Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
10.07.2018 - 10.07.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.07.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
Ponownie dziękuję Wam za wsparcie i za to, że wyjeżdżacie mi na przeciw. To na prawdę pomaga! Głowa pracuje,bo... Jak to powiedział pewien mądry człowiek:"sukces w maratonie zależy od tego, jak daleko jesteś w stanie przesunąć swoją granicę cierpienia". Coś już o tym wiem... Ręce tak zdretwiale, że trudno kontrolować ruchy palców. Do tego mam jakiś problem z lewą stopą. Dziś długo jechałem praktycznie pedałując jedną. Czasami trudno to wszystko znieść, ale niesie mnie teraz bliskość mety, Wasze wsparcie, a nawet niby przypadkowych ludzi. No właśnie ludzi - chętnie czasem zatrzymal bym się na dłużej, ale trzeba walczyć i tanio skóry nie sprzedać! Pozycja całkiem niezła, jak na debiut na takim dystansie. Czas na mały przepak... Miejscówkę mam super!8 punktów
-
5 punktów
-
I minęło sporo czasu... Ponieważ w piątek wracam do pracy warto napisać kilka zdań na temat tego co u mnie i Pauli. Może zacznę od Pauli - wyjęcie zespolenia ("drut" Kirschnera - jakoś to tak się nazywa) wiązał się dla niej z ponowną wizytą w szpitalu. Polska służba zdrowia działa tak, że przyjęli ją na oddział w czwartek - a sam zabieg miała po tygodniu 😮 Leżała zdrowa zajmując potrzebującym łóżko szpitalne (w tym czasie poważnie chorzy leżeli na korytarzu) ponad tydzień... Sam zabieg wymagał pełnej narkozy, chodź od wielu ludzi słyszeliśmy, że to nie jest konieczne - ogólnie masakra. Całe szczęście, że już jest po wszystkim. Wróciła do pracy dzień po zabiegu (na własną prośbę - lekarz chciał jej dać l4 na trzy tygodnie...) - czuje się dobrze i wszystko jest ok. U mnie? Chodzę już bez ortezy ale noga nie jest pewna. Wciąż noga blokuje mi się czasami w rzepce Cały czas rehabilitacja i nauka czucia głębokiego. Ćwiczenia na "jeżyku" ortopedycznym + powrót do normalności - chodzenie z przeszkodami. Ogólnie poprawa jest mozolna z odrobiną optymizmu - lekarz po tym gdy zacząłem nalegać pozwolił już wrócić mi do pracy (z zastrzeżeniem by nie przesadzać z aktywnością i nie przeciążać nogi). Niestety do końca roku mam zakaz jazdy na rowerze - ryzyko wyciągnięcia przeszczepu Co do nart w zimę? W grudniu mam mieć testy nogi na fotelu ortopedycznym. Siła mięśni, siła stawu po operacji - wówczas pewnie będzie decyzja. Liczę, że na turystyczne narciarstwo będę miał zgodę przy założeniu stosowania ortezy. Na chwilę obecną odbudowa mięśni mimo regularnych ćwiczeń stanęła w miejscu - nadal różnica w obwodzie nogi zdrowej i chorej, to 2 cm... i ani drgnie Mimo wszystko jestem dobrej myśli i myślę, że gdy zacznę normalnie funkcjonować - szybko noga wróci do formy. @wojgoc dzięki za pamięć! Na forum praktycznie mnie teraz nie ma, bo oprócz intensywnej rehabilitacji mam w życiu sporo zajęć wszelakich. Korzystając z "wolnego" czas poświęcam na sprawy, na które nigdy nie miałem czasu - remonty itd. Pozdrawiam serdecznie marboru i Paula4 punkty
-
W tym roku postanowiłem pojeździć na nartach w miesiącach, w których nie miałem jeszcze okazji tego robić. Lipiec był jednym z nich więc w ubiegłym tygodniu spędziłem 3 dni w Zermatt. Oto garść refleksji O logistyce Samotna podróż z Polski do Zermatt autem to finansowe morderstwo i duży wysiłek;) Na szczęście moja siostra mieszka ok. 100km przed Szwajcarią po drodze z Wrocławia, więc mogłem podróż tam i z powrotem podzielić sobie na dwa dni. Ale koszty paliwa, winiety (40CHF) musiałem już ponieść sam. Do i ze Szwajcarii wjeżdżałem przez Bazyleę. Okazało się jednak, że nawigacja prowadzi mnie do przeprawy pociągiem (dodatkowy koszt) i w ostatniej chwili przeprogramowałem nawigację, co zaowocowały dłuższą ale nieprawdobodobnie malowniczą podróżą przez Grimselpas i wjazdem samochodem na ponad 2100mnpm. W drodze powrotnej od razu odpowiedni ustawiłem nawigację i wracałem autostradami, najpierw jadąc na zachód w stronę Lozanny, a następnie przez Berno. O miejscowości Zermatt jak wiadomo wyłączony jest z ruchu samochodowego, więc samochód zostawiłem na parkingu w Tasch (54CHF za 3 noce) i do Zermatt dojechałem z tobołami pociągiem (16CHF za podróż w dwie strony). Na miejscu po miasteczku poruszają się niemal wyłącznie elektryczne taksówki i dostawczaki, a większość hoteli oferuje transfer z i do dworca. Miejscowość położona jest pięknie, między stromymi ścianami doliny, a z góry groźnie spogląda na nie Matterhorn. Hotel Jagerhof, w którym się zatrzymałem i który z czystym sumieniem mogę polecić, położony był bardzo wygodnie, 5min pieszo od centrum a 10min od stacji wyciągu. O ośrodku narciarskim. W lecie wyciągi ruszają o 7.15 a jazda na nartach możliwa jest do 13.00. W górnej części miasteczka znajduje się stacja, z której baaardzo długą gondolą wjeżdża się na ok 2800mnpm, a stamtąd wagonikiem na 3880 gdzie wskakuje się już w narty. Zasadnicza część ośrodka to Plateau Rosa, gdzie znajduje się kilka równoległych orczyków i kilka równoległych tras, długich na ok. 1800m. Po włoskiej stronie znajduje się jedna trasa (7) Nie jest to jakaś ekscytująca jazda, ale ze względu na porę roku nie narzekałem Ośrodek chwali się 23km tras, ale wlicza to pewnie dojazdówkę ze szczytu do orczyków i zjazd z Plateau Rosa do dolnej stacji wagonika. Ta ostatnia część jest dość płaska, a w dobrym stanie jest tylko w godzinach porannych, potem robi się grząska i miękka. Wydaje mi się że o tej porze roku ciekawsze trasy oferuje jednak Hintertux, ale ze względu na wysokość trasy na Plateau Rosa dobrze się trzymają, a nawet podczas upalnych dni w dolinach, popołudniowe burze przynosiły w okolicach szczytu warstwę świeżego śniegu. W zasadzie to jazda w Zermatt nie różniła się zbytnio od mojej kwietniowej wyprawy na czeskiego Pradziada. Podobieństw jest wiele: - do obydwu ośrodków nie dojechałem autem - kilka równoległych, prostych tras - orczyki - widok na majestatyczną górę - jazda do 13.00 - miękki, wiosenny śnieg Skoro zatem Pradziad nazywany jest "Morawskim Lodowcem", to ja niniejszym mianuję Zermatt "Szwajcarskim Pradziadem" A cały letni zjazd można zobaczyć tu: Drugiego dnia sprawdziłem zjazd z Plateau Rosa możliwy na stronę włoską (Cervinia). Dzień wcześniej pani z obsługi wyciągów po szwajcarskiej stronie nakłamała mi, że po stronie włoskiej nic nie ma. A tymczasem trasa ta strasznie mi się spodobała! Długa na blisko 3km, szeroka, ze śniegiem w całkiem dobrej kondycji. Dodatkowo prawie nikt po niej nie jeździł. Być może dlatego, że jej minusem jest utrata czasu potrzebnego na wjazd powrotny. Jak się okazało, wyciągi po włoskiej stronie mają oprócz statusu "open" i "closed" tryb "stand by". Wygląda to tak, że po zjeździe na włoską stronę na stacji nie zastałem nikogo - ani turystów, ani obsługi, a wszystkie wyciągi stały nieruchomo. Musiałem znaleźć pana i panią z obsługi, którzy specjalnie dla mnie odpalili wyciąg i kilkudziesięcioosobowym wagonikiem wwieźli mnie z powrotem na górę. Jeden zjazd/wjazd zajmował prawie 30min, więc przy krótkim czasie otwarcia ośrodków szkoda mi trochę było czasu. 3 dniowy karnet (181CHF) ważny jest zarówno po stronie szwajcarskiej jak i włoskiej. Cała "włoska" trasa: Subiektywnie reasumując. Podobało mi się bardzo - dobre warunki śniegowe jak na lipiec, brak tłoków (głównie kluby/zawodnicy, narciarzy rekreacyjnych - niewielu) i niesamowite widoki. Na regularne wizyty w Szwajcarii raczej sobie nie pozwolę, ale kiedyś chętnie wrócę, może na jakąś końcówkę sezonu, kiedy liczba otwartych tras jest jeszcze spora a pogoda już wiosenna2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Biorąc pod uwagę całość trasy zostało już całkiem niewiele. Ja w takich sytuacjach mówię sobie: "Stary a jakbyś się czuł tak jak teraz ale był dopiero na początku...". Mnie pomaga bo pozwala unaocznić ile już się pokonało i jak mało już zostało. Tylko pamiętaj o koncentracji do końca. Coś mi się tak wydaje, że przywitasz dziś morze. Trzymaj się serdecznie1 punkt
-
Tak, to tuż przed Płockiem. Jadlbym koło ZOO, ale prądu brakło i trza było za siamankiem pojeździć...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Z zasłyszanych plotek od "dobrze poinformowanych", w Białce będą stawiać nową kanapę, pomiędzy ostatnim ich wyciągiem a Kaniówką (ma być gotowa na następny sezon), na najbliższy ma być gotowa nowa trasa. W Jurgowie modernizują system naśnieżania czarnej trasy - będzie działać od przyszłego sezonu.1 punkt
-
Jeśli chodzi o sezonówki to nie do pobicia cenowo jest Sunny Card - www.skisport.com - w minionym sezonie kosztowała tylko 405 euro dla dorosłych, dzieci do 15 lat za darmo . Promocyjna cena dla dzieci jest też w Ski Amade . Niedrogo jest też w Lungau i Saas-Fee.1 punkt
-
1 punkt
-
Dzięki wszystkim za wsparcie! Generalnie zrobiłem ponad 550 km, ale z samej trasy jakieś 500. Trasa jest masakryczna! Miejscami przydają się umiejętności wspinaczki skałkowej! To nie przesada! Mnóstwo przedzierania się przez chaszcze, pokrzywy wyższe ode mnie i różne ostre roślinki. Całe nogi obdarte do krwi... Nie ma szans na zrealizowanie planu, bo trasa na to nie pozwala. Nawet jak są już asfalty, to zaś podjazdy na poziomie Śnieżki! I tak góra dół. Ludzie są tu mocno zszokowani, że udaje mi się jechać i nawet utrzymuje dobrą pozycję. Mają mnie za kosmitę... Co do samej trasy, najlepsza recenzje wydał ubiegłoroczny zwycięzca Maratonu Rowerowego Dookoła Polski w kategorii Extreme: "ta trasa jest trudniejsza"... Ruszam dalej i pozdrawiam.1 punkt
-
To może coś dla odświeżenia tematu. Dzisiejszy szybki szpil Beskid Wyspowy. Trasa Jurków--->szlak niebieski--->Mogielica--->szlak żółty--->Jasień---->szlak zielony---->Jurków. Początek z Jurkowa na Mogielice. Szlak niebieski prowadzi przez las więc upał nie doskwiera dla mnie przejezdny w 50% reszta wypych:). Tuż przez szczytem skręca w lewo. Jeśli chcemy koniecznie zdobyć szczyt to rower lepiej zostawić na polanie(jedziemy prosto stokówką) i podejść z buta. Widoki z polany Stumorgi fenomenalne. Dalsza część to szlak żółty. Warunki różne od fajnego singla przez błocko i rąbankę. Zjazd szlakiem zielonym bardzo fajny. Trochę było krzaczenia bo w czasie zjazdu się z nim rozminąłem, ale dzięki czemu trafiłem na w miarę fajnego dzikiego singla. Końcówka to już błocko i kamulce:). Fajny wyjazd i odświeżenie sobie Beskidu Wyspowego(na Jasieniu wcześniej jeszcze nie byłem:). Zdjęcia takie sobie bo coś "mglisto" było (tatry ledwo widoczne) a ze mnie taki fotograf jak no z tej koziej d...py trąbka. pzdr.1 punkt
-
@marboru - co u Ciebie słychać??? Jak przebiega rehabilitacja Twoja i Pauli?1 punkt







