Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
25.09.2017 - 25.09.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.09.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Początek września, ruszam na tydzień do Chamonix ( z forum widać, że to popularne miejsce pobytu w tym roku), aby pochodzić po okolicznych górkach. W planach było zrobienie pętli wokół Mt.Blanc, ale jakoś tak nie przemawia do mnie chodzenie po przełęczach. Wolę wejść na jakąś górkę i z niej patrzeć w dół. Dzień przyjazdu to rozlokowanie się na campingu w Les Bossons – widok po wyjściu z domku powala, przede mną lodowiec Bossons i tak co wieczór, co rano. Jedzenie posiłków w takim otoczeniu to czysta przyjemność. Dzień pierwszy. Postanawiam, że będzie bez żadnych szaleństw, dlatego podjeżdżam do Les Houches i wjeżdżam kolejką na Bellevue (1780m npm), stamtąd szlakiem na Col de Tricot (2120 m npm) i na pierwszy szczyt tego dnia Mt.Vorassay (2287 m npm). Fajny pagórek, trawiasty i z całą masą odchodów owczych. Trzeba przyznać, że wysoko się zapuszczają. Ponieważ jakoś tak poszło szybko to wracam do stacji kolejki i stamtąd w kierunku kolejnej górki Mt. Lachat (2115 m npm). Po drodze mijam osoby schodzące z ataku szczytowego na Mt.Blanc – niektórzy wyglądają bardzo słabiutko. Ja na koniec funduję sobie zejście na nogach do doliny, ponad 1100 metrów przewyższenia. Dzień drugi. Lampa na niebie, decyzja jedna robię balkony południowe nad Chamonix. Jadę pociągiem do Le Planet i stamtąd szlakiem przez Tre-le-Champs nad Lac Blanc (2352 m npm). Na podejściu metalowe drabinki i klamry, widoki na stronę Mt.Blanc bajeczne. Samo jeziorko również bajeczne z mleczną wodą. Tym razem nie decyduję się schodzić, zjeżdżam do doliny kolejką. Dzień trzeci. Pogoda nie najlepsza - pada, a miało być wejście na Le Brevent (2525 m npm), dlatego nie spieszę się z wyjściem z campingu, cały czas mam nadzieję, że przestanie padać. Prognozy mówiły, że będzie się przejaśniać w ciągu dnia. Dlatego decyduję się na wjazd kolejką na stację pośrednią i stamtąd podchodzę 500 metrów w pionie w deszczu na Le Brevent. Na górze ziąb, nic nie widać, uciekam w dół nartostradą. Cały czas mam nadzieję na przejaśnienia dlatego idę na przełęcz Col du Lac Cornu (2414 m npm) i nad jeziorko Lac Cornu – dalej nic nie widać, to kolejką w dół. W Chamonix jest słońce. Dzień czwarty. W Chamonix ponuro, wsiadam w auto i jadę na stronę włoską do Courmayeur. Po wyjeździe z tunelu, lampa, cieplutko 18 stopni. Kieruję w stronę doliny Val Ferret, jadę do ostatniego parkingu w dolinie na wysokości ok 1790 m npm i stamtąd idę w kierunku przełęczy Grand Col Ferret (2537 m npm) – to odcinek głównego szlaku TMB (Tour de Mt.Blanc). Tu zupełnie inne krajobrazy, niż po stronie francuskiej - bardziej przypominające nasze Tatry Zachodnie. Na przełęczy wieje jak cholera, idę wyżej na Tete de Ferret (2714 m npm) i tam otwiera się widok na Alpy Pennińskie w tym na Grand Combin. Ze szczytu schodzę w kierunku kolejnej przełęczy robiąc pętelkę i w dół do doliny znakowaną, stromą ścieżką. Oj to był fajny dzień, na koniec pizza w knajpce w Courmayeur i dodatkowy poczęstunek od sycylijskiego kucharza. Dzień piąty. Podjeżdżam autem do Le Buet i cel na dzisiaj to Mt. Buet (3098 m npm), zwany inaczej Mt.Blan for the ladies. Startuję z poziomu 1320 m npm, a więc w pionie do szczytu 1770 metrów, przewyższenie nie spotykane w polskich górach. Na drogowskazie 6 godzin do szczytu. Mozolne podchodzenie w górę doliny do schroniska, tam krótki odpoczynek i dalej w kierunku przełęczy Col de Salenton (2526 m npm). Po drodze do pokonania bloki skalne oraz rumowiska. Trochę strach czy coś z góry nie poleci. Po niespełna 5 godzinach szczyt, dookoła krajobraz wulkaniczny. Ponieważ wieje jak cholera – przydaje się puchówka, tylko kilka minut na górze i w dół do przełęczy i na parking. Całą trasę obracam w 8 godzin, z przystankami na herbatkę, zdjęcia i kakao w schronisku, które miało być czekoladą na gorąco Szósty dzień. Ponieważ od rana leje i nic nie widać, czas wracać do domu. Endomondo pokazuje, że przeszedłem 80 km, na szlaku spędziłem 38 godzin, w górę pokonałem 7300 metrów i spaliłem kilkanaście tysięcy kcal . Trekking mega udany i polecam te okolice każdemu kto lubi chodzić po górach. Jeżeli za bardzo przynudziłem to sorki. Mam nadzieję że fotki spodobają się. Darek.9 punktów
-
Cześć To już było ćwiczone przez lata. Jak czytam, że dla niektórych podejście 20 metrów schodkowaniem albo podjechanie łyżwą to jest niemalże tragedia pozwalająca mówić o "marnowanej szansie" to jednak polecam zrezygnować z nart. Ja w każdym razie taką ewentualność rozważam. Pozdro5 punktów
-
Nie do końca się z tym zgodzę że zmarnowano. Aby nie trzeba było podchodzić do górnego peronu to chyba jednym rozwiązaniem było by wyznaczenie nowej trasy kolei ( po lekkim skosie) co wiązało by się ze znaczna wycinką drzew (a to znając życie było by i jest to niemożliwe) lub wyburzenie budynku na Jaworzynie i nieznacznie przedłużenie kolei co już w ogóle jest czymś nieosiągalnym... Nie narzekajmy i cieszmy się tym co jest, a od 1,5 minutowego dreptania w butach narciarskich w górę chyba jeszcze nikt nie zginął...4 punkty
-
Nieźle narozrabialiście tam z Góralem Dwaj kompletnie pijani bielszczanie na gościnnych występach ukradli pieniądze z kasy kolejki linowej w Szczyrku Jaworzynie. Sprawców ujęli pracownicy kolejki A tak poważnie to widać że wrzawa medialna działa na wyobraźnie co poniektórych, w zimie trzeba będzie pilnować nart.3 punkty
-
Nie znam tych urządzeń Mio, ale ta marka o tyle mi sie zle kojarzy, ze miałem kiedyś ich nawigację i w teorii była super. Jak na tamte czasy super design, niby jakiś darmowy update map, różne funkcje. W praktyce zgrzytałem zębami za każdym razem jej używając - menu było nieczytelne; funkcje były kompletnie nieintuicyjne i do tego potrafiła prowadzić w jakieś straszne maliny. Z kolei produktów Garmina miałem naprawdę trochę. 4 różne nawi samochodowe; 2 zegarki GPS. Mój wspólnik tez ma kilka rzeczy Garmina. Jesteśmy z nich bardzo zadowoleni. Trudno mi sie odnieść do argumentu obniżania poziomu, ale ja uważam, ze z każda generacja te produkty sa coraz lepsze. Mój obecny zegarek Forerunner 235 jest o niebo lepszy od poprzedniego Forerunner 410HR. Każda kolejna nawigacja samochodowa byla lepsza od poprzedniej, choć dzisiaj najlepsza nawigacja to Google maps w telefonie. Z nawigacji rowerowych chwalone sa jeszcze: Wahoo Element Bolt i produkty firmy Lezyne. Przy czym to tez sa drogie produkty.2 punkty
-
W SON ciąg dalszy budów. Dobiega końca budowa zbiornika do naśnieżania. Z każdej strony robi świetne wrażenie. Pewnie już niedługo zacznie być napełniany. Kolej krzesełkowa Solisko - Hala Skrzyczeńska (nazywana przeze mnie KL Cielętnik) jest już niemal ukończona. Stacje są gotowe, lina naciągnięta. Obecnie trwają prace w hangarze. Pozostało tylko wykończenie peronów i montaż wszystkich kanap. Górna stacja gondoli jest gotowa - obecnie przygotowywany jest górny peron. Na czwórce i trójce montowane są pierwsze lance. Dodatkowo na trójce niedługo będzie montowane oświetlenie (widać "fundamenty" pod latarnie) Dolna stacja gondoli jest w trakcie montażu.2 punkty
-
Same stempelki są ładne i fajnie projektowane... odznaki nie widziałem... ale jak lubicie medale, to normalnie chyba coś wymyślę i przy następnym spotkaniu udekoruję Was jakimś specjalnym odznaczeniem Dzięki... ... @wojgoc w przypadku Pauli ciuchy były kompletowane dosyć długo - dostać coś fajnego i dobrego, jeśli chodzi o damskie ciuchy szosowe, jest niezwykle trudno Prawie zerowe zainteresowanie i sklepy rowerowe nie ściągają tego typu asortymentu na swoje półki. Peter jest jedyny w swoim rodzaju Trzeci raz objechał wszystkich na MŚ. Kwiato trochę zaspał na finiszu (sam tak mówił po)... szkoda ...po cichu liczyłem na podium. Niestety już coraz mniej dnia i światła słonecznego - dzisiaj pokręciliśmy półtorej godzinki - powrót już o zmroku. Trzeba zamontować zamiast sygnałówek porządne oświetlenie z przodu. pozdro!1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jest też "nadzieja", że po zwiększeniu przepustowości I odcinka, oraz ogólnie po inwestycjach, do Szczyrku przyjedzie tylu narciarzy, że kolejka do II odcinka będzie się ustawiała od razu przy wysiadaniu z pierwszego:) Taśmociąg okaże się zbędny.1 punkt
-
1 punkt
-
Ta deszczowa pogoda ( u nas na południu do wczoraj lało konkretnie ) powoli zaczęła depresyjnie wpływać na moją psychę , na szczęście dzisiaj obyło się bez opadów , więc mi też udało się trochę pokręcić nóżkami po okolicznych górkach . Wystartowałem jak już w Bergen chłopaki jechali , wróciłem jak jeszcze jechali . Widziałem ostatnie 40 km . W mojej opinii nasi fajnie walczyli , a Kwiato zrobił co mógł ,zajmując 11-te miejsce . Przyjazd tak dużej grupy z kilkoma bardzo szybkimi kolarzami ustawił kolejność na mecie . Na szczęście wygrał mój ulubieniec ( oczywiście poza biało czerwonymi ) Peter Sagan , który potwierdził , że jest jednym z najmocniejszych , a na pewno najbardziej cwanych kolarzy w zawodowym peletonie .1 punkt
-
W końcu udało mi się przetestować nową KL Jaworzyna [emoji4] Nowy Leitner robi niezwykłe wrażenie na żywo. Przez to, że chmury osiadły na Skrzycznem wydawało się, że jazda koleją nigdy się nie skończy. Niestety Jaworzyna ukazała się szybciej niż mogło się wydawać. W galerii nie mogło zabraknąć domu kanap. W końcu na linie dobrze, ale w hangarze najlepiej (czy coś w tym stylu). Oczywiście brakuje jeszcze serca, ale na raz nie można wszystkiego odwiedzać, bo trzeba mieć po co wracać [emoji4] Taka ciekawostka - w hangarze jest 5 szyn garażowych na kanapy. W sezonie letnim wyciągana jest część kanap - 3 szyny. Garażowanie może odbywać się na pełnym automacie lub manualnie. Jest to jedyna kolej linowa w Szczyrku (z obecnie stawianych), która może być w pełni automatyczna przy garażowaniu.1 punkt
-
Korzystając z chwili bez deszczu dzisiaj kolejny raz pokręcone Mokry asfalt i drobny deszczyk nie przeszkodził w wyjeździe za miasto. Ruszać się trzeba... Sąsiedzi byli zdziwieni a nawet pewien zwierz Na jesienne warunki jesteśmy przygotowani Trochę na naszej ulicy poeksperymentowaliśmy z kamerką. Efekt? Kilka fotek z kija. Na zakręcie: Paula Trochę świeżego powietrza a tyle radości @marionen ta loża KGP, kasa, książeczki i stempelki? Czy to ważne? My na takie sprawy z Paulą nie zwracamy uwagi - radość, to być tam, na tych wszystkich pasmach, na tych wszystkich górach Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula1 punkt
-
1 punkt
-
Świetne warunki terenowe do jazdy na rowerze, lubię się ubłocić. Ale warto było: Widzę, że dobrze zainwestowałem 899 PLN. Dalej trasą nr 7, trasą która niczym nie przypomina starej siódemeczki: Cóż, pozostała do zwiedzenia Golgotka. Mam nadzieję, że i tam roboty przez tydzień posuną się naprzód bo tutaj pozostała już tylko kosmetyka.1 punkt
-
Takie czasy. Dzisiaj to nawet jak robisz sobie zdjęcia z wakacji z rodziną, to nieraz telefon też Ci od razu proponuje podpicowanie takiej fotki. Co nie zmienia faktu, że piękne fotki i piękne krajobrazy. Ja parę lat temu byłem połazić w okolicach Wengen i Grindelwaldu. Codziennie rano wstając z łózka w hotelu w Wengen mieliśmy panoramkę na Eiger, Monch i Jungfraujoch. Z kolei gdy wleźliśmy sobie na First ponad Grindenwald, to krajobrazy były tak nieprawdopodobnie piękne, że zastanawiałem się, czy to jest rzeczywiste. W ogóle to polecam właśnie tamtą okolicę na wakacje i to niekoniecznie zimą, gdy chodzą wyciągi, tylko także latem. Jest tam naprawdę masa atrakcji - można pojechać pociągiem na Jungfraujoch, wyjechać sobie na Schilthorn, połazić po górach, zobaczyć niesamowite wodospady Trummelbachfalle. Jak ktoś lubi dodatkowo różne techniczne urządzenia typu pociągi i wyciągi/gondolki to jest tam parę cudeniek techniki. Na okolicach partii szczytowej Jungfraujoch przez cały rok chodzi orczyk - trasa podobna pewnie długością do tej na Białym Krzyżu - no ale jest atrakcja, że w środku lata można parę zjazdów zaliczyć.1 punkt







