Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      2 042


  4. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      4 153


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01.05.2017 w Odpowiedzi

  1. Dzisiaj z Krzyśkiem (@bolec) „popełniliśmy” Rohace, i to była jedna z lepszym narciarskich decyzji tego sezonu . Rano trasa, po nocnym mrozie miejscami (szczególnie w dolnym odcinku) dosyć twarda, ale szybko zaczęła puszczać i potem już było tylko lepiej… miękko, muldy, odsypy, bajka . Pogoda genialna, szczególnie w takich okolicznościach przyrody. Jeśli pogoda dopisze, to pewnie w środę powtórka .
    7 punktów
  2. Majówkę czas zacząć! Nie inaczej jak na nartach. Niewątpliwie z pomocą przyszedł TMR ze Sprytnym Karnetem i fenomenalna pogoda! Nie mogli odmówić, więc zapowiedzieli działalność do 1 maja, choć pewnie najchętniej wyłączyli by wszystko... Pobudka o świcie, bo nie pamiętam na co budzik ustawiłem. Sprawnie się pozbierałem, przez chwilę podziwiałem wschód słońca i strzała! Przejazd poszedł sprawnie i gdzieś tak 8.10, może kilka minut później, melduję się pod Biela Put. Gramolenie nieco zajęło,ale w końcu nieco po otwarciu ruszam na krzesełko. Najpierw oczywiście fotki, ujęcia filmowe itp... Kolejka do krzesełka szybko stopniała, ale niespodzianka czekała dalej - kto wymyślił ten twinliner!? "Biedronka" nie zabiera zbyt wielu na pokład i w ten sposób powstaje wąskie gardło. Swoje musiałem odczekać. Jakże irytujące jest, jak się prawie wchodzi, a tu stop! Przecież mogli puścić z rana krzesło na Lukovą, ale jest wytłumaczenie - brak śniegu, choć komu on na dole potrzebny? Po prostu trzeba wciągnąć ludzi pod Funitela, a później mogą wyłączyć. Ale w końcu dotarłem i od razu skontaktowałem się z Jaśkiem. Co jak co, ale Jasiek zawsze na Pole Position! Już zdążył przetestować trasę i jest nieźle*! Czekam pod dolna stację Funitela i dalej już śmigamy razem. Nawet stąd widać, że warun na trasie jest! Nie mogę się doczekać! Ale Jasiek szybko dojeżdża i ruszamy razem do gondoli. Pierwszy przejazd na północy kończy się wielkim uśmiechem na twarzy. U góry twardo, wręcz lodowo, ale dość równo, jak na wiosnę... Poniżej Lukovej szybko mięknie, ale to taka tu granica - powyżej twardo, poniżej od razu miękko.Pierwsza część dnia super poniżej, druga powyżej... Próbujemy południe, bo pewnie tam będzie bardziej miękko... Niestety nie było ratrakowane i do tego tu nie puściło! Zazwyczaj to tu najszybciej robi się miękko, ale nie dziś! Oto właśnie Chopok! Tu wszystko jest możliwe. Zjeżdżamy tam raz, bo niestety trawers już wytopiony. Ale trasa 33a super! Szkoda, że się nie postarali. Co by nie mówić o Szczyrku, to jak trzeba, z łopatami zasuwają... Wracamy na północ, bo tu jednak lepiej. Przy okazji próbujemy nieco freeridu wśród Kosodrzewiny. Możliwości ograniczone, ale da się nieco poszaleć. A to przecież już maj! Oczywiście była przerwa na browara, ale na Kosodrevinie, bo tu już pozamykali... Pozostaje Rotunda, z której mamy fantastyczne widoki! Człowiek tak mógłby siedzieć i patrzyć na te widoki bez końca... Ale trzeba się zebrać i cisnąć dalej. Teraz trasa do Lukovej super, ale poniżej morskie fale! Próbujemy więc inne opcje - FIS górna część, czy freeride wśród kosodrzewiny. Jest nieźle, przynajmniej w drugim przypadku. Co jak co, ale Chopok daje sporo możliwości, nawet w maju! Góra jest bardzo chimeryczna, ale potrafi się odwdzięczyć... Niestety zmęczenie dawało się we znaki, bo warun trzeba wykorzystać. Ostra jazda do samego końca! Ostatnie wejście przez bramki 15.24. To juz wiedziałem, że nie zdążę i za Lukovą skręciłem na czarną. To była wisienka na torcie! Miękko, równo i tylko krótkie zawężenia. W zeszłym roku w kwietniu wyglądało to dużo gorzej! Och, czemu tego krzesła na Lukovą nie puścili!? Ale jazda! Dojechałem do Jasnej i dostałem asekuracyjne sygnały od obsługi, że krzesło na Biel Put już zamknięte... Pozostało skorzystać z czapek śniegu, żeby nie drałować z buta.Może trudno uwierzyć, ale tak dotarłem do jakieś 200 metrów od parkingu. Trochę dreptania i jestem na parkingu. Czas skończyć ten fantastyczny dzień! Przepraszam! Ten beznadziejny, bez klimatu, kosztowny,za karę spędzony, z kamieniami, itp... Dzięki Jaśku za towarzystwo! To była top majówka! Wstęp do przyszłego sezonu! To już niedługo... Jak sami widzicie na załączonych zdjęciach - dzień do d... Fatalne warunki, kamienie, brak mgły, zawieruchy, tłumy ludzi - po co tam się pchać? Pozdrawiam, Johnny
    6 punktów
  3. Witam Koledzy! Szybka relacja z Kasprowego na świeżo. Warunki bardzo fajne. Do godziny 10 zero muld i przetarć, później wraz ze wzrostem temp i ludzi śnieg stawał się miękki i powstawały muldy ale tworzyły się fajne gładkie tunele.o godzinę 12stej można było jeszcze naprawdę fajnie śmigać . Ludzi umiarkowanie mało, brak kolejek przy wyciągu. W kolejce do kasy na Kasprowy byłem już przed siódmą i nie byłem w czołówce także wyjazd albo bardzo wcześnie albo wcale. UWAGA! Udało się zajechać do Kuźnic przez Goryczkową bez problemu, ostanie 350m trzeba podejść na nogach. Pozdrawiam! Wysłane z mojego SM-G935F przy użyciu Tapatalka
    6 punktów
  4. Ostatni dzień kwietnia spędziliśmy bardzo miło na turze. Gdzie to było??? Dla ułatwienie powiem, że Sudety i na początek 3 zdjęcia. Jakieś pomysły??? Acha MarioJ jest wykluczony, że względu na posiadanie informacji niejawnych Pozdro Wiesiek
    5 punktów
  5. Nieźle się bawicie, co? Ja dzisiaj przydomowo grill, żeby dzieci nie padły z głodu przez najbliższe dni; Jutro jakiś thermal park, drzemka i pożegnanie sezonu w środę w Rohace około 12-14. Pozdrowienia ostatni Mohikanie!
    5 punktów
  6. Pozdro z Ćhopoka! Jak widać, pogoda do d... Rano twardo, ale już puszcza.
    5 punktów
  7. Jak już jesteśmy przy temacie, to wrzucę trochę zdjęć z Hali i okolic.
    5 punktów
  8. No dobra zwiększę Wasze szanse takim oto zdjęciem Pozdro Wiesiek
    3 punkty
  9. Żeby uwiarygodnić relację @keisyzrk 'a że faktycznie tam byliśmy i było tak jak napisał Krzysiek parę fotek ode mnie na których uwieczniłem min mojego imiennika Lampa niesamowita !! A Teraz spadam posmarować się Panthenolem !!!!
    3 punkty
  10. http://region.info.pl/artykul,0,9553,trwa-chlodna-kalkulacja.html Najnowszy artykuł o Szczyrku
    3 punkty
  11. My też byliśmy ale ponieważ to nie ten wątek to relacja będzie we właściwym PS @Góral spod Skrzycznego - jeśli pogoda się nie pokiełbasi a niestety są takie zapowiedzi to jedź bo śniegu jest naprawdę kupa
    3 punkty
  12. 3 punkty
  13. Rowerowa majówka 2017 Oj czasu nie ma za bardzo tej wiosny... ...czasu i pogody Na szczęście dzisiaj zaświeciło Słońce i to skłoniło nas z Paulą do rowerowej wycieczki. 60 kilometrów i okolice Radomia - mazowieckie klimaty! Zapraszam do fotorelacji. Start i pierwsza przerwa po 10 km jazdy - Bardzice: Jedna długa prosta i skręcamy w las - droga przeciwpożarowa w stronę Wilcznej Tutaj trochę się kręcimy... ...robimy kilka zdjęć... ...zachwycamy się wiosną. Dookoła coś kwitnie - zieleń eksploduje. Sarny często przebiegają nam drogę. Gdzie jechać? W lewo, czy w prawo? Klimaty mazowieckiego lasu... Kręto i po podjeździe, z górki: Kwiatuszki: Czerwony szlak rowerowy: Lustro w kałuży Mazowieckie pola... ...zaorane Krzyżówka: W drodze. Kurki z kogutem za stodołą mają wypas Wojenne smutne klimaty... ...partyzantka ze skaryszewskich lasów - rozstrzelanych 22 osoby Pośród modrzejowickich stawów... Łabędzie: Qń pośród podtopionych łąk... Wody jest naprawdę bardzo dużo. Niewielki, z wodą po kostki strumyczek teraz po opadach wygląda tak - raczej kajaki w najbliższym czasie odpadają...chyba, że po dziewiczych, malutkich ciekach wodnych. Kto wie? ...do końca majówki sporo czasu. Pośród drzew, w obniżeniach terenu również woda. Lśni niczym lustro: Dookoła rwetes... ...zwierzęta, ptaki - wszystko spragnione ciepła. Na niebie drapieżnik: Kochamy równiny i mazowieckie krajobrazy Góry są cudne, cudne są również równiny ...i pod domem żółty ptaszek Trznadel? Świetny dzień, nieśpieszny, relaksacyjny, bez napięcia czasowego - to lubimy Pozdro marboru
    3 punkty
  14. Praded i okolice... Koledzy z forum hasają na nartach w Słowacji (Chopok, Rohace) lub w Polsce na Kasprowym (moim ulubionym). Dla mnie ze względu na koszty, jednodniowy wypad w tych kierunkach nie wchodził w rachubę! Tradycyjnie sezon narciarski kończę przeważnie w Czechach (nie licząc ewentualnych wizyt w Alpach). W tym sezonie Czesi pozbawili mnie możliwości wyboru. W niedzielę działał tylko jeden ośrodek narciarski, na dodatek to ostatni dzień. Praded (1492m) to najwyższa góra na Morawach. W poprzednim poście nazwałem go czeskim lodowcem, ale przypomniało mi się jak kiedyś rozmawiałem z pewnym Czechem (tak myślałem). Pytałem go, jesteś Czechem czy Słowakiem, na co odpowiedział; ne ja sem Moravec. Wylądowaliśmy więc z Anią w niedzielę na morawskim lodowcu. To najwyżej położone tereny narciarskie w Czechach, na stokach Vysoke Holi (1465m) i Petrovy Kameny (1446m) można wjechać na wysokość 1445m. Czynne były dwa talerzyki B i C i trzy trasy, dwie czerwone; 4,2 i niebieska 1. Śniegu nie brakowało również na nieczynnych trasach. W całej okolicy pełno śniegu, gdzieniegdzie wystawała tylko wysoka trawa bądź kosodrzewina. Jest tu pięć talerzyków i jeden orczyk przy czarnej trasie (najdłuższa 800 metrowa). Dzień udał nam się wyśmienicie, przed wyjazdem nie marzyłem, że tak superaśnie będzie. Było prawie wszystko, zjazdy trasowe, freeride, skitury, a nawet lekka wspinaczka skałkowa. Do pełni szczęścia brakło tylko rozstawionych tyczek i jakiegoś miejsca na podium. Są też pewne niedogodności, to dojazd do ośrodka. Dolny parking w Karlova Studanka (płatny) i dojazd skibusem (płatnym) plus dopłata za przewóz nart . Autobusy kursują co godzinę całą dobę. Powrót z góry tak samo płatny. Druga opcja to dojazd na górę na parking Ovcarna. Oczywiście droga płatna, a poplatek to wydatek 450 koron. Wybieramy (pierwszy raz na kilkanaście pobytów) wjazd na górę autem. Do tego ceny karnetów, pojedynczy wjazd 30 czk; dwugodzinny 300 czk; dopoldni 8.30-12.00 350 czk; i calodeny 500 czk. Dalej już tylko przyjemności. Żeby poprawiać swoje umiejętności skiturowe zabrałem tylko sprzęt do skiturowania. Buty Dynafit TLT i wilczki (zwane przeze mnie - tyngrysami) Amaruq Voelkla. Ustawiamy się w kolejce do wyciągu, a obok mnie pani z pięknym sprzętem, narty Rossignola mnie jeszcze nie zaskoczyły, ale wiązania jak najbardziej. To były Geze, firma znana obecnie z produkcji samozamykaczy drzwiowych i okuć okiennych. Wiązania narciarskie zaczęli produkować już w 1898 r. Na Olimpiadzie w 1936 r Christel Kranz i Franz Pfnur na nartach z wiązaniami Geze typu Kandahar zdobyli złote medale. Nie wiem czy z licencją czy bez, ale te Geze na Rossignolach są identyczne jak nasze wiązania Alfa (zastąpione później przez różne modele Beta). Na nartach z Alfami mogłem czasami pojeździć, jak mi pożyczał czasami mój tato. I tu mała nostalgia... Moje tyngrysy to najmniej sztywna narta na jakich jeździłem, do tego wiązania pinowe Dynafita i buty TLT. To zestaw do którego ciągle muszę się przystosować. Dotąd używałem zdecydowanie sztywniejszego sprzętu. Na twardej i niezbyt równej trasie narty wyrywają we wszystkich kierunkach, włącznie z tymi które ja oczekuję. Kiedy się robi miękko zaczynam panować nad sprzętem turowym zdecydowanie lepiej. Po rozgrzewce na trasie, postanawiam pośmigać na przytrasowym off piste. Początek całkiem udany... ...do czasu jednak, kiedy drzewa zgęstniały postanowiłem gwałtowniej zmienić kierunek jazdy i albo sprzęt, lub mój błąd (bądź oba czynniki) doprowadziły do gleby. But na lewej nodze przestawił się z pozycji zjazdowej do pozycji podchodzenia i dalej poszło szybko... i z Gopro tuż przed glebą... Przed dalszą jazdą freeridową postanowiłem poćwiczyć więcej na trasie nr 4 Ania w kolejce do wyciągu postanowiła się wyróżnić z tłumu i nawet się Jej udało... Ale potrafiła popisywać się także na trasie W tle Petrovy Kameny Jak na Praded pogoda dopisywała, nie wiało zbyt mocno (dlatego nie ma tutaj kanap), a jak świeciło słońce, było ciepło. W kolejce do wyciągu był czas na fotki... Gdybym zwrócił uwagę wcześniej na tabliczkę być może nie byłoby tak fajnie, na szczęście przeczytałem ją dopiero w domu Przyjechało do ośrodka sporo skiturowców, chodzili wszędzie i nikt ich nie prześladował (tak mi się wydawało) A mi po głowie chodziły nowe plany... Pierwszy z nich to "zdobycie" Petrovy Kameny (podobno do 17 wieku była to siedziba diabła, dopiero odczarowano ją za namową cesarza Leopold 1 Habsburg 20 czerwca 1682 r poprzez pokropienie święconą wodą i odprawieniem egzorcyzmów. Po dwunastej zjeżdżamy na parking po jakieś kanapki na ząb, Ania się przebiera na turystycznie i podchodzi na Pradeda, a ja wracam na trasy i zamieniam się w "alpinistę" (w cudzysłowie - zaznaczam). Te ciemne skały o wysokości do około 8 m zbudowane są ze skał metamorficznych (gnejsów i kwarcytów) i słabo zmetamorfizowanych skał osadowych, przeważnie fyllitów. Charakterystyczny wyszczerbiony kształt zawdzięczają intensywnemu procesowi wietrzenia mrozowego W końcu i ja zdobywam szczyt.. Teraz wyglądam kolejnego szczytu, to Praded na którym nigdy dotychczas nie byłem. Pora na freeridy i skitury w drodze na szczyt, na który podąża już Ania. Podsumowując, dzięki skiturom rozwijam się w szerszym aspekcie niż dotychczas, szkoda jednak, że tak późno, bo czasu mam coraz mniej, a tyle jeszcze miejsc do zwiedzania!!! to narka...
    2 punkty
  15. nie mam pojęcia gdzie , ale i tak piękny warun w Sudetach jak na koniec kwietnia
    2 punkty
  16. Niedziela 7.05 ostatnim dniem sezonu.
    2 punkty
  17. Gdzie tam muldy,, idealnie jak to na Kasprowym.
    2 punkty
  18. A to czemu? Jest jakiś problem z takim zakupem? Oczywiście jak nie będę mógł kupić na pierwszy wjazd, to będę pierwszy przy kasach... 7 maja coraz bliżej...
    2 punkty
  19. Rozmawiałem na ten temat z przedstawicielem Leitnera na targach w Innsbrucku, ponieważ kolej gondolowa będzie zawieszona wysoko, ponad drzewami. Wyjaśniono mi, że Leitner stosuje specjalne rozwiązania konstrukcyjne pozwalające uzyskać większy docisk liny, a co za tym idzie gondola może pracować przy wiatrach o większych prędkościach.
    2 punkty
  20. Góra fajna i , w sumie , z technicznego punktu widzenia , dosyć łatwa ( jak pogoda dopisuje ) . Jedyna , powiedzmy "trudność" , to przejście przez ten lodowiec ,gdzie trzeba zachować czujność i być przygotowanym sprzętowo na jakieś niemiłe niespodzianki . Za to zjazd , to dla mnie z gatunku tych "epickich" . Długość , przewyższenie , otaczająca przyroda , warunki śniegowe i pogoda - to wszystko poskładało się w coś , co zapewne będę pamiętał do końca życia .
    2 punkty
  21. Wczoraj wyratrakowali po śniegach i deszczach i dzisiaj ruszyło Lomnicke Sedlo, źle chyba nie jest bo ludzie jeżdżą nawet poza trasą - czyli nie ma aż takiego lodu po tej zlewie. (wczoraj trasa nie ruszyła przez oblodzenie + pewnie dodatkowo bardzo słabą widoczność) Dzisiaj przez noc chyba spadło kilka cm świeżego śniegu. Na jutro zapowiadają najlepszą pogodę podczas tegorocznej majówki. http://www.vt.sk/en/...edlo-2190-m-nm/ Fotki z teraz:
    2 punkty
  22. Jak to wyglądać będzie w praktyce postanowiłem sprawdzić dzisiaj, sprawdzić też chciałem oczywiście moje serducho. Marcin, na początek coś dla ciebie, bo wala się tego wszędzie pełno, choć pewnie byś nie udźwignął. Interwałami do 105 uderzeń to ja nawet ze "Skiturowymi" na ten Elbrus bym dał radę co to planują za pół roku. Ale do rzeczy. Ustawa pewna tu się przydaje, bo na odcinku Solisko-Suche już plac przygotowany: Nieźle trasy tu przybędzie a i puścić się będzie można bo ludzie zawracać nie będą do kolejki na Suchem. Dla mnie spragnionego śniegu, plamka się znalazła: Do zobaczenia już w maju na większej plamce gdzieś na Słowacji czy w Tatrach.
    2 punkty
  23. Jedni na nartach...a inni też w Górach A ponieważ nam najbliższe góry, to Góry Świętokrzyskie postanowiliśmy dzisiaj odwiedzić kilka mało znanych miejsc, przejść kilka nie uczęszczanych szlaków - raczej lubimy dzicz niż tłum w "komercyjnych" miejscach długiego weekendu. Dzisiejsze wędrowanie, to 20 kilometrów w nogach i odwiedzone miejsca: - Rezerwat "Kamienne Kręgi" w Tumlinie gdzie również znajduje się stok narciarski, - Góra Kamień, również w Tumlinie - z drugiej strony wsi, - Oblęgorek i Muzeum Henryka Sienkiewicza, - Rezerwat "Barania Góra", - Rezerwat "Barcza". Zapraszam do fotorelacji z tych wszystkich miejsc i nie tylko Czynny kamieniołom w Kamiennych Kręgach w Tumlinie - wydobywany jest tutaj niezwykłej barwy piaskowiec: Kamieniołom oczywiście jest czynny a skała krojona i wywożona, wykorzystywana do budowania: Kapliczka w samym środku Kamiennych Kręgów: Ujęcie z przodu: Kolejny punkt, to Góra Kamień Na szlaku: Ustrzelone zoomem - Dzięcioł Szczyt zdobyty 399 m npm Tuż obok szczytu - "Piekło": ...a na piekielnej skale dewońskiej, kto? Szybki powrót do auta głównym, czerwonym szlakiem świętokrzyskim... ...i przejazd do Oblęgorka. Najpierw Aleją Lip... Strzelam kolejnego ptaszka Po krótkim spacerze w pierwszej kolejności zwiedzamy Muzeum Henryka Sienkiewicza - wieszcz, willę w tym miejscu traktował jako rezydencję letnią. Podobno w zimę było za zimno kwestia ogrzewania budynku. Na szczycie Husarz. Pamiątkowa tablica: Salon z charakterystycznym portretem Sienkiewicza: I jeszcze raz ujęcie tego pięknego miejsca: Idziemy dalej. Kierując się czarnym szlakiem idziemy w stronę Baraniej Góry i tamtejszego rezerwatu przyrody. Miejsce jest charakterystyczne, bo na wzniesienie szlak wiedzie przez malownicze wąwozy: Sam szczyt Góry, to zwykła polna droga umiejscowiona na wysokości 427 m npm...natomiast wejście na szczyt - cudne! I ponownie wąwozy... Schodząc: Ostatnią miejscówką z tego dnia był Rezerwat "Barcza". Umiejscowiony tuż przy trasie krajowej numer 7 składa się z dwóch pięknych jeziorek, które powstały po starych kamieniołomach. Dotarcie do pierwszego nie jest trudne... ...kiedyś, przed kilku laty woda miała bardzo turkusowy odcień. Dzisiaj raczej była mętna i brązowa. Dotarcie do drugiego jeziorka nie było łatwe - błądzenie na przełaj po lesie i okolicznym wzniesieniu...ale? Udało się Gdy zaświeciło Słońce - kolor wody się zmienił Ottt i 1 maja minął. Świętokrzyskie jest piękne!!! ...pewnie niebawem tu wrócimy - jest już plan, teraz tylko trzeba czas skombinować Pozdrawiam marboru
    1 punkt
  24. Zakończenie sezonu na Chopoku 28.04 - 01.05.2017 Pt,Sob - z powodu dramatu deszczowo powodziowego w dol. Demianowskiej do dyspozycji pozostaje Tatralandia. Niedziela Rano Północ mega zmrożona więc od razu pakuję się na Południe. Jest dobrze, w nocy spadło trochę puchu, świetna jazda w okolicach 33a i tereny na prawo od trasy. Trawers do Kosodrewiny to niezły stress dla ślizgów. Ok. 11 powrót na Północ i kilka fajnych zjazdów m.in. fragmentami 11fis. Niestety dolny trawers wyglądał podobnie jak na południu. Poniedziałek - lampa Dzisiaj grzecznie oszczędzam ślizgi, jazda wyłącznie otwartą trasą, czyli jedynką. Warunki rano twarde bardziej styczniowe niż majowe, potem góra lekko puściła i było świetnie, koło południa poniżej Lukovej to już typowa jarna łyżowacka. Ech, szkoda, że sezon się kończy. Na pocieszenie: w pewnym momencie będąc u góry wyszedłem na schody spytać kogoś jak tam warunki na Południu. I miałem szczęście, bo trafiłem akurat na samych Mistrzów czyli Johnniego i Jaśka. Pozdrawiam
    1 punkt
  25. Też biegam od ok. 20 miesięcy i wczoraj w Krakowie ukończyłem swój pierwszy maraton. Polecam bieganie, ale z głową. Ja zacząłem trochę bez rozeznania w temacie i pojawiły się kontuzje. Teraz staram się realizować gotowe plany treningowe, których jest sporo w internecie. Inna sprawa, że biegam razem z żoną i wzajemnie się motywujemy, trenujemy i starujemy w imprezach biegowych. We dwoje zawsze łatwiej.
    1 punkt
  26. Takich tłumów turystów chętnych wjechać kolejką linową na Kasprowy Wierch nie pamiętają nawet najstarsi górale. W poniedziałek 1 maja kolejka do kas biletowych ciągnęła się przez kilkaset metrów. Najwytrwalsi stali po bilety nawet 5-6 godzin.http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/zakopane-majowka-2017-zeby-wjechac-na-kasprowy-trzeba-odstac-nawet-56-godzin,12037196/ Dobrze że narciarze już nie muszą w tym uczestniczyć.
    1 punkt
  27. Potwierdzam wszystkie informacje od pablodc. Pogoda rewelacyjna, wiec dzisiaj na koniec dnia udaliśmy sie na Kondratowa. Tam juz wiosna, ale mozna dojechać bez ściągania nart. Dopiero w dolinie trzeba łąkę pokonać. Pozniej znowu na narty i do drugiego mostu mozna dojechać.
    1 punkt
  28. Krótki wypad, ale za to treściwy. Czytało się i oglądało z wielką przyjemnością!
    1 punkt
  29. Dzisiaj dzień narciarki na Kasprowym. Bardzo przyjemny i do 4.05 mam nadzieję, że będzie bezwietrznie jak dzisiaj. Jeśli ktoś się wybiera to niech koniecznie przeczyta mój wpis tu:
    1 punkt
  30. Śniegu na Gąsienicowej jeszcze dużo, ale już przy drugim zjeździe, czyli około 9:00 robiło się miękko. O 11:00 już sporo muld, ale poza trasami równo i twardo. Dzisiaj przez 2 godziny jeździłem poza trasami z 7 letnią córką, więc na prawdę jest tam super przyjemnie, choć puchu już jak na lekarstwo. Jednak po zdjęciu nart zapadasz się po pas. Jutro spróbuję zjechać Goryczkową do Hali Kondratowej, a później to już na pewno z buta, ale ma być piękna pogoda więc nie mogę sobie odpuścić takiej krajoznawczej przyjemności.
    1 punkt
  31. Czyli już każda licząca się firma ma swoje sposoby - u Doppelmayra jest coś w stylu "podwójnego wprzęgła" - tego typu gondola są na południowej stronie Chopoku i w Tatrzańskiej Łomnicy. Na Hali Skrzyczeńskiej ma być (już jest) o wiele mniej drzew. Na pewno każde wzmocnienie gondoli się przyda. Co ciekawe z tego powodu orczyki I i XI idą do likwidacji.
    1 punkt
  32. Nie kupujcie przez internet. Dzisiaj jeździłem i kupiłem rano. Byłem 7:30, ale i o 8:00 spokojnie kupicie skipass na górę. Narciarze są uprzywilejowani i mogą kupić karnet w budynku drewnianym na przeciwko kas. Tam sprzedają tylko skipassy. Narciarzy mało, jazda na około. Ponad 70% krzeseł jeździ pusta.
    1 punkt
  33. Jest 11:45. Jadę krzesłem na Gąsienicowej. Jak dla mnie, warunki dobre. Sypie lekki śnieg, jest -3,5 st C. Górna część trasy lekko oblodzona, potem jest już bardzo dobrze. Goryczkowa nie działa i nie będzie działać. Warto było tutaj przyjechać na pożegnanie sezonu. Miałem tylko jeden dzień wolnego, więc wyjazd w Alpy nie wchodził w grę. Zapomniałem dodać. Widoczność jest kiepska. Okresami jest silne zamglenie i nic nie widać. Ale co jakiś czas przebija się trochę promieni zza chmur i robi się jaśniej.
    1 punkt
  34. Dodaję jeszcze filmik z drugiego dnia autorstwa Rafała Z .
    1 punkt
  35. Dzień V - czyli duch Norwega Nasz (czyli mój i MajorSki) piąty dzień zaczął się z rana (chyba o 5.00). Opuszczamy przyjazne pielesza Lyngseidet. Tomek dzierży ster w dłoni. Naszym celem jest pobliskie (niecałe 2 godziny wodą) Olderdalen. Pogoda po wschodzie słońca zapowiada się nieźle. Nie mamy wiedzy czy w Olderdalen znajdziemy przystań gdzie będzie można na parę godzin stanąć. Wizja lokalna potwierdza nasze obawy, jest port na maleńkie jednostki gdzie nie mamy szansy przybić oraz porządne nabrzeże przeznaczone dla promu. Modyfikujemy plany - Diupvik! Stajemy tam w porcie, obok jest wielka przetwórnia krewetek. Klimaty są więc zdecydowanie industrialne. Z zalet można za to wymienić dostęp do 220 V i pływające pomosty. Michał wobec tego też może poturować. Wychodzimy pewnie gdzieś o 12.00. Mała dygresja - nasz kapitan stwierdził, że jeszcze tak wyluzowanej czasowo ekipy nie widział. I rzeczywiście wstajemy jak wstajemy, śniadanie jemy jak je niespiesznie zrobimy, później bardzo spokojne oporządzenie i chyba tak przed 11.00 to nam się nigdy nie udało wyjść. Jaskrawo to kontrastuje z moimi alpejskimi turami gdzie o 7.00 byliśmy zawsze ostatnią ekipą wychodzącą z schroniska. Ale w Alpach staraliśmy się być na 15-16.00 z powrotem a tutaj 20.00 to normalka. Nasza dzisiejsza trasa wyglądać będzie tak. Jak widać jest całkiem spory kawałek płaskiego a później jak zwykle. I od początku zapowiada się rewelacyjnie. raz, że widok na Alpy Lyngeńskie przedni a dwa... Tak, tak już na dole śnieg jest znakomity. Obczajamy sobie topografię tej części aby mieć jak najlepszą jazdę. Wyżej prognoza jakości zjazdu idzie w górę. Pięknościowo jest coraz bardziej Gdzie nie spojrzeć - obrazki. Pod kopułą szczytową otwiera się widok na północny koniec Alp Lyngeńskich. Jaki jest więc stan ducha ekipy? Powiedzmy, że stan jest bardzo dobry. Zaś na szczycie jest już tylko lepiej. Niektórzy to nawet próbują odlecieć. Czeka nas tutaj zresztą jeszcze inna atrakcja ale o tym to może niech napisze ktoś z kolegów (ja tam żonaty jestem). Zjazd jest bajeczny, choć przerywany jakimiś sesjami foto. Tutaj zresztą miała się sprawdzić legenda o duchu norweskich narciarzy. (zdjęcia od MarioJ) Na dole dochodzi do secesji. Dla części ekipy taki dzień nie może już się skończyć. Nie może. Czyli razem z Mariuszem i Kamilem zaliczamy powtórkę. Powtórne wejście chwilę nam zajmuje. Nisko już położone słońce i nagromadzenie chmur nad Alpami Lyngeńskimi tworzy niesamowity klimat. Po prostu miazga. Ale jazda to dopiero jest miazga. Wybieramy prawą (orograficznie) stronę gdzie nawet śladów narciarzy nie ma i zjeżdżamy po czystym tak z 600 m przewyższenia w jednym kawałku. Na dole jeszcze dokumentacja stoku. Przez lasek fota Kamila już była więc teraz Mariusz. Nawiasem taki las jest dość zdradliwy - wydaje się, że jest kupę miejsca bo pniaczki dość małe ale jest trochę poziomych słabo widocznych gałęzi i można po pysku całkiem dobrze zgarnąć. Dojeżdżamy do cmentarza, tam ściągamy narty i pewnie ostatni kilometr+ jest z buta. Słońce właśnie zachodzi - szafa gra. I nie mam już ani cienia wątpliwości, że był to mój najlepszy dzień w Norwegi! Jak zwykle poproszę moich lepiej zorientowanych kolegów o podanie nazw gór w których byliśmy, szczytu na który wleźliśmy i jego wysokości, przewyższeń i kilometrażu. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  36. Pogoda za oknem dołująca ( a miał być taki piękny długi narciarski weekend ) , to przynajmniej wezmę się za dokończenie relacji .Może to , przynajmniej niektórym, poprawi humor . Noc , jak to noc w schronisku , minęła w miarę spokojnie . Małym zaskoczeniem było , że pomimo tego , że już po weekendzie , to schronisko w zasadzie pełne . Pobudka po piątej ,szybka poranna toaleta , bo od szóstej dają już śniadanie . Fajnym pomysłem w tym schronisku (nie wiem jak w innych ? ) jest wystawiony na sali duży termos z gorącą herbatą – każdy może zatankować ile chce , bez żadnej dodatkowej opłaty . Po śniadaniu gramoling i tak koło 7-ej startujemy do góry . Zresztą nie tylko my . Rankiem wszystko zmrożone , więc pierwszy odcinek pokonujemy z założonymi harszlami . Po wyjściu na bardziej płaski teren , a także dzięki temu ,że słoneczko zaczyna nam przyjemnie przyświecać ( zgodnie z prognozą totalna lampa przez cały dzień ) , reszta drogi już na samych fokach . Po ok. 2 godzinach dochodzimy do schroniska Defreggerhaus 2982 m n.p.m. , które o tej porze roku jest nieczynne . Krótki popasik przy schronisku , potem tzw. oszpejowanie się i dalej w drogę . Dochodzimy do grani , poniżej której zaczyna się właściwy lodowiec . Po zejściu na powierzchnię lodowca spinamy się liną i pięcioosobowym wagonikiem pokonujemy to rozległe plateau . Docieramy do właściwej kopuły Grossvenedigera i na nartach dochodzimy do przedwierzchołka . Tu robimy skidepot i dalej już w rakach oraz z czekanami w rękach docieramy ok. 13,30 na sam szczyt . Można odtrąbić sukces . Pogoda dopisuje , trochę wieje , ale można powiedzieć , że jak na tę wysokość to zefirek , widoki piękne , cóż chcieć od życia więcej . Jeszcze obowiązkowa sesja zdjęciowa , powrót do skidepotu i robimy przygotowanie do zjazdu . Sam zjazd to czysta poezja . Nad nami słońce i błękit nieba , wokół olśniewająca biel , tak ,że strach ściągnąć okulary przeciwsłoneczne . Po pokonaniu obszaru lodowca i dotarciu do grani , którą schodziliśmy na plateau , rozdzielamy się . Ja z Filipem i Rafałem wybieramy nową drogę - zjazd doliną , która biegnie mniej więcej równolegle do trasy podejścia , natomiast drugi Rafał ( Nurek) z Łukaszem wybierają trasę pokrywającą się z tą , którą podchodziliśmy . Obydwa zespoły spotykają się przy Johannis Hutte ok. 15,30 z obowiązkowymi bananami na twarzach . W schronisku krótki odpoczynek , uzupełnienie płynów i trzeba się zbierać , żeby w miarę szybko dotrzeć do parkingu u wylotu doliny Dorfertal . Niestety zjazd na nartach jest już mocno utrudniony z uwagi na liczne przetopy . Jednak ku naszemu miłemu zaskoczeniu udaje nam się zjechać dużo niżej niż sądziliśmy , co prawda z wieloma momentami , kiedy trzeba było ściągnąć narty i trochę przejść z buta . Wszystko to dzięki licznym lawiniskom , które dosyć solidnie „ naśnieżyły” drogę dojazdową w dolinie . Ostatni odcinek już niestety tylko z buta i tak ok. 18-tej meldujemy się przy naszym „Skibusie” . Powrót do Polski bez większych przygód , może z wyjątkiem tego ,że po 2 tygodniach Nurek dostał pozdrowienia od austriackiej policji .
    1 punkt
  37. SON cały czas się buduje... Zbiornik na Hali Skrzyczeńskiej zaczął już nabierać wymiarów na 3 płaszczyznach (sorry za to odchylenie matematyczne ). Powstała też część przecinki pod gondolę - w miejscu goprówki będzie górna stacja kolei (chyba nawet trochę wyżej). Orczyki na Małe Skrzyczne zostają (tak jak było w planach). Podczas wjazdu gondolą lub kanapą będą roztaczały się genialne widoki na Szczyrk i Beskidy. Z orczyka na MS będzie roztaczał się widok na całe pasmo Malinowa - od Julianów przez Malinów aż po Małe Skrzyczne. Słowem - miejsce zyska widokowo Przez to wycięto sporo drzew na Hali Skrzyczeńskiej - ciekawe jak nowe koleje będą sobie radziły podczas większego wiatru
    1 punkt
  38. dla porządku szczyt Fastdalstidnen (1260m), najdłuższa trasa 19km, vertical 1500m, jak mogłeś nie wrzucić zdjęcia z moim zjazdem wszystkie cytowane przez Wieśka foty zjazdowe robił Piotrek na moim aparacie (poniższe również) a tu już było bardziej stromo i nasze szlaczki kończymy dzień
    1 punkt
  39. Ciąg dalszy bajki. Nasz czwarty turowy dzień zapowiadał się nieźle. Po drodze jeziorko. Ze szczytu powinien być piękny widok na równoległy fiord. Niewiadomą jest pogoda. Pierwsza niespodzianka jest taka. Spadł puszek! Podobnie jak wczoraj gnają nisko zawieszone chmury. Idę ostatni co i rusz wyciągając aparat. No bo jak tu nie pochylić się nad pięknem krajobrazu. Tutaj wczorajsza górka Tomek, który ma podobny problem jak mój (czyli uzależnienie pięknościowe) służy mi za czynnik ludzki. Teraz w fotorelacji nastąpi przerwa, po prostu zrobiło się mleko i to takie, że prawdę powiedziawszy pomyślałem, że to chyba koniec wycieczki. Jednak moi koledzy raczej łatwo sobie nie odpuszczają i idziemy trochę na ślepo a trochę według nawigacji. Łatwo ten moment zobaczycie na śladzie. Widać, że na podejściu na początku hal (tam gdzie rozchodzą się traki) poszliśmy za wysoko. Na szczęście widoczność powraca i korygujemy trasę zjeżdżając do dna płaskowyżu. W okolicach jeziorka znów jest magicznie. Przy okazji identyfikujemy norweski sztruks Bardzo ciekawie po tym się jeździ w ten sposób podchodzimy po kopułę góry i zaczyna się konkretne podejście. W części dolnej jest strome i z fantastycznymi widokami na wspomniany wcześniej fiord. Co jak widać zauważają nawet najtwardsze chłopy (z Romana Bratnego) Ostre podejście zdecydowanie łagodnieje i... trwa, trwa, trwa. Mija wieczność i nie mogę uwierzyć jestem na Wielkim Siusiaku!!! Tyle drogi i Wielki Siusiak??? Wszystkim niekarkonoskim czytelnikom jestem tu winny wyjaśnienie - to nieoficjalna nazwa Wielkiego Szyszaka, którego trudno tu nie skojarzyć. Nawet wysokość bezwzględna podobna. Nad szczytem, pod szczytem przewalają się kłęby pary i jest zdeczko niecodziennie. Być może czasem usłyszycie, że chodzenie na skiturach to jest fajna sprawa. Nie wierzcie w te bajki. Fajna sprawa to jest zjazd. I każdy skiturowiec za dobry zjazd jest gotów dymać pół dnia (albo i cały). Czyli nastała pora wypłaty!!! Zrobiliśmy parę zdjęć na górnym, luzackim odcinku. Niżej było zdecydowanie bardziej ciekawie. Teraz foty od MarioJ Na dole było znów bardzo zmiennie trzeba było znów się ofoczyć. I ostatnie zdjęcie z dnia. Szykujemy się do pokonania piętra lasu. Tu już była twarda walka o życie bo warunki były bardzo wymagające i każdy zaliczył jakieś gleby. Ale też nikt się tym nie przejął. Na zakończenie poproszę tradycyjnie Mariusza lub Kamila o statystyki, nazwę szczytu etc. Inne dopowiedzenia też mile widziane. Czyli pociągnijcie sanki. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  40. No i doszliśmy do momentu w którym możemy umieścić tytuł i napisy "filmu" co go oglądacie. Czyli skitury w Norwegii właśnie się rozpoczynają. Na początek zestawienie naszych wycieczek Dzień turowy 1,2 jest za nami. Dzisiaj będzie 3. Stoimy w Lyngseidet w luksusowym porcie (bo jest kibelek, gorący prysznic i prąd) nawet nie kosztuje to zbyt dużo (około 100 zł/dzień za łódkę), miejscowość jak na "polarne" warunki - kurort. Aby założyć deski trzeba przejść dobre 200 m. Naszym celem jest .... (wstawią koledzy bo coś mi się norweskie nazwy nie trzymają) górujący pięknie nad okolicą. Dzień jest bardzo zmienny, chmury galopują ale od czasu do czasu są takie urokliwe prześwity I góra prezentuje się wtedy nad wyraz urokliwie. I tak sobie idziemy, raz słońce, raz śnieg Jak widzicie piętro lasu dawno za nami, hale też już minęliśmy i kopuła szczytowa już blisko. Pięknie widać stąd Lyngseidet. Jest nawet... no właśnie co dostrzegą Wasze wprawne oczy? Zasuwamy całkiem konkretnie (fota od Mariusza) Pogoda coraz bardziej dochodzi do wniosku, że nie lubi narciarzy Ale nikt nie ma się zamiaru poddawać I wreszcie wychodzimy na grań (fota od Mariusza) W drugą stronę jest tak i szerszy plan Jesteśmy na niższym wierzchołku - zamierzamy zjechać stąd efektownym żlebem (powyżej chyba ten z prawej). Przepinka w śnieżycy ale jest widoczność. Chowam aparat do plecaka bo zaraz zacznie się to co tygryski lubią najbardziej - jazda. Wskakujemy po kolei do żlebu. Fota znów od Mariusza. Początek jest lekko stresujący bo stromo, widoczność też nie najlepsza. Ale dalej jest cudownie bo mieciutko! Nasz kapitan (co został wyraźnie w tyle) ma troszkę mniej szczęścia, dociera na górę we mgle, która za chwilę natarła. Idzie więc na właściwy wierzchołek licząc, że się przejaśni. Ale nic z tego - zjeżdża w mleku. Czyli bez przyjemności. My ten czas załamania pogody wykorzystujemy na powtórną wycieczkę na górę (widzicie to na trakach) a na drugi zjazd znów mamy oczy! Jest naprawdę nieźle. Zjazd jest komfortowy do końca bo przez las prowadzi "przecinka", która wygląda dosłownie jak trasa narciarska. Zjeżdżamy po bandach śnieżnych przy drodze do IT i ostatnie w świetnych humorach dajemy z buta. I to jest bez wątpienia najlepszy (kolejny) dzień w Norwegii. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  41. Zima powróciła, więc dziś na chwilę wyskoczyłem na mtb, białe mtb [emoji3] Zaliczyłem puch z bielskiego Dębowca i nie tylko, generalnie niezła zabawa... Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...