Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      2 774


  2. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      2 042


  3. paolomario

    paolomario

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      452


  4. Jeeb

    Jeeb

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      4 983


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.07.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. Kotarz Arena 1 godz. · Stowarzyszenie Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot po raz kolejny wprowadza opinię publiczną w błąd, poprzez podawanie nieprawdziwych informacji zmierzających tylko i wyłącznie do zablokowania inwestycji w Brennej. Publikacja Stowarzyszenia „Koniec Inwestycji na Kotarzu w Brennej. Wygrało prawo i przyroda” to atak nie tylko na Inwestora, którym jest liczna grupa mieszkańców Brennej, ale również na samorząd lokalny, jak i krajowy. Nie zapominajmy bowiem, że projekt „Kotarz Arena - Centrum Aktywnego Wypoczynku” wpisany jest do krajowej „Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” jako kluczowa część strategicznego projektu Beskidzkiego Centrum Narciarstwa oraz „Programu dla Śląska”. Więcej możesz przeczytać na stronie Kotarz Arena na fb.
    6 punktów
  2. The Quiraing A pod wieczór jeszcze lekki trekking fantastycznym okrężnym szlakiem Quiraing. W sumie 7,5 km. To miejsce, to dla mnie absolutny cud świata, a widoki są takie, że klękajcie narody 😀. Od parkingu najpierw idzie się ścieżką trawersując zbocze: Owieczki się pasą … Potem szlak biegnie dnem doliny, u stóp malowniczych formacji skalnych: No jak tu nie zapozować w takiej scenerii? Młodzież też pstryka fotki 😉 Następnie ścieżka wspina się do góry na grań I naszym oczom ukazują się takie widoki. Dech zapiera! 🤩 Idziemy teraz równolegle do dna doliny, ale górą. O dziwo – trawiaste kopuły są podmokłe i nieraz musimy przechodzić przez mokre błoto albo stojącą wśród traw wodę. Ale kto by tam się przejmował, mając wokół takie pejzaże! Darek na szlaku: I znów wszędobylskie owieczki w pięknych okolicznościach przyrody: Wieczorem objeżdżamy jeszcze autem półwysep Trotternish z drugiej strony i pełni wrażeń jedziemy na nocleg. Następnego dnia ciąg dalszy zwiedzania Skye. [cdn.]
    3 punkty
  3. Tez mam takie zdanie. Teamy co jakiś czas zmieniają te rowery głownie se względu na kasę, a nie dlatego ze sprzęt jednego jest lepszy od drugiego, chodzi o to kto z producentów da teamowi więcej - Dimension Data jeździł na Cervelo, tym roku ma BMC; Giant był w Sunweb teraz poszedł do CCC, które do zeszłego roku jeździło jako zespół BMC ale jako CCC jeździli na Guerciotti itd. Jedyny raz jak słyszałem aby jakiś team naparzal na sprzęt, to był to zespół ProContinental, a wiec level niżej niz WorldTour i ten zespół nazywał sie Aqua Blue i jeździł na rowerach 3T z uwaga jednym blatem z przodu. Kolarze bardzo na to narzekali. Sprzęt był awaryjny, a to dość rewolucyjne rozwiązanie nie do końca przeszło chrzest bojowy w warunkach zawodowego peletonu. Taka Bottechia czy Guerciotti nie jeżdżą w World Tour tylko ze względu na mniejsze możliwości wyłożenia na to kasy, a nie dlatego ze sprzęt jest gorszy. Co nie zmienia tego, ze indywidualnie moze kolarz zawodowy ma jakieś indywidualnie niuanse i preferencje, ale w zespole jezdzi trochę więcej niz jeden kolarz...
    2 punkty
  4. Spoko, spoko, z mojej strony spiny nie ma Nad bełkotem Mitka łatwo przejść do porządku dziennego Koleś bzdurą nazywa wszystko, co sam nie napisze, a nieopatrznie o tym zapomniałem Szkocji to nawet nie powąchał. Pogubił się chłopak na tych forach, ale skoro młodzież ma problem od nadmiaru mediów społecznościowych, to co powiedzieć o takim stetryczałym pierniku. Trochę to smutne. Cóż zrobić. Mogłem to przewidzieć. Nie wiem czy dla wrażeń i wspomnień ma znaczenie czy góry mają tryliard czy pierdyliard lat. Prosty chłopak jestem. Inne rzeczy zostają w głowie - moja mała córeczka wołająca: Nessie, Nessie!!! z zamku Urquhart chociażby Rzadko zaglądam już na fora, te powoli już się kończą. A tyle życia poza internetem Zupełnym przypadkiem wrzuciło mnie na skionline, ale się cieszę bo fajnie było obejrzeć Twoje fotki Już myślę czy w Październiku nie udałoby nam się tam pojechać - właśnie na Skye, może na zachodnie wybrzeże, chciałbym też bardziej historycznie - Stirling, szkockie zamki. Zobaczymy. Mam tu kilku znajomych Szkotów na południu Anglii, dzisiaj z jednym (starszy pan) rozmawiałem o tym, że zimę złapaliście na Ben Nevis. Pokazywałem fotki, bardzo mu się podobały, pewnie wróciły wspomnienia, pytał, czy mieliście odpowiednią odzież, ale widać, że turyści nie z pierwszej łapanki @WojtekM Zawsze dotąd jadłem hagis z brukwią a nie z rzepą. U nas nazywają brukiew swede, ale inna nazwa to Swedish turnip, a z kolei turnip to rzepa. Często jemy hagis bo w sklepach dostępny. Ja po upieczeniu lubię jeszcze pokroić w grubsze plastry i podsmażyć Do tego gnieciuchy i brukiew Nucąc Flower of Scotland
    2 punkty
  5. Skye to - jak wiadomo - jedna z wysp archipelagu Hebrydów Wewnętrznych, na zachód od Szkocji „kontynentalnej”. Jedna z większych i bardziej znanych. Podobno jej nazwa po gaelicku (którym to językiem wciąż posługuje się około 1/3 mieszkańców) oznacza „Wyspa Mgieł”, ale celtyccy bogowie tym razem byli dla nas łaskawsi i mogliśmy podziwiać zachwycające i niesamowite pejzaże Skye przy przepięknej, słonecznej pogodzie 🤩. Dostać na Skye można się promem lub mostem, łączącym miejscowość Kyle of Lochalsh w Szkocji „kontynentalnej” z wioską Kyleakin na wyspie. Podróż autem z Glasgow trwa około 5 i pół godziny, ale przez bardzo piękne tereny. Znów mijaliśmy Loch Lomond, Glen Coe, a dalej na przykład niezwykle malowniczy zamek Eilean Donan: W ostatniej miejscowości przed mostem na Skye – Kyle of Lochalsh – mieliśmy zabukowany apartament. Pomimo, że całą logistykę ogarnialiśmy z półtoramiesięcznym wyprzedzeniem, to noclegi na wyspie w weekend były już wtedy praktycznie w 100% wyprzedane, a te, które zostały, miały horrendalne ceny 😟. Nawet ten apartament był naszą najdroższą miejscówką na całym wyjeździe, ale chyba najfajniejszą – no i taki widok z okna 😀! W sobotę objechaliśmy wschodnie wybrzeże wyspy i półwysep Trotternish. Będzie dużo zdjęć – nie mogłam się zdecydować na selekcję. Widoczki po drodze – obłędne: Zatrzymaliśmy się przy pastwisku na sesję fotograficzną z Highland cattle, czyli krowami szkockiej rasy górskiej. Czyż nie są urocze ? Kolor włosów i fryzura jakby nieco podobna … A potem zajechaliśmy do Portree – największego miasteczka i centrum administracyjnego wyspy, z urokliwym portem. Trafiliśmy akurat na porę odpływu i obiadu – więc usiedliśmy sobie nieopodal, w niewielkim barze na „fish and chips”. Sielanka! A potem – na półwyspie Trotternish – było jeszcze piękniej: Powyżej widok na Loch Leathan i grupę skalną The Old Man of Storr – jeden z bardziej spektakularnych i bardzo popularny motyw fotograficzny na Skye. Prowadzi tam z głównej drogi również krótki i dość prosty szlak turystyczny. Wodospady Lealt: Ach, jak tu romantycznie … Wodospad Mealt Falls, a w oddali Kilt Rock, wow! 🤩🤩🤩 Widok na drugą stronę niewiele gorszy: Miejsce jest trochę komercyjne – na parkingu stoją busy z wycieczkami – Chińczycy w klapkach i Chinki w sukieneczkach i sandałkach. Jest więc i dyżurny dudziarz, a jakże! [cdn.]
    2 punkty
  6. Letni urlop w Toskanii to cudowne wrażenia architektoniczne i kulinarne. Jednak tydzień 35 stopniowych upałów dał nam tak w kość, że poszukaliśmy ochłody w górach. Na pierwszy ogień poszło Abetone, 58 km serpentyn, przy których szwajcarskie "passy" są wygodną autostradą dało mi w kość, ale było warto. Wjazd gondolą na prawie 1900 i cudowne widoki. Wreszcie najlepsza miejscówka na nartowanie w tym ośrodku. Totalna pustka latem, ale pizze udało się zjeść. Włosi chyba nie lubią chodzenia po górach bo mimo wjazdu gondolą spotkaliśmy dosłownie kilka osób. W planie jeszcze ale to już osobny post i 96 kilometrów serpentyn. Nie wiem, czy ślubna wytrzyma.
    1 punkt
  7. Jeśli chcesz odpocząć od polskich upałów, a nad uroki tłocznych, wakacyjnych kurortów przedkładasz surowe piękno majestatycznej przyrody – jedź do Szkocji! Tak zrobiliśmy – we wtorek przed Bożym Ciałem wylecieliśmy z Darkiem i naszą córką do Edynburga, żeby kolejne sześć dni spędzić na włóczędze po szkockich wyżynach północnej Wielkiej Brytanii. W Edynburgu wynajęliśmy samochód – co prawda do większych miejscowości, takich jak Fort William czy Inverness, można dojechać pociągiem z Glasgow, czy właśnie Edynburga, ale już przemieszczanie się po Highlandsach bez własnego transportu jest dość problematyczne. A do jazdy po lewej stronie można się przyzwyczaić. Ruszyliśmy wypożyczoną astrą na północ, do niewielkiej miejscowości Aboyne, we wschodnich Highlandsach, gdzie byliśmy umówieni na spotkanie z synem, który miał nam również towarzyszyć w dalszej wycieczce. Ledwie zjechaliśmy z autostrady, to zaczęły się takie widoczki:😀 Stara droga militarna prowadziła przez góry i przełęcz Cairn O’Mount W Aboyne czekała nas nie lada atrakcja – mieliśmy okazję polatać szybowcem w klubie, w którym szkoli się nasz syn. Piękne tereny, piękna pogoda – słońce i baranki na niebie, więc było bardzo dobre noszenie i świetna widoczność. Temperatury za to raczej rześkie - w słoneczny dzień tak z 15-20 stopni. Jak u nas w kwietniu . Darek załapał się jeszcze na lot we wtorek, a my z córą następnego dnia. A szybowce … z Bielska Białej 😏 – dwa Puchacze (chwilowo w naprawie) i jeden Perkoz No to lecę, pierwszy raz w życiu! 😀😀😀 W dole malownicze zakola rzeki Dee, góry i łąki. Ale super! 🤩 Nawet miałam okazję zakosztować trochę aerobatyki – jakieś loty nurkowe, pętle, takie tam. No, ciekawe uczucie . Ale prawdziwe „wesołe miasteczko” to instruktor urządził naszej Młodej – chyba się jej jednak podobało. 😀 [cdn.]
    1 punkt
  8. Ostatni dzień w Szkocji i dalsze zwiedzanie Skye Tym razem dwie wędrówki po południowej części wyspy. Najpierw szlak do wodospadów Fairy Pools u stóp największych wzgórz wyspy – Cuillins. Po drodze jeszcze rzut oka na malowniczą dolinę – chyba Glen Brittle (?) Szlak wzdłuż kaskad Fairy Pools to godzinka marszu po spokojnej ścieżce, z surowymi, granitowymi górami w tle. Kilka szczytów przekracza 900 m npm., byłoby więc gdzie się powspinać, gdybyśmy mieli więcej czasu do dyspozycji. Bardzo ładnie, choć w porównaniu do Quiraing nie aż tak spektakularnie. Po prostu inaczej. Powrót mieliśmy zaplanowany inną drogą – promem z Armadale do Mallaig, późnym popołudniem. Czasu zostało jeszcze na tyle, aby dojechać na południowe krańce Skye do Aird of Sleat, w pobliżu przystani promowej. Ostatnie kilometry jedzie się „single trackiem” - bardzo wąską i krętą drogą na jeden samochód, jakich sporo jest na wyspie. Raz na jakiś czas są mijanki – nieco szersze zatoczki, ale generalnie to trzeba być czujnym . Droga kończy się niewielkim parkingiem przy farmie, z którego można powędrować w stronę najbardziej wysuniętego przyczółka – Point of Sleat. Sielskie widoczki ze szlaku: Znów te włochate kameleony 😛! Po jakimś czasie szlak skręca zakosem po wzgórzu, a po chwili naszym oczom ukazał się taki widok: To nie Grecja, nie Chorwacja – tak wyglądają plaże Północy 🤩! A gdy jeszcze wyszło słoneczko i po raz pierwszy zrobiło się naprawdę ciepło, to żałowaliśmy, że nie mamy strojów kąpielowych. Musiało nam wystarczyć moczenie nóżek w krystalicznie czystym, choć chłodnym morzu. Taka jest właśnie Szkocja – we czwartek żałowałam, że nie zabrałam kalesonów i ciepłej czapki, a w niedzielę – bikini. Niestety nie było już czasu, aby pójść kawałek dalej, do latarni morskiej, bo musieliśmy wracać, aby zdążyć na prom. Wsiadaliśmy z wielkim uczuciem niedosytu, a nad Skye zaczęły zbierać się czarne chmury. Tyle jeszcze pięknych miejsc zostało do odkrycia! Po drodze z Mallaig do Edynburga zatrzymaliśmy się jeszcze w Glenfinnan, przy zabytkowym wiadukcie kolejowym, przez który jeździł pociąg do Hogwartu - fajna traska na rower byłaby pod tym wiaduktem … Zresztą na bocznicy w Mallaig stoi parowóz, który bodajże raz w tygodniu wozi nie tylko wielbicieli Harrego Pottera malowniczą trasą przez dolinę: Następnego dnia rano Edynburg żegnał nas strugami deszczu na lotnisku i temperaturą +13 stopni. I tak skończył się nasz szkocki trip.
    1 punkt
  9. hej Paulo, możesz porównać jak będziesz w Zakopanym - zrób sobie wycieczkę z Kuźnic na świnicę, to też 1300m - 5,5 godziny powinno wystarczyć a widoki jeszcze ładniejsze niż z Kasprowego
    1 punkt
  10. świetna relacja - dzięki, to ile jeszcze szczytów brakuje do Korony Europy ?
    1 punkt
  11. Cześć Ależ ja nie kwestionuję wysokiego poziomu wymiany poglądów. Podziwiam go. Natomiast ja w ogóle nie zwracam uwagi na sprzęt i się na nim zupełnie nie znam stąd kolejne zdziwienie. Zwróć uwagę, że słowo zdziwienie, zadziwienie ma ten sam źródłosłów co podziw. Ja nie jestem pasjonatem kolarstwa - po prostu jeżdżę na rowerze - wbrew pozorom to spora różnica. A co do Tour'u to moim zdaniem wygra Bernal, chyba, że wstrzyma go dyrektor z poleceniem jechania na Thomasa. Pozdrowienia
    1 punkt
  12. Część I - Jaskinia Zbója Madeja?... Kurczą nam się Góry Świętokrzyskie. Ponieważ mamy w nie blisko, to eksplorujemy je, któryś już raz weekendowo. Tym razem na spokojnie, po niedzielnym obiedzie. Cel? W zasadzie trzy: Jaskinia Zbójecka, kolejny szczyt z Korony Gór Świętokrzyskich, Kamieniołom. Na początek jedziemy do Łagowa gdzie znajduje się jaskinia, w której podobno pomieszkiwał znany z legend i bajań Zbój Madej Podejście do jaskini: Tablica informacyjna (jaskinia jest otwarta dla zwiedzających cały czas): Lubimy jaskinie i czujemy dreszczyk emocji podchodząc do kolejnej dzikiej (zero ludzi) "dziury w ziemi". Wejście wygląda imponująco 😮 Nim jednak wchodzimy do środka - zwiedzamy okolicę. Wchodzimy na górę, na skały, a tam mnogość roślin, kwiatków i przepiękne widoki! Masa dzikich poziomek - powietrze jest nimi przesycone. Widok w stronę Świętego Krzyża: Bardzo słodkie... ...no i nas owoce trochę odciągnęły od zwiedzania Trzeba uważać, bo idąc za czerwonym rarytasem można wpaść w taką rozpadlinę Krajobrazy? Wspaniałe! Na poniższym zdjęciu: po lewej stronie Święty Krzyż, po prawej Pasmo Jeleniowskie, które całe przeszliśmy swego czasu Relacja znajduje się gdzieś w moim miejscu na forum. Jeszcze jedno ujęcie sanktuarium... Świętokrzyskie klimaty... Paula Dość tego rekonesansu - idziemy do jaskini. Oczywiście czołówki są na miejscu... Choć otwarta dla wszystkich jest w Jaskini Zbójnickiej w miarę czysto. Co prawda nie spotkaliśmy żadnego z nietoperzy ale ściany robią wrażenie Nie było "batmanów" ale za to były unikalne pająki 😮 Nawet nieźle pozowały @Mitek to coś wychodzące ze skały - rozumiem, że złoto? Eksploratorka Duża komora robi wrażenie - można w niej spokojnie stać. Zakamarków, załamań, pęknięć i dziur mnogość. Oglądamy je wszystkie. Jesteśmy zachwyceni! Było złoto...jest i srebro... Wszystko się mieni w światłach naszych latarek. Romantycznie w środku ziemi Pięknie! Ciemności rozświetlają nasze malutkie, punktowe światełka. Ciekawski... Bardzo, ale to bardzo lubimy takie miejsca. Jesteśmy zachwyceni, że udało nam się najpierw wyszukać na necie, potem trafić i dokładnie, w samotności obejrzeć to miejsce. Świętokrzyskie jest magiczne! Wracamy na chwilę do niesamowitych roślin, po czym wracamy do auta, by odwiedzić nasz kolejny cel. CDN
    1 punkt
  13. Część II - Góra Chełmowa 351 m npm Kilka kilometrów autem i wysiadamy przy czarnym szlaku, przy miejscowości Pokrzywianka Górna. Wita nas gąszcz zieleni: Po przedarciu się przez dość wysoką roślinność, wąską ścieżką docieramy do malowniczego wąwozu: Wejście do Świętokrzyskiego Parku Narodowego: Spotkanych na szlaku ludzi? Zero... ...jak to dobrze, że są jeszcze takie dziewicze i mało uczęszczane miejsca. Mrówek masa. Duże mrowiska, małe, w pniakach drzew a nawet w żywych. Ta część ŚPN objęta jest całkowitą ochroną od roku 1920. Inicjatywa powstania tego miejsca wyszła od Mariana Raciborskiego, który chciał chronić niesamowite w tym miejscu modrzewie. Najstarszy teraz ma podobno 336 lat 😮 Czy to ten olbrzym? Najwyższe mają podobno 40 metrów. Mija pół godzinki lekkiego spacerku i jesteśmy na szczycie! Kolejna górka, która jest zaliczana do Korony Gór Świętokrzyskich zaliczona Tych szczytów w tej Koronie jest 28...za nami jest już prawie połowa. Pamiątkowy pomnik dla Mariana Raciborskiego, krąg ławek, głusza i brak ludzi...cisza... tworzą w tym miejscu niepowtarzalny klimat. Kapliczka z bliska: Pomnik ma już swoje lata. Zatarty napis można jednak spokojnie przeczytać: Czy to tutaj szukano kolejnego legendarnego "cudu", kwiatu paproci? Modrzewie i ich korony, robią wrażenie Kończymy ten etap naszej wycieczki w najwyższym punkcie Pokrzywianki Górnej, z której jest cudny widok na Święty Krzyż i początek Pasma Łagowskiego Gór Świętokrzyskich. Jedziemy szukać kolejnego miejsca: Rezerwatu Skały i pobliskiego kamieniołomu. CDN
    1 punkt
  14. Super relacja 👍 Przypomniałaś mi kilka miejsc. Zatęskniłem znowu za Szkocją, i żałuję, że na najbliższy urlop muszę jechać do Polski a nie właśnie tam Czekam na relację ze Skye, bo tam jeszcze nie byliśmy, a podobno zapierająca dech w piersiach. No i musimy wczłapać na Ben Nevis (byliśmy po sąsiedzku na Aonach Mor, gdzie wtedy, jeszcze pod koniec Maja, ludzie szusowali na nartach ). Nie ma co patrzeć na szkockie góry przez pryzmat polskich Tatr czy innych gór w Polsce, gdzie między takim Zakopanem a szczytem Kasprowego jest prawie 300metrów wysokości mniej niż punktem wyjściowym a szczytem Ben Nevis. Taki Snowdon (najwyższy szcyt Walii) też wydawał się być niewielką górką (ledwie wysokości Gubałówki), a widok ze szczytu robił nie mniejsze wrażenie niż z Kasprowego chociażby, tyle, że u podnóża tych gór rozpościerało się morze I nie był w Szkocji ten, który nie spróbował "haggis, neeps and tatties"
    1 punkt
  15. Moim zdaniem muzeum w Modenie jest lepsze. Design, artefakty i ... ON... Enzo... to się czuje. Maranello jest suche, nie ma ducha, takie wesołe miasteczko dla gawiedzi. Przy okazji zwiedzania Ferrari, calkiem niedaleko jest Museo Lamborghini, Museo Horacio Pagani (gdzie uświadamiamy sobie, że Ferrari to masówka, bardzo szybka ale jednak masówka😀), Imola z zakrętem i pomnikami Senny i tym dla Enzo... Nie można zapomnieć o muzeum Ducati w Bologni. Wszystko blisko siebie. Najbardziej polecam Modene, Pagani i Imola. Dokładnie w tym porzadku, mimo że, Pagani to wyżyny, które trzeba zobaczyć żeby uświadomić sobie czym my jeździmy.
    1 punkt
  16. Maranello oczywiście mamy w planie. Nie odpuściłbym muzeum Ferrari. Wracając do tematów narciarskich, dziś prawie 100 kilometrów serpentynami, Bożena powiedziała,że to ostatni raz Ośrodek Monte Cimone. Szczyt widoczny na ostatnim zdjęciu w poście wiodącym. To najwyższa góra Apeninów Toskańskich - 2165 n.p.m.Na szczycie instalacje wojskowe. Wyciągi nie dochodzą do samego szczytu. Ciekawostką jest,że w czasie zimnej wojny góra w ogóle była zamknięta. Kilka fotek (reszta jak wrócimy i internet będzie "normalny") Latem działa jeden wyciąg. Wywozi tu: Potem w dół rollercoasterem. Miejsce nosi nazwę Adventures Park of Monte Cimone. Bardzo wiele atrakcji dla małych i dużych dzieci. Nartostrad podobno 50km, więc podobnie do Abetone. Jednak nam wydaje się, że jest to większy ośrodek. Dominują trasy czerwone i czarne. Centralne(narciarsko nie hotelowo) miejsce to Passo del Lupo. Absolutnie martwy sezon. Jedyna czynna restauracja z dość specyficzną, dla Polaka, nazwą. W środku od razu wiadomo po co tu jesteśmy.
    1 punkt
  17. Myślę że nieliczni mieszkańcy północnej Szkocji to niekoniecznie jest ta grupa tłumnie balangująca na Ibizie czy w innych imperzowniach 😒 . A tak w ogóle to raczej byłabym wstrzemięźliwa, jeśli chodzi o takie etniczne uogólnienia i wrzucanie wszystkich do jednego worka.
    1 punkt
  18. No Kotarz okolice 2018 Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
  19. Świetne okolice. Swego czasu spędziliśmy 3 tygodnie samochodowe ponizej linii wyznaczone przez miast Portofino-Bolonia-San Marino od północy i Asyz- Bolena-Grosetto od południa. Samochodowe wspaniale, kulinarnie wybornie a i obejrzeć jest co. Polecam w takich sprawach forum mx5klubpilska.pl . Ostatnio byl tam temat o wyjezdzie do Wloch i m.in. Toskanii. Chłopaki sporo jeżdżą i mogą polecić duzo tras samochodowych, widokowych itp. Trochę też się tam udzielam Od siebie dodam, że Toskania moim zdaniem jest ciut przereklamowane. Będące obok Chianti jest jeszcze lepsze samochodowo. A nic nie przebije potencjalnych możliwości dróg na trasie Maranello-La Spezia-miasteczka Cinque Terra-Rapallo i zwienczenie w Portofino. Polecam, a tymczasem mnie czeka po raz czwarty w tym roku Praga
    1 punkt
  20. Kolejnego dnia mieliśmy uroczystość rodzinną w Glasgow, do którego dojechaliśmy przez bardzo malowniczą dolinę Glen Coe i brzegiem jeziora Loch Lomond. W Glen Coe krajobraz jest bardziej zielony, a góry jakby bardziej masywne niż w Cairngorms. Tutaj również poprowadzono wiele szlaków pieszych, choć okolica jest prawie niezamieszkała. W oddali ośrodek narciarski Glencoe – ok. 1 km od głównej drogi Loch Lomond: A wieczorem, po uroczystości zrobiliśmy sobie krótką wycieczkę po Glasgow rowerami miejskimi, które - podobnie jak szczecińskie - są w systemie nextbike, więc można korzystać z tego samego konta. Wycieczka wiodła bulwarami wzdłuż rzeki Clyde, następnie zielonymi terenami wdłuż jej dopływu - niewielkiej rzeczki Kelvin, kanału Forth and Clyde, a potem kawałeczek przez centrum miasta. W sumie 22 km. Most na rzece Clyde: Pub nad Kelvin Dojechaliśmy do dzielnicy Kelvindale, gdzie znajduje się ciekawe skrzyżowanie - dołem płynie sobie rzeczka Kelvin, a górą poprowadzono kanał Forth and Clyde Canal, przecinający w poprzek centralną Szkocję. Ogólnie to bardzo mało jest typowych dróg dla rowerów, raczej jeździ się jezdnią, albo alejkami pieszo-rowerowymi, ale kierowcy raczej respektują rowerzystów. Szlaki są wytyczone, oznaczone, ale nie wydzielone jako infrastruktura. Odległości oczywiście w milach 😉 Taka panorama to kwintesencja Glasgow - przemysłowe, duże miasto z kilkoma zabytkami i ładnymi miejscami: Lofty nad kanałem: Okolice katedry Św. Munga: People's Palace i zabytkowa szklarnia w parku Glasgow Green - tak zabytkowa, że aż zamknięta, bo szyby ze starości lecą ludziom na głowę ;-). A nazajutrz znów w drogę na północ – tym razem na wyspę Skye . [cdn.]
    1 punkt
  21. Dzięki nagonce medialnej, jeden kozioł ofiarny z wyrokiem, mimo wątpliwej winy. Za to miliony zwierząt, cierpi katusze w hodowlach "zgodnie z prawem". Wstyd taki wymiar sprawiedliwości. Wstyd takie społeczeństwo hipokrytów.
    1 punkt
  22. Po drodze do Fort William, gdzie mieliśmy zabukowany następny nocleg, zrobiliśmy jeszcze dwa przystanki – przy Loch Ness i w Fort Augustus. Loch Ness to strasznie długie i głębokie jezioro, leżące w uskoku tektonicznym – podobnie jak następne trzy, nieco mniejsze „lochy”. Wszystkie połączone są Kanałem Kaledońskim, umożliwiającym żeglugę z północno-wschodniego wybrzeża Szkocji w kierunku południowo-zachodnim lub odwrotnie. Zamek Urquhart nad brzegiem Loch Ness – nie zwiedzaliśmy w środku, bo było za późno Widok na jezioro z południowego końca w Fort Augustus A z drugiej strony przesmyku – Kanał Kaledoński Im bliżej wieczora i Fort William, tym bardziej psuła się pogoda i gdy dotarliśmy na miejsce, deszcz lał się z nieba strumieniami . Z nienajlepszymi przeczuciami – bo na następny dzień mieliśmy zaplanowany trekking w górach – kładliśmy się spać w nieco ponurawym pensjonaciku. [cdn.]
    1 punkt
  23. Tymczasem ze skrzydeł znów przesiedliśmy się w cztery kółka i ruszyliśmy w drogę. Z Aboyne jest całkiem niedaleko do zamku Balmoral – letniej posiadłości brytyjskiej królowej. W okresie, gdy nie korzysta z niej rodzina królewska – od kwietnia do końca lipca - rezydencja jest udostępniona zwiedzającym – ogród i park w zakolu Dee oraz niektóre pomieszczenia. W jednym z budynków jest wystawa fotograficzna, dokumentująca coroczne odwiedziny Elżbiety II i jej rodziny w Balmoral – od roku 1952 do czasów obecnych. Balmoral leży w granicach parku narodowego Cairngorms – największego w Wielkiej Brytanii. Cairngorms to jednak przede wszystkim góry – surowe i prawie bezludne połoniny, ciągnące się po horyzont przez dziesiątki mil. Tylko z rzadka rozproszone są ludzkie siedliska A jak góry – to i narty . Może nie w czerwcu, ale w zimie jest to możliwe, choćby w położonym na przełęczy ośrodku The Lecht 2090, przez który przejeżdżaliśmy. Nazwa pochodzi od wysokości dolnej stacji – 2090 ale nie metrów, lecz … stóp n.p.m. (to jest około 637 metrów) . Tablice informacyjne po angielsku i po gaelicku: A sam ośrodek to rozległa, łagodna polana - jak w Zieleńcu, a na niej 18 km tras, obsługiwanych przez 11 wyciągów orczykowych, pamiętających chyba lata 70-te lub 80-te i jedno archaiczne krzesełko Poma, z kolorowymi siedziskami. Jakoś mi tak ten wyciąg przypomina place zabaw z czasów mojego dzieciństwa... 😏 Ośrodek jest na środku pustkowia – do najbliższej miejscowości jest ok. 10 km, nie ma też jakiegoś specjalnego zaplecza noclegowego, a droga przez przełęcz ponoć często w zimie jest zamykana ze względu na lawiny i zaspy. Generalnie w Szkocji można pojeździć na naturalnym śniegu w pięciu ośrodkach – trzech we wschodnich Highlandsach (Glenshee – największy z 40 km tras, Cairngorm oraz właśnie The Lecht - najmniejszy) oraz dwóch w zachodnich (Glencoe - najstarszy, bo założony w latach 50-tych i Nevis Range – niedaleko Fort William i najwyższego szczytu w Szkocji). Ośrodki nie są jednak duże, infrastruktura jest mocno przestarzała, a kapryśna pogoda i krótki dzień w zimie sprawiają, że większość Brytyjczyków chyba woli latać samolotem w Alpy, niż tłuc się do dość odludnych, narciarskich skansenów w Szkocji ze słabym zapleczem. Ostatni sezon ponoć mieli katastrofalny – brak śniegu, wietrzna pogoda, która unieruchamiała wyciągi, jakieś spory instytucjonalne w Cairngorm – wszystko to sprawiło, że niektóre ośrodki działały tylko dwadzieścia parę czy trzydzieści dni w sezonie i to dopiero w marcu-kwietniu. Paradoksalnie najlepiej było ponoć właśnie w Lecht – orczykom porywiste wiatry tak nie szkodzą, a śniegu było tam tyle o ile.
    1 punkt
  24. Śnieg z deszczem też był 🙄, ale o tym niebawem.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...