Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
19.06.2019 - 19.06.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.06.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
2 punkty
-
jaki sport ? Sport to regularny trening, przygotowanie i udział w zawodach - uprawia go garstka osób deklarujących swoje narciarskie hobby. Ogromna większość nawet nie ma swoich nart, jadą na zimowy urlop raz w roku na kilka kilka dni, chcą pojeść, popić, posiedzieć na słońcu i zrobić sobie kilka fotek z nartami lub deską na nogach w ładnej scenerii.2 punkty
-
Wiesiek podobne bunkry jak ten na twoim zdjęciu są na Pstrażu, tylko chyba trochę większe. Jak tam byliśmy zaraz po opuszczeniu ich przez Rosjan na początku wieku z sojusznikami zza wielkiej to im licznik Geigera niezle szalał.2 punkty
-
Co do wizualizacji to trochę pomieszana. Wygląd dolnej stacji wskazuję na kolejkę wysprzęglana, z drugiej strony widoczne na obrazku wyprzęgi krzesełek to typowe rozwiązanie dla wyciągów nie wysprzęglanych (brak drugiego ramienia do wysprzęglania)2 punkty
-
Wieprz - komercyjnie Szybciej niż myślałem kajaki mi się powtórzyły... ...bo już w poniedziałek - po spływie na Radomce. Spontaniczny wypad na Roztocze. Celem jest Zwierzyniec i tamtejsza, niewielki jeszcze i kręty Wieprz Generalnie nie lubię tłoku na rzece i komercji...ale czasami trzeba się spotkać z gronem przyjaciół i spędzić wspólnie czas. Mapka spływu: Widząc ilość kajaków i doświadczenie kajakarzy dobrze wszystko spakowałem do wodoszczelnej torby... ...a ponieważ do aparatu zapomniałem karty, to też szybko go schowałem poza kamizelką w torbie kajakowej. I to ocaliło mi sprzęt 😮 Jak się okazało nawet w wodzie po kolana można zrobić kabinę Opróżnianie wody po raz pierwszy... ...a po kilku chwilach "dachowanie" po raz drugi Jak rozumiecie swoich zdjęć nie mam z tej wyprawy Cieszę się, że wszystko, łącznie z telefonem ocalało...a prezentowane zdjęcia są innych kolegów. Generalnie był hałas, mało obcowania z naturą i generalnie zabawa. Trochę inaczej niż zwykle ale w sumie nawet fajnie - raz na jakiś czas można się trochę zintegrować z ludźmi Koniecznie powrót na Roztocze z rowerem... jest tu pięknie Pozdrawiam marboru2 punkty
-
I jeszcze warto zderzyć ruiny "naszych" obiektów (tu konkretnie tego w Chocianowie) rozebranych ciągnikami z podobnym z okolic Berlina - gdzie Niemcy stopniowo skompletowali wyposażenie. http://www.bunker-wollenberg.eu/index.php/das-qmuseumq-bunker-wollenberg Pytanie "Czy my jesteśmy idiotami?" uznam za retoryczne. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Witku! To w zasadzie jedna całość: Trzebień, Pstrąże Wilkocin (stamtąd są foty). W Wilkocinie są dwa bunkry pierwszy na mapie LIDAR i schemat drugiego Kompleks dwóch strategicznych obiektów Armii Czerwonej o powierzchni łącznej zabudowy 8,60 hektara, zlokalizowany na wydmie śródlądowej (Piaszczysta Góra, 182 m npm.), na wschodnim skraju Borów Dolnośląskich. Obiekty były otoczone 12 km długości ogrodzeniem z drutem kolczastym, wsparte ogrodzeniem pod napięciem. Dodatkowo wokół obiektu mogły biegać na stalowych linkach psy. Obiekty zmieniały swoje przeznaczenie, jednak głównym zadaniem kompleksu w Wilkocinie było funkcjonowanie stacji nadawczo-odbiorczej łączności dalekiego zasięgu (Sztab Dowodzenia Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej - SD PGWAR), kryptonim: TUMAN (mgła) oraz Zapasowe Stanowisko Dowodzenia Zachodnim Teatrem Działań Wojennych - ZSD ZTDW, kryptonim SYRIUSZ (?). W SD PGWAR mieścił się w nim sztab dowodzenia i centrum łączności z wszystkimi grupami wojsk radzieckich zlokalizowanych w Europie Środkowej i Zachodniej. Obiekty w Wilkocinie wraz z węzłem Chocianów-Patera tworzyły stanowisko dowodzenia działaniami na zachodnim teatrze działań wojennych. W okolicach Chocianowa osobno rozlokowane było centrum nadawcze i centrum odbiorcze 202 WŁR (Węzeł Łączności Radioliniowej - poprawna nazwa), węzeł miał kryptonim PATERA. Węzeł był w strukturze sieci węzłów mających zapewnić łączność na szczeblu taktycznym Układu Warszawskiego. WŁR 202 zapewniał łączność dla SD PGWAR. ZSD w części podziemnej mógł pracować autonomicznie 8 dób. Pod koniec lat 80. w ZSD stacjonowała jednostka nr 48665 »Сибиряк» (Sybirak) z 4 Armii Powietrznej. Kompleks został przekazany stronie polskiej 29 lipca 1992 r. Obiekt został pozbawiony przez Rosjan możliwości sterowania. Stacjonowała tu jednostka wojskowa nr JW 2876. W krótkim czasie (do końca 1998 r.) został opuszczony przez WP i zaczęła się jego stopniowa grabież. Obecnie bunkier jest nieużytkowany. Mnogość korytarzy i pomieszczeń stworzyła dogodne warunki zimowania nietoperzy. Bunkry udostępnione są do zwiedzania poza okresem zimowym. W skład kompleksu bunkrów w Wilkocinie wchodzą: - obiekt zachodni - nadziemny i podziemy ZSD ZTDW: - obiekt wschodni - podziemny SD PGWAR: Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Mam pytanie w temacie zapowiadanych inwestycji PKL w Jaworzynę Krynicką oraz Palenicę w Szczawnicy. Czy ktoś może wie jaki przebieg mają mieć planowane nowe wyciągi i trasy? W internecie nie znalazłem żadnej mapki ani wizualizacji. Przyglądając się google maps można wysnuć poniższe domysły: Jaworzyna Krynicka "W planach na 2022 rok w rejonie Jaworzyny Krynickiej jest budowa nowej kolei krzesełkowej „Izwór” o długości ok. 1 km. Pozwoli to stworzyć alternatywny sposób dostępu do ośrodka." Na Polanie Izwór kiedyś był parking, i można było stamtąd startować na wyciągi, od wielu lat nie ma już takiej opcji więc wszyscy startują gondolą lub krzesełkiem obok. Przebieg krzesełka "Izwór" to pewnie start przy Hotelu Czarny Potok i meta przy końcu tras 2a i 4. O nowej trasie narciarskiej nic nie piszą, gdyby powstała to miałaby przewyższenia ok. 90m, więc kijkostrada na koniec jazdy do hotelu, auta, busa itp. Szczawnica "Szczawnica, której oferta turystyczna w ostatnich latach jest coraz ciekawsza, doczeka się w rejonie Palenicy rozbudowy infrastruktury narciarskiej. PKL zamierza wybudować nową kolej gondolowo-krzesełkową do Przystani Flisackiej, łącznie z trasą narciarską wyposażoną w system naśnieżania. Całość zaplanowana jest na 2024 rok, a prognozowane koszty wyniosą ponad 40 mln. zł." Wydaje się że wariant max to 1500m, od okolic przystani na szczyt Szafranówki, opcja krótsza (1000m) to z okolic przystani do dolnej części polanki gdzie są wyciągi orczykowe. "Wariant max" "Wariant krótszy"1 punkt
-
No, nie wiem, czy bezzasadne? Lata pracują nad techniką "bez podłączenia", idą na to miliardy dolarów (Tesla), a sensie użytecznym to technologia nadal w lesie. W takim Zakopanem można chyba najlepiej robić testy tych elektronicznych wynalazków (czyt. bez podłączenia do sieci). Dużo dróg pod górę, czasem temp. minus dwadzieścia, włączone ogrzewania i po ... jednym kursie autobusik do ładowania ... przez cały dzień.1 punkt
-
Czas wjazdu na Czarnej (aż z ciekawości sprawdziłem) zgadza się mniej więcej z danymi technicznymi. W ogóle po sezonie spędzonym praktycznie w Szczyrku, narty na Czarnej w marcu podobały mi się niemiłosiernie. Może też dla tego, że było prawie pusto. Ale w marcu już tak było wszędzie. Niezapaleńcy odłożyli narty do piwnic i garaży i jeździło się świetnie. Za to - dla kontrastu - kolej czteroosobowa na Żmijowiec jeździła ... koszmarnie wolno.1 punkt
-
Masz rację i nie masz racji: - Sport i forma spędzania czasu dla wariatów pod nazwą narciarstwo umiera? TAK! Niestety TAK! - Rekreacja i sposób spędzania wolnego czasu z nudów na nartach (szeroko rozumianych również jako hotel SPA obok i wypasione restauracje na trasach) i przy tym swoisty lans umiera? NIE! Czy rozwija się? TAK! Tu przyznaję Ci rację i czuję odrobinę żalu. Niestety - jak to obserwuję w różnych dziedzinach życia - prawdziwych ideowców zwykle jest garstka. Większość to konformiści. Ale dla wariatów jest szansa. Być może znów przyjdzie znowu nowy katastrofalny kryzys finansowy i tak zwane pikniki się wykruszą. Na jakiś czas pozostaną zapaleńcy, choć też o wiele biedniejsi. Już tak było, pamiętasz? To wersja optymistyczna. W wersji pesymistycznej, gdy przyjdzie kryzys, to operatorzy po prostu zamkną te nowe disneylandy narciarskie. Ale nie można tym disneylandom zarzucić, że w odpowiednich chwilach nie da się na nich jeździć. Cokolwiek nie mówić i jakkolwiek nie narzekać, trasy w Szczyrku są doskonałe, choć - trzeba to przyznać - przeładowane. Nie tak jak w Białce, ale przeładowane są.1 punkt
-
W skrócie - teren poligonu poradzieckiego na południu oraz bagien i stawów na północy. Do parku przylega od dołu Pustynia Kozłowska a także pozostałe fragmenty poradzieckiej infrastruktury w Trzebieniu. Walory obszaru są dwa - pozostałości infrastruktury militarnej - przyrodnicze Parę fot z SD (jest tam wyznaczona pod ziemią trasa turystyczna oczywiście trzeba mieć oświetlenie) Równie ciekawy jest aspekt przyrodniczy Rezerwat Buczyna Szprotawska Dąb Chrobry - jeden z najstarszych w Polsce Część bagienno-stawowa Wracając do lasów - nie wszędzie jazda jest łatwa, prawdę powiedziawszy FAT byłby idealny Jak zawsze można też znaleźć coś dla ducha A tu na zachętę - to formalnie nie należy do Przemkowskiego PK ale... warto. Dojazd na rowerze trudny. Z innych ciekawostek obok w Ciechanowie, jak zagadasz, to możesz zobaczyć u leśniczego stację BARS Najogólniej Przemkowski PK to fragment Borów Dolnośląskich - trzeciego kompleksu leśnego Europy (i największego w Polsce). To niedoceniane a jednocześnie zupełnie puste obszary. Z zagubionymi w lasach miejscowościami, zarosłym miejscem katastrofy górniczej (już zaanektowane przez przyrodę), kompleksem pięknych stawów, niedostępnymi dużymi pustyniami poligonów wojskowych (Soszów). Część w województwie dolnośląskim właściwie nieźle znam a resztę dosłownie liznąłem. A i do tego dwie ciekawe rzeki Kwisa i Bóbr. Ale nie każ mi o tym już pisać! Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Dzięki hahaha dopiero zobaczyłem ten opis pogody... 😮 Endomondo sfiksowało chyba. Do Kielc pojechaliśmy we dwóch z Jackiem - generalnie już na 30 kilometrze miałem kryzys... ostatnio za dużo chyba jeżdżę i organizm upomniał się o regenerację. w tym sezonie zbliżam się już do 3000 km. Od kiedy jeżdżę z czujnikiem tętna, to pilnuję jego wskazań i coraz mniej patrzę na szybkość, średnią itd Tak @Mitek numer bez zmian. Dzwoniłeś może do mnie wczoraj, dzisiaj? W Boże Ciało może wspólny lunch w Warce? Sienkiewicza i miejscówka z fotki jest mi dosyć bliska...pierwsze okna po lewej stronie, to miejsce mojej pracy... ok 3 lat życia Kiedyś w czasie okupacji kawiarnia niemiecka, w której... "...dokonano udanego zamachu, w lutym 1943 roku, na kawiarnię Smoleńskiego, przeznaczoną tylko dla Niemców. Sekcja oddziału Gwardii Ludowej im. Ziemi Kieleckiej obrzuciła granatami kawiarnię, w wyniku czego zginęło prawdopodobnie sześciu Niemców, w tym major SS".1 punkt
-
Cześć Cóż to, że część Pań czy tez w ogóle ludzi nie ma pojęcia o narciarstwie nie znaczy, że należy je sprowadzać do roli weekendowej rozrywki - to świadczy o tym, ze ten sport umiera. Pozdrowienia1 punkt
-
@Sariensis - ja się zastanawiam, czy Ty w poprzednim wcieleniu nie byłeś golden retrieverem? Im bardziej zmoczony, ubłocony i z jęzorem na wierzchu - tym szczęśliwszy. 🤣🤣🤣 Ładne okoliczności przyrody, ale nie bardzo potrafię się wczuć w przyjemność jeżdżenia po pokopalnianych hałdach. Co w tym jest fajnego? Rewanżuję się sobotnimi fotkami z plaży w Trzebieży - taka pętelka po szutrach i asfaltach Puszczy Wkrzańskiej, niecałe 60 km1 punkt
-
"Nasza" rzeka... Jaką mogliśmy wybrać rzekę na inaugurację sezonu kajakowego? Jasne, że naszą, tradycyjną już - Radomkę 16 kilometrów i pełen relaks w pięknych okolicznościach przyrody.Zapraszam do krótkiej foto relacji. Flota: Uroki nizinnej rzeki... Radomka a jakby Amazonka 😮 Ekipa: marboru, Paula, Jacek i Dorota. Tańczący na brzegu... Początek spływu - jest banan Powrót do wiosła po ponad rocznej przerwie. Zderzenie: Szkoda, że zwałki są wycięte piłami... Zdarzają się jednak malutkie, może nie zwałki ale zwałunie… Wąskie przejście: I walka na tej zwałuni Goła Baba Kuchnia mięsna i wege Skarpy pełne Brzegówek: Drzewo 1 Drzewo 2 zjedzone przez bobra: Gdzie kolejny spływ? Chyba góry? Jest parcie ponownie na Dunajec...a może wreszcie Poprad? Kto wie? Dzisiaj bardzo powoli i niedzielnie 16 kilometrów piękną Radomką Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Cześć Powracam do twojego tematu Maćku bo Twój wyczyn stał się kanwą naszego pomysłu na sobotę. Rafał - brat mojej żony - jest amatorskim rowerzystą jeżdżącym maratony MTB (choć ostatnio uderzył w kręcenie średnich na szosie:) ). Chłopaki mają grupę rowerową i od paru lat jeżdżą sporo i często. Okazało się, że Rafał jest pod wielkim wrażeniem Twojej jazdy w Wiśle na facie bo to jego ulubiony typ roweru. Gdy dowiedział się, że Cie znam prosił, żeby Ci przekazać wielki szacun, co niniejszym czynię. Jako, że Rafała planuje start w kolejnej edycji Wisły, wpadliśmy więc na pomysł, że spróbujemy przejechać dłuższy odcinek trzymają jakie takie tempo w terenie przypominającym Wisłę - czyli wzdłuż Bugu. Rafał na facie a my z Rybelkiem na naszych rowerkach czyli prosty rower MTB na szerokiej gumie. Wycieczka była przezajebista. W sumie wyszło trochę ponad 142 km w niecałe 7 godzin jazdy. Ślad wyszedł mniej więcej 50% szuter w różnym stanie, 20% teren do bezdroży, piachów, bagien i traw) i reszta asfalt. Dwa razy ślad opracowany przez Rafała wyprowadził nas na totalne manowce co skończyło pokonywaniem dwóch długich brodów, błądzeniem po piaszczystych polach czy targaniem rowerów przez las. Ostatni odcinek przed Brokiem (jakieś 20-25 km) odpuściliśmy i pojechaliśmy asfaltami bo spieszyliśmy się na pociąg w Małkini a był tylko jedne jedyny. Wnioski są takie: Dla mnie był to jeden z najfajniejszych rowerowych wypadów z życiu bo jechaliśmy. Dużo jeździmy w grupie znajomych i przyjaciół i są to wspaniałe wyprawy ale bezwładność dużej grupy, konieczność wiecznego czekania i dopasowania tempa do najsłabszych jest bardzo męcząca i ograniczająca. Fatbike - tu znowu podziw dla Ciebie - jest znakomity na miękkim i szutrach (idzie bez najmniejszego problemu tam gdzie ja z Ewką kopaliśmy się i byliśmy zmuszeni ciągnąć rowery przez piach) ale po wyjeździe na asfalt męczy nieprawdopodobnie. Opory są takie, że wyjeżdżony i młodszy ode mnie o 12 lat Rafał w pewnych momentach miał kłopoty a utrzymaniem koła przy 28-29 km/h. Jak Rafał sam mówił jazda na kole w wypadku Fata nic nie daje - no chyba, że kwestia wiatru w twarz ale takiego akurat nie było. Podstawą w takich wyprawach jest dobry i pewny ślad, który musi być bezbłędny bo na uzgadnianiu mapy i szukaniu drogi traci się najwięcej. Przejechanie 200 km nawet w takim terenie nie stanowi problemu ale przejechanie 6 x 200km w ciągu dzień po dniu czy też bez odpoczynku wydaje się osiągnięciem tytanicznym!!! Bardzo ważną rzeczą jest świadomość własnego tempa, które jest tempem granicznym po przekroczeniu, którego zaczynasz się bardzo męczyć. To jest czasami różnica rzędu 0,5 km/h a nawet mniejsza. Było to widać po Rybelku, który ciągnął spokojnie tempem 27km/h a 27,5 było już nieakceptowalne. Jak widzisz Twoje rowerowe pasje wpływają na innych i stymulują ich do wysiłku i naśladowania. Dzięki Ci za tą inspirację!!!1 punkt
-
Nida i 17 kilometrów z Pińczowa do Chroberzu. Kilka dni temu miałem przyjemność popłynąć kilka kilometrów świętokrzyską rzeką, Nidą. Przepłynięty odcinek na trasie Pińczów Chroberz. Ilość zdjęć mocno ograniczona ponieważ nie uzyskałem zgody na publiczną publikację wizerunków kajakarzy Rzeka raczej spokojna i płytka, spływ lightowy. Po drodze udało się "strzelić" kilka ptaków. Światło tego dnia było takie sobie, więc jakość zdjęć taka sobie Bociek: Mijaliśmy kilka piaszczystych plaż - na 95% trasy brzeg zarośnięty, bez możliwości wodowania. Gdy wyszło słonko, to i Nida przedstawiła nam swoje piękne oblicze Kaczuchy: W promieniach Słońca... Na brzegu, piękna zieleń. Na jednej z ostatnich plaż trochę muszelek, pozostałości po ognisku... Woda czyściutka i zachęcająca do kąpieli Tuż przy mecie spływu: 10 osób, 5 tym razem sztywnych kajaków - świetna przygoda i dobra zabawa Było warto i z pewnością wrócę w te okolice - została do zrobienia Biała Nida i kilka fragmentów Nidy Pozdrawiam marboru1 punkt
-
1 punkt
-
Czarna Nida, a potem Nida 23 km z Wolicy do Mokrska Dolnego. Kolejny piękny dzień postanowiliśmy wykorzystać na kolejny spływ kajakowy. Tym razem padło na kolejny dla nas odcinek Czarnej Nidy a potem Nidy. Wolica - Mokrsko Dolne i przygoda z dwoma jedynkami Katany wraz z Markiem i jego córką. Zapraszam na fotorelację z tej przygody Zaczynamy tuż za elektrownią wodną w Wolicy przy ulicy Armii Krajowej. Elektrownia: Początek jest szybki i dosyć wąski: Ciśniemy do przodu - zielono dookoła Pojawiają się zwałki - wszystkie spływamy bez problemu. Marek walczy: Tu w kolejce czekamy na swoją kolejkę: Piękne i ciekawe pływanie! To zwałka, to bysterko... Czujemy się cudnie na tej rzece... ...jest niesamowita - dobrze, że mam silnik z przodu - mogę spokojnie robić fotki. Dziko niczym na Amazonce: Pojawiają się skarpy: Przerwa w wiosłowaniu na fotkę Ekipa za nami: Hern? Dopływamy do Tokarni gdzie pod mostem na trasie krajowej numer 7 jest niezłe bystrze W całej okazałości wygląda tak: I przerwa... Z kompletem łódeczek Płyniemy dalej a przed nami takie oto widoki... I troszkę więcej przeszkód w wodzie... Pięknie! Wioślarz - fotograf Dopływamy do Muzeum Wsi Kieleckiej - tutaj krótka techniczna przerwa. Potem Marek prezentuje możliwości kajaka zwałkowego - skacze po drzewach Zaczyna robić się leniwie... Mijamy kolejne mosty... Czarna Nida łączy się z Białą Nidą...i od teraz płyniemy Nidą. Okoliczne ptaszki... I śliczne świętokrzyskie krajobrazy. Gdzieś w tle Zamek w Chęcinach: Kolejne bystrze pod mostem kolejowym - znowu adrenalinka Dopływamy do Zamku w Sobkowie: Kilkanaście minut pauzy i fotki. Stary Rycerski Zamek nad Nidą Ostatnia fotka niczym z Titanica w tym miejscu i płyniemy... Ostatnia mijana rodzinka... I kończymy spływ. Kończy się dzień... ...słońce coraz niżej - pora wracać do domu. Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula Ahoj!1 punkt







