Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.04.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Relacja Dzień 0 - dojazd, Ruszamy dwoma samochodami w Piątek wieczorem z Wrocławia. Pod Łodzią dosiada się Major. W Gdańsku wszystko bez problemu. Bagaże mieszczą się w limitach. Kopenhagi nie pamięta - chyba wszystko OK. W Oslo Ja i WuJot zostajemy zatrzymani na bramkach. Ponoć coś nie tak z naszymi bagażami. Mój okazuje się być otworzony a w środku rozwalone dwa pojemniki. W jednym był miód w drugim drzem !!! Strach się czegoś dotknąć. O Wiesia bagażu nic nie wiadomo. Dostajemy papierowe ręczniki w toalecie staramy się ogarnąć moją torbę. Wiesiu choć cały w nerwach dzielnie mi pomaga. Pytamy o jego bagaż. Nie wiadomo gdzie jest. Może doleci do Tromso a może nie :). Napięcie u Wiesia rośnie. W Tromso sukces. Wszystko dojechało. Zamawiamy busa i Pan M zawozi nas do portu. Jak się potem okazało nieźle nas oskubał. W porcie do dyspozycji marynarzy i żeglarzy jest kontener sanitarny. Jestem w stanie wyczyścić wszystko z miodu i nawet przeprać część odzieży i śpiwór bieliźniany. W środku jest bardzo gorąco i po kilku godzinach wszystko jest suchutkie. W tym czasie koledzy zaształowali cały sprzęt na jachcie. Na dziobie jest spora bakista w której mieszczą się wszystkie nasze narty. Reszta do środka. Mamy 4 dwuosobowe kajuty. Moja po dopasowaniu okazała się bardzo przytulna (pomijając skraplającą się na ścianach wilgoć). Piąta kabina należała do kapitana. Prognoza zapowiadała ładną pogodę na jutro a potem gorzej. Żeby nie tracić czasu trzeba było ruszać w nocy. Opisy z wacht już były więc się nie będę powtarzał. c.d.n8 punktów
-
Masz rację - nie da się ukryć, że szczególnie drugi dzień to było wyraźnie dalej (pewnie z 10 km) na północ - to tam gdzie z Robertem staraliśmy się "zawisnąć" na wietrze (kto ma foty?) Podciągnę trochę relację z tych dwóch najbardziej północnych eksploracji - mam nadzieję, że Ci co się zadeklarowali nie opuszczą mnie w potrzebie (szczególnie, że z drugiego dnia nie mam zdjęć). Po zaokrętowaniu (co zajęło nam całkiem sporo czasu) prysznic w kontenerze na nabrzeżu, po drodze taka fotka i szybko na kojo bo... pierwsza wachta wstaje o 3.00 (dzięki Klisiu!). Ja się zgłosiłem (z MajorSki) na 5.00 - nie było to przypadkowe bo liczyłem na takie klimaty Stopniowe zbliżanie się do celu i widok gór ("naszych" gór!) - bezcenne. To był nasz najbardziej północny cel: A to było na dzisiaj (za Kamilem): Bracia S. pod wodzą Michała zaparkowali przy nabrzeżu. Przygoda miała się zacząć! Pozdro Wiesiek7 punktów
-
7 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
Po Świętach Wielkanocnych szykuje się zimowa pogoda nie tylko w górach przez kilka dni..Sporo ma być opadów, przeważnie śniegu Jak dla mnie o miesiąc za późno.Mogą być duże szkody na polach i w sadach. Liczę ,że prognoza się nie sprawdzi. Warunki narciarskie w górach będą chyba niezłe ,ale stacje narciarskie nieczynne oprócz K.W. Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych,6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
Jako tajny agent muszę sprostować to: "wylądowaliśmy też na Uloyi i to było najbardziej wysunięte miejsce na północy z którego zjechaliśmy na nartach". Dwie pierwsze skitury na półwyspie Lyngen były bardziej na północ Z resztą wszystkich wypowiedzi się w pełni zgadzam. Dodam jeszcze że jak już wiedziałem jak jest na wachcie to zakładałem: cienkiego polarka, bezrękawnik puchowy, kurtkę puchową, kurtkę zewnętrzną i komfort był utrzymany tak przez ok 30 min :). Buty snowboardowe beż były na wachcie przydatne. Pozdrawiam, Kamil5 punktów
-
5 punktów
-
Uzupełnię Kamila relacje grafiką. Start o piątej rano na lotnisku w Gdańsku, gdzie dojechaliśmy w nocy autami, niektórzy pociągiem. Bacznie monitoruje czy nasze torby są ładowane do samolotu podczas przesiadek w Kopenhadze i Oslo. Na lotnisku w Oslo mieliśmy 2h odpoczynku, gdzie raczyliśmy się ciekawą architekturą oraz norweskim chórem. Na odcinku Tromso-Oslo pojawiły się już dreszcze. Najpierw chmury, ale przez pół h mieliśmy już okienko pogodowe z widokiem na pierwsze fjordy. Widoki zapierały dech. Ciarki przechodziły już po plecach. Lądujemy w Tromso, które wita nas śniegiem już na poziomie 0m. Jest zima ! :-) Ładujemy się całą ósemką z bagażami do taxi-busa i jedziemy do portu. Tutaj witamy się z naszą łodzią, która będzie przez następnych wiele dni naszym domem i transportem. Jeszcze wieczorem pobiegliśmy uzupełnić zapasy żywieniowe do marketu, po drodze obejrzeliśmy norweskie klimaty. Większość jedzenia przywieźliśmy z Polski w wielkich torbach narciarskich, a to co nie zmieściło się w 23kg limitu na osobę, musieliśmy dokupić w Tromso. Wydaliśmy w spożywczaku 1000 koron lekką ręką :-) Ale to na wszystkich ! :-) Niektórzy poszli czy też pojechali busem nawet do centrum miasta i coś tam miłego zobaczyli.4 punkty
-
4 punkty
-
Niektórzy pochowali już narty na lato i zakończyli sezon. Nasz główny wyjazd natomiast przesunął się w tym roku - z powodów szkolno-zawodowych - na wiosnę. Córka ma tydzień wolnego - bo tak wypadają w szkole egzaminy gimnazjalne, u mnie w pracy też zdecydowanie spokojniej niż w zimie, trzeba więc korzystać! Jutro wyruszamy, bladym świtem, przed nami ponad 1000 km. Prognozy dobre, coraz lepsze, choć jeszcze tydzień temu zapowiadano zimno i cały tydzień opadów. Teraz zimno, nawet ma być porządny mróz w połowie tygodnia, ale przeważnie słonecznie . Hurra! Pakujemy więc wielkanocne smakołyki, ciepłe rzeczy, krem z filtrem i nastawiamy się na intensywne jeżdżenie. Śnieg w Livigno ponoć jakoś przetrwał wiosenne upały, wg strony internetowej jest do 90cm, otwarte 90% tras. Nie wytrzymały stoki przy orczykach w dolinie, co zrozumiałe i jakoś specjalnie nam nie przeszkadza. Mam nadzieję, że nie będzie dużego tłoku, choć to początek free ski i ferie wielkanocne. Ależ się cieszę!3 punkty
-
Pan M co nas oskubał był, jak się poprawnie mówi, Afroamerykaninem (w Szwecji . W sumie to podobno jednak nas nie oskubał bo jak gadałem z Tadeuszem41 to 900 koron za taki kurs to normalka. Dla niezorientowanych parę kilometrów z lotniska do portu busem kosztowało na polskie >400 zł. Rzeczywiście lot z Oslo do Tromso miałem słaby bo wizja zagubionego bagażu... była przybijająca. Sprzęt narciarski, abc, wspinaczkowy, wszystkie ciuchy, czołówka, apteczka nawet gdybym wszedł do świetnie wyposażonego sklepu to kupowałbym to przez parę godzin. Ale mało prawdopodobne, że w Tromso znalazłbym wszystko. Z kolei czekanie (pytanie ile) oznaczałoby stratę czasu całej ekipy. Ale później było już tylko lepiej. Pozdro Wiesiek3 punkty
-
Tylko że kwiecień-maj to jednak loteria. Raz będzie +10 i deszcz, a innym razem zero i słońce, full śniegu. Nawet w marcu gdzieś tam w Tyrolu padał deszcz dzień czy dwa. Poza tym ludzie się już najeździli, urlopy zużyli, a trawa sama się nie skosi itp. Ale ja np. posypałem nawóz w marcu, posiałem nasiona w dziurach, później skitury, a wczoraj skosiłem piękną trawę 30-centymetrową.3 punkty
-
Ja swego czasu jechałem na weekend majowy do Chorwacji i postanowiłem, że zajrzę gdzieś na narty po drodze. Ponieważ ten plan i tak wiązał się z nadrabianiem drogi z Krakowa do Dalmacji, wybór padł na 3 dni nartowania w Obertauern. To były wtedy 3 ostatnie dni funkcjonowania ośrodka - sama końcówka kwietnia. Ośrodek chodził na znacznie mniej niż full gwizdek. Tak naprawdę działała kanapa Gamsleiten 1; gondola Zehnerharbahn (czy jak ona się tam nazywa) i krzesło na Grundwaldkopf. Nam to do wiosennej zabawy na nartach zupełnie wystarczało. Warunki narciarskie były naprawdę niezłe. Śniegu w cholerę. Dlaczego te ośrodki zamykają - z punktu widzenia Obertauern i mojej ówczesnej wizyty mogę powiedzieć, że dlatego że już naprawdę prawie nikt na te narty tam nie przyjeżdża a pogoda naprawdę była super i do tego był to weekend. Intersport, w którym wypożyczaliśmy narty był czynny rano - potem zamykali - otwierali popołudniu na 2h żeby im oddać narty. W hotelu w ostatni dzień nam ogłosili, że jesteśmy jedynymi gośćmi i w związku z tym nie będzie poza śniadaniem wyżywienia. Obiad zjedliśmy w Treff2000 - jedynej knajpie czynnej wtedy na stokach, natomiast żeby zjeść coś wieczorem musieliśmy pojechać aż do Mautendorf. W poniedziałek rano jak wyjeżdżaliśmy dalej to w hotelu nie było nikogo włącznie z obsługą. To był naprawdę duży hotel. Dziwnie wychodzi się na zupełnie ciemny korytarz i schodzi do auta do zupełnie ciemnego parkingu. Umówiliśmy się w recepcji, że po prostu zbieramy bety, zatrzaskujemy wszystko i klucz wrzucamy do skrzynki na listy. Latem niemała część hoteli podobno pozostaje zamknięta aż do zimy. Inni nastawiają się na ruch letni - rowerzyści, spacerowicze itd. Nie mam wątpliwości, że w te ostatnie dni kwietnia to na tej garstce narciarzy trudno było zrobić interes uzasadniający koszty prądu, wody a przede wszystkim personelu.3 punkty
-
Świetny wyjazd w piękne góry i na dodatek ten Salatyn. Fajnie Maciek, że jeszcze się wybrałeś, na rowerze zdążysz się wyjeździć, a śniegu coraz mniej. Mi zostały resztki śniegu w Harrachovie, Świętym Piotrze, Pecu lub Praded. Ale broni (nart) jeszcze nie złożyłem!3 punkty
-
a co do ubioru mojego na wachcie to Wiesiu świetnie to uchwyciłeś! Dodam od siebie, że na 1 wachcie miałem na głowie: - 1buff na głowie - kaptur z polarstracha, - kaptur z puchówki - 1buff na twarzy A na 2 wachcie na głowie było już więcej warstw... - 1czapka polartec, - 1buff na głowie - kaptur z polarstracha, - kaptur z puchówki, - kaptur z HS - gogle - 2buffy na twarzy3 punkty
-
Na ostatnim zdjęciu stary pomost przy przy, którym staliśmy dwie noce. Jest tak wysoko bo to wody pływowe. Poziom morza zmieniał się o ok 3 m dwa razy na dobę. Zdecydowanie wygodniejsze były pomosty pływające :).2 punkty
-
Nie wiem co się tak uparliscie na te orczyki na Tuxie Z samej góry do Gletcherbuss 3 i jazda na okrągło. Gdy warunki lepsze to na raz do Sommerbergalmu i powrót na Fernerhaus lub dalej na Gefrorene Wand i ogień. Jest jeszcze wiele innych opcji aby unikać orczyków, wystarczy popatrzeć na mapę i pomyśleć.2 punkty
-
Pisz spokojnie ... To nie wyścig zbrojeń. Chłopaki zawiesili wysoko poprzeczkę ale to nie oznacza że nie warto już nic pisać ... Ja chętnie poczytam a myślę że nie tylko ja.. Pozdr.Torres2 punkty
-
Następny "wariat" w pozytywnym tego słowa znaczeniu ... o ile takie jest I jak on miał krem zabrać jak w samych kąpielówkach jeździł Pozdr.Torres2 punkty
-
2 punkty
-
Ostatnio tak mam, że czas na nartowanie był ograniczony. Niestety po polskiej stronie granicy nic już nie działało, więc trzeba było ruszyć dalej. Tylko gdzie? Uznałem, że najbliżej mam na Rohacze i w przeciwieństwie do Chopoka są tu w miarę przyzwoite opcje karnetowe od 2 do 4 godzin. W miarę, bo jak na wiosnę to mimo wszystko drogo! Ale bardzo lubię to miejsce i dawno tam nie byłem. Wyjazd z B-B o 10.20 i strzała! Niestety w niedzielę sporo ślimoków po drodze - niektórzy rozwijali Pierwszą Prędkość "Wiośniczą", czyli 30 km/h! Trzeba mieć cierpliwość... Na szczęście jakoś daje się ich hurtem wyminąć i dalej idzie sprawnie. Słowacja to inny kraj. Samochodów jakby 5 razy mniej, a w końcowej drodze do Zuberca i Rohaczy to już w ogóle szosa cała dla mnie. Przy samej końcówce widać ślady po opadach. Nawet spore! Na parkingu jeszcze leży nieco białego. No i ten widok... jak ja to kocham! Szybkie przebieranie i do kasy. Na miejsce dotarłem punkt 12.00, więc decyduję się na karnet 4-godzinny za 21 ojro! Trochę drogo... Tyle co na Kasprowym! Ale miałem jeszcze trochę waluty z zeszłego sezonu, więc tak nie bolało. Na parkingu samochodów dość spora, ale na stoku tego nie widać. Tak po pierwszej godzinie w ogóle zrobiło się pusto. Temperatura na poziomie od 8 st na górze, do ponad 10 przy dolnej stacji. W słońcu można był się stopić! Myślałem, że czeka mnie jazda w stroju letnim, ale jak zaszło słońce, szybko o ty,m zapomniałem... Śniegu dość, ale na płaskich odcinkach mocno łapało narty. Jedynie na tuż przed ścianką co nieco wytopiło. Bardzo dużo osób wspinało się na Salatyna! Ponieważ wcześniej Aklim ostrzegał o lawinowej trójce, zrezygnowałem z ewentualnego zabrania tourów, ale kusiło... Jednak dopóki nie mam skompletowanego odpowiedniego sprzętu, z takich atrakcji rezygnuję. Skupiłem się na jeździe przy wyciągowej. Konkretne szybkie krzesło i fajne dwie trasy, albo opcję, były super! i do tego niemal tylko dla mnie! Oto wiosna na nartach. Na koniec taka uwaga: nie warto spieszyć się na ostatnie krzesło! Czemu? Bo nie odzyskacie kaucji za karnet! Punkt 16.00 zamykają kasę i do widzenia! Trzy ojro ulokowane do nie wiem kiedy. Jak za komuny... Niestety, obecnie coś mnie katar zebrał i chyba święta spędzę w domu. Choć i tak już wiem, że nie pojadę na dwa dni na Chopok ze względu na wizytę rodziny... nie narciarskiej... Na koniec filmik,tak sobie... Pozdrawiam, Johnny.1 punkt
-
Dla tych co sie boją o deski, jezdzilem na nowych headach zero strat w sprzęcie! A parkowalismy na Zahradkach. Pretakarska w stanie styczniowym, fis do parkingu ale da sie ominąć "utrudnienia":D majowa tez spoko. Majstrowej nie ma. Poludnie to do Jaska on tam pojechal i wrocil skruszony:D1 punkt
-
Nie dramatyzuj warun idealny jak na 14 kwiecień! A przez swieta dosypie i we wtorek znowu posmigamy:)1 punkt
-
Tak, może problem rzeczywiście leży w ludziach, nie w warunkach. W listopadzie - w niemieckie ferie, grudniu - na święta i Nowy rok ludziska walą tłumnie na narty, mimo, że zazwyczaj nie ma śniegu, dzień jest krótki, a pogoda nieszczególna. Ośrodki stają na rzęsach i inwestują kupę kasy, żeby naśnieżyć sztucznie trasy. A wiosną - warunki niezłe, dzień długi, słońce świeci, śnieg leży - a na stokach i w hotelach pusto. Trudno to zrozumieć - przecież nie wszyscy muszą jeździć w Boże Narodzenie i w lutym, nie wszyscy mają dzieci w szkole. Hmm ...1 punkt
-
Gratuluję wyprawy i nie zapomnij wypić bombardino za tych co nie mogą teraz ponartować. Ja Livigno wspominam ..... było ok. Bez kontuzji, ale za dużo innych atrakcji.... nie narciarskich!1 punkt
-
W sumie to zastanawiam się nad jedną rzeczą: dlaczego ostatnie alpejskie ośrodki nielodowcowe zamykają się - jak jeden mąż - najpóźniej 1 maja, mimo, że (pomijając tegoroczną wczesną wiosnę, która była wyjątkowo ciepła) jest w górach jeszcze zazwyczaj dużo śniegu? 1 maja jest wolny w całej Europie, Polacy tłumnie wyjeżdżają w terminie 1-3 maja, a nawet na cały pierwszy majowy tydzień. Gdyby ośrodki wydłużyły sezon do 3-5 maja i oferta byłaby większa, to myślę, że chętnych na narty by nie zabrakło.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Powinien się nasmarować przed wyjściem z apartamentu... Przecież musiał znać prognozy pogody...1 punkt
-
Widokowo to chyba najpiękniejsze miejsce w naszej okolicy! Może jedynie Kasprowy porównywalny... Możliwe, że w końcu wykupię tą całosezonówkę... Odezwę się wcześniej. Pozdrowionka. Nie wiem na co zdrowie pozwoli... Kiedyś organizm musi "odreagować" - jak stwierdziła Maja Włoszczowska, tj. swoje trzeba odchorować... Ale zazwyczaj nie tracę zbyt wiele czasu na to.1 punkt
-
Dopłata jest twoim przywilejem, nie ma kar za niewykupienie jesienią jazdy na sezon 2017/18, będziesz mógł dokupić wiosenną przedpłatę w 2018r jeżeli TMR ponowi ofertę na sezon 18/19 - bo nigdzie nie jest napisane że sprytny karnet będzie powtórzony na tych samych zasadach w sezonie 2018/19 Chopok i Tatry jeździsz na jednym karnecie bez dopłaty. Tatry warunki narciarskie1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Myślę, że fotorelację ktoś popełni może nawet będzie w chronologicznej kolejności Ale ogólnie wyjazd nawet ujdzie.. ujdzie, że hop skacze, ze szczęścia! Pozdr Tomek1 punkt
-
Proszę A droga, którą trzeba przejść, Przez najtrudniejsze ścieżki wiedzie. Chciej morzu podarować wiersz, Chciej morzu podarować wiersz, Ostatni wiersz, ostatni..1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Trochę geografii Punktem startu było Tromsø do którego łatwo można dolecieć (z jedną lub dwoma przesiadkami). To już daleko na północy - sporo za kołem podbiegunowym. Co ciekawe - większość naszych wycieczek odbywała się już na obszarze Arktyki (wyznacza ją izoterma +10 stopni C). Na wschód od naszego punktu przylotu rozciągają się Alp Lyngeńskie. Będące pierwszym naszym celem. Cały obszar naszego działania wyglądał tak A najodleglejszym punktem do którego dopłynęliśmy było Lyngenseidet. Wracając wylądowaliśmy też na Uloyi i to było najbardziej wysunięte miejsce na północy z którego zjechaliśmy na nartach. Alpy Lyngeńskie absolutnie zasługują na tę nazwę - na poniższej focie widać je z drugiej strony fiordu Góry są niewysokie, powiedzmy do 1500 m npm ale... startujemy z 0! Każda wycieczka kończąca się na szczycie jest więc całkiem solidną turą - większą często niż wejście na jakiś alpejski szczyt z w sumie pobliskiego schroniska. Na pewno nie brakuje bardzo wymagających zjazdów (zaliczyliśmy trochę 35-40 stopni). Najbardziej niesamowite jest przechodzenie przez kolejne piętra. Na dole jest (o ile jest) pokręcony skarłowaciały las brzozowy. Jeśli jest w miarę rzadki to jazda jest fantastyczna (choć trzeba nieraz się zasłonić) Ale były miejsca gdzie nawet podejście było bardzo trudne bo gęstwa masakryczna - a szlaków nikt tu nie wycina. Las kończy się na wysokości około 400 m npm. I możemy to uznać za początek gór. O ile na dole nie raz było upalnie to kawałek wyżej takie klimaty to była normalka. cdn Pozdro Wiesiek1 punkt
-
W pierwszym tygodni kwietnia odwiedziłem z żoną Chamonix i oczywiście nie mogliśmy odmówić sobie kroku w otchłań (Le pas dans le vide - tak po francusku nazywa się ta atrakcja). Wjeżdżamy kolejką na Aiguille du Midi mijamy wyjście do zjazdu Białą Doliną (Valle Blanche) i wjeżdżamy windą do góry. Kolejka do "akwarium" niewielka - jakieś 5 min. Przed nami rodzina z dzieckiem ok 12-letnim, obserwujemy turystów wchodzących do szklanej klatki, dziwią mnie zachowania tych ludzi, każdy próbuje ratować się przed wykonaniem kroku w otchłań. kolej na rodzinkę przed nami - chłopiec zrobił się nagle trupiobiały, usta mu zsiniały, zbielały, zaparł się i obsługa posadziła go niemal nieprzytomnego na krzesełku, w końcu nie przekonali go i nie wszedł. Teraz my - zakładamy filcowe kapcie, oddajemy wszystkie przedmioty - plecak, telefon do szafki, pani z obsługi przejmuje aparat, żeby uwiecznić ten moment i krok na szklaną taflę - ten pierwszy nie wiedzieć dlaczego bardzo delikatny i niepewny, ale następne już normalnie. Widok przepiękny: przed nami Mont Blanc, pod nami 1000 m przepaść, nieco w prawo Genewa (daleko prawie nie widać), jeszcze bardziej w prawo (blisko, ale bardzo nisko) Chamonix1 punkt
-
Jeszcze raz, bo widać lubisz brnąć w brednie... 1. Masz poniżej zdjęcie kopuły Kasprowego sprzed tygodnia. Ten brązowy kolor to (uwaga!) trawa. 2. Jesteśmy na forum narciarskim i nie interesuje nas ile śniegu jest pod Twoją chałupą, ani ile śniegu jest w mojej lodówce. Ba, nawet ile śniegu jest pod drzwiami obserwatorium na Kasprowym. Interesuje nas ile jest śniegu pomiędzy górną stacją wyciągu a dolną. Trasa w kotle Goryczkowym (2/3 wartości Kasprowego) od początku kwietnia jest zamknięta....teraz się skup... z powodu braku śniegu. I aktualne opady nic w tej kwestii nie zmienią. 3. EOT1 punkt
-
1 punkt
-
Tak, tylko że, tak jak napisał surfing, to jest taka nowość, że nie ma jej nawet w regulaminie. Zanim osoby niżej dowiedzą się o szczegółach, najpierw góra musi wszystko ustalić. TMR puścił kiedyś taką wizualizację - może takie będą kolory kanap? Gondole pewnie albo srebrne, albo czerwone. Golgota będzie trochę szersza, ale czy przez to będzie łatwiejsza? Kanapy na 90% będą podgrzewane, ale to tylko moje przewidywania. Naśnieżanie będzie dużo lepsze. Kamieni nie będzie za dużo, bo i tak trasy są trawiaste a nie kamienne - dzięki temu łatwiej będzie naśnieżyć tak, żeby przykryć kamienie. Masz rację! TMR nastawia się na rodziny z dziećmi (tak jak każdy nowy szanujący się ośrodek) - m.in. dlatego powstanie gondola, trasa saneczkowa, oświetlenie łatwych tras i wiele innych. Na info trzeba poczekać do rozpoczęcia kampanii informacyjnej TMR-u. Nie pytajcie tylko, kiedy ona będzie1 punkt







