Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
08.04.2017 - 08.04.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.04.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
10 punktów
-
Wiatr, mgła, deszcz i terroryści. Oprócz terrorystów cała reszta była, i to w nadmiarze , ale najbardziej utrudniający dzisiaj jazdę był tępy śnieg, wyrywający wręcz z butów. Myślę, że gdyby nie fajne towarzystwo i Złoty Bażant , nie zaliczyłbym tego dnia do udanych, a wspólna jazda z Mariuszem (@Plywak) czarną na południu w „totalnym mleku” (kwalifikująca się na kilka sesji psychoterapeutycznych) , pozostanie we wspomnieniach ze mną już do końca…8 punktów
-
Na początek to dziękuję chłopakom z Chopoka, BSA, Kasprowego. Bo gdyby nie wasz zapał i relacje, to siedziałbym przed telewizorem. I jeszcze oczywiście dzięksy dla Jurka, że znalazł dla mnie miejsce. Myślałem żeby rano odnaleźć się w białym świecie i stało się. Wreszcie dotarłem do ostatniego mojego austriackiego lodowca, po wielu latach prób - udało się. Warunki jak na kwiecień idealne. Jest wszystko co potrzeba narciarzowi do szczęścia. Na górze twardo, ale nie lodowo. Jest firn, słońce z wierzchu go trochę rozpuszcza, jazda jest super, no i ludzi mało. Na górze -6, a na dole gorąco. Startowaliśmy z Giggijocha nową gondolą. Dalej jedziemy na Rettenbach i Tiefenbach. Szukam możliwości do freeride. Brak Wujota i muszę radzić sobie sam. Mam już parę miejsc na oku. Jutro coś popróbuję Pora na wizytę w jakiejś knajpie. Można zjechać po lewej czarną drogą, lub po prawej białą (niebieską 30) Ja wybrałem białą. Pierwsze 500 m równiutko, dalej już miękko i ciapowato. Fajnie , że jest inaczej jak na górze. Kiedy wszyscy pojechali na górę szukać twardego, ja pojechałem na dół na ciapę. Było pusto i o to mi chodziło. Na dole byłem do końca. Trasy 30, 18, 11 i 12. Zagrożenie lawinowe na poziomie 2. Jeśli wrócimy tu jutro, wezmę szerszą narty i się pobłąkam trochę poza trasami. Nie udało mi się dzisiaj zobaczyć tras na Gaislachkogel, więc albo w niedzielę, albo w poniedziałek tu wrócę! Do zobaczenia! PS I największe podziękowania dla Ani, że w ogóle mnie puściła!8 punktów
-
Krótki raport z trzydniowego wyjazdu na Chopok. Miał być klasyczny wiosenny wyjazd na narty jak to o tej porze bywa.... Dzień 1- środa "Wiosenne Powitanie" Wiosenne warunki od rana. Najlepsze zjazdy na Południu może dlatego że nikt oprócz nas tam nie jeździł Czwartek - "Grudniowy pejzaż" Zrobiło się biało: Nie ma za dużo zdjęć bo i warunki temu nie sprzyjały. Na szczycie -8*C i wiatr 27m/s Na górnym odcinku trasy zamrożony "wodny sztruks" na zmianę z zaspami z przewianego śniegu. Niestety nie mamy zdjęć tego "cuda" bo nikomu jakoś nie chciało się wyciągnąć telefonu . Jeździliśmy głównie od Lukovej - Protektarska, Majova. Wszyscy uczestnicy zaliczyli "piękne upadki" na szczęście bez większych konsekwencji zdrowotnych. Ewentualnie ucierpiała duma narciarska . Piątek - Pełnia Zimy Tak wyglądała droga z Zahradek na Biela Put. a poniżej trasy pełne "białego" W piątek po nocnych opadach było sporo puchu. Na głównej trasie od Lukovej do Priehyby został rozjeżdżony w 5 min. My z Piotrkiem pojechaliśmy na Majstrovską. Na początku była walka z lodowymi wałami a między tym nawiany śnieg. Było ciężko ale po pokonaniu tej części ... mniej więcej od połowy - bajka a ostania ścianka to ....nie wiem jak to opisać - jakieś 30cm puchu na równym podłożu .Zdjęć brak bo każdy chciał zjeżdżać a nie robić foto..wybaczcie. Ponieważ widoczność była tylko od Lukovej w dół to katowaliśmy - Protektarską i Majovą. Potem przenieśliśmy się na Rovną Holę i jeździliśmy Fis-em na Zahradky. Tak dobrze się nam tam jeździło że nie mogliśmy skończyć..... Było super. Zdjęć też mało bo każdy zapie...rniczał a nie myślał o fotach Ostatnia. Pozdr.Torres P.S- było takie szaleństwo że nawet nie było pit-stopu na Bażanta....8 punktów
-
Też siedziałem koło tego piwa - znaczy koło swojego i jego wypicie nie poprawiło warunków na trasach. Pewnie pogoda - deszcz, tępy śnieg, wiatr, mgła powyżej Lukovej - miała duży wpływ na dzisiejsze warunki, ale wątpię, żeby coś się poprawiło jak porządnie, powtarzam porządnie nie popada. To moja opinia, choć może ktoś z dzisiejszych bywalców Chopoka się pod nią podpisze - jak nie musisz nie jedź, nie ma po co P.S. Nie raz jak czytając opinie nt warunków zwłaszcza z tego samego dnia odnoszę wrażenie jakbym był na innej górze. Wynika to pewnie z oczekiwań i umiejętności, ale mimo wszystko różnice są niejednokrotnie tak duże, że aż trudno uwierzyć w to, że byliśmy na tej samej górze.7 punktów
-
Dzisiejszy dzień to totalna porażka. Gdyby nie to że wstałem o 2 w nocy i jechałem z Warszawy to po pierwszym zjechaniu ze szczytu zakończył bym dzisiejszą jazdę. Wiatr, mgła, zacinający zlodzony śnieg zamarzający na goglach. Po prostu koszmar ale nie ma sie co przejmować - jutro musi być lepiej.3 punkty
-
Dzięki wielkie za świetne towarzystwo. Gdyby nie wy, to zakończyłbym jazdę koło 11-stej A tak, to leżę i kwiczę3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Jeszcze raz, bo widać lubisz brnąć w brednie... 1. Masz poniżej zdjęcie kopuły Kasprowego sprzed tygodnia. Ten brązowy kolor to (uwaga!) trawa. 2. Jesteśmy na forum narciarskim i nie interesuje nas ile śniegu jest pod Twoją chałupą, ani ile śniegu jest w mojej lodówce. Ba, nawet ile śniegu jest pod drzwiami obserwatorium na Kasprowym. Interesuje nas ile jest śniegu pomiędzy górną stacją wyciągu a dolną. Trasa w kotle Goryczkowym (2/3 wartości Kasprowego) od początku kwietnia jest zamknięta....teraz się skup... z powodu braku śniegu. I aktualne opady nic w tej kwestii nie zmienią. 3. EOT3 punkty
-
2 punkty
-
Ludzi to już dzisiaj nie było - nie trzeba czekać do Świąt, na 11 koło 14 byliśmy sami chwilę później na południu chłopaki tylko w dwójkę jeździli wiosenne narty to były tydzień i dwa tygodnie temu - słoneczko, bez kamieni, przetarć i otwartych większości tras - w krótkim rękawie na przerwie. Ale jak pisałem - każdy ma swoją ocenę - tylko pisanie, że warunki są dobre czy nawet bardzo dobre wiosenne to takie trochę wprowadzanie innych w błąd - może dokładniej opisywać co rozumiemy pod tym pojęciem2 punkty
-
Kolejny film z historii narciarstwa. Tym razem głównym bohaterem jest Franz Klammer. Jeśli ktoś w ogóle go nie kojarzy, to wymienię jego najważniejsze osiągnięcia: mistrz olimpijski, trzykrotny medalista mistrzostw świata (w tym dwukrotny mistrz - w kombinacji i w zjeździe) oraz pięciokrotny zdobywca Małej Kryształowej Kuli w klasyfikacji zjazdu Pucharu Świata. Więcej --> https://pl.wikipedia.org/wiki/Franz_Klammer Posłuchajcie też świetnego dopingu https://www.facebook.com/worldsnowday/videos/1493994457288782/2 punkty
-
Ja w każdym razie jutro o 4,30 startuję z Andrychowa do Zakopanego . Na celowniku jest KW . Miało być coś bardziej ambitnego , ale trójka lawinowa w górnych partiach Tatr trochę mnie ostudziła .2 punkty
-
Cześć Jeżeli ktoś nie kojarzy Franza Klammera to nie jest narciarzem a kosmitą. Jak ciekawostkę mogę Wam tylko dorzucić, że ma kolegę Marcina Klammera - bardzo dobry narciarz i instruktor, który zna Franza Klammera - podobno świetny wyluzowany człowiek. Sukcesy Franza to jedno ale czymś co jest jego największą zasługa jest stworzenie nowej jakości w zjeździe w sensie stylu a nie techniki. Przekraczał on zdecydowanie granice czym podniósł poziom tej dyscypliny o klasę wyżej. Żartu o krawędziach szczerze mówiąc nie rozumiem. Mam wrażenie, że jesteś po prostu młodym narciarzem.2 punkty
-
Mariusz! To jeszcze coś specjalnie dla Ciebie - coś na kształt repryzy albo jak wolisz powtórki. Na początek Twój post z początku sezonu Udało nam się wtedy pojeździć wzdłuż tej niższej gondolki. Teraz przyszła pora na resztę. Ale po kolei. Na Tuxa pojechaliśmy dość niespodziewanie bo wyjazd był do SkiWelt/Kitzbuhel. Kłamliwy Bergfex zapowiadał 26 cm puchu w pierwszym i 12 cm w drugim dniu więc były nadzieje. Opad był tylko, że w wersji ciekłej. Czyli konkretny deszcz. W sob. do 13.00 puściły mi spodnie więc jazda się skończyła, w drugim dniu deszcz przestał padać gdzieś o 10.00. Wymyśliłem sobie, że na zweitausender będzie puch więc kopsnęliśmy się do Kitzbuhel. Puch nawet był tylko, że spadł na niego jeszcze deszcz. Hamowanie było takie, że można było z butów wypaść. Nawet ja nie miałem ochoty na opuszczanie zdecydowanie przyjaźniejszych boisk. Na trzeci dzień zapowiadali lampę i upał. Wiedzieliśmy, że Tux był w sobotę zamknięty (wiatr), wiedzieliśmy też po kamerkach, że deszcz też tam padał ale coś na kształt puchu też wypatrzyliśmy, do tego izoterma zero była zapowiadana na 2600 m npm. Decydujemy się więc z Jurasem na Tuxa. Pobudka 5.30, śniadanie i w drogę. Wsiadaliśmy do drugiej gondolki z nadziejami. Na górze jest ambiwalentnie na trasach - bajka ale puchu w zasadzie nie ma bo wiatr zdołał przerobić go na gips. Zjeżdżamy ze dwa razy po trasach no i jak się domyślasz mój towarzysz (freeriderus temporiblus) zostaje a ja jako freeriderus perpetuum inwentaryzuje możliwości jazdy zaczynając od okolic kanapy (gdzie jest kicha). Przenoszę się więc pod "naszą" gondolkę ze świadomością, że trzeba to będzie zjechać do dołu bo uciec nie ma gdzie. I okazuje się, że jest całkiem przyjemnie. Co prawda jakieś sępy (a właściwie to dziki) freeridowe zryły ten lej wzdłuż skał a wiatr to utrwalił więc było to po prostu pole bitwy. Ale grobla i pole na lewo spoko - równie fajne jak na początku sezonu. Jeżdżę tam sobie ale robak mnie drąży - co jest poniżej stacji gondolek? Wiem, że będzie tam trudno ale w końcu jakoś dojadę. Na początek pierwsza ścianka - bajka po prostu po puchowej kołderce ale po chwili powierzchnia tężeje i z trudem się łamie, trzymając nartę. Później łamie się tak trochę - jak zakrawędziuję, następny etap to skrabanie po powierzchni - już się nie łamie ale można na tym hamować czy skręcać. Na wypłaszczeniu już jest lodowo i łomocę jak potępieniec. Pędzę na zupełnie płaskiej trasie zaliczając jakieś nierówności starając się nie wyglebić bo siniaki byłyby z pewnością. Po tym zjeździe karnie wracam na górny odcinek. Powtarzam go wielokroć w jakiś podwariantach - jadąc miedzy skałami pod tą krótką gondolką i myśląc sobie - poczekam, przetrwam a później skopię tyłek tej offpiście. I o tym skopaniu tyłeczka zaraz będzie. Górę znasz. Dla porządku dla innych czytelników. Tutaj zaczynamy hamować przed wjazdem. Tutaj rozpoczynamy jazdę. Jak widać informacja o lawinach i przepaściach jest poniżej naszej linii więc nas nie dotyczy A tutaj jest to sympatyczne poletko, w miarę upływu dnia robiło się coraz lepiej, te linie zaczynające się najbardziej w lewo są moje i dalej za przełamanie pod widoczną gondolką. Dojeżdżam do punktu rozjazdowego. Ślady na lewo pozwalają dotrzeć do górnych gondolek. reszta to już różne warianty do dolnej części Tuxa. Dalsza droga wygląda tak Zaczynam jazdę - robię sobie na tej ściance fotkę Za chwilę jest zjazd do kociołka z bardzo sympatycznym śniegiem (o tym pisałem na początku), na czerwono zaznaczyłem swoją linię gdzie nie było śladów, poniżej wypłaszczenie i znów postój na sesję. Z tej perspektywy potężna skała na którą wjeżdża wyższa gondolka wygląda na niebotyczną twierdzę rodem z jakiegoś fantasy. zafascynowany zatrzymuję się co 200-300 m i fotografuję to dzieło. Rejestruję jeszcze takie oznaki aktywności - tym razem słonecznej Cywilizacja się przypomina już nawet nie widokiem ale głośną muzą - za chwilę jestem przy krzesełku co wyrzuci mnie nad restaurację. A stamtąd kolejnym do zjazdu 1A na dół. Tam klimaty są ją inne spora grupa wracających i bardzo miękko. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
2 punkty
-
Mariusz! To jeszcze parę fotek dla tych co uważają, że w Alpach nie ma miejsc do swobodnego freeridowania. Akurat mają tydzień - miejsce może poznasz??? Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Chodziło mi o opis tras po kolei - trasa nr 1,2 a nie ocena 1,2 - źle mnie zrozumiełeś, ale aż boje się to napisać, że znowu rozpętam "wojnę", że trasy na Chopoku przecież podaje się po nazwie a nie po numerze No i właśnie o taką dokładniejszą relację mi chodzi ...1 punkt
-
Jazda w totalnym mleku na Chopku to jest to, co cały czas wspominam. Raz czy dwa mleko było tak tłuste (tzn gęste ), że miałem problem, żeby zobaczyć swoje narty... Wtedy zaczyna się zabawa - zwłaszcza kiedy jesteś po raz pierwszy na tej górze, zjeżdżasz górnym FIS-em i zastanawiasz się, gdzie wyjedziesz Najprościej jest jechać w dół - tylko, że w takich momentach błędnik zaczyna wariować. Dzięki za zdjęcia i relację. Mam nadzieję, że inni też wrzucą jakieś fotki, bo podróż (online) w to genialne miejsce jest jedną z najlepszych rzeczy w necie Pozdrowienia dla wszystkich i skrobnijcie też coś jutro.1 punkt
-
No weź nie denerwuj... My w czwartek -8*C i wiatr 27 m/s i raz beton a za chwilę zaspa z przewianego śniegu... Pozdr.Torres1 punkt
-
Za mało smarujesz Przepraszam @moloo sugerujesz że wprowadzam w błąd ... no sorry ale dostęp do prognozy pogody ma każdy i może sobie ocenić. pozdr.Torres1 punkt
-
To tylko moje spostrzeżenia - ja też się napaliłem po ostatnich opadach i wpisach na forum. Ale się zawiodłem Dobre warunki to dobre warunki - bez względu na górę na którą jeździmy i już z 1000 razy przeczytałem, że Chopok to specyficzna góra. To już większość z nas wie - może oceniajmy warunki nie biorąc pod uwagę faktu, że to Chopok - tylko trsy zjazdowe i tyle. Może się mylę, może jutro będzie lepiej - mnie nie będzie, więc nawet jak chciałbym Cię odstraszyć to i tak nic mi to nie da, bo mnie już tam nie ma, a jak Ty pojedziesz to bilans będzie na zero1 punkt
-
Dzięki za rzetelną odpowiedź. Gdybym miał 100km bliżej to bym się może jeszcze skusił. Życzę Wam chłopaki udanej jazdy i pięknej pogody i do następnego sezonu. Ps. Mam nadzieję że to nie była próba odstraszenia mnie żeby było jednego mniej[emoji6] Wysłane z mojego SM-G935F przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Kamienie, przetarcia to bez znaczenia... biorę narty polityczne z "gorszego sortu" i spoko , ale na tępy śnieg nic nie poradzę1 punkt
-
No dokładnie ....Jutro i w poniedziałek powinno być ok.. Niestety Chopok to kapryśna góra...My w czwartek też walczyliśmy ale w piątek była nagroda. Nie ma się co poddawać ... Pozdr.Torres P.S-Dobry Team to podstawa .. P.S.2 Krzysiek na twoich fotach to źle nie wygląda ale patrzyłem też na kamery i tu było ciężko...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Chłopy, czas na rower [emoji41] Wysłane z mojego Orange Neva 80 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Na pierwszym zdjęciu przy blizzardach stoi właśnie p. Woźniak w późniejszy latach był właścicielem wyciągu na Wiciarce niestety już nie żyje. Muszę poszukać w swoim archiwum bo miałem zdjęcia przy ratraku pod ścianą i pod Łabskim Szczytem.1 punkt
-
Tak się nasłuchałem. Tu Kasprowy, tam BSA, a jeszcze Chopok. Jedni na skitoury, inni na freeride, jeszcze inni na sztruks bądź ciapkę. Ja w koło niestety śnieżna nędza. Nie pamiętam tak słabej zimy. Pierwsza dekada kwietnia, a prawie nie ma gdzie jeździć. Pozostaje mi tylko udać się gdzieś na austriackie lodowce. A w szczególności jeden z nich, na który nigdy nie dojechałem. Może w końcu dotrę na niego. Przedłużony weekend mam, do tego dobra widoczność się zapowiada. Lada moment kozacy wrócą z pięknej i ciekawej wyprawy, na której z forum chyba niewielu było (lub wcale). Dokończenie relacji z Tatr Wysokich musi zaczekać. Szybkie pakowanie i rano mam nadzieję obudzić się w innym, lepszym białym świecie!!!1 punkt
-
Wstępnie przemyślę sprawę... Mieliśmy plan z Andy-w i Mati1981 żeby zaliczyć Kasprowego, więc może chłopki też coś napiszą? Dla mnie może być każdy kierunek, choć preferowałbym ten, gdzie ewentualnego dymania z buta będzie najmniej, bo nie mam skitourowych...1 punkt
-
robi się znowu warun , więc czemu by tego nie wykorzystać . Plan na niedzielę : optimum ( cały dzień powrót ok. 18-19-ta ) :Dolina Żarska - jak będzie z kim iść , minimum ( powrót po południu 14-15-ta ) : Salatyn albo Kasprowy , albo Kopa Kondracka jacyś chętni ?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Czy wiecie, że krzesełko na Skrzyczne było pierwszym takim w Polsce? Czy wiecie, że stare pojedyncze krzesło z 1958 r. cały czas istnieje? Zobaczcie ten świetny film. Klimat z 1959 r. przechodzi powoli do czasów współczesnych. Wsłuchajcie się też w słowa piosenki, bo idealnie pasują do filmu. Zachęcam do obejrzenia całego https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1377007182355692&id=297779683611786 Polecam też komentarze pod filmem - historia krzesełka w skrócie i kilkanaście zdjęć najstarszej kolei krzesełkowej w Polsce!1 punkt
-
Te dzikie tłumy - jak Ty to wytrzymałeś! Po kierunku światła widać, ze to popołudnie (a nie jak ktoś by mógł myśleć pierwsze poranne szusy) Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Śniegu nie brakowało na trasach. Szczególnie rano trasy były świetnie wyratrakowane. Ogólnie nie ma tam sztucznego naśnieżania, ale specyfika tego miejsca jest taka, że naturalny śnieg utrzymuje się tam bardzo długo. Ten ośrodek jest nowy, powstał bodajże w 2014 roku. W odległości kilku kilometrów, jest jeszcze jeden wyciąg "Hatsvali", zbudowany ponad 10 lat temu. Jest tam jedno niewyprzęgane krzesło (chyba wszystko jest od Pomy), i trochę tras przez las. Nie byłem tam, z racji gorszych warunków śniegowych niżej. Poza tym jechać w takie wysokie góry, i jeździć w lesie jak w naszych Beskidach - mnie nie pociąga ;-) W Tetnuldi, nie działały wyciągi T4 i TH (oznaczenia na pierwszym schemacie/pierwszy post). Podobno na T4 coś się zepsuło. Drugim argumentem było to że tam wyżej było spore zagrożenie lawinowe. Pytasz mnie o poziom trudności tras. Ciężko mi to ocenić, bo ja jeżdżę dosyć dobrze. Powiem tak - są to bardziej nartostrady, niezbyt szerokie, na których można się porządnie rozpędzić. Niektóre trasy oznaczone na schemacie są specjalnie nieratrakowane, ale były tam oznaczenia w terenie w postaci tabliczek o np skałach, czy rowie w którym spływa mały ciek wodny. Dojazd - z okolic Tbilisi (4-5 razy w tygodniu) i z Kutaisi (dwa razy w tygodniu) do Mestii, lata samolot Let410 Turbolet, obługiwane przez Vanilla Sky (vanillasky.ge). Połączenie jest dotowane przez rząd, samolot zabiera ok 20 pasażerów. Kursy często są odwoływane, ze względu na fatalne warunki lub silną mgłę (lotnisko w Mestii nie ma oświetlonego pasa). Bilety są bardzo tanie, a widoki z okna przepiękne (mały samolocik, leci nisko). Niestety skuteczną barierą może być jedna rzecz - brak możliwości zabrania bagażu większego niż 15 kg. Droga lądowa Zugdidi - Mestia. Przejechanie jej może zajmować 3-4 godziny (ok 140 km). Praktycznie cały ten odcinek to serpentyny i co kilka minut zakręty o 180 stopni, jedzie się bardzo powoli, miejscami nawierzchnia mocno uszkodzona. W zimie na drogę często schodzą lawiny śnieżno-kamienne, lub spadają głazy. Kiedy my jechaliśmy, okazało się że kilka dni wcześniej na drogę spadł głaz wielkości ciężarówki, wszyscy pasażerowie w busie aż podskoczyli na jego widok. Ledwo dało się go objechać. Droga po takim zawale jest od razu na bieżąco czyszczona przez policję i służby drogowe ciężkim sprzętem. W planach jest budowa drogi tunelami od strony południowej - z Kutaisi. Inwestycja koszmarnie droga, i nie wiadomo czy kiedykolwiek dojdzie do jej fizycznej realizacji. Sam dojazd do tego regionu (Górna Swanetia), sprawił, że nawet w okresie ZSRR, był to region w okresie zimowym całkowicie odizolowany od reszty świata przez sporą część roku. To wszystko sprawiło, że Swanetia jest bardzo surowym regionem, a i ludzie bardziej powściągliwi niż w innych częściach Gruzji. Ale to temat nie do opisywania tutaj ;-) Od jakiegoś czasu zaczęto rozwijać turystykę w Swanetii. W Mestii, jest w co drugim domu pensjonat/pokój do wynajęcia. Z noclegiem nie ma żadnym problemów. Z jedzeniem też. Jeśli byś coś konkretnie planował - napisz do mnie. Byłem w Swanetii dwa razy.1 punkt
-
Więc... wróciłem. Jeździłem tam z kolegą od 1 do 3 marca. Widoki dopisały... pogoda raczej nie. Zmrożony śnieg, opadów od wielu dni nie było jak na lekarstwo. Tras przygotowanych i wytyczonych, niewiele. Możliwości zjazdów freeridowych trochę jest, chociaż z uwagi na śnieg, nie było jak tego wykorzystać i przetestować. Temperatura w okolicach naszego przyjazdu skoczyła znacznie do góry, więc co rusz schodziły gdzieś lawiny. Ponoć w sobotę 25 lutego zginęła jedna osoba porwana przez lawinę. Ośrodek powstał na fali inwestycji poprzedniego rządu, na którego czele stał Sakaszwili. Obecnie w tym kraju inwestycje znacznie zwolniły, więc ciężko powiedzieć jak rozwinie się sytuacja z dobudowywaniem kolejnych wyciągów. Widać że jeden wyciąg był w budowie. Dojazd do samego ośrodka, to szutrowa droga, która po nocnych mrozach miejscami w wyższej części zmienia się w lodowisko. Gruzini nie przejmują się jakością dróg, lepiej mieć terenowy samochód i szutrową drogę, niż na odwrót. Dojazd z Mestii - czyli miejscowości która jest centrum regionu, i relatywnie najbliższym miejscem noclegowym może zajmować od 30 do 50 minut w jedną stronę. Miejscowi nie przywiązują takiej wagi do czasu... Pierwszego dnia, chcieliśmy przyjechać o 10, na otwarcie wyciągów, jednak mocno ociągaliśmy się ze śniadaniem. W praktyce byliśmy o 10:30 na miejscu. Ale nic nie straciliśmy, bo wyciąg ruszył o 10:40. W kolejnych dniach, z reguły wyciągi ruszały koło 10:30, bo wcześniej z reguły i tak nikt z dołu nie dojechał, więc obsłudze też się nie spieszyło. Kupno 10 dniowego karnetu na całą Gruzję, przysporzyło nam nie lada zabawy. Otóż ten ośrodek jest nowy, więc niewiele ludzi się tam zapuściło. Przyjeżdżają głównie Rosjanie, spotkaliśmy też małą ekipę skitourową z Polski, i Niemców. Kasjerki zrobiły wielkie oczy, na hasło takiego karnetu. Mówię płynnie po rosyjsku i angielsku, więc zaczęliśmy dyskusję. Stanęło na tym, że kasjerka wyszła przed budkę, pokazałem jej pozycje w cenniku, po czym nastąpiła w środku 10 minutowa debata. Po chwili kasjerka powiedziała, że jestem pierwszą osobą która kupi tutaj taki karnet (w kraju poradzieckim - skipass na cały kraj!), zrobiła mi prymitywną kamerką internetową zdjęcie, i tak oto dostałem imienny karnet, ze swoim zdjęciem. Bomba, najlepsza pamiątka. Podczas zjazdu trasami, delektowałem się pięknymi widokami, szczególnie na szczyt Uszba (4710 m.n.p.m.), który jest nazywany potocznie Matterhornem Kaukazu. Jest pięknie! Jak potoczą się dalsze losy Tetnuldi Ski Resort? To się okaże. Jeśli się rozbuduje, to warto wracać w takie miejsce. Plusem jest jego znaczne odosobnienie, z dala od dużych ośrodków miejskich. Miejsce niesamowicie kameralne.1 punkt
-
Pora wreszcie skończyć wątek. To co przyjemne, już za mną. Pozostało to co najgorsze i przez połowę dzisiejszego dnia mnie stresowało. Powrót do reszty dzielnej EKIPY. To był ostatni dzień i najgorszy na jakieś czasowe obsuwy. Jak ja Im spojrzę w twarz. Trzeba się jeszcze dostać na górę Onkeljoch gondolą Geols. Idąc drogą asfaltową i siedząc w gondoli, trochę marznę. W lesie było zdecydowanie cieplej. Z gondoli oglądam swoje ślady i widzę od razu, że wybrałem najgorszą możliwą trasę, gorszej nie ma. Po lewej "mój wąwóz"... Zagrożenia żadnego nie odczuwałem, no może ze trzy razy pomyślałem, że utonę w śniegu. Kilka razy wystawała mi z białej pokrywy tylko głowa. Rozważałem w myślach, że jakbym wpadł w jakąś dziurę głębiej to może... Ale wtedy diabełek stanął na wysokości zadania i mi szepcze - konfabulujesz bracie, weź się w garść i zapieprzaj szybciej na dół to w nic nie wpadniesz. Naprawdę podkreślam, że jedyne utrapienie i pierepałka to czas. Po wjeździe na szczyt spotkały mnie na pożegnanie ponownie piękne widoki. W połowie drogi do stacji pośredniej spowiła mnie mgła, zrobiło się chłodno, siły mnie opuściły i czerwoną 4 zjechałem do pośredniej i ostatni odcinek pokonałem gondolą, zobaczyłem przyszłe nie odkryte przeze mnie dotychczas, wschodnie tereny freeridowe. Najtrudniejszą dla mnie decyzję jaką mógłbym podjąć to odwrót, czasami jednak trzeba podejmować takie kroki dla własnego i innych dobra. To nauczka na przyszłość. To czego najbardziej się bałem - spotkanie z grupą okazało się koleżeńską sielanką. Nikt nie miał do mnie pretensji, nie opieprzał, nie okazywał niechęci. Wręcz przeciwnie, Jacek pomógł mi się przebrać, spakował wszystkie mokre ciuchy i sprzęt, oddał mi swoją kurtkę w busie żebym się ogrzał. Jurek częstował gorącą miętową herbatą (pycha). Chłopaki oddawali mi swoje smakowite kanapki na drogę powrotną, miałem do wyboru z bułką okrągłą lub bagietką, jakieś słodycze, gumy. Cholera chyba następnym razem muszę to powtórzyć. Pozdrawiam serdecznie, dzięki i jeszcze raz przepraszam uczestników wyjazdu!!! PS Niczego jednak nie żałuję, ale do wąwozu drugi raz już bym się nie pchał. PS 2 I została mi jeszcze na kilka dni pamiątka po jakimś zeskoku (spadku), może przestroga...1 punkt
-
1 punkt
-
Parę fotek z dziś Tak jak pisałem , więcej ludzi na trasach robiąc dziś podsumowanie : zacytuję klasyków z tego forum Ludzie nie ma po co tu przylatywać , lepiej pojechać do znanych i lubianych kurortów np. ............Tras jak na lekarstwo , pozamykana spora ilość , tłum na trasach i kolejki do wyciągów ostatnie zdjęcia to trasy po godzinie 151 punkt
-
Busiki kursują na stok na okrętów A skipase oczywiście że trzeba sobie kupić1 punkt
-
1 punkt
-
Nie chce byc posadzony o zaniedbywanie forum, wiec dorzuce co nieco :smile:Jednym z szalonych pomyslow mych przyjaciol byl poranny szampan podczas kazdego sniadania :stupid: Teraz troche powazniej :tongue:Nartowalismy w trzech miejscach. Zillertal, Hintertux i Ahorn. Gdy te dwa pierwsze sa rzczej bardzo popularne, te ostanie juz nie... a moze sie myle .Kawal dobrej trasy z wierzcholka do samego dolu, przy centrum Mayrhofen. Cala trasa w dol ma pare kilometrow, i wszystkie kolory teczy. Te czarne sa naprawde bardzo przyjemne. Na szczycie sa dwie kanapy i jakies orczyki. Jest tam tez Bar Iglo. Osrodek jest podzielony wyciagami w taki sposob aby nie zjazdac do samego dolu, i praktycznie do maja powinien byc dostepny. Gondola 160 pers. :cheerful: Zdjec z trasy nie posiadam, ale mam film calego przejazdu. Zrzuce i postaram sie pokazac pare klatek.Jak juz pisalem pogoda byla dosc szalona , jak cala nasza ekipa. cdn1 punkt
-
1 punkt







