Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.07.2019 - 11.07.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.07.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
Jako, że dzisiaj trochę podróżowałem, to wziąłem ze sobą kolejny numer niemieckiego miesięcznika Tour (w Polsce wydawany jest jako kwartanik - polecam), który subskrybuje m.in. po to aby szlifować swój niemiecki i znalazłem tam garść ciekawostek o żółtej koszulce Tour de France: 1. 4 razy w historii TDF udało się kolarzowi założyć żółtą koszulkę na pierwszym etapie i dowieźć ją do mety, a więc przez cały wyścig; udało się to w 1924 r. Ottavio Botecchia; 1928 i 1935 zrobili to odpowiednio Nicolas Frantz z Luksemburga i Romain Maes z Belgii; w 1961 sztuka udała się Jacquesowi Anquetil z Francji; 2. w 1929 r. w pelwnym momencie wyścigu aż trzech kolarzy jechało równocześnie w żółtej koszulce lidera; Nicolas Frantz (wspomniany już wcześniej) Andre Leducq i Victor Fontan mieli taki sam czas, jako liderzy; ówczesny dyrektor wyścigu Henri Desgrange, tak zinterpretował regulamin, że uznał iż w tej sytuacji wszyscy trzej kolarze powinni jechać w żółtych koszulkach lidera wyścigu; 3. w 1937 roku, doszło pierwszy raz do sytuacji, w której jadący w żóltej koszuce lider wyścigu zrezygnował z dalszej jazdy, nie z przyczyn jakiegoś urazu lub przyczyn zdrowotnych. W tym roku Belg Sylvere Maes obraził się na organizatorów wyścigu i sędziów, twierdząc że zachowują się wobec niego nie fair i faworyzują konkurencję, wobec czego, mimo jazdy w żóltej koszulce, odmówił dalszego uczestnictwa w wyścigu; 4. Jacques Anquetil z Francji (była już o nim mowa w pkt 1) był pierwszy kolarzem, który 5 razy wygrał więlką pętlę, a więc ukończył wyścig w żółtku - było to w latach 1957, 1961,1962,1963 i 1964; 5. w 1969 roku, wielki Eddy Merckx, wygrał swój pierwszy TDF, ale też jako pierwszy i do tej pory jedyny kolarz w historii tego wyścigu wygrał jednocześnie koszulkę żółtą, zieloną (sprintera) koszulkę najlepszego górala (dzisiaj w grochy, wtedy była chyba biała); 6. Najmniejsza różnica w walce o żółtą koszulkę wyniosła 8 sek. Greg Lemond wygrał o tyle z Laurentem Fignon; jednocześnie największa różnica na mecie TDF wyniosła 28 minut i 17 sekund, gdy w 1952 roku Fausto Coppi zostawił w pobitym polu Belga Stana Ockersa; 7. Eddy Merckx zakładał żółtą koszulkę w sumie 111 razy - jest to rekord TDF; 8. Najstarszym kolarzem w żółtej koszulce na koniec wyścigu był Belg Firmin Lambot - w 1922 roku miał 36 lat gdy wygrywał TDF; Najmłodszym był Francuz Henri Cornet w 1904 roku - miał 19 lat i jest najmłodszym zwycięzcą TDF (wtedy nie było jeszcze żółtej koszulki) - w tym sensie najmłodszym zwycięzcą żółtej koszulki był Jan Ulrich, który w 1997 roku, miał 23 lata; 9. Na cele dekoracji kolarze ubierają specjalną żółtą koszulkę z zamkiem z tyłu, aby ułatwić ceremonię dekoracji; koszulkę w której kolarz startuje na następny dzień, organizatorzy dowożą do jego hotelu wieczorem dzień przed startem; 10. Po ceremonii dekoracji - lider wyścigu - składa autograf na około 10-ciu replikach żółtych koszulek; takie repliki - oczywiście bez podpisu kolarza - można kupić za ok. 89 EUR; 11. Francuska firma Le Coq Sportif była sponsorem żóltej koszulki w latach 1951-1988 i od 2012 roku do dzisiaj; w innych latach były to m.in. firmy Castelli, Giordana i Nike; 12. Koszulki lidera produkowane są z fabryce firmy Le Coq Sportif w Romilly sur Seine; przed jazdą na czas - cały team krawców pojawia się w hotelu lidera wyścigu, aby ściągnąć dokładne pomiary i przygotować specjalny kostium do jazdy na czas; 13. Na żółtej koszulce znajdują się inicjały HD, dla uczczenia pamięci pomysłodawcy i twórcy wyścigu Henri Desgrange. Zwyczaj umieszczania inicjałów HD wprowadził następca Desgrange'a Jacqus Goddet w 1949 roku; inicjały HD zniknęły z koszulki w roku 1984, jednak powróciły znów w roku 2003 z inicjatywy ówczesnego szefa wyścigu Jean-Marie-Leblanca; 14. W tym roku - po raz pierwszy żółte koszulki będą spersonalizowane w ten sposób, że będą zawierały informację takie jaki imię i nazwisko kolarza oraz nazwę etapu, na którym ten kolarz jedzie jako lider; 15. Na koniec o być może największym "pechowcu" żółtej koszulki - Raymond Poulidor był trzykrotnie drugi w TDF i pięciokrotnie trzeci w TDF; w sumie więc stał 8 razy na podium TDF, jednak ani jednego dnia (ani jednego etapu) nie udało mu się pojechać w żółtej koszulce lidera wyścigu. Tyle ciekawostek przepisanych z magazynu Tour. Zainteresowanym polecam tą pozycję, która w Polsce występuje jako kwartalnik - za to słusznej grubości.3 punkty
-
no i racje ma dyrektor TPN, zgoda na wymiane krzesel na dotychczasowej trasie ale zadnych tuneli, jeziorek i armat.2 punkty
-
Dzisiaj na trasie do Kielc widziałem kilka aut z niezłymi sprzętami jadącymi na południe Polski, 7emką. Od jutra zaczynam urlop więc nie skorzystam... Za to na Tour de Pologne dla Amatorów będę jechał Ciekawe jak mi pójdzie1 punkt
-
Dylana Żółtą koszulę bierze dzisiaj Giulio Ciccone, który dał się bliżej poznać podczas ostatniego Giro. Myślę, że może przez najbliższe kilka dni w te koszulce nawet pojeździć. Rozgrywka między faworytami rozpocznie się dopiero w przyszły czwartek, kiedy peleton wjedzie w Pireneje, a potem w Alpy, a w międzyczasie czasówka. Wiele bardzo ciężkich etapów i być może zwycięzcę poznamy dopiero 27 lipca po etapie z finiszem w Val Thorens. Do przyszłej środy włącznie raczej "rządzić" będą harcownicy, czasami sprinterzy (np. jutro).1 punkt
-
W zakresie dzisiejszego finiszu górskiego na Górze Pięknych Dziewczyn (La Planche des Belles Filles) - te wzniesienie było wykorzystywane 3 razy jako finisz górski. Wygrywali tam Chris Froome (2012), Vincenzo Nibali (2014) i Fabio Aru (2017). I teraz ciekawe - za każdym razem ten, który ubierał tam żółtą koszulkę, zostawał zwycięzcą danej edycji TdF - Bradley Wiggins (2012), Nibali (2014) i Chris Froome (2017).1 punkt
-
1 punkt
-
Kontynuując wątek gazetowy można wspomnieć o tym, że za początkami wielu wyścigów, w tym każdego Grand Touru, stoi gazeta: - Tour de France -> L'Équipe (wtedy L'Auto) / 1903 rok - Giro d'Italia -> La Gazzetta dello Sport / 1908 rok - La Vuelta a España -> Informaciones / 1935 rok1 punkt
-
1 punkt
-
akurat tunel w skale wiele nie psuje w przyrodzie, szczególnie taki tunel kolejowy z zakopca do strbskiego, również mały tunelik w kopule kasprowego byłby przydatny1 punkt
-
Pierwszy raz żółtą koszulkę wprowadzono w 1919 roku. Zgodnie z anegdotą kolor został wybrany nieco przez przypadek - podobno tylko taki kolor był dostępny od ręki. Chociaż w bardziej oficjalnej wersji mowi się, że chodziło o oddanie koloru pomysłodawcy TdF, czyli gazety L'Équipe (wtedy L'Auto). Jeszcze inną ciekawostką może być fakt, że 7 kolarzom "udało" się wygrać wyścig i założyć żółtą koszulkę na podium w Paryżu pomimo, że po drodze nie wygrali żadnego etapu.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć (Wybacz). Nie muszą wygrywać nasi. Nie o to chodzi tak naprawdę. Ja oglądam sport dla piękna walki, sportowej czystej postawy, krótkich czasami zupełnie nie mających znaczenia dla wyniku chwil pokazujących szacunek do siebie sportowców, postaw fair play. To jest ważne i fajne. A czy wygrają akurat Polacy? Mogą ale nie muszą. Nie o to chodzi. Pozdrowienia1 punkt
-
Myślę nawet, że forum może być bardzo łatwym miejscem namierzania przez ekologów tego, co się gdzieś dzieje. Obserwuję, że wiele mniejszych inwestycji powstaje ... w ciszy. I chyba nijak inaczej się tego nie da robić, choć trudno utrzymać tę ciszę w górach, po których chodzą setki tysięcy (a może i więcej) pieszych turystów, w tym nasze grono zapalonych i zainteresowanych narciarzy.1 punkt
-
I co można powiedzieć? No po prostu zajefajnie!!!!!!! Nigdy tego rejonu nie brałem pod uwagę jako miejsca na spędzenie urlopu.... Cóż, może czas skorygować "marzenia"? Dzięki Magdaleno za tę świetną relację i pozdrowienia dla całej "ekipy"1 punkt
-
Ostatni dzień w Szkocji i dalsze zwiedzanie Skye Tym razem dwie wędrówki po południowej części wyspy. Najpierw szlak do wodospadów Fairy Pools u stóp największych wzgórz wyspy – Cuillins. Po drodze jeszcze rzut oka na malowniczą dolinę – chyba Glen Brittle (?) Szlak wzdłuż kaskad Fairy Pools to godzinka marszu po spokojnej ścieżce, z surowymi, granitowymi górami w tle. Kilka szczytów przekracza 900 m npm., byłoby więc gdzie się powspinać, gdybyśmy mieli więcej czasu do dyspozycji. Bardzo ładnie, choć w porównaniu do Quiraing nie aż tak spektakularnie. Po prostu inaczej. Powrót mieliśmy zaplanowany inną drogą – promem z Armadale do Mallaig, późnym popołudniem. Czasu zostało jeszcze na tyle, aby dojechać na południowe krańce Skye do Aird of Sleat, w pobliżu przystani promowej. Ostatnie kilometry jedzie się „single trackiem” - bardzo wąską i krętą drogą na jeden samochód, jakich sporo jest na wyspie. Raz na jakiś czas są mijanki – nieco szersze zatoczki, ale generalnie to trzeba być czujnym . Droga kończy się niewielkim parkingiem przy farmie, z którego można powędrować w stronę najbardziej wysuniętego przyczółka – Point of Sleat. Sielskie widoczki ze szlaku: Znów te włochate kameleony 😛! Po jakimś czasie szlak skręca zakosem po wzgórzu, a po chwili naszym oczom ukazał się taki widok: To nie Grecja, nie Chorwacja – tak wyglądają plaże Północy 🤩! A gdy jeszcze wyszło słoneczko i po raz pierwszy zrobiło się naprawdę ciepło, to żałowaliśmy, że nie mamy strojów kąpielowych. Musiało nam wystarczyć moczenie nóżek w krystalicznie czystym, choć chłodnym morzu. Taka jest właśnie Szkocja – we czwartek żałowałam, że nie zabrałam kalesonów i ciepłej czapki, a w niedzielę – bikini. Niestety nie było już czasu, aby pójść kawałek dalej, do latarni morskiej, bo musieliśmy wracać, aby zdążyć na prom. Wsiadaliśmy z wielkim uczuciem niedosytu, a nad Skye zaczęły zbierać się czarne chmury. Tyle jeszcze pięknych miejsc zostało do odkrycia! Po drodze z Mallaig do Edynburga zatrzymaliśmy się jeszcze w Glenfinnan, przy zabytkowym wiadukcie kolejowym, przez który jeździł pociąg do Hogwartu - fajna traska na rower byłaby pod tym wiaduktem … Zresztą na bocznicy w Mallaig stoi parowóz, który bodajże raz w tygodniu wozi nie tylko wielbicieli Harrego Pottera malowniczą trasą przez dolinę: Następnego dnia rano Edynburg żegnał nas strugami deszczu na lotnisku i temperaturą +13 stopni. I tak skończył się nasz szkocki trip.1 punkt
-
Nie wiem jak z pogodą w październiku w północno-zachodniej Szkocji, czy traficie na w miarę dobre warunki. Ale Skye zdecydowanie warta grzechu. 😀 @paolomario @Mitek - dzięki zarówno za wątek geologiczny jak i kulinarny. Jak jestem w jakimś miejscu, to zwykle ciekawa jestem zwyczajów i historii. Korona może ze cztery zęby ma 🤣, ale dziękuję za miłe słowa.1 punkt
-
A ilu tu ludzi hejtowalo pomysł wymiany 60 letniej kolejki na Kasprowym na nową? Btw. Oszołomy dalej nie odpuszczają http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,24975049,plany-rozbudowy-stacji-narciarskich-ekolodzy-wnikliwie-sie.html#s=BoxLoKrLink1 punkt
-
Część III - Rezerwat, do którego nie dotarliśmy... Kamieniołom. No tak... Oznaczenie miejsc turystycznych niestety nie zawsze jest porządne. Mimo, że długo patrzyłem na mapę, korzystałem z GPS, to w sedno i niewielki punkt, Rezerwat Skały - nie dotarliśmy. Choć patrząc na ślad z Endomondo, to w nim byliśmy 😮 ale, czy możliwe by było, że w Rezerwacie prowadzi się czynnie wydobycie kamienia? Wąwóz jak, to wąwóz...ma rzeczkę I kolejny raz dzicz, cisza i ściana zieleni. Choć szliśmy cicho, to nim strzeliłem aparatem...bocian czarny i czapla siwa uciekły Nawet przy dwóch żeremiach spotkaliśmy bobra...dał tylko nura i tyle go widzieliśmy 😮 Rybki za to choć małe, tuż przy tamach były dobrze widoczne. To pewnie dla nich były tu te dwa piękne i duże ptaki? Docieramy przez chaszcze do kamieniołomu... Kosmiczny klimat. Dolomit, kamienna rafa koralowa...tego oczekiwaliśmy i na taki opis natrafiliśmy w sieci. A tu, co? Wyrobisko przemysłowe Jak się potem okazało - właściwe miejsce, trzeba było iść dalej z biegiem rzeki, dalej na powyższym zdjęciu w dolinę. Najbardziej bogate w skamieniałe ślimaczki i inne żyjątka w świętokrzyskim miejsce. Szkoda, że się nie udało - może następnym razem? Kamieniołom robi na nas również wrażenie. Po rozmowie z pracownikiem - twierdzi, że w tej ścianie również jest rafa... @Mitek, co Ty na to? Zbliżenie: Widoczek z drugiej strony: Mimo, że trzeciego celu nie udało się w pełni zaliczyć - wracamy do domy z przekonaniem, że wrócimy w to miejsce. Docieramy do domu przed 22... ...kolejny raz, leniwą niedzielę udaje się nam przerodzić w przygodę Jakie miejscówki kolejnym razem odkryjemy w Górach Świętokrzyskich? Zobaczymy. Pozdrawiam marboru1 punkt







