Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
16.02.2014 - 16.02.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.02.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Jak w temcie pojechaliśmy z rana zerknąć jak warunki u naszych południowych sąsiadów knedelków Docelowo mała stacja oddalona 30 km od CieszynaNa miejscu jesteśmy po 8,kilka samochodów na parkinguKupujemy karnety czasowe do 12 za 250 koron od głowy,córa załapała się jeszcze za freeTem.na leekim plusie,słoneczka brak.Trasa fajnie przygotowana,lepiej niż wczoraj w IstebnejJeżdzimy z 2,5 godzinki,potem mała przerwa na jakieś jedzonko i ja bym już z żonką się z chęciom ewkułował ale..Córa jeszcze chciała pare razy zjechać,zmusiłem się z tą myślą że juz fajnie pomyka i będzie dobry kompan do jazdy w przyszłości :smile:Dzionek ciekawie spędzony na rozruch,narciarsko to co będę czarował :redface:Ale.. jutro z samiuśkiego rańca :wink:15 punktów
-
Ponieważ nigdy nie byliśmy z ekipą w Beskidach postanowiliśmy w tym roku okres ferii wykorzystać zwiedzając ośrodki w rejonie Wisły, wykorzystując ją jako bazę wypadową.Choć sam wyjazd, z powodu pogody, wisiał na włosku prawie do ostatniego dnia, finalnie stanęło na postanowieniu, że jedziemy i zobaczymy co będzie. I tak w sobotę 8 lutego koło południa dotarliśmy do wiosennej Wisły. Śniegu - poza jego pasami w mijanych ośrodkach w Ustroniu, Nowej Osadzie czy Cieńkowie - grama nie było widać, ale skoro przyjechaliśmy na narty trzeba wykorzystać to co jest.[ATTACH=CONFIG]13987[/ATTACH] [ATTACH=CONFIG]13988[/ATTACH]I tak zaczęliśmy od Nowej Osady, karnet od 18-tej i bez szczególnego czekania chwilę później jesteśmy na kanapie. Stok dość szeroki, prosty, z góry wygląda na solidnie naśnieżony. Jednak pierwszy zjazd pokazał, że temperatura w ciągu dnia bliska 10 stopniom zrobiła swoje i stok jest bardzo miękki i przy tej okazji, szczególnie w dolnej części mocno zmuldzony i kaszkowaty. Jednak pierwsze koty za płoty i trzy godzinki szybko przeleciały. Zaznaczyć należy, że ilość tras na ich mapie to ściema, bo tak naprawdę to jedna trasa plus nieczynna nartostrada, którą widać było zniwelowaną przy wyciągu. Na plus fajnie rozlokowane knajpki przy trasie.Dzień drugi to wizyta w Cieńkowie. Tu już tak dobrze z naśnieżeniem nie wyglądało: ścianka zamknięta, choć jednym czy drugim boczkiem jakoś prześliznąć się dało, ale też niżej przetarć i miejsc do omijania było sporo. Ośrodek, pomimo gorszych warunków na trasach, ciekawszy od Nowej Osady, ma kilka wariantów zjazdu, może nie jakichś super ciekawych, ale jednak są. To też ośrodek, który zapisze się w historii naszej ekipy jako ten, w którym pierwszy raz skorzystaliśmy z pomocy panów z GOPR (pozdrowienia przy okazji), gdzie po kilku godzinach bezproblemowych zjazdów, już w drodze ze stoku do samochodu, koledze przydarzyło się coś takiego jak zwichnięcie łękotki, kolano odmówiło posłuszeństwa i dla niego nartowanie na tym wypadzie się zakończyło. Po wizycie w Cieńkowie, obawiając się o dalsze warunki, podjęliśmy próby wywołania opadów śniegu za pomocą różnych płynów i ich dozowania w odpowiednich dawkach. Efekty zaczęły być już widoczne wieczorem. A nad ranem obraz, który ukazał się nam za oknem wywołał tzw. banana na naszych twarzach. Decyzja szybka, jedziemy do SON, bo tam wyżej i wydawało nam się, że opad mógł być tam największy. Na miejscu banan się pogłębił, bo i biało i słonecznie. Jako, że byliśmy z dziećmi pojawiły się obawy o wjazd na kotwicach, jak się później okazało słuszne, bo jazda z 6-latkiem po oblodzonym, nierównym torze i kotwicą pod kolanem to istna mordęga. Dlatego też ekipa po dwóch zjazdach się podzieliła i część wróciła do Wisły. My natomiast zwiedzaliśmy to co było otwarte i można było pojeździć. Warunki po opadzie były bardzo dobre, na 10 trochę twardo, 8 świeży śnieg, na którym świetnie się jechało, dalej Golgota, o którą się najbardziej baliśmy, ale była całkiem przyzwoita i właściwie poszła na raz, bez lodu i muld, może końcówka trochę słabsza była. Pozostało jeszcze Suche, a więc szybkie przedreptanie przez dróżkę, krótka jazda do góry i 7 na dół. Krótko, ale bardzo przyjemnie, śnieg bardziej miękki, ale nie za miękki, fajna jazda więc jeszcze kilka razy powtórzona i dalej powrót na Juliany. Słonko cały czas świeciło, widoki były, warunki się nie pogarszały więc i u nas banan trwał i po tym czego zasmakowaliśmy padło, że musimy się tu na jakiś weekend zjawić jak będzie dużo więcej śniegu i wszystko otwarte, jednak na pewno bez mniejszych dzieci. Po dobrych wrażeniach z dnia wieczorkiem jeszcze na godzinkę pojechaliśmy na Soszów. Godzina 20.00, ludzi prawie wcale, pięć szybkich kursów koleją i dwójką w dół. Przyjemna traska na godzinę, dwie, szczególnie do góry się można fajnie rozpędzić, jednak nie wyobrażam sobie jak wygląda dojazd do wyciągu wzdłuż drogi, wąskim odcinkiem przy większej ilości narciarzy na stoku, którzy zjeżdżają wszyscy do tej trasy. Kolejny dzień, czyli wtorek, przyniósł znów opady tylko niestety tym razem deszczu i dzień minął pod znakiem zwiedzania, bez nart. Jednak zachęceni ostatnimi modłami wspomaganymi napojami od „sponsora” postanowiliśmy, że je powtórzymy, no i powtarzaliśmy do późnej nocy. No i znów się udało, środa przyniosła całodzienny opad śniegu i choć ten dzień spędziliśmy ponownie na Cieńkowie, warunki były niełatwe, bo mimo, że padał śnieg to ciuchy były mokre jak przy sporej ulewie ponieważ temperatura koło 0 powodowała, że śnieg na ziemi leżał, ale już na ubraniu czy krześle była woda. Dało się też lepiej pojeździć na ściance, jednak tu mocno wkurzaliśmy się na deskarzy. Ich zjazd, a właściwie spych powodował, że cała kilkucentymetrowa, nieubita warstwa śniegu, po którym na nartach dało się jechać, po jednym zjeździe (spychu) parapeciarza odkrywała na nowo ziemię i do jazdy trasa się już nie nadawała. Po tym dniu wyjeżdżeni, ale też mokrzy z nadziejami patrzyliśmy na prognozę na czwartek. Sprawdziła się, mrozik był, śnieg ze środy pozostał, niebo czyściutkie, nic tylko pozostało ruszyć na Skrzyczne. Już sam wjazd nawet starym krzesłem dał świetne wrażenia, przede wszystkim wizualne. Trasy pod nim są przygotowywane, jednak śniegu na nich jeszcze sporo brakuje. Dojazd do Jaworzyny i już widać, że inni się dobrze bawią. Nowa kanapa, wypasiona, jak widoki ze Skrzycznego. Trochę podziwiania widoków i zjazd FISem, trasa bardzo fajna, szeroka, ludzi sporo, warunki niezłe jednak czym później tym gorzej się robiło. Ścianka się mocno zmuldziła, a przejazd na Kaskadę i sama Kaskada ze zjazdu na zjazd koło południa robiły się coraz bardziej oblodzone. Mimo tego wrażenia pozytywne. W międzyczasie zjechaliśmy też zamkniętym Ondraszkiem i tu mniej więcej do przejazdu pod krzesłem było ok, jednak dalej masakra, czułem się jakby ktoś miał moją laleczkę voodoo i kuł ją co sekundę, bo takie odczucie towarzyszyło nartom, które miałem pod nogami, a to przenosiło się na mnie. Tej trasy póki co nie polecam. I tu pierwsza wizyta w Beskidach się zakończyła, wrażenia raczej pozytywne, chociaż w Wiśle przydałoby się coś większego, bo ośrodków sporo, ale wszystkie małe. W Szczyrku z kolei tak jak wszyscy piszą, trasy świetne jeno uciążliwe dostawanie się na nie (poza Skrzycznem). Pewnie jeszcze się tam pojawimy, ale przy lepszych warunkach śniegowych.PozdrawiamArtur14 punktów
-
Hej Wczoraj wróciliśmy z Flachau z tygodniowego urlopiku. Trochę na miejscu pojeździliśmy - Flachau, Wagrain, Zauchensee, Flachauwinkl, St. Johan - Alpendorf. Najfajniej było w Zauchensee - niezbyt dużo ludzi (w przeciwieństwie do Flachau). Trasy bardzo fajne - każdy może tam znaleźć coś dla siebie. Pogoda w kratkę. W pierwsze dni można było pobawić się w puchu - codziennie coś dosypywało. Najgorzej było wtedy we Flachau - muldowisko straszne. Ostatnie dwa dni bardzo ładne. Można było podróżować na nartach:)14 punktów
-
Moje kontakty z mieszkańcami Czech miałem wielorakiej maści i to z powiedzmy z przed praskiej wiosny.Kiedy byłem młokosem i aby dostać się za most w Cieszynie trzeba było wznosić się na wyżyny rożnorakich kombinacji.Nie tak jak teraz,bez problemu. I mieliśmy przyjaciół wśród Czechów,takich od których mieliśmy klucze od ich mieszkania.Mogliśmy zawsze się zatrzymać i korzystać z czego tylko było nam potrzeba. Oczywiście w drugą stronę to też działało. Pamiętam również zdarzenia kiedy zamierzałem zakupić jakieś tam wymarzone skarpety sportowe czy trampki.Ekspedientka w sklepie którą zwiodłem szybkim zamówieniem w języku czeskim wyciągała towar na ladę.Ale kiedy za moment się zorientowała,że ma do czynienia z Polakiem,chowała towar pod ladę i twierdziła,że ten numer obuwia to nie ten którego ja żądam.A żądanego niestety nie ma. Były również kartki na drzwiach - POLAKUM NE PRODAWAME. Mimo to ja miło wspominam kontakty z Czechami. To tak jak u nas można źle trafić i być nie zadowolonym. Trudno należy omijać takie miejsca. Należy informować o takich miejscach. Nie rzucając inwektywami. Ja podobnie jak SB wiedząc jaki jest tam poziom usług po prostu staram się z nich nie korzystać. Ale nie można uogólniać podejścia do Czechów jako nacji. Bo sami jako nacja mamy wiele brudu za pazurami.12 punktów
-
Dzień Czwarty, ostatni - Jurgów. Poranek przywitał nas pięknym Słońcem. Aż żal było się pakować i wyjeżdżać...ale cóż, wszystko co dobre, szybko się kończy. Jemy śniadanko, żegnamy się z przesympatycznymi właścicielami pensjonatu, w którym mieszkaliśmy i wyruszamy w stronę Jurgowa. To Hawrań jest ostatnim celem naszej "Walentynkowej wyprawy". Jesteśmy na miejscu parę minut po 10. Kupujemy karnety dwugodzinne po 35 zł (brak karnetów 3 godzinnych - dlaczego?, cóż - taki lokalny folklor) i udajemy się na stok. Dzisiaj znowu towarzyszyć nam będą znajomi ze Starego Sącza, więc zapowiada się nartowanie w miłej atmosferze. Pierwszy rzut oka - i widzimy ustawiony gigant: Coś mi się wydaje, że to "sprawka" jednego z Forumowiczy?... Mimo sporej liczby samochodów na parkingu, tłok na stokach jest tylko "falowy". Temperatura +3, świeci słoneczko a podłoże dosyć twarde, z lekkim cukrem w dolnych partiach stoków, zwłaszcza przy wyciągach. Gdy byłem tu ostatni raz - jakieś cztery lata temu...??? - w ośrodku było tylko jedno krzesło. W chwili obecnej jest ich dwa - co znacznie podwyższyło przepustowość - wspomnienie z przed lat, to kolejki przy bramkach. Widok na szczyt i górną stację pierwszego, wybudowanego tu wyciągu "kanapowego": Jazda jest przyjemna, krawędzie trzymają - jedyny feler - to, od czasu, do czasu "slalom" między innymi narciarzami. Szerokość głównej trasy w pewnym momencie jest imponująca: Niestety, pomimo sporej ilości naprodukowanego śniegu - trasa czarna, którą nigdy nie jechałem nie została przygotowana: Widok na Tatry jest przepiękny! Stok, którego kiedyś również nie było, a który zaliczyłem - to krótki i dosyć płaski fragment na części szczytowej ośrodka. Wyciąg - talerzyk. Po treningu giganta... ...udało mi się uchwycić stadko ufoludków: Hawrań posiada oddzieloną część tzw "oślich łączek", co zdecydowanie poprawia bezpieczeństwo na głównych trasach. Szczytowa część - talerzyk, przy głównej trasie: Czas upływa nie wiadomo kiedy? Super nartowanie w miłym gronie dobiega końca. Cztery dni na Podhalu mijają w ekspresowym tempie. Udało nam się odwiedzić w tym czasie: Litwinkę, Harendę, Suche, Nosala, Kasprowy i Jurgów...a miało być lightowo... Cóż - taki life narciarskiej pary, która zamiast term i innych zbytków woli śnieg, prędkość, szusy i obcowanie wśród Gór i innych tego typu zapaleńców. Miało być romantycznie...i było, tak po narciarsku! Tytuł wątku do czegoś zobowiązuje, więc na koniec walentynkowa fotka: pozdrawiam marboru PS. Jak się ogarnę, obrobię, to wstawię kilka filmików nagranych podczas tej wyprawy.10 punktów
-
4 DZIEŃ ciąg dalszy Ponad 1,5 godziny pojeździłem dość intensywnie po swoich ulubionych trasach, ale kilka minut po 10, kiedy zrobiło się już pochmurno, gondolą wjechała żona i synek i rozpoczęło się ponowne jeżdżenie razem, które także dostarczyło mi dużo radości przede wszystkim przez to, że Bartek złapał bakcyla, nie boi się jeździć i bardzo chce jeździć. Tak samo Gosia radziła sobie z każdym dniem coraz lepiej. Wspólnie jeździliśmy po tych samych trasach co do tej pory, z tymże postanowiliśmy też odwiedzić niemiecką część ośrodka Winklmossalm, którą obejmuje ten sam karnet http://www.winklmoosalm.de/. Mnie ta część poza górnym lekko czerwonym odcinkiem w ogóle nie zachwyciła, bo bardzo płasko, długo na ok. 2km i niesamowicie szeroko (ok. 100 metrów) i nudno, a do tego bardzo dużo szkółek narciarskich i bardzo dużo jeżdżących ludzi. Mnie nie zachwyciła, ale żonie na przykład podobało się, bo po prostu zjeżdżała lajtowo z górki. Jednak w całym ośrodku po obu stronach granicy to właśnie tu znajduje się najlepsze i najnowocześniejsze 6-osobowe krzesło Scheiblerg. Poniżej kilka fotek: Tu jeszcze zdjęcia kiedy jeździłem sam: 6-osobowe krzesło prowadzące na szczyt Steinplatee, a wzdłuż niego czarna 8, w górnej części prowadzącej ze szczytu do połączenia z czerwoną 9 nie jest ratrakowana: Fragment górnej części czarnej 8: Połączenie czerwonych 6 z 7, a następnie niżej z 5: Czerwona 9 i 9a na wypłaszczeniu i rozstawione na niej tyczki, a w tle czarna 8: A to trenujące dzieciaki na tyczkach: Poniżej już zdjęcia z jazdy z żoną i synkiem: Jesteśmy już w niemieckiej części i zjazd niebieską 17, to jej górna część, na której właśnie żołnierze ćwiczą zjazd z toboganem: Odcinek do dolnej stacji 6-os. krzesła, do górnej stacji jedynego czynnego orczyka Kurvenlift i w tle do górnej stacji gondoli Winkmoosalm i dolnej stacji krzesła 4-os. Na stoku miejscami troszkę tłoczno: Widok na dolną stację 4-os. krzesła i górnej gondoli: No i full wypas na krześle Scheilberg:10 punktów
-
Krótka relacja z dzisiejszego dnia.Wjazd na górę o g.8, zakończenie nartowania ok.11Rano, nieliczni narciarze i całkiem znośne warunki - niestety, w połowie trasy liczne przetarcia i wyłażące minerały:frustrating:Od g.10 trochę przybyło ludzi i zaczęły robić się lekkie muldy.Ogólnie - jak na "bryndzę" śniegową w okolicy patrząc to, nie mogę jakoś specjalnie narzekać, ale dłuższa jazda (po g. 11) byłaby już bardzo wątpliwą "przyjemnością".9 punktów
-
To ja uzupełnię relację Marcina :)Na złotym mieliśmy się zameldować dość wcześnie, ale niestety w Żorach mieliśmy nieplanowany postój i wymianę autokaru... Na Złotym zameldowaliśmy się dopiero po godzinie 10. Jak to wszystko wyglądało, zobaczyć możecie na zdjęciach. Słoneczko, więc przyjemnie, ale szybko zaczęło odpuszczać, po 13 to dla dzieciaków były góry i doliny a nie trasa (zwłaszcza na stromym). Dużo ludzi, więc w kolejce tłoczno - co prawda 6-osobowa kanapa szybko jeździ, więc przepustowość duża, niemniej jednak ścisk był, a na trasie w pewnym momencie takie mrowisko, że jakby w pobliżu był SB, to nie obyłoby się bez użycia granatów Jak zwykle sporo nieodpowiedzialnych pajaców, w których obudził się duch Fernando Alonso i południowe słońce rozgrzało najwidoczniej ich temperamenty i chęci zaspokojenia niespełnionych ambicji wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem - na szczęście obyło się bez poważnych wypadków, ale uwierzcie mi, nie wiem, jaka siła miała tę trasę w swojej opiece w dniu dzisiejszym, bo widziałem akcje, jak z tego filmu: Prawie jak na Złotym - kończące się np. przejechaniem komuś po nartach jadąc "na przecinaka".Po 12 miejscami zaczął wyłazić lód. Później zaczęły się pojawiać całe strefy lodu i gliny - głównie na stromym.ZAWODYWarto podkreślić, że odbywały się tam również zawody. Rozstawiony był też "gigant" (najlepszy czas u kobiet: 17 sek, najlepszy czas u mężczyzn: 15,60 sek.) - do wygrania atrakcyjne nagrody! Za 3 miejsce kask z heada i bon zakupowy o wartości 400 zł, co za drugie - nie usłyszałem, a za pierwsze miejsce gogle z heada i bon o wartości 500 zł. Nagrody przyznawane dla trzech najlepszych w dwóch kategoriach: kobiet i mężczyzn. Jutro będą te same zawody (między 10:00 a 12:00) będzie można przejechać. Dodatkowo, ok. 11:30 - 12:00 będzie jakiś konkurs "nie związany z jeżdżeniem, w którym do wygrania narty head o wartości ponad 3 000 zł". A jako wisienka na torcie: jak ktoś przejedzie z flagą (logo szamponu czy żelu pod prysznic) w samych kąpielówkach, to otrzyma półroczny zapas tego produktu. Dziś jeździł jeden facet w samych majtach. A jako ciekawostka i hit dnia dzisiejszego: kask z autografem samej LV!9 punktów
-
Kasprowy - część II Fotka ze słowacką stroną: Wiatr jest mocny - chwila z aparatem, bez rękawiczek i nie czuję palców u rąk. Zawieja i zamieć śnieżna - tego niestety aparat nie potrafi uchwycić. Jest niesamowicie, bo takiej aurze towarzyszy słoneczko i gra świateł. Tatry! Piękno! Tradycyjny widok na górną stację krzesła z gąsienicowej oraz na stację meteo: Jeździmy cały czas bez zbędnej zwłoki! Warunki ani trochę się nie pogarszają - ścianka, to ekstaza narciarstwa! Potem - potem jest tylko lepiej. Raz za razem, raz za razem - czas mija niezwykle szybko. Słońce przesuwa się na nieboskłonie tworząc cudną grę świateł: Przez chwilę wiatr, tworzy totalny armagedon. Zamieć pokazuje swoją moc, przez chwilę opanowując kocioł, po którym szusujemy. Niesamowite. Jeden zjazd i totalna odmiana... ...zauważam tabliczkę TPN. Ehhh gdyby nie oni, może mielibyśmy namiastkę alpejskich ośrodków z prawdziwego zdarzenia? Kończy się dzień. Kolejny na Podhalu. Łączne dokonanie dnia, to 15 zjazdów trasą gąsienicową. Ostatni wyjazd w górę o 15:42...i zagadka: dlaczego krzesło działa tylko do 15:45? Głupota jak dla mnie. Spokojnie można byłoby jeszcze szusować - tym bardziej, że w końcówce dnia - jesteśmy rozgrzani i spragnieni więcej... Wracamy drugą w kolei kabiną kolejki w dół. Uwagę tym razem, będąc tu - nie przykuwa wcale Giewont, ale drzewa...las, który częściowo jest mocno naruszony przez niedawny, mocny halny, który połamał drzewa jak zapałki. Klimat jest niesamowity: Kończymy ten cudownie narciarski dzień, mając wrażenie, że zbyt szybko minął... ...ale zawsze, to co dobre, zawsze szybko się kończy :frown:: Ostatnia fotka: I w dół do Kuźnic, czas na porządny obiad i zimne piwo. Zasłużyliśmy.8 punktów
-
Jest PIĘKNIE!!! O ile się nie mylę, jesteśmy w tej chwili na 8 miejscu w klasyfikacji medalowej - przed Chinami i tuż za Norwegią :stupid: Kasai to prawdziwy gigant! Wcale bym bardzo nie protestował, gdyby to on zdobył złoto. To znaczy nie do końca tak w sensie, gdyby Kamil z jakichś względów nie wygrał, to gdyby Kasai zajął jego miejsce, to chyba wtedy byłby to najlepszy scenariusz Życie go nie oszczędzało (jego matka spłonęła w pożarze domu i coś tam było, że zdobędzie dla niej medal na IO i będzie skakał tak długo, jak będzie trzeba, ale medal dla matki zdobędzie - dziś osiągnął cel, zdobył swój pierwszy medal olimpijski, mimo że to juz jego 7 Igrzyska). Tu jest sprawa zagmatwana, a dotyczy dwóch marek: Sport 2000 i Fluege.de. Sport 2000 czyli firma, która się właśnie przebija do narciarskiego świata po długiej walce. Tak naprawdę to narty Fischera, tyle że sprzedawane jako marka własna sieci sklepów sportowych z zachodniej Europy. Obie strony zyskują, bo Fischer chciał mieć alternatywną markę, a firma Sport 2000 chciała się reklamować. Problem w tym, że to miejsce na nartach jest według przepisów zarezerwowane dla reklam producentów sprzętu, a nie np. sklepów, i FIS początkowo tych nart nie dopuszczał. Spór toczył się od trzech lat, Fischer wytykał FIS-owi, że robi mu problemy, choć jednocześnie dopuścił narty Fluege.de, które niby są nową nazwą starej dobrej Germiny, ale też reklamą portalu rezerwacji lotów i wycieczek. O ile w PŚ już obie marki są dopuszczone, o tyle na IO nie ma prawa być żadnych logotypów sponsorskich - jedynie nazwy producentów. Myślę, że własnie dlatego nie ma żadnych napisów na tych nartach. Chociaż... nie tak do końca - Janek Ziobro ma jeden napis :stupid:7 punktów
-
Witam. Mam przyjemnośc podzielić się moimi wspomnieniami z długo planowanego wyjazdu do Soelden.W planie mieliśmy z zapaloną narciarką moją żoneczką odwiedzić Soelden i lodowce, Obergurgl i dokończyć Serfaus z poprzedniego sezonu lub Ischgl.Z Krakowa wyruszyliśmy 0 3:50 trasa przebiegła spoko, czym dajej na zachód pogoda coraz gorsza, po jedenastu godzinach jesteśmy w Langenfeld gdzie mamy bazę wypadową. Wieczorem sprawdzamy pogodę i :frown:: .prognozy nie za ciekawe. Rano pobudka i wyglądam przez okno i :eek: nowa dostawa śniegu.Ale cóż trzeba jechać wyruszamy do Gurgli i na miejscu nie za ciekawie. Jazda praktycznie tylko w dole bo wyżej nic nie widać, po paru godzinach niespodzianka zaczyna się wypogadzać dzień udany.Dzień drugi Soelden znowu trochę nowego śniegu warunki nie za ciekawe jazda tylko trasami 10, 7a i 7 trasy super na chwile słonko robi małe kuku Dzień trzeci prognozy ok smigamy na lodowcach warunki super czarna trasa Welt CupDzień czwarty ma być pogoda :smile: Gaislachkogl rano i około 13 widok na trasę czarną 25 z Gaislachkogl Dzień piąty pogoda marzenie super trasy czerwone 11, 21 i czarne 14 i 22Dzień ostatni Obergurgl w planie był Serfaus lub Ischgl ale że w pierwszy dzień nie zobaczyliśmy całych Gurgli musieliśmy tam wrócić ośrodek fajny mało ludziHochgurgl chyba lepsze bo w Obergurgl trasy trochę pokręcone, widoki niesamowite Tydzień przeleciał jak nigdy ale tak przecież jest na urlopie wyjazd udany życzę wszystkim takich wspomnień jak nasze, no cóż pozostało planować następny wyjazd i czekac do następnych ferii bo w innym terminie nie mam możliwości wyjazdu w alpy. Dzieki za uwagę i pozdrawiam.6 punktów
-
A ja po wczorajszych prezentach obiecałem swoim dziewczynom narciarski weekend :proud:Cóż narciarski to może dużo powiedziane,ale namiastke chyba zapewniłem :stupid:Tak więc zaczynamy akcje kto rano wstaje i w Istebnej na Złotym Groniu meldujemy się 0 7.20Kupujemy karneciki i pierwsi wyjeżdżamy na góre 10 min póżniejTem na lekkim minusie stok całkiem,całkiem jak na wiosenne warunkiJeżdzimy dobre 1,5 godz bez kolejek,póżniej to już można się domyśleć :stupid:O 10.15 dajemy se spokój,pora na kawke i obserwacja wydłłżającej się koleiki z minuty na minute :tongue:Jutro zdecydowanie zmiana kierunku :smile:6 punktów
-
Bodzentyn i KrajnoDziś do południa wybrałem sie na stok w Bodzentynie. Zastałem tam dość mizerne warunki do jazdy na nartach, no ale czego sie spodziewać po 3 tygodniach odwilży i kilku dniach deszczu. Stok funkcjonuje ostatkiem sił. Moze jak zmieni się pogoda stok definitywnie nie zdechnie. Za 3 godziny jazdy płacimy tam na tygodniu 20 zł, 30 w weekendy. Stok ma koło 500m długości i jest dość łagodny, ale drugi po Telegrafie biorąc pod uwagę nachylenie. Są tam 2 orczyk,i ale tylko jeden czynny. Jest to dość żwawy talerzyk, dość mocno szarpie, istne rodeo! Jak widać na zdjeciach obsługa reanimuje stok dowożąc snieg na przetopy i lodowe przetarcia.Zjechałem tam 4 razy i udałem się do Krajna. Tu warunki były lepsze. Stok bardziej równy, brak przetarć i lodu. Cała trasa pokryta tzw. cukrem. Stok łagodny o długości ok 600m. Czynne dwa talerzyki, bardzo ślamazarne. Zdziwiony byłem że dziś mogłem na tym stoku osiągnąc -uwaga- 52,11 km/godz!!!. Oczywiście tak w Bodzentynie jak w Krajnie, parking gratis. Ośrodki posiadają wypozyczalnie sprzętu oraz są tam bary. W Krajnie wszystko o wiele lepsze, zaplecze z restauracją to nowy dość porzadny budynek. Parking utwardzony kostką. Krajno jest drozsze, 1 godz. 20 zł, 2 godz. 35, zł, 3 godz. 45 zł. W tym ośrodku jest organizowana fajna impreza. W sobotę od godz 20 do godz 24 jezdzi się za 20 zł, a gra muzyczny ratrak. Jak długo jeszcze pojeżdzimy na kieleckich stokach? Nie pytam Janka bo sie boję odpowiedzi. Mam tylko nadzieję że ci wszyscy przepowiadacze pogody się mylą i za 2 -3 dni znów zawita do nas zima!5 punktów
-
Kasprowy - część I Dzisiejszy dzień zaczął się szybko. Po prostu, nie mogłem spać. Obudziłem się o 3 i pierwsze co, to podszedłem do okna zobaczyć jaka pogoda. Pogoda - z błękitnym niebem! :smile: Smes do expata dwie godziny później, czy podąża do Zakopanego na wspólne nartowanie? Oczywiście - tak! Super. Dzień dzisiejszy zapowiada się z nartowaniem w grupie: expat i dwóch znajomych ze Starego Sącza. Oczywiście towarzystwo dopisało i po śniadaniu, nie śpiesząc się podążamy do dolnej stacji kolejki. Tutaj kolejka do kasy nieduża, 15 minutowa. Kupujemy skipasy. Wrrrrrrrrr Cena 135zł za cały dzień to lekka przesada. Cóż - płaciliśmy w Dolomitach, płaciliśmy w Alpach - płacimy w Tatrach. Fotka kolejki i jedziemy w górę: Jesteśmy na szczycie, i: Po pierwsze, pogoda super! Gąsienicowa przygotowana rewelacyjnie. Po drugie, narciarzy jak na lekarstwo - dominują na szczycie turyści pieszy. Bajecznie i nawet gigant ustawiony, gdzie bezpłatnie sobie wykonujemy wszyscy kilka skrętów. Jedyny minus to wiatr - duje! Widoki i przejrzystość powietrza, rewelacja: Fotka z expatem: Fotka z moją Walentynką - nareszcie jest komu ją zrobić: Cudownie jest pojeździć na naturalnym śniegu. Jest równo, i jak potem się okaże do końca, nawet na ściance nie ma nierówności. To zasługa wiatru, który dosyć silnie wieje cały dzień wyrównując wszystko, gładząc. Najpiękniejsza jazda na ściance - ahhh jak pięknie! Jazda bajeczna!!!! Radość i szczęście niesamowite z jazdy :happy: Widoki...mmmmmmmm Dolna część dosyć słabo oznakowana - ale to coroczny standard, tabliczka się nie zmienia. O dziwo, dół i wąskie gardło również równe - do samego końca. Robimy przerwę na grzańca i frytki - ceny kosmos, ale nic to. Wracamy na stok i się troszkę zmienia. Aura dzisiaj wyjątkowo niestabilna - na szczęście, przeważa piękno. Zamknięta "droga" do goryczkowej:5 punktów
-
Sz-cyrk na kółkach 2 Wczoraj były zapowiedzi dość pięknej słonecznej pogody,a rano całkiem sporego przymrozku.Sobota zapowiadała się też wolna,więc szybko bez nadmiernego kombinowania dogadaliśmy się z ekipą,że jedziemy do Szczyrku na Skrzyczne.Ta nowa kanapa nam przypadła do gustu,ostatnie relację też brzmiały optymistycznie. Szósta rano.Naparza budzik.Za oknem półmrok.Pierwsza myśl:"znowu do roboty".Ale nie!Dziś wolne!Narty!Zrywam się szybko i zaczynam zbierać.Kiedy wstało już słońce idę jeszcze do pokoju,żeby spojrzeć przez okno jak wygląda nasz dzisiejszy cel.Przejrzyste powietrze odsłania piękny widok: Oooo!Dobrze się zapowiada.Jednak po wczorajszych Walentynkach zaczynam czuć mdłości.Przecież ja nie mogłem zajść w ciążę!Gender to przeca pic na wodę... tak mi się wydaje,choć według niektórych mediów/posłów nie koniecznie... Tego nie przewidziałem.Trochę czasu spędzam w łazience i miałem nawet odwołać mój udział w wyprawie.Jednak już po 20 min. czuję poprawę.Wciskam na siłę jedną kromeczkę,szybko pakuję sprzęt i cisnę na umówione miejsce.Szybkie przepakowanie i tuż przed ósmą meldujemy się pod Skrzycznem.Dzięki ciepłej zimie ciągle można bez problemu parkować tam gdzie zazwyczaj zalega metr śniegu - na chodniku.Nieoczekiwanie wieje dość silny wiatr,co oczywiście niepokoi,ale z dołu wygląda to zachęcająco: Szybko zmieniamy buty na te niewygodne,zbieramy sprzęt i do kasy.Tam czeka nas mała kolejka.Zastanawiamy się tylko,czy dziś będzie jeździć ta nowa kanapa... Skoro wieje,to niestety nie jeździ!Ale jest jeszcze czynny orczyk koło FIS-a,o którego na wszelki wypadek się dopytujemy.Niestety pani z okienka informuje,że on też jest zagrożony.Trzeba jednak przyznać,że chyba ktoś pomyślał i dziś sprzedają tylko karnety punktowe.Dla wytrawnych narciarzy zazwyczaj mało się to opłaca,ale przynajmniej nie ma ryzyka poniesienia strat.Chwilę spędzamy na konsultacjach,spojrzenie na kolejkę do okienka,która rosła szybciej niż bezrobocie w Polsce i... rezygnujemy!Czemu?Bo tu czynny jeden orczyk,milion ludzi i jedna trasa.Lepiej więc podjechać kawałek do SON. Sytuacja sprzed dwóch tygodni się powtarza.Andy znów musi przebrać buty - ciężkie życie ma driver - i wskakujemy do samochodu.Po kilku minutach meldujemy się pod Golgotą.Stoi już tu trochę konserw,ale miejsca nie brakuję.Szybki gramoling,konsultacje i pozostawiamy niezbyt dobrze wyglądającą Golgotę,udając się pod Suche. Kupujemy karnet do 13.Pani w okienku mówi nam,że wyciąg na Halę Skrzeczeńską na razie nie chodzi,bo spadła lina.Usłyszeliśmy nawet,że to drzewo się oparło... Lekko speszeni ruszamy do góry.Już na Suchym wieje jak jasny gwint!Patrzymy w stronę wyciągu,a tam jednak wpuszczają narciarzy.Trasa też wygląda dość dobrze,jakby jeszcze nie ruszona.Znaczy się nie ruszona przez narciarzy. Ruszamy więc wyżej.Widać,że panowie włożyli ogrom pracy,żeby przygotować trasę pod orczykiem.Właściwie cała została sztucznie usypana łopatami!Zima mizerna,ale w SON się nie poddają i walczą.Wypinamy się z orczyka i pierwsze spojrzenia na trasę - ta wygląda zachęcająco: Faktycznie!Tak do połowy jedzie się świetnie!Im niżej tym gorzej.Gdzieś w połowie widać ogromne przetarcie,właściwie jest przejazd na szerokość narciarza.Na szczęście tam płasko,więc krecha.Dalej w większości śniegu dość,ale bardziej nierówno i więcej grudek lodu.Mimo wszystko tu nam się podoba,więc powtórka i na wyciąg.Jedziemy tak sobie,aż nagle coś tam z przodu przed nami jakby majtnęło... Tak tak,to lina.Przypomina mi się wypad sprzed może 2 lat,kiedy te spadały hurtowo i już mam obawy.Lekki uśmiech i trzeba dojechać do trasy. Mati jeszcze dopytuje jakiegoś gościa,ale niestety niczego dobrego nie usłyszał - "co jakiś czas,jak wiatr przywieje,lina spada i nic z tym się nie da zrobić".Z żalem zjeżdżamy do Suchego i dalej testujemy dolną część trasy nr 7.Niestety tu kompletna porażka!Bardzo dużo takiego ciężkiego cukru,tudzież trochę pól lodowych.Już na wstępie wyglebił jakiś narciarz.Sam czuję się niepewnie,więc asekuracyjnie do dołu.Rezygnujemy z dalszej jazdy tutaj i udajemy się w stronę Julianów.Wcześniej jakiś narciarz nam mówi,że Golgota jest tragiczna.Odpuszczamy ją sobie i ciśniemy od razu do samej góry wyciągiem nr VI.Na testy bierzemy zieloną nr 8.Tutaj nawet dość fajnie.Mam takie wrażenie,że w wyższych partiach gór trochę dosypało wczoraj naturalnego śniegu.Może szału nie ma,ale jazda wyraźnie lepsza.Ponieważ już po pierwszym zjeździe tworzy się spora kolejka,odpuszczamy i ruszamy na czerwoną nr 10. Obok niej chodzą oba wyciągi co skutkuję sporą ilością ludzi na trasie.Na szczęście to tylko takie chwilowe Tsunami,które można przeczekać/uciec/ominąć (niepotrzebne skreślić).Warunki całkiem dobre,jedynie na ściance oraz przed wyciągiem trochę sztormu na przemian z torem dla panczenów.Najlepsze jest tuż za ścianką - szeroko,twardo,ale bez lodu: Mimo szybkiej degradacji części tej trasy,jeździ się dość dobrze.Tutaj spędzamy najwięcej czasu.Jednak ogólnie średnio nam się podoba,więc rezygnujemy i powoli zmierzamy w stronę Golgoty.Ale najpierw trzeba się tam dostać.Ponieważ nie chcę nam się znów obchodzić orczyków,próbujemy przez pola,przy okazji zaliczając coś w rodzaju freeridu w 10 cm warstwie puchu.Jak wiadomo,poza trasą można spotkać wszystko,np. kabel... Od razu na myśl ciśnie mi się: "jaki kraj taki freeride"... Przemykamy jak Pendolino na polskich torach,następnie zielona ósemka i czas na ostatnią zagadkę dnia: Golgota. Z góry wygląda dobrze.Nawet nie widać za bardzo lodu.To cieszy,bo mnie nie rajcuje skeleton na nartach z powyłamywanymi zębami.Ruszam bardzo asekuracyjnie,choć nie potrzebnie.Jest co prawda trochę małych muld,ale nic groźnego i można śmiało pojechać!Po wcześniejszych doświadczeniach nie mam jednak dość śmiałości. Golgota składa się z dwóch części: pierwsza i druga.Dokładnie to pierwsza do małego wypłaszczenia i druga to co dalej.Ta pierwsza,jak wspomniałem wcześniej,fajna,ale druga to już zupełnie inna bajka.Z resztą nie pierwszy raz się o tym przekonuje.Już na wstępie widać czarne pola,lód oraz obok jakby wzburzony nurt górskiej rzeki. Właściwie wygląda to jak dwupasmówka: po bokach równe lodowe pasy i na środku nie skoszony pas zieleni.Nie dziwi więc,że ludzie walczą o przeżycie,niektórzy parkują co 5 metrów,a jeszcze inni sprawdzają sprężystość tylnej części ciała.Jednak popróbowałem tej lodowej rynny i całkiem spoko. Uznajemy,że lepiej dać sobie dziś spokój,bo przyjemność to taka,jak rozmowa z teściową co ma muchy w nosie.Odsprzedajemy karnety i udajemy się do samochodu. Podsumowując,dziś nie specjalnie zadowolony,co rzadko mi się zdarza.Wiatr po części tłumaczy COS,do tego mizerna zima.Ale zastanawiam się,czy dziś pan Richter (Boss w SON),jak co rano,przejechał się po wszystkich trasach?Pod orczykami tory zlodzone i mocno przeorane.Warunki na trasach kiepskie,choć informacja na nowych elektronicznych tablicach mówi co innego.O Szczyrku chciałoby się powiedzieć:"ten typ tak ma i już".5 punktów
-
Niestety netbook padł i dopiero teraz po powrocie mogę opisać swoje wrażenia.Podróż trwała autokarem 27-28 godzin dla mnie to nie problem , minęło szybko, pomagaliśmy sobie zdecydowanie alkoholem ( nie piwem bo przerwy są co 4-5 godzin).Sama wioska (dla snobów - Kurort) Alpen De Huez przypomina trochę blokowisko 5 piętrowych apartamentowców z Austriackimi chatami.Jest odkryty basen, lodowisko (w cenie karnetu po 1 wejściu) tor kartingowy/ jeepów ,dużo sklepów , restauracji, dyskotek, klubów itd.... każdy może znaleźć coś dla siebie po nartach (nawet wynająć samolot z pilotem).....Cały wyjazd zostawił niestety spory niedosyt .... przez pogodę i dlatego wiem że tam wrócę :smile: Początek pobytu nie zapowiadał tego co będzie się działo z pogodą (widok z apartamentowca) .... Widok z trasy na główną miejscowość: Niedziela i poniedziałek minęła genialnie narciarko zwiedziliśmy region tras Vaujany ,Oz En oraz ten który zrobił na mnie najlepsze wrażenie Auris z wprost genialną trasą Fronteroide.Francuzi zdecydowaną większość tras robią techniką na 3 ratraki ,nawet wielkie polany są tak ratrakowane ma to minusy, ale i plusy jeżeli ktoś lubi free-ride - to jest po prostu raj dla nichWieczorem w poniedziałek zaczyna się armagedon ..... Wtorek rano wita nas dodatnią temperaturą i .... mgłą, która z przerwami na śnieg i deszcz ze śniegiem na dole trwa do soboty W czwartek byliśmy w pobliskim Les2Alpes .... niestety ośrodek był zamknięty przez zagrożenie lawinowe, opady śniegu oraz wiatr .... więc oprócz trzech orczyków nie chodziło absolutnie nic !!! Pożegnanie w sobotę z rana- poprawa pogody: Podsumowując:Dwa dni fajnej pogody to mało, ośrodek jest zdecydowanie warty odwiedzenia, nie można się tam nudzić przez cały tydzień, wyjeżdżając było bardzo dużo śniegu w samej miejscowości - grubo ponad metr (na wysokości 1800 metrów).... śnieg na chwilę obecną zaczyna kończyć się na wysokości 1400 metrów (pierwsze zielone placki) a na 1200 metrów jest idealnie wiosennie. Przez pogodę nauczyłem się jednego, slalomki nie nadają się jako jedynie narty na wyjazd w takie warunki .... musiałem posiłkować się wypożyczalnią.... Kilka zdjęć na koniec:4 punkty
-
Oglądnąłem relację z Super G i ... odezwał się Zita Tzn. odezwał się w sumie, jak jeszcze trwała relacja z Sochi. Powiedział mi, że jest na Złotym Groniu, że ludzi sporo, ale przesunęli start zawodów z godziny 10 na 14. Zacząłem szukać wśród znajomych kogoś, kto też chciałby jechać (żeby się złożyć na benzin). Dogadałem się z jednym gościem, zrobiłem sobie narty, zebrałem się i dostałem info, że jednak muszę jechać sam... 50 minut zajęła mi droga z Katowic do Wisły, gdzie 5 km jechałem chyba 20 minut. Właściwie już w Ustroniu wpadłem w korek, który ciągnął się aż do ronda przy orlenie - głównie na jedynce, czasem można było wrzucić na moment dwójkę. W Wiśle zaczął też padać lekki deszcz, co w połączeniu z korkiem wywołało u mnie frustrację. Dojechałem na miejsce - parking to istny potok błota. Zarówno na Zagroniu, jak i na Złotym sporo ludzi i baaardzo dużo przetarć do gołej gliny. Na środku Złotego (konkretnie na stromym) wielka gliniana polana ogrodzona płotkiem. Śnieg = bryndza. Do tego deszcz. A jeśli chodzi o zawody, to jak tylko przyjechałem, Zita oznajmił mi, że nie ma szans, żebym to na gigantce przejechał - faktycznie nie było szans, dlatego od razu udałem się do stoiska heada chcąc przetestować jakąkolwiek slalomkę. Niestety, wszystkie były juz wydane, więc wziąłem pierwszą lepszą nartę o niewielkim promieniu. Trafiło mi się: HEAD i.supershape Magnum dł. 170 czm r=13.1 - baaaardzo przyjemne narty. Na dzisiejsze warunki świetne - zjechałem sobie na nich dwa czy trzy razy tak po prostu. Sztywność wystarczająca do rekreacyjnej jazdy, można było wycinać zarówno dłuższe, jak i krótsze łuki. Stabilne. Przy śmigu też dały radę. Zawody w moim wypadku nie wyszły najlepiej - zająłem 4 miejsce... Marcin oczywiście wygrał w cuglach - gratulacje! Co ciekawe, o 11:30 był konkurs sprawnościowy (ponoć baaaaaardzo prosty), w którym główną nagrodą były nowe narty heada o wartości ponad 3 000 zł. Także cały ten event zdecydowanie na plus!!! Jakbyście kiedykolwiek widzieli na jakimś stoku banery Tauron, TVN i Head to startujcie we wszystkim, co się da Jeśli chodzi o warunki w Istebnej w dniu dzisiejszym to powiem jedno: hardo.3 punkty
-
tumlin 16.02.14Dzięki Bumer za relację.To dorzucę Tumlin.Postanowiłem rano odreagować :biggrin: wczorajsze imieniny, więc zerwałem się z łóżka z samego rana o 10 i kazałem młodemu się ubierać też. :frown::temperatura +7 więc wiadomo jak jest. samochodów nawet parę było tzn. w związku z tym, że pole rozmaka i jest fajne błotko :stupid: i nie można parkować po prawej stronie, to parkowanie tylko po lewej i wzdłuż drogi.wzięliśmy karnety na 2 godz. (35zł), śniegu nawet sporo, oczywiście ciężki i rozbebrany. wrzucam temat młodmu, że nie ma złych warunków :stupid: i tsza ćwiczyć na tym co jest. sam zaliczam fajną glebę, jak mi nartę złapało:applause: więc przestawiam narki na miekkie i dajemy dalej. przy lesie robię sobie trasę tzn. dokopuję się do lodu i mam warun :biggrin:. dajemy jeszcze chwilę i do domku. Całkiem spoko. Trzeba się cieszyć, że jest co jest! przy sprzyjających warunkach jeszcze powinno starczyć na chwilę :applause:3 punkty
-
Nie rozumiem Cię Kamilu dlaczego dla tych marnych 20% ryzykujesz tak wiele.Czy nie prościej po prostu zrezygnować z klientów z naszego kraju i skupić się na sprawdzonych Niemcach,Rosjanach i innych.Mam nadzieję,że kilka grup(rodzin) z Polski zaliczonych do kat A po kilkumiesięcznych intensywnych poszukiwaniach zdoła znaleźć dla siebie inną bazę dorównującą Twojej miejscówce.Życzę powodzenia w przypadku gdy zgodzisz się z moją sugestią. A do forumowiczów pytanie .W którym to filmie Bareji była galeria w sklepie społemowskim"tych klientów nie obsługujemy"?3 punkty
-
3 punkty
-
Warunki niestety takie sobie, bo śnieg typu cukier ale spadek bardzo przyjemny i można się nieźle powygłupiać. Kilka zdjęć na koniec, bo piwko działa i spać się chce. Dobranoc3 punkty
-
Czekałem na relację Johnnego i teraz coś dodam od siebie.Spadająca lina stalowa 2-3 m od głowy to nic przyjemnego.Jak sobie pomyślę, że jakby to była lina ciagnąca (nad naszymi głowami) to mi ciary po plecach przechodzą i chyba kask nic by tu nie pomógł. Powrót na trasę czyli ski touring sama trasa nie była taka zła (poza niewidocznymi dwoma przewężeniami) Ciekawe czy takie incydenty sa gdzieś odnotowywane w jakiejś dokumentacji wyciągu i są do wglądu dla odpowiednich służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.Tak się zastanawiam czy te wyciągi są przed sezonem odbierane przez dozór techniczny czy też były odebrane X lat temu i mają wieczne dopuszczenie do użytku.Jakbym był z dozoru technicznego to nie zezwoliłbym na użytkowanie tych wyciągów.I to byłby koniec SON w takiej formie i mam nadzieję, że początek nowej ery.3 punkty
-
Wczoraj rano wyskoczyłem do Kamieńska. W nocy był jakiś tam przymrozek więc miałem nadzieję na sensowną jazdę po względnie twardym. Zabieram "żwirowe" gigantki, bo nie toleruję allmountain :biggrin: i tuż przed 9 jestem pod stokiem. Niestety warunki od samego początku kiepskie, bardzo miękkie. Pojeździłem 3 godzinki, ale jazda gdy woda chlapie spod nart na twarz nie jest zbyt fajna, chociaż na nartkach nie przybyło rys mimo paru przetarć :wink:. Jak zwykle kilka zdjęć:3 punkty
-
Jako, że zauważyłem iż pewien popularny na tym forum jegomość porwał panią w brązowym wdzianku (a właściwie to w różowym teraz) na walentynkową wyprawę: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa to znając swoją złośliwą naturę musiałem się wbić w ten sypiący czerwonymi serduszkami klimacik i narobić troszkę zamieszania. Środa, krótkie spojrzenie na prognozę pogody i mamy...zapowiedź słonecznego okienka na Kasprowym. Krótka decyzja, parę smsów i...jechane! Startujemy z Radomia o 4:20 na złość wszystkim tym co twierdzą, że wyjazd z centralnej Polski na jeden dzień w tatry jest bez sensu. Licznik w aucie gnie się max w prawo a mnie popycha naturalna ludzka chęć poprzeszkadzania zakochańcom. A co? Zazdrość to też ludzkie uczucie, czyż nie? Wstaje słońce... Zapowiada się piękny dzień! Na parkingu w Zakopanym jestem już o 8:30. Zbyt dociekliwym chcę zaznaczyć iż pewne odcinki były teleportowane przy pomocy Wehikułu Czasu Woodiego Allena (btw biedny Ajgor sparaliżowany po 2 godzinnym orgazmie). Płacę trzy dychy bo w cenie mam transport do Kuźnic. Co prawda w jedną stronę, ale od dawien dawna mówią, że lepszy Rydz niż nic. Szybkie przebranie, buty, gogle....cholera! Nie wziąłem czapki Radomiaka ani szalika! Ależ ze mnie doopa! Kuźnice, szybki telefon do zakochańców i...wiesz...śniadanie jemy itp....to jedzcie dalej. Tyle mnie widzieli.... Na górze świetnie warunki, hala Gąsiennicowa przygotowana wręcz rewelacyjnie. Zjeżdżam dwa razy zanim wspomniani wcześniej maruderzy pojawiają się na stoku. i jeszcze jedno... Parę szybkich, ciepła strawa i czas wracać bo 14 wybija nie ubłagalnie a dzieci w domu pod opieką...babci. Dobrze by było panią zwolnić koło 20tej. Zjazd na dół, szybka podjeżdżawka na nartach na parking i...lecimy! Jako, że od zawsze czuję nieprawdopodobny sentyment do Rabki Zdrój (kiedyś postawię tam chatę z bali...wiem nawet gdzie) a słońce świeci niemiłosiernie to następuje tzw krótka piłka...co prawda obowiązek wzywa, ale w głośnikach leci George Michael - Round Here...trudno...! [video=youtube_share;GntqUZcUqVs]2 punkty
-
Przypominam o zasadach tworzenia cytatów, że nie ma potrzeby robienia cytatu z całej wypowiedzi cytowanej osoby, to nie ma najmniejszego sensu, każdy cytując kogoś ma możliwość edycji tekstu, więc można go zmniejszyć do tej części do której ma zamiar się odnosić, a jeśli odnosimy się do całości wypowiedzi to tym bardziej nie ma potrzeby cytowania czegoś co można przeczytać często już post wyżej, w takim wypadku sugeruję usuwanie z cytatu wręcz całego tekstu, przykłady są w 1 poście tego tematu.2 punkty
-
Jak żeście go wpisali to i jest! A macie w tym swoim dziwnym kraju taką ustawę o ochronie i przechowywaniu i zarządzaniu danymi osobowymi, macie? napisaną nawet tym waszym śmiesznym językiem?, czy rzeczona osoba której to dane wykasowałem z Twojego postu wyraziła zgodę na przetwarzanie tych danych? Wiesz my jesteśmy w UE i mamy taką ustawę i taki czyn podpada pod tą ustawę: Co do czarnej listy o której piszesz, ja sobie też taką stworzyłem, to lista krajów w których moja narta nie postanie, zgadnij co jest na pierwszym miejscu? Powiem jeszcze że drugiego miejsca wcale nie ma:biggrin: Niestety nie mam za bardzo wyboru podróżowania w jedynym słusznym kierunku, muszę jechać przez tą waszą zaściankową Republikę, a żeby wam nie dać ani korony(też co to za waluta:stupid:) to kupię tylko winietę, to konieczność zatankuję bak do pełna w zależności do kierunku albo w PL albo w AT, przed wyjazdem z uporem maniak sprawdzę pojazd żeby to wasze policyjne państwo do niczego się nie przywaliło i żebym czasem nie musiał dać Wam zarobić, pojadę na każdym ograniczeniu prędkości -10 km/h z tego samego powodu i zainstaluję kamerkę w samochodzie po to że jak by się coś stało to żeby mnie nie wkręcono. Natomiast ochoczo zatrzymam się na jednym z Waszych parkingów w celu posprzątania sobie samochodu z śmieci i załatwienia potrzeb fizjologicznych pod warunkiem że kibel zdarma, jak płatny to łapię się za jaja i jadę dalej, wolę zapłacić Austryjakowi!2 punkty
-
Z ciekawostek, dotychczasowa trójka mistrzów olimpijskich odniosła w sumie w PŚ dwa zwycięstwa. Przy czym dwóch z mistrzów olimpijskich wcześniej nigdy nie stało na podium konkurencji w których zwycięzyli, czyli faworytów w gigancie i slalomie należy pewnie szukać w drugiej grupie startowej.2 punkty
-
2 punkty
-
Podają, że jest 90 cm śniegu - w ostatnich dniach dopadało :happy: Twoją relację widziałem...i to chyba ona była inspiracją na wybór Podhala, na nartowanie walentynkowe - choć plany były inne...które mam nadzieję, że jeszcze w tym roku zrealizuję. Gregor - produkuj śnieg na Pilsku, proszę :smile: Co do samego Kasprowego - cóż, jak widać nawet w środku ferii, gdy dookoła kiepsko ze śniegiem i warunkami - Kasprowy jest luźny! Jazda bez kolejek i dużej ilości narciarzy - po prostu rewelacja! Stereotypy na temat tego ośrodka, jedynego w Tatrach są utarte i krzywdzące moim zdaniem. Brak kolejek i super waruneczki! A cena? Cóż...raz, czy dwa razy w roku uważam, że można zapłacić te niestety duże pieniądze. Wrócimy tu jeszcze - na wiosnę. Dzisiaj z rana piękne słońce i mrozik - z pewnością będzie cudownie tam w górze... ...a My, powoli pakowanie i powrót do domu. Po drodze, oczywiście jeszcze coś zaliczymy :happy: Coś, znaczy Jurgów :happy:2 punkty
-
Panie: Karolina Chrapek, Maryna Gąsienica-Daniel, Aleksandra Kluś Panowie: Maciej Bydliński, Michał Jasiczek, Mateusz Garniewicz Generalnie reszta naszych, to już są wyłącznie własne fundusze, więc i znacznie mniejsze możliwości treningowe. Super G nikt nie pojedzie. Ale jestem ciekaw występu Jasiczka w SL. Ganek niestety po kontuzji, więc nie ma chłopak formy (ale bardzo ciężko trenuje !!!) - ważne, żeby się otrzaskali na tak wielkiej imprezie i mam nadzieję, że w przyszłości to zaprocentuje Trzymam kciuki, żeby ukończyli swoje przejazdy!2 punkty
-
Lecimy do Rabki. Kilkanaście minut jeżdżę po miasteczku oczarowany wspomnieniami, wpadam do Kawiarni Parkowej na kawę i myślę sobie...czas tu gdzieś zjechać! Maciejowa podobno nie działa bo właściciel się nie może dogadać z innymi gorolami więc lecimy na...Polczakówkę (zrobioną dotychczas przeze mnie parę razy na rowerze)! Szybki podjazd, cudne krajobrazy...serce niemal wyskakuje na zewnątrz! Calm down man! BTW...kiedyś chciałem zrobić urban exploration tego starego ośrodka, ale szczekanie psów skutecznie odwiodło mnie od tego pomysłu. Kiedyś tam wrócę, tym bardziej,że na forum Rabki mam opracowaną historię tego miejsca. Przejdźmy do zdjęć, bo może ktoś skorzysta? Ostry skręt z drogi Rabka - Nowy Sącz. Klimatyczne tory kolejowe, po których do niedawna jeździł pociąg ciągnięty przez lokomotywę parową. Ten budynek trzeba zrobić "od środka" Całkiem przyzwoity parking. Infrastruktura. Ceny. Wyciąg. Dla najmłodszych. Wieża obserwacyjna2 punkty
-
Dębowski też dzisiaj dał czadu komentując wyczyn Bródki :applause: :applause: :applause:2 punkty
-
Warunki oraz relacja z dzisiaj, z Kasprowego Wierchu, w wątku "Walentynkowa wyprawa": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa2 punkty
-
4 DZIEŃ KTO RANO WSTAJE TEMU PAN BÓG DAJE... SZTRUKS, SŁOŃCE I PUSTE STOKI Tak, tak, po wczorajszym porannym falstarcie, dzisiaj pogoda i warunki na stoku wynagrodziły mi wszystko. Część wyciagów rusza o 8:30, część o 8:45, a część o 9, więc niedługo po 8:30 melduję się na górze, a przed sobą mam raj. Na stokach jeszcze bardzo niewielu narciarzy, wszędzie sztruks, równiutko, a do tego widać, że za kilka-kilkanascie minut słońce rozgoni chmury. Ponieważ jestem bez żony i synka, którzy dojadą pewnie za ok. 1,5 - 2 godziny, postanawiam wyjeździć się na świetnych czerwonych trasach biegnących z samej góry Steinplatte, aż po dolne stacje ośrodka, czyli na trasach 5, 6, 7, 9 i 9a. Jadąc z samej góry mają one od 1,5km do ok. 3km długości i poza samą górą przebiegają głównie w szerokich leśnych przecinkach. Jazda tak fajnie idzie, że w ciągu godziny robię ok. 12km zjazdów. Non stop góra-dół bez żadnych kolejek czy tłoku na stokach. Poranny sztruksik, to lubię" Czerwone trasy nr 9 i 9a: W tle czarna 8, odcinek dolny, ratrakowany: W dole górny odcinek 9, najbardziej płaski, ale piękny widokowo: Widok ze Steinplatte na początek czerwonych 6 i 7: Ulubiona czerwona 7 ze Steinplatte w kierunku Kammerkor: I czerwona 3 z Kammerkor: cdn.2 punkty
-
Walentynki - Suche Poronin Odczytałem semesa od Johnnego...że najlepsze termy, to... Maciek, też myślałem, że w Walentynki będzie lightowo i sobie na kąpiele skoczę jakieś ciepłe... A gdzie tam - na narty! Nie ma zmiłuj, nie ma zlituj - jeździmy! Mija 20 minut, od kiedy wybyliśmy z Harendy, a już parkujemy w Suchem. Parking, podobnie: znowu darmowy - mega pozytyw, w porównaniu np. z taką Krynicą. Tutaj zaczynamy od ciepłego serka z żurawiną, grzańca i frytek - trzeba uzupełnić płyny i kalorie. Odwiedzamy darmowy wychodek i do kasy... ...a przy kasie - całus! Jeden całus dzisiaj przy Pani kasjerce, to 10% zniżki. Wykonujemy czynność fizjologiczną...i pytamy, czy jak się dziesięć razy pocałujemy, to czy plastik dostaniemy za darmo. Nie ma tak dobrze. Otrzymujemy bonifikatę do naszych karnetów dwugodzinnych i spadamy pod kanapę. Ludzi umiarkowana ilość - dużo mniej niż wczoraj na Litwince. Kolejek nie ma, a ruch do kanapy normalny. Podoba mi się! Jest klimat i już wiem, że te pierwsze odwiedziny w tym miejscu - nie będą ostatnie. Zbiornik na wodę, ośla łączka z drugiej strony stoku - wszystko pięknie rozmieszczone. Przy krześle jest główna trasa, od górnej stacji kolejki są dwa rozgałęzienia, jedno w prawą stronę patrząc z wyciągu, i lewą gdzie jest wyciąg talerzykowy i spory kawałek integralnej części ośrodka. Układ ośrodka przypomina nam czeski Paprsek: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/16351-Czarno-G%C3%B3rskie-Igraszki?p=162338&viewfull=1#post162338 , w którym byliśmy w ubiegłym sezonie. Górna stacja: Robimy dwa kroki na "grań" i przed nami, z drugiej strony górki widać zakopiankę i Zakopane: W lewo, w prawo?... No jak, to gdzie? Za różowymi portkami... Początek jest naprawdę szeroki. My jeździmy najczęściej środkiem. Jest w miarę równo przez cały nasz pobyt i jest dynamicznie, ostro na krawędziach. Skręt krótki - to jest to! Nachylenie ośrodka jest takie, jak lubię najbardziej - prędkość spora i przy wjeździe na ostatni, najbardziej stromy fragment skaczę sobie na nierównościach. Coraz bardziej się nam podoba - jeździmy jak w transie. Ludzi coraz mniej i jazda jest bez zbędnej zwłoki. Ten fragment Xsom leży najmocniej: Zaczyna się delikatnie przejaśniać. Ok 15 słoneczko wychodzi zza chmurki i jest widniej, bardziej radośnie na Świecie. Walentynkowe Suche kończymy jak na to święto przystało - całusami! Pytam, co dalej? Termy? A gdzie... ...jedziemy dalej, na kolejny stok! Ehhh a marzyły mi się romantyczne Walentynki z delikatnymi nartami...cóż, widocznie, to nie ja jestem w tym związku przodowym Skimaniakiem.2 punkty
-
Walentynki - Harenda Nie napiszę, co robiliśmy tuż przed śniadaniem...bo, to forum narciarskie a nie jakieś inne... Walentynkowy dzień był od samego rana pełen atrakcji. Decyzja mojej drugiej połówki - na początku jedziemy na Harendę, bo tam nigdy nie była, a z zakopianki jej się spodobało, bo ostro - postanowiła poćwiczyć dzisiaj śmig. Cóż, nie miałem wiele do powiedzenia. Odpaliłem auto, odśnieżyłem i kierunek Harenda. Na miejscu jesteśmy przed 10. Udaje mi się fotką uchwycić ptaka w locie - tylko bez skojarzeń proszę. Przy orczykach młodzież szkoli się stadkami od rana: Kupujemy dwugodzinne karnety po 35zł i do wyciągu. Kolejek jak widać nie ma i do końca jazdy nie było. Dolna część fotografowana z krzesła, równa: Niestety śniegu starczyło tylko na część trasy. Pod krzesłem, ziemia i nie ma po czym jeździć. Od górnej stacji wąskie gardło, na którym już o 10, były kopce żółtego śniegu - cóż, taki urok tej dojazdówki: Fotka z drugiej strony góry. Obok zapas sztucznego śniegu. Pierwszy zjazd i już wiem, że warunki są takie jak spotkałem za pierwszym razem gdy tu byłem - 4 lata temu. Lód przykryty sztucznym śniegiem, na najostrzejszych fragmentach trasy kopczyki cukru. Urok południowego, stromego stoku. Mimo wszystko jazda nam się podoba, bo przecież technikę trzeba ćwiczyć nie tylko w idealnych, sztruksowych warunkach, ale przede wszystkim w trudnych i wymagających. Śmigamy. Śmigam ja, śmiga moja Walentynka, której również się bardzo podoba. Szkoda, że pogoda byle jaka i nie ma pięknych widoków na Tatry: Delikatnie pokrapuje marznący deszczyk. Górna stacja: Przy orczyku, z prawej strony nauka i niezły ruch: Mapka ośrodka: Na słupach nadal są... ...dwie tablice Skionline, tak jak za pierwszym razem gdy tu byłem, wiszą. Jacku... JC - wypadałoby je jakoś odmalować, czy cóś? Wypłowiały bardzo... W ciągu dwóch godzin zaliczamy 17 zjazdów i czujemy się rozgrzani. Moja "Pani" chce jeszcze, więc robimy sobie po ostatniej fotce z krajobrazem Zakopanego... ...i spadamy na kolejną stację narciarską, na drugą odsłonę Walentynek.2 punkty
-
I kolejna porcja fotek z 3 dnia. Górny fragment jednej z moich ulubionych tras, czerwonej 5: I kolejna moja ulubiona trasa, tym razem górna część czerwonej 7: To jeden z głównych punktów stacji, Kammerkor: Malownicza wąska leśna nartostrada 14: I trasy przy wyciągu Szwarzlofer, tu było chyba najwięcej śladów pozatrasowych: Górny czerwony fragment trasy nr 5 i widok z samej trasy:2 punkty
-
No i zaczęło, pierwszy wyjazd do Austrii, a dokładnie w rejon ośrodków na pograniczu Tyrolu i Salzburglandu, tj. Waidring-Steinplatte (http://www.bergfex.pl/waidring-steinplatte/), Fieberbrunn (http://www.bergfex.pl/fieberbrunn/), Pilersee (http://www.bergfex.pl/pillersee/) i Lofer (http://www.bergfex.pl/lofer/). Większość pewnie będzie pukała się w głowę, że co to za wybór kiedy dosłownie 25km od Waidring są m.in. Kitzbuhel, SkiWelt, Saalbach-Hinterglemm-Leogang. A wybór był jak najbardziej świadomy, a głównie podytkowany tym, że jadąc z żoną i dzieckiem priorytetem były jak najłatwiejsze niebieskie trasy dla nich, a w Waidring, Lofer czy Fieberbrunn to one zdecydowanie dominują. Naszą bazą wypadową jest Waidring, a od apartamentu do dolnej stacji gondoli na Steinplatte mamy jakieś 250 metrów. No ale od początku. DOJAZD: W sobotę po 4 rano wyjechaliśmy z Kielc, a do pokonania było ok. 900km. W sumie jechaliśmy prawie 13 godzin, ale w Znojmie jak syn zobaczył kinderland, to razem z szybkim spacerem po sklepach przerwa zajęła nam 2 godziny. Do tego jeszcze dwie przerwy ok. 30 minutowe, tak że można przyjąć, że w 10 godzin spokojnie dojedzie się. Mimo, że sobota, ferie, to droga przebiegała bez problemów, przez Polskę szybko, przez Czechy prawie zgodnie z przepisami,choć jazdę utrudniała mgła, a przed Brnem dodatkowo spory wiatr. Wjeżdżając do Austrii wiosna. Słońce i temp. ok. 12'c. I w stronę Salzburga ruch umiarkowany, bez przerwy 140-160 na liczniku zresztą jak wszyscy. Za to w przeciwnym kierunku (od Salzburga) praktycznie przez całą drogę od Sankt Polten aż za Linz sznur wlekących się jeden za drugim samochodów z boxami na dachach. Pierwszy śnieg za oknami samochodu można było, zobaczyć dopiero przed Salzburgiem, a im dalej w góry tym widoki coraz bardziej zimowe. Zdjęć z tego dnia póki co nie będzie, bo robiłem w rawach, a w netbooku nie mam programu do ich obróbki. DZIEŃ 1. W nocy zaczął padać śnieg i tak padał, padał nie chcąc przestać. Ponieważ to wyjazd rodzinny to nie wsiedliśmy do pierwszej gonodoli, a trochę później. Na początku mały zonk przy kupowaniu skipassów, nie chce zaakceptować transakcji kartą. Żona wróciła się po swoją, a ja chwila pomyślunku i dobrze, że przy dolnej stacji było ogólnodostępne wifi. Wejście na konto i okazało się, że zagraniczne limity mam ustawione na 0. Szybka zmiana i po chwili skipassy zapłacone. Tak, że od razu jedziemy na górę, a że nie było żadnej kolejki jesteśmy tam po 8 minutach. Na górze świeżego, lepiącego się do butów i nart śniegu napadało ze 20-25 cm, tak że wszystko co pewnie przed wieczorem było wyratrakowane zostało zasypane. Widok, niby widać wszystko, ale zero kontrastu, wszystko się zlewa, nie wiadomo gdzie trasa a gdzie nie i za diabła nie mogę perspektywy mapki przełożyć na stan faktyczny. W końcu powoli ruszamy. Dość że nie widać gdzie trasa, to jeszcze wszędzie zaspy i kopki ze śniegu, muldy, tak że przyjemność z jazdy mała, a dla żony i synka to wielka męczarnia. Po ciężkich bojach dotarliśmy do dolnej stacji najdłuższego krzesła, którym wjechaliśmy na górę. Mały miał dość, tak że oni zjechali gondolą na dół, a ja zacząłem jeździć po trasach, które nadawałyby się dla nich. Generalnie większość tras, to trasy dość łatwe o długości ok. 1500-2000 metrów, bardzo szerokie, ale dzisiejsze warunki nie pozwalały pojeździć tak jakby chciało się. Jest też kilka dość wymagających, ale szerokich tras czerwonych i bodajże dwie czarne. Ale dziś były usłane muldami i kopami śniegu i odpuściłem je sobie, bo byłaby to jazda bez przyjemności. Dużym plusem są szybkie wyprzęgane krzesła 4, 6, 8 część z osłonami i część podgrzewana. Tak że debiut na austriackich stokach ze względu na warunki taki raczej słabo udany, no ale mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. A poniżej kilkanaście zdjęć z dzisiejszego dnia.1 punkt
-
Taki to pożyje :biggrin: Wyjeździ się gdzie chce i ile chce i nawet jednego "ale" w domu nie usłyszy :smile:1 punkt
-
Uśmiechy na twarzy małżonki i synka - bezcenne :happy: Bardzo się cieszę, że alpejski debiut podobał się nie tylko Tobie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Relacja i warunki z Jurgowa, w wątku "Walentynkowa wyprawa": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa1 punkt
-
To tak na szybko.Czantoria dzisiaj od rana do południa - REWELACJA!!!:angel:Słońce, mało ludzi, świetny śnieg, brak lodu i innych niespodzianek.Odkryłem na nowo niebieską trasę - właściwie to wyciąg orczykowy Faturka.Trasa poszerzona i wyrównana + minimalna ilość ludzi. Tylko gdyby nie te 5pkt za ten fajny kawałeczek (500m ???):Jak ktoś się jutro wybiera - to polecam szczerze (obniżono też ceny karnetów:smile:)Pozdrawiam1 punkt
-
Daleki jestem od idealizowania turystów z Polski, ale - może to nie mieści Ci się w głowie i na Twojej "czarnej liscie" - widziałem turystów-buraków z Niemiec, Austrii i Rosji - chamskich, upierdliwych, głośnych etc. Może to nie kwestia narodowości, a człowieka? Może to kwestia podejścia do klienta? A może ich pieniążki lepiej Wam pachną?1 punkt
-
???? :eek: jak on będzie wyglądał po 100 praniach co drugi dzień:biggrin: i jaką minę będą mieli w US jak zobaczą Fakturę 100x250zł . Choć ponoć są takie pralnie co nie upiorą za mniej niż 25 tyś zł :biggrin::biggrin::biggrin: Chcesz nr.tel? :crazy:1 punkt
-
"Kamil Stoch niezwykle długo przedzierał się do stołówki ........przepraszam do czołówki..".Cytat z Andrzeja Zydorowicza tvn24 dziś 9.40. Czyżby Pana Andrzeja zgarnęli do studia bez kateringu?1 punkt
-
Czytałem, ale to że się nie wybiorę było wiadomo już dużo wcześniej:stupid:1 punkt
-
Jak źle?Jak nie fajnie?Alta Badia z Kronplatzem to super miejscówka.1 punkt
-
Ginie w ,,mrowiu" zabudowy i aut a na Skrzycznem stoi buda na wysokości 3/4 góry i szpeci krajobraz.1 punkt







