Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.02.2014 w Odpowiedzi
-
Po krótkim zastanowieniu wczoraj wieczorem, dziś padło na Jurgów. Na parkingu jestem już o 8:00 więc mam troszkę czasu na ogarnięcie się. Oficjalnie wyciągi ruszają o 9:00 ale dziś wystartowały pół godziny wcześniej. Parę wjazdów orczykiem po lewej i.. bajka. Twardo, lekko na minusie, ludzi brak. Potem jazda na krzesło po prawej, czarna niestety nieczynna (naśnieżają, i mają już tam sporo śniegu) ale co tam, trzeba jeździć na czerwonych. Warunki świetne, jeździłem 8:30 - 11:30 i dopiero pod koniec przybyło troszkę ludzi. Szczerze mogę polecić każdemu ten ośrodek wszystkim, którzy się znajdą w tej okolicy :wink:. Kilka zdjęć (warunki były tak fajne, że aż szkoda się zatrzymywać i cokolwiek pstrykać : Jutro może znów coś tu wrzucę :.12 punktów
-
Dzień Piąty - we mgle i puchu. Padało, pada... Wyjazd z Madonny do innych Ośrodków Narciarskich i miejsc Skiramy - odwołany. Przedostatni dzień wita nas niestety brakiem Słońca. Zadajemy sobie pytanie: Gdzie go szukać??? Trzeciego dnia, udało się je odnaleźć w Pinzolo - więc może tam? Szybka narada i mimo trudnych warunków, postanawiamy udać się, właśnie w tamtym kierunku. Pod krzesełkiem jesteśmy jak zwykle pierwsi. Obsługa odśnieża wjazd pod krzesełka. W nocy spadło co najmniej 20cm puchu...i pada, pada niestety nadal. Cały czas. Końcówka trasy przy wyciągu nie wygląda źle: Góra również: Przy próbnej jeździe upadek zalicza jeden z kolegów, a za nim wpada w nawiany śnieg drugi. Wypinają się narty - na szczęście wygląda to, bardziej komicznie niż tragicznie - kończy się śmiechem. Obsługa trasy, Policja jest jednak czujna. Podjeżdża skuterem... ...Pan Policjant pyta, czy wszystko ok? I czy nie potrzebujemy pomocy? Szybkość reakcji, na to niegroźne wydarzenie, imponuje nam. Faktycznie wytwarza się w nas, gdy o tym dyskutujemy jadąc wyciągiem, poczucie większego bezpieczeństwa, opieki ze strony Italiańców. Kierunek Pinzolo. Po trasie czarnej 57 jedzie się dosyć wygodnie mimo opadu. Czuć ratrakowanie pod nartą - jest ono po prostu przykryte lekką pierzynką, ukryte przed wzrokiem. Twarde. Śnieg zaczyna ciążyć dachom. Włosi uwijają się od rana, by usunąć niebezpieczeństwo. Robimy ponownie Ciao "pucharówce"... ...zastanawiam się gdzie w czasie zawodów mieści się publika? Jakoś tu mało miejsca: Wsiadamy do expresu i po łyczku pysznej "wiśnióweczki". Docieramy. Pada, wieje, ziąb. Zaliczamy kilka podstawowych zjazdów, w tym opisywaną wcześniej czarną 100tką: Zatrzymując się na chwilę, przed ostatnią półką, moją uwagę zwraca piękny, drewniany domek przy wyciągu i przy trasie: A może by, tak się do takiego przeprowadzić? Jedziemy w górę, a pogoda się wyraźnie pogarsza. Postanawiamy wracać w nasze "domowe" strony. Docieramy do knajpki Vivaldi i rozgrzewamy się przepysznym bombardino za jedyne 5 Euro. Mmmmmniam!!! Do końca jazdy, w tym dniu, męczymy tutejsze trasy 52, 53, 50, 54. Śniegu przybywa i przybywa... ...nie widzimy już swoich nart. Narciarze wyglądają tak, jakby jeździli na butach. Kończymy jazdę i udajemy się na spoczynek. Przy długiej wieczerzy wyglądamy za okno, raz za razem... Pada, pada, pada... Czy odnajdziemy jeszcze Słońce w Dolinie Słońca? Takie pytanie zadaję sobie zamykając oczy, pogrążając się we śnie. Zasypiam.10 punktów
-
Dzisiejsze warunki w Wiśle.Kiczera. Stok który jest chyba najbardziej nasłoneczniony. Już od dziesiątej było miękko i przy tym słońcu puszczało bardzo szybko. Jeżeli nie będzie ochłodzenia to po jutrzejszym prognozowanym słonecznym dniu nie widzę szans aby dotrzymali do weekendu.Foto z dzisiaj: Dla porównania stok i kolejka ( lub jej brak) na Nowej Osadzie Zdjęcia wykonane około 13:30. Stok też w słońcu ale nie jest tak eksponowany jak ten na Kiczerze więc warunki lepsze.Podobno nawet dzisiaj w nocy naśnieżali ale tylko górę ponieważ tam był "minus".Myślę że są w stanie dociągnąć do weekendu. Jak ktoś lubi takie warunki to może spokojnie przyjeżdżać bez obaw o kolejki. Ferie woj. Śląskie skończyło i ludzi mniej, przynajmniej takie mam subiektywne odczucie.Na koniec Cieńków - podobnie jak NO, warunki dobre ludzi mniej, miejsce na parkingach jest, kolejki do wyciągu nie było. Tylko te temperatury, termometr przy wyciągu pokazywał +8*C a ten przy kasie nawet +11*C ale myślę że tutaj podobnie jak na NO będzie jeszcze można poślizgać się w weekend.Pozdr. ze słonecznej Wisły Torres9 punktów
-
Dzień czwarty - Część II: Folgarida. Po sąsiedzku, a jakże odmienne wrażenia z Folgaridy. Świetne trasy, umiarkowana liczba narciarzy, dobrze zorganizowana gastronomia i miejsca nauki jazdy na nartach dla najmłodszych. Po bardzo pozytywnym Pinzolo i kiepskiej Marillevie - to zdecydowanie druga niespodzianka na plus! :happy: ...ale zacząłem tę relację - od końca. Poprawiam się i lecę od początku... A na początku było zdjęcie grupowe męskiej części wyprawy na szczycie Monte Vigo: Zjazd trasą numer 9 i... Widok z daleka napawa optymizmem. Krótko, ale z pięknym widokiem, szeroko i twardo. Zatrzymaliśmy się na chwilkę przy górnej stacji gondoli 26 będącej drugą częścią 25tki wciągającej narciarzy do ośrodka, z miejscowości Daolasa. Pomknęliśmy w dół trasą 32. Mega szeroka i długa, ponad trzy kilometrowa - doskonała! Wagonikiem w górę i dalej eksplorować Folgaridę. Na początek dojazdówka - 18: Później czerwona 8. Z końcówki należy się mocno rozpędzić, by wjechać na... ...niebieską 13stkę, która jest centralnym punktem ośrodka - dosyć płaskim, otoczonym knajpkami (tanimi w porównaniu do tego typu miejsc w całym regionie). W tym miejscu pięknie widać trasy (od lewej) czarną 5tkę, mało widoczną - czerwoną 4 i niebieską, najbardziej łagodną 6. Są tu dwa krzesła - jedno prowadzące na szczyt Forgaridy: Monte Spolverino 2092m n.p.m. oraz drugie oznaczone na mapach numerem 8 wiodące przez całą długość tego płaskiego stoku. Oprócz tego dwa orczyki obsługujące tereny dla początkujących. Mimo tego przesytu infrastruktury narciarskiej i gastronomicznej ma się tu wrażenie uporządkowania. Jest sporo ludzi, ale każdy zajmuje się czymś innym, nie wadzi drugiemu. Z 13stki jedziemy dalej niebieską 2jką a potem czerwoną 3ką do stacji dolnej gondoli 2 mieszczącej się w miasteczku o takiej samej nazwie co ośrodek. Całkowita długość tego zjazdu, wszystkimi tymi trasami to ok 5km. Wciągamy się do góry i część grupy testuje całość trasy 2, a ja ze swoją drugą połówką zaliczamy wyśmienitą, czarną 1dynkę. Kolejny raz w regionie, okazuje się, że te najbardziej wymagające trasy są doskonale przygotowane i posiadają dodatkowy, bardzo istotny walor - widoki: cud, miód, malina! Wycinanie skrętów tutaj, to ekstaza narciarska :biggrin: Wciągamy się na sam szczyt. Przed przerwą na leżakach "oblatujemy" trasy z części szczytowej Góry, prowadzącej do omawianej wyżej - "centrali". Po posiłku, od strony Pinzolo wyraźnie pogarsza się pogoda - kłęby chmur i mgła. Postanawiamy kierować się do Madonny i naszych apartamentów. Zaczyna się robić zimno i wietrznie. Mkniemy trasami 7, 10 a potem 48 i 52 by w ciszy i spokoju zakosztować włoskiego bombardino. Kolejny piękny dzień, który mógłby trwać wiecznie minął.9 punktów
-
A mnie dzisiaj zawiało na Mosorny Groń w Zawoi.Ruszyliśmy o 7.00 z Bytomia, temperatura -5st.CNa parkingu pod wyciągiem 9.50, temperatura +7st.C:eek:Parking zapełniony w 60%.Szybkie przebranie i do kasy - karnet na 4h - 63zł.Ludzi na trasie średnio + szkółka tłucząca giganta dało się wytrzymać.Pomimo temperatury stok twardy i bez odsypów. Brak "minerałów" i przetarć.Tak to z rana wyglądało: Po południu trochę puściło, ale stok nadal był twardy. Pojawiło się jednak sporo "cukru" Rekompensatą była jednak ilość ludzi po 12.00 zaczęło się robić pusto:confused:::biggrin:Jak kończyliśmy o 14.00 to wyglądało to tak, a temperatura wynosiła +12st.C: Wyjazd udany. Warunki na Mosornym nadal dobre. Ludzi niewiele. Pogoda dzisiaj nas po prostu dopieściła.Jechać póki można i się da.Niestety jak słyszałem prognozy to te moje informacje o stanie Mosornego będzie se można wsadzić w du...:frown::Na koniec jeszcze krótki filmik:[video=youtube;wsPmc9YsuH0] PozdrawiamPS: dla Janka57 mieliśmy jechać do SON-u, ale w poniedziałek gadałem z kolegą który był tam w niedzielę. Mówił, że trasy jeszcze pół bidy ale najgorzej jest z trasami pod orczykami - tragedia (brak śniegu).7 punktów
-
RACJA! Jak ktoś nie musi tam teraz jechać to omijać z daleka lub pilnie sprawdzać aktuálny stav lanoviek i zjazdoviek.Po 5 latach przerwy postanowiłem sprawdzić zmodernizowaną infrastrukturę na Chopoku i pojechałem na kilka dni - PORAŻKA :W Pn i Wt było jeszcze OK - potem tylko gorzej.Od Środy zamknięto większość kluczowych wyciągów i sparaliżowano przemieszczanie się po ośrodku. W sobotę rzeczywiście mocno wiało i to mogę zrozumieć ( stanęły praktycznie wszystkie kanapy - na Zahradkach działał tylko talerzyk), ale w czwartek i piątek były całkiem spokojne warunki pogodowe w dolnych partiach i nie rozumiem co zadecydowało o unieruchomieniu wyciągów.:frown::Niektórzy desperaci (w tym ja) uderzali "z buta" żeby trochę pojeździć. Dla porównania: w piątek czas oczekiwania w kolejce na wjazd "Biedronką" A4 Jasna-Priechyba to ok.60min. - "z buta" to ok. 20min.Ciekawostką jest fakt że w sb. na Zahradkach do talerzyka (po porannym spiętrzeniu - bo kanapy stały) później praktycznie nie było kolejki:rolleyes::Inną sprawą jest ilość Policji, radarów, nieoznakowanych samochodów etc które czyhają na kierowców od Liptovskiego Mikulasza do Jasnej - w samej dolinie od 2 do 3 punktów. I co... w piątek wieczorem, na parkingu przed Tatralandią naszemu rodakowi ukradziono cały box dachowy i .... nikt nic nie widział:Ogólnie jestem zniesmaczony ilością i nachalnością reklam tego ośrodka oraz systemem pseudo promocji i zniżek (GOPASS etc)Relacja CENA - JAKOŚĆ : Jestem na NIEP.S.Kanapy i Gondole są fajne i wygodne ale... jak powieje to orczyki i tym podobne wynalazki są niezastąpione :crazy:6 punktów
-
Dzień czwarty - Część I: Marilleva. Czwartego dnia - nie musieliśmy szukać Słońca. Ono nas odnalazło i towarzyszyło niemalże cały dzień. Plan: Marilleva i Folgarida. Zakładam lekką kurteczkę i całą paczką, w doskonałych nastrojach kierujemy się czerwoną, sztruksową, czerwoną trasą numer 45 w stronę pierwszej z miejscowości. Jestem bardzo zainteresowany, jak tam jest, ponieważ przy wyborze kwatery - brałem pod uwagę noclegi w hotelowisku 1400. Nim docieramy do miejsca przeznaczenia, udaje mi się uchwycić różowe porteczki w akcji. Jazda jest przewspaniała - chyba nie muszę wypisywać swoich echów i achów? - wszystko jest widać. Po dwóch zjazdach jeszcze po stronie Madonny, jedziemy pierwszymi kanapami 6stki na szczyt Monte Vigo 2179 m n.p.m. Na pierwszy "ogień" idzie czerwona całość Góry, trasami 11 i 23 - prawie 5km zjazdu. Ponieważ Słonko jest jeszcze "młodziutkie" robimy to w cieniu. 11 góra: 23 dół: Od początku, do końca w czasie tego pierwszego ślizgu - stoki są tylko nasze. Jazda szybka, dynamiczna, bo jest twardo i chłodno. Docieramy do apartamentów Marillevy 1400: Na pierwszy rzut oka - odpychająco. Jakie szczęście, że wybrałem na nasz domek, to co wybrałem. Ufff Przy znajdującej się tutaj stacji pośredniej gondoli 20 - tłok i kolejka ludzi. Wszyscy chcą się dostać do centralnej części ośrodka. Pierwszy raz w czasie pobytu spotykam się z tak dużą ilością narciarzy w jednym miejscu. Jeszcze raz robię ufff Postanawiamy się przenieść najpierw na trasę czerwoną 20. Krótka, kręta i wąska...a jak widać na poniższej fotce, początek piękny... Kolejny raz wciągamy się wyciągiem 18 na szczyt Dos De La Pesa 2155m n.p.m. i testujemy najfajniejszą i bez ludzi trasę czarną 25, 26. Świetna jazda - warunki doskonałe. Powrót w centralne miejsce Ośrodka i znowu przy wyciągach tras łagodnych - tłok. Zaliczamy krótką, niebieską dojazdówkę do archaicznego krzesła 13... ...i zaliczamy jedną z niebieskich dwóch tras. Robi się nieznośnie jeśli chodzi o ilość narciarzy. Wrażenie, jest takie, że jest ich o wiele więcej niż tras, a trasy nie dają rady ich pomieścić. Mimo pięknego dnia, pełnego słońca. Świetnej, długiej łączonej trasy czerwonej oraz podobnej czarnej - Marillevę oceniam najgorzej jeśli chodzi o region, w jakim się znajdujemy. Uciekamy w stronę Folgalidy.5 punktów
-
Witam, jedna ważna uwaga do Marillevy 1400 i dużej rezydencji Albare. Z zamykanych na klucz szafek w ski roomie (tym obok obok basenu) kradną nowy sprzęt i robią to Włosi. Klucze do szafek pasują do innych zamków i oni to wykorzystują. Jak masz dobry sprzęt to po kilku dniach w szafce zostanie tylko stary a nowy "wyjdzie". Trzeba brać szafki zamykane na kłódki (własne kłódki!!!). Pozdrawiam.4 punkty
-
Odwiedzilem dzis Kamiensk miedzy 9 a 13.30 i podobnie jak u przedmowcow,dzieki niewielkiemu mrozowi mozna bylo bardzo fajnie pojezdzic:))Do 13 praktycznie twardo caly czas,przetarc zero,ludzi akurat,kolejek do wyciagu zero,jazda na bierzaco,mozna bylo sie wyszalec,widze ze dzis i jutro noce z jeszcze wiekszym mrozem to moze cos podsypa jeszcze,ale i tak dali rade,snieg z okolicznych pol znika w oka mgnieniu...3na plusie bylo jak wyjezdzalismy,w warunki piersza klasa...Pare fot:4 punkty
-
Dzień trzeci. Pinzolo - suplement. W czasie słabej jeszcze pogody, na początku dnia, postanowiłem z moją drugą połówką wyjechać nieco z boku, poza trasę, w las. Delikatnie, ostrożnie, po to, by urozmaicić sobie dzień. By zakosztować cudnych białych widoków, czap śnieżnych i przepięknych okoliczności przyrody. Wjazd przy dolnej stacji krzesełka 68, wyjazd przy miejscu wsiadania na 67. Początek i badanie pokrywy... ...kije nie dotknęły "dna". Miejscami jest dziewiczo. Ponieważ nie mamy ani doświadczenia w jeździe poza trasowej, nie znamy terenu, miejscami jest wąsko i nierówno - poruszamy się bardzo ostrożnie, wolno. O kolano muszę przecież dbać... Jest magicznie zimowo... ...normalnie klimat świąt :smile: Jedziemy też przetartym szlakiem: A zmęczenie, zwłaszcza niedawno kontuzjowanego kolana gdzieś w połowie tej eskapady daje znać o sobie. Chwila oddechu: Jedziemy dalej a las mógłby trwać i trwać... Gdyby nie te "czerwone" portki, to pewnie bym się zgubił :biggrin: Kończymy ten jakże przyjemny epizod, Pinzolowego dnia. Nie tylko trasy... ...ciągnie nas do lasu. Woła duch dzikich tras i nieznanych szlaków. Niewielka przygoda i już wiemy, że musimy mieć inny sprzęt, trochę inaczej planować alpejskie wyjazdy. Może w przyszłym roku... ...szerokie dechy i coś nowego.4 punkty
-
Dzień trzeci. Pinzolo. Niestety rano nie przeszło. Pogoda kiepska. Słaba widoczność i delikatne opady śniegu. Jedząc śniadanie, oglądając regionalną telewizję, po prognozie jest nadzieja na Słońce... ...postanowiliśmy poszukać go w Pinzolo. Szybkie wciągnięcie krzesełkiem na Pradalago, zjazd trasą 50, 57, 85. Następnie w górę gondolą na Cinque i zjazd do łączącej Madonnę, z docelową miejscowością, kilku kilometrową, nową gondolą: Campiglio Expres. Czas podróży tym niezwykłym wyciągiem - 17 minut. Jeszcze tylko wjazd krzesełkiem i po zjeździe niebieską trasą 111, końcówką czerwonej 106 docieramy do dołu i wciągamy się krzesełkiem 66 na szczyt, liczący sobie 2100m n.p.m. Doss Dei Sabion. Widoczność bardzo słaba, wiatr i zimno. Jedziemy najpierw całością bardzo szerokiej 111, a potem, odgrodzoną od niej siatką, nieco z boku 116. Tutaj fotka: Jedzie się dosyć słabo. Stok pokrywa nawiany puch, mgła utrudnia poruszanie. Przebijamy się krzesełkiem 66 na drugą stronę. Testujemy świetną trasę czerwoną, krętą i nieźle pochyloną 107. Później, po kolei 108 i ciągniemy dalej, czarną, niesamowitą - szeroką i doskonale przygotowaną 100tką. Zauważamy, że w całym ośrodku narciarzy jak na lekarstwo. Na tej długiej i wymagającej trasie - zero ludzi. Jesteśmy tylko my. Wciągamy się piękną gondolą numer 60 i... ...znaleźliśmy!!! Słońce. Prognozy się nie myliły, i przy górnej stacji ukazują się naszym oczom cudowne zimowe klimaty i widoki. Są tutaj dwie kameralne knajpki. Początek trasy, która narciarsko jest marzeniem dla każdego, kto lubi nachylenie, dynamikę jazdy i szerokość... ...ehhh gdybym miał gigantki... Przemieszczamy się w stronę szczytu, narty kierujemy na czerwień 101... Bajka: ...zbaczamy na czarną 102 i lecimy do samego dołu, poprzez niebieską 110 i stacje górną gondoli "bez trasy", z Pinzolo - 61, dolną stację krzesła 62, później czarną, wąską i krętą 117 do setki... Jazda - znakomita. Tutaj, w promieniach słoneczka...dokonuje się na mnie jedno z nielicznych zdjęć w ruchu: Wędrujemy dalej. Niebo, choć czasami spowite chmurami, zachwyca gdy odsłania swój błękit. Fotka z trasy czerwonej 106 - widok na masyw Cima Tosa 3175 m n.p.m. Jesteśmy ponownie na szczycie Doss, tym razem widok i widoczność diametralnie inne. W dali widać Groste... ...a my, chociaż z krzesełka widzimy, że trasa czarna 103 jest nieprzygotowana postanawiamy ją zaliczyć. Jest ciężko. Powoli, ostrożnie - bo nawianego śniegu, kopcy, nierówności jest sporo nawet na jej końcówce. Narty giną w białym: Jedziemy w dół na główne krzesełko 66, które z powrotem prowadzi nas na szczyt. Widoki na opisywane trasy 104, 103, 116 oraz masyw. Początki tych tras zaczynają się z jednego miejsca: Z niego widok na drugą stronę. Robi niesamowite wrażenie... ...jeszcze trochę, jeszcze troszeczkę i widać byłoby Adriatyk... Kończy się powoli dzień. Narciarsko, po powrocie oceniamy go jako najlepszy w najfajniejszym miejscu. Pinzolo - to, jest to! Wracamy Expresem...tym razem 22 minuty - czyżby Słońce rozciągnęło liny i podróż stała się dłuższa? Już w Madonnie, śmigamy to tu, to tam i wracamy szczęśliwi do rezydencji. Niesamowity dzień dobiega końca.4 punkty
-
Sytuacja sprzed kilku dni: do bramek wyciągu '4' podjeżdza instruktorka z 4 maluchami - 5?-7lat max. ustawia 3 z nich obok siebie (po obu stronach) jednemu coś mowi do ucha. Malec pozostaje przed bramką. Na ten widok obsługiwacz wręcz wybiega z ciepłego kantorka i staje miedzy maluchem a bramkami (tym uchylnym automatem) . Po chwili dojeżdża moja córka i razem zblizamy sie do bramek. Wpuszczacz pyta grzecznie czy zaopiekujemy się małym. Malec siada (jest posadzony przez wpuszczacza) z nami na skrajne miejsce na kanapie. Na początku przesympatycznie szczebioce po ichniemu a na moją uwagę 'dice di englese?' zaczyna liczyć po angielsku, doliczylismy wspólnie prawie do 120..... :biggrin:. Na górze z uśmiechem witany jest przez instruktorkę. Górny obsługiwacz stoi w zasięgu reki, przygotowany do ew. pomocy.... Całość wyglądała jak oczywista, wielokrotnie przećwiczona procedura. Wszyscy (poza mną :smile: ) doskonale wiedzieli co robić i jak się zachować..... czy tak to ma sie odbywać?3 punkty
-
I dzień trzeci - najpiękniejszy cały dzień piękna zabawa dopiero po 14 zaczęło się .... można było pośmigać do utraty tchu Widokowo jeden z ładniejszych regionów , widoki piękne , jeździ się na trzech górach gdzie pięknie widać szczyt na który się jedzie itd. Tras mało a ludzi jeszcze mniej Dzień czwarty I jak zaczęło padać to ..... zagrożenie lawinoweDzień piąty to wszystko zamknięte było , mając nadzieję że będzie lepiej czekaliśmy na kolejny dzień a tu jak przez 36 godzin spadło grubo ponad metr puchu tak w sobotę z nieba lała się wiadrami woda . Tragedia , czynna była jedna wolna ławka i stojąc 5 min na deszczu ( ulewie ) ochota minęła na zabawę .W niedzielę okazało się iż mamy do zwrotu po 22 EU :biggrin: co każdy przyjął z zadowoleniem , więc karnet za 4 dni wyszedł 150 EU Podsumowując :Kameralny ośrodek z pięknymi widokami i trasami dla początkujących ( czarnych prawie brak a te co są to jak czerwone )Wylot samolotem okazał się trafionym pomysłem , cena za przelot i apartament atrakcyjna bardzo Sam apartament zgodnie z opisem biura plus czysty , przestronny wymiana pościeli i ręczników po 4 dniach W budynku do dyspozycji mały basen plus bąbelki i siłownia w cenie , sauna dodatkowo płatna , na plus też recepcja z barem i salą klubową gdzie można było spokojnie posiedzieć przy najlepszej kawie ( 1 eu )W przypadku pytań pozostaje do dyspozycji i już czegoś szukam bo niedosyt spory3 punkty
-
W Harbutowicach k. Sułkowic (4km), Myślenic (15 km), Krakowa (35 km) powstał nowy wyciąg, kanapa o długości niecałych 800 m i przewyższeniu 170m. Wzdłuż kanapy wiedzie jedna trasa, na oko ostrzejsza niebieska. Stacja miała ruszyć wczoraj, ale ze względu na pogodę nie udało im się naśnieżyć, poniżej kilka fotek: W skrócie: Wyciąg ruszył. Parking działa. Białczańskie armaty są. Śniegu za mało, żeby ponartować, ale można było się przejechać do góry za darmo :laughing: Na dole jakiś Byrcyn blokuje część stoku. Kwaśnica i żurek dobre :smile:http://www.szklanagora.pl/2 punkty
-
Cześć Do założenia tematu zmusił mnie po prostu post Bumera (wybacz, że bez uzgodnienia z Tobą ale myślę, że nie będziesz miął pretensji): Zachowanie opiekuna grupy skandaliczne. Zawsze zajęcia można zorganizować w taki sposób aby były bezpieczne - tu nie ma usprawiedliwień. Opiekun w takich wypadkach powinien zapewnić na krzesełku przynajmniej jedna osobę dorosłą lub w taki sposób dzielić grupę aby na krześle znajdowali się przynajmniej dwaj doświadczeni małoletni narciarze. Powinien asystować przy zajmowaniu miejsc na wyciągu przez podopiecznych i uprzedzić obsługę o koniecznej wzmożonej uwadze. Do obsługi pretensji mieć nie można żadnych. Znam sporo nawet dość małych dzieci, które doskonale samodzielnie potrafią korzystać z wyciągów. Ta sytuacja pokazuje jak wielkim błędem jest powierzanie opieki ludziom nieobytym z nartami. Widziałem tego typu przypadki na stokach wielokrotnie - nie dotyczące wyciągu akurat ale też. Nie wystarczy być nauczycielem i umieć zjechać na nartach, panem do WF czy też licencjonowanym opiekunem. Na nartach trzeba umieć znaleźć się w tym środowisku, umieć wcześniej zaplanować działania, uwzględnić niebezpieczeństwa itd. Dlatego właśnie stworzono instytucje instruktora narciarskiego aby mieć gwarancję fachowości i dbałości o wszystkie szczegóły. Bardzo bulwersująca sytuacja. Pozdrowienia2 punkty
-
to czy coś Ci się stanie czy nie, nie zależy tylko od Ciebie... poprzez swoje działania, jesteś w stanie ryzyko, bądź możliwość wypadku bardzo mocno zminimalizować. Pisanie, że jesteś w stanie wszystko przewidzieć, zaplanować itp, tym bardziej w górach.... :stupid:2 punkty
-
Nie ma co, relacja na poziomie Tak się składa, że byłem w Marillevie w podobnym czasie w ubiegłym roku. Nie miałem zbyt wiele wolnego czasu, ale udało mi się parę fotek cyknąć. Nie są oczywiście w tak dobrej jakości, jak Twoje, ale jak na telefon, to najgorsze nie są Jakby ktoś chciał zobaczyć, to tutaj są moje zdjęcia: Folgarida - Marilleva 2013 Jeśli ktoś rozważa wyjazd w tamte okolice, to myślę, że im więcej zdjęć zobaczy przed podjęciem decyzji, tym lepiej2 punkty
-
Byłem przekonany (do niedawna )że polskie ośrodki narciarskie są zabezpieczone dość dobrze. Jednak po kolejnym wyjezdzie do Austrii zmieniłem zdanie . Mamy według mojej opinii bardzo dobrze zabezpieczone trasy narciarskie. Austria to jak na razie jedyne porównanie (Stubai, Flachau). Nikt tam, się specjalnie nie przejmuje rozstawianiem siatek ,osłon ,barier mającym hamować narciarzy jadących zbyt prędko. Patrząc na umiejętności , zwykłych narciarzy przekonany jestem że wiedzą jak jezdzić . Za swoje i innych bezpieczeństwo odpowiedzialny jestem w pierwszej kolejności ja sam, potem dopiero inni. Pozdrawiam Jerzy.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
A ja chciałbym tylko upewnić się, czy 'tatusiek' jest już ubezwłasnowolniony przez 'synusia'? 1. Nie jeździ z nim na nartach ale wie co dla niego lepsze 2. Buty o typowym fleksie nazywa butami 'nie dla niego' 3. a równocześnie coś pisze o dużym sercu do sportu i umiejętnościach na 7 itd post pełen sprzeczności. Myślę że to raczej synuś powinien zastanowić się nad sobą... Pozdrawiam miło Michał2 punkty
-
Dzisiaj Limanowa.Stok przygotowany dobrze, ale z malym minusem przez "skopane" zwezenie na wysokosci polaczenia fis'u (niestety zamkniety) z niebieska trasa.Ludzi strasznie malo, zero kolejek i mimno wspomnianego zwezenia ruch nie byl utrudniony.Temperatura praktycznie caly czas na +, lampa niesamowita od samego rana.Stacja malutka, rodzinna, idealna do nauki.Pierwszy raz spotkalem taka ilosc maluchow na stoku.Slabym punktem stacji jest gastronomia, ktorej w sumie nie ma.Hamburgery i zapiekanki moim zdaniem to troszke za malo.Po godzinie 13 pojawily sie pierwsze oblodzenia, mineraly i delikatne przetarcia, ktore specjalnie nie utrudnialy jazdy.Parking jest duzy i bezplatny.Cenowo w moim przypadku wygladalo to ok, mialem znizki 50% na karnety (mozna o nie zapytac w sklepach wymienionych na ich stronie).Jezeli ktos bedzie sie tam wybieral, to radze dobrze zaplanowac trase.Dojazd jest slabo oznakowany i dosc trudny. I uwaga!Nowa karczma, ktora (z tego co wiem) stoi juz tutaj dosc dlugo i sie marnuje2 punkty
-
Od wielu tygodni w Polsce szaro, buro, pochmurnie – jesiennie a nie zimowo. Na dodatek zero światła i Słońca. Człowiek, narciarz przygnębiony i jakby o krok od depresji. Od dawna planowana podróż „W poszukiwaniu Słońca” została rozpoczęta w piątek 24 stycznia późnym wieczorem. Val di Sole, Val Rendena i Madonna Di Campiglio. Prawie wszyscy byli, oprócz mnie i nareszcie się ziściło. Wyruszyliśmy na dwa samochody, w składzie ośmioosobowym: dwie dziewczyny, senior, junior i czterech chłopa. Podróż tradycyjną trasą: Radom, Kielce, Cieszyn przez Czechy w stronę Innsbrucka. Trasa dosyć długa, ponad 1300km mija bez komplikacji, przed południem jesteśmy coś zjeść w znajomym Rosenbergerze: Pierwsze fotki w stronę Gór na tym wyjeździe… …i jest obiecująco. Jest szansa „skosztować” promieni słonecznych na stoku: Mimo chmurek, niebo jest błękitne. Jest o wiele cieplej niż w Polsce podczas naszego wyjazdu. Temperatura na +5. Jadąc Brennerem mijamy pierwszy ośrodek i wyciąg narciarski. Najchętniej zatrzymalibyśmy auto, ubrali narty i już poszusowali. Niestety do celu podróży jeszcze spory kawałek drogi – na dodatek trafiamy na korek i podróż się wydłuża. Cóż – siła wyższa, nieszczęśliwy wypadek. Za oknem jeden z okolicznych zameczków: Z autostrady zjeżdżamy i niestety ostatni odcinek do Madonny jedziemy po ciemku – szkoda, bo widoki pewnie imponujące. Wjeżdżamy serpentynami do góry i…i nareszcie jest. Śnieg. Wcześniej po drodze, w dolinie go nie było. Jesteśmy. Jak można wyczytać w Internecie: „Madonna di Campiglio – małe miasteczko i centrum sportów zimowych, położone w północnych Włoszech, w gminie Pinzolo, w regionie Trydent-Górna Adyga, około 30 km na północny zachód od Trydentu, 60 km na północ od jeziora Garda. Miejscowość jest położona w dolinie Val Rendena na wysokości 1522 m n.p.m. Otaczające ją góry należą do pasma Dolomitów Brenty, będącego częścią Dolomitów. Miejscowość jest znana między innymi z odbywających się corocznie zawodów w narciarstwie alpejskim. Zawody w slalomie specjalnym rozgrywają się na jednym z dwóch przeciwległych zboczy; trasie 3 Tre lub trasie z Monte Spinale. W zawodach Pucharu Świata kobiet w 1984 roku pierwsze miejsce zajęła Polka – Dorota Tlałka-Mogore, co jest jak dotychczas jedynym zwycięstwem reprezentantki Polski w narciarstwie alpejskim tego cyklu (spośród mężczyzn Andrzej Bachleda-Curuś wygrywał dwukrotnie w 1972 roku). Nartostrady z Monte Spinale należą do większego systemu szlaków narciarskich wiodących do najwyżej w okolicy położonych nartostrad na Passo del Grosté. W samej miejscowości i w najbliższym otoczeniu znajduje się 57 wyciągów pozwalających skorzystać ze 150 km tras narciarskich o przepustowości ponad 31 tys. osób na godzinę. Znajduje się tu także snow-park o powierzchni 50 000 m² oraz 40 km tras narciarstwa klasycznego. Wraz ze znajdującym się w tej samej dolinie Pinzolo, a także z leżącymi w niedalekim sąsiedztwie Folgaridą i Marillevą oraz trochę dalej Tonale, Folgarią, Peio i Andalo tworzy on 380-kilometrowy system tras narciarskich obsługiwanych przez 140 wyciągów i kolejek objętych jednym wspólnym skipassem o nazwie „Superskirama Dolomiti”. Madonna di Campiglio z racji położenia na znacznej wysokości oraz czynnych cały rok kolejek gondolowych jest punktem wypadowym do wspinaczki wysokogórskiej. Ponadto w miejscowości bierze początek kilkanaście tras spacerowych i wspinaczkowych w kierunku Dolomitów Brenty oraz Masywu Adamello.” Źródło: Wikipedia.pl Wieczorem miasteczko wygląda cudnie. Ilość śniegu – potężna: Sama miejscowość jest magiczna i niezwykle urokliwa. Śmiejemy się, że to takie włoskie Zakopane w dobrym słowa znaczeniu tego określenia. Nie tylko piękne budowle, ale i sklepiki są tutaj pierwsza klasa. Mają swój urok mimo widocznego przepychu i „nuty” doskonałości. Rozpakowujemy się i w doskonałych nastrojach, po szczęśliwej podróży omawiamy plany co do zbliżających się tutaj naszych dni narciarskich. Kończymy ten dzień oczywiście pijąc smaczne, małe co nieco.1 punkt
-
Jadąc dzisiaj autem do Szwajcarii Bałtowskiej, telefon. Dzwoni kmarcin i pyta gdzie jadę? Chyba wyczuł gdzie, bo dzwoni z informacją, że właśnie w tym ośrodku dzisiaj będą darmowe testy nart Elana. Super - zwłaszcza, że nie mam doświadczenia z tą marką nart...w zasadzie nie mam zbyt dużego doświadczenia jeśli chodzi o testowanie nart. Postanawiam skorzystać i pojeździć na wszystkim, na czym będzie można. Namiot ustawiony przy dolnej stacji kolejki krzesełkowej, przy trasie numer 4. Trzech sympatycznych Panów, rzeczywiście testy są darmowe (na dowód)...ale niestety dużego wyboru modeli nie ma. Kilka par desek damskich i kilka męskich. Testuję trzy rodzaje sprzętu. Pierwsza to all mountain Amphibio 14 Fusion 168 cm z promieniem skrętu 14,1: Narta w porównaniu do moich Xsów - szeroka. Tył: Moje wrażenia z jazdy są subiektywne, amatorskie, proszę więc o wyrozumiałość. Narta twarda i dłuższa od moich o 6cm (mam 176cm wzrostu). Na twardym i równym stoku mam wrażenie, że jest mega stabilna. Średni i długi skręt wycina idealny i daje olbrzymią pewność w czasie jazdy. Krótkie skręty wychodzą znacznie gorzej - pewnie przez sporą szerokość. Jakoś dziwnie się czuję z nimi na nogach - jak w...klapkach... Jeśli chodzi o design, to taki sobie. Ogólne wrażenie - średnie. Jak dla mnie - nic ta narta nie zmieniłaby dla moich umiejętności. Sama jazda - na moich Salomonach Aero Xsach o wiele bardziej mi się podoba. Druga narta jaką testuję, to slalomka Slx Fusion 165cm z promieniem skrętu 12,4: Zwróćcie uwagę, że narty Elana są oznaczone: lewa, prawa. Tyły: W całej okazałości: Zakładając je na nogi ma się nieodparte wrażenie, że się jeździ na "żabich nóżkach" :happy: Narta twarda z charakterystycznym kształtem dziobów. Na twardym stoku to czysta przyjemność. Super trzymanie i pewność. Krótki skręt - nie wiedziałem, że mogę szybciej i dynamiczniej! Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony... ...tym bardziej, że jadąc na tych deskach uświadamiam sobie, że tym co dla mnie najważniejsze i sprawiające największą radość na nartach - to dynamika skrętu krótkiego i krótkiego niedokręconego. Taka jazda jest dla mnie esencją przyjemności. Średni skręt wychodzi również świetnie na tej slalomce. Długi nie jest zły...a może to tylko takie wrażenie, po tak niesamowitej jeździe krótkim? Sam nie wiem? Trzecia narta to gigantka Gsx Fusion 176cm o promieniu skrętu 17,8: Wygląd prawie taki sam, z tą małą różnicą, że "żabie płetewki" są bardziej smukłe. Tyły nart: Parametry stoku nie pozwalają na zbyt wiele, a w zasadzie nie pozwalają na nic. Kilka długich skrętów z mega uwagą, by na kogoś nie wjechać. Stabilność i szybkość. Pojawia się uczucie, że promień skrętu jest za duży dla mnie. Walczę z nartami próbując wyciąć w warunkach komfortu krótsze "zawijasy" - a deski się nie poddają. Pewnie, to brak gigantowego doświadczenia. Dalsza jazda uświadamia mi, że po pierwsze - jestem narciarzem preferującym krótki skręt, po drugie w moich okolicach nie bardzo jest gdzie jeździć na tego typu sprzęcie... ...po trzecie - w Polsce na mocnym speedzie nie za bardzo będzie gdzie się rozkręcić na tych nartach... ...po czwarte - jako trzecia, czwarta para nart, zwłaszcza na alpejskie wyjazdy w przyszłości, rozwojowo - jestem na tak! pozdrawiam marboru1 punkt
-
Odcinek 1 Bez pieniędzy, auta, pracy...są na Świecie narciarscy włóczędzy. Ludzie, którzy dla pasji odmieniają swoje życie. Tacy ludzie się przyciągają w niezwykłych miejscach. To Przyjaciele, których połączył puch. To cena, którą ponoszą tylko Ci, którzy żyją z pasją. Prawdziwym okazem takiego człowieka, a może jednym z ostatnich w swoim rodzaju jest Ben. Mieszka gdzieś głęboko, głęboko w Cascade Mountains, w małym domku z drewna... [video=youtube;xFOqfJEzcIU] Odcinek 2 Każdy z nas ma góry i "linie", które kuszą każdego dnia. W każdym sezonie, każdy zjazd, obrót rodzi się w naszej głowie i myśli. To marzenia. Te linie na śniegu pozostają w pamięci. To wolność... ...na szczycie 7000 m. [video=youtube;l9oVdSp5wI8] Odcinek 3 Każda chwila w górach daje możliwość poznania. Edukacja życia czeka tych, którzy chcą odkrywać, oglądać i słuchać. A czasami spotykamy rozsiewacze wiedzy, ludzi, którzy zamierzają zrozumieć...życie i śmierć. Istotę... Domek podróżuje... "Edukacja to proces życia, a nie przygotowanie do przyszłości." [video=youtube;87oDclSzsBY] Odcinek 4 Odkryciem jest, gdy twoje oczy łapią pierwszy przebłysk "poduszek". Twój umysł szybko ocenia, wierząc, jak łatwo będzie bezproblemowo spaść z jednej na drugą i tak dalej... Moment, kiedy możesz skierować swoje narty w dół, obraz flash linii pojawi się w twoim umyśle. Obraz linii zjazdu. [video=youtube;tZA-Q9kc7ys] Ostatnia część bardzo klimatyczna... ...przy muzie z gitary ridera. Polecam :happy:1 punkt
-
Wczoraj wieczorem wróciłem ze ,,zesłania-dosłownie :Dalej do siebie nie mogę dojść.Ostatni raz byłem na Chopoku jakieś 4 lata temu i co się zmienilo... Szczerze mówiąc to nie wiem od czego zacząć :frown::Pierwszy raz w życiu czuje się oszukany,rozczarowanyNie,nie chodzi mi o warunki atmosferyczne,bo wiadomo różnie bywaWku..... mnie podejście Słowaków, co to oni nie mają za ośrodek i obsrane traktowanieRozumnie jakbym wyskoczył na dzionek gdzieś na miejscu na nartowanie jadną trasą...Ale płacąc kwotą zbliżoną do cen alpejskich i bujać się na dwóch,trzech trasach to są jajaRozumie silny wiatr może spieprzyć wszystko ale po jaką cholere od czwartku nastąpił praktycznie paraliż całego ośrodkaDolne partie spokojnie mogły chodzić ale nie pozamykali prawie wszechno.A3 Grand od czwartku zamknięta,co skutecznie doprowadziło do gigantycznych kolejek na Biela PutGórne partie Chopoka to jazda 70-80 procentach po lodowcach,czytać dosłownie :stupid:Warunki mieszkaniowe to też jak dla mnie lipa.Mieszkaliśmy niby super hotelu,nie napisze w jakim żeby nie robić reklamy(widok z okna na gondolkę A3 Grand-Brihliska)Za te pieniądze jestem zdegustowany i długo do siebie nie dojde :sorrow:.Jedyny plus to dobre jedzenie i niezłe spa,choć mając porównanie choćby z Austrią to daleko im jeszcze,daleko.Dobrze że choć w Tatralandi wszystko chodziło :tongue:Jeśli ktoś się wybiera proponuje wcześnie obserwować pogode i otwarte trasy,bo można się niemilo rozczarowaćPewnie już o tym wiecie ale skipasy całodniowe są niezbywalne i monitorowane,następuje blokada przy wyłapaniu przez kamereDoświadczyłem tego w drugi dzień gdy przez omyłkę jażdziłem na żony karnecie,oczywiście dało się to odkręcić meldując się z małżonką w kasachJazda nocna czy ma się skipas wielodniowy czy jednodniowy dodatkowo płatna +15 euro,co razem daje nam przeszlo 50 euro za dzień :stupid:Tak więc z mojego punktu widzenia,wyjazd do bani,na co niezaprzeczalnie wpływ miała także pogoda,ale nie do końcaMyślę że małżonka po tych doświadczeniach(także finansowych) zostawi mi organizacje następnego wypadu narciarskiego :biggrin: Tak jak już pisałem przynajmniej tu wszystko chodzilo,ale bez kolejek też się nie obyło :1 punkt
-
Miała nawet Boya, ale uznał że on nie da rady cały czas z zamkniętymi oczami:biggrin:1 punkt
-
Odwiedziłem dziś ponownie Szczęśliwice (przez ostatni tydzień praktycznie codziennie) głównie by oddać narty do serwisu przed piątkowym wyjazdem w Alpy, jednak trudno nie skorzystać ... wyszły 3 godziny :)Pogoda i warunki bez zmian czyli bardzo dobre, w nocy było w Warszawie minus 9 w dzień minus 1 (w cieniu) stok był ratrakowany rano więc było miękko i bardzo fajnie ( nie mokro - mimo słońca) albo przyjechali goście ze Szczyrku :biggrin: ,albo muszę przestać pisać relacje o Warszawskiej górce... bo w ciągu dnia trafiały się kolejki :laughing: a po 14 uruchomili krzesło !!! @Mitek - dzięki za namiar do Jasia Pieli - dawno nie widziałem tak zrobionego ślizgu :eek:1 punkt
-
W sumie to nie przesadzałbym ani w jedna ani w drugą stronę. Co by nie rzec to stacja "tłukła" przez ponad tydzień że wielkie otwarcie w sobotę, po czym nagle sobie przypomniała że nie ma śniegu. Raczej butą i arogancją nazwałbym takie zachowanie stacji, która po dziś dzień na swojej stronie nic nie napisała, nie przeprosiła, generalnie miała co najmniej w nosie narciarzy. No może jakbym przekopał FB to bym się dokopał do informacji że jednak nie jeżdżą. A szczerze mówiąc przez sekundę przeszła mi przez głowę myśl żeby zobaczyć ten stoczek - skoro otwarcie za free, na szczęście nie skorzystałem... Fakt faktem że widać pełną amatorszczyznę w tym co zrobili na stoku, tym bardziej że porozgarniali śnieg nie mając go wystarczająco i tak się teraz im będzie ładnie topił przy tych temperaturach - ok! można ich usprawiedliwić to 1 sezon (co prawda mogli się wyszkolić, no ale niech będzie), ale takiego podejścia do klientów nie powinni mieć ani w 1 ani w żadnym sezonie. O ile owszem zwykle też jestem zwolennikiem stosowania się do uwag obsługi , to o tyle w tej sytuacji uważam że podjęcie na własne ryzyko (swoją drogą zapewne przyjemność ze zjazdu nieprzygotowaną trasą była żadna...) decyzji o wyjściu i zjechaniu nikomu krzywdy nie wyrządziła a i była w pewien sposób usprawiedliwiona. Inna rzecz że jeśli chcieli zapobiec tego typu zjawiskom to niezbędnym było odgrodzenie trasy i wyraźny opis że trasa nieczynna i zakaz wstępu, takie to już są wymagania bhp. Generalnie na początek - duży minus dla tej stacji której przyszłość chyba nie będzie zbyt kolorowa...1 punkt
-
Tu masz odpowiedź A jadąc topową ostatnio klasyką ...sorry takie mamy stoki i kulturę na stoku ale przecież ty możesz wszystko przewidzieć i zaplanować.:biggrin: :stupid:1 punkt
-
Witam wszystkich Klamka zapadła i wybór padł na wspomniany region Apartament 4 osobowy bez wyżywienia Club Pez Gajard Rzadko korzystam z pomocy biur podróży ale teraz się skusiłem :biggrin: Koszty 999 zł :applause: W cenie :przelot samolotem do Verony , transfer do hotelu i apartament Może ktoś był w tym miejscu to czekam na opinie i wszelkie przydatne informacje Jeśli będzie ( a ma być ) internet to relacja będzie na bieżąco :angel::angel::angel::angel::angel:1 punkt
-
1 punkt
-
W zasięgu 600 czy 700km masz cała masę takich ośrodków. Są również bliżej nieco ale nie mają nawet 40km. Jeśli chcesz najbliżej od B-B to jest Semmering (460km) i co najmniej dwa ośrodki narciarskie,są blisko siebie (ok.6km),ale mają około 20km tras każdy. Piszesz,że nie byłeś w Austrii. Czy to również znaczy,że nie byłeś w Alpach? (teraz doczytałem się ,że byłeś ) Jeśli tak to myślę,że i tak będziesz zadowolony. Wybieraj tutaj ; http://www.bergfex.at/oesterreich/ http://www.bergfex.at/semmering-stuhleck/ http://www.bergfex.at/semmering-hirschenkogel/ Albo,...pojedź właśnie te 660km,a tam to już do wyboru do koloru. http://www.bergfex.at/kreischberg/ http://www.bergfex.at/turracherhoehe/ http://www.bergfex.at/katschberg/ ...lub wybierz coś stąd; http://www.bergfex.at/salzburg/ więcej grzechów nie pamiętam :angel: Pamiętam,pamiętam tylko miało być blisko.:1 punkt
-
Szkoda. No ale.... taki klimat! Progresor ale dł >= 175cm, acha piszemy, mam nadzieję, o P900... a nie zabawkach typu 700 czy 800 Head - dla mnie lepszy wybór (podkreślam- dla mnie, bo jeszcze mniej wiem o jeździe Twojego ojca niz Ty...) RTM 84 - mnie na trasie nie pasowała, choc inni byli zachwyceni. Długośc wzrostu. Zalecam sporą ostroznośc w uszcześliwianiu innych nartami. Wszystkie jakie znam tego typu zdalne zakupy 'prezentowe' konczyły sie wiekszą lub mniejszą katastrofą.... Życzę szcześcia Michał1 punkt
-
To samo, bo ... od Ciebie http://sochi2014.blob.core.windows.net/storage/games/schedule_sochi_en.pdfAle i tak wszystko trzeba będzie śledzić na bieżąco.Jutro trening GS! Z tej okazji wrzucę posta, jakiego Karolina Chrapek wstawiła na swojego fejsa:"Mountain Village zwiedzona Klasyczne, a zarazem bardzo oryginalne zdjęcie na tle kół olimpijskich zrobione. Wioska prezentuje się całkiem fajnie choć są miejsca gdzie budowa nadal trwa ;p. Mamy tutaj dwie siłownie, sklep spożywczy, bank, a nawet beauty salon . Jest też duża jadalnia czynna 24h więc głodować nie będziemy. Jutro mamy trening GS, co da nam możliwość sprawdzenia dokładnie warunków śniegowych :)Kala'')"i okrasiła to trzema zdjęciami:1 punkt
-
Wróżko, dziękuję. Relacji uczyłem się od Ciebie, więc mógłbym napisać - Twoja szkoła :happy: Mistrzem słowa i fotki jesteś Ty, a ja jedynie skromnym uczniem :angel:1 punkt
-
Mitek zapomniał o przecinku To powinno wyglądać tak: "To czy Ci się coś stanie czy nie, zależy tylko od Ciebie" Pozdr Marcin1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Wielka szkoda że nie zobaczymy LV na OI Na marginesie macie coś lub inne zdjęcia oprócz Julki i LV może Austryjaczki przed OI w ICH NOWYCH STROJACH LUB BEZ:biggrin:1 punkt
-
Dziękuję za tak piękną relację:angel:wróciły wspomnienia z przed 10 lat jak stawiałem pierwsze kroki w PINZOLO na moich pierwszych wakacjach narciarskich.Ta wspaniała mała miejscowość tak nas zachwyciła że przez następne cztery lata wracałem tam co roku:laughing: Jeszcze wtedy nie było połączenia wyciągiem z M.D i to było zaletą dla wszystkich tam jeżdżących bo urokliwe stoki były prawie puste...a jeszcze bombardino najlepsze jak do tej pory piłem tylko tam1 punkt
-
Jeśli tata faktycznie jeździ na 7, ma 1,85 cm wzrostu i waży 80 kg, to w butach 120 może pojeździć. Jeśli ubierzesz buta z grupy race o twardości 120 i buta z grupy allround top o twardości 120, to zobaczysz, że 120 nie jest równe 120. To tak samo, jakbyś porównywał N-grupowego Miśka do cywilnej wersji Mitsubishi Lancera Evolution - oba bazują na tym samym modelu i oba mają ok. 300 KM. Tak samo jest z butami. Co więcej, buty po pewnym czasie tracą swoją "moc", więc za trzy lata, flex w butach Twojego taty na pewno nie będzie wynosił już 120 Ale to taka dygresja tylko. Jeśli chodzi o narty, to szukaj czegoś w kategorii "TOP", niezależnie od tego czy to będzie pierwsza slalomka w kolekcji, pierwsza narta z grupy all mountain czy allround Pamiętaj, że każda narta z napisem "FIS" będzie za trudna, więc na taką się nie decyduj. Poza tym, najlepiej jest pojechać na narty w celu przetestowania kilku modeli. Jedziesz na dwa dni i chodzisz po wypożyczalniach sprzętu testując poszczególne modele. Wydacie na to trochę kasy, ale przynajmniej będziecie wiedzieć, że interesuje Was np. slalomka, a nie allmountain, co juz znacznie zawęzi pole poszukiwań. A po sezonie poluj na atrakcyjne cenowo narty - możesz kupić nowe narty z duuuuuuuuużym rabatem.1 punkt
-
Byłem ostatnio na Złotym Groniu w Istebnej i w pewnym momencie na kolejkę czekało 7 osób. Ja mimo, że stałem zaraz za tego nie zauważyłem, jednak pan z obsługi natychmiast zjawił się na miejscu i wstrzymał kolej. Więc są również pozytywne aspekty działania obsługi.1 punkt
-
Byłem w sobote, troszke mnie zmylili z tym otwarciem coz... daleko nie było Mają nie fart, zabrako im 1 -2 dni sniezenia ale i tak niewiele jak sie ma tylko 5 armatek na dosc długi i szeroki stok. na dole przygotowany na gorze dosłownie 30 m ziemi do nasniezenia... na szczescie mielismy tury wiec zamierzaliśmy przetestowac stok jako pierwsi (szedł jeszcze jeden ze snowboardem) to sie nie spodobało bardzo panu kierownikowi darł sie tak przez ta swoja krotkofalowke na swoj personel ze go w połowie stoku było słychac. Coz fajna zabawa zjadu z gorki skonczyła sie awantura i grozbmi wezwania policji przez pana kierownika. zjechalismy, gorka plaska ja białce, łatwa, i płaska, spakowalismy szybko narty i szybko wyjechalismy w obawie przez zlinczowaniem. Absolutnie nie mam pojecia co mu szkodziło ze 2 osoby sobie podeszły na nartach. Reakcja psa ogrodnika, nie udało sie nam puscic trsy, to nikt nie zjedzie... i tak w niedziele lało i pewnie sniegu juz nie ma, buractwo!! pierwszy raz w zyciu cos takiego mi sie zdażyło. pojechaliśmy do Myślenic tam spokojnie sobie wyszliśmy boczkiem na zajebista szarlotkę w knajpce na górze. nikomu nie przeszkadzaliśmy, a w knajpce zapłaciliśmy rownowartosc karnetu. moja opinia to siepraw z krzesłem.... dobrze że Myślenice maja snieg....1 punkt
-
Ale tata Pawła czasami lubi dłuższy skręt. Czyli z prawie zawsze krótki i średni. Poza tym syn twierdzi, że nie powinna to być narta bardzo wymagająca, a master to rasowa gigantka - prawie komórka i na 100% jast bardzo wymagająca i super ambitna (oczywiście jak się chce jeździć techniką ciętą). Oczywiście technikami ześlizgowymi nie będzie miał problemu, ale z mojego niewielkiego doświadczenia z podobnymi nartami wynika, że taka narta zaczyna dobrze jechać, trzymać na twardym itp, dopiero przy bardzo dużej prędkości. Ojciec Pawła jest jeszcze młodym facetem, ale ja nie bardzo lubię prędkości dostosowane do gigantek. Moim zdaniem nawet pierwsza slalomka jest nartą o niebo łatwiejszą od mastera czy innej dowolnej pierwszej gigantki. Czyli albo slalomka, albo jakiś zaawansowany AR o szer. w talii około 75 mm i r ok 15 m. Tadek1 punkt
-
Mam identyczne wspomnienia: Marileva - słabo i pełno ludzi, Folgarida - bardzo fajnie, przy 3-ce mieszkałem, rano wczesne śniadanko i myk na stok. Od 8.30 do czasu kiedy pojawili sie narciarze byłem w stanie zjechać 2 razy tak, że na 2-ójce i 3-ójce stok był cały mój.... :angel::biggrin::biggrin: W Marilevie pamietam, że z wyciągu (nie pamiętam numeru) patrzyłem na śpiochów w łóżeczkach w tych betonowych sypialniach. Śmiesznie to wyglądało, ty tu sobie jedziesz na wyciągu koło kogoś kto sobie smacznie jeszcze chrapie :tongue: Edit: no i brawa za zjechanie w las! To wciąga!1 punkt
-
Nie ma co się spierać o szczegóły. Na stoku potrzebny jest rozsądek. Jak widzę szkółkę, zwalniam i staram się omijać jak najdalej. Jak widzę sporo ludzi, nie gnam jak głupi, tylko zwalniam i ze wzmożoną uwagą obserwuję stok. Tam gdzie nie mam dostatecznej widoczności zwalniam. Zawsze staram się omijać czy wyprzedzać innych narciarzy oddalając się od nich jak najdalej. Nie znoszę rozpędzonych durniów hamujących z dużych predkości przed bramką wyciagu. Kiedyś w Wierchomli wpadłem, a konkretnie na jednego siedzącego snowbordzistę, ale siedziała grupa, nie dając mi żadnych szans na ominiecie. Goście rozsiedli się za załamaniem terenu, gdzie absolutnie nie było widoczności. Udało mi się jakoś walnąć jedynie w deskę, nie w głupka. Odpięła mi się narta i poszusowałem wraz z "kotłowaniem się" pod sam szałas! Dobrze że nic się nie stało. Od tej pory zawsze tam odruchowo zwalniam i obserwuję innych użytkowników. Takich przykładów moglibyśmy podawać tysiace. Każdy kiedyś przeżył jakieś nieprzyjemne i niebezpieczne zdarzenie na stoku. Ale wrócę do tej szkółki z Kolbuszowej. Spotykam ich tam, znaczy się na Azotach w Krynicy, od lat. Nawet ich podziwiałem, za sposób zorganizowania takich pobytów dla tak dużej ilości dzieci. Kolbuszowa to nie jakaś metropolia, a jedno z wielu małych miasteczek, jakich w Polsce wiele. Potrafili się zmobilizować i zorganizować corocznie pobyt ze szkółką dla tylu dzieci. Wszyscy mieli fajne widoczne kamizelki, od 6 letnich maluchów do gimnazjalistów. Mam nadzieję że ktoś z Kolbuszowej przeczyta mój wpis i uderzy się w pierś dziekując opatrzności za szczęście uniknięcia wypadku. Mam nadzieję, że był to incydentalny przypadek i już więcej się nie powtórzy. I na koniec uwaga, bawmy się na stoku, ale przy tym musimy myśleć. O sobie i o innych!!!1 punkt
-
Właśnie to piszę a Wy z całą upartością, że mogą. Owszem mogą ale mogą uszanować także innych i zatrzymywać się z boku trasy i jak pisałem instruktor powinien im wpajać takie zachowania aby zatrzymywać się z boku trasy - tak aby uczyli się szanować innych. Aby żyć należy nie przeszkadzać innym.1 punkt
-
myślę , że odpowiednia aplikacja na smarkfona bardzo by tu pomogła......1 punkt
-
Dzień drugi. Pradalago i Cinque Laghi w Madonnie Di Campiglio. Najlepsza rano, na początek narciarskiego dnia jest na śniadanie jajecznica z boczkiem i cebulką oraz, potem - sztruks... ...ale nie tylko. Widoki, doskonale przygotowane trasy, mróz i słoneczko...nie mówiąc o piersiówce wypełnionej "orzechem laskowym". Tak się rozpoczyna drugi dzień pobytu we Włoszech. Naszym celem są trasy Pradalago i Cinque Laghi wraz z "pucharówką" znaną z ekranów TV. Jak się później okaże kilka tutejszych stoków będzie naszymi głównymi miejscami "wyryp" zjazdowych na nartach. Tutejsza czerwona 52 i 53, to są właśnie nasze domówki, czyli ścieżki prowadzące tuż pod drzwi rezydencji w jakiej mieszkamy. Pradalago, to również doskonała, czarna 57 przecinająca stojącą, białą gondolę, wynoszącą narciarzy z Madonny na wysokość 2100 m n.p.m. Taki dzień, ranek i południe, to marzenie każdego skimaniaka. Jazda jest doskonała. Twardo, szybko, a na dodatek puste, poniedziałkowe trasy. Po kilku zjazdach przemieszczamy się na Cinque Laghi, po drodze zjeżdżając niemalże do samego miasteczka: Teraz kolejka na trasę pucharu świata w narciarstwie alpejskim - slalomową, czarną, posiadającą również sztuczne oświetlenie 91dynkę. Niesamowita, dynamiczna...tylko dlaczego taka krótka? Chciałoby się jechać i jechać...no i dało się, to zrobić, wyciągając się wyżej do 90tki i odpoczywając na niewielkim, niebieskim łączniku 92. Widok z 90: ...i zjazd na sam dół, pod kolejną gondolę di Campiglio numer 55: Z jej górnej stacji zaliczamy trasę czarno-czerwoną 86, fragment 87 i błękit 85. Przesiadamy się na kosmiczne, białe krzesło, z którego widać po prawej stronie wspomnianą, fantastyczną czarną 90 i po lewej czerwoną 88. Jesteśmy tak pochłonięci jazdą, że nie zauważamy, że diametralnie zmienia się pogoda. Pojawiają się chmury, wiatr i śnieg. Uciekamy czerwoną 89 na stronę Pradalago i robimy przerwę na posiłek, piwko. Część ekipy ucieka do apartamentu a ja, z drugą połową postanawiamy zaliczyć trzy czerwone od strony stoków Marillevy: 46, 47 i najfajniejszą, przy krześle 45tką. Kończymy dzień z nadzieją, że wieczorem i w nocy się wypada... ...w końcu przyjechaliśmy tu, w poszukiwaniu Słońca.1 punkt







