Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      4 153


  3. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      2 041


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.04.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. :applause: Śnieg mokry, ale jest genialnie!
    10 punktów
  2. Jak to kto? Choć rano lało na Żywiecczyźnie jak z cebra, w aucie cisza całą drogę. Gdzie my jedziemy. Ale dla takiego towarzystwa: Brakuje tylko Janka, gdybyś wtedy wiedział, że my od pół godzinki siedzimy przy piwku. Pewnie byłbyś wypoczęty i nic by się nie stało.Zaraz po sniadanio-obiedzie ruszam spełniać marzenia, kierunek Beskid i Przełęcz Liliowe: Super się podchodzi, na tej wysokości nie czuje się zmęczenia. Pod szczytem śnieg się kończy, bez raków nie ma co ryzykować. Zaliczam tylko Beskid Robię kilka kroków z nartami na plecach i wycofuję się, miałem zamiar zjechać stamtąd w kierunku Gąsienicowej, ale nie mam doświadczenia, wracam szlakiem: Za duże ryzyko, spod nart urywają się duże kule śniegu. W między czasie żegnam się z chłopakami, którzy zjeżdżają z Jankiem. Janek tryska dobrym humorem, całe szczęście chyba nic poważnego.Zostajemy sami Górale z Marcinem i jego tatą. Śmigamy razem do 15,00 jak zawsze o tej godzinie z nowymi siłami. Pozdrowienia dla wszystkich, również dla tych nieobecnych, do następnego już niedługo sezonu 2016/2017. U mnie to już ostatni dzień na nartach.Wracamy przez Jabłonkę i Korbielów. Zupełnie inna jazda, polecam. Hey
    9 punktów
  3. Akcja ratowniczaNiestety,jak wcześniej wspominałem,była akcja ratownicza.Janek coś sobie uszkodził w kolanie,choć nawet nic go nie zabolało! Dopiero kiedy chciał jechać dalej... Widzieliśmy całe zdarzenie z krzesła,ale wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy,że chodzi o naszego kolegę.Podjechaliśmy i wszystko jasne. Zabezpieczyliśmy miejsce upadku i Marionen z Artixem pojechali zawiadomić obsługę i TOPR,Ja z Leitnerem zabezpieczyliśmy miejsce upadku i dotrzymywaliśmy towarzystwa Jankowi.Janek ambitny chciał się jeszcze wspinać,ale powstrzymaliśmy go,bo widać,że kolano nie pozwalało... TOPR dotarł szybko i ładnie pozbierali Janka - miał atrakcję! Jak ruszyli to szok! Ledwie za nimi nadążałem! My jeszcze pozbieraliśmy Janka sprzęt i do krzesełka. Później okazało się,że Janek sam pozbierał wszystko i był gotowy do zjazdu kolejką. Cóż,ile się dało to pomogliśmy,kolegi się nie zostawia. :
    8 punktów
  4. Dzień pierwszyPobudka 6.00 i niestety deszcz.Mimo to humory dopisują i ruszamy ok. 7.30 pod gondolę.Oczywiście przy takiej pogodzie pod kasami pusto.Wyjechaliśmy na górę i niestety pogoda bardzo podobna,choć powyżej chmur.Deszcz jednak pokropił tylko chwilę,a później mieliśmy już tylko lepiej.Przez chwilę nawet słońce się pokazało... Co ze śniegiem?Niestety mokry i ciężki od rana,choć na początku dość twardo.Niestety ratrakowi się słabo spisali,choć może to bardziej wina pogody,tj. brak przymrozku.Ja miałem narty do zadań specjalnych,więc mi było dobrze,choć czy kiedyś było źle? Za to frekwencja minimalna i to bardzo cieszyło.Krzesła puste jeździły.Jedynie żal mi Janka - pierwszy raz na Kasprowym i warunki słabe,Goryczkowa zamknięta,do tego wypadek... Janek,mam nadzieję,że szybko wrócisz do zdrowia,trzymam kciuki za Ciebie! Cała ekipa pozdrawia!
    7 punktów
  5. Cześć! Właściwie nie podróżujemy dwa razy w te same miejsca - życie takie krótkie, a na świecie tak dużo do zobaczenia . "Właściwie", bo dopuszczamy wyjątki: gdy pierwszy raz jest na rowerze, a drugi na biegówkach. Albo gdy chodzi o Beskid Niski lub Dolomity. Tej zimy zameldowaliśmy się po raz kolejny właśnie w Dolomitach, na Alpe di Siusi w Południowym Tyrolu. Materiały promocyjne mówią, że Alpe di Siusi to największy tak wysoko położony górski płaskowyż w Europie. Rzeczywiście, na nartach biega się tu do wysokości 2,050 metrów n.p.m., a więc wyżej niż np. na Kasprowym Wierchu. Dla nas najważniejsze jednak było to, że trafiliśmy znowu w miejsce, z którego cztery lata temu podczas naszej wyprawy rowerowej przez Alpy wyjeżdżaliśmy pod wielkim wrażeniem. Zielone łąki Alpe di Siusi, zerowy ruch samochodów na jedynej drodze przecinającej płaskowyż, ostrzące się wszędzie dookoła grzbiety Dolomitów - takie mieliśmy wspomnienia. Teraz wszystko było białe, bielusieńkie, a wysokość gwarantowała śnieżne trasy. Tych niestety nie liczy się tu w setkach kilometrów, jednak nominalne 80 kilometrów wystarcza, by nacieszyć się atmosferą biegania na nartach w Dolomitach. Trasy przecina wspomniany asfalt, przy którym znajduje się centralny punkt i miejsce poboru opłat. Stąd na północ ruszają trasy łatwiejsze, prowadzące po łąkach, wśród niewielkich leśnych obszarów. Dochodzą aż nad Ortisei i Santa Cristinę. Na najbardziej oddalonym fragmencie trasy ma się wrażenie biegania prawie pod znanym Sasso Lungo. Trasa południowa jest atrakcyjniejsza od północnej. Od razy po starcie wychodzi na rozległą, odsłonietą łakę. A z niej widoki: na Sasso Lungo i Sasso Piatto, Marmoladę, charakterystyczny dla Alpe di Siusi szczyt Sciliar, oraz masyw Odle naprzeciwko. Coś pięknego. W dodatku w taki dzień, w jaki trafiliśmy my... Magia gór, magia biegówek. Zapraszam po więcej wrażeń i wiele zdjęć na Znajkraj: Biegówki w Południowym Tyrolu - Alpe di Siusi w Dolomitach W fotograficznej pigułce zaś... Pierwsze chwile były lekkim stresem. Na dole, w Seis gdzie spaliśmy była wiosna. Jak będzie 800 metrów wyżej? O, tak - biało! W pierwszej połowie dnia pogoda nie rozpieszczała, ale prognozy były optymistyczne. Powoli zaczynało się przejaśniać, ludzie zaczynali z nadzieją spoglądać na Sasso Lungo: I końcówkę trasy pokonywaliśmy już w zupełnie innych warunkach. Oby tak było jutro... W tym miejscu siedzieliśmy cztery lata wcześniej, podczas rowerowej wyprawy i marzyliśmy o biegówkach... A to już kolejny dzień, piękna pogoda i centrum tras w Maldze. Widoki - marzenie. Trasy - fantastyczne, idealnie ukształtowane. Zjazdy przyjemnie szybkie, ale nie kilerskie. Ludzie - w każdym wieku, stylu. Przyjemności z biegania, z chłonięcia klimatu górskich biegówek - morze! I takie miejsca jak to, kiedy szerokie trasy biegną po wielkiej, falującej łące: A na koniec wizyta w sadzie jabłkowym, gdzie spaliśmy na dziko cztery lata temu , wokół wiosna - w połowie lutego Z pozdrowieniami! :] Szy.
    4 punkty
  6. Pozdrowienia dla całej ekipy. Szczególnie dla Janka.
    4 punkty
  7. Gdzie ten Darek, Góral spod Skrzycznego wloozłłł? :eek: W kolejce na Kasprowy pierwszy, na szczycie też? ...tylko jakim?
    4 punkty
  8. Ehh... , szkoda Janka , mam nadzieję , że to tylko jakieś niegroźne naciągnięcie , więc do wesela się zagoi My z Nurkiem , jako sekcja skiturowa Skionline :wink: , startujemy z Kuźnic jutro rano ok. 8 , na górze powinniśmy się zameldować ok. 12-tej , to może jeszcze kogoś z naszych spotkamy :smile: .
    3 punkty
  9. Tobie Mario dzięki za pomoc Jankowi! Brawo Ty :applause: Pozdro!
    3 punkty
  10. Jest fantastycznie, choć to tym razem nie zasługa "Świętej Góry", bo warunki nie rozpieszczają, ale zasługa forumowiczów którzy znaleźli czas i ochotę, żeby wspólnie ponartować. Dziękuję wszystkim, którzy się zjawili. I serdecznie pozdrawiam pozostałych.
    3 punkty
  11. Jesteście! Widać Was! Jest zabawa :laughing: :applause:Edit:"pełna relacja":[video=youtube;JSx7Fz2_tk8]https://www.youtube.com/watch?v=JSx7Fz2_tk8
    3 punkty
  12. Szlag... leje... :sorrow: Na górze też... i jest na plusie... Damy radę! Nie przyjechaliśmy tu dla przyjemności. :wink:
    3 punkty
  13. Wreszcie i ja dorwałem się do kompa. Dzień byłby super udany, gdyby nie wypadek Janka. Ale Janek jest dzielny i nie dał się zawieść do szpitala. Stwierdził, że przez 2 dni sam dojdzie do siebie, ewentualnie do lekarza pójdzie we wtorek jak wróci do domu. Ludzi na trasach było mało i można się dzisiaj wyjeździć było do oporu. Johnny zawsze z przodu na słynnych "łopatach", tnie kosą wszystko co stanie mu na drodze (na szczęście dzisiaj tylko śnieg) Drużyna Górali spod Skrzycznego atakowała nie tylko ratraki, ale i skitury nie były Im obce, oprócz zjazdów oczywiście Widoki z Kasprowego zawsze ładne, nawet jak niewiele widać Nie mogłem się od nich uwolnić, zawsze mnie doganiali - Artix, Janek i Johnny Narciarz (Maciek każdą wolną chwilę wykorzystuje na pisanie relacji) Dołączył jeszcze do grupy Waldek (nie tylko na stoku) No i najmniej przyjemny dzisiaj moment (choć po Janku tego nie widać) Janek wracaj do zdrowia jak najszybciej...... czyli natychmiast! Pozdrawiam serdecznie. PS Odwiedził nas jeszcze wieczorem kolega [email protected]. Miło było pogawędzić. Zjeżdżali też z nami kolega Leitner ze Swoim tatą i tu największe zaskoczenie. Mimo, że całą noc jechali pociągiem i autobusem, to na stoku jako jedyni zostali chyba do końca. A poruszali się tak szybko, że nie zdążyłem Ich sfotografować. Brawo panowie!
    2 punkty
  14. Ogólnie niemal każdy zjazd wyglądał tak samo. Z wyjątkiem tych z ostrej ścianki. Niestety od rana była ona usłana malutkimi muldami, które z biegiem dnia rosły jak na drożdżach! Góral spod Skrzycznego w akcji. Niestety akcja była tak nagła, że nie zdążyłem dobrze ustawić telefonu. O 10:15 krótka przerwa na colę, 2,5zł w łazience i pogadanie o wszystkim. Po przerwie i kilku zjazdach po zamuldzonej już łagodniejszej trasie, dostrzegamy kątem oka (gdyż reszta jest zapatrzona na piękne widoki), wypadek Janka57. Johnny już opisywał, więc ja wstawię jeszcze tylko jedno zdjęcie. Z biegiem dnia, lejowata końcówka miała sporo muld. Jeździło się świetnie - tak jak powiedział Góral - baw się muldami! Do 15:00 jeździliśmy z Góralem i jego rodziną - potem we dwójkę jeszcze godzinę. Niestety od 14 zaczął padać deszcz, więc zakończyliśmy jazdę o 16. Oprócz nas jeździły jeszcze 3-4 osoby. Gąsienicowa na własność! Po zdjęciu nart poszliśmy na obiad na Kasprowym. Więcej o nim nie będę pisać, bo szkoda klawiatury. Teraz rozumiem, o co chodzi w nazwie "Święta Góra Narciarzy". Jakie by nie były warunki, jakie by nie były ceny karnetów, jaka by nie była pogoda - MY i tak tu przyjedziemy. Pozdrawiam
    2 punkty
  15. Piątek, 8.04. Podwójne święto - jedno rodzinne, a drugie narciarskie. Trzeba było połączyć te dwa święta w jedno. Nie udało się. Więc po ich rozdzieleniu o 23 ruszam z Wa-wy Zachodniej razem z tatą na narty. Dziwne było dla mnie iść z nartami, omijając kwitnące forsycje i mirabelki. Przyroda budzi się do życia, a my chcemy zanurzyć się jeszcze w tej zimowej scenerii. Poczuć ją choć chwilę. Po 8h jazdy docieramy do Zakopanego. Niegdyś miasto narciarzy - obecnie przydomek narciarski należy tu już tylko do tradycji. Bo czym, jeśli nie tradycją, nazwiemy jedną działającą trasę narciarską na kilkanaście innych, które się tu znajdują lub mogłyby się znajdować, gdyby nie wszawobrodzi (jeszcze do nich wrócę).O 7:05 meldujemy się w Zajeździe Górskim. Zajazd widać. Gór niestety nie. Nie mając wyboru (w końcu nie przyjechaliśmy tutaj tylko na narty), po krótkim ogarnięciu się, idziemy po skipassy do skipassomatu. Jak przystało na nowoczesny XXI-wieczny ośrodek narciarski, w drugim tygodniu kwietnia działa aż jedna trasa na kilkanaście kilometrów innych. Niesamowite! Niezmiernie uszczęśliwieni tym faktem, razem ze skipassami idziemy do kas - punktu zbiórki WZF. O godzinie punkt 8:00 wyjeżdżamy nowoczesną gondolą z niesamowicie dużą przepustowością na Kasprowy Wierch - Świętą Górę Narciarzy. Po zapięciu butów i nart jedziemy w kierunku łagodniejszej części trasy. Śnieg niestety już jest mokry i ekhm... wyratrakowany. Pierwsza ścianka bardzo przyjemna - stroma, idealna! Potem szeroka polana. Na niej ćwiczyłem skręt długi i ostre krawędziowanie. Potem trasa rozdziela się na kilka wariantów lejowatych. Idealne do śmigu i krótkiego skrętu. Po niezwykle przyjemnym dojeździe docieramy do dolnej stacji krzesełka. I propozycja ochrony Tatr dla wszawobrodych.
    2 punkty
  16. Smoke Ti to taka węższa w talii siostra ogólnie chwalonej narty Blackeye Ti. Ci co mają Blackeye (ja też mam) są z tych nart zadowoleni (ja też). Z racji węższej talii narta będzie szybciej niż Blackeye przechodzić z jednego skrętu w drugi. Narta powinna dobrze spisywać się także na rozjeżdżonych stokach. Wg mnie możesz ja śmiało kupować, ale pamiętaj, że przy twoich parametrach tylko ta najdłuższa dostępna czyli 178 cm. Krótsza będzie niestabilna i krawędź nie będzie trzymać.
    1 punkt
  17. Chyba nie,bo był w stanie iść,ale raczej nie mógł zgiąć nogi.Pomogliśmy mu się pozbierać i Marionen zawiózł go do apartamentu. Miejmy nadzieję,że szybko dojdzie do zdrowia.
    1 punkt
  18. Nie wyglada mi to na szczyt Kasprowego Bardziej Swinica
    1 punkt
  19. No to serdecznie Was pozdrawiam! Bawcie się dobrze.
    1 punkt
  20. Z tego co Maciek pisze, to raczej nie zapowiada się pogoda filmowa w tym roku :frown:: No i filmiki Tobie dosyć nieźle wychodzą :happy: W razie czego zastępstwo będzie :cheerful: W ramach pocieszenia - zdradzę rąbek tajemnicy... ...że w przyszłym roku, być może odbędzie się oficjalna impreza Skionline pełna atrakcji :applause: - ale Ciii by nie zapeszyć. Oby tylko zima dopisała i zdrowie :cheerful:
    1 punkt
  21. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie nas w tym roku w Tatrach na nartach - wiele przyczyn się na to złożyło. Cóż - szkoda :frown:: Nie dane mi było w tym roku pojeździć na nartach na południu Polski. Również życzę Wam wszystkim dobrej zabawy, a przede wszystkim pogody narciarskiej.
    1 punkt
  22. WorldSkitest 2016 - KatschbergNa stronę wstawiłem galerię zdjęć z WorldSkitestu 2016 na Katschbergu
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...