Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      48

    • Liczba zawartości

      2 774


  2. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      18

    • Liczba zawartości

      1 563


  3. fundu

    fundu

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      578


  4. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      4 153


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.02.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Już od kilku sezonów myślałam sobie, że warto by odwiedzić ten region w Alpach Kitzbühelskich i wreszcie w tym roku udało się. Termin mojego wyjazdu jednak zbiegł się z feriami karnawałowymi w większości niemieckich landów, z feriami zimowymi w Tyrolu i w całej Belgii, co niestety przełożyło się na tłumy narciarzy oraz kolejki do wyciągów – zwłaszcza rano do gondoli. Ale to chyba jedyny poważny minus tego sympatycznego miejsca.Ośrodek powstał w 2013 roku z połączenia dwóch stacji średniej wielkości: Schatzberg w dolinie Wildschönau oraz Alpbach w dolinie Alpbachtal. Do dyspozycji narciarzy jest tam ponad 93 km tras, głównie czerwonych (blisko 54 km), nieco mniej niebieskich (blisko 26 km) – głównie łącznikowych dojazdówek i przy orczykach. Jest też kilkanaście km ciekawych tras czarnych. W sumie ośrodek raczej dla zaawansowanych narciarzy, którzy znajdą tu sporo urozmaiconych terenów do jazdy – długie zjazdy do dwóch dolin, szerokie stoki o zmiennym nachyleniu w szczytowych partiach gór, osłonięte trasy w lesie i sielankowe Skirouten – wytyczone, ale nie dośnieżane i nie ratrakowane szlaki do miejscowości w dolinach. W górnych partiach naprawdę spektakularne widoki!Strona ośrodka i mapa: http://www.skijuwel.com/de/Do„głównej” stacji regionu można dostać się albo od strony Wildschönau - gondolą Schatzbergbahn z Auffach, albo z doliny Alpbach – dwie gondole (Pöglbahn i Verbindungsbahn) z Inneralpbach oraz gondola Wiederbergshornbahn przed Alpbach. W sumie jeździ się tak jakby po literze „M”, oczywiście z różnymi wariantami. Oprócz tego na skipasie są też dwa mniejsze ośrodki w Niederau (Wildschönau) z 24 km tras, o którym za chwilę, oraz Reith im Alpbachtal (4 km tras wzdłuż gondoli, gdzie możliwe jest również nocne jeżdżenie 3 x w tygodniu) oraz jakieś „wsiowe” orczyki w jednej i drugiej dolinie. Mieszkałam w dolinie Wildschönau (bardzo ładna i sielska), a dokładnie w Tegelanger, które jest częścią Auffach. Tuż przy przystanku skibusa, który kursował między Schatzbergbahn a Niederau, niektóre autobusy jechały dalej, do Wörgl, gdzie jest dworzec kolejowy. Skibusy jeżdżą często i jest to wygodne, chociaż pierwszy jest dopiero o 8.45 pod Schatzbergiem – trochę późno, zważywszy, że gondola działa od 8.15.Na zdjęciach poniżej widok na Auffach z trasy 1b, Tegelanger i Alpbach:
    11 punktów
  2. Obertauern 15.02.2016Obertauern to największy ośrodek w naszym regionie więc postanowiliśmy od niego zacząć i być może w ostatni dzień zakończyć.Znajomy mówił mi kiedyś, że bardzo często są tam chmury nawet jak w okolicy słonecznie.Dzisiaj od rana zbyt ładnie to nie było 25 km od Obertauern gdzie mamy kwaterę. Poranek przywitał nas kilkucentymetrowym opadem nocnym, lekkim mrozem i wysoką podstawą chmur. Na parkingu jesteśmy o 9 godz. Pierwszy wyjazd na 2200 m, a na górze zamglenie i 10 cm świeżego śniegu po nocnym opadzie. Z biegiem czasu zamglenie schodziło coraz niżej i pojawiła się marznąca mżawka na przemian z drobnym śniegiem.I taka pogoda panowała do 15.30 kiedy to zakończyliśmy tą nierówną walkę z aurą.Mgła i marznąca mżawka na goglach spowodowały, że jazda była trudna i dzisiaj mało było chwil gdzie mieliśmy satysfakcję z nart.Trasy dość szybko się lekko pofałdowały, odsypów w zasadzie nie było, ale brak widoczności nie dawał możliwości reakcji na to co pod nartami.Obertauern to naprawdę duży ósrodek na wysokości od 1600 do ponad 2300 m npm i gdzie jest 26 wyciągów i 100 km tras. Ale ja dzisiaj nie znalazłem dla siebie trasy która stałaby się moją ulubioną. Podejrzewam, że przy słonecznej pogodzie odbiór ośrodka byłby inny o 180 stopni. A oto najnowsza kolekcja sportowa proponowana przez lokalny Intersport
    11 punktów
  3. Podsumowując: może nazwa „Ski Juwel” (klejnot narciarski) jest trochę pretensjonalna i na wyrost, ale spędziłam tam bardzo udany narciarsko tydzień. Wbrew wcześniejszym pesymistycznym prognozom – pogoda dopisała. Na sześć dni mieliśmy tylko pół dnia intensywnych opadów śniegu, za to trzy dni pięknego słońca. W niedzielę i poniedziałek było co prawda jeszcze ciepło, więc dolne trasy się topiły, ale później przyszło ochłodzenie i temperatury zgodne z kalendarzem.Wprawdzie jest tam kilka miejsc dla początkujących i dzieci, ale raczej nie jest to – moim zdaniem – stacja rodzinna. Docenią ją natomiast narciarze lubiący bardziej wymagające stoki i urozmaicenie. Karnet na 6 dni w wysokim sezonie kosztuje 217 euro, więc całkiem przyzwoicie, są zniżki dla młodzieży i dzieci, od drugiej połowy marca – dzieci poniżej 15 roku życia jeżdżą za darmo. W dolinach można znaleźć noclegi w dobrej lokalizacji i umiarkowanych cenach, również w tak popularnych terminach jak nasz. Dojazd samochodem jest wygodny i nie jest daleko – 900 km od Szczecina. Pewnie gdyby nie było korków to jest to do zrobienia w 9 godzin, nam podróż zajęła 10,5 h – i tak nie najgorzej.
    10 punktów
  4. AlpbachTuż obok dolnej stacji Verbindungsbahn można wsiąść do gondoli Pöglbahn na Gmahkopf (1900 mnpm.). Na szczycie Gmahkopf można rozkoszować się pięknymi widokami, zjeść w kilku knajpkach – od samoobsługowego „kołchozu” Hornboden po restauracje z kuchnią regionalną – zazwyczaj bywało tłoczno. Stamtąd też rozpoczyna się większość tras narciarskich tej części ośrodka. Na zboczu po stronie zachodniej wzdłuż krzesełek Kohlgrubenlift i orczyka Muldenlift są niebieskie trasy 61 i 62 („ośla łączka”) oraz czerwona 60. Nazywaliśmy ten kompleks „Białką” – bo trasy łagodne, niezbyt długie i tłumnie odwiedzane przez szkółki.Trasy 41, 42 i 43 wzdłuż gondoli Wiedersbergerhornbahn również ciekawe, choć nie tak dobrze utrzymane – czarna 41 (FIS) w górnym odcinku jeszcze jako tako, w dolnym (41a) niestety dużo przetarć, na 42 też warunki nienajlepsze – bardzo oblodzona albo ciapa po kolana. Najlepsza była 43 do nowej kanapy Gmahbahn – jedynej z osłonami i podgrzewanymi siedzeniami. Pozostałe krzesełka w ośrodku są raczej starszej generacji, więc przy przyzwoitej pogodzie dawały radę, ale przy dużych opadach i wiatrach - nie za bardzo. Na zdjęciach: Gmahkopf (2x), trasa FIS 41, Kohlgrubenlift, trasa 60 Na lewo od Gmahkopf są jeszcze krzesełka na Hornbahn – najwyżej położoną część stacji (Wiedersberger Horn, 2025 m npm.) z kilkoma ambitnymi czerwonymi i czarnymi trasami 54 i 55. Dla amatorów mocniejszych wrażeń jest czarna 55 – a na niej dwie strome ścianki z bocznym nachyleniem plus muldki i lód. Moim zdaniem jest to najbardziej wymagająca trasa całego ośrodka, zdecydowanie trudniejsza niż np. Harakiri w Zillertalu. Od dolnej stacji Hornbahn do Inneralpbach prowadzi przepiękny szlak narciarski Baumgarten Skiroute, a że oznaczony jest numerem 66, to skojarzenia z road 66 się nasuwają. Wije się (oblodzonymi) serpentynami przez lasy i ośnieżone pola, wśród szałasów i rozrzuconych Bauernhofów – bajka! W jednym miejscu niespodzianka - słońce wytopiło śnieg do gołej ziemi i trzeba było kawałek pomaszerować z nartami w garści. Ale warto było! Na zdjęciach: czarna trasa 54, Hornbahn 2000, Wiedersberger Horn i początek trasy 55
    9 punktów
  5. NiederauJeden dzień spędziłam w kameralnej stacji Niederau – mniej więcej pośrodku doliny Wildschönau. Ośrodek kameralny, ale z tradycjami - istnieje ponoć już od roku 1947! Jest tam 24 km tras – właściwie to dwie długie czerwone (nr 23-24 i nr 19) oraz fenomenalna czarna Hochbergabfahrt (nr 15-16). Na trasy czerwone wwozi gondola Markbachjochbahn – na górze (przełęcz) jest jednak bardzo płasko, więc chcąc dostać się na większość tras, trzeba się trochę „nakijkować”. Trasę czarną i bardzo fajny tor saneczkowy natomiast obsługuje czterosobowe krzesełko z osłoną Lanerköpflbahn. Jest jeszcze kilka krótkich niebieskich tras przy orczykach – jedna na samej górze (nr 21), pozostałe przy dolnej stacji. Ośrodek nie jest może bardzo znany, ale ze wszech miar godzien polecenia na jeden dzień, albo pół. Stoki dobrze przygotowane, dość długie, ciekawe i ambitne, a przede wszystkim mało ludzi! W sumie to tamtego dnia najwięcej się najeździłam – wg pomiaru skiline - 75 km. I to z ogromną przyjemnością!Na zdjęciach: Markbachjoch i niebieska 21
    8 punktów
  6. SchatzbergOd strony Auffach wjeżdża na tę górę czteroosobowa gondola Schatzbergbahn. Przy pośredniej stacji jest taśma i orczyk dla dzieci, knajpki i dolna stacja orczyka, który biegnie równolegle do górnej sekcji gondolki. Niestety Schatzbergbahn ma umiarkowaną przepustowość, skutkiem czego rano czekaliśmy nawet do 40 minut na wjazd, jedzie też długo – dobry kwadrans. Ale może w innych terminach jest lepiej. Górna stacja jest nieco poniżej wierzchołka, więc chcąc dostać się na szczyt (1903 npm.) i dalej do doliny Alpbach, trzeba zjechać do czteroosobowych krzesełek Hahnkopfbahn i nimi przetransportować się na samą górę. Wzdłuż tych krzeseł i jeszcze jednej 4-osobowej kanapy Gipfelbahn wytyczono kilka czerwonych tras i jedną czarną 7, która chyba najbardziej przypadła mi do gustu – szeroka o ciekawym nachyleniu bocznym. Bardzo fajne są też trasy wzdłuż gondoli do doliny Wildschönau – szeroka i bardziej stroma 2, wariant okrężny 2a – idealny, gdy „dwójka” bywała mocno zmuldzona oraz 1 od pośredniej do dolnej stacji – w sumie 7 km długości i ponad 1000 m przewyższenia. Trasa kończy się ok. 200 m przed budynkiem gondoli – trzeba zdjąć narty i przemaszerować przez ulicę. Do moich ulubionych należała też długa (2 km) czerwona „trzynastka” (Wurmegg Abfahrt) z Schatzbergu na stronę Alpbachtal, do pośredniej stacji gondoli Verbindungsbahn. Szkoda, że nie da się zjechać do Inneralpbach – poniżej pośredniej stacji zaczynają się zabudowania i drogi dojazdowe.Na zdjęciach: Verbindungsbahn, trasa 2, trasa 1:
    8 punktów
  7. W ramach uzupełnienia relacji Johnnego kilka słów komentarza i parę zdjęć z telefonu.Pewnie niektórzy myślą że trzeba mieć nierówno pod sufitem żeby jechać 8h w aucie żeby pojeździć 4h na nartach :smile: i przyznaję im rację :applause: ale do rzeczy....Dojazd -standard A4/Zakopianka/Białka/Jurgów/Tatrzańska/Strbskie-3h 10min czyli ok.Pogoda ok. Parking? Tutaj Johnny nie wspomniał, my parkowaliśmy vis-a-vis turisticnej (czy jakoś tak) ubytovni (wyżej zajęte)- koszt 6 euro .... ale skibus jeździ co 10 min więc spoko...Reszta ośrodka jest tak jak napisał Johnny w zasadzie nie ma co dodawać. Szkoda że nie jechałeś talerzykiem bo jest naprawdę fajne i całkiem szybkie. Moim zdaniem oba krzesła powinny mieć osłony a szczególnie to na Furkotce... pogodę mieliśmy extra ale pizgało łokrutnie szczególnie tam :crazy:Ostatnie krzesło to właściwie nie krzesło tylko drewniane ławki na linie (skąd oni je wyrwali :stupid:) ale ma swój urok.Podsumowując Strebskie Pleso - to trochę archaiczny ośrodek jeśli go porównywać np. Chopoka na dobrą sprawę jak otworzą wszystkie trasy na Pilsku to Pilsko trasami wygra ze Strbskim ale samo położenie tego ośrodka i widoki super - mam nadzieję że zdjęcia to pokażą. Dla tych którzy mają tam "prosty" dojazd polecam ...ponieważ mimo niedzieli i pięknej pogody nie staliśmy do żadnego wyciągu - wszytko na bieżąco...To tyle mojej subiektywnej oceny gdyby nie długi dojazd pewnie odwiedziłbym ten ośrodek jeszcze parę razy...Na marginesie - powrót zajął 4h 30 min. Korek w Poroninie masakra, potem dojazd do Jabłonki ok. ale przejazd Oravska Polhora to żeby to jasny szlag : ok. kilka zdjęć z wczorajszego wyjazdu ostatnia ścianka z widokiem na dolną stację widok z krzesła na szczyt widok na ścinkę z dolnej restauracji wysiadka z talerzykajak coś jeszcze znajdę to edytuję posta Pozdr.Torres
    7 punktów
  8. Dzisiaj trafiłem na kolejny, mega klimatyczny filmik. Tym razem z Syberii. Co w filmiku takiego ciekawego? Opowieść o ludziach, którzy żyją blisko natury i razem z nią. To opowieść o Człowieku, który sam robi freeridowe narty - jakże inne, ale też podobne ze względu na użyte materiały od tych, które są nadal wykonywane np. w Mongolii: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18319-Zr%C3%B3b-to-sam?p=182810&viewfull=1#post182810 czy w Chinach: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18319-Zr%C3%B3b-to-sam?p=185085&viewfull=1#post185085 Szerokie, drewniane, "podbite" skórami zwierząt... ...spójrzcie jak to jeździ i jaką Ci ludzie mają radość z tego. [video=vimeo;155022589] https://vimeo.com/155022589
    6 punktów
  9. Dotarliśmy do regionu Lungau-Katschberg-Obertauern.Droga bardzo dobra. Trochę słońca, chmur i deszczyku.Na miejscu śniegu nawet sporo, ale tylko na zboczach północno-wschodnich.Na południowo-zachodnich trawa i tylko paski śniegu na trasach. Ale to na dole.Na górze prawdopodobnie normalna zima wszędzie. Jutro przekonamy się.Kilka fotek wykonanych na dole na zamknięcie stoków ok 17 godz. Gospodyni przywitała nas informacją na drzwiach, że jest na farmie (czytaj: w oborze) :biggrin:oraz nalewką z szyszek jakiegoś iglaka.Rano mamy dostać jajka prosto od kur i mleko prosto od krowy.
    6 punktów
  10. A mnie na fejsie takie coś wyskoczyło: Więcej na : https://www.facebook.com/LindseyVonnUSA/photos/pcb.10154097641764728/10154097627859728/?type=3&theaterPozdrawiam
    5 punktów
  11. [ATTACH]27934[/ATTACH] [ATTACH]27935[/ATTACH] [ATTACH]27936[/ATTACH] [ATTACH]27937[/ATTACH] [ATTACH]27938[/ATTACH] [ATTACH]27939[/ATTACH] [ATTACH]27940[/ATTACH] [ATTACH]27940[/ATTACH] [ATTACH]27941[/ATTACH] [ATTACH]27942[/ATTACH] [ATTACH]27943[/ATTACH]
    5 punktów
  12. Będąc w Szczyrku odwiedziłem wyciąg na Zapalenicy - wyciąg orczykowy z 1969r. Mostostalu. Od kilkunastu lat nie jest używany i... umiera, bo jak inaczej można nazwać jego stan? Zaraz dorzucę jeszcze kilka zdjęć
    4 punkty
  13. Radość z jazdy na nartach? Spójrzcie jak się kilka dni temu bawili uczestnicy Dakaru na plaży w Senegalu :eek: Można? Można... [video=youtube;iZ2hP2LUepg]
    2 punkty
  14. Szczyrk – SON – 13.02.2016 r. Wczoraj po 2 dniach wcześniejszych opadów postanowiłem znowu zawitać (jakby nie było- po raz 3 z rzędu) do Szczyrku. Byłem mocno nastawiony na nartowanie, ale jadąc z rana pogoda na trasie potrafiła dobić – deszcz, mgła, mżawka i dodatnia temperatura. W Buczkowicach mżawka, po przyjeździe do Szczyrku – ok. + 1,. Tym razem parkuję za 10 zł, bo moim wozidłem w pryzmę nie będę atakował – na parkingu pod Golgotą full, ale akurat jedno miejsce się zwolniło, więc nie trzeba było dreptać. Pod orczykiem na Suche - nawet w miarę, tylko dość zmrożone. Orczyk Suche-Skrzyczeńska – prawy-gorszy (trochę twardych esów-floresów), a lewy-lepszy – obydwa zmrożone. Tym razem beż żadnych przetarć i kamorców a Panowie nie musieli przez cały dzień machać tyle łopatami co w ubiegłym tygodniu. Ze Skrzyczeńskiej jadę w dół: 7-ka – bardzo fajnie, 4-ka – jak na razie jest całkiem ok - czuć świeżą dostawę śniegu – po przetarciach, łąkach i trawie z ubiegłego tygodnia nie ma żadnej mowy zarówno na 4 jak i na 4a – jedynie pojedyncze niegroźne kamorce i małe brązowe plamy – ale póki co - nic strasznego. Najlepsza – szeroka polana zaraz poniżej akwarium na rozwidleniu 4 i 6 – tu bardzo dużo świeżego śniegu i super warunki. Ale 7-ka i tak najlepsza (jedynie małe drobne brązowy plamy na ostatniej górce przed samym Suchym) i tu mi się najlepiej jeździ. Na Suche przychodzi mgła i wilgoć, więc lecę do góry. Od Skrzyczeńskiej na samą górę dziś jeżdżą obydwa orczyki, więc o żadnych kolejkach mowy być nie może. Na tym odcinku pod orczykami – najgorzej – lodowo + tak jak tydzień temu – 3-4 ślady zamarznięte ślady do wyboru do koloru a przed sama górą trzeba uważać i patrzyć jak się jedzie – tam dużo ludzi ma problemy i wypada z gry. Tu na odwrót – lewy orczyk gorszy, ten po prawej stronie (mniej wybierany) – z lepszymi śladami. I tak jak tydzień temu – na tym odcinku orczyki często stopują, tak więc w ciągu dnia nie raz wiszę na drągu i czekam, aż ruszę ponownie ( po którymś razie zaczyna się to robić już irytujące – czy na tym odcinku są jakieś problemy z maszynami, czy może tak często go z powodu upadków wyłączają?). Za to na tym odcinku po prawej stronie najbardziej podoba mi się stary, żółty ratrak, który od lat stoi niejako porzucony a który świetnie nadawałby się jako eksponat do muzeum narciarstwa:D. Trasa z M.S. bardzo fajna – jedynie na samej górze małe poletka lodu, ale na razie tak małe, że praktycznie nie przeszkadzają w jeździe. Poza tym na tej trasie żadnych przetarć. Ok. godz. 11 zaczyna delikatnie padać śnieg. Co jakiś czas na którymś etapie trasy przychodzi mgła, chmura, wilgoć i utrzymuje się przez dłuższy czas. Po 13 robię małą przerwę na jedzenie i picie a potem zjeżdżam w dół. 4 i 4a już bardziej zmęczone – powyłaziło trochę kamieni a i odkryło się więcej brązowych plam plus trochę odsypów – o tej porze najlepsza nadal była góra plus 7-ka ze Skrzyczeńskiej do Suchego. Jako, że w piątek po późnym powrocie do domu wskoczyłem od razu na stronę SONu i zobaczyłem, że otwierają 2-kę na Czyrną – postanowiłem wziąć moje pierwsze taliowane, używane narty, które teraz robią jako żwirówki – wziąłem je ze sobą jako zapasowe na testowanie Czyrnej, bo w owy piątek po godz. 22 napisali, że warunki w Czyrnej w dolnej części bardzo trudne – na wytestowanie tego odcinka – jak znalazł. Nad Solisko właśnie przyszła bardzo gęsta mgła i siadła znowu na dłużej, bardzo dużo ludzi zakończyło chyba w związku z tym nartowanie, więc zjechałem do auta, aby przebrać narty i buty i udać się do Czyrnej. 5 lat już tych moich Fischerów na nogach nie miałem, więc na parkingu zdziwko – ale to wszystko miękkie;P – buty musiałem spiąć na maxa, bo po przebraniu czułem się w nich jak w kapciach i brakowało mi twardości. Zmieniłem sprzęt i dawaj – na Halę Skrzyczeńską. Stamtąd udaje się na 2-kę. Na całej trasie –na początku bardzo gęsta mgła – widoczność na parę metrów. Ale warunki na trasie – po prostu: ekstra! – wiadomo – trasa już o tej godzinie lekko zmęczona i jest trochę odsypów, ale w porównaniu z Soliskiem – narciarzy jak na lekarstwo – śniegu na tyle, że nie ma żadnych przetarć i pól kamieni a Młaki i Bobula – cuuuddoooo – na całej szerokości nasypane świeżym śniegiem, szeroko i nikt więcej, jak tylko ja! Jedynie za Bobulą parę wystających trawek ze śniegu i przed zakrętem ostrym w prawo-brązowe plamy i parę sztuk kamieni do wyminięcia czy to z prawej, czy z lewej strony. Na przejeździe – nasypane z śladami po autach– spokojnie można przejechać/przejść (swoją drogą – bardzo ładny domek z przeszkolną zabudową tuż za przejazdem – nie pogardziłbym taką bazą wypadową na weekendy i to w tej lokalizacji:wink:. Za przejazdem zostaje ostatni odcinek, na którym warunki niby miały być bardzo trudne. Rzeczywiście – jest trochę brązowo, trochę kamieni, ale w życiu bym nie powiedział, że to warunki bardzo trudne – co najwyżej dostateczne/trudne. Czyrna – rulez! – już w tym momencie żałuję, że nie przyjechałem tu wcześniej, bo jazda super, super szeroko, śniegu odpowiednio + dużo osób wystraszyło się chyba tych warunków i na trasach praktycznie pusto – raz na jakiś czas parę osób zjedzie i spokój – no po prostu bajka! Udaje się do orczyków – tam Pan wręcz się nudzi, bo taka kolejka:P – na Halę Skrzyczeńską działa ten lewy- bardziej stromy orczyk – przy Bieńkuli – prawy: wyłączony. Ze wspomnieniami w głowie sprzed paru lat, kiedy na tym odcinku telepało na lodowych wertepach wpinam się i jadę w górę. A tu zaskoczenie – pod orczykiem – super – żadnych wertepów, w miarę równo – jedzie mi się bardzo fajnie. Wiadomo – jest dość stromo i jest grupa osób (w tym – z dziećmi), która nie radzi sobie z tą stromizną, spada z orczyka a później ma problem z powrotem na dół (każdy początkujący na Czyrnej chyba to przerabiał;), ale jak dla mnie – super – warunki pod tym orczykiem lepsze niż z H.S. na M.S. i jestem aż miło zaskoczony tym, co zastałem. Szybko udaje się na 2-kę, mgła już przeszła i teraz pozostaje tylko przyjemna jazda – delektuję się tymi Młakami i Bobulą i całą ich szerokością i tylko w głowie wciąż sobie powtarzam – po co zmieniałeś te narty (na tak miękkie, że aż śmieje się jak na nich jeżdżę) i czemu nie przyjechałeś tu wcześniej?! Pusto, miło – a w dodatku w Czyrnej w barze czysta, ciepła, wyposażona i sprzątana toaleta (w porównaniu do Toi-Toi pod Golgotą-brrrr!). Czas leci bardzo szybko i staram się jak najwięcej nacieszyć się tą Czyrną. Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście nie ma możliwości jej zaśnieżania – na trasie nr 2 chyba przed Młakami widzę przecież kraniki – tak samo przy wyciągu przy Bieńkuli. Spieszę się bardzo, żeby zdążyć ostatni raz zjechać do Czyrnej, ale ten orczyk bardzo wolno jedzie, więc na H.S. jestem na krótko przed 16:30 – nie ma szans – nie zdążę a do Soliska a nie chce mi się później dreptać/dojeżdżać. Szybka decyzja – ostatni wjazd na M.S:) - łapię się jeszcze na kołowrotku, przed samą górą trochę nerwowo w jeździe pod orczykiem, bo już mocno wywalone i zmrożone, wjazd na samą górę i zaraz po tym orczyki zatrzymują się. Jest pięknie, coraz to bardziej pusto. Jadę sobie powoli – na samej górze na trasie dość dużo już lodu. Czekam aż wszyscy zjadą, podziwiam widoki a następnie cały stok od lewej do prawej tylko mój:). Jadę tak sobie leniwie, staję, podziwiam widoki, po czym nagle zza pleców słyszę głos – odwracam się – a tu GOPR-owiec i mówi do mnie: „Proszę pana – to ja muszę tu być o tej porze ostatni” – no coż – jak mus to mus:P – jadę w dół, pan GOPRowiec za mną, nawet jak przejechał a ja stanąłem na chwilę ponownie popatrzyć na widoki to grzecznie na mnie poczekał. Wracam 7-ką – ta już na ostatniej górce przed Suchym dość brązowa i zmęczona ale ku mojemu zdziwieniu – odcinek Suche-Solisko – jest rozkopany, lecz bez takiej masakry jak w zeszłym tygodniu. Na Golgocie ratraki już zjeżdżają, do bramek kolejka wygłodzonych wieczornej jazdy, więc ja szybko do egipskich ciemności obskurnego „fuj-fuja” i szybko do kolejki. Po ratrakowaniu Golgota bardzo fajna (nie to co zastane już o 10:30), ale miękka. Po paru zjazdach podjeżdżam do samochodu zmienić narty na te „właściwe”, bo na tych starych, miękkich deskach i w tych butach trochę „dziwnie” jeździ się po Golgocie:P A Golgota – jak to Golgtoa - po 50 minutach jest już zmęczona, a po ponad godzinie z racji nachylenia – dużo już odsypów i muld i coraz to mniej ludzi – ponadto teraz tu przychodzi i siada na niej mgła, tak więc coraz to mniejsza przyjemność z jazdy. Moje nogi też już coraz gorzej to znoszą, więc postanawiam pożegnać się z Soliskiem i przeskoczyć na 7. I tu znowu zaskoczenie – 7-ka po godz. 18 bardziej trzyma, jest jakby bardziej zmrożona i bardzo fajnie można pojeździć – wow – trzeba tu było szybciej przyjść z Golgoty. Na 7 zostaje do końca – jest fajnie, oczywiście – już małe odsypy się porobiły, ale jeździ mi się wyśmienicie – góra-dół, góra-dół – nogi już jak kołki, ale gonię, żeby ostatnie minuty w tym miejscu wykorzystać, aż Pan orczykowy widząc mnie co chwilę w końcu się pyta – „to ile jeszcze Panu zostało” – ostatnie 2 wjazdy to już ekspres- wjazd i zjazd – 3 minuty, kolejny i koniec:) Pod koniec zaczyna padać deszcz, siąpi wręcz tak, ze coś mi z kasku lub górnej części gogli kapie a kurtka i spodnie mokre. Karnet się kończy, tak więc prosto do auta i jadę w końcu zjeść coś większego i ciepłego. Tak goniłem na koniec, że po przyjeździe do domu odkryłem Go-Passa w kieszeni kurtki – mam nadzieję, że będzie dane mi go jeszcze uzupełnić, wykorzystać i ostatecznie kaucję odzyskać:wink: Bardzo fajny dzień, szkoda tylko tej Czyrnej – jak dla mnie było tam dzisiaj super, oby tylko napadało jeszcze śniegu, coby 1-kę otworzyli (tam dzisiaj ostrożnościowo – nie pchałem się) i mam nadzieję, że w przyszłym roku zrobią już porządną w Czyrnej instalację do zaśnieżania, bo dopiero z Czyrną cały ośrodek nabiera smaku:)
    2 punkty
  15. Odwiedziłem dzisiaj COS Skrzyczne -warunki do jazdy fajne. Trasy przygotowane, ludzi umiarkowanie mało- oczywiście jak na niedzielę w ferie i słoneczko Do kanapy na Jaworzynie max 5 minut do orczyka na Dolinach w też max kilka minut. Od 8.20-10 jazda praktycznie na okrągło bez kolejek. Szkoda że niżej tego śniegu naturalnego jest tak mało
    2 punkty
  16. Jak tak dalej pójdzie i Hirscher nie podgoni jakimiś SG to będzie WIELKIE KUKU po Norwesku. I będę musiał jednemu Ojcu coś odszczekać. I wcale tego nie będę żałował :biggrin: Pozdrawiam,
    2 punkty
  17. Czwartek, piątek - 4,5.02W te dwa ostatnie dni dolina Zillertal pokazuje swoją kolejną odsłonę, piękną i zimową, marzenie wszystkich narciarzy, moim byłby jeszcze sztruks o poranku, ale to się nie spełniło, bo śnieg padał aż do rana.W czwartek postanawiam zostać w domu, czuję się fatalnie. Przez okno słyszę śmiechy ekipy, stukanie butów narciarskich, odjazd skibusa... Smutek wielki... Po godzinie rozmyślań postanawiam, że psyche zwycięży ciało, wstaję i jadę do drużyny. Dwa, trzy zjazdy i wymiękam, wracam po 14 do domu. W piątek na szczęście trochę sił powraca, żegnam godnie Zillertal Arenę, jest pięknie. Przejeżdżam kilkakrotnie ulubioną 18, by na koniec zatrzymać się w Rosi's Schniztelhutte, takich sznycli nie mają nigdzie w Austrii!!!W sobotę rano, w dzień odjazdu, pogoda jest przepiękna, żal odjazdu tym większy. Postanawiamy że następnym razem w takim wypadku zostaniemy choć pół dnia na stoku, a po drodze zrobimy nocleg.I to już koniec zillertalskiej opowieści. Kto nie był, niech pojedzie, niech oceni czy ten region zasługuje na swoją popularność, moim zdaniem tak. Na mnie czeka Ahorn, czeka wycieczka na nartach do Hochfugen, czeka Harakiri, jest po co wracać...
    2 punkty
  18. Środa 03.02 - Hochzillertal,Jakkolwiek głupio, naiwnie bądź dziecinnie to zabrzmi, przyjechałam do Zillertal między innymi po to, żeby zjechać trasą Stefana Eberhartera. Kiedy byłam w Zillertal poprzednim razem, moje umiejętności były zbyt słabe, bardzo zazdrościłam tym, którzy pojechali w dół do doliny. Ciekawostką może być to, że rodzice legendarnego alpejczyka prowadzą pensjonat w miejscowości Stumm http://www.eberharter-zillertal.at/ Kolejną lekcja dla mnie może brzmieć "nie dyskutuj z prognozą pogody", a prognozy mówiły, że po pochmurnym poranku zacznie sypać. Mimo to założyłam lekką, puchową kurtkę, świetną na suchą pogodę, kompletnie jednak nie nadającą się na opady. Przyjeżdżamy do Kaltenbach koło 9 i zaczynamy jazdę na trasach Hochzillertal. Jest przyjemnie, temperatura bardziej zimowa, śnieg zmrożony, miło. Przed 11 postanawiamy udać się w dół trasą Stefana Eberhartera. Widzimy nadciągające ciemne chmury. W kilka minut nachodzi gęsta mgła, zaczyna padać. Mimo to postanawiamy jechać na dół. Czarna 3 jest przecudowna, szeroka, wcale nie tak strasznie nachylona. Niestety im niżej, tym bardziej mokro, moja kurteczka nasiąka bardzo nieprzyjemnie, na dół dojeżdżam przemoczona i wyziębiona, ot cena głupoty. Wjeżdżamy na górę do dziewczyn, które nie odważyły się na zjazd. Pada bardzo gęsto, widoczność prawie żadna, po jeszcze jednym zjeździe czerwoną 5 odpuszczamy, taka jazda nie ma dla nas sensu. Koło 14 wykonujemy zjazd na dół, mój mąż z przyjacielem powtarzają Eberhartera. Już na kwaterze czuję się coraz gorzej, dreszcze, gardło, wysoka gorączka, pierwszy raz jestem chora na nartach, ale swoje marzenia narciarskie spełniłam :angel:
    2 punkty
  19. Cześć wszystkim, obiecałam Wam relację z wyjazdu, chcę się z tego wywiązać, choć zasiadam z mieszanymi uczuciami, bo narciarsko nie było wyczynów, pogoda nie powalała, nastąpiły losowe komplikacje, zdjęć mam zaledwie garść, ale może komuś moja pisanina się przyda i będzie miał jakieś ścieżki Zillertalskie lepiej przetarte. Zatem zaczynamy: sobota 31.01 Wyruszamy z domu w Szwarcwaldzie planowo o 3.30 w nocy, by o 4.30 spotkać się z resztą ekipy na ekspresówce za Mszczonowem. Jedziemy w 9 osób (7 dorosłych +2 młodszych nastolatków), narciarsko umiejętności zróżnicowane. Od dwóch lat jeździmy do Tyrolu "gierkówką", potem S8, A4 do Niemiec, niemiecką A4, 72, w tym roku pierwszy raz pojechaliśmy 93, a nie cały czas 9 i była to dobra decyzja, bo 93 jest znacznie mniej uczęszczana niż 9, na 9 włączamy się za Ingolstadt. W okolicach Monachium tradycyjnie ciasno, ale nie tragicznie. Za Monachium zjeżdżamy z autostrady na Holzkirchen i jedziemy do Zillertal przez góry, niezwykle piękną i widokową drogą. Achensee, Tegnersee - coś przepięknego, w głowie od razu kiełkuje myśl, żeby przyjechać tu latem z rowerami. Podróż przebiega niezwykle sprawnie do momentu kiedy ukazuje się nam wjazd do doliny Zillertal, w świetle zmierzchu widać nieskończenie długi wąż czerwonych światełek. Tak blisko, a tak daleko. Około godzinę zajmuje nam dojazd do tunelu. Powód - w tunelu popsuł się samochód, laweta, niedrożny jeden pas. Minąwszy tunel nabieramy nadziei i prędkości, zostało jedyne 20km do Laimach- naszego celu, niepokoją jedynie komunikaty z nawigacji. Z naprzeciwka jadą karetki, znowu wypadek. Stoimy - 20 minut, pół godziny, bez przejechania ani metra. Widzimy jak wszystkie ścieżki równoległe napełniają się samochodami, ludzie dostają pier******, zaczynają jeździć po polu, wpychają się, zawracają, choć przecież alternatywy nie ma, trzeba to przeczekać. Z kierowców wychodzą zwierzęce instynkty, my też mamy ochotę dobić się własną pięścią. Mija kolejna godzina w ślimaczym tempie, nagle mijamy magiczne miejsce, skrzyżowanie, gdzie wszyscy co bardziej cwani wpychają się na główną drogę i jedziemy. Grubo po 19 meldujemy się w Laimach, gdzie czeka na nas przemiła gospodyni, zajmujemy całe drugie piętro pensjonatu, pod sobą mamy grupę Rumunów, trochę głośnych, ale sympatycznych ludzi. Poznajemy obiekt, wygląda wręcz znakomicie. Z nadzieją czekamy na narciarski tydzień. CDN
    1 punkt
  20. Oho... już się powoli zaczyna... To żeby "złagodzić obyczaje" wstawiam filmik ze środowej Golgoty. Niestety filmik krótki, ale trochę widać. Mogę jeszcze dodać, że podczas jazdy intensywnie sypało i na stoku było sporo świeżego śniegu. [video=youtube;WVvsN7Vj9Ls]
    1 punkt
  21. Nowy wątek (ile ja tego tworzę :eek:) będzie dotyczył pozytywnie zakręconych narciarzy, czerpiąc widoczną i niejednokrotnie nas, "zwykłych" narciarzy zaskakującą radość z jazdy :happy: Każdy kocha narciarstwo na swój sposób :biggrin: Pięknie jeśli ktoś tym jest przesiąknięty i żyje pełnią życia. Na początek dwa filmiki i zetknięcie dwóch kultur na japońskiej ziemi. Przesympatyczny starszy Pan w Japonii preferujący od wielu lat jazdę tyłem na stoku :applause: Starodawne długie "ołówki" i odwrotnie przymocowane do nich wiązania narciarskie - niezwykle uśmiechnięty i pozytywny człowiek :happy: Zwróćcie uwagę na muzykę na filmiku - super klimacik. [video=youtube;Lyrqm4H5aBE] Dla kontrastu inna nacja i inna kultura. Zupełnie inny typ radości narciarskiej :biggrin: Rzekłbym radość zwierzęca :biggrin: Muzyka GNR "Welcome to the jungle" idealnie pasuje do filmiku :applause: [video=vimeo;155163809] https://vimeo.com/155163809 Który filmik podoba się Wam bardziej? Macie podobne, internetowe znaleziska? Wrzucajcie.
    1 punkt
  22. 39 sekund radości :happy: krótki ale treściwy klipik :applause: [video=vimeo;155306106] https://vimeo.com/155306106
    1 punkt
  23. Tak sam sobie odpowiedziałeś, ale mimo to potwierdzam, że jest skipass Lungau na którym są 4 ośrodki. Obertauern, Grosseck-Speiereck, Katschi (Aineck-Katschberg), Fanningberg. Te trzy ostatnie bardzo blisko siebie w odległości kilku km każdy (prawie jak wiślański Skipass :biggrin:)
    1 punkt
  24. To nie wyłączna zasługa Völkla, jest tylko narzędziem w twoich nogach :wink: Dwa dobre sezony mogą zaowocować mega progresem, czego jesteśmy świadkami.
    1 punkt
  25. Prawdziwi skitourowcy!
    1 punkt
  26. Chyba jedyne miejsce,gdzie ostatnie opady wyszły na plus to Kasprowy... Dziś przeczytałem,że ma ruszyć Goryczkowa! :angel: :applause:
    1 punkt
  27. Moim zdaniem zdecydowanie wypożyczać. Byłem wczoraj w szczyrku (COS + SON) i udało się trafić w super pogodę. Co do warunków były w porządku, trasy były przygotowane dobrze, a biorąc pod uwagę aurę i widoki to w ogóle rewelacja, natomiast śniegu już było bardzo mało. Jedynie gdzie jest chyba pod dostatkiem to FIS w COS od góry aż do kanapy. Ogólnie to już wczoraj całość zaczęła płynąć, na SON sporo tras otwartych, ale z przetarciami, miejscami całkiem spore połacie ziemi odkryte. Pod orczykami też śniegu "na styk". Patrząc na prognozę pogody na ten tydzień to nie oczekiwałbym warunków przyzwoitych, będą raczej trudne i wydaje mi się, że część tras zostanie zamknięta.
    1 punkt
  28. Jutro otwierają Lomnicke Sedlo! Na "czarnulce" jest 150cm śniegu!
    1 punkt
  29. na Kasprowym pada śnieg aktualnie. to chyba jedyne miejsce w PL, w którym w marcu będą warunki.
    1 punkt
  30. Zgadzam się w 100% i bardzo na nią liczę : Myślisz, że jeszcze doczekamy się? : dobijające są te plusowe temperatury i deszcz :sorrow: Trzymam się myśli, że w sobotę kierunek Austria :cheerful: :biggrin:
    1 punkt
  31. Czechoslovaka... :biggrin: A jakie narty zaj...
    1 punkt
  32. Twardziele. A taka fala potrafi człowieka sponiewierać. Doświadczyłem tego, a fale nie były takie monstrualne jak te, Pozdrawiam.
    1 punkt
  33. O ja pierrrrrrrr......:eek: Film pięknie oddaje ogrom fal. Są przerażające!
    1 punkt
  34. Słuszne podejście do sprawy... :applause: :wink:
    1 punkt
  35. 1 punkt
  36. To się w marcu jeszcze raz przyjedzie jakby co :happy:
    1 punkt
  37. Skolnity - Palenica - PoniwiecDzisiaj pogoda wiosenna, co niestety nie służy beskidzkim stokom, miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie coś dosypie. :Skolnity:Do godziny 10-ej warunki bardzo dobre, później pojawiły się muldy i odsypy, miękko. Żadnych kolejek do krzesła, ale ludzi wyraźnie więcej. Pierwsze minerały od jedenastej, szczególnie przy zjeździe z krzesła. Palenica:Godzina 12, miękko, sporo muld i odsypów, przetarcia na górze i dole stoku z minerałami. Warunki oceniam na trudne, szczególnie dla ślizgów nart. Poniwiec:Temperatura mocno na plusie, więc stok miękki z odsypami i muldami (warunki i tak lepsze niż na Skolnity i Palenicy). Frekwencja bardzo mała. Po godzinie 14-ej omijanie przetarć z minerałami staje się naprawdę dużym wyzwaniem. : Podsumowanie:Niestety temperatury zabijają beskidzkie stoki, jazda z przyjemnością przez pierwsze dwie godziny, później możliwa, ale tylko na nartach których nienawidzimy. :stupid:
    1 punkt
  38. Dzisiaj w końcu wybraliśmy się do Jurgowa. Na parkingu byliśmy około 8:15, przy bramkach 8:45. Panowie obsługowi puścili ruch dokładnie o 9:00. Z nami czeka już dosyć pokaźna grupa ludzi, niektórzy marudzą, pytając na co czekają, czemu nie wpuszczają wcześniej. Ciekaw jestem czy oni pracę zaczynają 15 minut przed czasem...Rano warunek w porządku. Na sztruks spadła 2 centymetrowa warstwa świeżego śniegu.Niestety przez dodatnią temperaturę z każdą chwilą robiło się coraz miękcej. Gdzieniegdzie niewielkie odsypy na przemian z plackami lodu (lód miękki). Kolejek brak, ale na stoku ciasno, dużo szkółek i osób uczących się. Trzeba uważać, często spędzamy na górze dobrą chwilę, czekając na luźniejszy moment. Ogólnie jestem bardzo zadowolony, ale widać że odwilż dała się we znaki. Mam nadzieję, że coś jeszcze dosypie
    1 punkt
  39. Jeszcze w zeszłą niedzielę, kiedy Góralki w komplecie śmigały w Korbielowie: myślałem, że zima w odwrocie i powoli myślami już byłem w Austrii. Kiedy jednak w środę białe szaleństwo pogodowe ogarnęło Beskidy, nie mogłem oderwać wzroku od mojej ukochanej góry Skrzyczne, którą ciągle widzę: Śniegu jednak spadło tyle, że kierunek mógł być tylko jeden - Pilsko. Spać prawie nie mogłem, wiedząc że warunki będą rewelacyjne. I tak było w ten Walentynkowy wypad: Ostatnio mój braciszek na potrzeby świetnych ujęć "bardzo się poświęca", choć tutaj musiał się zapatrzyć na obserwującą nas w chwili upadku moją Walentynkę:[video=youtube;7WEznq6ljMQ] No ale tym razem wesoło nie było, przynajmniej dopóki nie wstał z uśmiechem: W taki dzień czas bardzo szybko mija, zwłaszcza przy kiełbasce: więc trzeba wracać, oczywiście przez Buczynkę: Ale jutro też jest dzień. I jeszcze dla zainteresowanych, na takie warunki jak dziś progressory to najlepsze narty.Do jutra.
    1 punkt
  40. Kielce TelegrafJak nie da rady jechać tam gdzie stoki dobrze dają, to się jeździ na swojej górce pod domem. Tak że dzisiaj po nocnych przymrozkach i przy pięknej słonecznej pogodzie po 10 wybrałem się na Telegraf trochę pojeździć. Dokładnie 3 minuty po wyjeździe z domu melduję się na parkingu, gdzie zaparkowane jest kilkanaście samochodów, szybka zmiana butów, slalomki do ręki, w kasie karnet od 10 do 13 za 40zł i jak zwykle bez żadnej kolejki przejście przez bramki i na krzesło, Już z daleka zaciesz na twarzy, bo widzę, że jest dużo sztruksu. No to pierwszy zjazd i jest beton, zero przetarć, zero minerałów, zero lodu. I taki beton utrzymuje się tak przez godzinę. Mimo że jeździ kilkadziesiąt osób nie robią się choćby najmniejsze odsypy, muldy, choć temperatura w cieniu wynosi ok 4'c, a w słońcu 12'c. Dopiero tak ok 11:30 ten twardy, zmrożony śnieg troszkę poluzował i w sumie zrobiło się jeszcze przyjemniej. Narty idą jak po sznurku, krawędzie trzymają rewelacyjnie, no tylko żeby trasa miała przynajmniej ten 1 km, a nie 450 metrów.Takie rewelacyjne warunki utrzymują się do samego końca. Narciarzy na Telegrafie kilkudziesięciu, więc można było jeździć praktycznie za każdym razem jak tylko się chce nie zwracając uwagi na nikogo. No i jazda na bieżąco. Ponieważ w pewnym momencie z boku trasu zrobił się miękki śnieg i lekkie odsypy, na ostatnie pół godziny zamieniłem 3V na Rictory, żeby bez obaw pojeździć sobie w miękkim. W sumie przez te 2,5 godziny zrobiłem 30 zjazdów.No i trochę zdjęć z dzisiejszej jazdy na kieleckim Telegrafie:
    1 punkt
  41. Wieczorny SON świetny! Na Suche-Solisko warunki świetne. Kilka małych przetarć. Śnieg trochę mokry, bez muld. Na Golgocie warunki dobre. Sporo lekkiego śniegu, ale zaczął wystawać twardy podkład. Od 19 mieliśmy prawie pusty stok z tatą i Johnnym :wink:
    1 punkt
  42. W Beskidy przyszła w końcu prawdziwa zima. Warunki na FISie po świeżym opadzie dobre i bardzo dobre(z rana). Mięciutko, wolno ale bardzo przyjemnie. Niestety 10 złotych za parking, nie da się stanąć wzdłuż drogi, a zjazd na dół pewnie możliwy ale ja nie ryzykowałem i zjechałem krzesłem. Cały czas sypie. Ma weekend może być jeszcze lepiej...Pozdrawiam Maciek[ATTACH]27626[/ATTACH][ATTACH]27627[/ATTACH][ATTACH]27628[/ATTACH][ATTACH]27629[/ATTACH]Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  43. Tomek_O Miałem słaby dostęp do neta- przepraszam za zwłokę w odpowiedzi. Trochę info: 1. wypożyczałem sprzęt w SportLife na ul. Laghet- sport wybór, miożna wymieniać sprzęt, ceny ok.15% niższe niż w gondoli Rent&Go; wszyscy schodzą do cen przez www. 2. córka 9l. jeździła w szkółce Ski- Group z W-wy; dołączyliśmy się w trakcie, ale pozwolili na to; kadra b.fajna; córka jeździła z P. Marcinem⛷; małe grupy, sporo techniki, dzieci zadbane; szef Tomek +48 600 263 701 3. pogoda była w kratkę 2 dni na +/ 1 chmury i śnieg z deszczem/3 super słońce i mróz; mieliśmy ochotę na wyjazdy do Madonny i Tonale, ale nam przeszło, 4. polecam w wolnej chwili zwiedzenie Muzeum Nauki w Trento- coś jak Kopernik w W-wie, nowe, fajne dla dzieci , ale i dla dorosłych, 5. granica Aus/Ger w Salzburgu- znajomi stali w sob. ok. 1,5 h; można próbować przez miasto Generalnie Andalo na plus. Życzę pogody i śniegu, Paweł1
    1 punkt
  44. Polacy w Zillertal Nie od dziś wiadomo, że Zillertal jest regionem szczególnie lubianym przez Polaków. Dlaczego? Nie wiem. Jest chyba nawet polski tydzień w Zillertal. My pierwszy raz byliśmy w Zillertal trzy lata temu, w tym roku powtórzyliśmy ten kierunek i zaobserwowałam dużą zmianą w sposobie, w jaki my-Polacy odnosimy się do siebie. Jeszcze kilka lat temu Polacy udawali, że nie są Polakami, a słysząc ojczystą mowę milkli, jakby obawiając się dekonspiracji. Bardzo mnie to dziwiło. W tym roku było znacznie lepiej - dużo kurtuazyjnych rozmów na wyciągach, w knajpach, w sklepach, wymiana uwag o pogodzie, trasach, cenach... Polacy pracują też w Zillertal. Na Hintertuxie w Tuxer Fernaus pracuje przemiła starsza pani, młoda dziewczyna z Polski jest w obsłudze knajpy na Kreuzjochalm w Zillertal Arenie. Przestrzegamy natomiast przez panem Polakiem pracującym w knajpie przy stacjach pośrednich Karspitzbahn i Rosenalmbahn w Arenie, gdy usłyszał, że mówimy po polsku, towarzyszył nam przez cały czas, co początkowo było miłe, by po chwili stać się uciążliwe, zwłaszcza gdy co chwilę proponował "pół litra". Knajpa też nie do polecenia, podłe jedzenie i oszukują na kasie, załoga wstawiona przez cały dzień. Świetnie po polsku mówił też kelner przy górnej stacji gondoli Dorfbahn po stronie Konigsleiten, jak twierdzi nauczył się ze słuchu, i nawet nie przeklinał :wink: Jedyny moment obciachu i wstydu, że jestem z Polski przeżyłam jadąc gondolą z grupą młodych snowboardzistów z Polski, na oko 17-18 letnich, klnących jak szewcy, dziewczyny nie ustępowały chłopakom. Chociaż na co dzień pracuję z młodzieżą gimnazjalną, nie było mi lekko. Mimo to milczeliśmy jak zaklęci, by wychodząc z gondoli rzucić coś dosadnie w powietrze - wtedy zapadła cisza. Cóż, nie da się wychować dzieci, a tym bardziej młodzieży za innych.
    1 punkt
  45. ObiecaneJako, że ja jestem mało fotogeniczny, to wrzucam fotki zawodniczek z moim synem. I fotkę mojej kurtki. A Nina Loeseth była z nich najsympatyczniejsza, najchętniej wychylała się zza stołu. Tu Lindsey po wylotce słabo widać ale zawsze I moja kurtka, której nie można już prać Pozdrawiam.
    1 punkt
  46. Dla porównania filmik National Geographic prezentujący manufaktury narciarskie w Chinach. Oprócz tradycyjnego wyrobu nart przy użyciu siekierki, na filmiku niezwykłe freerajdy w niezwykłym otoczeniu przepięknych i śnieżnych Gór. Włochate dzioby nart - niesamowite :smile: [video=youtube;0uCTNZNPMC0]
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...