Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
24.06.2020 - 24.06.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.06.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
3 punkty
-
2 punkty
-
W naukowym żargonie epidemia w Polsce znajduje się na krzywej krytycznej. Naukowcy w swoim raporcie porównują to do balansowania na krawędzi – łatwo stąd przechylić się zarówno w stronę fazy wygasania, jak i przyspieszonego wzrostu. Efekt balansowania widzimy wyraźnie w prognozach krótkoterminowych dla Polski, w których możliwe są zarówno scenariusze wzrostu do ponad 600 nowych przypadków dziennie jak i spadku do poniżej 200 przypadków dziennie. Wrocławscy eksperci alarmują, że mamy tylko 10 proc. szans na zakończenie epidemii przed nowym rokiem szkolnym. Naukowcy podkreślają, że wraz ze wzrostem mobilności wirus może dostać się do nas z zewnątrz oraz rekomendują instytucjom publicznym monitorowanie mobilności, a wszystkim mieszkańcom rygorystyczne stosowanie się do restrykcji, jeżeli wyjeżdżają w inne regiony Polski lub spotykają się z osobami przyjezdnymi. Z rządowych raportów wynika, że sytuacja dotycząca epidemii COVID-19 w Polsce nie stabilizuje się. Każdego Dnia Ministerstwo Zdrowia potwierdza setki nowych zakażeń. Naukowcy z grupy MOCOS przypominają o obowiązku zasłaniania ust i nosa w miejscach publicznych, w szczególności w sytuacji, kiedy nie jest możliwe zachowanie dwóch metrów odstępu od drugiej osoby. Grupa MOCOS Wrocław powstała 12 lutego. Założył ją prof. Tyll Krüger z Politechniki Wrocławskiej, który zajmuje się modelowaniem matematycznym w medycynie i biologii. Grupę tworzą naukowcy m.in. Uniwersytetu Medycznego oraz eksperci z Nokia Wrocław, EY GDS Poland oraz MicroscopeIT. Eksperci stworzyli model matematyczny, pozwalający oszacować aktualne tempo rozprzestrzeniania się koronawirusa. https://natemat.pl/312341,krzywa-krytyczna-epidemii-koronawirusa-w-polsce-naukowcy-mocos-ostrzegaja2 punkty
-
W lipcu wybieram się w okolice jeziora Wigry. Czy ktoś z Was może mi polecić ciekawe trasy rowerowe w tej okolicy, interesujące miejsca do odwiedzenia? Trasy dookoła jeziora już teoretycznie mam opracowane, ale wszelkie porady "praktyków", będą mile widzialne Z góry dziękuję za wszelkie sugestie1 punkt
-
https://kobieta.interia.pl/zycie-i-styl/zamek-w-lapalicach-sen-niespelniony-zdjecie,iId,2911598,iAId,374558 zawsze intrygowały mnie niedokończone wizje,mam ich sporo w pamięci z różnych krajów świata,gdzie podróżowałem.Ta Wojakowa wygląda na ten sam gatunek,co ten zamek,do którego mam zamiar się wybrać...1 punkt
-
10 lat temu jechałem rowerem z Suwałk do Grabarki i bardzo miło wspominam trasę pierwszego dnia czyli odcinek Suwałki - Rudawka. Jechałem przez Płociczno (fajny zespół leśnej kolei wąskotorowej), Tobołowo (knajpa z bardzo dobrymi kartaczami), Płaska i dalej wzdłuż kanału Augustowskiego. Do zobaczenia kilka śluz m.in. Gorczyca, Paniewo, Mikaszówka oraz najciekawsza chyba Kurzyniec będąca jednocześnie przejściem granicznym z Białorusią. Niedawno była relacja @Mitek w której o niej wspominał. Trochę fotek możesz zobaczyć w mojej fotorelacji: https://photos.app.goo.gl/a5QWpXW79p7iW4z77 Rzecz jasna koniecznie do obejrzenia w tych rejonach piękna panorama koło Smolnik i wiadukty w Stańczykach - no ale to takie oczywiste standardy typu must see:-) A z tych nieoczywistych jeszcze miło wspominam trójstyk granic w Wisztyńcu - to znowuż miałem okazje zobaczyć gdy jechałem z Olsztyna do Suwałk kilka lat temu.1 punkt
-
Vlogi zimowe, które nakręciłem pod koniec sezonu będą emitowane jesienią. Będą to dwa filmy z Finlandii i 4 - 5 z Karyntii w Austria (Gerlitzen, Heiligenblut, Nassfeld). Teraz przygotowuję się do letniego projektu, który niestety napotkał na przejściowe problemy i muszę zmodyfikować plany :).1 punkt
-
1 punkt
-
Spakować sakwy i jechać gdzieś, gdzie pięknie. Wyruszać rano, nie wiedząc, gdzie będę spała wieczorem. Taką włóczęgę rowerową uwielbiam i tak spędzam aktualnie długi weekend. Weekend zaczął się dzisiaj wczesną pobudką, bo o 9.06 odjeżdża polregio do Szczecinka, a mam na dworzec 17 km. Początkowo mieliśmy z Darkiem startować właśnie że Szczecinka, ale koncepcja zmieniła mi się jeszcze raz dzisiejszej nocy, po lekturze map i prognoz. W efekcie zaczęliśmy objazdówkę ze Złocieńca. Chcemy pojechać nad morze Starym Kolejowym Szlakiem R15, a potem z Mielna do Świnoujścia R10, czyli Velo Baltica i wrócić zachodnią stroną Zalewu Szczecińskiego. Ledwie wysiedliśmy z pociągu, a tu zaczęło mżyć. Schowaliśmy się pod wiatą, pogapiliśmy na procesję, a tu siąpi i siąpi. Trochę przestaje i znów kropi. Pokręciliśmy się po Złocieńcu - ładne miasteczko. W Złocieńcu R15 krzyżuje się z R20 czyli Trasą Pojezierzy Zachodnich. Stąd prowadzi również jeden ze starszych szlaków rowerowych - do Połczyna-Zdroju, zbudowany jeszcze w latach 90tych na nasypie dawnej linii kolejowej i włączony jako odcinek do długodystansowego Starego Kolejowego Szlaku. Dawne budynki kolejowe i infrastruktura turystyczna: Pierwsze 20 km jechaliśmy chyba trzy godziny, bo co trochę padało, czasem nawet mocno. Na popołudnie prognozy były trochę lepsze, postanowiliśmy więc przeczekać deszcz przy obiedzie. Trafiliśmy do sympatycznej agroturystyki z karczmą w miejscowości Toporzyk, nad rozlewiskiem, w którym właściciele hodują ryby. Pstrąg faszerowany warzywami i sielawa były pyszne i świeżutkie, a jeszcze piwo z lokalnego browaru z miodem drahimskim. Mhmhm 😋... No i prawie przestało padać. Dla odmiany świat spowiła tajemnicza mgła. Takie klimaty: Czyż to nie jest wymarzona pogoda, aby jechać nad morze? No to jedziemy dalej. Połczyn-Zdrój: Za Połczynem jeszcze kilka km nowej, "kolejowej" ścieżki: Druga połowa odcinka szlaku że Złocieńca do Białogardu prowadzi bocznymi, mało uczęszczanymi asfaltami, po bardziej pofałdowanym terenie. Trochę odmiany. Z atrakcji mieliśmy jeszcze taką W sumie odcinek Złocieniec-Białogard ma 70 km, nam wyszło trochę więcej, bo kręciliśmy się jeszcze trochę po okolicy. Łącznie z dojazdem na pociąg zrobiliśmy blisko 100 km. (cdn.)1 punkt
-
Od maja odkrywam na nowo m.in. Beskid Wyspowy. Jest to bez wątpienia mój ulubiony Beskid, który przechodziłem cały w dzieciństwie. Udało mi się wejść na Ćwiliń, Lubogoszcz oraz Luboń Wielki. Wycieczkę najlepiej zacząć od kawy po turecku... Pierwsze w tym roku borowiki ceglastopore. Jedne z moich ulubionych grzybów, rzadko zbierane. Na każdej wycieczce staram się poświęcić trochę czasu aby coś pozbierać i przywieźć do jedzenia. Grzyby, rośliny, etc. Maj, to miesiąc zbierania pędów sosny z których można zrobić syrop/nalewkę, lub surowe młode pędy poszatkować i dodać jako posypkę do np. spagetti (polecam!) Prawie jak buka...1 punkt
-
Powrót nie całkiem legalny Początkowo planowaliśmy, że nad Bałtykiem dojedziemy tylko do Międzywodzia, z którego odbijemy na Wolin i wrócimy szlakiem Blue Velo - wschodnim brzegiem Zalewu Szczecińskiego i Jeziora Dąbie. Jednak wiadomość o otwarciu granic od soboty sprawiła, że spontanicznie postanowiliśmy zmienić trasę na wariant zachodni - przez Niemcy. Dopiero wieczorem, leżąc w łóżku w ośrodku na zachodnim krańcu Świnoujścia doczytałam, że Meklemburgia-Pomorze Przednie do końca czerwca nie zezwala na jednodniowe pobyty turystyczne ☹️. Hm, co tu zrobić? Nie byłam gotowa psychicznie na kolejny, koszmarny przejazd rowerem przez S3 - aż do Wolina. Stwierdziliśmy rano, że jedziemy zobaczyć na promenadę transgraniczną, jak się sprawy mają. Najwyżej coś wymyślę. Na granicy żadnych służb mundurowych nie było, tylko peleton niemieckich emerytów, spragnionych świnoujskich klimatów. No to pstryk i dyskretnie odbijamy na niemiecką stronę. Na początku mamy dwie spore górki do pokonania przez las, potem krajobraz południowej części wyspy robi się sielski i trochę nostalgiczny. Wciąż wieje mocny, północno-wschodni wiatr. Jest ciepło, ale rześko. W Anklam - zwrot i od tego miejsca mamy centralnie pod wiatr, który rozdmuchuje się do 8 m/s. Most na Peene w Anklam: Czeka nas walka z wiatrem i odcinek szlaku dookoła Zalewu po starej drodze z płyt betonowych i gruntówkach. Myślałam, że mi zerwie kask razem z głową 😮. Rekompensatą były fantastyczne krajobrazy kwitnących Bagien Anklamskich. Na pierwszym zdjęciu widoczne w oddali pozostałości mostu kolejowego Kamp-Karnin. W Ueckermünde robimy postój. Charakterystyczna ławeczka: Rynek i plaża nad Zalewem: Z tego miejsca mamy już bardziej z wiatrem, który zresztą pod wieczór słabnie. Jesteśmy 40 km od domu, prawie jak w przedpokoju 😉. Na granicy w Dobieszczynie już tylko ślad po kupie piachu, blokującej do niedawna przejście. Jesteśmy w domu ok. 20.45.1 punkt
-
No to jedziemy dalej - sobota: Wreszcie zmiana pogody - chmury i mgłę zastąpiło słońce, ale wciąż mocno wiało ze wschodu, więc było rześko. Dobrze, że mamy z wiatrem. Zaglądamy na plażę w Grzybowie - jeszcze pustą rano. Kolejną miejscowością jest Dźwirzyno, gdzie szlak R10 poprowadzono ciekawą kładką przez pola wydmowe. Potem jedziemy DDR-ką wzdłuż drogi przez centrum Dźwirzyna, Rogowo aż do Mrzeżyna. Tutaj pierwszy postój w porcie u ujścia Regi, gdzie rybacy właśnie sprzedają świeżą rybę prosto z porannego połowu. Chętnych nie brakuje. Za Mrzeżynem charakter trasy zmienia się. Kiedyś tamtejsze obszary leśne to był teren wojskowy, na który nie było wstępu. Dalej jest tam wojsko, ale część lasów jest dostępna dla osób postronnych. Szlak biegnie szutrowymi i piaszczystymi krętymi ścieżkami oraz przez kilka kilometrów - starą brukową drogą. Na trasie oddano w tym roku MMOR - czyli Modelowe Miejsce Odpoczynku Rowerzystów. Jest wiata z wielkim stołem, gniazda zasilania na energię solarną, również dla e-bike'ów, wifi i tablice informacyjne. Pełen wypas! Mijamy kolejne miejscowości. Niechorze Trzęsacz Na plażach kolorowo od parawanów, w miejscowościach - tłoczno, na szlaku rowerowym - ruch umiarkowany. W Międzywodziu spędzają weekend nasi przyjaciele - umawiamy się, że wyjadą nam rowerami naprzeciw. Spotykamy się gdzieś w lesie za Łukęcinem i jedziemy razem aż do Międzywodzia. Jeszcze wspólną kawa, ale czas szybko mija, a przed nami spory kawałek drogi do Świnoujścia. Ten fragment szlaku w zasadzie jeszcze nie istnieje. Jest bypass drogami gruntowymi i - miejscami - lokalnymi albo wariant jazdy szosą. Na DW 102 przez Wisełkę do Międzyzdrojów na szczęście ruch umiarkowany, jedzie się dobrze - spore górki, można się rozgrzać, zwłaszcza z sakwami. Pogoda pod wieczór trochę się psuje. Lodowaty wiatr że wschodu wzmaga się i przynosi chmury. Dojeżdżamy do Międzyzdrojów. Jest już około 20.00, a przed nami ostatnia prosta - poboczem DK3. Paskudny odcinek i dłuży się niemiłosiernie. Jestem szczęśliwa, gdy docieramy na przeprawę promową. Takie widoki z "Bielika": Jeszcze tylko przejazd przez całe miasto, bo nocujemy w ośrodku prawie pod niemiecką granicą. Tutaj kończy się szlak R10, czyli polski odcinek Euro Velo 10 i 13. A potem krótki wypad na kolację i zakupy. Bardzo tłoczno, mimo późnej pory. Nie czujemy się tak do końca bezpiecznie w takim tłumie.1 punkt
-
Dzień drugi Pogoda dalej nie rozpieszcza - za oknem rano chmury i mgła. Ale nie pada i jest cieplej niż w czwartek. Od Białogardu Stary Kolejowy Szlak biegnie w dwóch wariantach - przez Koszalin do Mielna oraz przez Gościno do Kołobrzegu. Obydwa na około 50 km. My decydujemy się na pierwszy z nich. Ale najpierw runda po białogardzkiej starówce, która pozytywnie mnie zaskoczyła. Potem szlak biegnie wzdłuż rzeczki Liśnicy. W odróżnieniu od odcinka Złocieniec-Białogard, ten do Mielna wcale nie jest oznakowany, a niektóre fragmenty jeszcze nie istnieją, a w zasadzie istnieją jako polne drogi albo leśne dukty: Pod Bialogardem: Niestety, @Bumer nie trafiłam nad jezioro, o którym piszesz. Pojechaliśmy w stronę Pomianowa, a potem zjechaliśmy z asfaltu w teren. Nad Radwią trochę pobłądziliśmy. Prawie pokłóciłam się z Darkiem i prawie zgubiłam telefon na jakichś leśnych wertepach. Ale Radew - bardzo ładna. Fajna byłaby na kajak. Do Strzekęcina dojeżdżamy przy pierwszych kroplach deszczu i pomrukach burzy. Postanawiamy przeczekać nawałnicę w tamtejszym Bursztynowym Pałacu. Oczekiwanie umila nam kawa i wykwintna szarlotka. A gdy przestaje padać, przechadzamy się po pięknym parku wokół pałacu. Darek przy balustradzie. Od Strzekęcina przez Koszalin do Mielna jedziemy nudną ścieżką rowerową wzdłuż drogi wojewódzkiej. Duży ruch, brzydko, dobrze że chociaż bezpiecznie. 25 km. A nad morzem? Inny świat - sztorm, mgła i lodowaty wiatr. Szlak R10 prowadzi miejscami przez las asfaltową autostradą, miejscami tuż przy plaży, a miejscami środkiem przez miejscowości. Wszędzie mnóstwo ludzi, niestety, chodzą i jeżdżą jak stado krów. Kiepska sprawa w długi weekend czy w wakacje. Sarbinowo: Pod Kołobrzegiem: Zdjęcia z Kołobrzegu wyszły średnio Nocujemy w Grzybowie. Jutro cdn.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Korzystając z sugestii „gospodarza” tego wątku (dzięki Jacku) włączyłem plecak Gregory jako opcje zakupu. Zarówno Gregory jak i Evoc są bardzo wysokiej jakości zarówno jeśli idzie o materiały jak i wykonanie. Porównywałem Gregory 10l (okazał się zbyt mały) i Gregory 14l oraz Evoc 18l. Gregory wydaje się być bardziej ergonomiczny - Evoc bardziej „walizkowaty”, System wentylacji wygląda na bardziej efektywny w Evoc. Z kolei stosunkiem funkcjonalności do ceny Gregory Bije Evoc na głowę. Gregory 14l ~390zl z bukłakiem vs Evoc 599zl +jakieś pewnie 150zl za bukłak. Oprócz tego każdy ma kilka bajerów których nie ma drugi. Generalnie oba są rewelacyjne. Do pieszych wypadów w górki wybrałem Evoc ze względu na mocowanie szelek – po prostu lepiej leży mi na plecach ale gdybym miał brać plecak na narty bez mrugnięcia brałbym Gregory (na kurtce dużo lepiej leży – mierzyłem🙂). ...no i ten kolor...taki maskujący..😉...1 punkt







