Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.04.2018 - 11.04.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.04.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
5 punktów
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Nigdy nie jeździłem ""na Pradziadku", ale od kilku sezonów chciałem właśnie tam zakończyć zimę (oczywiście - lokalną, bo dla mnie sezon trwa cały rok ). W ostatnią sobotę w końcu się wybrałem, by przekonać się, co oferuje tzw . "Morawski Lodowiec". Bądź co bądź, to właśnie Pradziad, a nie żaden z karkonoskich ośrodków, jest najwyżej położonym ośrodkiem narciarskich w Czechach. Pierwsze podobieństwo do lodowca znalazłem już przy wjeździe. Nie sprawdziłem tego wczesniej, a okazało się, że wjazd wąską drogą prowadzącą do ośrodka jest płatny i kosztuje 450CZK. To jakieś 18EUR - tyle samo, co opłata za dojazd do lodowca Rettenbach w Soelden Wybrałem opcję tańszą - porzuciłem samochód na parkingu (70CZK) i do ośrodka pojechałem autobusem (28CZK w jedną stronę). Co ciekawe, w autobusie można płacić zbliżeniowo kartą, natomiast opłata za wjazd jest tylko w gotówce. W samym ośrodku powiew nostalgii, co prawda także można płacić kartą, ale poza tym infrastruktura trąci myszką. Karnety na gumce, drewniane domki z kasą i przy wyciągach, a same wyciągi to powolne POMY zawieszone na obdrapanych słupach i jeden orczyk, także upiornie powolny. Za to bardzo przyjemnie zaskoczyły mnie trasy. Nie są zbyt długie (500-800m), ale w przeciwieństwie do Zieleńca i Koprivnej, gdzie za dużo było dla mnie wypłaszczeń, trasy na Pradziadku mają bardzo fajne nachylenie na całej długości. Nawet na niebieskiej, najłagodniejszej, zjeżdżało się przyjemnie dynamicznie. Śnieg z czasem robił się w ciągu dnia mokry i miękki, ale trzymał się lepiej niż śnieg w Jańskich tydzień wcześniej. Górne części tras (jakieś 2/3 długości) znajdują się ponad linią lasu, dlatego faktycznie panuje tam trochę "lodowcowy klimat" Ogólnie, było strasznie fajnie Świetna, kameralna, "oldskulowa" stacja, ciekawie położona, z ładnymi widokami i faktycznie lekko "trąci" lodowcem2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Na wieczór po pierwszym dniu WST jesteśmy zaproszeni do kolejnej restauracji, tym razem w okolicy wyciągu narciarskiego. Po drodze spotykamy biegającego przy chodniku sympatycznego królika. Restauracja w której oprócz wielodaniowej kolacji z dodatkiem wina odbędzie się pokaz mody sportowej, bielizny sportowej, ochraniaczy, akcesoriów narciarskich (gogle, kaski, kijki) W środku było tak... (a ja stałem się fanem precli) Starczy tej rozrywki, nie po to tu przyjechaliśmy. Najważniejsze są jednak testy nart. Pora wracać do hotelu, jutro od rana kolejne testy i trzeba być w formie sportowej. O tej porze Alpendorf wygląda (podobnie jak w dzień) uroczo, aż nie chce się kłaść spać, ale wszyscy jesteśmy obowiązkowi... Dostajemy harmonogram na drugi dzień testów. Tym razem jesteśmy w pierwszej grupie, a do testów dostajemy grupy AllMountain i Open Space. Pogoda ma być jutro gorsza, ale nie najgorsza...2 punkty
-
"Nie odbieraj tego personalnie" ale chyba nie zrozumiałeś po co pojechałem na Pradziada i o co chodziło w moim poście. To był półdniowy wyjazd do małej, kameralnej stacji, gdzie trochę zatrzymał się czas. Gdybym chciał spędzić cały dzień na stoku i pojeździć, to z Wrocławia mogłem jeszcze pojechać do Jańskich, czy Harrachova, gdzie ciągle czynne były większe, nowocześniejsze ośrodki. Sezon "z pompą" będą kończyć na lodowcach. A tymczasem wybrałem - z ciekawości - Pradziada i podzieliłem się zdjęciami i wrażeniami. ALE UWAGA, jeśli ktoś po przeczytaniu mojego wpisu pomyślał że w Jesenikach jest lodowiec i srogo się rozczarował, to przepraszam Pozdrawiam - już teraz - z fotką2 punkty
-
Napiszę tak. Jest ok,gdyby był przymrozek to było by zajefajnie. Jest bagienko ,trzeba mieć sprzęt ,zajawkę i lekkiego zajobka by jezdzic w takim burdelku.1 punkt
-
Miałem ten sam dylemat. Moje parametry ( wzrost, waga) są bardzo zbliżone do Twoich. Zanim kupiłem Head Magnum testowałem je wiele razy. Testowałem też Head Rally. Nie wiem dlaczego w tych ośrodkach gdzie pożyczałem narty, mieli tylko długośc 163 cm. Na takich nartach jeżdziło mi się świetnie. Oczywiście narty testowałem na przygotowanych stokach (Dwie doliny, Jaworzyna Krynicka , Słotwiny). Nie zauważyłem znaczącej różnicy pomiędzy Magnum a Rally, oba testowane modele miały długośc 163 cm. Mimo 163 cm długosci narty sprawowały się idealnie. Były zwinne, skrętne i dobrze trzymały krawędż w skręcie. Podjąłem decyzję o zakupie. Wahałem się czy wybrać długość 170 czy 177, wybrałem jednak 170 cm. Uważam że wybór był słuszny. Jestem z nart zadowolony. Z perspektywy czasu i doświadczeń uważam jednak, że nawet wybór 163 cm dla Magnum nie byłby zły, oczywiście dla jazdy po przygotowanym stoku. Nie chcę wypowiadać się tu jako ekspert, bo nim nie jestem, ale podzielić się swoimi doświadczeniami z testowania tych nart jako typowy amator wymagający uniwersalnej narty. I tak sam podejmiesz decyzję jakiej długości kupić Magnumy, bo wierzę że kupisz ten typ narty. Jesli cokolwiek mogłem Ci pomóc w wyborze, no to fajnie. Pozdrawiam.1 punkt
-
Witam Uważam, że na pewno nie będą za krótkie, raczej za długie, narty trzeba dobierać przede wszystkim wg wagi. Ja mam podobne warunki jak Ty i narty mam na 170.1 punkt
-
Ciekawe pytania,które odnosiły się do ulubionych stacji narciarskich... które wybieramy z sentymentu1 punkt
-
1 punkt
-
Widzę, że Johnny'emu rośnie konkurencja. "Młodszy model" - to na pewno, czy lepszy - sami musicie ocenić.... Pozdrowienia dla braci Dzarkos1 punkt
-
Nie napinaj się tak, z Wrocławia nie wyskoczę na narty do południa na Chopok. W sobotę jadę na Zugspitze, mogę Cię stamtąd pozdrowić.1 punkt
-
Jeszcze jednym z powodów, dla których zostaliśmy dzisiaj w Nauders była wizyta w pewnym miejscu. We wtorek dokonaliśmy fatalnego wyboru miejsca na postój i 'popas'. Panoramarestaurant przy stacji gondoli przypomina mi raczej wielką stołówkę zakładową. Poziom hałasu jest dramatyczny, a kiedy koło nas rozlokowała się grupa brytyjskich nastolatków miałam ochotę zachować się jak w pracy, wstać i krzyknąć 'Be quiet!'. Do tego dodajcie wymęczoną lasagne i jest obraz tej knajpy. Po tej wpadce w ruch poszedł tripadvisor i pojawiło się jedno miejsce, do którego należało się udać - restauracja Stieralm. Oddana w sezonie 2015/2016, razem z dolną stacją gondoli. Mieści się w zrewitalizowanej 200letniej oborze. W środku prosto, surowo i nowocześnie, niektórzy uważają że zbyt nowocześnie. Kuchnia serwuje dania kuchni tyrolskiej i włoskiej, wszystkie podane bardzo estetycznie i z twistem. Kiełbasa nie w towarzystwie nieśmiertelnych frytek, ale z chrupiącym preclem, słodką musztardą i świeżo tartym chrzanem. Ziemniak z przepysznym speckiem, ravioli tez się zdecydowanie obroniło. Do tego wybór fajnych win i wszystko w rozsądnej cenie. Bardzo polecam! I tak zakończyliśmy ten sezon narciarski. Czas na inne aktywności, służące między innymi utrzymaniu formy przed kolejnym sezonem zimowym. Plany już są... z narciarskim pozdrowieniem 😄 Monika1 punkt
-
1 punkt







