Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
23.07.2018 - 23.07.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.07.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
Absolutnie się na to nie zgadzaj . Ja mam dom wczasowy w Białce Tatrzańskiej i nigdy tak nie robię , ba nawet nie raz nie biorę zaliczek .Tej zimy u nas było dużo przypadków t.z.w "kwater widmo " Osobiście rozmawiałem z poszkodowanym ,Upatrzyli sobie domek , numer kont , całość na przód zapłacić .A później klienci przyjeżdżali pod wskazany adres i całowali klamkę . Otwierała im babcia w wieku 80 lat i nic o niczym nie wiedziała . Dlatego jestem BARDZO zdziwiony takim procederem . Ja osobiście nigdy bym na przód nie płacił .Ani w mojej miejscowości nikt na pewno tak nie bierze. Jakaś nowa moda , albo oszustwo w biały dzień4 punkty
-
Takie tam, trochę w temacie. Umowę w sprawie budowy obwodnicy, która połączy drogę ekspresową S1 z DW 942, omijając Buczkowice i Rybarzowice, podpisano dzisiaj w Katowicach. https://www.slaskie.pl/content/obwodnica-buczkowic-coraz-blizej3 punkty
-
Nie ma przepisów,jest wolny rynek.A najprościej zapisać wszystkie adresy i przyjechać,wybrać najlepszy na miejscu,bez zaliczki nawet.We wrześniu w Pieninach ja tak bym zrobił,to nie Zakopane w Sylwestra,pewnie jeszcze cenę wynegocjujesz,tam gdzie pusto...3 punkty
-
To prawda, jeszcze w zeszłym roku sądziłem, że to niemożliwe. Przede wszystkim nie znałem linii, którą udało się wytyczyć. Dopiero oglądając przygotowania i początki tegorocznej wyprawy, pojawiła się niewielka nadzieja na sukces. To nie przypadek, że akurat Andrzejowi się udało. Lata doświadczenia w zawodach, w terenie i w pracy w Topr. Bieganie 3km vertikalu dziennie. Optymalny wiek. Wcześniejsze zjazdy z ośmiotysięczników. Zeszłoroczna próba. Aklimatyzacja na BP. Poważny budżet wyprawy, lekki sprzęt czy wreszcie oglądanie linii z drona. To były lata ciężkiej pracy o czym nie wolno zapominać. Poprzez swój profesjonalizm, Andrzej jak nikt wcześniej okazał górze wielki szacunek i ona pozwoliła mu zjechać.3 punkty
-
Wygląda że Bargiel jest bardzo dojrzały i potrafi tym ryzykiem balansować. Ja osobiście w niego wierzyłem i chyba to było widać 🙂 Najważniejsze że dopisały w tym sezonie warunki śniegowe. Ale filmu ze zjazdu powyżej 8000m chyba nie będzie, widoczność nie dopisała. Bargiel zrobił co sobie zamarzył, teraz może przejść na bezpieczniejsze pozycje: bycie przewodnikiem tak jak planuje. Bardzo mnie ciekawi czy postawi sobie kolejny cel wyczynowy czy zajmie się "spokojnym" życiem ?3 punkty
-
Pojeździliśmy sobie w sobotę i na rolkach i rowerze 25 km. Pogoda nad jeziorem Berzdorfersee jednak dopisała i była okrutna Mariusz trenuje trenuje ...bo zima blisko a grafik narciarski napięty Mamy naturalnie czas na relaks, bir, ajsy i bratwursty Ostatni podjazd i plan treningowy zrealizowany. widoczek widoczek Następny etap treningowy,to bieg w japonkach na Pilsko....ale musimy jeszcze dopracować szczegóły. UDANYCH WAKACJI FORUMOWICZE.2 punkty
-
Emocje były, szczególnie związane z zachmurzeniem. Grzegorz Bargiel zdradził, że jego bratu dopisuje humor. Kiedy zjechał z K2, to pierwsze zdanie jakie napisał do rodziny brzmiało: "Bartek wylądował dronem na K2 i musiałem mu go zwieźć na dół".Czytaj więcej na https://fakty.interia.pl/polska/news-grzegorz-bargiel-w-rmf-odetchnelismy-z-ulga-gdy-andrzej-dotk,nId,2610001#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome2 punkty
-
W tym roku postanowiłem pojeździć na nartach w miesiącach, w których nie miałem jeszcze okazji tego robić. Lipiec był jednym z nich więc w ubiegłym tygodniu spędziłem 3 dni w Zermatt. Oto garść refleksji O logistyce Samotna podróż z Polski do Zermatt autem to finansowe morderstwo i duży wysiłek;) Na szczęście moja siostra mieszka ok. 100km przed Szwajcarią po drodze z Wrocławia, więc mogłem podróż tam i z powrotem podzielić sobie na dwa dni. Ale koszty paliwa, winiety (40CHF) musiałem już ponieść sam. Do i ze Szwajcarii wjeżdżałem przez Bazyleę. Okazało się jednak, że nawigacja prowadzi mnie do przeprawy pociągiem (dodatkowy koszt) i w ostatniej chwili przeprogramowałem nawigację, co zaowocowały dłuższą ale nieprawdobodobnie malowniczą podróżą przez Grimselpas i wjazdem samochodem na ponad 2100mnpm. W drodze powrotnej od razu odpowiedni ustawiłem nawigację i wracałem autostradami, najpierw jadąc na zachód w stronę Lozanny, a następnie przez Berno. O miejscowości Zermatt jak wiadomo wyłączony jest z ruchu samochodowego, więc samochód zostawiłem na parkingu w Tasch (54CHF za 3 noce) i do Zermatt dojechałem z tobołami pociągiem (16CHF za podróż w dwie strony). Na miejscu po miasteczku poruszają się niemal wyłącznie elektryczne taksówki i dostawczaki, a większość hoteli oferuje transfer z i do dworca. Miejscowość położona jest pięknie, między stromymi ścianami doliny, a z góry groźnie spogląda na nie Matterhorn. Hotel Jagerhof, w którym się zatrzymałem i który z czystym sumieniem mogę polecić, położony był bardzo wygodnie, 5min pieszo od centrum a 10min od stacji wyciągu. O ośrodku narciarskim. W lecie wyciągi ruszają o 7.15 a jazda na nartach możliwa jest do 13.00. W górnej części miasteczka znajduje się stacja, z której baaardzo długą gondolą wjeżdża się na ok 2800mnpm, a stamtąd wagonikiem na 3880 gdzie wskakuje się już w narty. Zasadnicza część ośrodka to Plateau Rosa, gdzie znajduje się kilka równoległych orczyków i kilka równoległych tras, długich na ok. 1800m. Po włoskiej stronie znajduje się jedna trasa (7) Nie jest to jakaś ekscytująca jazda, ale ze względu na porę roku nie narzekałem Ośrodek chwali się 23km tras, ale wlicza to pewnie dojazdówkę ze szczytu do orczyków i zjazd z Plateau Rosa do dolnej stacji wagonika. Ta ostatnia część jest dość płaska, a w dobrym stanie jest tylko w godzinach porannych, potem robi się grząska i miękka. Wydaje mi się że o tej porze roku ciekawsze trasy oferuje jednak Hintertux, ale ze względu na wysokość trasy na Plateau Rosa dobrze się trzymają, a nawet podczas upalnych dni w dolinach, popołudniowe burze przynosiły w okolicach szczytu warstwę świeżego śniegu. W zasadzie to jazda w Zermatt nie różniła się zbytnio od mojej kwietniowej wyprawy na czeskiego Pradziada. Podobieństw jest wiele: - do obydwu ośrodków nie dojechałem autem - kilka równoległych, prostych tras - orczyki - widok na majestatyczną górę - jazda do 13.00 - miękki, wiosenny śnieg Skoro zatem Pradziad nazywany jest "Morawskim Lodowcem", to ja niniejszym mianuję Zermatt "Szwajcarskim Pradziadem" A cały letni zjazd można zobaczyć tu: Drugiego dnia sprawdziłem zjazd z Plateau Rosa możliwy na stronę włoską (Cervinia). Dzień wcześniej pani z obsługi wyciągów po szwajcarskiej stronie nakłamała mi, że po stronie włoskiej nic nie ma. A tymczasem trasa ta strasznie mi się spodobała! Długa na blisko 3km, szeroka, ze śniegiem w całkiem dobrej kondycji. Dodatkowo prawie nikt po niej nie jeździł. Być może dlatego, że jej minusem jest utrata czasu potrzebnego na wjazd powrotny. Jak się okazało, wyciągi po włoskiej stronie mają oprócz statusu "open" i "closed" tryb "stand by". Wygląda to tak, że po zjeździe na włoską stronę na stacji nie zastałem nikogo - ani turystów, ani obsługi, a wszystkie wyciągi stały nieruchomo. Musiałem znaleźć pana i panią z obsługi, którzy specjalnie dla mnie odpalili wyciąg i kilkudziesięcioosobowym wagonikiem wwieźli mnie z powrotem na górę. Jeden zjazd/wjazd zajmował prawie 30min, więc przy krótkim czasie otwarcia ośrodków szkoda mi trochę było czasu. 3 dniowy karnet (181CHF) ważny jest zarówno po stronie szwajcarskiej jak i włoskiej. Cała "włoska" trasa: Subiektywnie reasumując. Podobało mi się bardzo - dobre warunki śniegowe jak na lipiec, brak tłoków (głównie kluby/zawodnicy, narciarzy rekreacyjnych - niewielu) i niesamowite widoki. Na regularne wizyty w Szwajcarii raczej sobie nie pozwolę, ale kiedyś chętnie wrócę, może na jakąś końcówkę sezonu, kiedy liczba otwartych tras jest jeszcze spora a pogoda już wiosenna1 punkt
-
Relacja exclusive, pizza w bazie, malowane narty i filmy itd. 🙂 https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/jako-pierwszy-wszedl-na-k2-i-z-niego-zjechal-opowiesc-o-lawinach-szczelinach-i-braku-tlenu,855884.html pojawiło się coś na profilu Bartka, trzeba przewijać i będą krótkie filmy1 punkt
-
1 punkt
-
Nie wiem jak tam Hillary step. Icefall drogi K2 to jednak K2. Coś jak Matterhorn vs MB. Fajnie przypomnieć sobie jak to kielkowalo1 punkt
-
Wiele jest takich obiektów które chcą zapłaty przed przyjazdem, nie szukajcie znowu wszędzie oszustwa. Ale sprawdzić nie zaszkodzi to wiadomo.1 punkt
-
Po przeczytaniu tych cenników jest mi to bardzo podejrzane .w.g . mnie to t.z.w "wirtualna kwatera " Zawsze można sprawdzić w Urzędzie miasta , czy takie coś istnieje U nas w Białce Tatrzańskiej nawet zimą się tak nie robi . Byłbym bardzo ostrożny z takimi pensjonatami .1 punkt
-
Ja szczerze mówiąc bym wolała wcześniej zapłacić i mieć to z głowy...Ostatnio przez booking załatwiałam nocleg na grudzień (wychodziło tak samo na bookingu i prywatnie) i wolałam mieć zapłacone wszystko z góry teraz i potem miec tylko skipass do kupienia a tak to znowu wiecej eurusów trzeba brac ;/1 punkt
-
Znów pieprzony gorąc nastał a będzie jeszcze większy... A do zimy daleko... ☹️1 punkt
-
miałem okazje pare lat temu poznać Andrzeja Bargiela, to co mi się rzuciło w oczy to oprócz pasji widać było u niego pełen profesjonalizm, świetnie ze to sie udało, kozacki zjazd szkoda ze nie będzie filmu ze względu na warunki atmosferyczne, chętnie bym to to zobaczył1 punkt
-
Chyba sam w to nie wierzysz, myślę że dla takich ludzi to całe ich życie i nie potrafią siedzieć w miejscu, ale zobaczymy.1 punkt
-
Dla mnie Andrzej Bargiel powinien zostać sportowcem roku w Polsce! Wprawdzie nie zdobył i nie zdobędzie żadnego medalu olimpijskiego, ale niech ktoś powtórzy jego niesamowity wyczyn!1 punkt
-
Jak to wszystko będzie funkcjonować okaże się zimą gdy narciarskie chordy opanują trasy SMR i będzie widać jak się kształtuje ruch na poszczególnych trasach i przejazdach. Bo H.S. zeszłej zimy była wąskim gardłem by przyjeżdżać między chodzącymi osobami od gondoli do orczyka i ogólnie sobie chodzących jak po deptaku a to trasa narciarska.1 punkt
-
1 punkt
-
Mam u siebie nowo zrobioną, właściwie to jeszcze nie skończoną promenadę....Asfalt wylany juz od jakiegos czasu, a ścieżka dla pieszych jeszcze się kończy...długość na asfalcie to niecały kilometr, ale zawsze cos. Najgorzej, że obok niej stoi kilka domków gdzie mieszkają sezonowo znajomi...a to znajoma jedna zaczepi i chce pogadac, a to druga, a to znowu ktoś i czasem robię krotkie przerwy bo po prostu nie wypada... Poczatkowo ustaliłam sobie, że będę robić po 10 km (w tą i z powrotem jazda) co dwa dni. Doszłam do wniosku, że dlaczego co 2 dni skoro moge codziennie Zumby nie mam, żadnej innej aktywności oprócz wciskania gazu lub hamulca nie mam więc czemu nie. Nogi wzmocnię przed zumba i zimą przed nartami (chociaż wiadomo że ciągle na rolkach jeździć nie będe...chyba, że na łyżwy się przestawię bo lodowisko mam...). W każdym razie lubię sie ruszać i rolki mi bardzo odpowiadają. Dopiero to są moje początki przygody z rolkami (jako dziecko śmigałam że hoho, teraz sobie przypominam i z każdym dniem czuję sie coraz pewniej) od 26 czerwca jeździłam co dwa dni 3 razy i potem musialam zrobic przerwe 3 dniową bo cały dzień lał deszcz....od 4 lipca 4 dni pod rząd po 10 km i przerwa na dwa dni bo mialam gosci i cale 2 dni spedzilam z nimi, od wtorku znowu zaczęłam jazdę i dzisiaj udało mi się przejechać 15 km bez żadnych pogaduszek ze znajomymi Nie wiem czy dobry czas 1 godzina i 1 minuta - 15,1 km, średnia prędkosci 14,79 km/h (Przynajmniej nie siedzę na dupsku w domu) jutro jeszcze jeżdzę u siebie, a w sobote ruszam pod Skawinę wiec może w niedziele uda mi się tam pośmigać1 punkt







