Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
06.05.2017 - 06.05.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.05.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Do Karlova pod Pradziadem docieram ze sporym opóźnieniem, po drodze mżawka albo mgła, albo jedno i drugie. Przepala mi się żarówka, nigdzie nie ma kantoru otwartego i nie mogę kupić mapy turystycznej, a czas płynie. W Głuchołazach dostaję wreszcie wszystko. Czesi mnie straszą mandatem i muszę zjechać na dół na parking. Mam dodatkowy kilometr do przejścia. Niebieskim szlakiem do Vysoka Hole mam około 8 km. Pierwsze 1.5 godziny lekko pod górkę drogą asfaltową, w turowych butach średnio wygodnie, dalej po kamieniach, ziemi i śniegu zdecydowanie wygodniej. Szlak prowadzi wzdłuż rzeki Moravicy. Moravica to górska rzeka która wpada do Opawy i jest spławna dla kajakarzy, którzy często organizują na niej spływy. Oczywiście nie dotyczy to odcinka w Velka Kotlina. Idąc szlakiem cały czas towarzyszy mi szum potoków Cały szlak, aż do Velky Kotel prowadzi przez mieszany las, bukowo-świerkowy. Po ponad 2 godzinach docieram do granicy dolnej kotła, gdzie wita mnie znana tablica Teraz zdecydowanie robi się bardziej stromo i pojawia się wreszcie śnieg. Docieram do punktu postojowego z tarasem i widokiem na kocioł Skąd ta kotlina i kocioł? Velka Kotlina to jedyne miejsce w Jesionikach gdzie przed setkami tysięcy lat był górski lodowiec i to dzięki jego pracy zawdzięczamy, że powstał piękny kocioł lodowcowy, znany również pod nazwą kar lub cyrk lodowcowy. Widok z tarasu nie napawał mnie optymizmem, śniegu mało, w zasadzie tylko trochę w żlebie tuż przy skałach po lewej stronie. Wchodzić czy wracać, zastanawiam się chwilę, ale wiadomo, że pójdę dalej i pośmigam w ostateczności do przełamania. Wielka Kotlina to jedno z miejsc, gdzie najczęściej w Czechach schodzą lawiny. Trochę zginęło tu narciarzy i snowboardzistów, ostatnio w 2010 r przy 3 stopniu lawinowym 35 letni skialpinista, a rok wcześniej snowboardzista. Trzeba zachować szczególną ostrożność! Lawiny to jednak też pozytyw, bo dzięki nim kotlina nie zarosła gęstym lasem i mamy możliwość pohasać po jej zboczach i żlebach. W dolnej części kotła spotykam ciekawe drzewa-krzewy, to karłowata brzoza, brzoza niska, omszona i brodawkowata, a w zasadzie jej mieszanki. Przypominają mi te z Norwegii. Gdyby skiturowi kozacy zatęsknili za północnymi klimatami, to może w zastępstwie... Trochę śniegu w żlebie dostrzegam Wychodzę wreszcie powyżej linii lasu, śniegu tu zdecydowanie więcej i widać, że będzie po czym poszurać. W końcu zakładam foki i foczę z przyjemnością w kierunku przełamania Po przekroczeniu przełamania i wyjściu na wypłaszczenie niemiła niespodzianka. Brak śniegu, a dodatkowo od południa do kotliny szybko zbliżają się ciemniejące chmury. Postanawiam na Vysoka Hole dojść po trawie na nartach, wydaj mi się, że tak będzie szybciej. Szczyt już blisko... Przed chwilą widziałem Pradziada, ale przykryły go chmury Kotlina znika również Robię kilka zjazdów na płaskiej części, dojeżdżając do granicy kotła, ale w końcu trzeba zmierzyć się z czymś poważniejszym. Kieruję się w stronę żlebu przy skałach. Tylko czemu turlają się koło mnie te śnieżne kulki? Śnieg do jazdy w środę jest o wiele łatwiejszy niż był w niedzielę. Jeszcze wiatr rozwiał gdzieś chmury z doliny i poprawiła się ponownie widoczność. A Wielki kocioł i żleb w czasie zimy wygląda zazwyczaj tak (zdjęcia z netu)... PS i jeszcze news z ostatniej chwili, właśnie otrzymałem wiadomość... Pozdrawiam serdecznie.12 punktów
-
Dzisiaj na Lomnickim Sedle warunki bardzo przyzwoite jak na maj, śniegu jeszcze dość, cały dzień bardzo miękko, rano równo ale niedługo później już muldy, poza trasą śnieg mokry przytrzymujący. Pogoda zmienna od przechodzącej mgły (chmur) przez słońce po chwilowy deszcz z gradem. Bardzo udany majowy narciarski dzień. Kto jeszcze chciałby tam pojeździć to ma szansę, wyciąg i trasa działa do 9 maja, sezonówka dalej obowiązuje. Poniżej kilka zdjęć. Francuzka Mulda No i chyba to tyle na ten sezon...6 punktów
-
Dużym zaskoczeniem dla mnie było, że śnieg tak szybko odpłynął z masywu Pradziada, liczyłem na więcej (dłużej), w ten weekend jeszcze mi się po cichu marzyło. Ale największa niespodzianka i to na plus była inna. Od godziny 12 do 20 ( całych 8 godzin) nie spotkałem żywej duszy, ani na szlaku, ani w kotle, ani na szczycie Velka Hole. Ostatnia osoba to Czech który w Karlovie przegonił mnie z drogi na parking. Pora jednak popróbować swych sił w żlebie. Górna krawędź żlebu i od początku stromo, do tego wyprzedzają mnie śnieżne kule. Myślę sobie, że jakby co to zdążę odbić w lewo, bo tam śniegu już nie ma. Pierwszy odcinek do poprzecznych skał najbardziej stromy, muszę odbić w lewo i przekroczyć najwyżej położony ciek wodny (może to zaczątek Moravicy). Od razu orientuję się, że ostatni opad śniegu nie związał się ze starym podłożem, co na tej focie świetnie widać. Dobrze, że większość tej górnej warstwy się wytopiła. Po lewej stronie śniegu więcej, ale dużo bardziej miękki. Z okolicznych skał i całego kotła co kilkanaście metrów kolejny strumień wodny (a na wypłaszczeniu powyżej kotła widziałem również kilka młaków) tworzy już zaczątek Moravicy Teraz znowu w prawo bliżej skał, tam jest bardziej twardo. Potwierdza się teoria o której pisał kiedyś Jasiek i chyba MarioJ lub MajorSki (tego już nie jestem pewien), że najlepszy śnieg to ten brudny. Tutaj tak właśnie jest. Jazda po nim, mimo licznych małych odłamków kamiennych z skał powyżej jest fantastyczna. W kilku miejscach podchodzę jeszcze raz, nie zdejmując nart bo się nie da. Może ulepię bałwana... nie, nie mam już sił Zjeżdżając po prawej stronie małym grzbietem, wywołuję kilka mini lawinek, można wyobrazić sobie jak wygląda prawdziwa Musiałem jeszcze uważać na wystające krzaki, skręty tak dobierać by nie zaczepić dziobami, lub piętkami o nie. Reszta to już sama przyjemność. Mijałem piękne formacje skalne po prawej stronie Jak drzewa muszą walczyć ze śniegiem i lawinami o życie Patrząc na żleb wydaje się, że nie ma po czym zjechać, a jednak dało się Ostatnia przerwa na zregenerowanie sił. Samotna skała, gdzieś na dnie Przejście przez potok i powrót na szlak niebieski, w stronę Karlova. Piękny dzień dobiega końca. Miało być więcej śniegu i gorszy zjazd, a było na odwrót. Bilans dnia zdecydowanie na plus. Pozdrawiam serdecznie! PS MarioJ zjeżdżałem żlebem tym samym co chłopaki na wrzuconym przez Ciebie linku, tylko ja od początku, ale Oni mieli zdecydowanie więcej śniegu (byli w pełni zimy jednak), trzeba by to powtórzyć w sezonie zimowym ? Jak coś to... Dzięki jeszcze raz!5 punktów
-
Odszukałem tabelkę Tomka Zakładając, że objętość jest ważna (a jest) i uwzględniając ceny to praktycznie w rachubę wchodzą dwa typy Petzla. Pozdro Wiesiek5 punktów
-
Dla mnie harszle i raki to ekwipunek obowiązkowy. Z reguły do 30-35 stopni lepiej podchodzić na fokach, od 45 na pewno z buta (i w rakach). Przedział 30-45 stopni zależy od warunków, jeśli szlak ma dobry ślad turowy lub dla odmiany wygodne stopnie, to jest najlepsza wskazówka do decyzji. W górach gdzie nie ma stromizn z raków można spoko zrezygnować, harszle mam prawie zawsze. Nawiasem mówiąc jak się chodzi w rakach to w zasadzie z czekanem. Wybór raków - jeśli przewidujesz, że to sprzęt awaryjny tylko na skiturach (czyli leżący w plecaku a wyciągany na krótkich końcówkach podejść) to: - lekkie - małe (w pokrowcu) - automaty Czyli raki aluminiowe (lub te hybrydy o których napisał Mariusz) i z łącznikiem z dyneemy. To ostatnie to naprawdę duża korzyść. Sam mam lekkie Campy 390 a myślę o ich zamianie żeby zwiększyć ilość miejsca w plecaku. Do wyboru są dosłownie 2-3 modele. Chyba są "w wątku w oparach minimalizmu". Pozdro Wiesiek4 punkty
-
Dzięki namowie MarioJ postanowiłem 3 maja sprawdzić możliwość zjechania z Vyska Hole do Velki Kotel. Jak to wyszło? Początek jechało się super. Śnieg prawie idealny. Po dojechaniu do przełamania, trochę jednak zwątpiłem. Te kulki śniegowe mocno mnie zmartwiły. Do tej pory nie ślizgałem się w takim towarzystwie, a do tego wyglądało za przełamaniem dość stromo.... co robić4 punkty
-
Wchodziliśmy na nich np. na Czerwoną Ławkę nachylenie 45st. Sznurki to dynema, nie luzuje się, raki nie spadają. Działa :-) Przy pierwszym wspinaniu poprawiałem je dwa razy, coraz mocniej skracalem sznurki. Za każdym razem o jedna dziurke. Od tego czasu jest bez zmian. Sznurki muszą być bardzo mocno napięte. Zagrożenie jakie widzimy to wejście na skale, i wtedy może dojść do przecierania sznurka. Ale raki są dedykowane do śniegu. Poproszę żeby Tomek jeszcze coś napisał. Mario3 punkty
-
Generalnie i jedne , i drugie się przydają , zwłaszcza w takich górach jak Tatry , ale też w sumie wszędzie tam gdzie wychodzimy powyżej granicy lasu , na otwarte przestrzenie , gdzie , w zimie , wiatr , słońce , temperatura itd , potrafią momentalnie zamienić śnieg w taflę lodu , czy też twardej szreni . Najgorsze jest to , że nigdy tak do końca nie jesteśmy przewidzieć jakie warunki zastaniemy , więc , kiedy idziemy w góry jak powyżej , pasuje to żelastwo nosić zawsze w plecaku .3 punkty
-
U nas w ekipie generalnie częściej używa się harszli. W Tatrach to prawie codziennie. Np. trzy razy podchodziliśmy tym pierońskim twardym stokiem pod terinke na harszlach. Ale koncepcja samych raków też nie jest zła. Myślę że najlepsze będą Petzl irvis hybrid, które sprawdziły się Tomkowi.3 punkty
-
No tak ale relacje i tak wszystkie z boiska Ja tego nie neguje żeby była jasność, ale z swoich obserwacji wiem że jak trzeba zakładać harszle to można i raki i ja wole raki jakoś lżej mi się idzie nawet jak muszę dodatkowo nieść narty, może to kwestia obycia ale w harszlach mnie idzie się ciężko i bardziej męcząco, to jest moje subiektywne odczucie. Gdyby mnie jednak cisła kasa to wybrałbym raki w pierwszej kolejności, nie mam ciśnienia żeby każdy skrawek śniegu z narty podchodzić. pozdrawiam2 punkty
-
To widzę ze całe sezon letni to będzie Szczyrk na forum2 punkty
-
Camp Nanotech Automatic (aluminiumi wzmocnienia stalowe) - 598 g Ewentualnie możesz to Tomek wpisać do tabelki. Na dzień dzisiejszy widzę 3 faworytów jako raki skiturowe: Petzl Leopard LLF (320 g) 460 zł Petzl Irvis Hybrid (530 g) 500 zł Camp 290 (376 g) 799 zł Uwzględniając cenę (dzisiejszą) to wybór jest praktycznie między Petzl-ami Pozdro Wiesiek2 punkty
-
To szkoła Wujota, On mnie nauczył, że śniegu nawet jak nie ma, to jest. Mario, ale ja kupiłem mapę w Głuchołazach, przed wyjściem z auta na parkingu nawet ją przeglądałem i miałem cały czas ze sobą w plecaku, jakby co! Rzeczywiście, kiedy się nie spodziewasz prawie niczego, a jednak wychodzi całkiem nieźle, to jest mega radość!2 punkty
-
2 punkty
-
Touruję dobre 3 lata... Relacje też były... Tak właśnie pomyślałem, żeby przede wszystkim zainwestować w raki. Jak się robi stromo, po co się męczyć z nartami? Może lepiej je rzucić na plecak i dalej z buta. Od razu pytanie: jakie raki najlepsze? Zupełnie jak ja... Wstawanie mnie dobija, ale Wielka Fatra przy takiej pogodzie wynagradza z nawiązką! Żona o mnie mówi dokładnie to samo...2 punkty
-
W pewnym sensie widzę tu w BSA podobne problemy jak z inwestycjami na Pilsku. Na Pilsku zdecydowano się najpierw na krzesło Loipoldera, który jednak był dość egzotyczną konstrukcją, ale przynajmniej takie krzesła gdzieś tam istniały wcześniej i co by nie powiedzieć działały. Mimo to były problemy z wysokością podpór, a przynajmniej jednej podpory i potem jedni zwalali na drugich (producent krzesła na projektanta i na odwrót) kto jest winny tej sytuacji. Zainwestowano w naśnieżanie (lance), które ostatecznie zostało zastąpione kilkoma armatami, które ręcznie rozstawia się na stoku. Pomimo tych błędów, inwestor znów postanowił poeksperymentować i zainwestował w krzesło na Buczynkę, które było kompletnie niesprawdzoną konstrukcją... Na Pilsku część błędów naprawiono - krzesło z Kamiennej chodzi; naśnieżanie poprawiono, choć jest daleko do ideału. Pytanie tylko, czy gdyby od początku postawiono na bardziej sprawdzone elementy, to czy nie udałoby się uniknąć sporych wydatków. A tak dziś jest mowa o tym, że w ośrodek wpompowano ileśdziesiąt milionów i jest problem z kasą. Trochę podobnie w BSA - postawiono na niesprawdzoną konstrukcję Tatraliftu i niesprawdzony Snowbox. Jedynym sprawdzonym elementem były armaty Supersnow - i to pracuje dobrze; choć rozmawiałem z osobą, która się na tym zna i twierdzi, że przesadzono z ilością tych armat - system jest przeskalowany jak na wielkość tej górki i jej położenie. Tu można było zaoszczędzić pieniążki. Tymczasem po jednej zimie - i to niezłej dla ośrodków narciarskich - najwyraźniej coś się biznesowo nie spina i podobnie jak na Pilsku pojawiają się obawy o kasę. Dla mnie na drugim biegunie są ośrodki należące do ludzi związanym z Maspexem - Śnieżnica; Słotwiny i Czarny Groń. Tam stawiają na sprawdzone i znane marki - pewnie też najdroższe - chodzi mi o wyciągi, naśnieżanie i ratraki. Tam wpadek specjalnych nie odnotowałem - wpadka była w Czarnym Groniu z niedziałającą przez kilka sezonów kanapą, ale to nie była wina źle dobranego sprzętu, a kwestii papierkowych. Oczywiście poszła na to fura pieniędzy, tylko pytanie czy w ostatecznym rozrachunku nie wychodzi to na plus. Uniknięto bowiem wielu błędów i chorób wieku dziecięcego. Zresztą tam nie powiedziano ostatniego słowa i te ośrodki mają ambitne plany rozwojowe...2 punkty
-
Ta fota jest czad, też lubię zdjęcia ze swoimi nartami. Ale dałeś klimat, i goretex w tej stodole.2 punkty
-
Jeszcze krótka "wspominka" z pochodu 1-majowego na Rohacach . Kolegów, którzy tworzą profesjonalne dzieła proszę o wyrozumiałość, ale jest to przykład na tworzenie czegoś z krótkich kadrów i zdjęć typu "live" na telefonie i 6-minutowym montażem (tyle mi to zajęło) również zrobionym na telefonie .2 punkty
-
Jak się te sznurki sprawdzają, nie luzuje się rak na bucie ? Coś średnio mi ten patent wygląda mam wrażenie że może się wypiąć z buta?1 punkt
-
Ja mam Petzl Leopard, Tomek ma Irvis Hybrid. Kupowaliśmy po około 400zl. Jak ktoś jest zainteresowany tymi rakami, to pytajcie śmiało. Mamy z nimi sezon doświadczenia, czyli tyle ile są na rynku1 punkt
-
Ja to rozumiem oczywiście, sam się nastawiam na narty tam w grudniu. A forum będę obserwował. Może osobne wątki założycie na relacje?1 punkt
-
Zdania są podzielone. Zasadniczo to jest dla piechurów zamiast czekana. Na stromym podczas zjazdu i upadku pewnie lepiej mieć jak nie mieć. Ale w innych sytuacjach może być niebezpieczne. Są trzy takie kijki. Jeden ma zakładane ostrze (Gipron) ale takie dziwne. Ta droga wydaje mi się najlepsza. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
No nie do końca, bo Wielka Fatra czy Rysianka to już nie boisko, choć może technicznie nie wymagające. To samo pomyślałem - bez harszli można się obejść, ale bez raków już gorzej. Po drugie - nie chcę do obecnych nart kupować harszli, bo na bank kupię coś innego i lżejszego. Panowie, co myślicie o czymś takim? Znalazłem to przypadkowo w jednym ze sklepów internetowych. Ma to sens, czy to taka próba zaistnienia z czymś nowym?1 punkt
-
To największa inwestycja narciarska ostatnich lat, a może i największa w historii. Będę tam częstym gościem. Nawet na tą okazję kupiłem parę kaloszy .1 punkt
-
Od osoby związanej z inwestycja słyszałem, ze Ilość ludzi i maszyn ma być wkrótce jeszcze większa. Innymi słowy, oni sie dopiero rozkręcają. Ciagle nie mogę uwierzyć, ze "to" naprawdę sie dzieje...1 punkt
-
Prawie zszedłem na zawał Musimy się kiedyś z Tobą wybrać w roli przewodnika, zapomnimy map i gpsow. To będzie Adventure Tour.1 punkt
-
Coś tam śmignąłeś - szacun! Wielu już by mówiło "nie ma sensu","nie ma po czym", a jednak się dało! Jak zwykle super relacja! Pozdrawiam.1 punkt
-
Przez jakiś czas nie zaglądałem na forum zbyt często, ale widzę że temat BSA ciągle żywy. Nawet jak ktoś nie chce tam jechać to powinien im dobrze życzyć bo trochę odciąży to SON i będą mniejsze kolejki. Jeżeli dobrze wykorzystają tą górkę latem to powinno być dobrze. Cennik jest słabą stroną BSA i nad tym powinni pomyśleć. U nas jest ośrodek całoroczny, stoki 600-700 metrów i ludzi pełno, latem też mają dużo atrakcji i w weekend nie ma gdzie zaparkować. Strona zimowa: http://www.skilifte-wasserkuppe.de/ Letnia: http://www.sommerrodelbahnen-wasserkuppe.de/1 punkt
-
Jeszcze Film z tury autorstwa mojego imiennika Rafał Z.1 punkt
-
Super relacja! Dzięki! Mi się ten Salatyn śni po nocach... Ale dopóki nie skompletuję odpowiedniego sprzętu, to jeszcze poczekam. Bez butów skitourowych, raków, harszli, czy choćby plecaka, na którym narty nie będą gonić na lewo i prawo, jakoś sobie nie wyobrażam tej wspinaczki. Jak skończę inwestycje w rower (do zawodów), zabiorę się za sprzęt skitourowy. PS. Podczas pobytu na Chopoku jechałem gondolą z gościem, który miał Armady Kufo z wiązaniami pinowymi... jakież one śliczne!1 punkt
-
Miałem się błąkać po okolicy Karpacza lub Szklarskiej Poręby, a wyszło zupełnie coś innego... Początek był ciężki, wiele kilometrów z buta... Ale im dalej w las tym przyjemniej, narty założyłem dopiero po minięciu linii lasu czyli gdzieś od 1200 m, a najwyżej dotarłem tu... Ale najprzyjemniej było tu (albo tam)... Relacja niebawem, bo dopiero dotarłem do domu. Wyjazd mega udany, ale śniegu już prawie nie ma Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
1 punkt
-
Dodam coś od siebie. Mój sprzęt jest dość wyszukany, ale ja generalnie jestem zwolennikiem perełek, jak to nazwał Major. Decyzje o wyborze konkretnego modelu nart podejmowałem w ciągu 1 doby, pod presją promocji która była ograniczona do 2 dni. Info podesłał mi nagle Kamil i trzeba było działać Wybór był pomiędzy dwoma modelami Dynafita. Wiedziałem już że to jest czołowa marka w skiturach, więc nie miałem obawy że wdepnę w coś nietrafionego. Miałem do wyboru chyba Cho You 160 i Nanga Parbat 170 (takie mniej więcej modele były w tej promocji). Wziąłem te dłuższe, prawie pod mój wzrost. Przeczytane recenzje były pozytywne, nikt znajomy na tych nartach nie jeździł, więc stwierdziłem że będę miał przynajmniej ładne deski. W promocji były też foki Dynafit/Pomoca dostosowane do narty, więc je też nabyłem. Narta Nanga Parbat ma takie parametry: 80mm pod butem, R15, 171cm, waga 1070g. Budowa to drewno paulownia + paski carbonowe. Nanga jest bardzo lekka, ale jeszcze nie zawodnicza. Narta dla cywila, który kiedyś chce zjechać z Mont Blanc. Tak sobie to wyobrażałem i takie marzenia miałem w momencie kupowania sprzętu. Pozostały mi wiązania, wybrałem Vipec 12 Black. Tutaj posłużyłem się opiniami że jest to mocne i bezpieczne wiązanie, i jednocześnie byłem jeszcze sceptyczny wobec typowych "lajtowych" wiązań w stylu Dynafit Speed. Jak zobaczycie dalej, zakup Vipeca jest przykładem nie do końca zgłębionego wyboru. Podsumowanie wagi: narta 1070g + wiązanie Vipec 620g = 1690g Po doświadczeniach turowych doszedłem do wniosku że swój freeride też odchudzę i zainwestuję w nowe deski z rockerem. Po dyskusjach z Wujotem postanowiłem rozejrzeć się za sprzętem freetourowym. Zdecydowałem się na zebranie drugiego zestawu pinowego. I tutaj ważna sprawa, bo uznałem że wiązania Vipec będą lepiej pasowały właśnie do szerszej narty. Do Nangi dobrałem więc nowe wiązania. Z przeglądu wiązań dostępnych na rynku wyszło że wiązania w granicach 100-200g (około) to kategoria race-owa, a od 200g (około) rozpoczynają się wiązania dla cywili. W zakresie 200-400g (około) zawęziłem się do czterech modeli: Dynafit Speed Turn, Dynafit Superlite, ATK Raider, ATK Race Tour + skistoper. Speed Turn odpadły ze względu na brak skistopera, Superlite - brak trybu płaskiego chodzenia. Więc zostały na podium dwa modele ATK. Chciałem mieć takie funkcje: skistoper, regulacja położenia piętki (istotne w momencie zmiany buta), trzy pozycje do chodzenia (płaski plus dwie podstawki). W wiązaniach Race Tour tych wszystkich funkcji z marszu nie ma, ale można każdą z nich osobno dokupić. Po kalkulacjach okazało się że taniej wychodzi Raider,który te wszystkie funkcje posiada w pudełku. Dodatkowo ma kompensacje kompresji narty, co może być ważne przy ostrzejszej jeździe. Podsumowanie wagi zmienionego zestawu: narta 1070g + wiązanie Raider 370g = 1440g Wygląda to tak: Skistoper w ATK ma unikalne położenie, bo znajduje się na przodzie wiązania. Jest dość skromny i przydaje się głównie podczas wpinania się w nartę w miejscach płaskich. Użytkownicy na forach piszą, że skistoper raczej nie zahamuje odpiętej i pędzącej narty. Posłużę się teraz zdjęciami Lou z serwisu wildsnow.com. Tryb chodzenia na płasko, skistoper otwarty: Wpinanie buta w wiązanie jest bezproblemowe, wiązanie trzyma dobrze. Większość wiązania jest zrobiona z aluminium, w tym podnośniki pod pięte. Na przodzie kawałek skistopera jest z plastiku. Ja bardzo lubię podnośniki, które przerzuca się lekko kijkiem. W Dynafitach dominuje pięta obrotowa, każdy obrót o 90st to zmiana trybu: płasko, podnośnik 1, podnośnik 2, zjazd. W ATK obraca się piętkę o 180st do trybów: podejście, zjazd. W trybie podejścia przerzucając podpórki kijem są trzy tryby: płasko, podnośnik 1, podnośnik 2. Podejście na podnośniku drugim: Generalnie z doboru tego wiązania jestem bardzo zadowolony. Wypina wtedy kiedy ma wypiąć (np. wykręcenie narty o 180st), i nie wypina przy ostrej jeździe. Przy tej wadze i funkcjonalności ATK Raider w zasadzie nie ma konkurencji. Być może model jesienny Dynafit Speedfit będzie bezpośrednim zagrożeniem. W Vipec-kach też podnośniki przerzucane są kijkiem, i są zrobione z plastiku. Vipec ma dość dużo elementów plastikowych. Niestety, koledze przy mrozie 20-30 st jeden podnośnik pękł (reklamacja została uwzględniona). Warto podkreślić że trzeba uważać na podnośnik ustawiony w trybie podejścia. Jeśli wówczas przełączamy się na zjazd, a zapomnimy odsunąć podnośnik do tyłu, to po wpięciu przodu buta zwykle robi się mocne uderzenie piętą buta w dół, aby wpieły się tylne bolce. Jeśli wówczas podnośnik jest nieschowany, to można w niego uderzyć mocno butem i go złamać lub wyrwać z zawiasów. Mi się zdarzyło tak uderzyć, ale bez szkód, słyszałem jednak o takich uszkodzeniach. Pozytywną cechą Vipeca to kompensacja drobnych uderzeń bocznych, co ma znaczenie przy ostrzejszej jeździe. Vipec, jako jedyne wiązanie, ma regulacją siły bocznego wypięcia w przedniej części (gdyż tylnia część jest nieobracalna). W tylnej części jest regulacja siły wypięcia górnego. Bezpośrednim konkurentem Vipeca jest Dynafit Radical 2.0 (rotujący przód też zapewniający kompensacje), wybór między tymi dwoma to kwestia gustu (piętka przesuwana vs piętka obrotowa). Piętka przesuwana Vipeca jest fajna w obsłudze, bo bez wypinania przodu można za pomocą kijka przełączać się między trybami: podchodzenie, zjazd. Jest to unikalne i wygodne rozwiązanie na rynku TLT. W Vipeckach harszle są dość pancerne, i posiadają dodatkową funkcje (regulacja głębokości). Mnie obecnie trochę dziwi że harszle Vipeca są dostępne tylko w dwóch szerokościach: 90 i 115mm. Przydałoby się np. 100mm. W Dynafitach wpinanie harszli w wiązanie jest prostsze: wsunięcie w lufkę, harszle Dynafita są też trochę lżejsze i bardziej pakowne, a najlżejsze są oczywiście harszle ATK. Wracając do narty Nanga. Te lekkie narty sprawują się znakomicie przy podejściu i przy noszeniu na plecach (prawie ich nie czuć ). W jeździe w większości warunków jest pozytywnie. Dobrze się sprawują na twardych stromych zjazdach bez strasznych nierówności. Naostrzone krawędzie bardzo dobrze trzymają na twardym śniegu. Test jazdy na stoku też wypada nienajgorzej, przy jeździe na krawędzi jest odczuwalne oddanie energii ugiętej narty (czyli giętkość drewna działa). W puchu do 50cm dzięki rockerowi narta jeździ bardzo dobrze. Jazda przynosi wiele zabawy nawet gdy puch sięga do pupy. W większym puchu nie jeździłem. Problemy się zaczynają gdy natrafia się na twarde znaczne nierówności, albo na łapiący zsiadły śnieg. Narty nie idą wtedy jak przecinak, i trzeba zacząć walczyć. Oczywiście da się jechać, ja to wtedy nazywam zjazdem technicznym. Trzeba dobrać technikę, która umożliwia bezpieczny zjazd, a przyjemność zostawia się na inne śniegi. W tego typu narcie nie ma efektu rozwalania nierówności, jak w ciężkiej twardszej narcie allmountain. Co bym radził: jeśli ktoś ma orientację na duże przewyższenia i jest lekkim zawodnikiem, to waga około 1500g za zestaw jest świetnym wyborem i ja przy tym pozostaje ! W końcu zjechałem na niej Karkonoskie Kotły, Tatry, Alpy, Lyngen i inne górki, czego chcieć więcej. Deski Dynafita mają jeszcze jedną zaletę: jest świetnie rozwiązane mocowanie fok. Najpierw fokę zapina się z tyłu na małą metalową skuwkę. Następnie przykleja się fokę w kierunku dziobu, gdzie znajduje się wgłębienie na założenie gumowego zaczepu. Działa to w praktyce bardzo wygodnie, nigdy mi zaczepy nie spadły podczas podchodzenia, foka trzyma rewelacyjnie. Foki Speedskin mają też nylonową warstwę chroniącą przed namakaniem kleju, nawet 5-krotne klejenie w ciągu dnia w Karkonoszach nie sprawiało problemu. Dziób narty z foką Dynafita: Jeszcze komentarz do ceny desek Dynafita. Trzeba przyznać, że ceny katalogowe są przeszacowane, bardzo wysokie. Warto polować na wyprzedaże i przeceny. Bez okazji ja osobiście nie kupiłbym tej narty w cenie regularnej.1 punkt
-
Dzisiaj z Krzyśkiem (@bolec) „popełniliśmy” Rohace, i to była jedna z lepszym narciarskich decyzji tego sezonu . Rano trasa, po nocnym mrozie miejscami (szczególnie w dolnym odcinku) dosyć twarda, ale szybko zaczęła puszczać i potem już było tylko lepiej… miękko, muldy, odsypy, bajka . Pogoda genialna, szczególnie w takich okolicznościach przyrody. Jeśli pogoda dopisze, to pewnie w środę powtórka .1 punkt







