Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      48

    • Liczba zawartości

      3 572


  2. Greg

    Greg

    Użytkownik forum


    • Punkty

      48

    • Liczba zawartości

      580


  3. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      43

    • Liczba zawartości

      4 615


  4. kmarcin

    kmarcin

    VIP


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      1 110


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 31.03.2017 w Odpowiedzi

  1. Trzeci dzień w Wysokich Tatrach zapowiada się mało atrakcyjnie, mocno wieje i jest mgła. Pierwsza część tury tradycyjna (znowu Chata Teryho). W schronisku od rana spory ruch, ale wiadomo sobota. Dla mnie dzień trudniejszy od wczorajszego, luzu już nie będzie. Wczoraj sam sobie byłem sterem i kapitanem. W piątek wieczorem rozmyślałem jak nie dać się zgubić kozakom. Nic mądrego nie wymyśliłem, braków kondycyjno-technicznych przy podchodzeniu nie mam szans nadrobić. Jedyne co mogę zrobić, to wyruszyć przed nimi. Po śniadaniu zbieram się pospiesznie i ruszam pierwszy. Nie mam czasu na fotki, aparat wyciągam dopiero pod pierwszą stromizną, energetyczny batonik, harszle na narty, oglądam się za siebie, jeszcze mnie nie gonią. Teraz wiem jak czuje się kolarski outsider. Peleton (czyli moi skitourowi kozacy) pozwalają poharcować pariasowi, a w decydującym momencie i tak mnie przegonią, kwestią pozostaje tylko kiedy. Nie ubrałem się zbyt ciepło. Jak zmarznę, to przyspieszę, by się rozgrzać. Grupa pościgowa ma mnie już w zasięgu wzroku Pierwszy dopada mnie Kamil. Na pierwsze wypłaszczenie wchodzimy prawie razem. Zaraz za Kamilem dochodzi MarioJ. Chmury gdzieś znikają, ale mocno wieje i Mario z Kamilem chowają się przed wiatrem za skałą. Ja atakuję drugą stromiznę, ostatnią przed Teryhem. Dołączają kolejni tourowcy... Jeszcze odrobina wysiłku i wreszcie dotrę do schroniska, a pierwsza część tury zaliczona. Po lewej stronie widzimy Łomnicką Grań, a po prawej Kościoły (Kostoly). Dochodzi Lidka ze Sławkiem i w komplecie jesteśmy w ciepłym schronisku. Powodzeniem cieszą się palacinki i smażony ser. Robimy dłuższą przerwę na poprawę pogody, bo wieje zbyt mocno. Na szczęście po kilkudziesięciu minutach wiatr słabnie i możemy ruszać dalej. Myślałem, że naszym celem na dzień dzisiejszy będzie Lodowa Przełęcz Za schroniskiem odbijamy w lewo, mijamy Niżni Staw Spiski i wchodzimy do Lodowej Dolinki (Dolinka pod Sedielkom). Przed nami mały fragment zjazdu. Nikt nie ściąga fok. Zjazd z założonymi fokami nie należy do najłatwiejszych, ale dajemy radę... Powoli zagłębiamy się w Dolinkę, nie jest duża, ale urocza jest zapewne. Ten żlebik po lewej prowadzi prawdopodobnie do Żółtej Ławki... a fotę w tamtym kierunku strzela Tomek, pewnie coś kombinuje? Teraz mam piękny widok na Przełęcz Baranią 2389 m (to ta najbardziej po lewo), a od niej w prawo Spiska Grzęda 2483 m, kolejne dwa szyty to Mały Durny Szczyt 2590 m i Durny Szczyt 2621 m. Dalej jest niewidoczna tu Łomnica 2634 m. Widać też (w domyśle) część Spiskich Stawów. Proponuję zwrócić uwagę na Chatę Teryho. Cóż ona znaczy przy ogromie znajdujących się naokoło gór? Między głowami Piotra i Sławka widać Lodową Przełęcz 2376 m , po lewej Mały Lodowy Szczyt 2462 m ,a po prawej Lodową Kopę 2603 m oraz Lodową Grań Kamil pod Pośrednią Granią 2441 m Słabnę, mam objawy chorobowe i znowu zostaję leaderem od du.y strony. Wszyscy zakładają harszle, kozacy oczywiście bez ściągania nart, tylko przykucając, ja tak jeszcze nie umiem. Coś się będzie dziać Po lewej stronie zbliżenie Czerwonej Ławki 2352 m . Niemożliwe ktoś tam włazi. Chyba szaleńcy, myślę sobie. Teraz nagle wszystko dzieje się szybko przepinka, wszyscy zakładają raki, narty na huzara, w ręce dziaby i nim do nich dochodzę zasuwają już do góry na Czerwoną Ławkę. Masakra, a co ze mną. Myślałm, że raki i dziabę (czekan) nosi się dla szpanu. Ja chyba tu zostanę? Do pomocy zostaje mi Kamil i Wujot. Pomagają z przepinką, a ja pierwszy raz w życiu mam raki na butach i dziabę w ręce. Reszta kozaków już pod przełęczą Ruszamy i my. Obserwuję co robią Kamil i Wujot. Staram się robić to samo. Nie jest źle. Idąc (podchodząc) z buta nie tracę tak dystansu jak na nartach. Zaczyna mi się podobać. Mimo, że podchodzę ostatni, czuję się kozakiem, a nie ich ogonem... W końcu i ja docieram na przełęcz. Widoki cudowne na obie strony. Było wejście to musi być też zjazd. W zjeździe czuję się zdecydowanie lepiej i pewniej, choć i tu sporo jeszcze pracy przede mną!
    17 punktów
  2. Dzień drugi c.d. widzę że z Marionenem piszemy razem. Jesteśmy w Dolnie 5 Stawów Spiskich. Tak wygląda ona w całej okazałości latem. Po prawej stronie widać Chatę, a troszkę na lewo nasz pierwszy cel czyli Barania Przełęcz. Będziemy szli od Chaty przez Pośredni Staw Spiski w kierunku Baranich Spadów, zaczepimy lekko o Baranie Pola i łukiem wejdziemy pod ostatnią stromą ścianę przełęczy. jeszcze pamiątkowa fotka przez schroniskiem widok zimowy na całą Dolinę Idziemy w kierunku przełęczy i ją podziwiamy, to jest nasz dzisiaj główny cel, nastromienie w górnej części jak się okaże to 40-42 st. Zbliżamy się z boku do przełęczy, okolica coraz bardziej poraża, wchodzimy w bramy Mordoru. Na przełęczy sporo miejsca, w pasku każdy jeden obok drugiego znajduje swoje miejsce na przepięcie. Musimy się pilnować aby nie spaść na drugą stronę albo nie wejść niechcący na nawis śnieżny.
    15 punktów
  3. Dzień drugi. Chyba część ostatnia. Zjeżdżamy z przełęczy. Zrobiło się pochmurno i widoczność chwilami była słaba, więc czekaliśmy na przetarcia. Górna część przełęczy twarda, poorana, ale około 100m niżej zrobił się świetny śnieg, stromizna rzędu 30-35 st i to był super zjazd. Poszaleliśmy tam na pełnej prędkości. Jak to często bywa, jak jest dobra zabawa to jest mało zdjęć. Część ekipy stwierdziła że w tak dobrych warunkach śniegowych trzeba zrobić jeszcze jeden cel. Obraliśmy Śnieżną Przełęcz. Jak to zwykle wychodzi, około 16:00 byliśmy dopiero pod ścianą i już zabrakło czasu na wejście szczytowe. Ale doszliśmy drugi raz gdzieś na 2300m. Zjazd ponownie był przedni. I żegnamy się z cudowną Doliną 5 Stawów Spiskich. Aha, Barania Przełęcz ma wysokość 2389m. To był piękny cel. Takie dni dają spełnienie !
    14 punktów
  4. Dzień Drugi. W czasie gdy Mariusz samotnie zgłębiał tajniki Doliny Zimnej Wody, reszta ekipy od razu z rana ruszyła w górę w kierunku Chaty Teryho. Pogoda tego dnia nam dość sprzyjała, rano było bezwietrznie i bez chmur tak jakoś. Idziemy sobie lekko pod górę, relaksacyjnie. Po drodze podziwiamy żleb Łomnicki, zwany też , i tu pamięć zawodzi, pewnie Tomek podpowie. Żleb schodzi z przełęczy pod Łomnicą, na którą z drugiej strony prawie dojeżdża krzesło dwuosobowe. Ktoś może tam się jeszcze wybierze ... Widoczność jest znacznie lepsza, niż pierwszego dnia, i widzimy że przed nami całkiem niezła ściana. Dzielnie stawiamy jej czoła. Dochodzimy żwawo do schroniska, gdzie pewnie zrobimy krótki popas. Chata Teryho znajduje się na wysokości nieco ponad 2000m, czyli jesteśmy już dość wysoko. W tym schronisku nie ma ciepłej wody do mycia, do kibelka trzeba samemu wodę wlewać, warunki są już bardziej spartańskie. Ale bufet jest w pełni zaopatrzony.
    13 punktów
  5. No dobra, zrobiłem mały film z ostatniego pobytu na Chopoku. Może taki trochę specyficzny, bo nagrywałem praktycznie tylko fragmenty jazdy Bartka, tak że ten filmik jest bardziej o nim i dla niego za to, że w końcu zaczął jeździć na czarnych trasach, co było jego marzeniem i małym celem do osiągnięcia. No ale trochę Chopoka i tras też widać
    12 punktów
  6. Czołem, parę fotek z czterodniówki z Soelden. Klasyka, męski wyjazd, noc w aucie i na narty. Początek nową gondolą na Giggijoch A tam już właściwy świat :-) Potem przerzut w rejony "Bondowskie" Nowe krzesło w rejonie Gaischlachkogl Kolejna, świetna trasa - ale już nie na te temperatury. Jedna z najniżej położonych w Soelden. Widokowość - ogólnie OK :-) Co prawda Białka to nie jest, ale da się żyć.... Teren działania agenta 007. Ciąg dalszy nastąpi wieczorem, czas wracać do realiów i pracy.....
    9 punktów
  7. Oczywiście, że kombinuje! Tomek w tym uchwyconym momencie robi taką fotkę: A po 2-3h zrobić w drugą stronę a to zdjęcie z Żółtej Ławki na dwie strony jakby ktoś nie mógł się zdecydować czy zjeżdżać na stronę Doliny 5 Stawów Spiskich czy do Staroleśnej co wybieracie? Pozdr Tomek p.s. Mariusz - Filmarovy ,Filmarak, Filmarsky http://www.sprievodca.ta3.szm.com/filmaraks.html http://filmarak.weebly.com/
    9 punktów
  8. Po drodze na górę nawadnianie na 2666 :-) I szaleństwo na pucharówce Jedna z nielicznych tras, gdzie amator może wyciskać grruubo ponad sto km/h - równo, twardo, szeroko, stromo - bez ludzi, z hektarem płaskiego do wylądowania :-) Ogólnie debeściarsko. W tym roku dość mocno trasa zawężona - lodowiec schodzi w oczach niestety... Parę lat temu chodził orczyk jeszcze - teraz stracił się pod nim grunt na kilkadziesiąt metrów
    8 punktów
  9. A tak naprawdę pomogła zmiana czasu - ludzie zaczęli się pojawiać godzinę później :-)
    7 punktów
  10. Jest wielka radość. Wszedłem na Czerwoną Ławkę. Czuję się jakbym zdobył kolejny puchar w wymagających zawodach i do tego pokonał wszystkich faworytów. To najtrudniejsze zimowe wejście dla mnie (tak po prawdzie wiele ich nie było) Chyba widać moją radość... Foto Kamil A latem to wejście wygląda tak Część Doliny Staroleśnej od strony na którą zjeżdżaliśmy Teraz przed nami kawałek dobrego zjazdu, na który ciężko pracowaliśmy cały dzień. Staroleśna Dolina jest piękna, widoki mnie urzekają. To jedna z największych dolin w Wysokich Tatrach. Przepinkę mamy w komfortowych warunkach, szeroko i osłonięci od wiatru skałą. Nie czuję zmęczenia, podniecam się planowanym zjazdem. Śnieg może nie idealny, ale powiedzmy dobry plus. Początek zjazdu nawet stromy. Ja mam na to zawsze jedną radę. Zakręt ostro w lewo, jak najszybciej ostro w prawo. Im szybciej przerzucam narty ze skrętu w skręt, tym bezpieczniej. Lubię trasę szerokości minimum dwóch długości nart. Jak jest dobra widoczność i niezły śnieg to już jestem jak w raju (tak jak dzisiaj) Częściowo zjeżdżamy Strzelecką Kotliną. Jest wspaniale. Nie zjeżdżamy do samego dołu. Przy przewężeniu zatrzymujemy się i podchodzimy kolejny raz. Dzielimy się na trzy części. Tomek z Piotrem atakują Żółtą Ławkę (z udanym skutkiem). Kamil, MarioJ, Wujot i Sławek wracają na Czerwoną Ławkę. Ja mam chwilowo dość, zostaję na dole, choroba daje znać o sobie. Po pół godzinie jednak próbuję wdrapać się powtórnie. Kieruję się w stronę Żółtej Ławki. Udaje mi się dojść tylko do początku żlebu. Kozaki z pod Czerwonej Ławki zgarniają mnie po drodze i zjeżdżamy na dół razem. Został tylko Tomek z Piotrem, bo im zejdzie dłużej walka z Żółtą Ławką. Ja dalej zachwycam się każdym pokonanym metrem i wykonanym skrętem. Gdzieś tam podchodzą Tomek i Piotr Pogoda zaczyna się pogarszać pora wracać, pięknie widać ślady po zakosach... Nasz piękny zjazd kończy się na Wyżni Staroleśni Ogród. Dalej zjeżdżamy łagodną trasą przez las wzdłuż niebieskiego szlaku, obok Staroleśnego Potoku. Po drodze trafiamy na lodospad, a po nim wspinają się ...... lodołazi? Ostatnia tego dnia przepinka przy Rozdrożu nad Rainerovou Chatou. I ostatnie podejście do Chaty Zamkovskeho. I wreszcie w naszym pokoiku... Cudowny czas, zmęczony i zachwycony jestem. Najlepszy dzień wyrypy dobiega końca! Podejście i zjazdy nie do zapomnienia, chcę jeszcze!
    6 punktów
  11. Kiedy skitourowi kozacy z Wrocławia znikają gdzieś w dolinie, ja mozolnie pnę się do góry. Zaczyna wiać coraz mocniej, a pobliskie szczyty znikają w oparach mgły. Sądzę, że to zaraz przejdzie... za moimi plecami (Teryho i Grań Pośrednia) dalej ładnie i przyjemnie.... w tej samej chwili robię zdjęcie w drugą stronę (kierunek Śnieżna Przełęcz)... staram się przyspieszyć (na tyle na ile mogę - czyli słabo), mija 10 minut.... staram się iść dalej, mocno wieje i mam jeszcze przekonanie, że wiatr mi pomoże i rozwieje chmurę (mgłę), po 5 min... tracę cierpliwość i zaczynam zastanawiać się nad powrotem, mija kolejne 5 minut i widzę, że nic nie widzę... Od zdjęcia na którym jestem minęło raptem 20 minut i nic nie widzę, wydaje mi się, że zawróciłem, ale ciągle mam pod górę. Nie przygotowałem się na taką ewentualność. Nie mam aplikacji turystycznej, a nawet prostego gps. Nie widzę nawet własnych śladów, wiatr już je zasypał. Dobrze, że mam telefon, ale siara byłaby dzwonić. Może kogoś spotkam i liczę ciągle na poprawę widoczności. Chmura nagle przyszła, to i nagle pójdzie. Wydaje mi się, że kogoś widzę... Idę w tamtym kierunku. Po chwili widzę wielkiego jak żubr muflona z ogromnymi rogami. Po sekundzie niestety znika. Czy naprawdę widziałem muflona? Czy to tylko moja wyobraźnia, a może mgła go powiększyła w moich oczach (lekko przerażonych). Stoję w miejscu 10 minut i słyszę psa i po chwili widzę narciarkę i parę deskarzy. Jestem uratowany... To Słowacy (a raczej on i dwie one). Szli na Śnieżną Przełęcz, ale przez załamanie pogody zawrócili. Nocują w Chacie Teryho. Też błądzą, ale lepiej błądzić w czwórkę (i pies) niż w pojedynkę. Czasami coś widać i znajdujemy jakieś ślady po nartach. Raz widać, a za chwilę znowu nic. Tu przykład 2 zdjęć prawie z tego samego miejsca, odstęp czasowy 30 sek. Przepraszam za zdjęcia, ale chciałem pokazać jak szybko w górach zmienia się pogoda i jak łatwo wpaść w tarapaty. Jako przestroga dla naiwnych (jak ja w tym momencie). Z radości w Chacie Teryho wypijam herbatę z rumem i pora zaliczyć extra zjazd. Choć przez chwilę myślę, czy nie nocować u Teryho. Zjazd jednak zwyciężył...sprawdzam kierunek i zmykam na dół... Poniżej 2000 m widoczność prawie idealna, zza gór wyłania się księżyc i oświetla mi powrót Widzę pięknie oświetlony Poprad Zatrzymuję się bo jest pięknie. Cykam zdjęcia i nagle z gór po lewej stronie (Łomnicka Grań) słyszę głośne jęki ałłłłłu. Powtarzają się kilka razy. Włosy stają mi na plecach i robi się nieswojo. O co chodzi, ktoś spadł ze skał i jęczy, czemu nie woła o pomoc. Może nie ma siły? Może to jednak zwierzę. Przypominam sobie wakacje u babci na wsi, kiedyś miała nutrie i potrafiły płakać jak dzieci. Postanawiam ja się wydrzeć. Hallo, jest tam kto, co się stało, potrzebujesz pomocy. I tak drę się kilka razy. Jęki od razu ucichły. Jednak chyba zwierzyna to była. Ale jakie zwierzę? Na wszelki wypadek, z duszą na ramieniu cisnę ile mogę, do naszego schroniska, przez las. Zjazd mega udany...dobrze, że nie zapomniałem o czołówce Przepraszam za zdjęcia (nie ma co oglądać). Dla wytrwałych obiecuję, że zdjęcia z 3 dnia będą o niebo lepsze od dzisiejszych!
    6 punktów
  12. Przepiękne zdjęcie - nie tylko dlatego, ze moje narty są w pierwszym planie - ale wprost fantastycznie oddaje klimaty przepinek na górze. Z reguły wieje koszmarny wiatr, miejsca jest na jedną nogę a chętnych np 6. Sam zjazd: na początku jest zawsze stromy, wiatr powoduje, że jest bardzo twardo a skały dziwnie blisko. Tutaj i tak jest komfortowo. Pozdro Wiesiek
    5 punktów
  13. Widoczek z Tiefenbachgletscher I specjalnie dla @leitner :-) -sprowokowałeś mnie - i nie żałuję :-))) Odkryłem przy okazji fragment trasy, wcześniej nie objeżdżony w tym ośrodku
    5 punktów
  14. Co do temperatur - zawsze byłem w Soelden w kwietniu, czasami mocno po 20 tym. Paradoksalnie, teraz było najcieplej - Dół na Giggijochu puszczał już koło 11 tej. Wtedy skok na górę i megastyczny, lekko "ujemny" śnieg
    5 punktów
  15. To jeszcze trochę - z cyklu kto rano wstaje - poranny Giggijoch: Później było już trochę ludzi,
    5 punktów
  16. Drugi dzień skitourów, zaczynam nietypowo dla mnie, bez nart. Rano dociera do nas Tomek z Piotrkiem. Kozacy szykują się na wejście na przełęcze, a ja w drugą stronę zejście do Smokowca do auta po telefon (żyć bez niego nie mogę). O 10 ruszam w dół, ale nie czerwonym szlakiem, jak przy podchodzeniu. Wybieram zejście drogą tragarzy, krótszą i bardziej stromą. Od schroniska idę wzdłuż Maly Studeny Potok, aż do Obrovsky Vodopad gdzie wchodzę na czerwony i zielony szlak prowadzący na Hrebienok. Mijam Staroleśny Potok i dochodzę do Razcestie nad Rainerovou Chatou Do Smokovca z Hrebienoka schodzę szlakiem przy kolejce Przy dolnej stacji kolejki mijam uroczy kościół i jestem na parkingu Łyk jakiegoś płynu (nie, nie piwa) i droga powrotna do bazy. Buty Dynafita do turystyki górskiej idealne, wygodne, lekkie, nic nie uwierają, krótko mówiąc mega wypas. Gdzieś tam poniżej chmur jest nasza baza. Po 13 startuję już jak przystało na skitourowca na nartach w stronę Chaty Teryho. Trzymam swoje tempo i powoli sunę w górę. Przy moich umiejętnościach lepiej (bezstresowo) się czuję sam. Nie muszę nikogo gonić i nikt na mnie nie musi czekać. Jest super, pogoda dopisuje, choć trochę wieje. Ponownie jestem w Dolinie Małej Zimnej Wody. Nie sprawdzam czy jest zimna, wystarczyła mi ta z Fugen, ale tamta nie była zimna tylko jakaś podgrzewana chyba. Po płaskim odcinku pora potrenować zakosy i zwroty. Wczoraj podglądałem kozaków, ale nie wychodziły mi zwroty najlepiej. Dzisiaj jak jestem sam od razu załapałem o co chodzi. Przed stromizną założyłem harszle i w górę. Od dołu kolejny raz podziwiam Żółtą Ścianę i Pośrednią Grań... Za plecami widzę już Studeną Dolinę z góry Wczoraj mieliśmy tu piękny zjazd, rozpoznaję chyba nasze ślady (taki indianin ze mnie) Ostatni stromy odcinek przed chatą Na podejściu mijam się ze zjeżdżającym Tomkiem z ekipą KW . Pokazuję moim wilczkom jaki odcinek pokonaliśmy... A sam ustawiam się pod Żółtą Ścianą i Pośrednią Granią, żeby nie było, że mnie tu nie było! Posilam się w Teryho i idę zdobywać jakąś przełęcz ( wszystko jedno jaką, byle do góry), a czasu mam coraz mniej. Widoki mam cudowne... Gdzieś pode mną stawy spisskie... Próbuję iść w stronę Śnieżnej Przełęczy. Dostrzegam na górze po prawej trawersujących kozaków z Wrocławia. Są gdzieś w okolicy śnieżnego nawisu. Wydaje mi się, że pierwszy idzie Wujot. Kamil z Mario czekają na swoją kolej. Po chwili rusza chyba Kamil i na końcu MarioJ (tak myślę) Zaraz za nimi podążają chmury, czy to coś zmieni. Za chwilę się przekonam...
    5 punktów
  17. Dzięki chłopaki Trzeba tylko uważać, żeby się relacje nie "zmieszały" W pewnym momencie straciłem który, co, gdzie itd. Te Mariusze to chyba tak mają . ADHD czy coś. Pozdrawiam serdecznie.
    4 punkty
  18. I tak na finał - nie ma to jak przyjechać spontanicznie w czterech chłopa na narty Podsumowując - jak zwykle super, pełnia zimy, doooskonałe szerokie i świetnie przygotowane trasy. Dało się zjechać na sam dół ( zresztą też świetnymi dwoma trasami) - a tam 15 w plusie . Oczywiście na koniec dnia kartoflicho i rzeźnia, ale to świetna dobitka. Nakręciłem trochę z kasku - ale to za jakieś 5-10 lat uda mi się pewnie obrobić :-))) Coś jeszcze ze zdjęć pewno się wykroi. Pozdrawiam, G
    4 punkty
  19. Wreszcie odkrywam prawdziwe (właściwe) skitoury. Czekałem,czekałem i się doczekałem. Termin naszej penetracji Wysokich Tatr 09-12 marca. Skład rozszerzył nam się do 8 osób. Niestety ze Skionline nikt się nie dołączył (może miałbym wtedy łatwiej). A tak byłem ja i 7 kozaków (w zasadzie 6 kozaków i jedna kozaczka). Grupa wrocławska: Kamil, MarioJ, Wujot i ja; grupa małopolska: MajorSki i znani z licznych relacji Tomka, jego przyjaciele z KW Lidka, Sławek i Piotr. Po drodze okazuje się, że Tomek z Piotrem dotrą dzień później (obowiązki służbowe). Docieramy do Starego Smokowca bez problemów przed 10. Po drodze zmieniamy się za kółkiem (jedynie Wiesiek zwolniony z obowiązków, dopiero co wrócił z Alp). Na dodatek drażnił mnie fotami z freeridu (bardzo udanego niestety). Parkujemy przy Grand Hotelu, szybka przebiórka, przepakowanie plecaków, a ja dodatkowo wzbogacony o gadżety przez Kamila. Dostaje detektor lawinowy, łopatę, sondę, raki koszykowe (chyba) i solidną dziabę. Okazuje się, że nie mieszczę się do plecaka, mam za dużo elektroniki (na górze i tak brak internetu) i ładuję się do dwóch plecaków. foto. MarioJ Dla zaoszczędzenia czasu (i moich możliwości) wciągamy się za 8 euro (od łba) szynową lanowką (przypominającą kolejkę na Gubałówkę) i po chwili docieramy na Hrebienok 1285m foto. MarioJ Dalej idziemy czerwonym szlakiem w stronę naszej bazy wypadowej czyli Chata Zamkovskeho (wys. 1475m) Wreszcie docieramy do bazy...obok nas wchodzi dziwny gość - tragarz-noszowy Schronisko malutkie, ale przytulne, mi osobiście pasuje. W chacie prąd jest z agregatu. Wszystko (napoje, piwo, jedzenie) wnoszone jest ze Smokowca na plecach tragarzy, byłem w lekkim szoku. Tak są zaopatrywane wszystkie okoliczne schroniska (nawet te położone powyżej 2000m). Kolejne krótkie przepakowanie i idziemy dalej w stronę Chaty Teryho (wys. 2015 m) Ponownie siłacz na trasie Temu było mało to przysiady ćwiczy... Do Tery'go idziemy Doliną Małej Zimnej Wody (Studena Dolina). Wzdłuż naszej drogi wije się Maly Studeny Potok... Docieramy w końcu do bardziej stromego odcinka prowadzącego w pobliże Żółtej Ściany (Zlta Stena 2182 m), to ta po lewej, częściowo we mgle, wreszcie pierwszy raz w życiu korzystam z harszli i na zakosach próbuje poprawnych zwrotów (ze słabym skutkiem) Kolejny stromy odcinek I wreszcie docieramy do Chaty Teryho Odpoczynek, jakiś posiłek, spotykamy Lidkę i Sławka. Ja już wykończony (zwłaszcza mój kręgosłup). Kozaki jednak chcą iść dalej. Chyba plan był na Baranią Przełęcz (ale nie jestem pewny). Koło Chaty Teryho idziemy przez Dolinę Pięciu Stawów Spiskich. O tej porze trudno je dostrzec, ale wiemy, że na wypłaszczeniach po nich idziemy. Na pewno szliśmy po Pośrednim i Wielkim Stawie. Jest jednak późno, wyższe partie gór spowija mgła i po krótkiej naradzie postanawiamy zawrócić. Warunki cały czas dość trudne, twardo i lodowo. Podczas odwrotu do pokonania mamy trudniejszy fragment, trawersując w okolicy nawisu śnieżnego, posuwamy się pojedynczo co kilkanaście metrów... Od dołu poprawia się widoczność. Teraz widać Kotlinę Pięciu Stawów Spiskich, Chatę Terje'go, a po prawej Prostredny Hrot (Pośrednia Grań 2441 m). Za ganią po drugiej stronie, jeśli się nie mylę wspaniały zjazdowy żleb. Wydaje mi się, że wspominał o nim Tomek (chyba najdłuższy w Tatrach). Mogłem coś poplątać i pewnie Tomek to skoryguje. Wreszcie to na co czekałem cały ciężki dzień, zjazd do bazy, a po drodze piękne widoki... na Dolinę Studena Żółta Ściana, tym razem z innej perspektywy Super zjazd, choć było twardo Jeszcze raz widok na wymienione wcześniej góry, które tym razem ukazały się nam w pięknej krasie... Wyczerpany, ale szczęśliwy docieram do "naszej chaty". Jeszcze pyszna obiado-kolacja i w końcu brzuchem do góry na swoim koju. Jedyny problem to mój kręgosłup i telefon który został w samochodzie. I muszę po niego wrócić. Dziś nie dałem rady. A pisząc ten felietonik czuję jak znowu bolą mnie plecy
    3 punkty
  20. Ja tam już jestem po takich zniewieściałych biegach to była moja drużyna bo tylu znajomych udało mi się namówić tak trzeba było buty zabezpieczyć bo w bagnie jak spadł to biegłeś bez kontener z lodem po wyjściu z niego parę minut dochodziło się do siebie kilka przeszkód za nim a potem jeszcze bijatyka z trochu ciężkim gościem by w końcu mieć to to tylko część z tego co było polecam jeśli ktoś che się sprawdzić. pozdrawiam RG
    3 punkty
  21. Gdzieś tam wewnątrz trochę ciągnie spróbować... ale może od łatwiejszych rzeczy... Tylko muszę trochę doinwestować, bo na tych Armadach trawersowanie jest dość trudne i męczące - zbyt szerokie.
    3 punkty
  22. oj tam, ani się nie oglądniesz a będziesz stał na jakiejś przełęczy albo Kozim Wierchu! Zaraz Nurek z Aklimem zrobią Ci smaki relacją z GrossVenedigera!
    3 punkty
  23. Pilot od tv... Szacun dla Was! Podziwiam! Naprawdę konkretna wyprawa! Póki co, ja będę się kręcił w okolicach Beskidów, Wielkiej Fatry i może Kasprowy... Może jak zainwestuję w sprzęt to pomyślę o czymś więcej.
    3 punkty
  24. Tośmy sobie popisali MarioJ. Dzięki za pokazanie Baraniej Przełęczy z bliska. Szerokości na górze to ja nie widzę! I dwa super zjazdy w jeden dzień. Muszę tam wrócić, bo mnie dwie, a nawet trzy przełęcze pokonały!
    3 punkty
  25. Pływaliście kiedyś na trasie? I bynajmniej nie chodzi tu o szerokie dechy, które płyną w miękkim śniegu https://www.facebook.com/DSVAlpin/videos/1449283708438348/
    3 punkty
  26. W tle Pitztal W oddali gdzieś tam Dolomity A tu na horyzoncie wspominane Gurgle
    3 punkty
  27. A na Baraniej Przełęczy bylo mniej więcej tak: Posługuje się czyimś filimkiem z grupy Freeriderzy, ale on pokazuje problem puszczenia się pierwszy zakręt w stromym zjeździe. I jest wesoły: "Jedziesz? Albo daj jechac!"
    3 punkty
  28. Bardzo piekna ta druzyna
    2 punkty
  29. Nic a nic mnie toury nie kręcą, ale uwielbiam czytać i oglądać te Wasze relacje, opisy, wrażenia, zdjęcia A przygody Marionena to już jest mistrzostwo świata. Takie połączeniu thrillera z komedią, która zawsze dobrze się kończy
    2 punkty
  30. Dla tych sztachet takie warunki, to jak sztruks dla slalomek Nie ma co się oszukiwać, wielkość ma znaczenie, zwłaszcza wiosną A poza tym to jak zwykle fajna relacja z fajnymi zdjęciami i filmikiem. A już niedługo coś ekstra rowerowego zaczniesz wymyślać, bo dzięki Bogu w spokoju nie usiedzisz
    2 punkty
  31. Tym razem jestem. Szkoda. Było zimno, stare niedogrzane opony nie kleiły, trochę syfu na torze i....
    2 punkty
  32. Pięknie! Muza też bardzo fajna - bardzo lubię dominujący Fortepian, ze tak powiem.
    2 punkty
  33. Ja od siódmej. A w niedzielę ponoć kończą. Beskid Sport Arena Chodzimy do najbliższej niedzieli
    2 punkty
  34. Na razie delektuję się tą relacją , więc opisanie naszych wypraw czeka w kolejce , co by nie mieszać ludziom w głowach
    2 punkty
  35. A Mitek mówił, że w narciarstwie stylów nie ma. A tu proszę był kraul i grzbietowy Pozdrawiam
    2 punkty
  36. Dzisiaj przez przypadek podczas ponownego zgrywania po poprawkach filmiku ze Szpindla omyłkowo zostawiłem 30 kl/s zamiast 50 i wyszło spowolnienie, nie zastanawiając się podmieniłem muzykę i niby te same ujęcia, a jakby inny film; https://www.youtube.com/watch?v=C1PjuBtOq5o No i po wtorkowej samotnej wizycie w BSA zrobiłem małą chałturkę;), ale wrzucam. Tutaj wychodzą braki w sprzęcie zwłaszcza w porównaniu z waszymi filmikami z Włoch, które są świetne. Jakby jeszcze na złość złamał mi się selfie stick (chiński szmelc z marketu) i kamerkę przyczepiłem rękawiczką do kijka, niestety brak szerokiego kąta jest tu dosyć widocznym mankamentem. Z innych nowych pomysłów, to przypinałem kamerę rzepem do buta narciarskiego, tylko wiosenny śnieg zasypuje obiektyw, jakby było twardo to pewnie wyszłoby trochę lepiej. https://www.youtube.com/watch?v=Wnokq7OwTAc
    2 punkty
  37. Na przyszły sezon 2017/2018 planujemy kupno 2 karnetów sezonowych. 1) Jak już wcześniej wspomniałem na forum po raz drugi z rzędu pojawiła się mega oferta na karnet sezonowy w szwajcarskim SAAS FEE koło Zermatt - od tego sezonu skipass obejmuje również 2 pozostałe ośrodki w dolinie Saastal - na ten karnet trzeba się zapisać na stronie : http://www.saas-fee.ch/de/wintercard/ Kosztuje on TYLKO 222 CHF czyli ok.205 euro , czyli taniej niż normalny 4-dniowy skipass na ten ośrodek kupiony w kasie , tak więc opłaca się go zamówić nawet przy 1 wyjeździe w sezonie - wszyscy chętni , którzy chcieliby w przyszłym roku ze mną choć raz zabrać się w to piękne , wysokogórskie szwajcarskie miejsce - proszeni są o zgłoszenie chęci zamówienia tej sezonówki tutaj lub na priva. Dodam tylko , iż w ośrodku tym jest gwarantowany śnieg - górna stacja jest na 3600 mnpm , dolna na 1550 mnpm.Karnet ważny jest od 1.11 do 16.04.Warunkiem powodzenia tej super oferty jest zgłoszenie się minimum 77.777 osób do 23.04 - na razie jest już prawie 20.000 zgłoszeń i mam nadzieję , że ten deal dojdzie do skutku. 2) Jako uzupełnienie i urozmaicenie do powyższej oferty planujemy również nabycie drugiej równie ciekawej sezonówki SUNNY CARD http://www.skisport.com/de/service/sunny-card-bestellung Karnet ten obejmuje 8 austriackich ośrodków położonych w większości blisko Polski - do najbliższego z nich - Hochfichtu , leżącego na granicy czesko-austriackiej , jest tylko 320 km z Kudowy.Odwiedzimy również nasz legendarny Hochkar , gdzie wszystko się zaczęło ;-) a także Otscher, polecany przez Jacka Hinterstoder i Wurzeralm,Kasberg , a także leżący u stóp Grossglocknera freeride'owy Heiligenblut oraz lodowiec Maso Corto we Włoszech.Dzięki temu ostatniemu ośrodkowi , mamy możliwość szusowania ponad 8 miesięcy od początku września do połowy maja.Cena tej sezonówki wynosi w przedsprzedaży do końca października tylko 395 e ( cena tegoroczna ).
    2 punkty
  38. I tym razem, na szczęście, skończyło się to bez problemów. W górach nie ma żartów i trzeba zawsze to mieć w tle głowy. Mając włączone nagrywanie śladu (nawet bez wgranej mapy) można łatwo uniknąć takich przygód. Na pewno wyjazd w Tatry Wysokie to był lekki skok na główkę do głębokiej wody. Najważniejsze, że udany - później będzie już tylko lepiej. Mam wielkie uznanie dla Marionena, że pisze bez owijania w bawełnę i prób wybielania rzeczywistości. Dzięki temu może to być nauka dla nas wszystkich a i też źródło inspiracji. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  39. Relacja Marionena super, i fajnie że się wszystkim podoba. Fajnie się dowiedzieć czegoś nowego od Mariusza, jak mu tam było. Ja jednak zwrócę Wam uwagę na ten akapit. Bez mapy i kompasu lub gps, w górach wysokich poszedł na własną odpowiedzialność . Nie bierzcie przykładu
    2 punkty
  40. A to ja ten mój z Włoch też tu wsadzę, szczególnie że wyszły ujęcia z pomocą gimbala. Pozdrawiam
    2 punkty
  41. Dzięki za taką porcję wrażeń wzrokowych Świetne zdjęcia, a to jak tam mieliście i jak się wyjeździliście, to tylko pozazdrościć
    1 punkt
  42. @kmarcin fajna sprawa z tym filmikiem Bartka Super pamiątkę z dzieciństwa będzie miał Fajnie, że zrobiłeś ten klip.
    1 punkt
  43. Jak kupisz jakiś karnet w gopassie to można go wykorzystać na miejscu drukując tymczasową kartę gopass. Po zakupie powinno przyjść na email lub gdzieś w opcjach na koncie gopass. Na jej podstawie wydadzą normalną kartę w kasie z zakupionym skipassem.
    1 punkt
  44. Wygląda jak skręt kompensacyjny, ale szczególną uwagę zwróciłem na to co robi z nartą wewnętrzną. Mam problem z "nową górną nartą" i szukam rozwiązania. Muszę spróbować w praktyce technik których uczą związki CSIA i PSIA. Wiadomość wyślę Ci wieczorem.
    1 punkt
  45. Marionen , Relacja , zdjęcia - super . Czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki . Skitury w scenerii wysokich gór , z dala od zgiełku stacji narciarskich , to creme de la creme tej zabawy .Warto to poczuć na własnej skórze . e la crême
    1 punkt
  46. Haha ... głodnemu chleb na myśli.... Narty miała fajne - liczy się . Poważnie to w skicrossie nie ma czasu na takie tam... dobrze że chociaż lekka była to jakoś odparłem ten najazd
    1 punkt
  47. Pod koniec roku kamera GoPro Hero 6. Zamknięcie kwartału czwartego dla GoPro, to z pewnością nie powód do dumy. Firma osiągnęła w zeszłym kwartale stratę na poziomie 116 milionów dolarów i liczy na powrót do zyskowności w bieżącym roku. Jeśli śledzicie sytuację firmy GoPro od paru miesięcy, to z pewnością pamiętacie problemy z wypuszczeniem modelu HERO5, a już z pewnością pamiętacie wycofanie KARMY z rynku z powodu problemów drona z zasilaniem (dron jest już z powrotem w sprzedaży). Wszystko to przełożyło się na ogromną stratę w ostatnim kwartale, która jest równa 116 milionów dolarów. Firma przeszła pewne zmiany, łącznie z zamknięciem części biur oraz mniej dochodowych dywizji, wszystko po to, aby wrócić na właściwy tor w kontekście zyskowności. Podczas jednego z wywiadów, Nick Woodman, założyciel i CEO firmy, nie określił szczegółów wprowadzania nowych urządzeń, ale zdradził, że w tym roku powinien się pokazać flagowy model HERO 6. Tak więc liczymy, że końcem roku będziemy uraczeni kolejną generacją GoPro. Ponieważ problemy GoPro trwają już dłużej niż od kilku miesięcy, mówiło się nawet, że kolejne modele kamery będą wprowadzane na rynek w cyklach dwuletnich (tak jak miało to miejsce z kamerą HERO 5). Czego można się spodziewać po modelu HERO 6? Możemy jedynie zgadywać, ale warto zwrócić uwagę na wypowiedź CEO firmy GoPro podczas tegorocznych targów CES, w trakcie których opowiadał o swojej wizji kamery sferycznej. Źródło: KameryPOV.pl
    1 punkt
  48. Dokładnie tak! Ale w sytuacji życiowej niejakiego Rocha trochę się pozmienialo... Nawet sporo wobec czego niejaki Roch przez cały sezon będzie mocno pracował nad pewną kursantka, ażeby doprowadzić do sytuacji, w której to jeszcze w 2015 będzie mógł ją zabrać na nartowanie w Andorze - ot takie wyzwanie A wtedy to nie tylko czerwieńca nie będzie, ale dożywotnie propsy (mam nadzieję)
    1 punkt
  49. U nas na południu tyż zielona,ale zaraz cóś wrzucimy w dziale relacji :proud:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...