Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.04.2017 w Odpowiedzi
-
No to już jest tu... Powiem tylko, że Gopro Studio nie wydala przy takiej ilości scen, wycinek, przyspieszeń itp... 5 razy mi się wyłączał i od nowa ładował! Skończyłem robotę dziś o 3.30 rano...19 punktów
-
Ja po dzisiejszym Tour de Flanders wsiadłem szybko na szosówkę i przed zachodem w niecałe 1,5 godziny zrobiłem sobie lekkie 40km po pięknych i pustych asfaltach na południe od Kielc. Bez pośpiechu z wyjątkiem dwóch krótkich podjazdów, na luzie, bez ciśnienia, choć chciałoby się trochę dłużej Nie ma na tej trasie jakiś podjazdów, ale kocham te tereny, bo dobre, asfalty, w miarę pusto na drogach, po prostu taka sielanka8 punktów
-
7 punktów
-
Lepiej późno niż wcale - weekendowy początek sezonu, niedzielna wyprawa do Pionek. Sezon narciarski zakończyliśmy we włoskich Dolomitach już jakiś czas temu, kontuzja, brak czasu i jeszcze inne okoliczności spowodowały, że sezon rowerowy w tym roku rozpoczęliśmy późno, bo dopiero 31 marca. W piątek była 20 km rozgrzewka, wczoraj powtórka rozgrzewki i kolejne 25 km, a dzisiaj 60 km trasa do Pionek, Puszczy Kozienickiej i na dawne tereny poligonu, który w zeszłej epoce należał do zakładów Proch Pionki. Tego typu wyprawy traktujemy jako doskonały pretekst do spotkań towarzyskich - pojeździliśmy dzisiaj z Expatem i Jackiem. Piękna pogoda, słoneczko, kawka w Pionkach, pogaduchy i plany kajakowe - jednym słowem było świetnie... ...tak świetnie, że udało mi się nawet na inaugurację sezonu złapać gumę Dobrze, że była pompka i koło trzymało jakieś 10 km... także nie tylko jazda ale również ostre pompowanie dzisiaj mnie spotkało. Forma jak na razie słaba trzeba nad nią będzie popracować. Zdjęć robiłem niewiele ale kilka nadaje się do pokazania Śródleśny staw na terenie byłego poligonu Prochu Pionki: Ekipa: Sztuczny próg wodny: Łabędź: Niby już wiosna, niby ciepło ale natura jeszcze dobrze się nie obudziła ze snu zimowego. Widać to doskonale w lesie - tutaj zieleni jeszcze mało a dookoła przewaga suchych liści. Leśne nizinne dukty mają swój urok... ...śródleśne bagniska, to niewątpliwie urok i wizualna uczta dla oka. Większość drzew liściastych jeszcze bez liści Górny staw w Pionkach - spora ilość wędkarzy... ...chyba po bezwędkowym roku 2016 należy odkurzyć kije i kołowrotki Kąpielisko miejskie otoczone betonem - taki urok sztucznych zbiorników wodnych. Świetny dzień, super spędzony czas Planów nie ma ambitnych na ten rok... ...celujemy w 3000 km - zobaczymy, co z tego wyniknie? W 2015 udało się zrobić 4000, 2016 ok 1700... teraz jest 3czka i oczywiście kajaki Pozdrawiam rowerzystów marboru6 punktów
-
Ciekawostka około narciarska... ...w trakcie robót budowlanych w ośrodku narciarskim w Nowej Zelandii Cardrona Alpine Resort jeden z robotników, operator koparki, Dave Collett: Znalazł rekordowy samorodek złota Jest to największe tego typu znalezisko na NZ wyspach. Waga 3,10 kg. Po cenie oscylującej wokół 1252,10$ za uncję, wartość znaleziska 136466,38$, czyli przeliczając na złotówki po kursie średnim 3,9747 za dolara, to jest 542412,92 PLN Poprzedni rekord Nowej Zelandii był niewiele mniejszy 3,09kg i pochodził z 1909 roku. Co powiedział szczęśliwy koparkowy? "Pomagałem chłopcom wykopać wykop do szczytu nowej windy i zobaczyłem migotanie. Nie mogłem w to uwierzyć. Pracowałem tutaj przez 25 lat i nigdy nie widziałem czegoś takiego "- mówi Collett." hehehe, a Wy widzieliście coś podobnego? Oby się kiedyś przytrafiło... Ot ciekawostka PS. I linia jako bonus do tematu5 punktów
-
Takich imprez w całej Europie jest sporo, ale w PL BSA jest chyba pierwsza. Nieoficjalnie zdradzę, że będzie tam więcej ciekawych wydarzeń... Trzymam kciuki i na pewno nie przegapię!4 punkty
-
Występ Johnnego, Twoja riposta bezbłędna. Brawo! http://tvnmeteo.tvn24.pl/wideo/w-bikini-na-nartach,1,1,1610931.html4 punkty
-
4 punkty
-
Coś czuję, że chyba piękne Pilsko sprzed tygodnia to mogły być ostatnie narty w tym sezonie (chociaż kto wie) . Wczoraj nakręciło mnie na na góry, ale rowerowo. 30 km z dojazdówką spod domu pękło. Miały by być 2 wyjazdy na Kozią Górę, a były 3. Noga podawała, młodzież dopingowała więc się jechało. Ścieżki w dół jeszcze trochę mokre jak to wiosną. Lasy bezlistne. Pierwsze kwiatki wychodzą spod ściółki. Pięknie. Jeszcze mi dzisiejsze narty na Pilsku chodziły po głowie , ale wieczorem byłem tak padnięty, że żadne decyzje nie zapadły, a rano po zmianie czasu to już za późno na wyjazd.4 punkty
-
Maciek warto zainwestować w swój program do obróbki filmów. Ten na którym pracuje w Media Markcie kosztuje ok 200 zł. Nazwa: MAGIX Video Delux 2014 plus. Polska wersja, jestem super zadowolony.3 punkty
-
Jasiek to jest niemożliwe że się wczoraj nie spotkaliśmy? Chopok niedziela 02.04.2017 ostatni dzień kiedy jeździły prawie wszystkie kolejki. Na dzień dobry miłe zaskoczenie, na Zahradkach gdzie zaczynałem wszystko solidnie zamrożone, byłem zaskoczony przymrozkiem bo w Bielsku w nocy plus 14C. To był ostatni dzień na Chopoku kiedy jeździły prawie wszystkie kolejki. Do 11:00 jazda na południu, po kawie ,,zwiedzanie północy" - nie zjechałem tylko do Lucek, na koniec retro B7 Rovna Hola - Konsky Grun. Ogólnie warunki jak marzenie, co zagwarantował nocny przymrozek, a w dzień brak wiatru i słońce. Południe Żleby bez zagrożenia lawinowego bo w nocy przymroziło. Jasna Mistrzowska po 13:00 Vintage B7 Rovna Hola - Konsky Grun3 punkty
-
BSA po raz pierwszy objeżdżone przeze mnie. Trasa dość mocno nachylona, przy tak pustym stoku jak dziś można śmiało poszaleć. Pewnie nieco gorzej przy pełnym obłożeniu. Na wiosenne nartowanie, gdy już nie ma ludzi będzie w sam raz. Warunki rano całkiem w porządku. Po 10,00 miękko ale szerokie nartki dawały radę, jak po 12,00 pewnie Johny z Izą opiszą, śmigali jeszcze i pewnie będą do zamknięcia, pozdrawiam. Ja musiałem kończyć bo za bardzo mnie ponosiło. Przerw na spadek pulsu już prawie nie robiłem bo cała szerokość trasy dla ridera, bezpieczniej więc było się zwinąć do domu. Pozdrowienia także dla pozostałych stale już spotykanych na stokach forumowiczów jak i nowo poznanego @Szymonidiusa.3 punkty
-
No w tym roku konkurencja w kategorii "montaż" jest wyjątkowo mocna!!! Ale Johnny jak zwykle w ścisłej czołówce! I jak zwykle w mediach!2 punkty
-
Marcin, jak zwykle zabijasz zdjęciami! A kto Ci je robi w trakcie jazdy? Bo towarzystwa nie widzę?2 punkty
-
Staram się nie przekraczać 125. Skutkuje to koniecznością zatrzymania się i odczekania aż spadnie poniżej 90 uderzeń ale na razie nie chcę ryzykować. Skąd ta wartość? Ano przy mojej zmierzonej niewydolności NYHA-2 (30%-ostatnia wartość z Echo serca, pewnie teraz 35%) HRmax=96-105 uderzeń na minutę. Oczywiście przy zdrowym serduchu można i 200 ale to w przyszłym sezonie. Pozdrowienia2 punkty
-
Góralu, ponieważ od pewnego czasu również mam "kłopoty sercowe", ciekaw jestem, jaki miałeś maksymalny puls? Teoretycznie, w Twoim przypadku, powinno być 174. To mniej więcej tyle, ile ja miewałem w tym roku na deskach i rowerze, no ale ja jestem trochę starszy, więc powinienem mieć mniej.... Pozdrawiam i życzę powrotu do formy.2 punkty
-
2 punkty
-
Na YT filmik już jest można obejrzeć na kanale Maćka - super imprezka, świetna robota Johnny!2 punkty
-
Dzięki Mariusz! Chyba trochę zaskoczyłem reportera... Dziś był upał! Co widać było w TVN... Sporo osób odważyło się jeździć nawet bez koszulki! Ja tez! Rewelacja!!!!!!! Owszem - Dżonka była i też jeździła w krótkich spodenkach i praktycznie w samym staniku... Oboje mega zadowoleni! Ja jutro robię powtórkę, bo przegapić takie warunki to byłby mega grzech! Będzie ogień! Obecnie montuje filmik (będzie ich kilka). Sporo roboty przede mną...2 punkty
-
No dobra, zrobiłem mały film z ostatniego pobytu na Chopoku. Może taki trochę specyficzny, bo nagrywałem praktycznie tylko fragmenty jazdy Bartka, tak że ten filmik jest bardziej o nim i dla niego za to, że w końcu zaczął jeździć na czarnych trasach, co było jego marzeniem i małym celem do osiągnięcia. No ale trochę Chopoka i tras też widać2 punkty
-
Fajnie wiosenne narty, jest twardo[emoji3] Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
2 punkty
-
Po wczorajszej wizycie po drodze w Tatrzańskiej Łomnicy, dzisiaj od rana Chopok. Niby miało być troszkę chłodniej niż w sobotę, ale po niezbyt fajnym doświadczeniu z Łomnicą i relacji z Chopoka od osób mieszkających pokój obok miałem sporo obaw co do warunków i przyjemności z jazdy. Jak okazało się zupełnie niesłusznych. Dziś na Chopoku było przeważnie super. Co prawda niebieska na Lucky, Czerwona 11 Fis na Zahradky i 1 od Priehyby na Zahradky była w miarę twarda i zmrożona może max. do 10, bo potem miękko, muldy i sniego-ciapa, to wszystkie trasy powyżej to dosłownie miód, no prawie, bo jednak było trochę lodu, pod warstewką śniegu, ale to i tak lepsze niż ciapa i muldy. Piękne, twarde przez cały dzień były czerwone 11a Pekna Vyhliadka, 1a i 1b ze szczytu do Priehyby, czyli wzdłuż całej trasy Funitela. Do tego w świetnym stanie była czerwona 2 i cała trasa na Otupne. A na poludniu, twarda czarna 33a, czerwona 33, która dopiero na ostatnim fragmencie przed dolną stacją gondolki zrobiła się miękka, ciapowata i zamuldzona. Czerwona 31 super, ale na ściance przed Srdieckiem miękka, zmuldzona i niestety sporo kamieni na tej ściance było. A na dół wzdłuż orczyka czerwona 31a idealna. Muszę wspomnieć, że Bartek pierwszy raz dzisiaj jeździł na czarnych trasach, a 7 z Lukovej tak mu się spodobała, że jechaliśmy nią ze 4 razy. Narciarski świr mi rośnie. W sumie dzisiaj zrobiliśmy 58km, a w pionie ponad 8100m. A on chciał jeszcze I na koniec jak zwykle trochę fotek.1 punkt
-
Chyba tłumaczył to Google Co do tematu, to pojęcie "warunki jak złoto" nabrało nowego znaczenia1 punkt
-
Ciekawe, czy pozwolili mu zatrzymać znalezisko, czy znalazło się od razu kilku innych "właścicieli"? Co do filmiku... W ten łikend na którymś z Canal'i leciał Point Break - Na Fali (remake filmu z Patrick'iem Swayze i Keanu Reeves'em sprzed lat kilkunastu). Coś spektakularnego . Polecam, bo pewnie będą powtarzać. Dolomity też w tym filmie są1 punkt
-
Ha, ha, momentami też miałem takie wrażenie Najlepsze jest to, że po tamtym styczniowym pobycie w Tatrzańskiej Łomnicy i Strbskim Plesie w ogóle przez dwa miesiące aż do tego wyjazdu na Chopok nie jeździł na nartach, bo prawie bez przerwy chorował i dwa lutowe wyjazdy właśnie przez choroby były odwoływane. Tak, po głowie chodziły mi Rally, a przypadkowo kupiłem Titany prawie nówki za grosze jako drugie narty do slalomek, właśnie na gorsze warunki, miękki śnieg, wiosnę, a wyszło tak, że stały się moimi najważniejszymi nartami i bardzo je polubiłem Są zaskakująco skrętne i szybkie z krawędzi na krawędź jak na 80mm pod butem, w miękkim śniegu, w wiosennej ciapie, odsypach idą jak jak po maśle i bardzo bezpiecznie i pewnie czuję się na nich. Jedynie do czego mogę się przyczepić, to do trzymania na bardzo twardym i lodzie. A i jeszcze tylko lepiej jeździć, to byłaby bajka1 punkt
-
Ale warto było tyle czasu męczyć się! Film wyszedł znakomicie. Mógłbyś częściej takie montować. Oglądałem go już kilka razy i ciągle mi mało!1 punkt
-
Kaski w końcu trzeba kupić... ...wstyd, że jeszcze nie mamy No właśnie nie zestawu naprawczego też nie mam ...na tyle kilometrów właśnie się przytrafiło i to daleko od domu. Na szczęście udało się z tego wybrnąć. Rower już zrobiony... ...najgorsze, że właśnie jestem na świeżo po wizycie u ortopedy - w piątek rezonans. Wstępna diagnoza zerwany ACL i uszkodzona łękotka1 punkt
-
Marionen, no rozbawiłeś mnie do łez!!! Na pewno nie będzie dalszej części???1 punkt
-
Suuuper wymiata chyba lepiej od tatusia, widać duży postęp w porównaniu do filmiku z Tatrzańskiej Łomnicy1 punkt
-
1 punkt
-
To nie miałeś zapasowej dętki ze sobą? Albo chociaż łatki? To obowiązkowy zestaw! Do tego spinka i skuwka do łańcucha. Gdyby Ci przyszło pompować mini pompką koło do Fat Bikea, to byś się przekonał co znaczy ostre pompowanie... No chyba, że nie o takie pompowanie chodzi...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
No to ładnie porządziliście sobie w ten weekend na Chopoku A prognozy na przyszły weekend póki co są całkiem, całkiem i już nie takie wiosenne1 punkt
-
1 punkt
-
Moje niewprawne oko wypatrzyło Dżonkę. Maciek tylko dlaczego w drugim planie. Czy Iza miała strój dobrany do Twojego?1 punkt
-
Miło było spotkać (znowu, ostatnio dokładnie 3 miesiące temu - 1 stycznia). Może jeszcze jutro zawitam, warunki wiosenne - rano dobre, a potem trzeba uważać. Ośrodek czeka chyba akcja serwisowa (popękane osłony plexi - myślę, że na dziesięciu krzesłach, część "naprawiona" matą szklaną, wygląda to "niefajnie").1 punkt
-
1 punkt
-
Jest wielka radość. Wszedłem na Czerwoną Ławkę. Czuję się jakbym zdobył kolejny puchar w wymagających zawodach i do tego pokonał wszystkich faworytów. To najtrudniejsze zimowe wejście dla mnie (tak po prawdzie wiele ich nie było) Chyba widać moją radość... Foto Kamil A latem to wejście wygląda tak Część Doliny Staroleśnej od strony na którą zjeżdżaliśmy Teraz przed nami kawałek dobrego zjazdu, na który ciężko pracowaliśmy cały dzień. Staroleśna Dolina jest piękna, widoki mnie urzekają. To jedna z największych dolin w Wysokich Tatrach. Przepinkę mamy w komfortowych warunkach, szeroko i osłonięci od wiatru skałą. Nie czuję zmęczenia, podniecam się planowanym zjazdem. Śnieg może nie idealny, ale powiedzmy dobry plus. Początek zjazdu nawet stromy. Ja mam na to zawsze jedną radę. Zakręt ostro w lewo, jak najszybciej ostro w prawo. Im szybciej przerzucam narty ze skrętu w skręt, tym bezpieczniej. Lubię trasę szerokości minimum dwóch długości nart. Jak jest dobra widoczność i niezły śnieg to już jestem jak w raju (tak jak dzisiaj) Częściowo zjeżdżamy Strzelecką Kotliną. Jest wspaniale. Nie zjeżdżamy do samego dołu. Przy przewężeniu zatrzymujemy się i podchodzimy kolejny raz. Dzielimy się na trzy części. Tomek z Piotrem atakują Żółtą Ławkę (z udanym skutkiem). Kamil, MarioJ, Wujot i Sławek wracają na Czerwoną Ławkę. Ja mam chwilowo dość, zostaję na dole, choroba daje znać o sobie. Po pół godzinie jednak próbuję wdrapać się powtórnie. Kieruję się w stronę Żółtej Ławki. Udaje mi się dojść tylko do początku żlebu. Kozaki z pod Czerwonej Ławki zgarniają mnie po drodze i zjeżdżamy na dół razem. Został tylko Tomek z Piotrem, bo im zejdzie dłużej walka z Żółtą Ławką. Ja dalej zachwycam się każdym pokonanym metrem i wykonanym skrętem. Gdzieś tam podchodzą Tomek i Piotr Pogoda zaczyna się pogarszać pora wracać, pięknie widać ślady po zakosach... Nasz piękny zjazd kończy się na Wyżni Staroleśni Ogród. Dalej zjeżdżamy łagodną trasą przez las wzdłuż niebieskiego szlaku, obok Staroleśnego Potoku. Po drodze trafiamy na lodospad, a po nim wspinają się ...... lodołazi? Ostatnia tego dnia przepinka przy Rozdrożu nad Rainerovou Chatou. I ostatnie podejście do Chaty Zamkovskeho. I wreszcie w naszym pokoiku... Cudowny czas, zmęczony i zachwycony jestem. Najlepszy dzień wyrypy dobiega końca! Podejście i zjazdy nie do zapomnienia, chcę jeszcze!1 punkt
-
Ależ ja nie muszę się z niczego tłumaczyć... Filmiki robię głównie dla siebie na pamiątkę, a tu udostępniam, bo chyba to najlepszy przekaz. Rozumiem, że pewnie nie każdemu się podobają, ale przynajmniej dają lepszy obraz rzeczywistości niż słowo pisane. Po za tym to dla mnie fajna zabawa... Zakładam zawsze, że każda nowo poznawana osoba z natury jest życzliwa dla innych ludzi i ma przyjazne zamiary, że tak powiem. Więc przyjmuję, że to taka wkrętka była. Trafiona czy nie, to już inna sprawa... Co do samej stacji i noclegów, to Mitek na pewno w szczegółowo odpowie. Ja tylko wpadam jednodniowo. Pozdrawiam.1 punkt
-
Dzień drugi. Chyba część ostatnia. Zjeżdżamy z przełęczy. Zrobiło się pochmurno i widoczność chwilami była słaba, więc czekaliśmy na przetarcia. Górna część przełęczy twarda, poorana, ale około 100m niżej zrobił się świetny śnieg, stromizna rzędu 30-35 st i to był super zjazd. Poszaleliśmy tam na pełnej prędkości. Jak to często bywa, jak jest dobra zabawa to jest mało zdjęć. Część ekipy stwierdziła że w tak dobrych warunkach śniegowych trzeba zrobić jeszcze jeden cel. Obraliśmy Śnieżną Przełęcz. Jak to zwykle wychodzi, około 16:00 byliśmy dopiero pod ścianą i już zabrakło czasu na wejście szczytowe. Ale doszliśmy drugi raz gdzieś na 2300m. Zjazd ponownie był przedni. I żegnamy się z cudowną Doliną 5 Stawów Spiskich. Aha, Barania Przełęcz ma wysokość 2389m. To był piękny cel. Takie dni dają spełnienie !1 punkt
-
Trzeci dzień w Wysokich Tatrach zapowiada się mało atrakcyjnie, mocno wieje i jest mgła. Pierwsza część tury tradycyjna (znowu Chata Teryho). W schronisku od rana spory ruch, ale wiadomo sobota. Dla mnie dzień trudniejszy od wczorajszego, luzu już nie będzie. Wczoraj sam sobie byłem sterem i kapitanem. W piątek wieczorem rozmyślałem jak nie dać się zgubić kozakom. Nic mądrego nie wymyśliłem, braków kondycyjno-technicznych przy podchodzeniu nie mam szans nadrobić. Jedyne co mogę zrobić, to wyruszyć przed nimi. Po śniadaniu zbieram się pospiesznie i ruszam pierwszy. Nie mam czasu na fotki, aparat wyciągam dopiero pod pierwszą stromizną, energetyczny batonik, harszle na narty, oglądam się za siebie, jeszcze mnie nie gonią. Teraz wiem jak czuje się kolarski outsider. Peleton (czyli moi skitourowi kozacy) pozwalają poharcować pariasowi, a w decydującym momencie i tak mnie przegonią, kwestią pozostaje tylko kiedy. Nie ubrałem się zbyt ciepło. Jak zmarznę, to przyspieszę, by się rozgrzać. Grupa pościgowa ma mnie już w zasięgu wzroku Pierwszy dopada mnie Kamil. Na pierwsze wypłaszczenie wchodzimy prawie razem. Zaraz za Kamilem dochodzi MarioJ. Chmury gdzieś znikają, ale mocno wieje i Mario z Kamilem chowają się przed wiatrem za skałą. Ja atakuję drugą stromiznę, ostatnią przed Teryhem. Dołączają kolejni tourowcy... Jeszcze odrobina wysiłku i wreszcie dotrę do schroniska, a pierwsza część tury zaliczona. Po lewej stronie widzimy Łomnicką Grań, a po prawej Kościoły (Kostoly). Dochodzi Lidka ze Sławkiem i w komplecie jesteśmy w ciepłym schronisku. Powodzeniem cieszą się palacinki i smażony ser. Robimy dłuższą przerwę na poprawę pogody, bo wieje zbyt mocno. Na szczęście po kilkudziesięciu minutach wiatr słabnie i możemy ruszać dalej. Myślałem, że naszym celem na dzień dzisiejszy będzie Lodowa Przełęcz Za schroniskiem odbijamy w lewo, mijamy Niżni Staw Spiski i wchodzimy do Lodowej Dolinki (Dolinka pod Sedielkom). Przed nami mały fragment zjazdu. Nikt nie ściąga fok. Zjazd z założonymi fokami nie należy do najłatwiejszych, ale dajemy radę... Powoli zagłębiamy się w Dolinkę, nie jest duża, ale urocza jest zapewne. Ten żlebik po lewej prowadzi prawdopodobnie do Żółtej Ławki... a fotę w tamtym kierunku strzela Tomek, pewnie coś kombinuje? Teraz mam piękny widok na Przełęcz Baranią 2389 m (to ta najbardziej po lewo), a od niej w prawo Spiska Grzęda 2483 m, kolejne dwa szyty to Mały Durny Szczyt 2590 m i Durny Szczyt 2621 m. Dalej jest niewidoczna tu Łomnica 2634 m. Widać też (w domyśle) część Spiskich Stawów. Proponuję zwrócić uwagę na Chatę Teryho. Cóż ona znaczy przy ogromie znajdujących się naokoło gór? Między głowami Piotra i Sławka widać Lodową Przełęcz 2376 m , po lewej Mały Lodowy Szczyt 2462 m ,a po prawej Lodową Kopę 2603 m oraz Lodową Grań Kamil pod Pośrednią Granią 2441 m Słabnę, mam objawy chorobowe i znowu zostaję leaderem od du.y strony. Wszyscy zakładają harszle, kozacy oczywiście bez ściągania nart, tylko przykucając, ja tak jeszcze nie umiem. Coś się będzie dziać Po lewej stronie zbliżenie Czerwonej Ławki 2352 m . Niemożliwe ktoś tam włazi. Chyba szaleńcy, myślę sobie. Teraz nagle wszystko dzieje się szybko przepinka, wszyscy zakładają raki, narty na huzara, w ręce dziaby i nim do nich dochodzę zasuwają już do góry na Czerwoną Ławkę. Masakra, a co ze mną. Myślałm, że raki i dziabę (czekan) nosi się dla szpanu. Ja chyba tu zostanę? Do pomocy zostaje mi Kamil i Wujot. Pomagają z przepinką, a ja pierwszy raz w życiu mam raki na butach i dziabę w ręce. Reszta kozaków już pod przełęczą Ruszamy i my. Obserwuję co robią Kamil i Wujot. Staram się robić to samo. Nie jest źle. Idąc (podchodząc) z buta nie tracę tak dystansu jak na nartach. Zaczyna mi się podobać. Mimo, że podchodzę ostatni, czuję się kozakiem, a nie ich ogonem... W końcu i ja docieram na przełęcz. Widoki cudowne na obie strony. Było wejście to musi być też zjazd. W zjeździe czuję się zdecydowanie lepiej i pewniej, choć i tu sporo jeszcze pracy przede mną!1 punkt
-
Pływaliście kiedyś na trasie? I bynajmniej nie chodzi tu o szerokie dechy, które płyną w miękkim śniegu https://www.facebook.com/DSVAlpin/videos/1449283708438348/1 punkt
-
1 punkt
-
Przełęcz Okraj - Puchar Kowar Trochę nie w temacie miejsce, ale tylko 150 m. Można zostawić auto po polskiej stronie i dojść pieszo do wyciągu po czeskiej stronie Malej Upy. Ale organizatorami są Polacy i zawody dotyczą w tytule Kowar, więc wstawiam relację tutaj. To ostatnie w obecnym sezonie moje zawody. W ON SKiMU w Mala Upa jestem w niedzielę po 7. Wygląda pięknie, sztruks, twardo, równo, słoneczna lampa i poranny mróz (taki warun lubię na zawodach) Interesuje mnie ta część po prawej stronie... Puchar Kowar gromadzi na starcie zawsze czołówkę narciarzy i niezwykle ciężko przebić się do podium. Przyjeżdżają medaliści mistrzostw Polski, zawodnicy kadry polskiej (oczywiście dawnej, nieaktualnej). Są narciarze, którzy odnoszą spore sukcesy w Pucharze Świata Mastersów. Dodatkowo w tym sezonie pojawili się nieliczni, ale mocni Czesi. Głównym organizatorem zawodów jest firma Juro-Trans, a w zasadzie jej właściciel Jurek Gadomski (mój rywal z wielu zawodów, ale też dobry kolega, kiedyś wspólnie trenowaliśmy). Pomagają również prywatni sponsorzy, Gmina Kowary i Starostwo Jeleniogórskie. Organizacyjnie też bardzo dobrze. Pora rozpocząć zawody. Start po 10 i trasy szybko miękną. Jak to wyglądało... najlepszych nie sfociłem bo startowali zaraz po mnie i nie ogarniałem czasowo, ale mocnych było sporo np... Tak wyglądała walka w pierwszym przejeździe. Na stoku nie brakło skitourowców, może szli na Śnieżkę? Jak mi poszło w pierwszym przejeździe? Miałem narty 18 m (nieprzygotowane - rezerwowe) i >25 m (przygotowane - planowane) Patrząc jak mięknie trasa, mięknę i ja. Startuję jednak na 18 i po kilku skrętach na górnej (stromszej) części giganta żałuję zmiany decyzji. Odsłoniło się twardsze podłoże i można było cisnąć na maksa na sztywniejszych nartach. Do tego dokładam błąd techniczny. Cztery bramki przed metą jest tyczka na garbie, w prawym skręcie i jadę jak laik. Pamiętałem o tej bramce, ale zmęczenie na końcówce lub brak koncentracji i stało się. Zamiast pojechać wyżej i docisnąć zewnętrzną przed bramką, dociskam na buli, jestem spóźniony, nie utrzymuje toru, spadam za nisko i prawie bokiem wpadam na niebieską bramkę. Tam jest już płasko, wytracam prędkość i pierwszy przejazd mam pozamiatany. Ale cóż walczymy dalej, jeszcze jeden przejazd. Kombinuję co zmienić, by się przesunąć do przodu (jestem w grupie 5-6). Na pudło ciężko będzie się dostać. Myślę sobie tak - będzie miękko, dokopię się do twardego podłoża wezmę przygotowane >25 m i albo pójdę do przodu, albo popłynę. Drugi przejazd oglądam (przy okazji równamy trasę) w doborowym towarzystwie: Jurka Gadomskiego (organizator zawodów) i wielokrotnego medalisty zawodów Pucharu Świata Mastersów Stanisława B. Obaj zawodnicy z mojej grupy. I tutaj świeża anegdota. Stanisław obiecał Jurkowi, że w przerwie posmaruje Mu narty swoim super mydełkiem. Jurka nie było bo zajmował się w przerwie między przejazdami sprawami organizacyjnymi, Staszek nasmarował swoje narty, następnie to samo zrobił z nartami Jurka. Później narty wyszczotkował. Po chwili podszedł do Czecha Roberta Zaboja (wielokrotnego medalisty Mistrzostw Czech Instruktorów i Trenerów, w młodości zawodnika) i pożyczył cyklinę. Wycyklinował jedną swoją nartę i po chwili stwierdził, że to nie ma sensu. Dyskutujemy o tym i zastanawiamy się jak będzie Jemu się jechało i stwierdzamy, że jedna narta będzie szybsza i będzie musiał ją gonić. W pierwszy przejeździe ma jeden z najlepszym wyników i walczy o najlepszy czas zawodów. Ja i Jurek jesteśmy na mecie i czekamy na Stanisława. Góra szybko i dynamicznie będzie dobry czas i w połowie trasy... nagle wzbija się tuman flurry of snow i Stanisław leży, wstaje i dojeżdża do mety, ale zawody pozamiatane. A ja w swoim CV mogę wpisać, że pokonałem medalistę MŚ Mastersów (choć to tylko przypadek, ale jednak) Dyskutujemy na mecie czy to przez cyklinowanie jednej narty? Dochodzimy do innej konkluzji, MŚ Mastersów odbywają się na łatwiejszych trasach niż Puchar Kowar i dlatego Mistrz sobie nie poradził! Generalnie warunki w drugim przejeździe zaczynały przypominać te z Family Cup w Czarnej Górze. Po zawodach... A mój drugi przejazd? Niby poprawny, ale zmiana nart chybiona. Nic twardego się nie pokazało, ciapa do samego końca, a w drugim przejeździe miałem ponad 4 sekundy gorszy czas od pierwszego. Wystarczyło odwrotnie dobrać narty, sztywne w pierwszym i łatwiejsze w drugim. Szansa na pudło była. Pierwszy w mojej grupie był Czech Zdenek Skoda. Z podium w ostatnie chwili zwalił mnie (w pierwszym przejeździe prowadziłem z Nim o 0.28 sek) Jacek B. trener z Wrocławia. Skończyłem na 4 miejscu, a mogło być dużo lepiej. Zwycięzcą całych zawodów został Robert Zaboj z Pragi. Czesi tym razem górą, ale kiedyś się zrewanżujemy. Najsilniejsza grupa 40-50 latków: 1.Robert Z.Praga 2.Marek M.Wałbrzych 3.Dariusz T.Nowa Ruda Najlepsi zawodnicy z Kowar 1. Jerzy Gadomski Moja grupa: 1. Zdenek S. Jablonec 2.Cezary Z. Piechowice 3. Jacek B. Wrocław Medaliści grupowo... Ale i ja mogłem być zadowolony. Dyrektor sportowy zawodów Jerzy Gadomski docenił i mnie... Salomony BBR 7.9 od wczoraj są moje A i mojemu kotu też pasują... Pozdrawiam serdecznie. Tak dużo pisałem, żeby zachęcić jak najwięcej narciarzy do udziału w amatorskich zawodach. Nie od razu trzeba zwyciężać. Powoli stopniowo wspinać się na wyższy poziom, krok po kroku. Im więcej będzie narciarzy startować tym więcej będzie zawodów... Nagrody czekają na wszystkich! Zachęcam do treningów i za rok...1 punkt
-
Soszów: dużo śniegu, bardzo dobre „wiosenne” warunki, a jednak kończą sezon - ponoć przestraszyły ich zapowiadane na najbliższe dni „upały”. Można się było dzisiaj mega wyjeździć przy alpejskiej pogodzie i dodatkowo za free (promocja od 11 do 15). Te cztery godziny jazdy, muszę niestety (niestety, bo co niektórzy postawili już krzyżyk na beskidzkich stokach) ponownie uznać za jedne z lepszych w tym sezonie. Takie małe światełko w tunelu: Soszów rozważa uruchomienie stacji na weekend, w zależności od warunków.1 punkt
-
1 punkt
-
Wczoraj udało się zaliczyć trochę roweru na prawie dzikich ścieżkach. Po kilku km dojazdu i wspinaczki dostałem się na grzbiet Cubernioka (wszyscy mówią Cybernioka) pod Szyndzielnią. Zastanawiałem się czy zjechać do Dębowca czy do Wapienicy. Padło na traskę tzw. DH do Wapienicy. Byłem sam więc jazda spokojna bez ryzyka. Wiadomo jakby cosik się stało to nie ma pomocnej duszy w pobliżu. Po drodze w dół trochę fotek, trochę sprzątania z wycinki położonej wprost na ścieżkę przez przez złośliwych drwali. Piękna wycieczka.1 punkt
-
Sezon narciarski przeplata się z rowerowym. Weekend podzieliłem na rower w sobotę i narty w niedzielę. Pierwszy raz w tym roku wybraliśmy się na słynną w okolicy Kozią Górę w Bielsku. Oficjalnie kompleks ścieżek Enduro Trails nie jest jeszcze otwarty po zimie, ale bokami poza ścieżkami można gdzieś tam pośmigać. Czuć po zimie lekkie braki kondycyjne, albo miałem słabszy dzień bo w planie były dwa wyjazdy na szczyt, ale skończyło się na jednym. W kompleksie ścieżek przybyła jedna zupełnie nowa o nazwie Cyganka. Łatwiejsza i krótsza od Twistera, ale znacznie dłuższa i nieco ambitniejsza od Stefanki. Ścieżka jest dostępna praktycznie bez żadnego wspinania się zaraz po wyjeździe z błoni. W niższych górkach koło Bielska już wiosna, ale na Skrzycznem jeszcze niemalże pełnia zimy.1 punkt







