Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
14.02.2014 - 14.02.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.02.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Słoneczne Skrzyczne. Przyjazd do Szczyrku, konkretnie dolnej stacji kolejki krzesełkowej dwuosobowej ,czyli odcinka Szczyrk- Jaworzyna godzina 09.55. Zastaję warunki pogodowe :temperatura około –4 stopnia C ,warstwa świeżego śniegu 7-10 cm, słonecznie. Te dane to,, na wyczucie’’ . Wyjazd do samej góry do10:30 . Oczywiście drugi odcinek tj.Jaworzyna -Skrzyczne to już alpejski standard i dużo szybciej. Na szczycie Skrzycznego około 15cm świeżego śniegu plus 5cm starego ,czyli razem około20 cm. U góry cały czas na lekkim minusie (około –2 stopnie) i słonecznie. Trasy czynne to około 1,5km trasa złożona z części ,,Fis’’ i ,,Kaskady’’. Otworzono też, mimo małej pokrywy śniegu trasę ,, Ondraszek’’ i cześć narciarzy z tego skorzystała. Jako ,że nabyłem karnet punktowy (550 pkt) za 50 złotych mogłem wjechać na Skrzyczne z Jaworzyny tylko 6 razy. Dużo czasu spędziłem na podziwianiu widoków, robieniu zdjęć i rozmowie z innymi narciarzami. Trzeba tez było się posilić. Na dół zjechałem o 13:30 i tam już zastałem odwilż (około +2) i śnieg szybko topniał. Na nartach w COS byłem dopiero drugi raz. Stacja zasługuje na to ,żeby raz w roku tam pojeździć ,najlepiej przy słonecznej pogodzie. Liczę na szybką wymianę dolnego odcinka wyciągu na szybką kanapę oraz poprawę systemu naśnieżania , modernizację tras do samego dołu oraz rozbudowę zaplecza gastronomicznego i sanitarnego. Wtedy można będzie tam pojeździć kilka razy w sezonie . Wycieczkę narciarską ,jak i cały dzień uważam za bardzo udane.13 punktów
-
Walentynki - Harenda Nie napiszę, co robiliśmy tuż przed śniadaniem...bo, to forum narciarskie a nie jakieś inne... Walentynkowy dzień był od samego rana pełen atrakcji. Decyzja mojej drugiej połówki - na początku jedziemy na Harendę, bo tam nigdy nie była, a z zakopianki jej się spodobało, bo ostro - postanowiła poćwiczyć dzisiaj śmig. Cóż, nie miałem wiele do powiedzenia. Odpaliłem auto, odśnieżyłem i kierunek Harenda. Na miejscu jesteśmy przed 10. Udaje mi się fotką uchwycić ptaka w locie - tylko bez skojarzeń proszę. Przy orczykach młodzież szkoli się stadkami od rana: Kupujemy dwugodzinne karnety po 35zł i do wyciągu. Kolejek jak widać nie ma i do końca jazdy nie było. Dolna część fotografowana z krzesła, równa: Niestety śniegu starczyło tylko na część trasy. Pod krzesłem, ziemia i nie ma po czym jeździć. Od górnej stacji wąskie gardło, na którym już o 10, były kopce żółtego śniegu - cóż, taki urok tej dojazdówki: Fotka z drugiej strony góry. Obok zapas sztucznego śniegu. Pierwszy zjazd i już wiem, że warunki są takie jak spotkałem za pierwszym razem gdy tu byłem - 4 lata temu. Lód przykryty sztucznym śniegiem, na najostrzejszych fragmentach trasy kopczyki cukru. Urok południowego, stromego stoku. Mimo wszystko jazda nam się podoba, bo przecież technikę trzeba ćwiczyć nie tylko w idealnych, sztruksowych warunkach, ale przede wszystkim w trudnych i wymagających. Śmigamy. Śmigam ja, śmiga moja Walentynka, której również się bardzo podoba. Szkoda, że pogoda byle jaka i nie ma pięknych widoków na Tatry: Delikatnie pokrapuje marznący deszczyk. Górna stacja: Przy orczyku, z prawej strony nauka i niezły ruch: Mapka ośrodka: Na słupach nadal są... ...dwie tablice Skionline, tak jak za pierwszym razem gdy tu byłem, wiszą. Jacku... JC - wypadałoby je jakoś odmalować, czy cóś? Wypłowiały bardzo... W ciągu dwóch godzin zaliczamy 17 zjazdów i czujemy się rozgrzani. Moja "Pani" chce jeszcze, więc robimy sobie po ostatniej fotce z krajobrazem Zakopanego... ...i spadamy na kolejną stację narciarską, na drugą odsłonę Walentynek.12 punktów
-
8 punktów
-
Walentynki - Suche Poronin Odczytałem semesa od Johnnego...że najlepsze termy, to... Maciek, też myślałem, że w Walentynki będzie lightowo i sobie na kąpiele skoczę jakieś ciepłe... A gdzie tam - na narty! Nie ma zmiłuj, nie ma zlituj - jeździmy! Mija 20 minut, od kiedy wybyliśmy z Harendy, a już parkujemy w Suchem. Parking, podobnie: znowu darmowy - mega pozytyw, w porównaniu np. z taką Krynicą. Tutaj zaczynamy od ciepłego serka z żurawiną, grzańca i frytek - trzeba uzupełnić płyny i kalorie. Odwiedzamy darmowy wychodek i do kasy... ...a przy kasie - całus! Jeden całus dzisiaj przy Pani kasjerce, to 10% zniżki. Wykonujemy czynność fizjologiczną...i pytamy, czy jak się dziesięć razy pocałujemy, to czy plastik dostaniemy za darmo. Nie ma tak dobrze. Otrzymujemy bonifikatę do naszych karnetów dwugodzinnych i spadamy pod kanapę. Ludzi umiarkowana ilość - dużo mniej niż wczoraj na Litwince. Kolejek nie ma, a ruch do kanapy normalny. Podoba mi się! Jest klimat i już wiem, że te pierwsze odwiedziny w tym miejscu - nie będą ostatnie. Zbiornik na wodę, ośla łączka z drugiej strony stoku - wszystko pięknie rozmieszczone. Przy krześle jest główna trasa, od górnej stacji kolejki są dwa rozgałęzienia, jedno w prawą stronę patrząc z wyciągu, i lewą gdzie jest wyciąg talerzykowy i spory kawałek integralnej części ośrodka. Układ ośrodka przypomina nam czeski Paprsek: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/16351-Czarno-G%C3%B3rskie-Igraszki?p=162338&viewfull=1#post162338 , w którym byliśmy w ubiegłym sezonie. Górna stacja: Robimy dwa kroki na "grań" i przed nami, z drugiej strony górki widać zakopiankę i Zakopane: W lewo, w prawo?... No jak, to gdzie? Za różowymi portkami... Początek jest naprawdę szeroki. My jeździmy najczęściej środkiem. Jest w miarę równo przez cały nasz pobyt i jest dynamicznie, ostro na krawędziach. Skręt krótki - to jest to! Nachylenie ośrodka jest takie, jak lubię najbardziej - prędkość spora i przy wjeździe na ostatni, najbardziej stromy fragment skaczę sobie na nierównościach. Coraz bardziej się nam podoba - jeździmy jak w transie. Ludzi coraz mniej i jazda jest bez zbędnej zwłoki. Ten fragment Xsom leży najmocniej: Zaczyna się delikatnie przejaśniać. Ok 15 słoneczko wychodzi zza chmurki i jest widniej, bardziej radośnie na Świecie. Walentynkowe Suche kończymy jak na to święto przystało - całusami! Pytam, co dalej? Termy? A gdzie... ...jedziemy dalej, na kolejny stok! Ehhh a marzyły mi się romantyczne Walentynki z delikatnymi nartami...cóż, widocznie, to nie ja jestem w tym związku przodowym Skimaniakiem.7 punktów
-
W środowy wieczór pada deszcz - i nie nastraja pozytywnie. Pada? To mało powiedziane! - jesienna ulewa, zamiast śnieżnej, zimowej nawałnicy. Jechać? Nie jechać? Wahanie. Decyzja wstrzymywana do ostatniej chwili... ...i. Deszcz zamienił się w śnieg. Hura! Jest znak z góry - a więc: jedziemy! Szybka rezerwacja kwaterki przez telefon, pakowanie i radość. Walentynkową wyprawę czas zacząć! Pobudka o godzinie 6stej, pyszne śniadanko i w drogę, ku stolicy Tatr - Zakopanego. Wiem, wiem...Zakopane to, Zakopane tamto... Sentyment jest, to wypada odwiedzać - nie tylko dla Gór, nie tylko dla nart - dla wspomnień i tego jednego, naszego alpejskiego stoku. Do Krakowa szaro buro, mgła i mokro. Przejeżdżam obok Wawelu i przychodzą dwa MMesy od Marcina z Austrii - dzisiaj ma piękną pogodę. W głowie kiełkuje myśl, że to musi być dobry znak! Odpisujemy pozdrowienia i zastanawiamy się kiedy dla nas Słoneczko wyjdzie zza chmurki? Nie musimy długo czekać - Myślenice rozjaśnione. Niestety temperatura się podnosi - już nie ma -1, jest +3. Drzewa zaczynają się bielić podobnie jak górki. Kolejny problem: Gdzie jedziemy? To właśnie jesteśmy my - do końca nie wiemy gdzie się znajdziemy. Zobaczymy po drodze, kierunek Białka, Bukowina i dalej... Zakopianka się delikatnie korkuje - jadąc wolno robię pierwszą zimową fotkę przez okno auta. Czyż nie jest pięknie? Jedziemy dalej. Przez radio, redaktor Zimoch podgrzewa atmosferę, biegnie Justyna...i to jak biegnie?! Mamy złoto, i śmiejemy się w głos po komentarzu radiowym - humory dopisują. Próbujemy podjechać pod Kotelnicę i zaliczyć to komercyjne miejsce...niestety podjeżdżam tylko na parking - patrzę co się dzieje i szybki odwrót. W tłumach nie będziemy jeździć. No, ale gdzie, w takim bądź razie się udać? Daleko nie szukamy - z drugiej strony Białki przecież jest nieźle wyglądająca górka i wyciąg krzesełkowy. Zawrotka i grzejemy naszą małą pchełką na Litwinkę Grapę...nawet nie wiedziałem, że tak się nazywa ten ośrodek. Kupujemy karnety 2 godzinne po 35zł i tak, jak planowaliśmy, delikatne wejście w walentynkową wyprawę. Bez pośpiechu, napięcia i tego naszego wielogodzinnego drałowania na nartach. Ludzi przy wyciągu sporo...odwykliśmy od polskich warunków przy bramkach... Cóż - jesteśmy cierpliwi i po kilku minutach jedziemy w górę. Jest szeroko, narciarzy przeróżnych (dzieci, rodzin, jeansowców i innych) sporo, bo jest tu płasko, bezpiecznie. Cieplutko, zdejmuję rękawiczki i żałuję, że nie założyłem lekkiej, cieniutkiej kurtki. Aura wiosenna i nawet gdy nawiewa chmur, to jest przyjemnie - trudno uwierzyć, że to połowa lutego. Widok z góry: Jeździ się super. Mimo, że sporo ludzi, to tor jazdy swobodnie mogę wybrać - bo z jednej i drugiej strony przestrzeń. Ponieważ nachylenie jest łagodne, to jest równo. Śnieg trzyma i tylko miejscami puszcza tworząc mokre spowalniacze. Kolejka się zmniejsza - pora obiadowa. Fajnie. Zastanawiałem się jadąc dziurawą, polną drogą do stacji dolnej kolejki, czy się da wjechać na górę - do stacji górnej na parking - da się. Stok można autem zaatakować z dwóch stron Na szczycie znajduje się również karczma "Sarenka". Po prawej i lewej stronie trasy znajdują się dwa wyciągi talerzykowe - tutaj sporo dzieci stawia swoje pierwsze narciarskie kroki. Gra świateł jest niesamowita, widok karczmy i szczytu Litwinki. Z tego samego miejsca spojrzenie w dół: Po trzech zjazdach jestem rozgrzany i jeździ mi się bardzo przyjemnie. Krawędzie trzymają choć robi się coraz bardziej miękko. Przy wyciągu pojawia się cukier - godzina dobrze po 14, nocny przymrozek utrzymał trasę dłużej w przyzwoitych warunkach. Będąc na Kotelnicy w kwietniu zeszłego roku miałem piękny widok na Litwinkę, teraz patrzę na białczany "kołchoz": Po 12 przejazdach kończy się nam czas. Robimy ostatnie fotki, w tym: z charakterystycznym krzyżem znajdującym się na szczycie Litwinki: Spadamy. Szybkie pakowanie i jedziemy, przez Bukowinę do Poronina i dalej do celu. Pierwszy raz mamy fajną kwaterkę pod skoczniami narciarskimi - zazwyczaj "zahaczaliśmy" o noclegi w Kuźnicach. Wita nas bardzo miły gospodarz i mówi, że gdyby nie wieczorny, wczorajszy opad śniegu - aura nie byłaby zimowa, a na szczęście jest. Obiadokolacja przy góralskiej muzyce... No i oczywiście całusów co niemiara - przecież, to Walentynkowa wyprawa! Dzień się kończy. Co będzie jutro? Gdzie nas "zawieje"? Zobaczy się rano, choć w głowie kiełkuje już plan... Dobranoc5 punktów
-
Walentynki - Nosal...ufff, to koniec nartowania na dzisiaj Już pierwszego dnia, gdy podążamy do kwatery, moja Walentynka chce zobaczyć, osławioną trasę - Nosala. Wiele jej opowiadałem, że to taki podhalański Telegraf...tylko troszkę większy... Myślicie, że popuściła? Nie! Po Harendzie i Poroninie, na koniec walentynkowego dnia - Nosal! Podjeżdżamy na tutejszy parking i niemiła niespodzianka, bilecik. 1 godzina kosztuje 2zł, więc nie jest źle. Po czterech godzinach intensywnej jazdy kupujemy karnety punktowe, a nie czasowe. Jeden wjazd głównym orczykiem - 3zł. Idziemy... Troszkę niefortunne podejście, ślizgamy się butami wspinając do góry - jest ślisko i niebezpiecznie. Nie wiem, kto wymyślił coś takiego? Nochal od dołu wygląda tak: Ładny! No i podobny do "naszego" nizinnego Telegrafu...czujemy się jak u siebie. Do wyciągu, zero ludzi: Talerzyk jest mega szybki, wyrywa z butów i ciągnie w górę z super prędkością. ...taki wyciąg "wariat". Dopinam buty... ...i jazda w dół. Górna część - przetarcia do ziemi, drobne kamyczki + lód i cukrowe kopczyki. Niczego innego się nie spodziewałem na tym stoku o godzinie 16. Jeździmy lewą stroną tuż przy wyciągu i tu jest w miarę ok. Bardzo żałuję, że pojedyńcze, archaiczne krzesełko nie jest czynne i nie można wjechać i potem zjechać z samego szczytu. A w zasadzie, to dlaczego? Czemu właściciel zaparkował samochód w dolnej stacji tego wyciągu zamiast go uruchomić? Podobno taka sytuacja trwa od dwóch lat. Cztery lata temu śmigałem jeszcze tym wyciągiem, delektując się technologią i pomysłowością polskich inżynierów. Cóż? Komercja. Widocznie Strama postawił tylko i wyłącznie na ośle łączki i szkółki narciarskie - czyli kasę! A to błąd... ...bo przecież ta Góra - to legenda! I ignorancją jest to, że możliwość zjazdów z samego szczytu mają tylko uczestnicy zawodów i imprez przygotowywanych przez Właściciela (info uzyskane z kasy) - na co dzień, jedynka nie działa. ...a tam za mną, kawałek porządnego zjazdu - się marnuje: ehhh, ot Polska. Przy zachodzie słońca nieco się rozjaśnia... Oby jutro było słonecznie. W planach Kasprowy. Walentynka szczęśliwa z powodu popróbowania Nochalowego stoku... ...a ja szczęśliwy, że przy kolacji mogę to razem z nią świętować. Nie tylko dzień zakochanych, ale również zdobycie Harendy i Nosala właśnie, przez moją drugą połówkę. Z tego powodu warto przechylić naparstek, orzechowego napitku. uff, do 21 udało mi się napisać wszystkie relacje...tylko, do tej godziny miałem czas. Ehhh dobrze, że to Święto jest tylko raz w roku...hahaha. pozdrawiam marboru5 punktów
-
Dajcie koledzy spokój z tymi podtekstami. Z Waszych wpisów niektórzy mogą wywnioskować, że jakoby istniały dwie płci, ukształtowane przez naturę, wzajemnie się uzupełniające i fascynujące! To nie jest prawdą, bo od niedawna wiemy, że każdy wybiera sobie wzór zachowań i może nawet kształtować swoją budowę fizyczną! A Mariusz pojechał na wyprawę walentynkową ze swą miłością- nartami. I to jest oficjalna informacja.:smile: Natomiast możemy przypuszczać że jest staroświecki i że przy okazji będzie się zachowywał nienowocześnie wobec towarzyszącej mu sporo mniejszej istoty ludzkiej. :smile:4 punkty
-
Miło nam poinformować, że wspólnie z firmą Acer organizujemy konkurs Zimowe Szaleństwo. Zastanawiacie się co Acer ma wspólnego z nartami? Otóż ten producent laptopów, tabletów i smartfonów zaprezentował ostatnio limitowaną edycję nart o charakterystycznej, zielono-białej kolorystyce. Szczegóły konkursu3 punkty
-
3 punkty
-
W związku z totalną awersją do pracy w dniu dzisiejszym, z rana postanowiłem wyskoczyć na 2-3 godziny nartowania. Spakowałem bety i wyruszyłem na południe, nie mając jeszcze sprecyzowanych planów co do konkretnego miejsca. W drodze postanowiłem, że zajrzę na Klepki (uznałem, że taka górka wystarczy mi na 2 godzinki) i sprawdzę jak sprawuje się nowa kanapa. Na miejscu byłem ok 9.15. Pierwszy wyjazd i lekkie zdziwienie - trasa wygląda na nieskalaną ratrakiem. Ludzi garstka, tak więc trudno uwierzyć, że w ciągu godziny taj zjechali stok. Śnieg ciężki, ale tragedii nie ma, cudów niestety też nie. Na plus - 2 godziny spędzone na świeżym powietrzu, zamiast w biurze,fajna kanapa, wejścia bezdotykowe. Na minus - trasa nie bardzo przygotowana, może dla takiej garstki ludzi nie opłaca się? Przy postawieniu kanapy, nie bardzo widzę sens zostawienia tam orczyka. Przy pełnym obłożeniu orczyka i kanapy, na tej górce muszą dziać się sceny dantejskie. Kasa kasą, ale trzeba trochę zdrowego rozsądku. Generalnie jednak wypad udany.3 punkty
-
4 DZIEŃ KTO RANO WSTAJE TEMU PAN BÓG DAJE... SZTRUKS, SŁOŃCE I PUSTE STOKI Tak, tak, po wczorajszym porannym falstarcie, dzisiaj pogoda i warunki na stoku wynagrodziły mi wszystko. Część wyciagów rusza o 8:30, część o 8:45, a część o 9, więc niedługo po 8:30 melduję się na górze, a przed sobą mam raj. Na stokach jeszcze bardzo niewielu narciarzy, wszędzie sztruks, równiutko, a do tego widać, że za kilka-kilkanascie minut słońce rozgoni chmury. Ponieważ jestem bez żony i synka, którzy dojadą pewnie za ok. 1,5 - 2 godziny, postanawiam wyjeździć się na świetnych czerwonych trasach biegnących z samej góry Steinplatte, aż po dolne stacje ośrodka, czyli na trasach 5, 6, 7, 9 i 9a. Jadąc z samej góry mają one od 1,5km do ok. 3km długości i poza samą górą przebiegają głównie w szerokich leśnych przecinkach. Jazda tak fajnie idzie, że w ciągu godziny robię ok. 12km zjazdów. Non stop góra-dół bez żadnych kolejek czy tłoku na stokach. Poranny sztruksik, to lubię" Czerwone trasy nr 9 i 9a: W tle czarna 8, odcinek dolny, ratrakowany: W dole górny odcinek 9, najbardziej płaski, ale piękny widokowo: Widok ze Steinplatte na początek czerwonych 6 i 7: Ulubiona czerwona 7 ze Steinplatte w kierunku Kammerkor: I czerwona 3 z Kammerkor: cdn.2 punkty
-
2 punkty
-
no to można spokojnie rozpocząć nowy cykl przygotowań pod start w Pyeongchang :smile:2 punkty
-
Odp.... się od mojego kasku.:wink: : :tongue: No dobra identyczne inicjały. A mogłem zostać Figo. : Byłbym czysty,a tak to się mnie będą czepiać.:crazy:2 punkty
-
Wstawiłem wyniki kombinacji mężczyzn - pogrom typujących :sorrow: Brawa dla Zampy - otarł się o medal, szkoda Maćka.2 punkty
-
Ja wczoraj wieczorem odwiedziłem standardowo Myślenice. Śniegu dużo, w przeciwieństwie do narciarzy na stoku. Warunki na trasie bardzo dobre. Grzech nie korzystać.2 punkty
-
Gdyby mu się powiodło jakiekolwiek miejsce na podium to Ondrej rozbije Bank :wink:2 punkty
-
Już niektórzy węszą spisek w "rzekomym" złamaniu nogi Justyny... szaczun dla Bjoergen za wypowiedzi: "Nie widzę powodu, abym mogła w to wątpić. Justyna była w bardzo wysokiej dobrej formie już 1 lutego podczas zawodów Pucharu Świata w Dobbiaco i również bardzo dobra w biegu łączonym w Soczi w sobotę. Tak że jej silny bieg w czwartek nie był dla mnie zaskoczeniem. Oczekiwałam właśnie takiego" i "Justyna jest jedną z najlepszych biegaczek świata w stylu klasycznym i udowodniła to właśnie po raz kolejny. Jedyne co można zrobić to zdjąć czapki z głów i pogratulować". :applause: Tu całość: http://olimpiada.interia.pl/news-soczi-2014-norwegowie-nie-wierza-w-zlamana-stope-justyny-kow,nId,11060642 punkty
-
Ja natomiast na przekór wszystkim przeciwnościom ( pisałem o fatalnej kontuzji kolegi jakiej doznał na tym stoku), wybrałem się właśnie 13 lutego 2014r na wieczorną jazdę w Bałtowie. Powiem tak, po ostatnich opadach i występujących w regionie temperaturach, jestem zaskoczony jakością stoku! Można powiedzieć, bez zarzutu. Przy krześle i snowparku stok jakby gładszy i bardziej twardy niz przy orczyku, ale i tam warunki dość dobre. Szkoda tylko że stok krótki i łagodny. Nie wiem jakie długości tras podaje ta stacja, ale wg aplikacji "Moje trasy", dwa zjazdy w dół i jeden w górę krzesłem , dały razem 1,63 km. Przewyższenie coś koło 50 m a max prędkość jaką udało mi się uzyskać to 48,79 km/h. Aha, dwie godziny jazdy kosztuje 45zł. Drogo jak na taka ślizgawkę! :sorrow:2 punkty
-
I kolejna porcja fotek z 3 dnia. Górny fragment jednej z moich ulubionych tras, czerwonej 5: I kolejna moja ulubiona trasa, tym razem górna część czerwonej 7: To jeden z głównych punktów stacji, Kammerkor: Malownicza wąska leśna nartostrada 14: I trasy przy wyciągu Szwarzlofer, tu było chyba najwięcej śladów pozatrasowych: Górny czerwony fragment trasy nr 5 i widok z samej trasy:2 punkty
-
Generalnie we wtorek to poranne powtórne wyratrakowanie stoków było zbawieniem, choć w sumie po jakimś czasie zaczęły robić się małe zaspy i muldy, mniejsze na niebieskich, a większe na czerwonych trasach. Trzeba było uważać, ale i tak jazda do samego końca była komfortowa i przyjemna. Widok z Moseralm na Steinplatte i czarną 8 wzdłuż krzesła, Górna część jest cała w muldach i nie jest ratrakowana, a dolna część jest w sumie taka jak czerwone 9 i 9a, znajdujące się po jej lewej stronie. Łącznik pomiędzy niebieską 12 a czerwoną 13: Zjazd z 16 i połączenie z 12, w tle Steinplatte: I taki widoczek: fragment czerwonej 15: fragment niebieskiej 16: odcinek po połączeniu 15 i 16, w sumie łatwy, w miarę płaski i szeroki, a większość jeździła tam bardzo asekuracyjnie i dość szybko pojawiały się zaspy: widok na fragment niebieskich odcinków tras nr 4 i 5, między nimi rynna: I dolny odcinek bardzo fajnej czerwonej 5, tu od ok 12 robiły się już zaspy i muldy: cdn.2 punkty
-
2 punkty
-
Co to jednego kamienia nie potrafisz ominąć :. Bierz przykład z Justyny.Jej nie przeszkadza ani złamanie ani odmrożenie:smile:. Byłem dzisiaj na Skrzycznem COS) . Piękny dzień, wspaniałe widoki i około 1,5 km solidniej trasy. Też tam były w kilku miejscach kamyczki ,ale narciarz z minimalna doza ambicji i umiejętności takimi bzdetami ,jak również kilkoma zalodzeniami się nie przejmuje.Trasa na 4 w skali 1-6.PIĘKNY DZIEŃ dzisiaj miałem i szkoda mi marudów i malkontentów. :smile::cheerful:Fotki pózniej.Pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
Selekcja? Uwaga, idę po bandzie: W klubach dzieci bogatych rodziców. Rozkapryszone, niegrzeczne. Rodzice kupują sprzęt, ubrania, płacą. Są oczywiście wyjątki (nawet dużo), ale ogólny obraz tak wygląda. U starszych: zioło, alkohol, imprezy. Zdecydowanie amatorom bardziej zależy niż zawodowcom. Bo u amatorów: zioło reglamentowane, alkohol umiarkowanie, pasja ogromna - bo za własne pieniądze i kosztem czasu z rodziną. :biggrin: P.S. Oczywiście mogę się mylić :stupid:2 punkty
-
Ja się jeździ na nartach to musi być nierówno. To co dzisiaj pokazała Rumunka, która okazała się być Węgierką to przykład sportowca. Olimpijczyka. Pojechała na 200 % swoich możliwości. Pewnie (jak w życiu) trochę szczęścia, trochę determinacji, szczypta czegoś jeszcze. I super wynik. A wpis na fejsie w stylu: ..raz jest lepiej raz gorzej to "pieprzenie". Olimpiada (a może Igrzyska olimpijskie) są raz na 4 lata. I ta szansa już się nie powtórzy. Ale to 3ba mieć ogień w oczach i no fear w dupie. P.S. Ale może się nie znam :stupid:2 punkty
-
Niedawno urodziny miał MAIKEL 1977: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18825-Urodziny-ma-MAIKEL-1977, a dzisiaj, w Walentynki urodziny ma Asiek :smile: Wszystkiego najlepszego, zdrówka, szczęścia, pieniążków, wielu dni na nartach i wszystkiego czego pragniesz i o czym marzysz :happy:1 punkt
-
1 punkt
-
Dożywotniego zesłania w Alpy z karnetem ważnym równie długo! :wink: :angel: :cheerful:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Spełnienia marzeń Asiek, tych nie narciarskich i narciarskich. No i dużo sztruksu pod nartą :smile:1 punkt
-
1 punkt
-
Luzik :smile: Ale ppatrz, nic nie wkleiłem tylko zacytowałem (w ramce etc.) film od Wojmu. Spoko, ja rozumiem te drinki :biggrin::wink:1 punkt
-
Witaj, byłem tam w 2012 roku 1. Czy był ktoś w tym hotelu, jaki jest tam dojazd i komunikacja ze stokami. Czy jest skibus hotelowy. Czy droga do hotelu jest trudna technicznie? Hotel jest w dzielnicy St. Ulrich/ Ortisei - Bulla (Pufels), dojazd z St. Ulrich/ Ortisei pod górkę i przez około 900 m tunel, wioska bardzo ładna znajduje się dokładnie pod Seiser Alm. Droga ma sporo zakrętów ale, ta przed tunelem jest już trudna, trzeba uważać na auta z naprzeciw ale mijanie ze skibusem wychodzi bardzo dobrze. Skibus staje 15 m od Hotelu, wychodząc z hotelu trafisz prosto na skibus. 2. Jak oceniacie tereny val Gareny. Jak wypadają w porównaniu do Val di Sole, Livigno, czy Val di Fasy. Dolomity najpiękniejsze krajobrazy i trasy z pucharu świata - musicie to zobaczyć, Sella Ronda w dwie strony, Seceda, Seiser Alm, Alta Badia, z Arraby wyjazd kolejkami na Marmolade - coś pieknego. Nie zastanawiaj się zobacz coś nowego. 3. Czy z Ortisei da się w ciągu jednego dnia dojechać na nartach do Selli Rondy, objechać ją i powrócić do Ortisei (będę jeździł z dwoma dzieciakami 7 i 10 lat - w zeszłym roku czerwone trasy w Val di Sole nie sprawiały im problemu)? Spokojnie, jadąc z początkującą żoną, zajęło mi to 6 h (od 9 do 15) jazdą na luzie i z 2 odpoczynkami na picie i jedzenie, ostatni ski bus dojeżdżał po 17 30. 4. Czy z Ortisei da się w ciągu jednego dnia dojechać na nartach na Marmolade i powrócić do Ortisei? Tu najlepiej do Arabby dojechać autem i wtedy dacie radę, Skibusem będzie na styk lub za późno. Pozdrawiam Andrzj1 punkt
-
Szlag mnie trafił:frown::cały rok przygotowań tylko do tych zawodów,prawie cała kasa związku tylko dla niego-i co?Jak ma trochę honoru to musi zostawić resztę konkurencji dla młodszych chłopaków-PROSIMYYYYYYYY M.B1 punkt
-
1 punkt
-
Na Skrzycznem czynna trasa jest najwyżej 1250-950m.n.p.m. a wczoraj było bajkowo. Dzisiaj dużo gorsza pogoda.Prognozy długoterminowe przewidują w dniach 22-26.02 wyżowo czyli mroźne noce a w dzień ciepło. Mam w planie jeszcze raz Czantorię ( wyjazd z córką:cheerful:) i mogę zakończyć sezon z wynikiem 12 dni na nartach.1 punkt
-
Bank pojedzie 29 - jak będzie wyglądała trasa po tylu zawodnikach i jak jego nerwy - pierwszy raz będzie w takiej sytuacji? Ale może to dobrze? Życze Bankowi sukcesu!1 punkt
-
1 punkt
-
Eeeee... to nie chodzi o bolącą głowę, Maciej po prostu pomylił, myślał że wpierw jest przejazd SL, a dopiero po paruset metrach zorientował się że chyba nie, bo tyczek nie ma:tongue:1 punkt
-
Cześć To czy jeździsz na jednej nodze czy na dwóch nie ma specjalnego znaczenia. Idea jest ta sama. Na narcie krótszej masz złudzenie panowania a nie rzeczywiste panowanie. łatwiej ją obrócić czy postawić w poprzek stoku ale nie będzie to miało wiele wspólnego z techniką. Opór przed dłuższą nartą to głównie opór psychiczny wzmocniony przekazem od osób, które początkującemu wydaja się autorytetami. Popatrz jak uczą się dzieci, którym tego irracjonalnego strachu nikt nie zakodował. Długość narty praktycznie nie ma znaczenia. Dziecku jeżdżącemu możesz zafundować zmianę o 30 cm i sobie spokojnie poradzi a maluch może spokojnie zaczynać na nartach do wzrostu i będzie to tylko z korzyścią dla jego przyszłej techniki. Większość napisze, że na krótkiej łatwiej ale to złudzenie. Popatrz na pług, który jest podstawową ewolucja początkujących. Na krótkiej narcie jest on mniej skuteczny i wymaga więcej siły. Do tego każda nierówność jest bardziej odczuwalna i przekłada się na jazdę. Hamowanie na narcie krótkiej jest zdecydowanie bardziej energochłonne, ześlizgi trudniej kontrolować itd itp. Oczywiście łatwiej jest na krótkiej narcie skręcić bez odciążenia przez tzw zarzut d...y czy innej części ciała ale na dłuższą metę taka parodia techniki będzie mało skuteczna i po prostu niebezpieczna. Pozdrowienia Pozdrowienia1 punkt
-
Ale o co chodzi? : Mało chłopak trenował.: Tylko jeden raz. :tongue: Ja jestem usatysfakcjonowany. Moje wymaganie zostało spełnione. Wystartował i dojechał.:laughing: Nie oczekiwałem,że wygra czy też zaliczy pudło. Sam sobie postawił plan bardzo ambitny,opowiadał coś o 15-tym miejscu.:stupid: Ale z bolącą głową baaardzo źle się jeździ.1 punkt
-
Ależ skąd Ci to przyszło do głowy? Weż no Ty chłopie i zrób jakąś walentynkę swej wybrance! A ona Ci wynagrodzi :tongue:, ale nie pisz o tym, bo zdradzisz swoje preferencje, a jak wiesz od jakiegoś czasu hetero jast passe!:smile:1 punkt
-
1 punkt
-
Ja tam wiem, gdzie na bank w walentynki wylądujecie :stupid: ...i niech wam materac twardym będzie :crazy: A tak serio, to na bank wyjeździcie się na maksa, czego Wam życzę.1 punkt
-
Bo ryjecie te same miejsca w skrętach co zjazd, to co tu się dziwić :crazy: Miód na oczy jak to czytam, bo boję się, że e-skipassa nie wykończę w tym sezonie :stupid:1 punkt
-
Jutro DH zaczyna się o 7:00 nie przegapcie :wink: Transmisja w TVP11 punkt
-
Cześć Nie idziesz po bandzie BA tylko piszesz sama prawdę. Znam sytuacje warszawskich klubów i jest dokładnie tak jak piszesz. Tu nie chodzi o wyniki i przyszłość tylko o modę i lansik. Rok w klubie warszawskim dla dziecka kosztuje tyle co całkiem niezły samochód. To jednoznacznie determinuje skład. A poziom... Mój syn czasami startuje w zawodach. Orientuje się w jeździe na nartach nieźle ale nigdy nie trenował (trenuje wyczynowo inną dyscyplinę oraz jest w klasie sportowej co ma pewnie wpływ na możliwości ogólne). Kacper startując w zawodach (pierwszy dzień na nartach w sezonie) regularnie wbija się do dziesiątki wśród ponad 30 zawodników z warszawskich klubów w swojej grupie wiekowej. A to już nie są dzieci - niektórzy trenują po pięć lat, 4,5 obozów za granicą w sezonie, regularne treningi celowane cały rok itd. To powinna być przepaść. Z kogo więc mamy wybierać?? Pozdrowienia1 punkt
-
Zasady kolejności startu w kombinacji, kiedy pierwszą częscią jest zjazd bądź super-g, są takie same jak w konkurencjach szybkościowych czyli start według WCSL, gdzie zawodnicy z miejsc: 1-7 startują z numerami 16-22 8-15 8-15 16-30 są losowani do grup 1-7 oraz 23-30 i dopiero później jadą od numeru 31 podług fis punktów, wyjątkami są zawodnicy, którzy mają ponad 500 punktów w WCSL, którzy startują jako pierwsi za pierwszą 30. Maciej Bydliński jest 35 na WCSL w kombinacji, kilku zawodników, którzy są przed nim zabraknie, więc będzie losowany z grupy 16-30, więc może wystartować z numerami 1-7 lub 23-30. Mam nadzieję, że w miarę jasno to wyjaśniłem.1 punkt







