Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
17.10.2019 - 17.10.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.10.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
Zverovka 31 Stycznia - 3 Lutego. W tym terminie wybieramy się tam w czwórkę (Kamil, MarioJ, Paweł i ja). Zarezerwowaliśmy już sobie izbę. Miejsca w schronisku jeszcze są i jak macie ochotę to przyjeżdżajcie! Zrobimy coś razem lub osobno (w zależności od chęci). Miejscówka jest bardzo fajna - podwózka lub backup przy kanapie. Dużo różnych wariantów i bardzo przyjazna okolica. Dobry dojazd. Pozdro Wiesiek3 punkty
-
Dlatego coraz więcej rowerów szosowych, które kierowane sa do mniej hardcorowej klienteli - czyli rowery typu endurance - mniej koncentruje sie na wadze, a trochę bardziej na uniwersalności - trochę wyższa i wygodniejsza pozycja (ale mniej aerodynamiczna), hamulce tarczowe, Często jakieś systemy amortyzowania drgań, niekoniecznie pogon za każdym gramem wagi, a teraz także obowiązkowo szersze opony. Do niedawna takie rowery miały opony szerokości 25, dzisiaj ten standard zaczyna być 28, a taki Trek w najnowszych Domane stosuje gigantyczne jak na standardy szosowe opony o szerokości 32. Podobno dla amatora jeżdżącego prędkościami typu 30 km/h nie ma specjalnych benefitów w stosowaniu wąskich opon. Trend prowadzi jednak generalnie do tego, ze taki Trek Domane jest juz całkiem uniwersalnym rowerem - tam można założyć jeszcze szersze opony i błotniki. Ciekawostka jest polski rower Rondo HVRT, gdzie można zakładać w ogóle różne rozmiary kół i z tymi mniejszymi, pozwalającymi na założenie opon gravelowych ten rower spokojnie po piasku i drodze gruntowej pojedzie. Z kołami i oponami szosowymi z kolei zamienia sie w rasowa szosowke.3 punkty
-
Mitku szosy Endurance z oponami 28 lub większymi są dość uniwersalne. Takim sprzętem pojedziesz po szutrze, ubitej ziemi, trawniku - będzie mniej komfortowo ale da radę... No ale kolarze raczej omijają takie miejsca. Wolą szybkość i szum gum. Waga roweru ma znaczenie ale większe ma waga ciała. Ja poczułem różnicę gdy z 86 kilogramów zacząłem ważyć 78. Kupiłem rower o dodatkowe 2 kilo lżejszy i teraz czuję się jakbym frunął a nie jechał na rowerze Sens jest. Jeśli chodzi o zestawy naprawcze, to teraz takie ważą bardzo, bardzo mało. Kupujesz dętkę ultralight, klucze masz w mini "scyzoryku" a zamiast pompki wozi się nabój. Woda niestety waży... Ja jeżdżę z dwoma bidonami 0,75 - ale jak planuję trasę, to staram się co 60 km mimo wszystko wyznaczyć punkt, w którym uzupełnię wodę. W jeździe szosą nie widzę sensu zabierania większej ilości... MTB ma gorzej - no ale w Górach są źródła Mam kumpla, który zamiast jednego bidonu wozi butelkę z filtrem i uzupełnia w sposób naturalny zapasy. No ale on ma olbrzymie doświadczenie bushcraftowe i wie gdzie i jak, to robić. Trzeba Mitku powalczyć nie o 1, 2 kilo na rowerze...tylko o wagę ciała - ambitny plan, to zrzucenie 10 kilo na początek w Twoim przypadku. Do zrobienie Powodzenia! Endurance często są lżejsze od typowych rowerów aero i producenci walczą o wagę również w tej grupie (przynajmniej Ci, których ja obserwuję). Mimo posiadania tarcz, amora, opon 28... mój Endurance waży niecałe 7,5 kg z koszykami i pustymi dwoma bidonami 0,75. Opony zmieniam w przyszłym roku na 26. Dlaczego? Jeżdżę raczej po dobrych asfaltach i posiadanie 28 jest zbędne na moje płaskie trasy (przy zjazdach i ostrych zakrętach czym szersza opona w szosie - lepiej, wiadomo. Na dziurach, brukach - też). Wcześniej jeździłem na 25 i czuję minimalną różnicę w prędkościach. 26 będą optymalne - tak myślę. Pozdro!2 punkty
-
2 punkty
-
Trochę alpejskich wspomnień - inspiracja przed sezonem. Blog? Zapytałem Jacka, by się upewnić gdy do mnie zadzwonił. Na Skionline? Tak, tak! Potwierdził. Będziesz pisał? Chwila milczenia...jasne! Piszę, pisałem i będę pisał. A co z dorobkiem z wątku "Marboru - relacje"? No fajnie gdyby je tak jakoś przenieść do bloga... hmmm Jak? No ręcznie. Konsternacja. Myślałem, myślałem, czasu na co dzień coraz mniej - cholera, jak to zrobić? Na początku podszedłem do tematu ambitnie - dobra, siądę, pogrzebię w galeriach zdjęć na kompie, powspominam i stworzę taki remake relacji po latach i uzupełnię wstecznie bloga o swoje wyjazdy. Potem spojrzałem na forum i w swój stary, forumowy kącik i się załamałem - nie jestem w stanie 😮 Nie ogarnę tego, bo przecież trzeba zarabiać na przyszłe narty, budowa domu rozgrzebana, treningi kolarskie trzeba uskuteczniać - poddałem się. No dobra jak nie tak, to jak tu podejść do tematu? I wymyśliłem - zrobię pierwszy blogowy wpis jako ten wspomnieniowy. Podeprę się swoimi klipami, a przy okazji może kogoś zainspiruję przed rozpoczynającym się sezonem, co do miejsca przyszłych wyjazdów? No dobra, może się uda w ten sposób rozpocząć moją działalność w nowym, forumowym miejscu Gdzie i "Wilk JC" będzie syty, a i marboru "będzie cały" A w przyszłości, po narciarskich wspomnieniach już na bieżąco będę Wam opisywał miejsca, które odwiedzam. Będą to wpisy różne, różniaste - nie koniecznie związane z nartami. Od czego rozpocznę wspominki? Dolina Zillertal Pierwsza przygoda z kamerą GoPro Hero 4 Silver i wspaniały wyjazd z Forumowiczami. @johnny_narciarz, @Bumer, @KP, @artix oczywiście moja @Paula ale także "ukryty" na forum Michał z Wiktorem, Paweł z roboty. Krótkie spotkanie tutaj zaliczamy również z Piotrem @Piotr_67. Parszywe pokoje z upadłego Necermanna i ambicja odwiedzenia jak największej ilości ośrodków w Dolinie. Co się udało zrobić? Zillertal Arenę, Mayrhofen Zillertal, Hoch Zillertal oraz lodowiec Hintertux. Jak pamiętam ten wyjazd? Poznanie na "żywo" Artixa, skręcona noga w kolanie Pawła i w kostce Krzyśka "KP". Hahaha nie tylko negatywy (Artur to akurat nie o Tobie ) - świetna atmosfera, wesoło i nie licząc jednego dnia ze śnieżycą - 5 słonecznych dni. Dowcipy Bumera? Bezcenne! Nie tak dawno Jacek opublikował Vloga z Lodowca Hintertux...moje wspomnienie z tego miejsca? Świetne! To był jeden z tych magicznych dni na nartach! Jak było tam 4 lata temu? Proszę - możecie porównać obraz z produkcji JC z września 2019 oraz marca 2015. No i ta westernowa muzyka Enio... Maciek odważnie podążał za riderem marboru niczym amerykański szeryf za banitą, kowbojem a marboru jeszcze kaleczył jazdę na nartach Muzyka ze spaghetti filmów, to również podkład z naszej wizyty w Hoch Zillertal! Do dzisiaj właśnie ten ośrodek z doliny najbardziej wspominam (poza Tuxem, który jest rewelacyjny!). Świetne, szerokie trasy, piękne widoki, pająk i krótki gigant Ależ miałem wówczas samozaparcia do kręcenia kamerą... Jeden wyjazd i trzy klipy 😮 Było bosko! Tą zimę, w 2015 zakończyłem w Alpach na WorldSkitest razem z @Piotr_67...oczywiście na zaproszenie Skionline. WST SkiWelt 2015 Debiut na tego typu imprezie. Oszołomiony ilością i różnorodnością nart, świetnymi narciarzami i zawodnikami. Pogoda trochę nam nie dopisała, bo było ciepło i miękko. W ostatni dzień w strugach deszczu zjeżdżaliśmy na sam dół z Piotrem. Jakże byliśmy szczęśliwi gdy wracaliśmy do Polski Yarisem - prawda Piotr? Z tego wydarzenia powstał króciutki klip z @JC w roli głównej... Zima była długa roku pańskiego 2015... Spotkanie Forumowiczy na Kasprowym Wierchu! Ach cóż to było za wydarzenie! @johnny_narciarz, @Góral spod Skrzycznego, @expat, @Bumer, @Bończa, @marionen, @Annaa, @miraz, @artix… i jeszcze wiele innych osób. Listę zrobiłem po klipie, a pamięć zawodzi i cholera już nie pamiętam. Przypomni się kto jeszcze był? Oj dawno na Kasprowym nie byliśmy razem z Paulą! Może byśmy wrócili do tradycji spotkań na Kasprowym, w roku 2020? Rok 2016 w Alpach rozpoczęliśmy w... SKICircus styczeń 2016 Kolejny raz super ekipa i pełna austriacka chata! Pierwszy dzień - śnieżyca i wyjazd niestety rozpoczął się kontuzją Andrzeja - pęknięta torebka stawowa... Ale cóż był, to za dzień? Puch jakiego do dzisiaj nigdy w górach nie spotkałem. Lekki, mięciutki, suchy... ...ależ było wspaniale @artix ? Jazda tyłem i eksperymenty z montażem. Fantastyczny ośrodek, masa śniegu i siarczysty mróz! No i nawet mi się udało Hallo uchwycić w obiektywie... Z tego wyjazdu powstały dwa klipy. Drugi, razem z Paulą. Muzyka z mojego ulubionego filmu "Niepamięć". Ciekawe, kto przebrnął do tego momentu w tym wpisie? To co jeszcze zapamiętałem z tego wyjazdu? Długie, wieczorne posiadówki i wesołe rozmowy Polaków To był również pierwszy nasz wyjazd, gdzie na nartach jeździliśmy 7 dni w czasie tygodniowego pobytu. Swoją drogą - do dzisiaj się zastanawiam dlaczego wcześniej nie wpadłem na pomysł jazdy w ostatni dzień, do południa? Od tamtego wyjazdu - już się zdecydowanie poprawiliśmy z Paulą w tej kwestii. Niestety, tu przerwało mi się moje pisanie i opublikował się niepełny post... Piszę dalej - na szczęście jest edycja. Hochgurgl / Soelden / Kuhtai - Ski Adventures Marzec 2016. Romantyczna podróż - we dwoje z moją "Drugą Połówką". Dolina Otztal. Ten pobyt mogę podsumować w kilku słowach: Słońce, rewelacja w Hochgurgl, na lodowcach, w Kuhtai...rozczarowanie Soelden. Choć miejsce pobytu agenta 007 miało coś w sobie Gdyby ktoś mnie zapytał o najlepsze trasy narciarskie w Alpach? Z pewnością pokazałbym mu poniższy klip... Rok 2016 kończymy razem z Maćkiem @johnny_narciarz Kolejny wypad na WorldSkitest. WST Karyntia Zupełnie inaczej wyglądające Alpy... Trasa A1 i kolejne emocje związane ze sprzętem, gwiazdami światowego narciarstwa. Karyntia...wtedy nie zachwyciła mnie za bardzo - to się zmieniło ostatniej zimy przy okazji trzeciego WST - ale to zupełnie inna historia To co zapamiętałem? Umykający czas niczym w kalejdoskopie i nasze z Maćkiem dyskusje związane z ośrodkami w Alpach a Chopokiem Do dzisiaj na Chopoku nie byłem hahaha - ciekawe, kiedy to się zmieni? Ski Arlberg czyli narty w St. Anton / Lech / Zurs / Warth / Klosterle początek roku 2017 Miały być tłumy ludzi - nie było. Miał być przepych i splendor - był! Miało być dużo jazdy - była świetna jazda Śniegu masa, mróz i eksploracja potężnego ośrodka narciarskiego ze sławnym St. Anton. Takkk to był wypasiony rok! W marcu bowiem po raz pierwszy na narty, do raju zabrałem Paulę... Pierwsza odsłona SkiSafari po Dolomitach 2017 Kolejny wypad z @Piotr_67 z gronem Przyjaciół! Pogoda? Lampa, lampa, lampa... Miejsca jakie odwiedziliśmy: Cortina d'Ampezzo, Lagazuoi, lodowiec Marmolada, Sella z Arabbą i Val Gardeną, Ciampac...i ulubione miejsce Piotra, kameralne miejsce...ale, to może niech pozostanie tajemnicą. Tutaj było sporo kręcenia - kilka kamer, stabilizator, aparaty i masę ujęć. Obraz wyszedł zadowalający - do dzisiaj poniższy filmik jest wśród naszych wspomnień najczęściej oglądany W roku 2018...był złamany obojczyk Pauliny...była operacja mojego kolana (łąkotka załatwiona w Dolomitach, ACLa nie było już dawno) - wyjazd zaliczyliśmy jeden. Narty w Tyrolu / Serfaus-Fiss-Ladis / Nauders / Venet / Kaunertal 2018 Jeden wyjazd i tym razem skisafari po Tyrolu. Było znowu romantycznie, bo we dwoje...było trochę emocji, bo w dwa pierwsze dni, każdego spadło po metrze śniegu... ...i z tego wyjazdu powstał klip, którego celem było pokazanie Słońca i "słonecznej" Pary Jak wyszło? Zapraszam do obejrzenia tych, którzy jeszcze nie widzieli: Z tego wyjazdu najbardziej utkwił nam w pamięci Lodowiec, ale również małe Nauders i Venet. Było bosko! 2 dni pełne śniegu, 5 dni pełne promieni No i powoli zbliżam się do końca swojego pierwszego wpisu na blogu... rok 2019. Aosta 2019 Marzenia - te spełniliśmy w zeszłym sezonie. Jazda na nartach w cieniu sławnego Matterhorna, jazda na nartach pod najwyższą górą Europy Mont Blanckiem Skisafari po dolinie Aosty i odwiedzone następujące ośrodki: Pila, Monterosa, Cervinia, La Thuile wraz z La Rosiere oraz Courmayeur. Na wesoło: I klip z trochę szybszą jazdą marboru Cudowne miejsca, mało czasu - z pewnością tam wrócę, wrócimy! Za mało czasu na tak niesamowite ośrodki narciarskie. Tylko liznęliśmy...i nam jęzory zwyczajnie przymarzły do lodu Po niepełnym sezonie "chorobowym"...koniec roku mieliśmy naprawdę mocny! SkiSafari Dolomity 2.0 Odwiedziliśmy Civettę, Carezzę, San Martino di Castorozzę, Alpe Lusię, Predazzo, San Pellegrino oraz Cortinę d'Ampezzo. Bardzo na bogato jeśli można tak napisać. Było kameralnie, była Cortina...było sporo jazdy autem...ale jeszcze więcej na nartach! 7 dni i 7 ośrodków! Warunki, pogoda? Słońce, twardo i przede wszystkim widokowo. Zachwycaliśmy się każdego dnia, każdego dnia byliśmy w raju. Ten wyjazd, to również kontuzja nadgarstka w pierwszym dniu. Ból i trochę pokory później. Debiut z GS na nogach był dla mnie dość bolesny - zakończony na szczęście dobrze. Po tym wyjeździe jesteśmy zakochani we Włoszech i Dolomitach na zabój! To było dla mnie w sumie już 4 raz w tej okolicy...ale chyba najpełniejszy, najwspanialszy w cudnych okolicznościach przyrody na wspaniałych trasach! Sudtirol rządzi! Więcej klipów wspomnieniowych nie mam Mam nadzieję, że Was nie zamuliłem ilością materiału i że kogoś może zainspirowałem, by podążyć śladami marboru. Dziękuję wszystkim, którzy przebrnęli Jeśli macie jakieś pytania, co do pokazanych przeze mnie miejsc, ale nie tylko, to piszcie - będzie mi niezwykle miło jeśli ten mój blog nabierze życia Pozdrawiam serdecznie Mariusz1 punkt
-
1 punkt
-
Jako że właśnie doczytałem i widzę że parę razy zostałem wymieniony dodam coś od siebie. Może się przyda. Mam za sobą całkiem udany sezon na backlandach carbon. Nic się w nich nie psuło i jestem zadowolony. Wiesiu musiał coś pomylić bo narzekałem na inne elementy nowego zestawu :). No chyba że chodzi o te języki :). Jestem z tych dla, których to jest własnie but uniwersalny. Też brałem pod uwagę tlt7 i też zrezygnowałem ze względu na brak rantu. Z tym że nie chodziło mi o raki. Tu półautomaty też by mi pasowały. Chodziło mi o jeszcze inny wymiar uniwersalności - czyli zastosowanie tych butów również do splita :). Ale to już inna historia i nie na to forum :). Pozdrawiam, Kamil P.S Narzekałem że mnie gniotą ale po dobrym wygrzaniu przestały. Przy przymiarce w sklepie było OK.1 punkt
-
Cześć Od wiosny schudłem jakieś 8 kg. Jeszcze 10 w moim przypadku jest mało prawdopodobne bo musiałbym tracić masę mięśniową a tego chyba nie chcę. 85 kg ważyłem w 8 klasie podstawówki - byłby to niezły wynik. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
@marboru czytałem, czytalem😁. To m.in. dzięki niej zainteresowałem się tym regionem.1 punkt
-
Termin zapisany , mam nadzieję że się uda dołączyć. Pozdrawiam1 punkt
-
@cyniczny spójrz na moją relację z Karyntii, z końcówki marca zeszłego roku. Masz w niej opis dwóch ośrodków, które planujesz - może Ci się to przyda? Pozdro!1 punkt
-
Gdzieś na granicy węgiersko-słowackiej My już w Polsce Wczoraj, dzisiaj podróż po Polsce więc nie było czasu dokończyć relacji z wyjazdu na Węgry. Najwyższa pora dokończyć to, co się zaczęło. We wtorek zaraz po śniadaniu wyruszamy w stronę granicy węgiersko-słowackiej. Celem jest malownicze miasteczko z pięknym zamkiem i monumentalną Bazyliką. Parkujemy auto po stronie słowackiej, bo stąd widok jest oszałamiający 😮 Krótki spacer po moście... ...i powiem Wam szczerze, że jestem oczarowany pięknem rzeki Dunaj. Okolicami, wzgórzami... Pytanie tyko, czy naszej małej łódeczki nie "rozjechałby" taki oto hotel kolos z masą pokojów i basenem na górnym pokładzie? Generalnie na Dunaju ruch dużych, bądź bardzo dużych jednostek jest spory. To nie tylko statki pasażerskie, wiele tutaj barek towarowych wszelakich. Kajakarzy tego dnia jednak również widzieliśmy. Schodzimy z mostu i kierujemy się w stronę zabytkowych budowli. Po drodze mijamy mały kanał rzeki, w którym ukryty jest malutki porcik i hotel. Paula strasznie się ucieszyła, że na powrocie zafundowałem jej kolejne zwiedzanie W sumie przez cały nasz pobyt zrobiliśmy na nogach ponad 90 kilometrów. To chyba dobry wynik pięciodniowej wyprawy? Taka oto "Pani" po drodze Zbliżamy się. Skarpa i Zamek robią niesamowite wrażenie! By się do niego dostać musimy wejść trochę w miasteczko. Tutaj spotykamy drugą "Panią": Od tego zwiedzania, to się trochę człowiek zmęczył Rycerz robi wrażenie 😮 Gdzieś wśród murów zamkowych... Dzwony! Kierujemy się w stronę potężnej Archikatedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Wojciecha. Budowla ma ponad tysiącletnią historię i jest ściśle związana z historią Węgier. Wejście, zwiedzanie wnętrza jest darmowe - wchodzimy. Tutaj znajduje się największy na Świecie obraz ołtarzowy wykonany z jednego kawałka płótna. Jest wielki - zdjęcie nie oddaje wielkości tego miejsca. Wszystko jest w skali Makro. Organy również robią wrażenie. Dzieło Ludwiga Moosera z Salzburga - zabrzmiały pierwszy raz w 1856 roku w obecności Ferenca Liszta, który na tą okazję skomponował Mszę Ostrzyhomską. Sufity: Kopuła gigant od środka wygląda tak: Idziemy dalej. Z dziedzińca zamkowego powyższa kopuła wygląda tak: Makieta całego wzgórza: I widok z murów obronnych: Front jest niestety w remoncie i nie jest całkiem odsłoniony Z drugiej strony górki - widok na Dunaj wygląda tak: Znajduje się tutaj charakterystyczna rzeźba: Obeszliśmy cały kompleks budynków a potem zeszliśmy na dół w poszukiwaniu knajpki i jedzenia. Ratusz z dwiema fontannami po boku bardzo nam się spodobał I ponieważ wszystkie tutejsze knajpki jedzenie podają nie wcześniej niż o 12, to wróciliśmy pod mury Bazyliki. Zjedliśmy ostatni raz zupę gulaszową, wypiliśmy kawkę... ...wydaliśmy kasę co do jednego forinta i w spokoju udaliśmy się w drogę powrotną. @Mitek zadał pytanie: ile robię zdjęć w tracie takiego wyjazdu. Kiedyś, kiedyś robiłem zdjęć wiele - teraz staram się robić ich mało ale przemyślanych. Tego dnia zrobiłem ich 48 Najlepsze moim zdaniem macie w niniejszej relacji. Żegna nas piękna jesień i czarujący Dunaj. Wsiadamy do auta i kierujemy się w stronę Polski. Relacja się jednak nie kończy CDN1 punkt
-
BKK mocno srednie jak dla mnie, poza wspomnianą wyżej trasą F.Klammera. Turracher Hohe co najmniej klasę wyżej, polecam bardzo!1 punkt
-
No, ale na maratonie Wisła to chyba też było bardzo niewiele osób tylko z plecakami. Z tego co patrzę na zdjęcia to ewentualnie plecak był uzupełnieniem sakw, ale może tu niech @johnny_narciarz się wypowie. Generalnie sporo widziałem relacji/zdjęć z maratonów rowerowych (fakt że głównie szosowe no i Wisła:-)) i w ściganiu raczej przeważa bikepacking, czyli z grubsza biorąc sakwy przymocowane do roweru bez pomocy bagażnika. Osoby z plecakami to raczej wyjątki.1 punkt
-
Gdyby rozkład ciężaru, a nie sam ciężar powodował, że z sakwami jeździ się zdecydowanie trudniej, większość ludzi podróżujących na rowerach jeździłaby z wypchanymi plecakami na plecach. A jednak przewaga sakw (bocznych czy bikepackingowych) w turystyce rowerowej jest miażdżąca. Druga sprawa to ja w żaden sposób nie neguję małego/niezauważalnego wpływu 1-2 kg na jazdę, bo takiej dodatkowej masy też praktycznie nie zauważam. Ale już wzrost wagi o 7-10 kg to już zauważam nawet na Mazowszu, a co dopiero na jakichś dłuższych podjazd w górach.1 punkt
-
Cześć Ja mam koszulkę z długimi rękawami Barknera. Nie wiem co to za model ale jest absolutnie pancerna. Pomimo, paru lat intensywnego użytkowania, prania itd. jej właściwości i wygląd są niezmienne więc chyba dobra dość. Pozdrowienia1 punkt
-
a nie zapiętych?😉 Zdefiniuj kawałek:-) A tak serio to raczej marne szanse. Mam bardzo wąskie opony jak na szosę - rozmiar 23 C. Po twardych szutrach jadę bez problemu, nawet ładne kilkanaście kilometrów jechałem po luźnym grubym żwirze, ale to już była mordęga i duże ryzyko złapania gumy. Natomiast czasem jadąc w koło komina próbuję szukać nowych asfaltów (nie wszędzie jest SV) i ostatnio wpakowałem się w taką średnio piaszczystą drogę, którą góralem łykasz bez problemu, a ja przez 500 metrów kląłem i szedłem, bo opona wchodziła nawet w niewielkie łachy jak w masło. Z tego co patrzyłem to może do mojej szosy wejdzie 28 C, ale głowy nie dam - czy odczuję wielką różnicę też trudno powiedzieć. No cóż akurat rower szosowy nazwę ma dokładnie taką jak jej zastosowanie:-)1 punkt
-
Cześć Wybacz. Nie z czaiłem. Wiesz, dla mnie zakupy są niestrawne zupełnie. A co kupiłeś? Pozdrowienia1 punkt
-
Cześć Rybelek wywalił te nakładki od razu chociaż czasami chodzi w tych butach i całą noc. Pozdrowienia1 punkt
-
Podpisuje się pod tym co napisał kolega @Cosworth240 😊 Ze swojej strony polecę jeszcze klub-as.pl 😁1 punkt
-
Skusiłem się odkryć nieznany mi rodzaj korzystania z roweru czyli wyjazd kolejką i zjazd przygotowaną trasą. Zielony Zyg Zak oceniam jako doświadczony rowerzysta górski z bagażem kilku tys.km w górach i udziałem w kilku maratonach MTB, ostatnie lata jeżdżę głównie na trekingu więc wyszedłem trochę z wprawy i rower górski musiałem na tą okazję odkurzyć Trasę zieloną w Skolnity proszę nie lekceważyć bo jest ona łatwa tylko dla tych co trochę pojeździli już po górach, dla mnie przyjemna zabawa i odkrycie jazdy po bandach ale trasa wymaga skupienia- bo czasami drzewa są bardzo blisko .Pewnie z ciekawości spróbuję inne trasy.1 punkt







