Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Dumpling Zębowa Wróżka

    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      2 900


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. MB

    MB

    VIP


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      5 540


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 02.04.2014 uwzględniając wszystkie działy

  1. Pomijając prima-aprilisowe wywody ROCHa, za przykładem Miraza kolejny cytat z Bodego: "Pewnego razu trenerzy złożyli mi taką propozycję, że aż mnie zatkało. Ni mniej, ni więcej, tylko miałem się przesiąść na snowboard. Snowboard! A może od razu zmienię płeć?"
    13 punktów
  2. Jestem po pierwszym dniu WST. Warunki - pierwsza grupa zmrożone, druga miękko. Region Silvretta Montafon - bardzo ciekawy. Ciekawe trasy, wspaniałe widoki. Infrastruktura, powiedziałbym taka sobie (w miejscu gdzie jeździłem). Jednak cała reszta nadrabia. Mobilnie Jacek
    5 punktów
  3. Bo fotki są w dużym aparacie. Musze je obrobić i wtedy wstawię. Mobilnie Jacek
    4 punkty
  4. MB i parapet Otóż i ja muszę wyznać mój grzech związany z parapetem. A było to tak. Mój syn zaczynał na nartach.Oczywiście w szkole podstawowej zamarzył o jednej desce. Ponieważ pomyślałem,że to chwilowy kaprys,to nie miałem zamiaru kupować porządnego sprzętu. Nie mając o tym zielonego pojęcia zakupiliśmy w komisie niedrogą deskę Burton,ale slalomową.:tongue: I pewnego razu podobnie jak Piotr67 zechciałem spróbować.:stupid: Młodzi do dzisiejszego dnia polewają z ojca.:proud: Ja tylko utwierdziłem się w przekonaniu,że Pan Bóg,...dwie nogi,...dwie deski,...itd.:applause: Nie mam absolutnie nic przeciw snowborderom. Tylko nie siadajcie watahami a nawet pojedynczo za "bulą". To mnie doprowadza do szału.:
    4 punkty
  5. Nigdy nie daję się podpuścić Mobilnie Jacek
    4 punkty
  6. Zadziwiające jak człowiek potrafi się stoczyć:eek:
    4 punkty
  7. Cześć wszystkim z regionu narciarskiego Silvretta Montafon w Voralbergu. Tu mnie jeszcze nie było! Od jutra zaczynamy WorldSkitest 2014. Na listach testerów widziałem kilka swoiskich nazwisk jak Klammer, Strobl, Gisin, Eberharter, Grueningen, Defago, Zettel, Kirchgasser, Lanzinger, Schoenfelder, Dopfer, Mayer, Kernen, Brem, Wachter, Valencic. Mobilnie Jacek
    3 punkty
  8. A to już nie nasza wina:wink: Pozdrawiam
    3 punkty
  9. Historia Freeridu - suplement: Polska Freeride po polsku Polska w tych pionierskich czasach na pewno nie pozostawała w tyle, a być może była nawet w awangardzie narciarskich wyczynów dzięki legendarnym narciarzom takim jak Józef Oppenheim, generał Mariusz Zaruski, Bronisław Marusarz czy Stanisław Zdyb. Współcześni im nie znali może jeszcze wyratrakowanych tras, ale udeptywali rejon Hali Gąsienicowej by tam oddawać się szaleństwom na dwóch deskach i to tam właśnie koncentrował się ruch narciarski. Tymczasem wspomniani dżentelmeni podejmowali się w Tatrach zjazdów i tzw. wyryp (wycieczek na nartach) tak śmiałych, że wiele z nich nie powtórzono do dziś. Mimo faktu, że dostępny obecnie nowoczesny sprzęt daleko różni się od używanych w latach 20. i 30. wełnianych swetrów, drewnianych nart czy skórzanych butów, niewielu jest chętnych do zmierzenia się z klasycznymi tatrzańskimi zjazdami, takimi jak np. północna ściana Kościelca czy linia z Zawratowej Turni. Wszystkich żądnych wielkiej dawki tatrzańskiej przygody sprzed niemal stu lat odsyłam do klasycznej książki W stronę Pysznej, po lekturze której dopiero można zrozumieć jak twardzi i zahartowani byli bohaterowie tych historii. Godna polecenia jest też absolutna perełka kinematografii – polski film Biały ślad z 1932 roku,który śmiało można uznać za protoplastę filmów narciarskich i który powstał gdy ich słynny późniejszy twórca Warrren Miller był zaledwie 8-letnim brzdącem. [video=youtube;F__QS6FGX6Q]
    3 punkty
  10. Narciarstwo w wersji ekstremalnej – historia freeride’u Historia freeride’u u swych początków jest właściwie tożsama z historią narciarstwa. Kim bowiem, jak nie protoplastami freeriderów, byli myśliwi bezszelestnie poruszający się na nartach ułatwiających im podchodzenie zwierzyny w głębokim śniegu czy wojownicy tropiący wroga. Wynalazek zrodzony z potrzeby przetrwania, dopiero wiele wieków później miał okazać się narzędziem, które zawładnęło duszami tak wielu ludzi dając im niedostępne do tej pory wrażenia. Narciarstwo od połowy XIX w. powoli stawało się nie tylko wygodnym sposobem przemieszczania się po śniegu, ale równolegle z rozwijającym się w owych czasach nowoczesnym pojęciem turystyki, zaczynało być czymś co można robić po prostu dla przyjemności. Już w latach 50. XIX w. Sondre Norheim z Norwegii wymyślił nowatorskie wiązania, dzięki którym narciarze mogli wykonywać dynamiczne skręty i kontrolować tor jazdy nawet przy większej prędkości. [video=youtube;SravqVoaAP0] To właśnie dzięki sprytnemu Norwegowi powstały elementy techniki jazdy na nartach, które przetrwały do dzisiejszych czasów. Pomysły te z czasem zawędrowały do Austrii, gdzie Mathias Zdarsky w roku 1896 opublikował swoją książkę Lilienfelder Ski lauf-Technik, powstałą na skutek jego własnych eksperymentów z norweskimi nartami na alpejskich stokach. [video=youtube;QdbfYNPC6xc] W owym czasie nikt jeszcze nie marzył o kolejkach linowych, wyciągach narciarskich czy ubitych trasach. Pierwszy na świecie wyciąg powstał jednak niewiele później, bo już w roku 1908 w Niemczech, później kolejki linowe poprowadzono na szczyty górujące nad francuskim Chamonix czy szwajcarskim Engelbergiem. Narciarstwo pomału stawało się sportem masowym. Francusko – szwajcarskie Ski Extreme Lata 30. i 40. mimo wojennej zawieruchy również obfitowały w narciarskie wydarzenia. Przedwojenny mistrz świata i medalista olimpijski Emile Allais wraz ze swoimi szalonymi przyjaciółmi zaczęli wyznaczać granice tego co możliwe w narciarstwie wysokogórskim, dokonując zjazdów żlebami w rejonie Chamonix i Mt Blanc. Jednak trzeba było czekać aż do lat 60. XX w. by tego typu narciarstwo zyskało swoją nazwę – Ski Extreme. Termin zrodził się w głowach francuskich narciarzy powodując, że ten rodzaj aktywności zaczynał być rozpoznawalny także poza górskimi miejscowościami i knajpkami, w których przesiadywali miejscowi herosi. Dynamiczny rozwój infrastruktury wyciągowej oraz sprzętu narciarskiego w latach 60. i 70. pozwalał szybciej dostać się w upragnione miejsca (górna stacja kolejki linowej była tylko przystankiem) i bezpieczniej zjechać upatrzoną linię, o ile możemy tu w ogóle mówić o bezpieczeństwie. Zjazdy dokonywane przez ludzi takich jak Sylvain Saudan, Patrick Vallencant, Bruno Gouvy czy Jean Marc Boivin były naprawdę ekstremalne. [video=youtube;tno0nqxuG3I] Na stokach o nachyleniu sięgającym 50 stopni jakikolwiek błąd oznaczał śmierć. W 1967 roku Saudan przełamał także inną, „medialną” barierę – jego składający się z ponad 200 skrętów zjazd Kuluarem Spencera, który opada ze szczytów Aiguille de Blatiere, był pierwszym tego typu zjazdem obserwowanym i udokumentowanym przez przedstawicieli prasy. Za Wielką Wodą Tymczasem, na kontynencie amerykańskim narciarstwo, przed II Wojną Światową niemal nieistniejące, w latach powojennych przeżywało swój boom. Europejczycy którzy wyemigrowali do Ameryki ze zniszczonych ojczyzn przywieźli ze sobą sport, który za oceanem miał znaleźć najbardziej nieprawdopodobne warunki w jakich można było go uprawiać. Gigantyczne górskie przestrzenie i niespotykane w Starym Świecie opady śniegu miały stanowić kolebkę tego co w późniejszych latach miało zostać nazwane freeridem. Jednocześnie wielu narciarskich mistrzów z Europy znalazło zatrudnienie w powstających jak grzyby po deszczu ośrodkach, prowadząc tam szkoły narciarskie i ucząc tej sztuki tamtejsze wyższe sfery. Dodatkowym elementem, który nie pozostawał bez wpływu na rozwój wydarzeń, były amerykańskie kontestujące ruchy lat 60. Ludzie wyznający filozofie zbliżone do hipisowskich zaczęli rzucać wszystko, przeciwstawiając się utartym życiowym ścieżkom wyznawanym przez swoich rodziców, i masowo wyjeżdżać do górskich miejscowości. Tam poszukiwali dorywczej pracy, a wszystko po to by móc niemal codziennie jeździć na nartach. W ten sposób narodziła się typowo amerykańska subkultura tzw. Skibums czyli narciarskich włóczegów. Mieszkali oni w przyczepach kempingowych albo w 10 osób w 3-osobowych pokojach. [video=youtube;o_wXUj30hww] Te wszystkie niewygody wynagradzali sobie jednak absolutną wolnością w dokazywaniu na nartach w bezdennym amerykańskim puchu. Ich historie zebrał i opisał Jeremy Evans w bardzo ciekawej książce o skibumach i rozwoju narciarstwa w USA pt. In Search of Powder – A Story of America’s Disappearing Skibum. Były to czasy pionierów amerykańskich ekstremalnych zjazdów takich jak Bill Briggs czy Steve McKinney. To właśnie w latach 70. w obfitującej w ogromne opady śniegu miejscowości Jackson Hole w stanie Wyoming powstała nieformalna grupa narciarzy o nazwie Jackson Hole Air Force. Dlaczego nieformalna? Mimo świetnych warunków do uprawiania freeride’u służby ratownicze działające w obrębie gór Teton Range wprowadziły zakaz jazdy poza wyznaczonymi trasami. [video=youtube;8I24ZgRnLhA]https://www.youtube.com/watch?v=8I24ZgRnLhA Kowbojska mentalność nie mogła jednak znieść ograniczenia swojej wolności i przez dłuższy czas ekipa JHAF prowadziła grę w kotka i myszkę z ratownikami ścigającymi ich po lasach. Przynależność do tej elitarnej grupy można było zdobyć tylko i wyłącznie poprzez udowodnienie jak dobrym się jest narciarzem, jakie linie i żleby się zjechało i z jak dużych skał miało odwagę się skoczyć. To właśnie tutaj narodziła sie nowoczesna amerykańska idea freeride’u, która dzisiaj dominuje w narciarskiej popkulturze. Historię zapaleńców z Wyoming opowiada film Swift, Silent, Deep, skąd dowiemy się także jak amerykańscy freeriderzy odkryli dla swoich celów Alaskę. [video=youtube;_8q55BRkbdg]https://www.youtube.com/watch?v=_8q55BRkbdg Trzecia część pod linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=8InAYa-sssE Pod koniec lat 80. odmienne od europejskiego rozrywkowe i mocno hollywódzkie podejście do jazdy poza trasami znalazło wreszcie swój oddźwięk w filmie. Powstały dwie do dzisiaj kultowe produkcje Blizzard of Aahhhs oraz License to thrill,za które odpowiedzialny był Greg Stump. W obu pojawiły się ikony ekstremalnego narciarstwa lat 80. – Scot Schmidt (uważany za pierwszego zawodowego freeridera) oraz Glen Plake. To oni zdefiniowali nowoczesny styl jazdy oraz stworzyli mit pewnego stylu życia polegającego głównie na pogoni za śniegiem po całym świecie. [video=youtube;F95dqXX_fJI] Od tego momentu rozwój freeride’u potoczył się – używając adekwatnego stwierdzenia – lawinowo. Pełnowartościowy sport? Na początku lat 90. po raz pierwszy odbyły się World Extreme Skiing Championship – zawody które miały rozsławić nazwiska takich narciarzy jak np. wywodzący się z Jackson Hole Air Force Doug Coombs, ich pierwszy zwycięzca. Warto też wspomnieć, że w pierwszych latach narciarskiej eksploracji Alaski brygada JHAF odegrałą znaczącą rolę. [video=youtube;kmye5GCeX5k] [video=youtube;QE_fvinXYgI] Na skutek ograniczeń jakie im narzucano wynieśli się ze swojej rodzimej miejscowości, oraz nawiązawszy wspólpracę z pilotem helikopterów i weteranem z Wietnamu uprawiali beztroski heliskiing na pokrytych wspaniałej jakości śniegiem stokach gór Chugach. To właśnie oni w pierwszych latach rozgrywania WESC zajmowali najwyższe miejsca na podium. Zawody WESC rozpoczęły w pewien sposób „nowożytną” erę dla freeride’u. Mimo, że w pierwszych edycjach zwyciężali mieszkańcy Ameryki, to szybko okazało się, że Europejczycy, mimo nieco innego podejścia do tematu, też potrafią odnaleźć się na nartach w naturalnym stromym terenie. Posiadający często za sobą zawodniczą przeszłość, doskonale wyszkoleni technicznie i zaprawieni w zmiennych warunkach i stromiznach rejonu Chamonix czy La Grave narciarze, stawali do walki z Amerykanami jak równy z równym. Obecnie obserwować możemy istny wysyp zawodów w konkurencji freeride. Najbardziej prestiżowy Freeride World Tour porównywany jest do narciarskiego Pucharu Świata i co roku zalicza kilka przystanków w miejscach tak odległych jak rosyjski Kaukaz, Kirkwood lub Squaw Valley w USA czy Verbier w Szwajcarii. W marcu 2011 roku również polscy fani freeride’u doczekali się pierwszej w historii rywalizacji w tej dyscyplinie, którą z racji ochrony przyrody na terenie Tatr rozegrano w austriackim Heiligenblut – Polish Freeride Open. Przyciągnęła ona ponad 80 zawodniczek i zawodników, których liczba świadczy niezbicie, że ta dyscyplina narciarstwa na dobre zadomowiła się także w naszym kraju. Shane McConkey i jego wizja Wróćmy jednak do chronologicznego porządku zdarzeń. Zdobywający w latach 90. olbrzymią popularność snowboard, zadał narciarstwu potężny cios. Każdy bowiem kto chciał być w górach wolny i surfować po puchu wybierał deskę – w końcu jazda na wąskich i długich nartach w głębokim śniegu wymagała wielu lat doświadczenia i świetnej techniki, którą przecież nie każdy dysponował. Na szczęście jednak, byli ludzie tacy jak Shane McConkey, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać i bez żadnej przesady nazwać można wielkim narciarzem i wizjonerem. Na długo zanim producenci sprzętu wpadli na to, że prawa fizyki działające na nartę na ubitej trasie i w puchu są zupełnie inne, Shane McConkey udowodnił to zjeżdżając srogą alaskańską linię na nartach wodnych z zamontowanymi do nich wiązaniami. [video=youtube;OpbMr5CdcCM] Okazało się, że narta szeroka i posiadająca tzw. rocker (dziób podniesiony na odcinku 30-40 cm) o wiele lepiej sprawdza się w głębokim śniegu, który przecież przypomina bardziej wodę niż wyratrakowane, twarde pole. Ten wynalazek pozwolił doświadczyć też przyjemności „pływania” w puchu narciarzom nieco mniej wprawnym a branży narciarskiej skierować swoje wysiłki reklamowe na tę właśnie dziedzinę narciarstwa jaką był freeride. Dziś każda szanująca się firma narciarska ma swojej kolekcji szerokie narty z grupy freeride, obowiązkowo wyposażone w rocker. Również snowboard nie zagraża już tak bardzo interesom narciarskich potentatów, a rozwijający sie od ponad 10 lat równolegle ruch freestyle’owy przyciąga do dwóch desek ogromne rzesze młodych ludzi. [video=youtube;NL0rKeOUjCM] Bez względu na wiek, niemal każdy kto chociaż raz miał okazję zakosztować jazdy w głębokim śniegu na nartach lub snowboardzie, zapytany o swoje wrażenia weźmie głęboki oddech i odpowie, że to uczucie jest nie do opisania. [video=vimeo;46697798] Doznania towarzyszące surfowaniu po nietkniętych połaciach śniegu są chyba jedynymi najbardziej zbliżonymi do latania doświadczeniami, jakie człowiek może osiągnąć bez odrywania się od ziemi. Stając na szczycie góry i czując radosny dreszczyk wywołany przez linię jaka nas czeka, nie zapominajmy nigdy o wszystkich tych, którzy przez dziesięciolecia przecierali szlaki wiedzeni tym samym co my zewem przestrzeni. Autor: Piotr Gnalicki Źródło: outdoormagazyn.pl , You Tube, Vimeo.
    2 punkty
  11. Tiaaa...PrimaAprilis na bank :applause: Myślę,że dobrze byłoby takie tunele wykopać w formie trójkąta pomiędzy miejscowościami:Kraków-Zakopane-Szczyrk. W lecie można by w nich zapasy śniegu przechowywać.:cheerful: P.S. Orle Gnaizdo :laughing: Do 2022 rozleci się w pył i proch.:angel:
    2 punkty
  12. A to była dyskusja? A co do lodów to najbardziej lubię "jajcarskie":wink: Sprawa była oczywista z założenia :smile: A tak na poważnie, to pierwszego snowboardzistę widziałem w Szczyrku na Julianach w roku 1987. Wtedy to wyglądało bardziej śmiesznie niż ładnie:biggrin: Sam "wsiadłem" na deskę (dla próby) w roku 1997. Dostałem do spróbowania deskę slalomową Burtona z wiązaniami do "twardych" butów (takie z drutu:confused:. Przygoda moja jednak skończyła się dość szybko. Dałem parę razy "mordą w trociny" i dałem sobie spokój:biggrin: Jak będę miał "wenę" to zrobię z tego filmik, gdyż moja osobista małżonka uwieczniała to kamerką:smile: A co do zachowań snowboardzistów, to nie zauważam w nim nic złego. Jest to taka sama opinia jak o "kierowcach z Warszawy" - taki "urban legend" Zresztą mój zięć jest parapeciarzem i zupełnie mnie nie denerwuje, powiem więcej - bardzo go lubię. Pozdrawiam
    2 punkty
  13. Może nie wszyscy się kapnęli Moje oficjalne stanowisko w tej sprawie: to był żart na 1-go kwietnia. NART NIE ZDRADZAM. Pamiętam, jak snb w Polsce dopiero zaczynał być popularny. Na trasach wysyp ludzi z krokiem w kolanach, którzy siadali na środku trasy (często za jakąś bulą) tym samym stwarzając zagrożenie, orali tymi dechami ześlizgiem, itd. Teraz to już wygląda znacznie inaczej - w tym sezonie nie widziałem ani jednego snowboardzisty siedzącego na środku trasy (chyba, że po upadku). Owszem siedzą często i gęsto ale raczej po bokach. Nauka jazdy na snb stała się powszechnie dostępna, więc snowboardziści b.często jeżdżą na krawędziach, nie robiąc takiego zniszczenia w pokrywie śnieżnej. Oczywiście nie twierdzę, że ciągnie mnie w stronę parapetu :stupid: Ale szczerze przyznam, że o ile miękka decha w ogóle mnie nie kręci (chyba, że jakieś parkowe ewolucje na wyższym poziomie), o tyle czasem miło popatrzeć jak ktoś nieźle przycina na twardej desce Tutaj macie przykłady: [video=youtube;EqnrdZusvBo] [video=youtube;4Vl-DzZ0KzA] Kto wie, może kiedyś dla zabawy spróbuję swoich sił na twardej desce, ale na razie jeszcze nie
    2 punkty
  14. Cześć Gdyby nie druga część postu potraktowałbym go poważnie bo znam to uczucie. Obecnie jeżdżę mało ale miałem taki okres około 10 lat, że spędzałem na nartach dwa miesiące w ciągu i więcej i to we Włoszech i wierzcie mi już w trzecim tygodniu z przyjemnością wyglądałem dnia gdy nie będę musiał iść na narty. Wszystko trzeba dozować. A co do deski... czemu nie. Pozdro
    2 punkty
  15. 2 punkty
  16. z Autobiografii Wariata "Wszyscy wyszliśmy na ludzi.Jedynie Chelone uczył się w zwykłej szkole, mimo to wyrósł na wzorowego obywatela, o ile możne nim być snowbordzista."
    2 punkty
  17. Po tym dziwnym i zdecydowanie za krótkim sezonie przyszedł czas na rachunek sumienia. Na nartach jeżdżę od 19 sezonów. Od kilku lat zdobytą wiedzę przekazuję innym. Udało mi się także wystartować w życiu w kilku zawodach, co było zdecydowanie wspaniałą zabawą i niezwykłym przeżyciem. Zjeździłem wiele tras i odwiedziłem sporo ośrodków. Chyba doszedłem do takiego momentu, kiedy narciarstwo przestaje mnie bawić. Od jakiegoś czasu mam swego rodzaju przesyt nartami... Nie odczuwam przyjemności. Jest to takie.. jałowe. Jasne, chętnie jeżdżę na nartach, ale jeśli głębiej się nad tym zastanowię, to jest to takie mechaniczne, pozbawione uczucia. Nie ma w tym pasji, jest rutyna. Co innego z deską. Od jakiegoś czasu próbuję swoich sił na snowboardzie. Muszę przyznać, że ciągnie mnie w tę stronę znacznie poważniej niż w stronę narciarstwa. Deska w puchu to zupełnie inna zabawa! To jest ... EKSTAZA! To samo w snowparku - na desce czuję, że żyję. Dlatego postanowiłem w przyszłym sezonie zawiesić narciarstwo i skupić się wyłącznie na desce. Są dwie opcje: albo po pełnym, ostrym, snowboardowym sezonie stwierdzę, że jednak brakuje mi nart, albo uznam wyższość jednej deski nad dwoma.
    1 punkt
  18. Gurgle wczoraj... szok!!!!![ATTACH=CONFIG]15237[/ATTACH] Czerwona trasa 28 z gondola ... jest dla mnie best of gurgle
    1 punkt
  19. krótko mówiąc : pierwsi na stoku , pierwsi w barze:biggrin:
    1 punkt
  20. Niewątpliwie cenna inicjatywa, chociaż nie będę ukrywać, że wolałbym przeczytać informację o tym, że w Austrii od przyszłego sezonu na wyciągach za darmo jeżdżą dzieci do lat ośmiu (tak jak jest to we Włoszech), a nie tylko do lat sześciu
    1 punkt
  21. a ilu było do rozdania ? :wink:
    1 punkt
  22. Jako autor "newsa" 1 kwietnia na FB Solisko Arena o ZIO 2022 w Szczyrku cieszę się że ktoś w koncu mojego Łajtkroza zauważył Igrzysk nie będzie i być nie musi, ale i tak będzie rewolucja - pierwsze przymiarki inwestora są bardzo ciekawe... Niestety nic napiszę więcej poza tym że jak wiele razy wcześniej pokazywałem potencjał jest ogromny i TMR już widać że wie jak go wykorzystać! Konkrety - kilka lat i Szczyrku nie poznacie
    1 punkt
  23. Najbardziej podoba mi się nazwisko Łajtkroz czyli jak mniemam chodziło o WhiteCross :biggrin:. Co do transmisji to kamery do trransmisji zawodów na halfpipe będą rozmieszczone na czerwonej trasie z Hali Skrzyczeńskiej i Białym Krzyżu. Trochę drzewek sie wytnie, dobry zoom się włączy i z tych okolicznych stoków będzie lepiej widać :stupid:.
    1 punkt
  24. Jezu, dobre! Tego nie słyszałem od Niego. Oddaje całą istotę rzeczy, jak i tak mi bliski Jego charakter. Super. Wysyłane z mojego iPad przy użyciu Tapatalk HD
    1 punkt
  25. ...chyba niewyżyte :biggrin: :biggrin: :biggrin: Dobra - koniec offtopa
    1 punkt
  26. Ale to tylko MB z tego wnioskuję to na Ciebie wszedł :D:eek::eek: Wysłane Tapatalkiem
    1 punkt
  27. To samo tyczy się narciarzy, też nie problem znaleźć takich, którzy lubią poleżeć w niebezpiecznych miejscach Nawet zaryzykował bym stwierdzenie, że ostatnimi czasy więcej widzę narciarzy stwarzających realne zagrożenie niż snowboardzistów, bo Ci jak chcą poszaleć to idą do parku a nie mkną jak bezmuzgie yeti na kreche.
    1 punkt
  28. Żeby była jasność Kiedyś wypożyczyłam sobie snowboard na 2 dni i próbowałam tego, ale wolę narty Nie mam nic do snowboardzistów o ile gromadnie nie siadają za hopką albo za zakrętem. Przyznam, że uwielbiam patrzeć na dobrze jeżdżących snowboardzistów ale ich jest niewielu na stoku, tak jak dobrze jeżdżących narciarzy.
    1 punkt
  29. w ŻYCIU! Jeszcze mi sie spodoba..... :wink:....
    1 punkt
  30. Dobry żart primaaprylisowy.:biggrin: Ale troszkę zbyt "grubymi nićmi szyty".:stupid:
    1 punkt
  31. Po to Pan Bóg dał człowiekowi dwie nogi, żeby mógł na dwóch nartach jeździć.:biggrin:
    1 punkt
  32. Wziął Cie podstępem :eek: Jak to się robi,muszę zagadać z MB :biggrin:
    1 punkt
  33. 2 razy :stupid: przez 2 Czóbków :stupid: ...ale to swiadczy o tym, że Wam ufam Uf, uf !!!
    1 punkt
  34. Zimowe Tatry :)Marzec 2012 , piękna zima ...3dni więc trasa Murowaniec(nocleg ) Czarny Staw,Zawrat , 5 Stawów ( nocleg ) i powrót do domu...Moje marzenie to zrobić to na skiturach. A zjazd z Zawratu to pewnie super sprawa Była to moja pierwsza wycieczka w warunkach zimowych, wymaga to sprzętu typu czekan , raki oraz dobrej pogody. Z ciekawostek to w Murowańcu była ekipa Francuzów z Pirenejów czyli śpiewy i tańce w najlepszym wykonaniu.Atmosfera była rewelacyjna, panowie tańczyli kankana na stołach we wkładkach z butów skiturowych. W tamtym czasie wokół Murowańca firma Jack Wolfskin robiła sesje zdjęciową do swojego katalogu. Niemcy byli zachwyceni Tatrami ,a jeszcze bardziej naszym jedzeniem (kwaśnica i pierogi ).
    1 punkt
  35. No to teraz lepsza wiadomość ze Świeradowa Zdroju: http://www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/rozmaitosci/kolejny-kompleks-narciarski-w-swieradowie/14578661A to zdjęcie z Wisły sprzed kilku dni - przygotowanie terenu pod dolną stację kolei krzesełkowej na Skolnity (będzie tuż nad parkiem linowym, czyli trochę powyżej doliny):
    1 punkt
  36. [video=youtube;r18iarCnpqQ] Ależ ta kamera spłaszcza stok. Fotka "Górki" z innej perspektywy (również skradzione od Wróżki :happy: )
    1 punkt
  37. Film z przejazdem mistrzowskim! https://twitter.com/dobrowolskij/status/450724912257179648 Wysyłane z mojego iPad przy użyciu Tapatalk HD
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...