Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      16 752


  2. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      1 795


  3. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      3 572


  4. Spiochu

    Spiochu

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      2 038


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.05.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. To tak trochę na marginesie - może nie wszystkich zainteresuje, ale może warto wiedzieć. Bardzo lubię tę okolicę. Świetne tereny narciarskie i na pewno jest co robić także wiosną i latem, przy czym tak pół żartem a pół serio, przy okazji rozglądam się, jakie to obrazki wiszą na ścianach w pensjonatach i domach, bo może się okazać, że na ścianie będzie wisiał Gierymski albo Matejko. Mało osób zdaje sobie z tego sprawę, dlaczego w Zell am See i okolicach mogą znajdować się polskie dzieła sztuki. Tutaj opisana jest cała ta historia: http://cennebezcenne.pl/wp-content/uploads/2017/11/CBU_2014_3-4-s-16-19-KUHNKE.pdf Tematem zainteresowałem się trochę, gdy czytałem kiedyś o rodzinie z Polski, która przyjechała do Zell am See na narty i jedząc śniadanie zobaczyli w jadalni pensjonatu obraz, który wyglądał na pochodzący z Polski. Zdaje się, że ktoś w tej rodzince spożywającej śniadanie był historykiem sztuki. Okazało się, że właściciel pensjonatu nie wiedział skąd w ogóle ten obrazek tam się znalazł - po prostu "był w rodzinie". Okazało się, że była to część dzieł sztuki, które zostały przez nazistów pod koniec wojny zwiezione do zamku Fischhorn. Jako, że kolekcja tych dzieł po klęsce Hitlera nie była szczególnie strzeżona w tymże zamku, część z niej została niestety rozgrabiona przez m.in. żołnierzy amerykańskich, ale także lokalsów, w efekcie jedynie część wróciła do Polski. Podobno zdarzało się, że po latach niektórzy nie widząc, jak cenne rzeczy mają w posiadaniu, wyrzucali niektóre z nich do śmieci : https://www.tvp.info/14024113/tajemnice-zamku-fischhorn "Między innymi jedno z takich dzieł odnaleziono w 2007 r. w altance śmietnikowej w austriackiej miejscowości Zell am See. Był to XII-wieczny wysadzany rubinami krzyż pasyjny, pochodzący z kolekcji Czartoryskich. Krzyż wyrzuciła na śmietnik rodzina zmarłego mężczyzny. Wartość obiektu oceniono na 400 tys. euro." W Zell am See w 2015 roku, zorganizowano na ten temat wystawę plenerową: http://www.dzielautracone.gov.pl/aktualnosci/112-polskie-skarby-na-zamku-fischhorn-historia-niedokonczona POLSKIE SKARBY NA ZAMKU FISCHHORN – HISTORIA NIEDOKOŃCZONA 26-10-2015 Od 5 października do 6 listopada 2015 r. na skwerze w miejscowości Zell am See eksponowana jest wystawa plenerowa POLSKIE SKARBY NA ZAMKU FISCHHORN – HISTORIA NIEDOKOŃCZONA. Ekspozycja powstała przy współpracy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Ambasady RP w Wiedniu oraz władza Landu Ziemia Salzburska. Otwarciu wystawy towarzyszył pokaz tegorocznej edycji filmu MUZEUM UTRACONE poświęcony osobie polskiego obrońcy skarbów Bohdana Urbanowicza. Wystawa prezentuje losy polskich zabytków wywiezionych z Warszawy i złożone w okolicznym zamku. Ekspozycja prezentuje zarówno nadal zaginione obiekty, będące przedmiotem poszukiwań rządu polskiego jak i dzieła sztuki, które w ostatnich latach udało się odzyskać. Po upadku powstania warszawskiego, na początku października 1944 r. okupacyjne władze niemieckie wywiozły do Austrii i ukryły w zamku Fischhorn najcenniejsze zabytki z Muzeum Narodowego, Zamku Królewskiego, Biblioteki Krasińskich, Biblioteki Narodowej, Pałacu Błękitnego. Porucznik Bohdan Urbanowicz, historyk sztuki, więzień obozu w Murnau am Staffelseepo oswobodzeniu z niewoli przez wojska amerykańskie (Siódma Armia gen. Pattona) w kwietniu 1945 r. pozostał w Austrii gdzie pełnił stanowisko spokesman of Polish people – State of Salzburg – pełnomocnikiem wysiedlonych Polaków. W lipcu 1945 r. Bohdana Urbanowicz powziął informację, że w górach, na zamku w Fischhorn, są ukryte skarby królów polskich, polskie obrazy, meble, książki. Amerykański Military Gouverment, po otrzymaniu pełnomocnictwa udzielonego Urbanowiczowi przez polskie Ministerstwo Kultury i Sztuki, podjął decyzję o zabezpieczeniu polskich dzieł sztuki. Pozostawione bez opieki zbiory narażone były na grabież dokonywaną zarówno przez okoliczną ludność jak i żołnierzy amerykańskich. We wrześniu 1945 r. władze amerykańskie wezwały Urbanowicza do podjęcia pracy przy inwentaryzacji odnalezionych artefaktów.. Dzięki wysiłkom Bohdana Urbanowicza oraz pomocy dowódcy Rainbow Division z zamku Fischhorn w miejscowości Zell am See koło Salzburga ewakuowano: 408 obrazów w tym dzieła m.in. Baciarrellego, Matejki czy Gierymskiego , 68 gobelinów, 43 rzeźby, 154 zabytkowe meble z Zamku Królewskiego w Warszawie i Pałacu w Łazienkach, pasy kontuszowe, militaria oraz zbiory graficzne z Gabinetu Rycin Uniwersytetu Warszawskiego czy Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Ostatecznie transport z Salzburga dotarł do Warszawy 23 kwietnia 1946 r. i liczył 12 wagonów.
    6 punktów
  2. Po "wyczerpującym" trekkingu przyszedł czas na lunch. Była okazja sprawdzić jak wygląda zaplecze gastronomiczne nad jeziorem, co serwują lokalne restauracje oraz w jakich warunkach można zaspokoić głód. Beach Club w Thumersbach, okazał się dobrym miejscem na lunch. Pamiętajmy, że maj, to nie jest szczyt sezonu, nawet nie początek sezonu. W restauracji było zaledwie dwóch klientów, więc jak przyszliśmy w 6 osób, to robiliśmy za tłu. W karcie dominuje fast food, ale... przygotowywany na miejscu - nie mrożonki odgrzewane w mikrofali. Ja zapodałem sobie sałatkę z tuńczykiem. Porcja była słuszna :), świeże warzywa, ogólnie bardzo smacznie. Miejsce bardzo urokliwa, nad samym jeziorem z widokiem na góry w tym Kitzsteinhorn. Po lunchu zapadła decyzja, że na drugą stronę jeziora nie ma sensu jechać autobusem, ale skorzystam z wodnej taksówki, dzięki której dotarłem do Zell am See w podobnym czasie co autobusem, a nie musiałem daleko chodzić, bo "taxi" podpływa prawie pod same stoliki :). Koszt przeprawy na drugą stronę 6 euro, ale ja, jako posiadasz Summer Card, transport miałem za darmo! W Zell am See miąłem chwilę na to, żeby nagrać kilka dodatkowych ujęć. Po 13 jechałem już autobusem, też bezpłatnie dzięki... Summer Card, w kierunku dolnej stacji gondoli na Schmittenchoehe. Timing miałem świetny, bo gondola, dosłownie czekała na pasażerów autobusu. Razem z grupą turytów z Indii dotarliśmy na szczyt podziwiając panoramę Wysokich Taurów. Tu małe wyjaśnienie, dlaczego nie na piechotę? Pierwotne plany zdobycia szczytu Schmittenchoehe były inne. Miał być długi trekking. Natomiast pogoda, a dokładnie zalegający od połowy góry śnieg uniemożliwiał realizację wcześniejszych założeń. Na szczycie nie można, nie odwiedzić jednego miejsca, które trzeba nazwać "Must be!". Jak będziecie na szczycie koniecznie powinniście zwiedzić niewielką kapliczkę, która została wybudowana w 10 rocznicę śmierci cesarzowej Elisabeth, bardziej znanej jako Sisi. W sierpniu 1885 żona Franciszka przyjechała pociągiem do Zell am See i ku zaskoczeniu wszystkich "wybiegła" na szczyrk Schmittenhoehe. Dotarcie na szczy zajęło jej 2 godziny 16 minut, co biorąc pod uwagę, że normalnie zajmuje to ok 3 godzin, było sporym wyczynem. Po wizycie w kaplicy, zrobieniu dziesiątek zdjęć i ujęć, do mojego vloga, Zell am See oraz zaśnieżonych Taurów, przyszedł czas na zjazd w dół do hotelu. Wieczorem , po kolacji, była jeszcze jedna atrakcja. Nad jeziorem, po zachodzie słońca, odbywa się pokaz, którego elementami są fontanny, światło, lasery i dobra muzyka. Widzowie przez 20 minut mogą oglądać obrazy, filmy wyświetlane na rozproszonej wodzie, tańczące w rytm muzyki, okraszone światłem, fontanny. Dzień drugi dobiegł końca.
    6 punktów
  3. Drugi dzień w Zell am See miał upłynąć na trekkingu. Rano zaplanowany był "rozruch", czyli krótki trekking ścieżką wytyczoną po zboczu góry po przeciwnej stronie jeziora. Mimo, że jest był to bardziej spacer niż trekking, warto wybrać się tam z dwóch powodów. Jest to ścieżka o charakterze edukacyjnym. W trakcie wędrówki dowiemy się jacy słynni i ciekawi przedstawiciele świata nauki i sztuki odwiedzili Zell am See w przeszłości. Po drugie z najwyższego miejsca na trasie jest bardzo ładny widok na jezioro oraz gorę Schmittenhoehe. Do miejsca gdzie zaczyna się szlak, którym szliśmy dojechać można autobusem z przystanku (dworca), który znajduje się 5 min marszu od centrum miasteczka Zell am See. Jeżeli jest się posiadaczem karty Summer Card, to przejazd jest bezpłatny, jedynie trzeba okazać kartę przy wejściu do autobusu. kartę Summer Card otrzymamy bezpłatnie w hotelu. Przed rezerwacją warto sprawdzić, czy nasz hotel oferuje taką kartę, ponieważ w każdym z hoteli można taką kartę uzyskać. Dojazd na miejsce, dokładnie do miejscowości Thumersbach zajmuje kilkanaście minut. cdn...
    3 punkty
  4. Dysproporcje mogą być drastycznie duże i w niczym to nie przeszkadza. Tylko droga musi być na miarę możliwości słabszego a nie lepszego. Jeśli będziesz robił umiarkowanie trudną drogę, w razie niepogody czy innego problemu, poradzisz sobie sam, a obecność bardziej doświadczonego partnera tylko pomoże. Co innego gdy porywasz się na coś, o kilka stopni trudniejszego, tylko dlatego, że jesteś pod opieką.
    2 punkty
  5. Generalnie to sobie jaja robisz 🙂 Uważam że bardzo ekologiczne jest kupowanie używanych sprzętów, gdyż wtedy: 1. stary sprzęt nie ląduje na śmietniku i nie musi być utylizowany (koszty) 2. nie trzeba dla mnie produkować nowego sprzętu więc pozostaję przy tym aby kupić rower używany, hahaha 🙂 jednocześnie zastrzegam, że w obecnym świecie nie jestem na każdym kroku konsekwentnym super-EKO, to jest zbyt trudne dla mnie 😉 natomiast starać się można ....
    2 punkty
  6. Są dwie strony medalu, po jednej stronie jest klient - turysta a po drugiej stronie, jest firma, która zajmuje się "wciągnięciem" turysty na szczyt. Więc po kolei, firm organizujących wycieczki na szczyt pewnie trochę jest, więc pewnie rywalizują między sobą o turystę. Będąc turystą, to pewnie spytał bym się ile to kosztuje i czemu tak drogo:;) Ale w następnej kolejności to pewnie poszukałbym informacji, jak długo firma istnieje, czy mnie nie oszuka, czy skutecznie wprowadza turystów na szczyt i czy po zdobyciu góry wszyscy szczęśliwie wracają do domu. Czyli są to pytania dość podobne do tych, które się zadaje przy wyborze szkoły jazdy:;) A z kolei firma, aby mogła się utrzymać na rynku, to po pierwsze, musi zadbać o klienta, a klient - turysta musi wejść na szczyt i z niego zejść i być zadowolonym z usług firmy. Wiemy dobrze że Antek z ulicy zanim doszedł by do bazy pod Mount Everest to już będzie miał zadyszkę i spasuje. Więc firma aby mieć w swoim portfolio same powodzenia, co umożliwi im dostęp do szerszego i bardziej zasobnego klienta, a przy okazji również do kasy, to musi sobie tak dobrać turystów, aby jakoś na tę górę wleźli. Więc jakby nie patrząc zwykłym leszczom pewnie odmówią, czyli jakaś weryfikacja klientów mysi być przez nich robiona. Oczywiście główną weryfikacją, będzie wlezienie na tą cholerną górę. No i trzeba sobie zadać pytanie, jak dużym wyzwaniem jest zdobycie Mount Everestu, jaki to jest stopień trudności. Samo przebywanie w bazie głównej pod Mount Everestem to już spory problem. Byłem na 5500 i wiem że nie jest to proste. Ciekaw jestem czy któryś z dyskutantów odczuł brak tlenu na własnej skórze, zaręczam że to jest już spory problem. No ale zostawmy to preludium. Szerpowie przygotowali trasę a wspinacze - turyści mają tylko wejść na górkę i z niej zejść. Atak szczytowy porównałbym do biegu maratońskiego, chociaż nie, chyba bardziej do triatlonu. I to triatlon z ustalonym czasem końcowym. Jeżeli się w czasie nie zmieścisz, to jesteś trupem. Można sobie zadać pytanie, a jak to? Ano tak to, że w strefie śmierci za długo przebywać się nie da. Albo zabije mróz albo brak tlenu, albo wespól wzespól, i jedno i drugie. Firmy komercyjne o tym wiedzą, więc chcąc nie chcąc, muszą tak weryfikować i przygotować turystów, aby prawdopodobieństwo powrotu z góry było jak największe. Bo wbrew pozorom, poza tym że pomagają na tę górę wleźć, to jeszcze dbają o to, aby delikwenci z tej góry zeszli żywi, czyli dbają o ich bezpieczeństwo i chyba ta ostatnia rola jest moim zdaniem nie do przecenienia. Więc nie wierzę, że i firmy i himalaiści którym się marzy wejść na górę gór są zupełnymi "leszczami". A że od czasu do czasu ktoś na tej górze ginie? No cóż, brak tlenu i zimno mogą zabić każdego, wystarczy odpowiednio wolno na tę górę gór wchodzić.
    2 punkty
  7. Byłem na wyprawie na Cho Oyu z Ryśkiem jak i Iwoną. Moje wnioski są następujące: - Kompetencje organizacyjne ryśka są absolutnie tragiczne. Nigdy nie spotkałem przewodnika, instruktora, który byłby tak nierzetelny i nieogarnięty w tym co robi. Problemy wystąpiły już na lotnisku, brak odpowiednich dokumentów Zbyt szybki był też proces dotarcia do bazy i mimo próśb uczestników o jego zwolnienie, dalej kontynuowany. Wybrany termin akcji górskiej zbyt późny. Jego apteczka składała się z leków przeterminowanych o 6lat. itd. Samego prowadzenia akcji nie oceniam, rysiek się rozchorował i ekipia działała samodzielnie. - Przygotowanie kondycyjne Iwony (w 2007 roku) do wyprawy na 8k było żenująco słabe. Miała też sporą nadwagę. Nie dałaby sobie rady na waszych wycieczkach ski-turowych a co dopiero w Himalajch. Odjechała z obrzękiem płuc z poziomu niższej bazy. Gdybym bezpośrednio przed wyprawą nie aklimatyzował się na Blancu, pewnie bym do niej dołączył. Z tego co mi wiadomo, kilka lat po linkowanej akcji, Iwona weszła na Everest. Z innym przewodnikiem. Domyślam się jednak, że była już lepiej do tego przygotowana, Obawiam się, że te wymagania to fikcja. A nawet jak są to niewystarczające. Klienci wypraw komercyjnych, jakich spotykałem mieli z reguły bardzo przeciętną kondycję. Moje przygotowanie też było zbyt słabe a na szlaku i tak prawie wszystkich wyprzedzałem. Jaki % próbujących zdobyć Everest ma rozsądny poziom wydolności? Rozsądny czyli np. maraton <3h albo Kuźnice-Kasprowy w 1h. Przypuszczam że nawet wśród tych, którzy ten szczyt zdobyli, będzie to niewielki %. Większość wchodzi na tlenie i ostatkiem sił. Niektórym nie udaje się już zejść.
    2 punkty
  8. ej no gdzie ja sugeruje ze Ci kto zgineli nie byli doswiadczeni? Teraz to juz nie ogarniam skad ty takie wnioski wyciagasz. Mowie tylko ze sporo osob probujacych zdobyc everest jest niedoswiadczona i nieprzygotowana na samodzielne wejscie. Skad to wiem? Nie, nie bylem pod everestem , nie bede tez analizowal zyciorysow wszystkich osob ktore zameldowaly sie w bazie pod everestem, natomiast przez kilkanascie lat mialem obsesje na punkcie wspinania. Objawialo sie to tym ze kazdy wekend , kazdy wolny dzien poswiecalem wspinaniu, znajomych mialem tez glownie wspinaczy i rozmawialem glownie o wspinaniu...co bylo chore skadinad. Wsrod spotykanych osob byly najrozniejsze osoby o najrozniejszym doswiadczeniu. I przez 15 lat pitoilem glownie o wspinaniu, wymieinajac poglady (o wspinaniu oczywisce) rowniez z tymi ktorzy w tych himalajach byli. Powyzsze pozwolilo wyrobic mi sobie poglad na ten temat. Jeden wpis na Facebooku Moniki Witkowskiej (ktora jak najbardziej cenie) czy innej osoby bedzie tylko jedna kolejna opinia. Nie mam mozliwosci zalinkowania Ci zadnej z tysiaca rozmow ktore prowadzilem przez 15 lat wiec ciezko bedzie mi cokolwiek udowodnic ...nie wiem tylko dlaczego wyciagasz takie dziwne wnioski z moich wypowiedzi?
    2 punkty
  9. Jak pisałem wyżej, pierwszy dzień nie był zbyt intensywny. Liczyłem też, że pogoda się poprawi, bo wg prognoz zapowiadane było okno pogodowe w tej części Alp. Rano okazało się, że prognozy się sprawdzają. Pogoda była lepsza, słońce przebijało się przez chmury, a góry powoli okazywały swe śnieżne oblicze. W związku z tym, zmieniły się trochę plany mojej podróży do Zell am See - Kaprun. Wrócę jeszcze na moment do pierwszego dnia. Po rejsie statkiem po jeziorze Zell, wpadłem na chwilę do hotelu, aby zabrać kąpielówki. Popołudnie spędziłem w kompleksie termalnym Tauern Spa, koło Kaprun. Byłem tam, kilka lat temu i wiedząc, co mnie czeka bardzo chętnie odwiedziłem to miejsce ponownie. Tauren Spa, to kompleks basenów termalnych, naliczyłem 7, oraz 10 różnych saun. Jest strefa dla dzieci, rodzinna oraz dla dorosłych. Częścią kompleksu jest 4-gwiazdkowy hotel Tauren Spa, a w nim... bardzo atrakcyjna część Spa. Oczywiście basen oraz sauny same w sobie są bardziej lub mniej interesujące, ale... Na uwagę zasługuje fakt, że znajdują się one na ostatnim piętrze hotelu. Odpoczywając w saunach można podziwiać okoliczne góry, w tym Kitzsteinhorn, ponieważ jedna ze ścian jest wielkim oknem! Basen, jego ściany są wykonane ze szkła, więc z dołu widać jak ludzie pływają. Siedząc w wodzie, ma się wrażenie, że woda wylewa się na zewnątrz. Kapitalne miejsce do relaksu z widokiem na Wysokie Taury.
    2 punkty
  10. Cześć, wczoraj, po podróży, był dzień wypoczynkowo-relaksacyjny. Po zakwaterowaniu w hotelu był lunch, krótki spacer po Zell am See, a następnie rejs statkiem po jeziorze. Co ciekawe, uświadomiłem sobie, że mimo, że byłem tu wiele razy w lecie, nigdy nie pływałem po jeziorze.
    2 punkty
  11. Długo czekałem na taki wyjazd. Właśnie siedzę w samolocie do Monachium, skąd udaję się dalej do Zell am See - Kaprun w Austrii. W ciągu najbliższych kilku dni mam zaplanowane: narty, rowery, trekking i ... kilka innych atrakcji. Liczę na udany wyjazd, bo prognozy zapowiadają okno pogodowe, a na lodowcu jest ponad 4m śniegu plus 40cm świeżej dostawy. Zmienili samolot na większy, i siedzę dzisiaj jak panisko na trzech siedzeniach 😉
    1 punkt
  12. Chyba tradycyjny wakacyjny tydzień w dolinie ZILLERTAL zamienię na okolice Zell am see.
    1 punkt
  13. Na Fejsie jeden rowerzysta miał pretensje że aplikacja GPS z trasą go źle poprowadziła, właśnie na glacensis. Operator odpowiedział: Patrz więcej w teren a mniej w ekran komórki. Podaję człowiekowi serwisy gdzie WSZYSTKO jest, ale ma i tak pretensje że mu nie wgrano gpx automatycznie na telefon. Przecież wydał polecenie(!) głosem, a telefon go nie posłuchał.
    1 punkt
  14. Cześć Muszę sobie wrzucić GPx do sklepu za rogiem we wszystkie nawigacje, żebym się nie zgubił i nie marnował czasu na zbędne błądzenie. Pozdrowienia
    1 punkt
  15. jak dupnie pogoda to na 8k jakikolwiek organizator by nie byl, to sie moze okazac ze nie pomoze To nie chodzi o to ze raz czy dwa sie udalo tylko ze za tym trzecim juz sie moze nie udac. Ja mam gleboko przemyslana teorie ze przy dzialalnosci w gorach zespoł powinien byc w miare wyrownany. Sam zawsze staralem sie do tej zasady stosowac. Jesli ta zasada jest zlamana to wlasnie nastepuje to co nazwalem zludnym bezpieczenswem. Nie neguje nauki od bardziej doswiadczonego partnera - jest to nie do przecenienia, jednakze dysproporcje nie moga byc drastycznie duze. np. Wspinam sie z partnerem , po drodze ktora jest dla mnie za trudna ale na drugiego jakos daje rade, Jest piekna pogoda , wszystko super , piekna sielanka. Nagle pogoda sie wali. Zaczyna sie walka o przetrwanie. Jesli warunki sa takie ze przy pomocy partnera dam rade zejsc - wszystko super. Ale jesli jest na tyle trudno ze dla niego tez staje sie to troche walka o przetrwanie...co wtedy ? wroci caly zespol? tylko ten silniejszy? czy moze nikt? Podobne ryzyko moze byc w roznych gorach , na roznych wysokosciach nie musza to byc himalaje. Nasze piekne tatry rowniez, inaczej trudnosc terenu odczywa ten slabszy a i naczej ten silniejszy...mysle ze zrozumie mnie ten kto szedl z silnym ale malo empatycznym partnerem na jakims wyciagu z dlugim trawersem. Jak dla mnie brak dysproporcji w przygotowaniu jest wazna przy najrozniejszej dzialalnosci zwiazanej z gorami (jedynie malo jest to istotne przy wspinanu skalkowym) Strzelalbym ze w skiturach jest to rowniez istotne ...ale tu nie podejme sie dyskusji z braku odpowiedniego doswiadczenia/wiedzy....moze za kilka lat;) Z checia poznam Wasze opinie
    1 punkt
  16. Kolega z tych co potrzebują przewodnika na każdym kroku. Na traseo.pl i trailforks są trasy Glacensis.
    1 punkt
  17. @MarioJ ty pierwszy ekolog tego forum chciałeś kupić nieekologiczny karbonowy złom, a w Brennej chłopak buduje rowery z bambusu Rowery bambusowe
    1 punkt
  18. Trochę się zagalopowaliśmy w dyskusji. Mnie głównie oburza jednoznaczny sposób w jaki oceniacie (Ty i Sariensis) wszystkich tam na tym Evereście, nie wiedząc do końca jak to tam wszystko wygląda na miejscu. Cytuję: "Jest to zludne poczucie bezpieczenstwa, bo jestem prowadzony za raczke przez cala wyprawe." "chodzą tam obecnie ludzie z ulicy bez odpowiedniego przygotowania i kondycji, kasa nie zastąpi przygotowania i doświadczenia" Natomiast kwestia czy ja bym chciał coś takiego robić w takich warunkach, to jest zupełnie inna sprawa. Ja w zasadzie nie wypowiadam się czy mi się to podoba, czy nie. Nie oceniam tych ludzi w całej masie, zauważ. Więc nie możesz w zasadzie wyciągać wniosków jak ja się do tego stosunkuje osobiście 🙂 Bardzo mnie zawsze razi uogólnianie. Wolę dyskusje o konkretnych przypadkach.
    1 punkt
  19. Rowery w pobliskich Saalbach-Hinterglemm i Leogang ? Jest tam dużo różnych tras w dół od downhillowych po niemal rodzinne oraz w dolinie wzdłuż rzeki. Bardzo polecam ten rejon. Jeżeli będziesz chciał wjechać na szczyty pedałując lub zrobić po górach jakiegoś dłuższego "tripa" to pewnie od e-bika nie uciekniesz bo przewyższenia są spore. Ale wyjeżdżając kolejkami można sprawdzić swoją kondycję na tradycyjnym bicyklu doceniając jego lekkość i zwinność. E-bike ma wielu przeciwników, ale chyba jeszcze więcej zwolenników. Znam takich co zarzekali się, że nigdy na elektryku jeździć nie będą, a teraz nie chcą wsiadać na zwykły rower. E-bike uzależnia zwłaszcza MTB . Ja jeszcze nie posiadam i pewnie tak zostanie jakiś czas.
    1 punkt
  20. Dotarłem już Zell am See. Przejazd z Monachium zajął 3 godziny. Pogoda powoli się poprawia. Przestało padać i powoli chmury odsłaniają góry.
    1 punkt
  21. W Austrii mokro. Przestało jyz padać, ale chmury ciężko wiszą zasłaniając góry.
    1 punkt
  22. Jestem już w Austrii. Lot był świetny, widokowo. W Austrii pada, ale prognozy są obiecujące.
    1 punkt
  23. Wyciąg orczykowy z Czyrnej przeszedł do historii. Został rozebrany i nie ma po nim już śladu. Widok z kamery na Hali Skrzyczeńskiej mówi sam za siebie 😱🙈😟😩
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...