Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.01.2015 w Odpowiedzi
-
cz.1 Dziś miałem popieprzony dzień,ale udało się wkomponować krótkie 2 godzinne nartowanie.Plan zakładał 2 godz. nart,później skarbówka,Starostwo Powiatowe,Ubezpieczyciel i jeszcze parę takich "lubianych" placówek. :stupid: Coś na zasadzie naładować się pozytywnie,a następnie na żywioł.Coś jakby natlenić organizm,a następnie dajemy nura... Przez robotę plany się rozleciały,ale zasmakować "Skolnity" zdążyłem. Pobudka 6.00,cegła na gaz i dość szybko jestem we Wiśle. Postaram się wszystko opisać szczegółowo,aby zainteresowani nie zaprzątali sobie głowy,co ,jak i gdzie. Parkowanie.Wjeżdżamy do Centrum Wisły,gdzie zaczynają się 3 pasy,jedziemy aż miniemy ostatnią skocznię (oczywiście w centrum!) i już możemy parkować po prawej stronie.Pierwszy parking przy drodze,następny jakby za takim płotkiem.Jak się dowiedziałem,można też parkować po drugiej stronie.Ponoć cały teren należy do tutejszej Parafii i bez problemu otrzymali zgodę.Gramolimy się i udajemy po takich schodkach,podobnych do tych z Pilska.Matrwiłem się,jak tam się będzie podchodzić,ale nie jest tak źle.Trochę się jedynie rozgrzejemy. Zdjęcie zrobione z góry,ale widać jak blisko jest Krzesełko ostatniej skoczni.Ostatniej jadąc od Strony Ustronia. O karnetach nie będę się rozpisywał,bo już było tu na Forum.Ja wziąłem 2 godzinki za 45 zł,trochę ze względu na straszącą pogodę,trochę ze względu na obowiązki itp.Ruszam pod krzesełko.Najpierw jednak jeszcze kilka schodków. Kanapa.Na początku są jakieś problemy z uruchomieniem taśmy najazdowej,ale szybko udaje się ją uruchomić.Tempo jazdy jest dość podobne do tej z Nowej Osady itp. Niektóre krzesełka posiadają zabezpieczenia dla najmłodszych adeptów narciarstwa. Ogólne wrażenia pozytywne,choć co wyprzęgane to wyprzęgane... : Bramki przejściowe są takie jak w Szczyrku czy na Czarnym Groniu i tu również na dużym czytelnym i właściwie umieszczonym wyświetlaczu widzimy ile jazdy nam pozostało.11 punktów
-
Skolnity cz.2 Nie wspomniałem wcześniej,że obawiałem się pogody,ale trafiłem w tzw. okienko pogodowe.Dziura w niebie i wyszło,od czasu do czasu, słoneczko.Czas więc ruszać na trasę,Na początek otwarli niebieską.Podobno chcieli ruszyć już pierwszego,ale uznali,że jeszcze trasa nie jest gotowa.Pieścili, pieścili i... pięknie dopieścili! :applause: Trasa równiutka,bez jakichkolwiek minerałów,jedynie przez noc przybyło kilka cm świeżego śniegu.Tak jak lubię. Trasa nie jest zbyt szeroka,ale za to jest bardzo fajna.Przede wszystkim bardzo urozmaicona jak na 1150m (jeśli dobrze pamiętam).Mi się bardzo podoba!Niecierpliwie czekam na uruchomienie czerwonej.Gorzej będzie,jeśli ta nie ruszy,a wszyscy ruszą na tę jedną... No to co?Ruszamy! Początek mega light i krecha: Ostry skręt w lewo i nabieramy prędkości: Skręt i robi się ciekawiej: ostry skręt w prawo i ostatni odcinek: I koniec: Rozmawiałem na krzesełku z paroma osobami,a właściwie tymi kilkoma co tu zawitali.Wszyscy bardzo pozytywnie się wypowiadają o tej trasie.Zostałem też rozpoznany przez jednego czytelnika skionline - czy to Ty t_c? Nie zdziwiłbym się,gdyby również obsługa mnie rozpoznała.Panowie każdego dopytywali się o wrażenia.O ile większość podobnych stacji to prosta krecha obok wyciągu,to tu naprawdę się ktoś postarał,żeby w sumie trochę ponad 1000 m było możliwie ciekawe - brawo! :applause:11 punktów
-
Udało się wygospodarować trochę czasu,więc postanowiłem po raz pierwszy w życiu zajrzeć na Czarny Groń.Wiele razy się tu wybierałem,ale zawsze jakoś nie mogłem dotrzeć.Nie wiedziałem czy trafię z pamięci,więc wyjechałem dość wcześnie,żeby mieć zapas czasowy.Poszło gładko,choć trasa mało fajna,bo jechałem w sznureczku samochodów.Na miejsce docieram po 35 min. jazdy,czyli dość szybko. Parking niemal pusty,mogę sobie wybrać miejsce. Kiedy się wygramoliłem,prawie dojechał skibus i tu się zaczęła pierwsza atrakcja. Poczułem się jak na rajdzie terenowym,choć kierowca nie jechał szybko,warto mieć założony kask. W samym skibusie dobrze "napalone",tj. cieplutko. Ponieważ jestem trochę za wcześniej,robię sobie fotki i idę na grzańca,jak na razie najdroższego jakiego piłem: kubeczek równe 10 zł! Bardziej jednak skupiam się na stoku: O 17.50 jadę pod orczyk,a tu już dość sporo luda.Do tego skibusy dowożą kolejnych chętnych.Na szczęście dość szybko wchodzę na orczyk i przy nim robię pierwszy przejazd.Pierwsza obdukcja się potwierdziła,warunki znakomite!Trasa świetnie przygotowana.bardzo równo,twardo,ale nie betonowo,można poszaleć.Po chwili rusza krzesło,czas je przetestować.Ruszam więc pod dolną stację "bublinek".Ludzi zero,często na początku jadę sam!Wyciąg pierwsza klasa,tylko nie wiem czemu jedzie wolno?Boją się rzezi niewiniątek?A może silny wiatr? Nie wiem,ale na pewno mogłoby jechać szybciej.Ponieważ przy orczyku małe,ale jednak kolejki,prawie cały czas jeżdżę krzesełkiem. Lubię wygodę,ale niektórzy chyba nie bardzo,albo jeszcze nie wiedzą jakim wypasem podróżują.Kiedy krzesło dojeżdża do końca,wszyscy chcą podnosić osłonę i podnóżki,czy jak to tam nazwać.Tymczasem wszystko otwiera się automatycznie i nie trzeba się z tym siłować.Co jakiś czas informuję o tym ludzi,ale oni chyba lubią sobie to po podnosić.Co się dziwić?Takie to ładne... Dziś wziąłem karnet na 2 godzinki za 30 zł.Normalnie jeździłbym do końca,ale obowiązki wzywają.Po tych dwóch godzinkach,trasa nadal dobrze wygląda.Nie widzę lodu ani kopcy,również na stromszym odcinku przy orczyku.Jedynie przy bramkach wejściowych na krzesło,ludzie wydrapali 2 minerały.Jak dla mnie mankamentem jest trasa przy krzesełku,wolę bardziej strome.Do połowy da się pojechać,później zwężka,która często zmusza do wytracenia prędkości,a później zanim się ją odzyska, jest już koniec jazdy.No ale "bublinki" zachęcają,żeby tutaj śmigać.Przy orczyku traska fajniejsza. Ledwie się rozgrzałem,a już trzeba kończyć.Dwie godzinki mijają błyskawicznie.Dodam,że tutaj też są fajne bramki,które precyzyjnie informują nas ile nam jeszcze zostało.Warto to śledzić,przynajmniej przy krzesełku,bo później trzeba będzie kawałek podejść,żeby zjechać na sam dół.Kiedy się zbieram,przychodzi nowa dostawa białego.Chyba chwilowa,ale zawsze coś. Czas udać się na skibusa. Czeka już sporo ludzi,ale jak się okazuję,wszyscy się mieszczą!Nieco ciasno,jak w wagoniku na Żar,ale jazda trwa minutę,może dwie i po wszystkim. W sumie jest to dobrze zorganizowane - podesty do wchodzenia,szerokie drzwi,poręcze w środku i częstotliwość kursów. Stacja malutka,ale całkiem fajna i ciekawa.8 punktów
-
Skolnity cz.3 Przy okazji przyjrzałem się "oprawie".Na górze dostrzegam szklany namiot i grill na dworze.Na początku nie było widać ruchu,ale już po 9 jakiś dymek się pojawił,więc chyba działają. :smile: Podsumowanie. Na wstępie pozdrawiam wszystkich współtowarzyszy,z którymi dziś otwierałem stację.Nie byłem pierwszym na trasie,ale być może byłem pierwszym klientem - kto wie?Krzesełko dziś często zwalniało itp,ale to chyba takie pierwsze testy w realu z klientami.Ogólnie ok.Trasa niebieska bardzo fajna, przynajmniej dopóki nie będzie tłumów.Dojście z dołu nieco męczące,zwłaszcza powrót,ale pewnie to kwestia czasu. Parkowałem,póki co,za darmo. To nie takie oczywiste,bo w lecie chyba tam się płaci... Czy czegoś mi brakowało? Tak myślałem,że skoro jesteśmy pierwsi,to mogli pomyśleć o jakimś wyjątkowym przyjęciu pierwszych klientów.Nie mam na myśli darmowych karnetów,ale może jakiś poczęstunek,pamiątka itp? W końcu to jakaś historyczna data,nie tylko dla tej stacji. :proud: PS.Jak coś,to pytać,chętnie odpowiem i podpowiem.8 punktów
-
Sobota 10.01. 10:15 Adelboden, - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (90min) 11:15 Bad Kleinkirchheim , - Zjazd kobiet (105min) E2 13:30 Adelboden, - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (60min) E2 Niedziela 11.01. 09:45 Adelboden, - Slalom mężczyzn, 1. przejazd (75min) 11:00 Bad Kleinkirchheim , - Supergigant kobiet (90min) E2 13:00 Adelboden, - Slalom mężczyzn, 2. przejazd (60min) E2 17:45 Bad Kleinkirchheim , - Supergigant kobiet (40min) (powt.) Wtorek 13.01. 17:30 Flachau, - Slalom kobiet, 1. przejazd (70min) 20:30 Flachau, - Slalom kobiet, 2. przejazd (75min)7 punktów
-
5 punktów
-
Według mnie, zrobiłeś już tylko ile mogłeś w kwestii przyznania się i jeżeli chcesz dalej się bawić to nie ma przeciwwskazań, sprawa zamknięta, masz nauczkę na przyszłość i tyle, nikt wyrzutów robić tobie nie będzie. Jutro według mnie najciekawsze zawody w sezonie, więc do typowania i oglądania!4 punkty
-
SON GolgotaDzisiaj, po trzyletniej przerwie, wybrałem się do Szczyrku na jeden z moich ulubionych stoków.O 8.30 docieram na parking przy Julianach - pusto.Zjeżdżam do kasy - pusto.Do góry orczykiem i zieloną 8 na Golgotę - pusto.Normalnie nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem tu tak mało ludzi.....Stok super przygotowany. Od strony orczyka ćwiczy ekipa na tyczkach (na ubraniach napisy "Poland" i "Poland Ski Team").Przez 2 godziny jeżdżę "na okrętkę".Jak mam już dość, to przejeżdżają dwa ratraki i sprzątają po "tyczkarzach". No to jeszcze z dwa razy na dół....Potem przeniosłem się na Juliany.Niebieska trasa nie nadaje się do jazdy, czerwona jak najbardziej.Wiatr jest jednak paskudny.Kończę o 12 - dalej pusto.Poniżej zdjęcia (wszystkie robione między 11 a 12):Golgota: Zamknięta 9 na Julianach: Widok na parking z czerwonej 10 o godzinie 12 Temperatura utrzymywała się w okolicach 0 st.Podali też komunikat, że dzisiaj otworzyli trasę nr 2 na Małym Skrzycznem. Chociaż przy tym wietrze nie chciało mi się tego sprawdzać.Po "kolejkowych" Trzech Królach dzisiaj wyjeździłem się na maxa :-)3 punkty
-
Ująłeś sprawę dosyć dosadnie, masz rację. Rezygnuję z dalszego typowania, żeby nie było niesmaku lub zastrzeżeń. Mam nadzieję, że ten krok rozwiąże sprawę i zwróci mi częściowo honor. :wink:, bo do społeczności skionline chcę należeć Życzę dobrych emocji podczas oglądania i typowania :happy: Pozdrawiam3 punkty
-
Oczywiście ,tylko że prawidłowa pisownia wygląda tak STOCK :stupid: :wink:3 punkty
-
Hej Marboru, Przede wszystkim dzięki za wznowienie wątku, który powinien być silą i esencją forum, a jest dupą zbitą z powodów oczywistych i smutnych :biggrin::wink: Do meritum: iksowanie nóg - nie występuję; tendencje do odchylania - jest 2 - 3 razy na płaskim stoku, komu się nie zdarzy ? nazwałbym to przypadkiem, a nie tendencją, patrząc na całość jazdy, ale to akurat powinieneś Ty wiedzieć i czuć lepiej niż my "analitycy":wink:; ręce - zdecydowanie do poprawy (przynajmniej na tym filmie), żaden z argumentów który użyłeś dlaczego tak robisz nie ma szans się obronić, nie, nie i jeszcze raz nie :smile: Koledzy byli szybsi i poklatkowych uwag i etc. nie chce mi się już robić, więc tylko niuansiki: wąski układ nóg to nie tylko sprawa gustu, ale umiejętności, techniki i stylu; zdecydowanie łatwiej jest przejść z tak wąskiego do szerszego niż odwrotnie; a nie wierzę aby taki jeździec nie miał tego świadomości (nawet jak nie wszędzie i nie zawsze zrobi to najlepiej); taki stok i taka jazda nie ma absolutnie konieczności zmiany rozstawu, a jego różnicowanie dla skuteczności i techniczności jazdy to oczywiście kilka zmiennych ; jak się jedzie vertical na tykach SL ? faktycznie spróbuj wykańczając skręt domknąć - dociągnąć go ręką zewnętrzną, następnie inicjując / sygnalizując tą ręką kolejny skręt; inaczej przy klasycznym śmigu, inaczej przy szybkiej krawędzi; taka jazda i taki stok spróbuj w skręcie trochę bardziej wkładać kolana, a trochę mniej biodro; Poza tym całkiem ładna jazda, bardzo dobry operator zdjęć, mistrzowska prezentacja zawodnika i sprzetu :biggrin: Pozdrawiam i najlepszego.3 punkty
-
Jako, że wypowiadam się po raz pierwszy, chciałbym przywitać wszystkich Forumowiczów.Wybrałem się dzisiaj do SON-u, czyli dość popularnego ośrodka wśród ostatnich relacji :laughing: Na Julianach jestem po godzinie 8 i kupuję karnet 3 godzinny. Aut na parkingu bardzo mało, podobnie jak na stoku. Przez cały okres jazdy nie stoję prawie w ogóle w kolejce. Po jakimś czasie przejeżdżam na Golgotę i dalej na czerwoną siódemkę, na której jeżdże najdłużej. Warunki podobne do opisywanych w poprzednich postach, czyli trochę lodu, kilka niewielkich minerałów, jak na tę ilość naturalnego śniegu można powiedzieć, że nie jest źle. Obecnie trwa naśnieżanie niebieskiej na Julianach i czwórki do Suchego, gdzie ratraki już rozgarniały sztuczny śnieg. W międzyczasie są jakieś problemy z liną w wyciągu z Suchego, kilka razy się zatrzymuje, a przy jednym ze startów w środku trasy narciarzom przede mną urywa się orczyk, czyli tutaj nic się nie zmienia :biggrin: Psuje się także prawy wyciąg na Pośredniej, który pan z obsługi naprawia stukając młotkiem w koła stojąc nawet na linie :shocked: Takie techniki tylko w Szczyrku :biggrin: Przez te trzy godziny zaliczam 17 odbić karty, czyli średnio co 10 minut. Niestety na horyzoncie odwilż, miejmy nadzieję, że niezbyt długa i skończy się opadami śniegu, bo tego na prawdę jest jeszcze bardzo mało :smile:3 punkty
-
2 punkty
-
Przykłady Maiera i Kjusa nie są tutaj najbardziej trafione, bo ich ostatnie sezony, jak na ich standardy były mizerne. W ostatnich latach na pewno pięknie kończyli Eberharter, Aamodt i Cuche, wszyscy w wieku 35 i plus. Taka dygresja, ale z tezą generalną się zgadzam, przykro patrzyć na Ivicę w takiej formie, ale trwa to już drugi sezon, inna sprawa, iż ze startu na start jest coraz lepiej i jest szansa, że nie wyleci z 30 slalomu. Czy za stary na slalom? Patrick Thaler jest starszy o rok, a właśnie przeżywa najlepsze chwile swojej kariery, Larsson, Herbst, Raich też są starsi... Każdy starzeje się inaczej. Dla mnie przykładem smutnym jest też Blardone, kiedyś jeden z najlepszych gigancistów, a teraz też drży o miejsc w pierwszej 30, w zeszłym roku Pranger zakończył poza 30, a zdrugiej strony miło patrzy się na Raicha czy Defago, którzy może już nie na najwyższym swoim poziomie, ale stale trzymają fason i uśmiech na twarzach.2 punkty
-
Hmmm.... Pitolenie :stupid: kto jak kto, ale Ty przy takiej jeździe jaką prezentujesz możesz sobie darować takie argumenty Po prostu jeździsz bardzo dobrze, a te kije psują efekt. Poprawisz to i od razu będzie + 10 do lansu Tak, jak koledzy napisali - tu już głównie kosmetyka. Na Twoim etapie będzie Ci już bardzo ciężko robić postępy, tzn. będziesz je robił co raz wolniej, ale jestem przekonany, ze za 2 lata, jak oglądniesz sobie ten film, to pomyślisz "kurde, w porównaniu do tego, jak jeżdżę teraz, wtedy jeździłem jak pastuch" Przedmówcy wyczerpali temat. Od siebie mogę dodać dwie rzeczy: 1) mówisz o braku stabilności - rozstaw trochę szerzej narty, porób te ćwiczenia z pięściami między kolanami, to pomaga 2) pojeździj na tyczkach - na tym etapie nic Ci tyle nie da, co taki trening. Nie mówię tu o robieniu z Ciebie zawodnika. Po prostu jazda wymuszonym torem pokazuje i odsłania najwięcej braków, a jak dodasz do tego videoanalizę, to otrzymasz naprawdę spory zastrzyk informacji i będziesz znał wszystkie swoje słabości narciarskie Reasumując, podoba mi się Twoja jazda! :-) Podoba mi się prawie tak, jak muzyka w filmie dzięki upublicznieniu tego nagrania wiem, ze mamy na forum polskiego Tarantino2 punkty
-
Artix, proszę nie ciągnij już tego tematu! Był on wielokrotnie wałkowany na tym forum i do żadnego konsensusu nie doszliśmy. Chodzi o kulturę języka, wszystko jedno czy polskiego czy angielskiego, estetykę wypowiedzi, zasady pisowni, interpunkcji, ortografii, pewien szacunek dla odbiorcy. Są tacy, którzy zwracają na to uwagę, a są też i tacy, którzy z różnych przyczyn lekceważą obowiązujące zasady. Co nie znaczy, że trzeba się na to godzić. Kwestia pewnych zasad i wartości. Są zasady obowiązujące na stoku, są zasady obowiązujące na drodze, są zasady obowiązujące przy stole. Oczywiście można je wszystkie ignorować. Tylko co nam pozostanie ......? Pozdrawiam Cię serdecznie. Baw się dobrze w Mayrhofen.2 punkty
-
Wątek od jakiegoś czasu niestety nie jest zbyt popularny i aktywny... ...pora ponownie poddać się ocenie i poprosić Was o wskazówki na przyszłość. Również w tym wątku super podziękowania dla kmarcina za stworzenie tak fajnego filmiku :applause: [video=youtube;kTZeyCHcn4g] Od ostatniego razu kiedy, pod koniec ubiegłego sezonu wrzucałem filmik, wydaje mi się, że nieco udało mi się poprawić niektóre mankamenty... ...ale nadal wg mojej oceny: 1. Tendencja do iksowania nóg. 2. Odchylenia do tyłu. 3. Wskazana nadal do poprawy praca rąk. Proszę o ocenę i dalsze wskazówki.2 punkty
-
Ogólnie to wróciłem ze Szczyrku. Zajebiście było. Zbliżamy się do stoku kolo 8:30. Obserwuje krzesełka i może co trzecie zajęte. Myśle - zajebiście!! Potem widzę ogromną kolejkę do kasy. Wężyk kończy się sporo za bankomatem. Staje w kolejce i już po około 40 minutach mam karnet. Dla siebie, dziewczyny (pierwszy raz od dwóch lat na desce) i kuzyna z żoną (sporadyczne wypady na deskę raz na rok). Mamy w planie się fajnie pobawić więc karnet 4 godzinny (TAAAAK, wy już wiecie to się śmiejcie, my nie wiedzieliśmy). Więc po 20 minutach meldujemy się na Jaworzynie i oglądamy kolejke na kolejne 30 minut. Dla rozrywki wyciąg staje co 5 minut na kolejne 5 minut. I tak sobie marzniemy. Jak już się nam udało wyjechać okazało się że moi towarzysze mają spore braki w umiejętnościach więc nasz zjazd na dół trwał sporo czasu (baaardzo sporo). W między czasie przytrafiła się awaria sprzętu więc zjechać było trzeba na sam dół (a dało się- tyle że teraz moją deską muszą zająć się specjaliści). Na dole kobiety stwierdziły ze muszą zjeść coś. Po krótkich negocjacjach męska część rusza szybko na wyciąg nr 1 (tu mikro kolejka). 17 minut później na drugi wyciąg (tu około 20 minut czekania). I ruszamy w drogę powrotną Ondraszkiem, omijając kamienie, i ludzi którzy najchętniej zatrzymują się w miejscach w których ewidentnie trzeba się rozpędzić by móc pojechać dalej (bez kijków jest ciężko). Z Jaworzyny zjeżdżamy pół trasą wzdłuż orczyka, a następnie ruszamy za jakimś narciarzem przez las. Ostatecznie wyjeżdżamy pod stara kanapą i kończymy wypad na zaledwie 2 pełnych zjazdach które kosztowały nas po 60 zeta. Czy wypad był udany? Chociaż same widoki sprawiły że morda mi się cieszyła. Oby nigdy więcej nie powtórzyła się taka frekwencja w COSiu.2 punkty
-
2 punkty
-
Udało się wyskoczyć przy dużej dozie szczęścia na nie planowany wypad na kilka dni do SkiAmade - tym raz samolotem :biggrin:Fajnie jest być o 12 na Okęciu lądować 14:30 w Monachium a o 19 zameldować się w pokoju hotelowym (obskurny jak na 3* gwiazdki -EuroYouthHotel - na przeciwko gondoli obok Billi to nie poziom 3* w Austrii - przyjechałem pojeździć ale ....odradzam).Chociaż na plus ta lokalizacja i widok na gondole z pokoju.....zdjęcie mizerne W Bad Gastein w tej chwili pada deszcz ... jest mgła i temperatura w granicach 1 stopnia na plusie - leży dość dużo śniegu , właściwie to pada przez cała drogę od Monachium (+4 stopnie ) na przemiennie deszcz / śnieg - jednak wszędzie po drodze na poboczu było dość dużo śniegu. Miejscowość wygląda na wyludnioną - pogoda nie zachęca do spacerów -wiec zobaczymy jak będzie jutro.Obiecująco wyglądał stok na dole przy gondoli -dużo dobrze ubitego śniegu (mimo deszczu) oraz szczególnie podgląd warunków na górze z lokalnej telewizji :1 punkt
-
To jest możliwe.... :wink: Niech stawiają - nasz klient,nasz pan! :biggrin: Zawsze mogę nocować we Wiśle... :wink:1 punkt
-
Byłem, jeździłem i wrażenia mam takie jak Johnny (pozdrawiam!) A czerwona trasa - jest bardziej stroma, łagodniej zakręca i chyba jest trochę szersza, ale dla całkiem początkujących byłaby za trudna i pewnie dlatego najpierw naśnieżyli niebieską..1 punkt
-
Wczoraj mocno zmokłem będąc na nartach w Parchatce (wątek z warunkami), po powrocie zastanawiałem się, jak wysuszyć skórzane rękawice? Poczytałem informacji na necie i okazuje się, że nie wolno tego robić bezpośrednio kładąc na grzejniku - powinny schnąć w temperaturze pokojowej, powoli, by skóra nie stwardniała i nie popękała w efekcie. Rzuciłem więc Leki na schody, na noc z nadzieją, że wyschną do rana - rano wyjazd do Sabatu. Wstałem, pakuję się, sprawdzam i co? W środku wilgotne. Brak odpowiedniej wentylacji i w wewnętrznej stronie palców mokro, nieprzyjemnie. Kilka godzin i nic? Parę takich mokrych wypadów i z rękawic waliłoby jak z obory :biggrin: Chwilę pomyślałem i wpadłem na taki oto pomysł, by zapewnić lepszą wentylację wnętrza pękar. Pomysł pojawił się gdy spojrzałem do koszyczka ze śmieciami segregowanymi, gdzie dostrzegłem dwie papierowe rolki... Oczywiście wiadomego pochodzenia: Przepływ powietrza zapewniony, papier dodatkowo pochłania wilgoć... ...a ponieważ najlepiej skórę suszyć w suchym miejscu - doskonały na to jest kamienny parapet pod oknem. Po powrocie z nart, popołudniu sprawdzenie...i suchutkie :happy: hahaha pisząc powyższego posta zastanawiałem się, czy aby go nie umieścić w wątku "trochę do śmiechu" :biggrin::biggrin::biggrin::biggrin::biggrin::biggrin::biggrin: pozdrawiam marboru1 punkt
-
Może to był Żita? Miał narty czy nie? Bo jak nie miał, to on :stupid: Żal mi chłopaka... kontuzjowany i jeździć nie może, a ciągnie go tam straszliwie - mieszka niedaleko, więc codziennie łazi po tej trasie, ogląda, komentuje, dzwoni i opowiada Wiem - bo z nim rozmawiałem - że dziś był tam z samego rana i znowu się szwendał :biggrin: Myślę, że na to również wyczerpującej odpowiedzi może udzielić Żita - ja już doskonale wiem, jak ta czerwona wygląda od ok 2 tygodni (tak, tak - Żita już dawno tam łaził i analizował), ale nie śmiałbym opowiedzieć o niej. Żita zbadał sprawę, to i sam zapewne opowie, jak wejdzie na forum1 punkt
-
Jak dla mnie Maćku powinieneś załapać się na lampkę szampana i przecięcie wstęgi : Trasa którą zaprezentowałeś nieco płaskawa, coś w stylu naszych świętokrzysko, lubelskich stoków. Czerwona z pewnością będzie dużo ciekawsza - mam nadzieję, że będę miał w przyszłości okazję przetestować :happy: Dzięki za relację - jak zwykle full profeska :applause: :applause: :applause:1 punkt
-
Mariusz, najlepiej to wpadnij do Korbielowa jak z metr śniegu dopada, wskoczymy w las i zrobię Ci taki trening na "tyczkach" jakiego nie widziałeś hehe1 punkt
-
Kiedyś zamiast swoim autem pojechałem na narty autem syna, znaczy się formalnie także moim, ale przez niego uzytkowanym i z jego szwajcarską winietką na szybie! Oczywiscie nie pochwalam oszustwa. Przykro mi jak obserwuję rzeczywistość i widzę te wszystkie trudności naszej egzystencji. Podane przykłady opłat za przejazd polską autostradą, według mojej oceny, jednoznacznie pokazują bezsens takiego rozwiazania. Proszę porównać, Szwajcar zarobi średnio ponad 21 tys zł, a za roczne korzystanie z autostrad zapłaci 150 zł!!!! Jak to się ma do polskich warunków, policzcie sobie sami. Wyobrażacie sobie płacenie za winietkę roczną 18-20 zł w Polsce? Takie to są wartości gdyby relatywnie porównać szawjcarskie zarobki i opłaty do polskich!!!! Podobnie jest ze skipasami, co poruszył MB. Po prostu cena skipasu dla "starego europejczyka" jest na tyle niska, że nikomu nie przychodzi do głowy aby coś kombinować. Ale może i my się doczekamy lepszych, znaczy się bogatszych czasów? ( Oczywiście jak wcześniej nie puszczą nas z gołą d...) :smile:1 punkt
-
W Zakopanem jest stok. Stok nazywa się "Alkohole Świata" i jest to rzeczywiscie bogaty stok alkoholi. Co się zaś tyczy restauracji, to ich jakość najłatwiej sprawdzić przeglądając menu. Jeśli w menu jest 4 - 5 dań głównych, do tego biały obrus, restauracja może być dobra. Jak w menu jest kilkadziesiąt potraw, znaczy się jesz odmrożone gotowce z Makro!1 punkt
-
Pewien dyskomfort to ja mam gdy mam opłacić 18 zł za wycieczkę z Krakowa do Katowic... a trasa A2 (Świecko - Poznań - Konin - Stryków/Łódź - Warszawa) cała autostrada: 75,90 zł, w tym: Świecko - Konin 66 zł oraz Konin - Stryków k. Łodzi 9,90 zł To jest dopiero dyskomfort o_O Aby zmniejszyć poczucie dyskomfortu przy opłacaniu rocznej winietki na Szwajcarię, zapraszam do strony, którą przed chwilą znalazłem :-) http://www.psur.pl/a.aspx?id=158 p.s. za 150 zł przez rok można jeździć po Szwajcarskich drogach bez limitu. A na ile km w Polsce starczy te 150 zł? Przypominam, że w Niemczech też trzeba będzie płacić za Autobahn'y (jeśli już nie trzeba). pozdrawiam1 punkt
-
Jak Ci szkoda 150 zł na winietkę to masz 3 wyjścia: 1. Jadąc swoim samochodem masz możliwość ominięcia Szwajcarii (jeśli to nie Twój kraj docelowy podróży); 2. Jeśli jedziesz docelowo do Szwajcarii możesz jechać autobusem liniowym, lub szarpnąć się na samolot (choć samolot pewnie drożej Cię wyniesie niż cała zabawa z winietką :-D ) 3. Jeśli jedziesz docelowo do Szwajcarii możesz zajechać pod granicę, zostawić auto, założyć powabną sukienkę, zgolić wąsy, ogolić nogi i liczyć, że jakiś Niemiec jadący do Szwajcarii akurat zechce właśnie Ciebie podwieźć :-D btw a na poważnie. Od razu odradzam zabaw i kombinowania z przeklejaniem winietki na inne auto, ponieważ: 1. Kupując winietkę masz obowiązek wpisać na druczku nr rej. pojazdu 2. Na autostradach i na granicy jest monitoring skanujący, który wprowadza samochód do bazy danych. I jeśli przykombinujesz i podmienisz winietę zaraz to wychwycą... To nie Polska, gdzie są negocjacje co do wysokości mandatu. Tam jest jeden mandat i jak się nie podoba to zawsze możesz iść na dołek (i to bez żartów). pozdravka1 punkt
-
Cześć Pragnę jeszcze podkreślić trzy sprawy, które poruszyli koledzy: 1. JUICE - "taka jazda i taki stok spróbuj w skręcie trochę bardziej wkładać kolana, a trochę mniej biodro" - świetna rada!!! 2. ROCH - "pojeździj na tyczkach" - naprawdę warto i to niezależnie od tego czy na siłach się czujesz czy nie. Tyczki w sensie ćwiczeniowym o którym pisze ROCH sa praktyczni dla każdego niezależnie od poziomu umiejętności a im więcej i częściej tym efekt będzie lepszy 3. MITEK - "znakomity operator i montażysta z pomysłami" - zapomniałem napisać to wcześniej krzywdząc fajną pracę kmarcina - SZACUN Pozdrowienia1 punkt
-
no napisałeś napisałeś.. post z 4 stycznia z 13:21, a 2 przejazd był o 12:45 więc nie wiem po co? skąd mamy wiedzieć że też nie zmieniłeś typów? ktoś wcześniej pisał że typy na 8 i 2x10 pkt były na samym końcu a reszta ustrzeliła po 5 a nawet 3 pkt. Chyba tylko JC może to sprawdzić więc mam prośbę żeby zakończyć wszelkie podejrzenia o sprawdzenie jak można, jak nie to gra toczy się dalej i miejmy nadzieję typowania będą zamykane zgodnie z regułami i tyle.1 punkt
-
To wbijanie dwóch kijów to jakieś ćwiczenie? Bo jak normalna jazda to uważam, że bez sensu. Jedziesz na krawędzi i to wbijanie górnego kija wybija Cię kompletnie z rytmu i wychodzi to wszystko jakoś nie w tempo. W ogóle wbicie kija to tylko dolnego, a przy skręcie ciętym takie tylko lekkie zamarkowanie wbicia, żeby nie powodowało to impulsu rotacyjnego. Poza tym nie wbija się kija przez wypuszczenie stopki kija a przez wysunięcie całego ramienia do przodu. Odchylenia do tyłu nie widzę raczej pozycja zrównoważona. Film fajnie zmontowany. Jest potencjał u jeźdźca i u reżysera. Pozdrawiam. PS minimalne odchylenie w pierwszej części filmu. Później jest ok. Więcej pracy góra dół.1 punkt
-
Wczoraj kmarcin przysłał mi efekt naszego kręcenia i nagrywania nartowania w Bodzentynie na Stoku "Baba Jaga" w świętokrzyskim - niedziela, 4 stycznia 2015. Marcin bardzo Ci dziękuję, podziwiam Twoją umiejętność chwytania człowieka w kadr! Obróbka zdjęć, montaż i muzyka jak dla mnie - Mistrzostwo Świata :applause: :applause: :applause: Nie ma jak super profesjonalne podejście do tematu i praca zawodowca!!!! [video=youtube;kTZeyCHcn4g]1 punkt
-
1 punkt
-
Dear Jodek, The strength of your arguments really knocks down! Let's just hope that your skiing skills are much better than your language skills! Cheers!1 punkt
-
Witam Forumowiczów w Nowym Roku. Na rozpoczęcie tego sezonu wybrałem się z rodzina na cztery dni do Korbielowa. Normalnie na jednodniowe wypady preferuję stoki doliny Wisły czy Istebną (odległość + zapchany Żywiec), ale pomyślałem sobie że na kilka dni warto sobie odświeżyć właśnie ten ośrodek. Ostatni raz jeździłem tam 25 lat temu i byłem ciekawy jak wypadnie konfrontacja teraźniejszości z przeszłością. Pamiętam że było tam gdzie pojeździć, a trasa czerwona z Pilska wzdłuż wyciągu, a potem na Halę Szczawiny była jedna z moich naj, naj... Teraz wiedziałem że nie pojeżdżę w górnych partiach, a do dyspozycji były tylko dwa stoki łączące się na górze tj 2-os stare krzesełko Baba i nowa 4-os niewyprzęgana kanapa. Plus kilka stoków dla dzieci (w centrum, koło Baby i przedszkole narciarskie koło stacji krzesła na Szczawiny). Jadąc do Korbielowa 2-go Stycznia za Żywcem przywitał nas deszcz, co z pewnością nigdy nie wpływa dobrze na narciarzy Ale następnego dnia chwycił mróz i wszystko zaczęło wyglądać bardziej optymistycznie. Podjeżdżając pod stok, około 9-tej byłem pewien że zobaczę pracujące armatki uzupełniające ubytek śniegu. Niestety nic z tych rzeczy. Ani na jednym, ani na drugim stoku. Zakup karnetów i wjazd. Ludzi praktycznie nie było przez cały mój pobyt. Maksymalny okres oczekiwania to 3 minuty, a przez większość czasu podjeżdżało się pod bramki. To niewątpliwy plus tego wyjazdu - jazda na okrągło. Niestety szybko okazało się że tak naprawdę jeździ się fajnie tylko na stoku Kamienna. Baba to slalom pomiędzy minerałami, szczególnie w dolnym odcinku. Można było sobie wytyczyć szlak bez kamieni, ale trochę szkoda było sprzętu, zwłaszcza jak ktoś miał jakieś droższe narty. Drugi dzień był już lepszy, zaczął padać śnieg ale nie tyle ile podawały prognozy. Oczywiście nie ma mowy o popołudniowym ratrakowaniu stoku, a by się naprawdę przydało. No ale pewnie dla tej garstki narciarzy nie opłaca się odpalać drogocennej machiny.... Tworzą się muldy, które mi nie przeszkadzają, ale innym mocno. 25 lat temu też tak było Trzeci dzień to dość intensywny opad śniegu, plus odpalone armatki na Babie. Dwa dni za późno moim zdaniem. W sumie na dole napadało około 15 cm śniegu i zaczęło to powoli przypominać zimę w ośrodku narciarskim. Niestety Pilsko wczoraj nadal nie ruszyło. Mimo wszystko jak na początek sezonu wyjazd zaliczam do udanych. Trzy dni intensywnego tłuczenia dwóch stoków pozwoliło poczuć przyjemność z jazdy. Zauważyłem jednak jakiś wszechobecny marazm wśród miejscowych. Skutkowało to minimalizmem w utrzymaniu stoków i narzekaniem na wszystkie możliwe przyczyny klęski. Jestem przekonany że kluczowe jest zbudowanie kanapy Szczawiny- Miziowa, aby zapewnić możliwość transportu narciarzy na wyciągi na Kopcu i Pilsku. Jestem przekonany że tam dałoby się pojeździć. Wrócę tak pewnie za rok, może kanapa na Buczynkę już ruszy......... Pierwszy dzień Kamienna i Baba Wieczorna jazda i wyciąg widmo:) Dzień drugi Wyciąg widmo jeszcze raz.... A tu ciągle czekamy...................................1 punkt
-
Brenna Leśnica - SN Świniorka Na dzisiejsze wieczorne nartowanie od 17 do 20 wybrałem się do Brennej Leśnicy - Świniorka - http://www.dolinalesnicy.pl/sn/. Po wszechobecnych tłumach na kamerach w ciągu dnia liczyłem, że w małej i mało popularnej stacji znajdę fajne warunki i brak kolejek. I nie zawiodłem się - stok świeżo wyratrakowany, w miarę szeroki i fajnie (dla moich umiejętności) nachylony, równy i pusty. Najdłuższa kolejka do talerzyka to było chyba 2 minuty, a po 18.30 to jeździłem już całkiem na bieżąco, ludzi na stoku niewiele, trasa równa, mało się degradowała, można była dać nartom pojechać. Można było z talerzyka dostrzec kilkanaście kamyczków, ale w żaden sposób nie przeszkadzały w jeździe. Trochę krótka trasa (wg GPS i Ski Tracks 500 m, dla porównania wg tego samego Golgota do 800 m), ale w ciągu trzech godzin miałem mnóstwo radości z udanych 31 zjazdów po niej. Muszę przyznać, że w tym sezonie (poza Alpami) to właśnie dzisiaj miałem najwięcej radości z jazdy - głównie z powodu bardzo dobrych warunków do zjeżdżania. Dla informacji - parking i WC oczywiście bezpłatne, obsługa miła, a cena wieczornego karnetu zachęcająca :smile: Muszę częściej wybierać się do mało popularnych małych ośrodków. Filmiki: [video=youtube_share;wP4S2AqzwEY] [video=youtube_share;iV5w8FUe0Kw] P.S. Wszystkim kontuzjowanym oczywiście życzę szybkiego powrotu do pełni formy i do zobaczenia na stoku.1 punkt
-
Dziś z moim młodym mieliśmy odwiedzić Tumlin od otwarcia, czyli od 10, ale siła wyższa pokrzyżowała te plany i na szybkie narty mogliśmy wybrać się dopiero po 12. Spojrzenie na kamerki na kieleckie i podkieleckie stoki i w Tumlinie, Niestachowie oraz Krajnie kolejki do wyciągu na 5-10 minut stania, a na kieleckim Stadionie niespodzianka, widać że ludzi dość dużo, ale wszystko idzie praktycznie na bieżąco. Tak, że szybkie pakowanie, przebieranie, w samochód i po kilku minutach jesteśmy na miejscu. Na początek mała konsternacja, bo totalnie nie ma gdzie zaparkować samochodu, no chyba że przy drodze leśnej 200 metrów od wyciągu. Robimy następne kółko wokół całego kompleksu leśnego, bo tam niestety jest droga jednokierunkowa i za drugim podejściem udaje nam się zaparkować na dużym parkingu trochę bliżej. No cóż Stadion to takie płuca Kielc i oprócz narciarzy mnóstwo osób przyjeżdża tam na lodowisko i spacery. W końcu docieramy na stok, kilka minut przed kasą i na wyciąg. Na początku jeździmy na talerzyku, ale kiedy do niego robią się małe kolejki zaczynamy wjeżdżać drugim 2-osobowym orczykiem po drugiej stronie stoku. Z tego co widziałem dużym zainteresowaniem zwłaszcza młodszych pociech cieszył się stok do nauki jazdy z wyciągiem dywanowym, który znajduje się obok lodowiska, nieopodal stoku głównego. Na samym stoku dość dużo narciarzy, małych, dużych, dobrze jeżdżących jak i uczących się, ale o dziwo zjeżdża się płynnie, bezpiecznie i bez żadnych utrudnień. Zjeżdża... bo to był wyjazd pod młodego i ja sobie bardzo niewiele pojeździłem, a głównie jeździłem za synem. Warunki na stoku rewelacyjne, równo, twardo, szybko, bez lody, minerałów, kamieni czy bryłek lodu. A generalnie dzisiaj na Stadionie było tak:1 punkt
-
Patrząc na wszystkie relacje z polskich Beskidów dzisiejszy wyjazd na Słowację i wybór ostatnio zachwalanych przez kolegów na tym forum Gruników to był rzeczywiście strzał w 10.1 wyjazd z BB o 11.20 i cała droga bez korków !2 na stoku umiarkowane / jak na ten dzień / kolejki - kolega wyżej pisał o 5 min. czekania, po 12.30 gdy przybyliśmy czasem w porywach i z 8 minut bywało ale nie dłużej3 warunki po prostu REWELACJA, już to wcześniej wzmiankowano, więc tylko potwierdzam, stok od spodu twardy, równy ale pokryty przyjemną ilością śniegu, bez zlodowaceń, bez muld4 fantastyczna pogoda -7 stopni, słoneczko, czasem niewielkie chmurki5 obłędne widoki na Babią ze szczytu stoku6 nowy / w porównaniu do zeszłych sezonów, więc chyba latem wybudowany / budynek w którym są knajpa, wc, kasy - dawniej był tu taki szałas z czapowanym i osobno obskurne wc7 bezpłatne schludne, wykafelkowane wc - o 15.00 nadal był papier do wytarcia dłoni po ich umyciu8 ceny jak wcześniej wspominano przyjazne kieszeni i można w złotówkach9 w drodze powrotnej przed granicą sklep - czekolady studenckie, lentilky, destylaty10 powrót do BB bez korkówDwie uwagi: karnet jest liczony od godziny zakupu a nie pierwszego odbicia i warto go nabyć będąc już w pełni przygotowanym; warto zabrać ze sobą zapinacz w starym stylu do papierowych karnetów z dziurką - jak ktoś nie wyrzucił to na grunikach mu się przydaI ostrzeżenie: droga od głównej na Polhorę do stacji na biało, OSTROŻNIE JECHAĆ SAMOCHODEM PRZEZ LAS, wracając pomagaliśmy wyciągać vana z rowu, a jakiś gość wspominał, że nie ma dnia bez takiej akcji.Polecam Gruniky, dla mnie w ostatnich dwóch sezonach najlepsze warunki w Beskidach. Pozdrawiam A.1 punkt
-
Norwegowie pisza ze tak bedzie a ich pogoda sie sprawdza. Caly czas na minusie i dostawy sniegu http://www.yr.no/place/Poland/Other/Pilsko/long.html1 punkt
-
No Janku, ja nie wytrzymałem i w niedzielę (ciągle gdzieś się mijamy) ruszyłem samotnie (rodzina wolała spać późnym porankiem na Czantorię. Żadnych korków po drodze nie było i droga z Mikołowa zajęła mi 40min.Pod wyciągiem byłem o 9.00 Zacząłem sezon !!! Przyjemnie było, ludzi mało, kamieni brak. Wykonałem cztery przejazdy rozgrzewkowe i dawaj piąty. Dłuuugi skręt gigantowy, narty trzymają jak trzeba i..... dalej nie wiem jak to się stało że prawie pod koniec stok poczęstował mój lewy bark mocnym kopniakiem. Próbowałem wstać.... kicha. Już wiedziałem że coś poszło nie tak. No... przez 44 lata jazdy na nartach nie udało mi się skorzystać z toboganu (pomimo wielu przygód :biggrin:) Tym razem samotna wyprawa okazała się być problematyczna - życzliwi narciarze, GOPR, pogotowie i w końcu szpital w Cieszynie, a teraz urazówka w Piekarach Śląskich i oczekiwanie na poskręcanie mojego stawu barkowego. No i po sezonie !!!! :Tak więc życzę w tym roku Tobie i wszystkim forumowiczom udanego sezonu, bez zbędnych przygód i oby Góry nie płatały wam takich niespodzianek. Ja dalej nie wiem co Ta Czantoria miała do mnie - zawsze dobrze o Niej mówiłem i pisałem .... :shocked:Pozostaje mi tylko śledzić Wasze relacje, ale za jakiś czas do zobaczenia .... NA STOKU !!!1 punkt
-
Kamieńsk dziś. Pod stokiem stawiamy się trochę przed 9, otwarta nadal prawa połowa stoku ale lewa część jest intensywnie nasnieżana. Kolejka do kasy na jakieś 10 minut, udaje się kupić karnety i tuż przed startem jesteśmy pod krzesłem i w górę. Parę szybkich zjazdów na pełnym ogniu i wniosek jeden, warunki idealne, krawędzie idealnie wciskają się w śnieg, na minus jedynie drobne poprzeczne garby ale przy takiej ilości śniegu można to wybaczyć. O 11 wniosek jeden - trzeba oddać karnety i uciekać stąd czym prędzej, ludzi dużo za dużo i szkoda nawet patrzeć na te kolejki . A już w piątek pora na jedyny słuszny kierunek .1 punkt
-
A ja na Złoty Groń wybrałem się wczoraj po pracy. 14.00 wyjazd z domu, na miejscu jestem 15.50. Droga bez utrudnień mimo opadów śniegu, korków brak, jedynie od Wisły do Istebnej nie było widać grama asfaltu i prędkość to góra 20km/h... i się tak toczyło. Temperatura -2, nie sypie, na prakingu delikatny wiaterek. Szybko kupuje karnet wieczorny (przy kasach pusto) i na górę. Pierwsze przejście przez bramkę 16.03, kolejki praktycznie nie ma. Jak dla mnie warunki naprawdę świetne, jak na tą godzinę. U góry trochę wiało. Jakieś muldy były, ale nie utrudniające jazdy, a i trochę lodu od strony kanapy się pokazywało, ale po drugiej stronie było okej. Od 17.00 przez godzinę sypało z nieba takim grubszym "śniegiem" jakby kulki styropianu. koniec jazdy o 20.00. Całe 4 godziny bez kolejek. Jeśli dobrze zapamiętałem to termometr o 20.30 pokazywał -4. Wyjazd udany w 100% Fotki robione kamerą... nie wziąłem aparatu. Filmik za chwilę dorzucę. [video=youtube;0F5KGwcZ9B4]1 punkt
-
1 punkt
-
Zostalem w Badgestein wreszcie caly osrodek dziala i warunki sie poprawily . Z gory na dol prowadzi niebiesko czerwona trasa ludzi praktycznie nie ma ....no moze jej srednie nachylenie odstrasza i dlugosc prawie 6km O jezdzie po za trasami na gorze mozna zapomniec .... nie ma po czym ....wiatr zrobil swoje Na trasie natomiast sniegu duzo1 punkt
-
He he ja widziałem. Żartuję, od dwóch dni też jeżdżę w Korbielowie, pewnie się gdzieś mijalismy. Jutro będę jeszcze na dwie godziny od 8 i pora wracać.1 punkt
-
W rejonie Gastein warunki bez zmian ....w nocy kolejny solidny opad sniegu No i rano pod gondola nic nowego Osrodek drugi dzien praktycznie zamkniety bo doszedl silny wiatr 85km .... Jedyna sluszna decyzja jade do Dorfgastein / Grosarl Tutaj zdecydowanie wiecej otwartych tras....jednak warunki sa ciezkie praktycznie free ride na trasie..duzo swiezego sniegu..bardz miekko od samego rana - widocznosc zla , trasy nie ratrakowane.1 punkt
-
No nie, ale czy to jest może pierwsza kolej na świecie gdzie podróżuje się głową w dół:biggrin:1 punkt
-
To co zaczynamy zabawę Zapraszam do typowania zwycięzców zawodów giganta kobiet i mężczyzn pierwszych zawodów Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim w Soelden1 punkt







