Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. kmarcin

    kmarcin

    VIP


    • Punkty

      55

    • Liczba zawartości

      1 110


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      54

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. ROCH

    ROCH

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      1 338


  4. dembus

    dembus

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      926


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 17.03.2014 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzień Drugi - śladami JC. Hohe Salve. cz.2 Mnie i kmarcina wyrzuca na trasę 45, którą jedziemy do końca, pod krzesło - pozostała ekipa jak się później okazuje znalazła wąską "przycinkę" i daje radę zjechać pod gondolę 42, gdzie wcześniej się umawialiśmy. Nie żałuję naszej pomyłki, bo ta trasa jest wspaniała. Szeroka, w doskonałych warunkach o odpowiedniej długości - szusowanie tutaj to czysta przyjemność. Wciągam się z dołu krzesełkiem, czekam na Marcina podziwiając tutejsze widoczki i imponujące nachylenie tutejszych tras czerwonych. Na poniższej fotce trasa 43. Już razem podążamy do pozostałej ekipy, by spotkać się we wcześniej ustalonym miejscu. Dyskutujemy już dzień wcześniej, wieczorem na kwaterze o tym, że na zdjęciach trasy są super spłaszczane... ...poniżej przykład: Kolejne wyciągnięcie na szczyt Hohe Salve - od drugiej strony kościółka. Tutaj spotykamy człowieka zakopanego w śniegu... Zaliczamy niesamowitą trasą czarną, 42. Po doskonałej jednej, a potem drugiej ściance przechodzi ona w przejechaną wcześniej przeze mnie 45. Tym razem trafiamy na przycinkę i jedziemy po raz kolejny 43. W tym miejscu robię kilka sportowych fotek - poniżej Michał w akcji: Wciągamy się tym razem krzesełkiem z tym samym numerem co trasa i odbijamy w bok Soll, na trasy 51. Warunki tutaj niestety wiosenne: cukier, miękko i grząsko. Uciekamy stąd "pomarańczowym stworem": Rozdzielamy się z Andrzejem i Marcinem. Podróżujemy łagodną niebieską trasą 43a i wykonujemy dwa zjazdy wcześniej przebytą trasą: Chłopaki okrężną drogą dostają się do Scheffau...a my, ponieważ bardzo nam się podobała dwa razy zaliczamy czarną 42. Warunki są idealne - jest mega twardo i szybko. W trakcie drugiego przejazdu Juniorowi nie wytrzymują nogi i zalicza niegroźny upadek... ...jedzie "na moruska" do samego dołu, a Tata zbiera mu po drodze narty i kijki. Młody się śmieje i pokazuje sportową złość odgrażając się trasie! Świetna dotychczas jazda, super technika, waleczne podejście - będzie z "Młodego" w przyszłości doskonały narciarz! Wracamy do "domu". Kolejny raz stoimy na pięknie położonym szczycie i musimy po drodze zaliczyć czarną, południową 2c... ...oraz czerwoną 2... ...51a... Wciągamy się orczykiem w stronę Scheffau, mijamy wcześniej napotkany bar lodowy. I przeprawiając się piękną, długą - zachodnią i niestety miękką trasą 7, 72 docieramy ponownie na Zinsberg, potem Eiberg - ostatni zjazd 60siątką i jesteśmy na dole. Kolejny cudownie piękny, narciarski dzień dobiega końca. Podsumowując krótko - super jazda 60siątką w Scheffau na rozgrzewkę, po stronie Hohe Salve w wiosennych warunkach - doskonała jazda po trasach 42, 43, 45 - pozostała część ośrodka miękka z południową ekspozycją. CDN
    13 punktów
  2. Dzień Drugi - śladami JC. Hohe Salve. cz.1 Drugi, narciarski dzień również zaczyna się, w dolinie przymrozkiem, co dobrze świadczy o tym, co na górze. Na śniadanie tradycyjne polskie paróweczki, pomidorki, ogórki, żółty ser + wędlinka. Tego dnia mamy plan od początku: Hohe Salve 1829 m oraz stoki trzech tutejszych miejscowości Hopfgarten, Itter oraz Sol wchodzących w skład ośrodka SkiWelt. Położenie naszych kwater daje nam możliwość, bez zbędnego pośpiechu na dotarcie do kolejki, jako jednych z pierwszych, chętnych do nartowania. Mijamy tylko trzy koguty... ...i jedziemy na szczyt. Ponieważ warunki naszej domowej trasy są rewelacyjne, a cała 60siątka jest niesamowita: czarny początek, później piękna szeroka czerwona ścianka... ...postanawiamy zjechać nią trzy razy, pod rząd, z samego rana, nim rozpoczniemy naszą podróż. Do samego dołu jest bardzo twardo, szybko i idealnie - w takich "okolicznościach przyrody" można się jedynie zatracić i jeździć, jeździć, jeździć. Trasą w różnych wariantach robimy średnio ok 4km zjazdu za każdym razem - doskonała rozgrzewka! Po niej, śmigamy na Eiberg, potem Zinsberg i podążamy stokiem znajdującym się po stronie miejscowości Brixen, dalej ku obranemu tego dnia celowi. Po drodze natykamy się na stoku na helikopter - na niebieskiej, łagodnej trasie musiało stać się jakieś nieszczęście. Obserwujemy sprawną akcję i odlatującą ekipę ratowników - z tego wydarzenia postaram się napisać relację w oddzielnym poście. Docieramy do knajpki i hoteliku lodowego. Tutaj robimy przerwę na fotki i mały oddech, zwiedzamy cały obiekt. Humory dopisują, a cała wycieczka staje się dla nas bardzo ciekawym doznaniem. Wciągamy się w górę krzesłem i wędrujemy ku Hopfgarten. By dotrzeć na szczyt Hohe Salve należy zjechać trasą niebieską, a potem czerwoną numer 24... ...do stacji pośredniej gondoli: Jesteśmy na 1829m. A tutaj...przepięknie! Dookoła cudowna panorama - i tak jak pisał JC, doskonała widoczność pozwala obserwować niezliczone najwyższe szczyty alpejskie. Poniżej fotka - strona Bixen, Westendorf - jak później się okaże kolejnego, trzeciego dnia SkiWelt. Jest tutaj bardzo malowniczy kościółek oraz knajpka z obrotowym tarasem widokowym, gdzie sobie jemy i pijemy piwko. Moglibyśmy tak, w promieniach bardzo ciepłego Słońca, przebywać tu wieczność... ...ale trzeba jeździć i poznawać okolicę. Kończymy. Przedostajemy się na stronę Sol jedną z tutejszych malowniczych tras. ...po drodze rozdzielamy się i gubimy w gąszczu tras tutejszego ośrodka.
    12 punktów
  3. A teraz pora na najfajniejsze trasy biegnące z Hohe Salve, czyli mniej fajną czarną i super fajne, szerokie i nawet nie poorane czerwone trasy A tak wyglądają ta czarna i czerwone z przeciwnej góry Z Bumerem robimy kilka zjazdów tymi czerwonymi i pora wracać na tereny Scheffau. Wybraliśmy wariant niebieskimi i czerwonymi trasami leżącymi na południowych stokach, bo co by nie mówić widok czarnej południowej trasy, a przede wszystkim jej stan (pełna muld i odsypów) zniechęcił nas wystarczająco, żeby tamtędy zjeżdząć, choć potem żałowaliśmy, że tego nie zrobiliśmy, a to dlatego że po pierwsze mapka ośrodka jest mało dokładna i przez nią dość długo szukaliśmy konkretnego dojazdu czy trasy przez co wyrazów na k..., p... poszło dość dużo, a po drugie stan części tych południowych nisko położonych stanów powodował to, że te wyrazy na K, Ch, P były dużo bardziej i dobitniej słyszalne przez otoczenie. A trasy te wyglądały mniej więcej tak, choć nie powiem, bo gdyby były w dobrym stanie byłaby na nich świetna jazda. Ale im bliżej Scheffau tym bardziej chciało się jeździć
    10 punktów
  4. Dzień Trzeci - śladami JC. Brixen, Westendorf cz.3 Tutaj robimy serię fotek... ...no nie da, nie da się przed tym powstrzymać jeśli dookoła takie nieziemskie okoliczności przyrody. Przez te zdjęciowe fanaberie znowu się gubimy - tym razem znikają Michał z Młodym, a my we trójkę zaliczamy zamiast trasy 118 - ponownie 117, tym razem z inną końcówką literową przy numerze. Lecimy ponownie przedpotopowym krzesłem w górę i gnamy za Chłopakami. I tutaj, na wcześniej zagubionym fragmencie czerwonego zjazdu, "poddaje" się muldom, śniegowej kaszy Marcin. W czasie upadku najbardziej cierpi jego kamerka umieszczona na kasku. Z daleka obserwujemy jak Kolega zbiera się ze sprzętem... ...na szczęście nic się nie stało. Doganiamy "uciekinierów" pod snowparkiem. Wsiadamy na krzesełko i udaje mi się złapać w obiektyw skaczącego deskarza: Przy Gampenkogel 1957m znowu się gubimy prawie wszyscy... ...ehhh trójkąt bermudzki, czy co? Najpierw "różowe portki" jadą zamiast trasą 120...do olbrzymiego bałwana na skrzyżowaniu tras - ląduje potem na chwilkę w pobliskiej knajpce. A potem Marcin rezygnuje ze zjazdu do Kitz i mija ją nie zauważając - spotykamy się potem o wiele później dopiero przy jednym z wyciągów w Scheffau pod koniec dnia. Nasza trójka jedzie na skraj Skiweltu. Trasa na mapie zaznaczona kolorem niebieskim, na samej trasie jest czerwona. Jej ekspozycja nie jest korzystna dla warunków narciarskich. Miękko i muldziasto... ...za to widoki? Piękne. Gdyby był mróz i zima - to jazda tą trasą byłaby wyśmienita. Tym bardziej, że w końcówce, po wielu fajnych zakrętasach znajduje się kawałeczek czarny... ...czarny, który w chwili obecnej jest zielony: Na wąskich przejazdach do tutejszej gondoli upadek zalicza Michał - miękkie zbiera żniwo. Na szczęście i tym razem nic się nie stało. Normalnie dzień zgub i tarzania w śniegu hahaha Wyciąg z Kitzbuhel w stronę ośrodka SkiWelt - to piękna, nowa gondola: Po zaliczeniu "końca Świata" wracamy w stronę naszej noclegowni. Czas jakoś nam ucieka nie wiadomo gdzie. 119, 117b i jesteśmy na Talkaserze - przerwa na papu i piwko. Bardzo długi zjazd 111 oraz 11 i gdzieś na drodze spotkani turyści: Mijamy Brixen z malowniczym tutejszym Kościołem: Przeciągamy się dosyć sprawnie poruszając znanymi już trasami - docieramy pod Eiberg, gdzie z krzesła zauważa nas Marcin. Ludzi prawie nie ma, warunki doskonałe - pewnie jazda przednia. Niestety Junior przeszedł przez bramkę innego wyciągu i spotykamy się wszyscy dopiero w apartamencie. Na koniec dnia - tradycyjnie nasza domowa trasa numer 60. Podsumowując - północne stoki 11 i 112 + 110 w Brixten - rewelacja! Tutaj można się zajeździć. Reszta tej strony SkiWeltu raczej turystyczna ale za to piękna krajobrazowo. CDN
    9 punktów
  5. No to teraz trochę zdjęć ode mnie z drugiego dnia i lekkie uzupełnienie relacji Marboru, bo na Hohe Salve nasze drogi rozeszły się, tzn. ja wracałem z Bumerem kombinacją południowych stoków, żeby pojeździć jeszcze w Scheffau na stokach pólnocnych, a Mariusz z resztą ekipy katował jeszcze czarne trasy na Hohe Salve. Start, widoczki, dojazdy i przejazdy z Scheffau na Hohe Salve Na dzień dobry zjazd czarno-czerwoną do Scheffau Wjazd na górę i teraz już w kierunku Hohe Salve. Generalnie na północnych trasach twardo i sztruks, a na południowych i wschodnich im niżej tym szybciej zaczyna robić się miękko. Zapakowany pechowiec odlatuje Dojeżdżamy pod lodowe igla Nie ma to jak poleżeć z piwkem na leżaku w słońcu
    9 punktów
  6. Dzień Trzeci - śladami JC. Brixen, Westendorf cz.2 Kolejna trasa, którą zamierzamy zaliczyć - to opisywana przez JC, czarna 112. Początek jest niewinny: Po czym przechodzi w imponującą pod względem pochylenia ściankę. Śnieg jest tutaj twardą, lodową warstwą - przy zjeździe należy cholernie uważać. Tym bardziej, że następuje z prawej strony zwężenie odgrodzone siatką: Mniej więcej na wysokości połączenia "czarnucha" z czerwoną trasą 110 zatrzymuję się z moją drugą połówką i wykonuję dziwne przytulenie... ...dziwne, bo kończy się naszym wspólnym upadkiem... Nachylenie i lód robi swoje - mała prędkość najazdu po całusa kończy się...boleśnie, ale romantycznie. Ruszamy razem w dół z "pomieszanymi" nartami i nabieramy prędkości jadąc spleceni. Najpierw upadam ja, a potem na mnie różowe portki. Wypinają się nam narty, kijki lecą swoimi drogami a my, jedno na drugim zsuwamy się dobre 30 metrów. Przypływ czułości i głupoty kończy się niezłym siniakiem na moim udzie, obrzękiem...i porwanym paskiem przy kijku. Cóż... ...może po 40stce przybędzie mi rozsądku hahaha Po krótkiej technicznej przerwie ruszamy dalej w dół. Mijamy stację pośrednią, uroczą knajpkę i przechodzimy na czerwoną, bezludną trasę 110b. W między czasie gubimy Marcina... O dziwo w odcinkach leśnych trasa trzyma bardzo dobrze... Junior daje popis swoich umiejętności. Jak na 11sto latka jeździ naprawdę bardzo dobrze. Zdzwaniamy się z zagubionym Forumowiczem i jedziemy gondolą na Talkaser 1770m, gdzie mamy się ponownie spotkać. Wita nas taki oto tutejszy mieszkaniec: Robimy kilka fotek i odnajduje się zguba. Ruszamy dalej a naszym oczom ukazuje się fajny fragment czerwony trasy 117b: Sami podążamy w prawą stronę 117 by przedostać się na sam koniec SkiWeltu - do Kitzbuhel. Zanim 117 przekształci się w 117a... ...pokonujemy dosyć długą wąską pułeczkę zakończoną miejscem, w którym musiało nieźle popadać śniegu - na dachu mijanego budynku imponująca czapa. Archaicznym krzesłem trójką wciągamy się na Fleiding 1892m. Tutaj... ...golasy.
    7 punktów
  7. I dalej kierujemy się na Hohe Salve W końcu jesteśmy na górze Skąd widoki są na przykład takie a tak wygląda panorama jak się siedzi na obrotowej platformie i sączy zimne piwko
    7 punktów
  8. Dzień Trzeci - śladami JC. Brixen, Westendorf cz.1 Dzień trzeci... ...znowu zaczął się piękną pogodą. Zaklęcia Marcina przy kuli z dnia przyjazdu okazały się doskonałe. Tego dnia odłącza się od grupy bumer, który postanawia jeździć, po bliskich domu trasach w Scheffau - cała reszta obiera sobie za cel północną stronę miasteczka Brixen oraz Westendorf aż po Kitzbuhel. Nim wystartujemy z rozgrzewkowym przejazdem naszą "domową" trasą, robię sobie sweet focię z moimi "różowymi porteczkami". Przydałoby się zdjęcie kmarcinowi dać...zielony kosz zdecydowanie mi tu nie pasuje hahaha - można by było go obrobić w jakimś fotograficznym programie do upiększania i poprawiania obrazów. Stoki, krajobrazy tego dnia są niemal mistyczne: Ponieważ południowa trasa prowadząca do Brixen nie jest czynna z powodu braku śniegu, kierujemy się szybko do gondoli 11, którą dostajemy się na sam dół. Przechodzimy mostkiem znajdującym się nad ulicą, łączącym dwie stacje wyciągu na drugą stronę... ...i jedziemy na szczyt Choralpe o wysokości 1820 metrów. Na wierzchołku znajduje się Krzyż, malutki taras widokowy oraz niecodzienna huśtawka zawieszona prawie nad przepaścią. Na pierwszy przejazd wybieramy poprowadzoną w początkowej fazie po grani trasę 11. Ok 4km długości, niesamowite widoki w stronę zapoznanej już przez nas okolicach SkiWeltu oraz znikającej, południowej 1b... Tutaj staramy się z Marcinem coś nakręcić kamerą - wychodzi niestety niezbyt dobrze. Z oddali zostaję uwieczniony aparatem w trakcie jazdy: Sama trasa, po typowo górzystej części bez roślinności, przechodzi do lasu i staje się niezwykle malownicza. Na jej środku czarny, wymagający fragment: Jest twardo, a miejscami lodowo. Na szczęście krawędzie są ostre i trzymają jak należy. Po kilku przerwach pokonujemy tą trasę i zjeżdżamy na sam koniec ciekawego, dolnego fragmentu... ...ciekawego nie dlatego, że jest płaski... ...a dlatego, że prowadzi wiosenną doliną, w pewnym fragmencie asfaltową, naśnieżoną drogą - pod mostem, po którym jeżdżą pociągi... Za tunelem, taśma wciąga z powrotem na poziom z przed niego... ...i prowadzi do nietypowego wyciąg...a w zasadzie ciągnącej narciarzy liny: Braki śniegu są uzupełniane na bieżąco takim to urządzeniem: Po puszczeniu się linki, docieramy do dolnej stacji gondoli - jedziemy ponownie ku Choralpe.
    6 punktów
  9. I nadszedł pierwszy słoneczny dzień opisany dość dokładnie przez Mariusza, a ja dodam jedynie trochę zdjęć poglądowych
    6 punktów
  10. Przepraszam za to, że wrzucam osobnego posta, ale ... w tym wypadku to zrozumiałe Panie i Panowie, oto moje osobiste podium za ten rok (jedynie lekko bym zmienił kolejność):
    5 punktów
  11. Przy pierwszym oglądaniu normalnie bałem się o los autora filmu... :stupid: [video=youtube;lEOHQQBZbJw]
    4 punkty
  12. Jakiś pastuch chciał sobie zrobić zdjęcia z Anią, a że dziewczyna ma dobre serce, to się zgodziła A tu już bez niego: Nie może też zabraknąć tej Pani: LARA SEHR GUT! I wesołe trio:
    4 punkty
  13. Kurde czasu nie pokazali jaki miał:stupid:
    3 punkty
  14. ostatni dzień lata - rohace 14.03.14Porobiło się trochę nie na temat w tym wątku więc cofnę się o 2 dni :applause:Prognozy były jakie były; na rohacach dawno nie śmigaliśmy; alternatywy jakiejś innej specjalnie nie było więc jak zwykle szybciutko w samochód i w ekspresowym tempie , po 4 godzinach :stupid:, zawitaliśmy na rohace. Pogoda i temperatura - wiadmo :biggrin:Na parkingu już trochę autek było (mamy spóźnienie 20min:eek:) ale spoko. Wjazd krzesłem ...a na górze też na plusie. Oczywiście w nocy przymroziło, więc warunki OK. Aura iście włoska, więc kumpel wręcza mi to : generalnie ludzi za dużo nie ma; kolejki na krześle brak a na orczyku też spoko. (większość woli orczyk) trasa po lewej w o wiele lepszym stanie oczywiście z 2 powodów : dłużej zacieniona i trzeba tam uderzać krzesłem ( co robimy parę..naście razy też) robi się naprawdę ciepło i niektórzy nie wytrzymują psychicznie :biggrin:i poddają się słońcu koło 13 jest już pusto na stoku. warunki nadal ok. oczywiście jest miękko, robią się usypy itd, ale tsza walczyć. owszem, tu i ówdzie pojawiają się minerały i lekkie przetarcia :, ale tragedii nie ma. w chacie serwują miejscowe specjały i tak szybko mija czas... dajemy do 16 i do domu:sorrow:kolejny udany narciarsko dzień :biggrin:
    3 punkty
  15. Dobra, nie będę zakładał nowego wątku, bo to w większości byłoby dublowanie wątku Mariusza, a tutaj po jego relacjach z każdego dnia będę wrzucał swoje zdjęcia, bo Nasze drogi na stokach dość często rozchodziły się. I tak na dzień dobry kilka kadrów z drogi do Scheffau, którą opisał już Mariusz. Jedziemy przez Słowację Mijamy Bratysławę Wjeżdżamy do Austrii i przez przewodnika Hołka z nawigacji zahaczamy o centrum Wiednia Następnie ok 40km przed metą olbrzymi korek, latają helikoptery, pewnie jakiś wypadek, tak więc decyzja objazd przez Niemcy malowniczą i krętą drogą
    3 punkty
  16. No i przyjechaliśmy. Wczoraj wieczorem w forumowym składzie: marboru, kmarcin i bumer + "różowe portki", młody i Michał, cali, zdrowi i szczęśliwi. Śmiało już na wstępie tej relacji mogę napisać, że był to najlepszy alpejski wyjazd na jakim byłem. Ze względu na fantastyczną pogodę - 6 dni pełnego Słońca oraz ze względu na miejsca jakie odwiedziliśmy. Operacja "All Star Card", to będzie opowieść o trzech ośrodkach narciarskich: Skiwelt, Kitzbuhel oraz lodowcu w Kaprun. To był fantastyczny tydzień narciarski - ponieważ materiału mam mega dużą ilość, postaram się szczegółowo opisać zarówno miejsca, w których nartowaliśmy jak również inne ciekawe zdarzenia i okoliczności. Zapraszam do śledzenia niniejszego wątku. Dzień Pierwszy - podróż: Z Radomia wyjechaliśmy ok 2:15 w sobotę, 8 marca. Szybka zbiórka "nizinnych" narciarzy i bez zbędnych przeszkód jedziemy przez Kielce, Kraków do granicy w Chyżnem - tutaj spotykamy się z drugim autem startującym z Sącza. Plan wspólnej podróży ustalony został ze względów bezpieczeństwa jak również ze względów logistycznych dotyczących pakowania. Cztery osoby ze sprzętem, jedzeniem i innymi duperelami w jednym aucie mogło stanowić o tym, że podróż wyglądałaby ze względu na przeładowanie i brak miejsca - mało komfortowo. W efekcie tych planów i mocnego ograniczenia w pakowaniu - do drugiego auta przenosimy po spotkaniu jedynie jedną torbę. Po godzinie ósmej spotykamy się na stacji benzynowej tuż przy granicy, tankujemy i wjeżdżamy do Słowacji. Kupujemy winietę dziesięciodniową za 10 Euro i ruszamy. Słaba pogoda, która nas żegnała w Polsce szybko się zmienia. Wychodzi Słońce i zaczynają się piękne widoki. Pierwsza zagraniczna przerwa gdzieś w drodze, przy pomniku... Co to za obelisk, do upamiętnienia czego postawiony? Nie wiem. Wygląda imponująco. Nastroje się poprawiają. Szybko dojeżdżamy do Bratysławy: Pełni optymizmu mijamy kolejną granicę - tu na taką samą ilość dni, winieta kosztuje 8,50 Euro. Czyż to nie dziwne, że Austria jest tańsza od naszych sąsiadów? Witają nas pola farm wiatrowych: Pomimo tego, że mamy nawigację - "udaje się" nam pomylić drogę i jedziemy przez centrum Wiednia. Ponieważ mamy mały zapas czasu, taka pomyłka staje się dla nas atrakcją tego pięknego popołudnia. Najchętniej zatrzymalibyśmy się na kawę i czekoladki z Mozartem...ale mamy ograniczenie w czasie meldowania - do 19 i nawet nie rozważamy takiej opcji. Szkoda... Kilka kilometrów za miastem zatrzymujemy się na parkingu i zamieniamy na jakiś czas za kierownicą. Niebo jest przepiękne. Podążamy w stronę Salzburga i ukazują się nam pierwsze alpejskie szczyty. Na dole wiosna, i "pachnące" prace polowe, a u góry, na szczytach - biały, śnieżny kolor. Zjeżdżamy z autostrady i przekraczamy kolejną granicę - tym razem niemiecką. Od tego miejsca do samego końca podróży towarzyszą nam skały i szczyty. Niestety nie ujechaliśmy daleko. Korek. Po próbach ominięcia bocznymi drogami tego utrudnienia, kapitulujemy i zawracamy - wybieramy dłuższą o 30km "ścieżkę" i mkniemy do celu. Zawracamy i podążamy dłużej drogami naszego drugiego sąsiada. Robi się już ciemno. Docieramy na miejsce tuż przed 19stą. Dosyć szybko odnajdujemy naszą noclegownię i tutaj spotykają nas małe problemy... ...cóż - Austriacy nie witają nas z otwartymi rękoma - a informacje z biura podróży Otium nie są niestety precyzyjne. Przełykamy pigułkę - najważniejsze, że jesteśmy cali i zdrowi na miejscu. Od frontu naszej kwatery znajduje się olbrzymie koło poruszane wodą... ...do stoku i stacji Skiwelt - mamy rzut beretem, przez ulicę. Nim się rozpakowaliśmy, zjedliśmy i przywitaliśmy z apartamentem - Marcin wziął się za wyczarowywanie pogody i warunków śnieżnych na cały nasz pobyt. Instrumentarium zadziałało doskonale - o czym się dowiecie w kolejnej części Operacji "All Star Card".
    2 punkty
  17. Jeszcze 10 dni temu myślałem,że napiszę dla Was kilka relacji z Solden.Tymczasem z powodu nagłych kłopotów współtowarzyszy podróży wylądowałem na włoskiej ziemi.Nie było to łatwe ,bo za Brennerem -w obu kierunkach-trwają prace drogowe tak,że jazda w korku 6-7 km zajęła dobrze ponad godzinę.Na pasie przeciwnym na przedostatnich bramkach przed brennerem kolejka do nich wynisła ponad 7 km a tirów znacznie więcej.Pierwsze dwo dni rewelacja pod względem śniegowym i pogody.Pełne słońce w zasadzie bezwietrznie i do 12-13 twardo pod butem.Potem inaczej ale naturalny śnieg nawet potraktowany słońcem pozostaje przyjazny.Jeżdziliśmy od Marillewy poprzez "gencjanę)do Madonny.Mnie osobiście Madonnan )mzđle o terenach narciarskich)zawiodła. Najciekawsze trasy na Monte Spinale obsługiwane są przez archaiczne wyciągi z których jeden(dwuosobowy)nawet nazywaliśmy nazwiskiem włoskiego wodza faszystowskiego z pierwszej połowy XX wieku albowiem wyglądał jak budowany w jego epoce.Co prawda jedną z 2 najciekawszych tras tj trasy 75 i 78 obsługiwała gondla (na całej długości 75) to ja jednak nie jestem miłośnikiem odpinania nart.Nie jestem,mimo że zwłaszcza ostatni odcinek 75 to pełna adrenalina. Passo Groste trasy w pełni relaksowe ale za to z niezapomnianymi widokami i doznaniami estetycznymi (nie myśle tutaj o kobietach tylko walorach krajobrazowych).Widoki jak z reklam dolomitów a w zasadzie ładniejsze. Po przeciwnej stronie Madonny super 56 z Pradalago ,ale znowu ten sam problem-obsługiwana jedynie przez gondolę. Jadąc do VDS myślałem,że będę gównie śmigać w rejonie MDC a tymczasem najciekawiej było w Folgaridzie -czarna jedynka na zmianę czasem dla odpoczynku z 2i3 odpowiednio niebieska i czerwona.Niestyty te trasy też są obsługiwane jedynie przez gondole.Natomiast zupełna rewelacja to wjazd wyciągiem 4 osobowy doppelmayer niewyprzęgany poniżej górnej stacji gondoli z Marillevy 1440 na Dos De La Pesa i złączony zjazd 25 i 26 .Przy ich łączeniu uwaga na wąski przesmyk w siatkach który przeważnie jest zjeżdżony.Można ten zjazd powtarzać korzystając z 2 wyciągów ale nietety są one klasy Goryczkowej.Natomiast trasa wymagająca,ale bez przesady, pusta i cały dzień mimo słońca twarda. Po dwóch dniach miałem wrażenie,że gospodarze ośrodka inwestują w wyciągi przy niebieskich i czerwonych trasach,natomiast czarne-jako relatywnie obsługujące niedominujący procent narciarzy-traktowane są po macoszemu. Chcąc sprawdzić czy te przypuszczenia polegają na prawdzie 3 i 4 dnia mieliśmy odwiedzić Pinzolo i Passo Tonale.Dla mnie niestety sprawdzenia zakończyły się we wtorek ok.9.30 na prostym i płaskim. odcinku dojazdowym do łącznikowej z Pinzolo gondoli gdzie miałem dosyć poważny wypadek i sezon-oby tylko ten- mam zakończony. Pozdrawiam z naprawdę słonecznej doliny. Zdjęcia po po pwrocie do kraju
    2 punkty
  18. No i na koniec mój wykres z iSki Trackera z drugiego dnia w SkiWelt
    2 punkty
  19. FORMUŁA 1 !!!!!!!!! Tam się teraz takie rzeczy dzieją, że głowa mała! Przełomowy sezon nadchodzi! :) NO i obowiązkowo Mistrzostwa Świata w siatkówce mężczyzn - finał w Katowicach!!! Także szybko zleci do następnego sezonu Alpejskiego Pucharu Świata :smile: No i .... nie zapominajcie sprawdzać tematu "Alpejskie Laseczki" w okresie wakacyjnym :stupid:
    2 punkty
  20. I Ja dodam swoje pięć groszy do zakończonego sezonu APS-13/14 -Marcel Hirscher-nie kwestionowany mistrz tego sezonu,bardzo regularny zawsze zmotywowany na wygrywanie,zasłużenie wygrał dużą kulę i SL -Ted LIGHETY-mistrz GS na ten rok i kilka następnych lat,musi dodać jeszcze SG,może kilka punktów w SL i napewno powalczy o dużą kulę z Marcelem -Aksel Svindal-mistrz konkurencji szybkich,DH I SG z początku sezonu rewelacyjne tylko spalił sie na IO i cała para prysła co spowodowało przegraną w generalce -Kandydaci na sezon 14/15-cała grupa francuzów z Pinturault,Grangem,Missilierem,młodzi gniewni to Krisrofferson,Luka Arni,a zapomniałem dodać jeszcze Mayera i kilku starych wyjadaczy ze szwajcarii Kobiety: -Ania Fenninger-w przekroju całego sezonu najlepsza alpejka,bardzo wszechstronna równo punktowała GS.SG I DH-i dla mnie miss za urodę -Tina Maze-bardzo chmeryczna co niestety pozbawiło ją walki o dużą kulę,ale zawsze walczyła do końca co dało jej medale na IO-DZIEKUJĘ JEJ ZA TO -Mikaela Shiffrin-ta dziewczyna ma wszystko co jest potrzebne do wygrania dużej kuli na następne sezony,SL nie do pobicia,GS coraz lepiej dużo punktów,trzeba poprawić SG I kula jest jej,a ona ma dużo czasu na poprawę -Maria Hoefl-Riesch-bardzo,bardzo jest mi żal jej,gdyby nie kontuzja w końcówce sezonu mogła myśleć o wygranej w generalce,paradoksalnie ta kontuzja może być pretekstem do zakończenia kariery -Lara GUT-siła,wytrzymałość,zawsze przygotowana perfekt do każdej konkurencji,nie powiedziała ostatniego słowa -Nadzieje na sezon 14/15-cala rzesza narciarek ze Szwecji:Lindel-Vikarby,Pietile-Holmner,Hansdoter one mogą pokazać pazur w nowym sezonie Oczywiście jest to moje subiektywne spojrzenie na sezon APS 13/14 DZIEKUJĘ WSZYSTKIM ZA PIĘKNE CHWILE PRZED TELEWIZOREM i czekam na jeszcze lepszy sezon 14/15 a teraz NA ROWERY PANIE I PANOWIE SEZON SIĘ ROZPOCZYNA:sorrow:TO PO NARTACH,:angel:A TO ZA ROWEREK
    2 punkty
  21. Ale żeście się chopy rozszczelali z tymi fotkami,ale nie powiem gul mi chodzi :biggrin: piekne
    2 punkty
  22. Ja nie mam żadnej mowy końcowej...bo dopadła mnie depresja związana z końcem sezonu... co ja teraz będę robić w weekendy??? ehh... oby do następnego sezonu Przypominam, że we srodę o 15:30 na Eurosporcie jest specjalne wydanie magazynu SkiPass Baaardzo się cieszę z kryształowych kulek Ani - będzie pewnie jakaś ładna sesja zdjęciowa, której ROCH nie przegapi Dziękuję JC i ojcowipramatki za organizację zabaw związanych z PŚ i IO Dzięki typowaniu czułam się jakbym to ja stała w bramce startowej :D
    2 punkty
  23. Dzień Pierwszy - śladami JC. Ellmau, Going. cz.4 Południowy stok i popołudniowa pora dnia rozmiękcza śnieg do konsystencji cukru. Niby ten sam Astberg a warunki totalnie inne - pierwszy raz spotykam się z aż takimi różnicami w warunkach na trasach, w tym samym miejscu. W ciągu całego pobytu i wszystkich 6 dni jest podobnie na wysokościach do 2000 metrów. Na powyższym zdjęciu w tle widoczny Kitzbuheler Horn 1996 m. Po niebie lata samolot z reklamą - czego to, ludzie od marketingu nie wymyślą hahaha Niby czerwona trasa, a miejscami jakby czarna - walka, temperatura wyciskają z nas pot. Wciągamy się na górę i postanawiamy wracać powoli do Scheffau. By ze szczytu dotrzeć do Ellmau należy przejechać czerwoną trasą numer 90. W górnej jej części, z boku znajduje się bardzo fajny domek...ehh chciałoby się taki mieć: Prosto z tarasu na nartach i w dół... ...w parę sekund do karczmy - na obiadek np. Sama trasa jest dosyć dziwna - kilkukrotnie poprzecinana drogą asfaltową, po której jeżdżą auta. Trzeba uważać, by nie spowodować wypadku motoryzacyjno narciarskiego...na sprzęt również należy uważać - tym bardziej, że śniegu tej zimy w średniej ilości. Ostatnia ścianka - bardzo fajna, z ekspozycją północną, o twardych warunkach: Końcówka przy tartaku, krajobrazowo doskonała: W zimę na nartach, pewnie dałoby się dojechać, pod dolną stację "gubałówkowej" kolejki - teraz trzeba było zrobić kilka kroków przez most i parking. W rzece woda w kolorze kawy z mlekiem - i nie ma się czemu dziwić, wszystko topnieje przy takiej pogodzie. Wracamy dosyć szybko w nasze domowe okolice. Zaliczamy jeszcze zjazdy przy podwójnym wyciągu na Eibergu i mimo, że temperatura na sąsiednim krzesełku wskazuje: ...warunki do karwingowej jazdy są niemalże idealne. Wyciągamy się na Brandstadl 1650m i czerwoną trasą 60, która na początku jest czarna: Zjeżdżamy ok 3,5km do naszego apartamentu wykonując ostatni "ślizg". Podsumowując pierwszy dzień: Zaliczyliśmy (jak policzył kmarcin) ok 36-38 wciągnięć wyciągami całą grupą. 11 letni Junior doskonale sobie poradził z ilością, jakością i wymagającymi trasami. Pogoda idealnie wiosenna narciarsko - pełne Słońce, rano mróz, popołudniu spora, dodatnia temperatura. Scheffau, Going i Elmau oferują zróżnicowane trasy z przewagą czerwieni. Najlepsza jazda po północnych stronach górek, najfajniejsza trasa numer 100, która wg mojej opinii powinna być czarna - na niej wykonaliśmy w pierwszy dzień najlepszą robotę. CDN
    2 punkty
  24. Dzień Pierwszy - śladami JC. Scheffau cz.1 Pierwszego dnia obudziły nas intensywne promienie słoneczka. Wyglądam przez okno a na trawniku szron - super! Temperatura w moim smartfonie pokazuje -3 o godzinie siódmej rano co wskazuje na bardzo dobre warunki. Na śniadanie jajecznica, szybko się ubieramy, wyjmujemy z narciarni sprzęt, zbliżamy się do ulicy a naszym oczom ukazuje się nasza narciarska droga do domu - końcówka czerwonej trasy numer 60. Pięknie wyratrakowana, wygładzona i wymuskana. Ponieważ od samego początku były ambitne plany, to w kasie decydujemy się na zakup karnetów "All Star Card": 6dni = ok 240Euro. Dolna stacja ośrodka Skiwelt w Scheffau wygląda bardzo schludnie i ładnie. Ski symbol tutaj, to narciarski Król: Wszystkie trasy natomiast wyglądają tak: Przy bramkach nie ma kolejek i pomimo tego, że jest niedziela, weekend, to w gondolce jedziemy razem całą szóstką, bez innych narciarzy. Oczywiście, ponieważ tej zimy jest raczej wiosna, to obserwowana trasa z wyciągu jest w dolnej części jedynie białym paskiem pośród zieleni. Za stacją pośrednią jest już dużo lepiej. Ścianka wygląda imponująco: Jesteśmy na miejscu i oczom ukazuje nam się charakterystyczna ozdoba Scheffau: Początek naszej "domowej" trasy jest czarny i wygląda imponująco. Tak jak nigdy wjeżdżając na szczyt nie mam planu, w którą stronę jechać i co w pierwszym momencie. Jedziemy zatem za tłumem do górki z dwoma wyciągami, która jest jedną wielką trasą narciarską: To Eiberg, ze szczytu którego swój początek biorą cztery trasy czerwone z różnymi opcjami zjazdu oraz dwie trasy niebieskie. Wygląda na to, że jest to centrum logistyczne i transportowe Skiweltu. Trasy z rana i jak później się okaże przez cały dzień w doskonałej formie - północna ekspozycja. Pierwsze zjazdy i prawie każdy narzeka... ...narzeka, że narty same skręcają. Prosto z serwisu, super ostre na twardym nie dają się okiełznać w ciągu pierwszej godziny. Widoki, przejrzystość powietrza - wymarzone: Zaliczamy czerwoną 69 i jesteśmy na Zinsbergu. Mimo południowej strony - warunki pierwszego zjazdu idealne. Stąd widać kolejną długą i bardzo fajną trasę numer 66: Kolejny zjazd bardzo szeroką i mającą wiele urozmaiconych garbów 71. Krótka zbiórka i zapada decyzja. Jedziemy na najniższe trasy ośrodka położone na Astbergu 1267m.
    2 punkty
  25. Dobra, wierze ci na słowo :wink:
    1 punkt
  26. Dżizas, ale natrzaskaliście fotek ! No ale widoczki i pogoda piękne! Czekam na cd. Marboru - a gdzie ten skaczący snowbordzista?
    1 punkt
  27. Przestańcie wrzucać te zdjęcia, bo mi się jakaś blokada pokazuje że za często "dziękuje":eek:
    1 punkt
  28. Pamiętam, że kiedyś była wyrwiłapka na Antałówce... ale nie jeździłem na niej. Nie wiem natomiast, czy ktoś z Was pamięta wyciąg orczykowy na Polanie Szymoszkowej za Hotelem Kasprowy. To był jeden jedyny w Polsce wyciąg włoskiej firmy Graffer. Miał taką charakterystyczną stację napędową z czymś w rodzaju ogromnej miski odwróconej do góry dnem przyspawanej do koła przewojowego i obracającej się wraz z z nim. Taki daszek. Cały wyciąg malowany był na biało. Gdzieś mam jedno jedyne zdjęcie orczyka wiszącego na linie z roku 1988 albo 89. Wyciąg zaś wyglądał tak jak ten:Graffer Schlepplift (Ski Resort GOLTE / Slovenija) Wyciąg orczykowy Graffer - Szymoszkowa (zdjęcie z 1989r) A tu jeszcze znalezione fotki wyciągu Mostostal 1000 z Kotelnicy (Gubałówka): To ostatni model orczyków (bębnów) firmy Mostostal Zabrze. Miały specjalny spowalniacz prędkości zwijania linki w tym "nosie" na boku bębna. W środku proste dwa tryby podobne do pompy oleju w silniku Fiata 125p i bardzo gęsty olej. To był wypas na tamte czasy...! Dzis standard stosowany w orczykach Doppelmayr czy LST.
    1 punkt
  29. Tu się w pełni zgodzę. Tyle, że przepustowość kanap wyprzęganych i niewyprzęganych (weźmy "czwórki", bo te najczęściej występują w obydwu odmianach) jest zwykle taka sama i wynosi na ogół 2400 os/h. Ale np. z tego powodu chętnie widziałbym ośrodek z talerzykami Tatrapomy - te są szybkie, jak dla mnie w miarę wygodne, a przewożą tylko 800-900 os/h. Na dodatek są nielubiane przez większość narciarzy, więc tłok miałbym z głowy. No ale musimy się pogodzić z faktem, że ogólna tendencja sprzyja teraz stawianiu "kanap". Na Chopoku jest dodatkowo ten problem, że praktycznie nie ma tam "niskiego sezonu", podczas gdy u nas np. w marcu można w wielu miejscach pojeździć prawie że samemu (o ile oczywiście są warunki, a zwykle bywały).
    1 punkt
  30. Wreszcie Ktoś gada po ludzku:applause: To ja będę na weekend wstawiać tak jak do tej pory "nasz umowny program TV" czyli jakie zawody danego dnia i o której godzinie oglądamy, hehehe
    1 punkt
  31. Cześć Na skiforum Marcello sprzedaje leki w dobrej dość cenie zerknij. Pozdro
    1 punkt
  32. Zajebista akcja z tą wymianą wizytówkami:applause: :biggrin:
    1 punkt
  33. Brawo "szKiELETORY" :biggrin: chyba macie fajna ekipę. Super foty, czym pstrykasz Marcin? Dobrze kadrujesz.
    1 punkt
  34. Wiozłem trzy osoby plus moja osoba. Priorytetem było bezpieczne dowiezienie wszystkich, bo jechaliśmy na wspaniały urlop. Po drodze dwukrotnie pakowalismy auto i box, a także robilismy przerwy w podróży, chocby na posiłek, rozprostowanie kości czy toaletę. Starałem się jechać zgodnie z przepisami aby uniknąć płacenia mandatów. Nawet CB nie zabrałem. Na autostradach w Austrii i Slowacji też obowiązują ograniczenia prędkości, starałem się je respektować, także z prostej przyczyny ograniczenia zużycia paliwa. Zablokowana droga za Salzburgiem, postój w korku, próba ominięcia, zajeły jakieś 2 godziny. Jechalismy kiepskimi drogami, jedynie na autostradę od Żyliny do Salzburga nie można narzekać, choć przejazd przez Wiedeń też zajął nam sporo czasu. Średnia z komputera w aucie wyszła na 82 km/h. Czy to żle? Dodam że droga powrotna zajęła 12 godzin, w tym prawie połowa przy padającym deszczu i w porywistym wietrze- miejscami wichurze. W sumie zrobilismy 2380 km. Marboru do tego musi dolożyć jeszcze 100km swoją Toyotą. A teraz słowo na marginesie dla miszczóff prostej! Droga publiczna to nie miejsce wyścigów. Jeśli ktoś szuka emocji na drodze, zapraszam w dniu 22.03.2014 na Superoes do Miedzianej Góry koło Kielc. Gwarantuję adrenalinę i weryfikację umiejętności kierowania autem, przede wszystkim tych, co to tak szybko po publicznych drogach jeżdżą na narty.
    1 punkt
  35. Na stronie zamieściłem obszerną relację z konferencji TMR w Szczyrku (video z wypowiedziami Prezes TMR, burmistrza Szczyrku, Pana Richtera, osoby z marketingu TMR oraz dyrektora COS)
    1 punkt
  36. Tak, to była trasa nr 100, gdzie praktycznie od samej góry ostatniej ścianki pojechałem na krawędziach w dół robiąc bardzo lekkie "S". Czułem faktycznie, że nigdy szybciej nie jechałem, ale wątpię, żeby to było aż 129km/h. Tam jest stromo, jadąc w dół wysokość zmienia się bardzo szybko, więc to raczej błąd GPS czy iSkiTrackera niż faktyczna prędkość.
    1 punkt
  37. Prawdopodobnie to błąd programu...ewentualnie zjazd 100tką, ostatnia ścianka prawie na krechę. Dyskutowaliśmy na ten temat - ja się skłaniam raczej do pierwszej ewentualności.
    1 punkt
  38. Dolinę Białki połączą kolejkiJuż było pisane ale ......Właściciele wyciągów narciarskich z Białki czy Bukowiny Tatrzańskiej nie zwalniają obrotów. Właśnie poinformowali, że jeszcze w tym roku wydadzą 70 milionów (po części otrzymanych z Unii Europejskiej) na budowę kolejnych stoków i kolejek narciarskich. Dzięki tym pieniądzom obie wioski za kilka lat staną się niemalże jednym ośrodkiem narciarskim. Więcej TU
    1 punkt
  39. W tej kwestii jestem z ekologami, bo oni są z naukowcami! poniżej cytat: "Geolodzy z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej ostrzegają, że rozpoczęta budowa ośrodka narciarskiego na górze Kicarz grozi zniszczeniem źródeł Piwniczanki. A bez niej miasteczko będzie musiało pożegnać się z przydomkiem "zdrój". W grudniu ubiegłego roku na biurka ministrów zdrowia i środowiska naturalnego, wojewody małopolskiego i nowosądeckiego starosty trafiła opinia - ostrzeżenie autorstwa prof. dr. hab. Jacka Motyki, dr Lucyny Rajchel i dr. Mariusza Czopa z AGH. Wynika z niej, że z odwiertu oznaczonego symbolem P-9, z którego czerpie wodę Piwniczanka, znika dwutlenek węgla, a woda może stracić swoje właściwości! Dzieje się tak, zdaniem naukowców, od wiosny 2010 roku. Wtedy to na stoku Kicarza kończono wycinkę drzew pod budowę stacji. Jeszcze w marcu w każdym litrze wody było 2250 miligramów gazu. W listopadzie 2010 r. już tylko tysiąc... Dwutlenek węgla rozpuszczony w wodzie ma kluczowe znaczenie. Jeśli w skalnym podłożu wędruje woda z gazem, ma zdolność rozpuszczania zawartych w skałach substancji mineralnych i staje się wodą cenną dla lecznictwa. Woda bez dwutlenku węgla słabo albo wcale nie wzbogaca się w cenne składniki. - To nie pierwszy przypadek, gdy w wyniku nieprzemyślanych inwestycji w rejonach występowania wód mineralnych źródła ulegają zniszczeniu. Tak zamieniono wodę mineralną ze źródła Szymon w Szczawnicy w zwykłą wodę słodką i doprowadzono do odgazowania i osłabienia mineralizacji słynnego źródła Jan w Krynicy- Zdroju- mówi dr Lucyna Rajchel. Zauważa, że obydwa przypadki to skutek prowadzenia prac budowlanych w sąsiedztwie źródeł. " W kwestii Rytra proponuję przeczytać to: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/1076724,brakuje-chetnych-do-ryterskiego-raju,id,t.html Dziwne gdyby zaś właściciele czy zarządcy gminy prezentowali oficjalnie stanowisko że jest krucho z tym biznesem. Wystarczy informacja o zaległościach firm z branży turystycznej z Rytra (okolic) żeby opisać sytuację tej branży w regionie. Natomiast co do mojego poparcia dla modernizacji SON, COS, Pilska czy Suchej Doliny to już spieszę z krótkim wyjaśnieniem: Otóż wszystkie te ośrodki - bez wyjątku mają ponad przeciętne warunki naturalne, wszystkie są usytuowane wysoko i wszystkie przy dobrym systemie naśnieżania mogą spokojnie funkcjonować przez cały sezon nawet przy takiej zimie jak w tym roku, wszystkie też nie wymagają jakiejś drastycznej wycinki hektarów lasów w chronionych obszarach ani jakiejś skomplikowanej przebudowy systemu komunikacji drogowej. Wystarczy zgromadzić pieniądze, zainwestować i udostępnić narciarzom. Inwestycje w takich miejscach na pewno podniosą atrakcyjność narciarską Polski, a nie jak w przypadku Kicarza wtopią się w marność przy jednoczesnej degradacji tego co naprawdę cenne.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...