Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
12.03.2013 - 12.03.2013
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.03.2013 uwzględniając wszystkie działy
-
dzień 2 - czyli jak wykorzystać 16 ojro na maksa (w zasadzie to 14 bo 2 znalazłem) i zrobić 50 km zjazdów na tatrapomie (głownie) :biggrin: bardzo lubię usługi spersonalizowane i / lub szyte na miarę...ale po koleipadło na oravasnow czyli oravska lesna - najzimniejsza dolina na słowacji. juz po drodze widziałem, że nie kłamią - na polach w dolinie dobry mer śniegu albo więcej. jestem na miejscu przed otwarciem (kocham to uczucie). czuć mrozik; na parkingu 7 samochodów . wjazd krzesłem DOPPELMAYR (miła odmiana po szarpopomie na rohacach, ale czy to krzesło może chodzić jeszcze wolniej?) i wokół zmrożone palmy, bdzie dobrze. na początek zjazd niebieską - jest baaaaaaaaaardzo zmrożona fajna traska rodzinna / dla dzieci (małych) /początkersów. tylko na dole 1-2 przetarcia. potem 2-gi zjazd "czerwoną" - jest fajnie, sztruksik, lajcik i 3 osoby na trasie. powtarzam tą rogrzewkę i nastepnie odbijam w prawo na kohutik. po drodze jadę wzdłóż talerzyka. nikt tam nie jeździ. sztruks dziewiczy. podjeżdżam i jestem lekko zaniepokojony bo talerzyk nie chodzi. now, check this out babe! pan spokojnie mówi moment i puszcza wyciąg. jestem pierwszą i jedyną osobą na wyciągu, mam do dyspozycji nie tylko wyciąg ale... całą górkę - 4 trasy:biggrin:. robię co chcę! ten stan trwa do 11, kiedy to jacyś (niefajni) ludzie postanawiają z jakiegoś powodu wtrynić sie na moją górę. na szczęści tylko na chwilę. warunki: kohutik 2 - bajka;fajnie, szybko,jest power, zmrożone superowsko; fajna traska "szkoleniowa" kohutik 1 ( w zasadzie to nie wiem która to bo tam były 2 - jedna wzdłóż wyciągu a druga letko z odbiciem w prawo) - letko niefajnie - przetarcia, nierównoiści, zieleń sie trafiałabucina - chyba najgorzej u góry - dużo przetarć a niżej dołu minąłem (cudem) dwie piękne dziury półmetrowe które zapewne potoczek uczynił)tak, czy inaczej daję góra dół. czasami dla uraozmaicenia wzdłóż wyciągu, jak troche puściło, bo wcześniej taka jazda była zbyt ryzykowna ( zamarznięte nierówności z poprzedniego dnia) czasem po tej z prawej strony co by sprawdzić swój refleks:stupid:. robie przerwę na gulasz itd i dalej. i tak do końca tzn jestem na dole 16:05. generalnie: zaczeło być bardziej miękko po 13 ale mając na uwadze "warunki przyrody" nie miało to znaczenia bo i o 16 były miejsca ze sztruksem.w porywach do 6 osób na kohutiku.reasumując: fajna miejscówa dla rodzin bo mają ze 3 wyciągi dla początkujących + krzesło a i ktoś bardziej ma gdzie pośmigać. ciekawe jak tam jest w sezonie (ile ludu).na wypad 2-3 dni dobra opcja. jak dorzucą ze 2 kanapy to będzie juz coś.6 punktów
-
Małe podsumowanie, spostrzeżenia co do regionu Vialattea, rady. Sauze D'Oulx By bardzo fajnie pojeździć bez tłoku, bardzo fajnymi trasami - polecam krzesło 8 i 9 z mapy ośrodka (po środku stacja pośrednia) oraz trasy czarna 16, czerwona 12. Godne polecenia są również dwa wyciągi talerzykowe maksymalnie po lewej stronie od miasteczka: 1 i 2. Bardzo przyjemne, choć krótkie...ale urozmaicone zjazdy 33, 35 i 36. Środkowa część Sauze jest raczej oblegana. 33: Siestriere + zjazd do Pragelato Komunikacja z pozostałą częścią Vialattelli jest na dwa sposoby. Jedziemy trasą widokową 46, gdzie...można mocno pojeździć poza trasą, bądź zjechać sobie spokojnie i robić piękne fotki. Koniec trasy i spacerek ok 300m z buta asfaltem do trasy numer 87 po drugiej stronie doliny w Siestriere. Drugi sposób, to zjazd ze szczytu M. Fraiteve trasą 82media do stacji pośredniej gondolki, gdzie wsiadamy i jedziemy w dół do krzesła 26. Zjazd trasą 82 do końca - będzie skutkował długim spacerkiem i kluczeniem między trzema ulicami i budynkami miasteczka olimpijskiego - nie polecam. Zjazd i trasa do Pragelato - bardzo łagodnie nachylona, kręta niebieska trasa Palfemouche, na której można fajnie pokręcić. Jedziemy przez las, co jakiś czas przecinając najładniejszą i największą kolej gondolową w Regionie. Koniec zjazdu to malowniczy widok na miasteczko. Sestriere... ...tu zdecydowanie nie polecam części "M. Sises", która przypominała mi tym, co tam się działo na trasach - Białkę... W tej części jest SnowPark - dla zwolenników freestylu. Natomiast część "M. Motta" - rewelacja! Praktycznie wszystkie trasy - poza niebieską La Blu - niesamowite! To prawdziwy raj dla narciarzy. Widok na trasę 31 - dostępną z talerzyka 18: Czerwona 8: Komunikacja tutaj powinna się odbywać dwoma krzesłami: 16 i 17...z naciskiem na to drugie - mniejsza ilość narciarzy. Końcówka trasy czerwonej 9 pod pierwszy z wyciągów jest wąski i zazwyczaj robi się tu tłok na stoku - lepiej pod ten wyciąg jeździć czarną KN bassa, która jest "miodzikiem"! Claviere + Monti Della Luna Unikać trasy 100 pomiędzy krzesłami 40 i 41 - odcinek 500m całkowicie płaski. Jeśli się nie rozpędzicie w końcówce zjazdu i nie potniecie na krechę na maksa - będziecie musieli udawać Justynę Kowalczyk, bądź zwyczajnie przejdziecie z buta. Deskarze - spacerek. Najlepsze trasy, miejsce w którym możecie spędzić sporo czasu - to krzesło 44, z którego wszystkie zjazdy z wyłączeniem całkowicie płaskiego łącznika z wyciągiem 42 98 bis, oraz krótkiego odcinka niebieskiego 91, są super. Bardzo fajne 98, Gialla z rozjazdem w część czarną oraz czarna 99: Montgenevre Zdecydowanie polecam część od strony Serre Thibaud dla narciarzy zaawansowanych. Niesamowite czarne Chaberton i Trais Scies przy krześle 102: Piękna, widokowa Baisses. Czerwona Marmottes, czarna 3 Fourneous oraz czerwona Chalvet do dolnej stacji krzesła 84 - super, super, super! Druga strona Doliny... ...godne polecenia - Les Rhodos przy krześle 94 - najlepsza trasa. Uwaga na wolne krzesła 103 i 105. Piękne widoki stąd... ...ale ogólnie - nudno i płasko. Dla zwolenników freeridu dosyć spora wydzielona część pomiędzy wyciągami. Uwaga na komunikację ze stroną włoską - talerzyk 104 archaiczny - w trakcie mojego pobytu uległ awarii. Druga "ścieżka" przebiega krzesłami 90, 94 do kluczowego krzesła 95. Sansicario Wszystkie trasy - rewelacja! Moje ulubione: cała Olimpica, 72 + 74. Uciążliwy talerzyk 32, 33 wiodący na szczyt: Nieczynna trasa 71 - zjazd do kolei pośredniej gondolowej 36. Polecam dwie knajpki - przy początku trasy 78bis oraz przy dolnej stacji krzesła 31 Soleil Boeuf...Bombardino - pierwsza klasa! janku57... ...brawa za kondycję i za odwagę przede wszystkim dla mojej "drugiej" połówki, dla której był to debiut alpejski i nadzwyczaj dobrze dała sobie radę z przeciwnościami pogodowymi i terenowymi...no a ja nie jeździłem samotnie. Pozdrawiam marboru4 punkty
-
Lodowisko Koniec pracy, szybkie przebieranie, pakowanie i już z kumplem jedziemy na trening, znowu do Szwajcarii. Zaczynamy od pysznego żurku... Zmieniły się godziny otwarcia Ośrodka i ceny. W dniu roboczym koniec jazdy to godzina 20. Początek od 12. Cena wyciągu krzesełkowego 2zł, talerzyk 1,5zł...czy nie mogłoby być takich cen w całym sezonie? Prawie wszystkie Ośrodki w świętokrzyskim mają czasówki - tylko nie tu : Pada śnieg. Temperatura -2. Narciarzy ok 20stu na wszystkich trzech trasach. Nawierzchnia - lodowisko. Bardzo twarda warstwa ok 50cm lodu, delikatnie przypruszona świeżym opadem. Jest bardzo szybko! Odzyskane narty (kurier wczoraj dostarczył z lotniska) mimo, że jeżdżone po zrobieniu w Alpach 6 dni - trzymają bardzo dobrze. Każdorazowo jadąc krzesłem... ...dyskutujemy na temat zostawianych przez nas śladów. Jeździmy do zamknięcia. Ostatni wjazd... W drodze powrotnej śnieg się wzmaga, temperatura spada do -4. Zapowiada się narciarski weekend na nizinach, zima na całego :smile:3 punkty
-
Witam, Byłem dzisiaj na Rusińskim Wierchu, nie zabrałem ze sobą aparatu więc tylko opiszę co i jak.Niestety nie mam dobrego zdania. Od ostatniego czasu jak tam byłem (około 2 lata temu) przybyło knajp i wypożyczalni. To tyle dobrego, reszta na minus.Stok przygotowany był słabo, kiedyś starano się robić to porządnie, ilekroć tam byłem rano czekał na narciarzy równy stół. Nie zrobiono kompletnie nic, by poprawić komfort podróżowania wyciągiem.- nie obniżono taśmy najazdowej na dolnym peronie, jest ona zdecydowanie za blisko krzeseł i można sobie boleśnie przyciąć nogę między skorupą buta i krawędzią krzesła. - nie obniżono terenu za taśmą, mało doświadczony narciarz może zaryć i narta zostaje na dole. Bardzo podobny start jest w Laskowej, lub w Bachledovej Dolinie, tam nie było problemu i zaraz jak się kończy taśma, teren jest wybrani na dobre 0,5 m w dół.- podobny problem występuje na górnym peronie, teren jest za wysoko (za blisko krzesła) jeśli ktoś jest tam pierwszy raz i nie wyrobił sobie sposobu wsiadania i zsiadania z wyciągu może być niemal pewien, że przytnie sobie boleśnie łydkę.- koniecznie trzeba przedłużyć podstawki na nogi, ponieważ mając powyżej 175 cm wzrostu, nie da się oprzeć nogi na podstawce. (taka długość podstawki zapewne wynika ze zbyt wysokiego umieszczenie taśmy najazdowej)Po tylu latach uważam, że powinni te elementy poprawić. Szkoda, bo inwestycje są. Przybyło armat, jest też jedna testowa armata TechnoAlpin.Tą niezbyt komfortową jazdę wyciągiem zawsze rekompensował szeroki i pięknie wyratrakowany stok, niestety dzisiaj nawet do tego nikt się tam nie przykłada. Poniżej jest zdjęcie z kamery, na której widać wyrównany na następny dzień stok. Wg mojej oceny jest to zrobione niechlujnie. Znów pozwolę sobie przyrównać ten ośrodek do Litwinki, w której byłem kilka dni temu. Jeśli miałbym komukolwiek polecić małą "niebieską" stację na Podhalu, gdzie nie ma natłoku ludzi i można przyjemnie pojeździć to Litwinkę ulokował bym zdecydowanie wyżej w rankingu niż Rusiński.Dziękuję i pozdrawiamJan3 punkty
-
spontaniczny wyjazd do austri nie wypalił więc jak pisał taki jeden zamienił stryjek.... czyli słowacjatak więc około 17 wyjazd w niedzielę i po 4 godzinkach na miejscu.wybrałem oravsky podzamok żeby było można sensownie dojechać w różne miejsca. moim celem jest zwiedzenie paru miejs w których nie byłem.dzień 1-rohace pogoda sprawia, że od razu zonk i zmiana planów. jedynym sensownym wyjściem są rohace i spalena dolina - tam najzimniej i u góry nie będzie deszczu. tak też było.naparkingu niewiele aut, co mnie cieszy ale zaczyna kropić i jest +3[ATTACH=CONFIG]9608[/ATTACH]wjazd nagórę[ATTACH=CONFIG]9609[/ATTACH]jest OK. śnieg jest i jest (jeszcze) zmrożony. pogoda na razie w miarę stabilna, na samej górze oczywiście zimniej. więc próbuję to wykorzystać. zabrałem "odkryte" niedawno na nowo SL9 i jest fun. pora na przerwę.[ATTACH=CONFIG]9610[/ATTACH]do ok 12 jest OK. potem robi sie gorzej - mokry śnieg coraz bardziej rozjeżdżony a i pogoda jak w marcu :stupid: raz śnieg[ATTACH=CONFIG]9611[/ATTACH]raz przebłyski słońca[ATTACH=CONFIG]9612[/ATTACH]odpuszczam SL9-ki i idę zmienić nartki i rękawiczki tysz. o 15:30 odpuszczam ....i dobrze bo właśnie przychodzi ulewa(dół) a u góry zapewne śnieżyca. co jutro ? zobaczymy2 punkty
-
Dębowiec - dzień masochisty Wszystko zaczęło się wczoraj,kiedy przeglądałem stronki ośrodków narciarski w poszukiwaniu najlepszej opcji wieczornej jazdy.Takie narty po pracy.Przypadkowo zajrzałem na witrynę Dębowca i jest!To jest to!Obniżyli ceny karnetów o połowę,a to oznacza 2 godz. jazdy za 19zł, 4 godz. za 26zł.Całkiem fajnie to brzmi!Do tego darmowy parking i blisko. Już wczesnym popołudniem śledziłem co z pogodą,a ta zapowiadała się całkiem fajnie!Cały czas trzyma lekki mrozik,więc jest szansa na dobre warunki.Do tego chwilami delikatnie prószy śnieg.Lekki posiłek w domu i jazda w kierunku Dębowca.Docieram na miejsce chwilę po 17,jest dobrze,na parkingu może 12 samochodów.Kupuję karnet na 2 godz i szybciutko udaję się na krzesło.Tutaj kolejna miła niespodzianka,jak się doliczyłem,na stoku jest max 9 pozytywnie zakręconych jak ja.Licząc ze mną. Mam też wrażenie,że dziś krzesło jedzie szybciej niż dotychczas.Zapowiada się przyjemny wieczorek: Jednak już po chwili patrzę na stok,który wygląda trochu niepokojąco: Widać,że były już przetarcia i pewnie stadko minerałów,choć dziś to wszystko pod lodem.Tu i ówdzie nieco uszczuplono stoku: Zsiadam w końcu z krzesełka i czuję co jest... Jest bardzo twardo i pewnie bym się cieszył,gdyby nie to co zastaję już na początku.W komunikacie podawali warunki dostateczne... Otóż tak jak wczoraj (a może przedwczoraj) ludzie rozjeździli w ciapie stok,tak to zostawiono,tak to zamarzło na kość i tak to już zostało do dziś!Jest totalna masakra!Nie wiadomo jak jechać,żeby się nie połamać!Po dwóch próbach zagaduję jakiegoś gościa,co się przechadza wzdłuż trasy,wydawało mi się,że może tu pracuję,bo jakoś tak to wszystko oglądał... Nie!Nie pracuję tu,za to ma sporo do powiedzenia o tej inwestycji!Wolę z nim pogawędzić,niż śmigać,co normalnie mi się nie zdarza.Nie wyobrażam sobie zabrać dzieci na taki stok,a przecież m.in. dla nich to miało być... :eek: Okazuję się,że ów pan sporo wie na temat inwestycji na Dębowcu.Pytał też obsługę,czemu stok nie został wczoraj wieczorem wyratrakowany,bo po tym nie idzie jeździć.Co usłyszał w odpowiedzi?"Przecież obniżyliśmy ceny!" :stupid: Co tu wiele komentować?Ręce opadają!Po co im aż daw ratraki,skoro stoją i gniją?Dębowiec ma aż 16 armatek śnieżnych,ale mimo mrozu wszystkie stoją!Być może dlatego,że wodę ciągną z miejskich wodociągów i tylko za pierwsze śnieżenie zabulili ponoć ok 100 000zł!!!Słownie: sto tysięcy złotych!!!Gdzie tu jakiś rachunek ekonomiczny???Śnieżenie to jedno,ale przecież jeszcze muszą bulić za dzierżawę działek,ponoć 400 000zł rocznie!!!Cała inwestycja kosztowała 28 mln.zł (inne źródła podają 35 mln.zł) i co za to postawiono?Ale przecież właścicielem jest spółka państwowa... Mam wrażenie,że za biznes narciarski wzięli się ludzie,którzy nie mają bladego pojęcia o tym!Ba!Chyba nawet nikt z obsługi nigdy na nartach nie jeździł!Zepsuto chyba wszystko co się dało,począwszy od ograniczenia szerokości stoku,poprzez stok do nauki jazdy,po sam "małpi gaj"... O co chodzi?Już wyjaśniam.Po pierwsze i najważniejsze szerokość stoku!Ograniczono go o 1/3,choć bez problemu narciarze mogliby jeździć pod wyciągiem.Pomijam fakt,że można było wyciąć więcej tych samosiejek (nie mylić z lasem) i zrobić naprawdę szeroki stok.Trasa i wyciąg dla dzieci powinna być na dole,tam gdzie znajduję się małpi gaj,a nie na górze.Jakby tego było mało,pozostawiono dzieciom trawers i najczęściej ich jazda kończy się jak podróż ryb przez sieci rybackie - na siatce!Każdy ośrodek ma zbiornik,w którym gromadzi wodę do naśnieżania,czemu na Dębowcu go nie ma?Ponoć przez eko-nieświadomych,tymczasem kawałek dalej w Wapienicy,dla potrzeb niby ścieżki dydaktycznej zrobiono taki zbiornik,nawet w opisie jest coś o konieczności gromadzenia wody i pożyteczności takiego działania!Małpi gaj powinno się robić w miejscu dobrze osłoniętym od wiatru,czyli np. w lesie,a nie na otwartej przestrzeni... itp,itd... Ech,dzisiaj niestety spore rozczarowanie,nie tylko jazdą.A tak to niby świetnie wygląda: Pozdrawia niezależny reporter z Beskidów! :wink:2 punkty
-
2 punkty
-
Śmieszy mnie ten pęd do jak najbardziej twardych butów czy super profesjonalnych nart i ślizganie się tydzień w czasie ferii. Czy ktoś kto biega musi kupić sobie kolce? Każdy kto lubi pograć w nogę musi mieć profi korki? A po co? Do rekreacyjnego uprawiania narciarstwa wystarczy but o twardości 90-100. Oczywiscie 90 jednego producenta moze być porównywalny do 120 drugiego. Np uważam że Lange o fleksie 100 są bardziej twarde niż Nordica o fleksie 120-130! Moje Lange tak leżą na nodze, że mogę ich nie zapinać a i tak dałoby się jeżdzić. Najważniejszą kwestią jest dopasowanie buta a nie jego sztywność- oczywiście dla amatorskiego uprawiania narciarstwa! Po co się nadymać i zapinać cięzkie buty kajdany na nogi, czy też kupować drogie sztywne narty o bardzo ograniczonej funkcjonalności? Jedyne wytłumaczenie- dla szpanu!!! A co , bogatemu wolno! Tylko ze to jest smieszne i obciach dla kogoś w najdroższych ciuchach, na twardych slalomkach w miekkim mokrym śniegu. Żeby to choć jeszcze miał umiejętności na poziomie 5-6! Za cenę jednej kurtki mógłby kupić sobie 3 pary nart pasujących do jego umiejętności i panujacych warunków na stoku! A on buty za 2 tys i slalomki 1,5m za 3 tys zapodaje i katuje się zamiast jeżdzić. Wydaje mi się, że od tego jest między innymi to forum, aby mniej zorientowanym pomóc w wyborze sprzętu dla ich zadowolenia i radości z uprawiania tego pieknego sportu. Oczywiscie, może się wielu z Was ze mną nie zgadzać, ale dzielę się swoimi spostrzeżeniami i udzielam rad szczerze na podstwie swoich doświadczeń. Tak więc zamiast fleksu- wygoda i dopasowanie!2 punkty
-
Progressory 8 i ich następcy to bardzo przeciętne narty, poprawne, bez większych wad ale szału nie robią, są bardzo popularne bo w swojej klasie to jedne z najtańszych nart. To narty do jazdy skrętem średnim, w miarę uniwersalne na prędkościach małych i średnich, bardzo dobre dla średnio zaawansowanych do podnoszenia umiejętności - od Metronów 7 będą znacznie lepsze. Mają bardzo fajną cenę i są tańsze od wielu porównywalnych modeli innych producentów. Jak chcesz do długiego skrętu to 170 cm2 punkty
-
Siedzę sobie właśnie po pierwszym dniu nartowania we Włoszech i zastanawiam się, czy moje świętokrzyskie stoki trzymają? ...hahaha, chyba jestem jakiś nienormalny jednak :stupid: Ponieważ to pierwsza moja podróż samolotem na narty, to może zacznę od niej. Tą tygodniową opowieść nazwałem: "Forza Vialattela". Tytuł taki, ponieważ region w jakim jestem nosi właśnie nazwę Vialattela. http://www.snowcarbon.co.uk/sites/default/files/Vialattea-Piste-Map_2012%20at%201600_4.jpg Najbardziej znana miejscowość: Sestriere. Najładniejsza nazwa masywu górskiego: Monti Della Luna. 400 km tras zjazdowych. Odległość od Radomia - ponad 1700km. Wybór transportu mógł być tylko jeden - samolot. Podróż zaczynam o godzinie 8 rano w sobotę. Na parkingu, gdzie zostawiam auto (cena 100zł za tydzień) jestem ok 10:00. Lot zaczynam z lotniska "Szopena" o 12:15. Pierwszy niedogodność takiej podróży, to bagaż. Narty lecą bez opłat, natomiast limit na bagaż podstawowy: 16kg, bagaż podręczny: 5kg (i tu praktycznie mieści mi się jedynie elektronika). Od czasu wyjścia z domu, do momentu kiedy wchodzę na pokład samolotu upływa 4 godziny. Czasy oczekiwania, odprawy itd, są dramatycznie długie. Opuszczam Polskę w pełnym słońcu. PaPa Stolico... Jak widać w Centralnej części kraju śniegu nie ma... ...choć po kilku minutach lotu wydawało mi się, że przelatuję nad Górą Kamieńsk i śnieg jak najbardziej tam był. W naszych Górach również z lotu ptaka biało. Czechy mijam szybko i za oknem pojawiają się Alpy. Jakby ktoś się pytał jaka jest pogoda... ...to taka: I teraz zagadka, dla Was... ...czy ktoś może wie co to za lodowiec? A może ktoś rozpoznaje ten Ośrodek narciarski? Lot trwa ok 1,3 godziny... i po podziwianiu niezmierzonej ilości Gór zbliża się lądowanie. W pewnym momencie było nisko nad szczytami... Na lotnisku w Weronie (tutaj organizator podróży mnie wywiózł) jesteśmy do ok godziny 17:30. Johnny masz pozdrowienia od Krzyśka... ...Świat jest mały i na lotnisku spotykam mojego rezydenta z Kronplatzu :smile: Przesiadka w autokar: I dalsza podróż do miejsca przeznaczenia, do hotelu w miejscowości San Sicario trwa do godziny 22:00. Łączny czas podróży to 14 godzin i jest zdecydowanie za długi!!! Podsumowując: Plusem byłby czas, jeśli samolot wylądowałby np. w Turynie, a nie w Weronie...ale nie jest. W Hotelu jestem zmęczony. Duży minus - ograniczenia wagowe w samolocie. Ale... ...budząc się rano i widząc z hotelu, taki widok... Szybko zapomniałem o niedogodnościach dnia poprzedniego.1 punkt
-
Przeszukując You Tuba, przez przypadek wpadłem na fajny filmik, z najbardziej (takie jest zdanie autora) unikalne wyciągi narciarskie... Obejrzyjcie: [video=youtube;CwhDTyCu3Qg] Może coś byście dodali? Zaproponowali do tematu.1 punkt
-
ty kurde nie masz dość. dobrze że nie pojechałeś ze mną . 100 - ke jak nic byś śmignął:biggrin:1 punkt
-
To chyba też się nadaje do tego wątku: Krzesło obraca się by można było podziwiać panoramę1 punkt
-
W dolinie 14 st. C, wczoraj na górze w Hochzillertal/Hochfugen do południa bardzo fajnie, po południu "kasza na stokach". Dzisiaj jeździliśmy na Hintertuxer Gletscher, temperatura kilka stopni poniżej 0, słońce na przemian z chmurami (frekwencja dosyć wysoka). W środę wybieramy się na Penken.1 punkt
-
A ja znam osoby z tego forum co twierdzą że kryzys jest na 3 dzień, ba nawet to mają zaplanowane że tak będzie:tongue: i nawet jak się on fizjologicznie nie pojawia to i tak jest realizowany "z automatu":applause:. Ja ma kryzys różnie czasem po 4 dniu, a innym razem po 8, wszystko zależy na ile dni karnet, jak na 4 dni to po czwartym, a jak na 8 to po ósmym:stupid: Ważną sprawą jest też nie spanie do "posranej godziny" a dlaczego? A dlatego że jak wyciągi ruszają o np. 0830 to się ma być pod wyciągiem o 0825, po to żeby maksymalną ilość czasu spędzić na równych trasach, to w dużym stopniu pozwoli zachować siły na późniejszą część dnia. Ja również staram się nie rozsiadać w knajpach, wiem z doświadczenia że dłuższa nasiadówka rozleniwia i powstaje efekt ja to nazywam balonika z którego zeszło powietrze. Dobór tras, to też ważna sprawa, jak czujemy że daliśmy sobie "w palnik" to trzeba na jakiś moment odskoczyć na łatwiejsze trasy. --------------------- W Andorze był z nami kolega lat 44 ale taki oblany trochę tkanką tłustą i pracujący na co dzień za biurkiem. W pierwszy dzień jak zaczęliśmy dawać czadu po trasach, to w pewnym momencie jak dysząc ciężko wyksztusił z siebie "panowie nie zapierdal..cie tak ja już nie daje rady":biggrin:, a w środę to marzył żeby była sobota i żeby już siedział w samolocie:stupid:. Po prostu brak jakiejkolwiek kondycji, a przecież my nie jeździliśmy jakoś ekstremalnie intensywnie, tak się mi przynajmniej wydaje:confused::. ps: Ciekawe czy Ci Te takie od tego planowania kryzysu się tu ujawnią:stupid:1 punkt
-
STOŻEK- Wisła Wybrałem się dziś tam pierwszy raz i nie chcę mówić, że ostatni ale zadowolony nie byłem. Warunki: kiepskie, sporo przetarć, jazda tylko pod krzesełkiem, a w najbardziej stromym miejscu możliwość jazdy tylko po 1/3 trasy, niesamowicie twardo (wynik wczorajszych opadów deszczu). Dodatkowo jeszcze miały być jakieś zawody i zostało zagrodzone pół trasy. Zjechałem 3 razy i szczęśliwie sprzedałem karnety. Przeniosłem się do ISTEBNEJ na ZŁOTY GROŃ. Warunki lepsze: mniej przetarć, twardo, miejscami lód, stok nie był idealnie równy, miejscami zagłębienia lub kawałki lodu. Mimo wszystko dało się fajnie poskręcać i bardzo się cieszę z szybkiej ewakuacji ze Stożka. Złoty Groń ma dodatkowo mega promocję: karnet od 8 do 17 za 29zł!1 punkt
-
1 punkt
-
W kwestii rozmiarów stopy jestem w idealnej sytuacji. Kiedyś firma obuwnicza robiła badania i pomierzyli mi stopy, stwierdzając, że z butami to ja problemów nie powinienem mieć! Po prostu mam stopę o wymiarach idealnie dopasowanych do rozmiaru 43 i tęgości, w której producenci wypuszczają 80% produkcji butów na rynek. Ta uprzywilejowana moja pozycja wcale jednak nie oznaczała, ze miałem wygodne buty narciarskie! Nie będę tu wspominał butów Tatry, Kasprowy, choć te ostatnie nie były takie złe. Najgorsze wspomnienia mam z butami tylnowejściowymi Caber. Lużne jak (nie powiem u kogo), a jak ścisnąłem klamrą do końca, to i tak pieta chodziła a krew do stopy nie dopływała. Póżniej były jeszcze tylnowejsciowe Salomony- miód w stosunku do Cabera, no i cała gromada czteroklamrowych Salomonów- wszystkie raczej z górnych półek o fleksie od 90 do 120. Miałem tez "prawie profesjonalne" Nordiki, ciężkie i niewygodne- łup z Zachodnich Niemiec. Teraz od kilku lat mam buty Lange o fleksie 100. Gdyby nie niewygodne klamry, byłoby prawie idealnie. Lange ma słabe materiały, widać już oznaki zuzycia. Z uwagi na twardość, dość mocno przy zakładaniu i zdejmowaniu "pracuje" język. Poobcierał się juz o skorupę,a pętelka służąca do jego wyciagania naderwała mi się. Mogę w tych butach spędzić i 8 godzin na nartach. Są dostatecznie twarde i nie wydaje mi się abym potrzebował bardziej twardych. Jeszcze raz powtarzam, trzeba trafić z wygodą, a fleks jest drugorzędną sprawą. Co mi za przyjemnośc jazdy na nartach jak nogi mi "cierpną"? Co mi za przyjemność gdy po kazdym zjeżdzie odpinać trzeba klamry? Zachęcam wszystkich do zwrócenia uwagi na dobór butów przede wszystkim pod katem wygody, póżniej nalezy brac pod uwagę fleks jako parametr mniej ważny.1 punkt
-
Zdanie lekarzy w tym doktora ,u którego się leczę: ,,osoby ze skłonnością do żylaków poprzez długotrwałe ,intensywne uprawianie narciarstwa ,czyli jazdę po 6-8 godzin w mocno dopiętych butach przyspieszają w ten sposób ich pojawienie się''. To tak nie dosłownie. U mnie nie ma tragedii ,ale mam robić przerwy co 1-2 godziny ,poruszać nogami w stawach skokowym, wstawać na palce itp. W necie znalazłem: http://www.zylaki.med.pl/profilaktyka-zapobieganie-chorobie/przyjazne-sporty.html?tmpl=component&print=1 Wśród sportów ,które powinienem unikać jest narciarstwo zjazdowe ,ale to mi nie grozi:smile: Trochę nie na temat. przepraszam Pozdrawiam Janek1 punkt
-
dokładnie zdarza się , że ktoś ma dwie różne nogi ( ale nie lewe:biggrin: ) i na jednej but leży super , nic nie uwiera , pełny komfort , a z drugą jest problem . Wtedy ratuje nas tylko serwisowe poprawianie skorupy . Jedna uwaga : jak mamy zamiar zrobić sobie jeszcze wkładki to kolejność jest następująca : najpierw robimy wkładki a potem odbarczanie1 punkt
-
Jak byliśmy tydzień temu to wszędzie w głównych ośrodkach były tłumy ale na Spieljochu było naprawdę pusto - warto mieć go w odwodzie, mały ale bardzo fajny. A zjazd z Onkeljocha - (1420 m w pionie) na raz to jest frajda. Zupełnie pusto było też na Gerlosstein ale to już ośrodek dla lubiących egzotykę (na 2-3 godz) skibus z Gerlos 11.50. Zajrzeliśmy też na Tuxa aby zjechać 1 i 1a - było umiarkowanie przynajmniej w porównaniu do Penken/Eggalm. Napisz jak z frekwencją bo w sobotę zajrzymy znów do Zillertalu. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Kup Tyskie zgarnij karnet .... to była promocja kupujac 8 piw puszkowych można otrzymać karnet na 2 godziny jazdy na Pilsku w godz od 9-13. wymiana odbywa sie w recepcji Hotelu JONTEK. fajnie majac 2 kupony mozna spędzić pół dni na Pilsku - w cenie zakupionego piwa. Rano trasy fajne po ratrakowaniu.około 12 już miękki snieg. na koniec zjazd z Pilska poprzez buczynkę na sam dół. miejscami były narty wodne. zapowiadaja jeszcze opady sniegu więc znowu trzeba uderzyć na PILSKO.1 punkt
-
Góra ŻarMimo,że jeszcze nie do końca wyzdrowiałem,ruszyłem dziś na narty.Kocham wiosnę!Wreszcie brak kolejek,człowiek nie marznie i jest super!Ponieważ zapowiadano deszcz,wybrałem Górę Żar,bo tam jest się na zewnątrz tylko podczas jazdy w dół i warunki narciarskie są takie jak piszą - dziś dobre!Dobre,to znaczy rano równiuteńko,ale miękko,jedynie pod laskiem i na dole,o dziwo,stok zmrożony.na początku mgła i kiepska widoczność,ale szybko aura się zmieniła:Zabrałem Rictory,które radzą sobie znakomicie z takimi warunkami,choć dziś jeszcze lepsze byłyby Coombacki... :Pierwsze 2 godziny jazdy po równym,ale już po 3 godzinach trochę nierówności,dość znacznych.Mi to nie przeszkadza,do końca z przyjemnością!Minerały?Nie na Żarze!Bardzo przyjemnie spędzony czas,bez stania w kolejce,czy tłoku w wagoniku.To jest właśnie wiosna!W "małpim geju" zawitała "łorena",ktoś miał fantazję! :biggrin:Trochę o wynalazku "rocker"...Otóż ten wynalazek jest dobry,ale!Podobnie jak w Coombackach,w Rictorach sprawdza się w puchu,ale kiedy jedziemy w ciężkim mokrym śniegu,rocker odbija się od różnych przeszkód śniegowych jak piłeczka ping pong-owa!Daję radę,ale gdyby tak był twardszy czy regulowanej twardości,na pewno mogłoby być lepiej!Może właśnie wynalazłem nowy pomysł dla producentów? :tongue:Prawa autorskie zastrzeżone!Nie wyrażam zgody na ich udostępnianie poza forum skionline.pl!1 punkt
-
Kolejne dni na StożkuWyjazd o 8 rano,na miejscu jesteśmy o 9.30Po drodze jeszcze musieliśmy przekonać pana z parkingu numer 3 że mamyrezerwowane kwarerki gdyż nie chciał nasz wpuścić na góre bez opłaty :stupid:Szybkie rozpakowanie się i idziemy po biletyLudzi jak na Stożek sporo,niestety trafiliśmy na zawody w sobote i niedzielePogoda słabiutka,mgła,tem na plusie,śnieg bardzo miękki,aczkolwiek wszystkie trasyotwarte,gdzieniegdzie drobne przetarcia i minerały,ogólnie to w miare sensowna jazda do godz.11potem to już lepiej było zebrać swoje zabawki i znależć sobie inne zajęcia :wink:a z tym nie było problemaPs.Pozdrowienia dla Marcina(Wid),który wyczaił mnie jak się zastanawiałem czy jeszcze raz zjechać czy nie :tongue:1 punkt
-
Kolejny dzień na nartach... Po wczorajszym powrocie z Włoch: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17008-Forza-Vialattea?p=168958#post168958 Dzisiaj mimo tego, że nie mam nart - pojechałem w swoje "codzienne Alpy", czyli do Bałtowa. Temperatura -2, drobny śnieżek. Kocham wysokie szczyty, ale mazowieckie równiny również są dla mnie wielkie... Na miejscu jestem o godzinie 9. Zakładam buty, biorę zapasowe kijki z garażu i idę do wypożyczalni nart. Niestety zdziwienie, bo najlepsza narta jaka tu jest to Salomon X Wing sprzed kilku sezonów. Nie ma żadnych nart gigantowych :frown:: Pan się dziwi gdy biorę rozmiar 174cm (mój wzrost 176 cm) - chcę poeksperymentować. Na trasach narciarzy niewielu. Powierzchnia to lód przyprószony dwoma centymetrami świeżego puchu - jest szybko. Widok na 1 trasę: 2gą: 3cią: Wypożyczona narta jest szybka i stabilna... ...zauważam, że przy małych prędkościach ma tendencje do samoskrętu - tak jakby była zbyt mocno taliowana. Dziwne uczucie. Po jeździe nią przez dwie godziny (cena 20zł) stwierdzam - że przesadziłem jednak z długością, bądź rodzajem narty? Myślę, że z gigantką byłoby wszystko ok. Ciekawa fotka... Pakuję autko i wracam do domu przez Iłżę gdzie znajduje się XIV wieczny zamek. Bywało w nim czterech Królów Polski: Aleksander Jagiellończyk, Zygmunt Stary, Zygmunt III Waza oraz Władysław IV. ...tuż przed domem, mijam Skaryszew z odnowionym placem głównym, z dziwolągami ala "koń trojański" :biggrin: Po tym co zobaczyłem w Bałtowie. Ilości śniegu i jakości tras, śmiem przypuszczać, że spokojnie sezon narciarski potrwa w centralnej części kraju jeszcze jakieś dwa tygodnie. Wyjeżdżony powróciłem do domu. To nie były Alpy... ...ale jeśli się Kocha narciarstwo - to, wraca się do domu, po takim nartowaniu - zadowolonym. pozdrawiam marboru1 punkt
-
Potwierdzam - nadadzą się. Trochę tylko bałbym się długości, parę centymetrów dłuższe na pewno byłyby lepsze patrząc na twoje warunki fizyczne ale i tak będzie Pan zadowolony:)Domyślam się że mx78 są na pewno zwinniejsze od moich i łatwiejsze w inicjacji skrętu. Świetna narta. Polecam!1 punkt
-
Pragelato i Sestriere część II Widząc sporą ilość ludzi, szybko zmykam czarno czerwoną 4ką pod krzesło 17, które wyciąga mnie do trasy 31 i „szczytowego” orczyka. Jadąc nim, widoki są zapierające dech w piersi: Śniegu jest tu sporo. Jestem na narciarskim „szczycie” M. Motta 2823 m n.p.m. To raj! Czarna 31… … …później czerwona 8 i tak dwa razy pod rząd. Przemieszczam się na trasy Alpette. Orczyk na M. Sises nie działa niestety. Jest tu dosyć gwarno mimo, że trasy oznaczone kolorem czarnym. Przy wiosce olimpijskiej brak polskiej flagi… Skrzyżowanie krzeseł 24 i 26 z widokiem na szczyt 2600 m n.p.m. Ponieważ czas nagli – zaliczam dwie trasy i zaczynam się ewakuować. Tym bardziej, że trasa olimpijska jest zamknięta. Sportowcy trenują… Z dołu wypatruję szwajcarskie naszywki na kurtkach, ale – czy to Szwajcarzy? Nie wiem. Uciekam gondolą 28 na swoją „stronę mocy”. Zjeżdżam jeszcze trasą 82 do pośredniej stacji gondoli i kolejne zjazdy kończące dzień odbywam w San Sicario. O 16 kończę ten cudowny narciarski dzień. Twarz mimo filtru 50 spalona… Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Dzień I - Sauze D'Oulx Dzisiejszy dzień zaczynam o 7:30. Śniadanie i jestem o 8:30 w pierwszym skibusiku, który wywozi mnie nie tak daleko pod krzesełko nr 30, które jest dla mnie oknem na Vialatteaowy Świat. Dzisiejsze alpowanie i plan z nim związany to trasy położone po lewej stronie masywu Górskiego przy jakim mieszkam, czyli Sauze D’Oulx. Przy wyciągu jestem, jak ten jeszcze nie został uruchomiony, i jako jeden z pierwszych jadę w górę. Krótki zjazd, i znowu w górę… Warunki są wspaniałe i cóż…mam znowu wrażenie, że znajduję się w narciarskim raju. Początek dnia jest dosyć tłoczny, ponieważ wszyscy chcą się dostać w takie miejsca, które dają możliwość rozjechania się w miejsca docelowej jazdy. Warunki są tak genialne, że zanim wyciągnę aparat i zrobię więcej fotek – mija dużo czasu. Twardo, śniegu brud, sztruks… …tylko jeździć!!! Jadąc cały czas w prawo docieram na koniec tras Sauze D’Oulx – trzy wyciągi talerzykowe. Trasy przy nich to coś pięknego. Po zrobieniu w tym zakątku wszystkiego… …trafiam na tutejsze zwierze, które dotkliwie gryzie mnie w rękę… Mimo, że jest bardzo ciepło i wywietrzniki w moim nowym uniformie są na Maksa pootwierane, sople trzymają się nieźle: Zjeżdżam na sam dół (w tle miasteczko) i tu pod krzesłami miękko…ale tylko ostatnie 100m trasy. To, co tu, nie da się nie zauważyć, to mnogość ustawionych tyczek: Wciągam się w górę szukając swoich „miejscówek”. Jedną z nich jest czarna 16. Mimo, że jest weekend i na stokach wielu Włochów… …to można znaleźć swoje enklawy, gdzie pasja wychodzi z krwi człowieka i można bardzo ostro pojechać. Wyjeżdżam na samą górę… …i po zrobieniu „prawej” strony, wracam na stoki San Sicario, gdzie jeżdżę do 16, w pełnym Słońcu. Trasy do końca trzymają, a trasy 72, 74 nawet na koniec dnia są idealne. Katuję je, katuję…a one nic. Więc, co? Ustąpiłem i zjechałem na dół, do hotelu. Z okrzykiem Forza Vialattea pozdrawiam Was wszystkich po pierwszym dniu w Raju. marboru1 punkt







