamknięty (tylko 2 wyciągi tuż przy dolnej stacji były czynne) z powodu silnego wiatru. Podczas naszego pobytu śnieg w Pirenejach leżał dopiero od około 1100-1200 m.n.p.m, ale za to całkiem sporo – w ośrodkach Pal oraz Arinsal śniegu było od 1 do 1,8m, w Arcalis od 2 do 2,7m. Po opadach w ostatnich dniach śniegu jest tam jeszcze znacznie więcej. Jednak należy podkreślić, że taka ilość śniegu na stokach to w Pirenejach raczej anomalia niż standard, choć opady w tym rejonie z racji jego położenia między Atlantykiem a Morzem Śródziemnym są raczej obfite. Natomiast wysokie temperatury i duża ilość słonecznych dni powodują, że śnieg stosunkowo szybko znika. Z 6 dni spędzonych na stoku 4 dni to lampa z wysokimi plusowymi temperaturami, 1 dzień lampa z niskimi ujemnymi temperaturami oraz 1 dzień bez lampy z temperaturami lekko poniżej zera. Zadziwiające dla mnie było, że przy lampie oraz temperaturach rzędu kilkunastu stopni na plusie na stokach nie tworzyły się muldy, nawet przy ostatnich szusach późnym popołudniem trasy były w bardzo dobrym stanie. Ośrodek jest otwarty od godziny 9:00, wyciągi zamykane są w zależności od odległości od górnej stacji gondolki około godz. 16:40. Podczas dnia przerwy odwiedziliśmy stolicę Andory-Andorra La Vella, oraz pobliskie katalońskie miasto po stronie hiszpańskiej z okazałą katedrą La Seu d’Urgell. Ciekawostka – na stoku ani razu nie słyszałem niemieckiego – na oko 75% narciarzy to Hiszpanie/Katalończycy, 10% Francuzi, 10% Rosjanie, 5% inne nacje. Polaków poza naszą ekipą nie spotkaliśmy. Mapa wyciągów: http://www.bluebookski.com/bluebook9/Andorra_Vallnord_Map.htm Wyciągi oprócz głównie kanapy; nieliczne, w większości nieczynne talerzyki. ^Sektor Arcalis ^Pal - Widok na Pic Del Cubil z eleganckimi czerwonymi trasami ^Pal - Traska Transversal, króciutka, ale z nachyleniem super do jazdy na krawędziach. Oznaczenie tras inne niż w Alpach, trasy identyfikowane są nazwą, natomiast numery pod nazwą trasy zmniejszają się do „1” z góry w dół. ^Pal - W górę wyciągiem Seturia ^Pal - Jedna z tras łącznikowych. Podział trudności tras w ośrodku był 4 stopniowy – od zielonych, przez niebieskie, czerwone do czarnych. W ośrodku głównie trasy, które w Polsce oznaczone byłyby jako czerwone. ^Arinsal - Widok w kierunku Hiszpanii z górnej stacji gondolki łączącej Pal z Arinsal. ^Arinsal - Na talerzyku Tub Del Coll. Był szybszy niż dłuższa kanapa, a z góry prowadziły 2 czerone trasy o idealnym nachyleniu, więc często z niego korzystaliśmy. ^Pal - Po opadach śniegu. Po prawej stronie część dla dzieci. Niestety niemiłe zaskoczenie – dostęp do taśmy dla najmłodszych oraz placu zabaw jest jedynie po wykupieniu lekcji u instruktora. To nam trochę pokrzyżowało szyki. ^Pal - Na wyciągu La Serra. Jak widać nieźle wiało tego dnia, dlatego część ośrodka była zamknięta, co przy niedzieli prowadziło do 10-15' kolejek przy niektórych wyciągach. ^Pal - tego samego dnia na wyciągu El Besurt. Dla zainteresowanych całkowity koszt wyjazdu na rodzinę: Przelot/przejazd do Andory – ok. 1600zł Kwatera 90m2, 2 sypialnie, 8 noclegów – nasz udział ok. 1600zł Ski-pass – nasz udział ok. 850zł Jedzenie gotowane na miejscu – nasz udział ok. 300zł Wydatki na miejscu – ok. 1000zł Mamy zasadę, że nie wracamy do tych samych ośrodków, po wizycie w Vallnord chyba ją złamiemy... :laughing: Taką samą relację publikuję na skiforum.pl, którego jestem również użytkownikiem.
    3 punkty
  14. Koszmar w Bałtowie Nie wiem jak to się stało, ale wraz ze znajomymi i rodzinami wybraliśmy się w samo południe do Bałtowa, zamiast wstać z samego rana i być na otwarciu i spokojnie pojeździć dwie godziny. Nic nie zapowiadało kataklizmu, z jakim się spotkałem, po raz pierwszy w tym miejscu. Przed wyjazdem - pod domem zima w pełni. Mnóstwo śniegu po ostatnich opadach, temperatura -2. Na miejscu jesteśmy ok 12 i już na parkingu zdziwienie - ruchem sterują parkingowi...a ludzi i aut masakryczna ilość: ...ale to był dopiero początek. Pod wypożyczalnią ludzi tyle co na koncercie rockowym: Na stoku zdecydowanie gorzej niż na Kotelnicy... Po odstaniu sporego czasu w kolejce - kupuję 20 wyjazdów na górę...jak się potem okazało, za połowę zwrócono mi kasę, a ja po kapitulacji grzecznie oddałem karnet zmęczony sytuacją. Nie wypadało inaczej w towarzystwie - w innych okolicznościach, zawinąłbym auto i wrócił do domu. Nawet na "oślej łączce" tłok: Nawet jakieś ciekawe zdjęcie zrobić jest trudno... Pod krzesłem, to samo. Szkoda komentować... Spojrzenie na zabity autami parking: Widok na stok i dolinę bałtowską: Zwierzęta z Safari jakby nie zauważały ludzi...całym stadem zbiły się w okrąg szukając ciepła: Najmniejszy...mimo wszystko super szczęśliwy adept narciarstwa naszej ekipy: Podsumowując... Dzień Masakryczny!!! Czym było spowodowane to zjawisko? Podejrzewam, że ostatnim weekendem ferii... ...nawet nie sądziłem, że tylu narciarzy mamy w naszym pięknym kraju. Po dzisiejszym dniu - zdecydowanie odradzam Bałtów na weekend, a ja sam zostanę przy wieczornych treningach w ciągu dni roboczych. Na zakończenie relacji, pod dyskusję taki oto obraz: Dla mnie skrajna głupota!!! Jazda z tak małym dzieckiem, w tak ekstremalnych warunkach - to lekkomyślność i coś beznadziejnie głupiego. Ciekawe jaka jest Wasza opinia? PS. Jutro WZF Skionline w Tumlinie, o 10. Ciekawe w ilu uda się spotkać? pozdrawiam marboru
    3 punkty
  15. Ściana płaczu Jak już wiadomo,dziś zawitałem wraz z całą ekipą na Pilsku.Niewątpliwie dziś był dzień pełen wrażeń!Ale zacznijmy od początku.Melduję się u Andrzeja 6.40.Pakujemy się i w jazda!Po drodze zabieramy jeszcze Mateigo,który jest nad wyraz punktualny!Na umówionym przystanku zjawiamy się 6.49,Mati miał tu być o 6.50 i... tak się zjawia!Ekipa w komplecie,więc ciśniemy na Korbielów.Droga bez przygód,czarna,więc na miejscu zjawiamy się już jakieś 20 min. przed ósmą.Gramoling i do kasy,gdzie kupujemy karnety na 6 godzin.Wszyscy dziś w jednych barwach: No to na krzesełko.Andrzej wziął kamerkę,więc my z Matim jako pierwsi siadamy.Chyba miał nosa,bo tuż po starcie Maćkowi narta wlazła pod śnieg i się wypięła!Jego reakcja była natychmiastowa.Chop z krzesła,nurkowanie w puchu i depa jak jaszczurka po nartę! :biggrin: Ewolucja na prawdę efektowna,co najlepsze nagrała się na kamerce!!! :applause: Ekipa w dobrych nastrojach rusza do góry: Na Szczawinach kontaktujemy się z drugą częścią ekipy,która już śmiga.No nazbierało się nas... Ruszamy do góry na Miziową i dalej na Pilsko.Dalej Gregor wskazuję drogę w las.Całe towarzystwo rusza za nim.Na początku dość płasko i niezbyt gęsto,więc wszyscy w sznureczku jeden za drugim.Kawałek dalej każdy ma już swój pomysł na dalszą jazdę,oczywiście w ramach wskazanych przez Grześka.Możecie sobie tylko wyobrazić co się dzieję,kiedy 10 chłopa jeden przez drugiego ciśnie a to za choinką,a to jeden za drugim... Zaczynają się gleby,czasem czołówki,czy jeden obok drugiego w wąskim przesmyku,po prostu las pełny niespodzianek.Ale wszyscy mają banan na twarzy i mają niezłą zabawę! :applause: Teren dość nierówny,ja najeżdżam na ukryty pod śniegiem kikut i oczywiście pierwsza gleba!Tym się nie zrażam i dalej próbuję wyczuć Rictory,które całkiem nieźle sobie radzą,dopóki równo je obciążam... Dojeżdżamy do ostrej ścianki,tam zaczyna się masakra.Ponieważ mam krótką chwilkę,próbuję coś uwiecznić.Pierwszy cel Boogie parę metrów pode mną,ale ten zsuwając się w dół zrobił jakiegoś fikołka i zniknął z kadru. :biggrin: Przede mną pojawia się Nurek,więc choć jedno... Najlepsze dopiero miało nadejść.Ponieważ wszyscy gdzieś znikają,chowam aparat i zaczynam puczyć ściankę.Niestety chyba źle wybrałem drogę,wąsko było i buuum! Ale miękko!Szybko wstaję,ale bez jednej narty!Ups!Zaczynam kopać,ale to nie takie łatwe,kiedy mamy warstwę ok 1 metra puchu i do tego stromiznę.Niestety nie mogę jej znaleźć,więc daje znaki Andrzejowi,że zgubiłem nartę i chyba zostałem w... lesie. Kopię i kopię,ale bez efektu.Już zaczynam wątpić,kiedy skórzane rękawice zaczynają sztywnieć,ale uparty jestem!Lepiej kopać cały dzień,niż zostać bez jednej narty.Różne myśli przechodzą mi przez głowę,kiedy tak sobie kopię i kopię: "Najwidoczniej nie przypadkiem kupiłem dwie pary"... Kiedy tracę nadzieję przez głowę przechodzi mi tytuł ledwie co zakupionej książki:"Freeride marzenie każdego narciarza"... :biggrin: Na szczęście docierają posiłki!Znajdują mnie Gregor i Nurek.Ale sami mają problem,żeby się w ogóle poruszać.Jednak nadzieja umiera ostatnia!Rafał chyba nie przypadkiem ma nick "Nurek"... Daje nura w śnieg i już po chwili znajduję moją nartę!A już mówiliśmy,że trza by do wiosny zaczekać... :biggrin: Cała historia kończy się szczęśliwie i wracamy na trasę.Kontaktujemy się z resztą ekipy i już po chwili ruszamy do góry.Niestety trochę przemoczony i zziębnięty rezygnuję z dalszego katowania lasu,robię jeszcze chłopakom fotkę: Znajduję Andrzeja,Matiego i Marka i udajemy się do knajpki,żeby się ogrzać.Przy okazji czas na konsumpcję kiełbasy i grzańca.Ta przerwa była dla mnie konieczna,po niej wraca mi werwa i ruszamy już na przygotowane trasy.Tutaj warunki znakomite!Jest twardo,ale nie beton,do tego właściwie brak muld czy jakiś innych niespodzianek.Fajnie!Robimy parę zjazdów i kiedy rośnie kolejka do wyciągów,ruszamy na Buczynkę.Ale nie tylko o kolejki chodziło,na Buczynce i niżej kolejek brak,ale też nie ma mgły,która na górze jednak dawała się we znaki.Rictory mają swoje idealne warunki! Teraz już na spokojnie robię próby w puchu.Rozpęd na Buczynce i na polankę z puchem.Rictory bardzo fajnie jadą,ale dopóki nie próbujemy obciążyć jednej narty mocniej.Na górze też całkiem nieźle sobie radziły,ale mimo wszystko to nie Coombacki.Do tego za słabo skręciłem wiązania i to był podstawowy błąd z mojej strony!Człowiek uczy się na błędach... Tutaj pozostajemy do końca.Kontaktuję się jeszcze z Boogim,ale ten już w odwrocie,bo musi zdążyć do Katowic na czternastą.Wiec telefon do Aklima i zgadywanie się,ale Andrzej z resztą ekipy do samego końca przez las!Tak się składa,że spotykamy się jeszcze na samym dole,gdzie ja na ostatnich metrach zaliczam glebę i zginam kijek. :biggrin: Niby 6 godzin,a nawet nie zdążyłem dnia rozpocząć,ani z wszystkimi trochu pogawędzić!Trzeba to koniecznie powtórzyć!Dzięki panowie za arcyciekawie spędzony dzień!Przepraszam,że Coombacki dałem do serwisu,ale jakoś mało przewidujący byłem... Myślę,że jeszcze sobie śmigniemy?
    3 punkty
  16. Na zdjęciu Johnny, pierwsze szusy na Rictorach... A tak wyglądało poza trasami... Dzień pełen przygód. Wielkie dzięki dla wszystkich. Pozdrawiam Maciek
    3 punkty
  17. kilka zdjęć z dzisiaj gdzieś na górze mały odpoczynek Bugiego:smile: no to w dół czasem trzeba i z buta przez strumień to już jest(prawie)koniec na dzisiaj
    3 punkty
  18. Szczyrk, Wisła to Beskid śląski, ale Pilsko to już Beskid Żywiecki.
    2 punkty
  19. Kiedyś i ja tam próbowałem freeride`u z 10 letnim synem
    2 punkty
  20. Jak sie jedzie na MŚ to się startuje w każdej konkurencji a nie wybrzydza jak rozkapryszona baletnica, rozumiem jak by był w TOp'ie na świecie i bał by się nie wiem o zdrowie etc. a Maciek nie jest niewiadomo jakiej klasy alpejczykiem by wybrzydzać ja małe dziecko - albo jeździ i się ściga albo nie.
    2 punkty
  21. Nurek fajny film, szkoda ze nic z Buczyny nie ma, no i nastepnym razem nie moge ciagle pierwszy jechac, bo sie nie lapie w kadr a parcie na szklo mam hehehe dzien wyczerpujacy dosc mocno, podejscia na szczyt, dojazd i samo podejscie do Macka, szukajacego narty... na szczescie nie na marne, bo sie znalazla pozniej nie wiem co mnie podkusilo, by nie jechac w dol do Szczawin, a isc pod gorke na wyciag na Pilsko, by szybciej na gorze byc nogi znow dostaly w kosc, a pozniej jeszcze tyle jazdy... efekt byl taki ze juz o 11 bylo zmeczenie, a tu jeszcze przede mna byla godzinka pracy na oslich laczkach, pozniej znow powrot na Pilsko... ostatni zjazd z Buczyny, to juz bardziej sila woli i mysla o obiedzie jechalem. Kopula szczytowa juz mocno rozjezdzona, na szczescie sa jeszcze mniej dostepne, nie ruszone miejsca. Minus jest taki, ze by do nich sie dostac, to trzeba na prawde sporo brodzic i udeptywac ten miekki snieg. do tego tez przydala by sie lepsza widocznosc... poki co mysle ze pozostaje Buczyna, no i mnostwo linii z grzbietu, ktore sa nietkniete Jutro jednak ruszam na 2-3 godzinki z rana o 8,te nietkniete linie nie daja mi spokoju jesli chodzi o snowboard, ja nie mam nic przeciwko, jestes chetny i czujesz sie na silach, to zapraszam janku, przy takich warunkach jazda jest praktycznie bez szkody dla nart... jednak tak jak mowilem aklimowi dzisiaj, narty nartami, szerokosc robi swoje. Jednak nie ma sie co oszukiwac, w lesie szczegolnie, trzeba troche pojezdzic, zaliczyc sporo gleb no i miec mocne nogi.... Las moze sie wydawac latwy, jednak jest to na prawde spore wyzwanie, jazda wymuszonym skretem, nie raz w b.trudnym terenie, po pierwsze stromym a bardzo czesto gesto wysianym drzewami najwazniejsze jednak jest to, by nie zrazac sie na poczatku z kazdym dniem bedzie coraz lepiej
    2 punkty
  22. Przy wyjezdzie z Zakopanego na parkingu obok Szymoszkowej policja stala wczoraj z alkomatem i zatrzymywala do dmuchania wszystkie auta! Pilnujmy sie z grzancami na stoku, bo moga byc wszedzie.
    1 punkt
  23. Witam.Szukajac po forum nic nie znalazłem na temat doliny Aosty wiec troche napiszę co tam słychaćByłem tam w połowie lutego, baza wypadowa ulokowana w Aoście.Dwa dni w stacji Pila do której jedzie się gondolką z samej Aosty trasy super przygotowane kilka tras dla wymagających szczególnie dwie czarne trasy, czerwone wcale nie gorsze, ogólnie ośrodek super, blisko Aosty z pieknymi widokami na najwyższe szczyty Alp Francji, Włoch i Szwajcari minus to trochę powolne krzesła i tłok w dni wolne od pracy, ale chciałbym mieć takie minusy u nas. Podobno w Pili trenuje kadra Włoska nie wiem czy to prawda, link do strony stacji http://www.pila.it/homepage.asp?l=e&id=75&s=iDwa dni w Cervini ok. 40 min jazdy z Aosty ośrodek napewno znany, na zboczach Matterhornu po włosku Cervinio, przygotowanie tras super, widoki też super, po prostu raj, brak kolejek, krzesła prawie wszystkie nowe. Podstawą jest tam pogoda bo ośrodek jest wysoko położonyi często zdażają sie przestoje z powodu wiatru, nie mówiąc o braku widoczności, bo wtedy żadna przyjemność z jazdy,dostając się w najwyższy punkt stacji mozna sobie zjechać na stronę Szwajcarską i zjechać do stacji pośredniej kolejki na Klein Matterhorn (żeby zjechać do samego Zermatt jest za mało czasu, trzeba pamiętać o karnecie na Zermatt - można go kupić po stronie włoskiej)i wyjechać na sam szczyt, widoki zapierające dech w piersiach. Matterhorn o wiele ładniej wygląda od strony Szwajcari potem jedziemy lodowcem i odbijamy w lewo na Włochy i jesteśmy ponownie w Cervini.Jeden dzień to mało na zaliczenie wszystkich tras.link do strony ośrodka http://www.cervinia.it/Dzień w ośrodku La Thuile 45 min jazdy z Aosty w kierunku Granicy z Francją,z którego roztacza się piękny widok na Mont Blanc, wg mnie najlepsze trasy dla wymagających szczególnie czarne o nachylenu 73% i czerwone też superowe oczywiście super przygotowane dobrze oznakowane, z La Thuile można sobie zjechać na strone francuską ( La Rosiere)bo to ten sam karnet, ale jak tam dokładnie jest to niestety nie powiem, bo nie było tam pogody do jazdy, po stronie włoskiej mieliśmy piękną pogodę, a we Francji sypał śnieg link do strony stacji http://www.lathuile.net/homepage.asp?l=1Dzień w ośrodku Cormayeur podobny czas dojazdu z Aosty 40 min, dolna stacja położona praktycznie przy wlocie tunelu pod Mont Blanc. Ośrodek wg mnie najgorszy, ale nie znaczy, że do kitu, największy problem w nim polega na określeniu jaka trasą sie jedzie, bo jest niedokładnie oznakowany czyli mapa w zasiegu oczu cały czas, przygotowanie tras super wyciągi też poza jednąkolejką na punkt widokowy, ona wygląda gorzej jak poprzednia na Kasprowy ale strach trzeba pokonać co nagradza nam wspaniały widok na najwyższy szczyt Europy, osrodek bliżej położony Mont Blanc niż La Thuile bliżej się poprostu nie da link do strony ośrodka http://www.courmayeur-montblanc.com/Wspaniały wyjazd który wspominam do dziś, przed wyjazdem śniło mi się ciągle czy będę miał pogodę, a teraz śni mi się jak tam pięknie było. Każdemu życzę takiego wyjazdu.[ATTACH]500[/ATTACH][ATTACH]502[/ATTACH][ATTACH]503[/ATTACH]pozdro daco
    1 punkt
  24. Nigdy nie sądziłem że mój pierwszy post na forum będzie o tym (dotychczas tylko czytałem, bo jeszcze BARDZO daleko mi do takiego poziomu umiejętności, aby móc się w jakikolwiek sposób wypowiadać o narciarstwie : Jest to jednak temat, który dotyczy nas wszystkich, zarówno kierowców jak i pasażerów samochodów, dlatego postanowiłem coś napisać. Od zawsze zadziwia mnie fakt, iż w Polsce nie dość że ludzie jeżdżą po alkoholu, to potem jeszcze chwalą się tym wszystkim w około. Ale najgorsze jest to, że ich rodziny, koledzy, znajomi, etc. uważają, iż to w sumie nic złego, wypić kilka piw i wsiąść potem za 'kółkiem', bo przecież czuję się dobrze. A może lepiej usiąść wtedy na fotelu pasażera, wypić jeszcze jedno piwko więcej :biggrin: i nie musieć się martwić żadnymi kontrolami trzeźwości :laughing: Pozdrawiam i mam nadzieję że nikogo tym moim pierwszym postem nie uraziłem.
    1 punkt
  25. Łoł, gratuluję głowy, ja jak bym wypił grzańca i jak piszesz parę browarów, czyli domniemam że to więcej niż dwa, skoro nie można się ich doliczyć:tongue:, to w drzwi w gondoli bym chyba nie trafił, a co o tym myślę to nie napiszę:, każdy jest panem samego siebie i spędza urlop w taki sposób w jaki najbardziej wypoczywa i relaksuje się:wink:
    1 punkt
  26. Nasze społeczeństw się absolutnie nie nadaje na takie poluzowanie restrykcji, bo dla Polaka fakt możliwości wypicia i piwa oznacza że może wciągnąć 2, a może i 3... To się u nas nie ma prawa sprawdzić:
    1 punkt
  27. Kiedyś to się skończy. Poziom alkoholu np. 0,22 promile, u większości ludzi nie daje żadnych objawów obnizonej sprawnosci psycho-fizycznej. Gdyby przebadać , dajmy na to, kierowców, którzy prowadzą auto 3 godz. bez przerwy, ich reakcje byłyby o wiele bardziej odbiegające od normy, niż po spozyciu do stanu lekko ponad 0,2 promile. No cóż, alkohol jest popularny, łatwo go obecnie mierzyć, to się mierzy. A jest to totalna bzdura!!!! Wystarczy robić odpowiednie próby wątrobowe, np. przy badaniach okresowych, żeby wyłapać pijoków i zwrócić na nich uwagę. Ale komu by się chciało?
    1 punkt
  28. ...Małe WZF na stoku w Tumlinie o 10, więc trzeba było się śpieszyć i wstać rano... cieszę się, że wam sie fajnie nartowało. byłem duchem. next time.pzdr
    1 punkt
  29. W całym tym zdaniu tylko jedno stwierdzenie jest prawdziwe.:tongue: Nie najeździliśmy się i nie jesteśmy usatysfakcjonowani. Ale jedno jest pewne ,takiego nartowania mamy dość.:crazy:
    1 punkt
  30. Byłem tam wczoraj o czym piszę Tutajpost #750 A zresztą skopiuję i wkleję tu, może OchodzitaSki przeczyta, wydrukuje sobie i zabieże do ratraka jako instrukcję:biggrin: Ok 11 docieramy do Koniakowa, ja tu nigdy na nartach nie jeździłem, a Figo jeździł jak jego tata miał dużego fiata, czyli ponad 30 lat temu:tongue:. Nie nastawiamy się tu na jazdę raczej chcemy zaliczyć ośrodek i zweryfikować to co o nim mogliśmy przeczytać dotychczas na forum. Kupujemy 2 wyjazdy i na górę, wyjeżdżam na górę i rozglądam się bo czytałem na forum że tu jest szerokoooo... SZEROKO....SzErOkO....zSeRoKo:confused::, parzę...patrzę... no ale chyba oślepłem:tongue:, nie jest wąsko, jest co najwyżej normalnie, ale żeby mówić że jest szeroko:confused::, chyba trzeba będzie wprowadzić jakiś standard, że szerokość tras nie będziemy wyrażać słowami, tylko jednostkami: metry, kroki, stopy, narty:tongue:. Pierwszy zjazd na lewo niebieską trasą, ja jadę pierwszy, a gdzieś za mną słyszę Figo jak się śmieje na głos Q. jaka fajna trasa. Pewnie i by była fajna jakby była przygotowana, a jej stan przygotowania jest taki, że tak naprawdę w pochmurny dzień ciężko się zorientować gdzie ta trasa jest poprowadzona i nie chodzi tu o znaki, jak by była regularnie ratrakowana to było by widać gdzie jest trasa, a gdzie już nie, ale nie jest! Drugi zjazd trasą czerwoną która też nie była przygotowana, a na pewno przy takiej frekwencji gdyby była przygotowana i mrozie nie uległa by degradacji do godziny 11. Jedyny plus tego ośrodka to faktycznie mała frekwencja, a co za tym idzie pusty stok. Z racji iż zgłodnieliśmy Figo poszedł zrobić rozpoznanie w sprawie baraniny:tongue:, jednak stwierdził że to za duże ryzyko, a że Figo jest jak Kwicoł co zjadł by nawet śmierdzącego barana to ja mu wierzę i już nie wnikałem dlaczego jest to ryzyko:biggrin:.
    1 punkt
  31. oczywiście,że można mniej jazdy po górach jest nieco dalej ok. 50km szybciej nie będzie,ale z pewnością drogi lepsze
    1 punkt
  32. Marboru, zbierz te wszystkie relacje i książkę wydaj . Dzięki za super udany dzionek. Do następnej relacji (oby jak najszybciej).
    1 punkt
  33. Relacja ze spotkania pod linkiem: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/15838-Polska-warunki-narciarskie-2012-2013?p=166214&viewfull=1#post166214
    1 punkt
  34. Marcin, ty nie fotografuj syna tylko mu narty załóż i sruuuuuuuuuuu:)
    1 punkt
  35. jak zrobi wynik w super kombinacji to się obroni , a jak nie , to i tak za chwilę nikt nie będzie o tym pamiętał......
    1 punkt
  36. Wszyscy są mile widziani w ekipie,również snowboardziści! :cheerful: Mamy zasady jak w armii USA - nikogo nie zostawiamy! :wink: Browar obowiązkowo!Myślałem zawitać na Czarny Groń... :wink: No chyba,że zawitasz jutro na Ochodzitą,to masz ode mnie karnet całodniowy za free! :applause: Patrząc na flimik,to chyba najlepsze mnie ominęło.Na prawdę fajnie te polanki wyglądają! :
    1 punkt
  37. Bydliński tłumaczy co się stało na swoim profilu facebookowym: "Najważniejsze zawody mam w poniedziałek w Super Kombinacji. Dziś nie wystartowałem w otwartym zjeździe z powodu bardzo słabej widoczności i idącego za tym ryzyka. Po ostatnich udanych treningach mam optymalne czucie trasy więc dzisiejszy start niewiele by mi pomógł w jeszcze lepszym przygotowaniu sie do poniedziałkowej Super Kombinacji. Chcę dać odpocząć nogom oraz skupić sie na Slalomie. Podczas dzisiejszych zawodów można było zobaczyć ilu zawodników walczyło z samym sobą. To co zrobił Aksel jest niesamowite! Przyjemnie było patrzeć jak utrzymał balans na ostatniej sekcji trasy! My walczymy w poniedziałek, zjazd będzie z tego samego miejsca więc czas złapać trochę świeżości."
    1 punkt
  38. Gregor dzięki za super dzień. Było na praaawdę extremalnie. Przygodami dzisiejszego dnia na Pilsku można obdzielić kilka wyjazdów. Chłopaki (kolejność alfabetyczna) Aklim, Bugi, Johnny, Mati, Nurek (chyba nikogo nie pominąłem) dzięki za miłe towarzystwo. Resztę dopisze Johnny lub inni koledzy. Czekajcie na relację bo warto.
    1 punkt
  39. Wróciliśmy wczoraj z Oscadnicy i jak cena na pół dnia jest wysoka to na cały dzien to 27Eur, a za 6 dnia dla dorosłego 117Eur a za dzieciaki płacilismy 84Eur - kupony zniżkowe sa do dostania na każdej kwaterze za 1Eur. Warunki do jazdy były świetne, świezy śnieg, pięknie ubity ludzi mało. Ferie na Słowacji zaczynają sie od 15 lutego ale w tym rejonie dopiero od marca. W ciągu dnia co prawda przyjeżdzają dzieciaki ze szkoł na lekcje ale sa to najwyżej 3 klasy i jeżdzą z nauczycielem bardzo dobrze. Wszystkie trasy sa otwarte i jest świetnie.
    1 punkt
  40. Jeśli jest kataklizm śnieżny to można jeździć na wszystkim! Z szerokich desek jest największa korzyść gdy opad jest niewielki - na wąskich dechach szorujesz po starym zasypanym, często miejscami zlodziałym podkładzie nie widząc konfiguracji terenu i przyjmując niespodziewane uderzenia. Szersza decha idzie płytko nie dochodząc do tej warstwy. Podobnie jest na szreniopodobnych śniegach ty jesteś na wierzchu a reszta pod śniegiem(lodem). Co do desek "za krótkich" - taki dobór wiąże się moim zdaniem też z trendem kupowania nart zbyt taliowanych. Jeśli promień ma 12 m to siłą rzeczy dzioby wychodzą szerokie, ciężkie co utrudnia jazdę (inną jak skręt cięty). Dodatkowo łatwo powstaje efekt śmigła. Dlatego "skraca się" narty. Zupełnie inaczej jest gdy promień ma >20 m. Nawet dłuższa narta ma lekkie, sztywne, a więc manewrowe, dzioby. Sądzę, że powoli nastąpi odwrót od krótkiej narty SL-podobnej jako "wyjściowej" na rzecz tej w okolicy wzrostu i taliowaniu 18 m - może też dzięki "uświadamiającej" roli m.in. tego forum Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  41. nie tylko w razie kryzysu budżetu warto skorzystać z ofert szcególnie na początku i pod koniec sezonu proponujących karnet za darmo ofert takich jest mnóstwo i to w różnych ośrodkach - rezerwując tygodniowy pobyt w hotelu, pensjonacie, itp. w określonych terminach otrzymujemy 6-dniowy karnet gratis, wystarczy wpisać do wyszukiwarki np. free ski i oprócz freeridowych szaleństw znajdziemy też ofert z karnetem za free zdarzyło mi się nie raz korzystać z takich ofert zarówno na passotonale (it) jak i w Kaprun (at) czy też w Saas-Fe (ch) - chociaż to ostatnie to ponad 10 lat temu
    1 punkt
  42. SON wieczorne zjazdy Wybrałem się dzisiaj na wieczór na Golgotę w Szczyrku. Niestety sam dojazd zabrał mi 60 minut, gdyż koło 18:00 stałem w korku w Buczkowicach. Wypadek, ruch wahadłowy, tak jak Andrzej napisał masakra. Ale nic, umówiłem się w Szczyrku z Wujkiem więc stałem w tym korku cierpliwie... Koło 18:45 jesteśmy na parkingu. Od razu po wyjściu z samochodu, jakiś gościu w kamizelce parkingowego i mocno podchmielony chciał od Nas 2 zeta. Dostał figę z makiem i odszedł :biggrin: Pojeździliśmy godzinkę z minutami, kilkakrotnie Golgota, później na lewo od Golgoty z Suchego do Soliska. Warunki dobre, dużo świeżego śniegu. Niepodobało mi sie natomiast oświetlenie stoku, zbyt ciemno zwłaszcza po stronie gdzie nie ma lamp. Powrót z Szczyrku na całe szczęście już bez niespodzianek. Pozdrawiam serdecznie Maciek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...