Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
13.06.2019 - 13.06.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.06.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
Druga część będzie bliższa kultury materialnej i technicznej. Obok mojego szlaku jest Hubertówka. To pensjonat ze specjalnością kajakowo-rowerową (bo leży nad Czarną Wodą, do Baryczy jest bliziutko). W karcie dziczyzna i trochę ryb. To lokalny MPR (miejsce przyjazne rowerzystom), ceny noclegów spoko, jedzenie w normie. Ruszam dalej, przejście po takim zabytkowym jazie Dojazd i przepiękny leśny Staw Sarni kolejny jaz tym razem na Baryczy Docieram na główne Stawy Potaszni (to jest rezerwat). Oprócz wielkiego stawu Jan, po prawej ręce mamy mniejsze zbiorniki na roczne i dwuletnie ryby. A podróżujemy sobie jak królowie (zero ruchu). Nie to żebym lubił asfalty ale w takich okolicznościach... Zaraz zresztą będzie dłuższy fragment przez ostępy leśne. A tam... czeka Jan. To czwarty "grubas" w Polsce! Dojeżdżam do Możdżanowa - trochę się tam kręcę sprawdzając nieznany mi czerwony szlak rowerowy. A dalej po drodze taka wypasiona siedziba Gospodarstwa Rybackiego w Możdżanowie. Znów lasy a później po kolei trzy niewielkie kompleksy stawów. Na środkowym stoi się w środku na skrzyżowaniu dwóch grobli czyli między czterema stawami. Naprawdę trochę niezwykłe. Może zauważyliście, że dziwnym zbiegiem okoliczności mamy na tym terenie Rudę Żmigrodzką, Rudę Sułowską, Rudę Milicką a jeszcze Żeleźniki się znajdą. Dalej Kuźnia Czeszycka, Krośnicka Kuźnia, Stara Huta. Nie z przypadku w średniowieczu eksploatowano tutejsze pokłady rudy darniowej (czyli niskoprocentowej rudy żelaza). Pierwsze stawy powstały zresztą z wyrobisk. Oprócz hutniczego przeznaczenia surowiec ten znalazł zastosowanie w budownictwie. Jak się wie czego szukać to oprócz "przewodnikowych" ogólnie znanych budynków można wypatrzeć inne... Końcówka to Krośnice, które uwielbiam. Tym razem nie będzie stawów ale groble którymi się poruszamy. A niech tam jedno stawowe, w niskim słońcu, też dam I na zakończenie dwa znane domy z rudy darniowej z Krośnic gdzie zakończyłem wycieczkę. Wyszło 75 km, 5 litrów picia i 500 zdjęć. I trzy filmiki. Pozdro Wiesiek4 punkty
-
Dzisiaj będzie coś naprawdę dobrego. W zasadzie nie trzeba byłoby robić relacji bo Ci co mają wyobraźnię (czyli Wy wszyscy) popatrzą na track i... tak, tak szczęka powinna być na podłodze. Kilkadziesiąt stawów, sporo grobli między dwoma stawami. Natężenie pięknościowo-naturalne maksymalne. Wiele lepiej się nie da. Choć można jeszcze trochę ulepszyć ten track. Na początku pojechać przez groblę przy Dyminach, przedłużyć wycieczkę znacząco na południe, zahaczając o stawy w Drożdżęcinie (to mój tajny spot) i dalej, obowiązkowo, cała ścieżka dydaktyczna w Krośnicach (bo to chyba numer 1 Stawów Milickich). Co ważne poza kawałkiem podkreślonym na czerwono wszystko jest po oficjalnych szlakach - część północno-zachodnia to niebieski szlak archeologiczny a później czarny i niebieski rowerowy. Ponieważ wstępna selekcja zdjęć dała mi 50 sztuk to będę się sprężał i część rzeczy pominę. Pierwszą część znacie - ścieżka rowerowa i grobla przy Stawnie. Powitalna fota. Teraz odcinek na północy czyli dojazd do Baryczy. Teraz wzdłuż Baryczy. O tej porze roku zarówno rzeka jak i wały są zarośnięte. Początek jest całkiem niezły. Grążele są indykatorem czystości i żyzności rzeki. Nawet kajakarze są i płyną (to nie jest takie oczywiste bo tydzień temu całe kilometry brodzili bo wody było 20 cm) I jeszcze widok na rzekę z kolejnego dzisiaj jazu. Tutaj specjalnie dla Mitka infrastruktura kajakowa na kolejnym biwaku. Pomosty są chyba co 2 km Szlak archeologiczny na tej końcówce wyglądał już tak i był to już koniec chaszczy na ten dzień. Kończy się część przy rzece ale zaczyna stawowa. Pierwsze zielone paśniki. To Potasznia - czwarty pod względem wielkości kompleks rybacki. I zdecydowanie mniej znany od pierwszych trzech (Ruda Żmigrodzka-Radziądz, Ruda Sułowska, Stawno) Teraz jadę piękną aleją dębową, nagle widzę taką damę i... hamulec. CDN (muszę wyjść, zaraz dokończę)4 punkty
-
Wyjechałem KD o 7:40 na miejscu był koło 9:10, plan skończyłem gdzieś o 17:00 więc trochę się jeszcze poplątałem. Powrót z Krośnic miał być 17:54. W tygodniu jest dosłownie pusto, nikogo nie spotkałem przez zasadniczą część drogi. W Hubertówce facet na rowerze z dzieckiem. Poza tym dosłownie nul. W sobotę i niedzielę akurat często z Gośką jeżdżę do Żmigrodu (bo szybko). Pasuje nam bardzo Karczma Rybna w Rudzie Żmigrodzkiej (świetny sum i amur i naprawdę niezły karp, choć przy sumie wysiada) więc trasy tak ustawiam aby tam być gdzieś o 16-17:00. Zjeździliśmy tam każdą ścieżkę. W tej części Stawów Milickich, szczególnie koło Jamnika czy Stawu Rudego, w weekendy spotyka się całkiem sporo rowerzystów. Jak na Polskę. Czyli nic. Na marginesie. W tej Karczmie jest krótka i prosta karta i świetnie zorganizowana wydawka. Wystarczy zarezerwować sobie 30 min na wszystko. W 8 Rybach w tym czasie może stolik dostaniesz. Pomijając, że nie ma tam gdzie roweru, tak aby go widzieć, zostawić. A tu jesz obok stojaków a gdyby były wszystkie zajęte to i tak nie jest to problem. Ale Karczma podobno nie działa w tygodniu. I taka weranda z widokiem na staw. I bardzo fajna ścieżka edukacyjna (doskonale opracowane plansze). Komary są, na razie nie takie aby to był problem. Zobaczymy za 2-3 tyg. Pozdro Wiesiek3 punkty
-
Słowacka spółka Tatry Mountain Resorts, a.s. (TMR) poszerzyła portfolio swoich ośrodków górskich. Zapowiadane od dłuższego czasu plany wejścia na obszar alpejski, spółka TMR wypełniła poprzez przejęcie ośrodka Mölltaler Gletscher w austriackiej Karyntii. Więcej na ten temat: https://www.skionline.pl/stacje/tatry-mountain-resorts-definitywnie-na-lodowcu,newsy,7910.html2 punkty
-
Byłem z rodziną ostatnio w niedzielę w okolicach Sułowa. W jedną stronę szlakiem rowerowym który szedł drogą leśną utwardzoną, czasami piach, było tam niemal pusto. Wyprzedziły nas dwie dziewczyny na mtb. Jak wracaliśmy tą ładną drogą rowerową dawnej kolej wąskotorowej (ubity szuter, asfalt), to było już trochę tłoczno (trasa Milicz -> Sułów). Nie wypadało się zatrzymywać na drodze rowerowej, lecz stanąć ciut obok. W Krośnicach byliśmy kiedyś na zawodach Rajd Rowerowy „Śladami Ryszarda Szurkowskiego”. Bohater wręczał medale dzieciom. Trasa terenowa dla dzieci oczywiście wzdłuż i pomiędzy stawami. Szurkowski pochodzi ze wsi Świebodów, która znajduje się na terenie gminy Krośnice. W tych rejonach rozpoczynał swoje pierwsze treningi w klubie LZS Milicz.1 punkt
-
Wojtku! W zasadzie to właśnie pracuję nad Dolnym Śląskiem - chcę objechać wszystkie oficjalne trasy rowerowe (myślę, że jest ich maks 300). Powiedzmy, że zajmie mi to zasadniczo dwa lata. Trochę mi szkoda, że wcześniej latami omijałem oficjalne szlaki bo byłbym lepiej zaawansowany. Ale pewnie kilkadziesiąt szlaków już mam. Do tego przygotuję zestaw "autorskich" pętli. Jak ta powyżej. Choć zasadniczo to będą 30-40 km trasy. Ale może elektryki wejdą i pod strzechy więc i dłuższe. Coraz bardziej dopracowuje swój workflow aby robić to sprawnie. To jest zarządzanie tysiącami zdjęć, Podobnie jak ma się kilkaset tracków to też trzeba nad tym mocno pomyśleć. Jak mi się uda wdrożyć Locusa Pro na PC to się pochwalę bo to byłoby wprost idealne narzędzie do projektowania i zarządzania trasami. Bo z poziomu smartfonu to nie dla mnie. Ale ważnym momentem w fotografii było przejście z lustra czy bezlustra na smartfon. Wszystko co tutaj pokazałem jest z telefonu. Co zresztą z exifa widać (no chyba, że automat SO to wycina - nie sprawdzałem). Pozdro Wiesiek1 punkt
-
@Wujot - masz świetne pióro, robisz piękne foty - kiedy wydasz przewodnik rowerowy lub album ze zdjęciami i opisami tras? Wiem, ze kilka pozycji wydawniczych masz na koncie - Twój album o Wrocławiu swego czasu był podarowany przez przedstawicielstwo dolnośląskie w Brukseli na licytacje WOŚP wśród polskich urzędników unijnych.1 punkt
-
1 punkt
-
Używam takich od kilku ładnych lat, ale bardziej z uwagi na chronienie przed chłodem niż krzaczorami. Jak za tą cenę są mega wytrzymale i nie mają tendencji do zsuwania się.1 punkt
-
1 punkt
-
Do czasu jak nie będziesz jechał przez taką drogę 10 km. Mnie się tak zdarzyło - ponieważ upał był niemożebny i w plecaku potrzebne było miejsce na wodę to uznałem, że nie ma miejsca na nogawki do spodni. Jak skończyłem odcinek to czułem się jakbym był podłączony do transformatora. Nogi miałem jak po oparzeniu słonecznym. Ale odpinane nogawki to nie jest dobry patent. Na lato wypraktykowałem inne rozwiązanie Coś takiego tylko cienkie Normalnie to niewielki rulonik nad skarpetką. Założenie jest błyskawiczne choć raczej trzeba się zatrzymać. Ściągam w czasie jazdy. O dziwo naprawdę dobrze chroni przed pokrzywami i ostami, czasem coś czuć ale to może 5%. Najgorzej jest z jeżynami, szczególnie tymi na wysokości barków czy szyi. Kolce tak skutecznie potrafią się wbić, ze nawet grubsza tkanina nie pomaga. Co gorsza te poziome pędy wystają na pół normalnej ścieżki. Na osty i pokrzywy nie zwracam uwagi ale jeżyn pilnie wypatruję bo mogą niezłą krzywdę zrobić. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Cześć Ja się ubieram normalnie, w mieszkaniu ale nie mam piwnicy. Pozdrowienia1 punkt
-
No jedno wielkie ZAZDRO.... ja się smażę na Korculi i myślę o nartach1 punkt
-
Przetestowałem dwa (a właściwie trzy) dedykowane szlaki. - Pierwszy był Czarny Pieszy Wzgórz Cieszkowskich. Zaczyna się w Miliczu a kończy w Cieszkowie. Bądź odwrotnie. Co ciekawe prawie identycznie z tym szlakiem biegnie rowerowy MTB2 - malowania są mocno podniszczone ale poza tym całkowicie ok. Ten szlak jest dość tajemniczy bo nie ma go nigdzie w wykazach. Charakter mtb najbardziej widać w podłożu, są też niewielkie podjazdy trafiają się odcinki odkryte z sympatycznymi widoczkami O tej porze roku wszystko jest bajkowe i ten fragment dostarcza mi przeżyć estetycznych Tym sposobem ląduję w Cieszkowie. Teraz jadę do Zdunów (to blisko ale już Wielkopolska). Nietypowy, ciekawy ratusz... W Zdunach spędzam chyba godzinę zanim się połapię co i jak jest z oznaczeniami Zielonego Szlaku Rezerwatów Przyrody. Zmyłka polega tu na tym, że wbrew zapisom na stronie ten szlak rozpoczyna się w Krotoszynie a przez Zduny przebiega. Jak się to już wie to wszystko jest cacy. Same miasteczko - bardzo przyjemne. Dalej lekko okrężnie trafia się na skraj Cieszkowa zaliczając po drodze taki barokowy kościół (z ciekawymi historiami co je można doczytać). Jeszcze założenia ogrodowe A dalej Dokładnie, znów jesteśmy na MTB2. Teraz jest coś co bardzo lubię: rezerwaty, lasy i pola I znów jest ciekawie W Trzebicku dopada nas taka piękna historia i też ta mniej przyjemna... Znów piaski, pagórki a ponieważ po drodze jest blisko Wzgórze Konrada (oznaczone jako punkt widokowy na Dolinę Baryczy) to skręcam i tam. Ostatnie piachy w dniu I ląduję w części stawowej, Czeka mnie pewnie parę kilometrów groblami stawowymi. Te zdjęcia już widzieliście. Jeszcze inne ujęcie Godnowca. Dojeżdżam do wiaty widokowej i skrzyżowania wszystkich szlaków na grobli prowadzącej do Stawna. Tutaj żegnam, na chwilę, moje szlaki bo prowadzą wybrukowaną ścieżką między stawami. Swoją drogą czy możecie to racjonalnie wyjaśnić - ordynarny polbruk w środku rezerwatu?! Na szczęście ci co mają wyrzyg mogą to objechać przez Dyminy i to jest przepiękny kawałek. Zdjęcia z tych stawów już były, to teraz droga z dębami. Tym sposobem ląduje w Stawnie, a za chwilę w Rudzie Żmigrodzkiej. Do Milicza skorzystam ze ścieżki rowerowej (Grabownica - Sułów). Jakkolwiek nie jestem super fanem takich wynalazków to bardzo podoba mi się koncepcja w postaci licznych cytatów kolejowych. Zresztą uczciwie rzecz biorąc to ta ścieżka jest pięknie poprowadzona, asfaltów nie ma zbyt dużo. Wcinam jeszcze pierogi nad nowym kąpieliskiem w mieście. Za jednym zamachem sprawdziłem trzy oficjalne traski. Największym walorem była duża zmienność klimatów i bliskość natury. Wyszło 70 km i około 500 m vertical. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
Do Kuthai nie jest tak łatwo dojechać. Przynajmniej ja trafiłem na opady śniegu i autem o napędzie na jedną oś z dobrymi oponami zimowymi udało sie tam dotrzeć. Ośrodek jest dość mały, gdyby połączono go z innym, byłaby większa ilość i różnorodność tras, co dla mnie ma znaczenie. A i dojazd i dostęp byłby łatwiejszy. Kiedyś połączono gondolą Tonale (Val di Sole) z Ponte di Legno. Ten przykład do mnie przemawia, oba ośrodki zyskały niesamowicie na atrakcyjności. Specyficznych uwarunkowań ekologicznych w rejonie Kuhtai nie znam, tak jak chyba wszyscy dyskutujący. Zakładam, że skoro lokalni są zainteresowani sprawą budowy, biorą je pod uwagę i mają bez wątpienia lepsze rozeznanie od dyskutantów Skionline.1 punkt
-
Generalnie zgadzam się z Tobą @Cosworth240 z jednym małym wyjątkiem. Zazwyczaj takie połączenie pomiędzy ośrodkami jest realizowane przez gondolki, więc tak czy siak narty trzeba zdejmować. Ja widzę dwie zalety takich połączeń: - widoki, zazwyczaj są przepiękne i nawet jeśli czas przejazdu jest podobny to wole spędzić go oglądając sobie widoczki, - hmm jakby tu powiedzieć, po prostu mniej jest chodzenia przy takim połączeniu niż przy skibusach, a ja chodzić zwłaszcza w butach narciarskich nie lubię.1 punkt
-
@Jeeb w sumie ma dość zrozumiałe argumenty przeciw, ALE dzisiaj każdy dla tzw. wygody oczekuje połączenia, gdzie nie będzie musiał ściągać nart z nóg. Takie czasy - ludzie są wygodniccy. Drugim argumentem za tą inwestycją jest fakt, nie powstania tylko i wyłącznie samego połączenia obu ośrodków, ale dodatkowych tras narciarskich - a tego obecne połączenie autobusami nie zapewnia - oczywiście zachodzi pytanie, czy nowe trasy będą atrakcyjne - w linkowanych artykułach krytycy zwracają uwagę, że nowe trasy będą bardzo wąskie. Nowe trasy są istotne z punktu widzenia marketingu obu tych ośrodków - byłem niedawno na prezentacji ośrodka Obergurgl, gdzie właściciele tłumaczyli m.in. dlaczego zdecydowali się w końcu na wspólny karnet z Solden. Okazuje się, że dzisiaj wedle wszelkich ankiet i badań narciarze wybierają ośrodki przede wszystkim na podstawie ilości kilometrów tras oferowanych w ON - dlatego mali chcą się połączyć, bo chcą mieć powiedzmy 100 km tras (obecnie w Hochetz jest ok. 35-40 km; a Kuhtai to ok. 45-50 km tras, do tego dojdą nowo wybudowane), a nie dwa razy po dajmy na to 50 km. 100 km ośrodek jest atrakcyjny na cały tydzień, a taki 50 km już dla wielu osób nie. Inna sprawa, że Ci "mali" także po tych połączeniach będą ciągle być może postrzegani jako mali, bo duże ośrodki zaczynają się rozrastać jeszcze bardziej - Saalbach Hinterglemm ma się połączyć ze Schmitten a już połączyli się z Fieberbrunn; mówi się o połączeniu Solden-Pitztal; plany dalekosiężne mówią o połączeniu Ischgl z St. Anton. Pewnie jest tych pomysłów coraz więcej. Małym ON jest coraz trudniej udźwignąć niezbędne inwestycje - tu też trwa swoisty wyścig zbrojeń - nowe wyciągi, nowe ratraki, no i przede wszystkim wydajny system naśnieżania. To kosztuje fortunę i mali mają z tym coraz większy problem i łączenie się w pęczki pozwala to jakoś lepiej dźwigać.1 punkt
-
1 punkt
-
Dziękuję za opinię. Zresztą, wszystkie ośrodki narciarskie w Alpach, co tam w Alpach, na całym świecie, to pomysły wyjątkowo niepoważne. Nieprawdaż?1 punkt







