Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
12.08.2020 - 12.08.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.08.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Najtrudniejsza znakowana pętla mtb na Dolnym Śląsku (?) Najdłuższa i, chyba, najciekawsza pętla w systemie Strefa MTB Sudety. Poprowadzona w Górach Suchych i Sowich (a nawet kawałek w Wałbrzyskich). Wiele fragmentów jest topowych i to takich, że natychmiast by się je powtórzyło. Przy wytyczaniu przyjęto chyba kilka założeń: - jak najmniej asfaltów - jak najwięcej wąskich, dosłownie jednokierunkowych, ścieżynek - podjazdy i zjazdy są solą mtb - omijamy osady ludzi i uczęszczane szlaki Na pewno, ze względu na długość i trudność, nie polecam jej początkującym. To tak ze trzy niezłe trasy w jednym. W dodatku trzeba być czujnym bo są fragmenty mocno nieoczywiste nawigacyjnie. A na błędy i powtórki raczej nie ma czasu. Nawet brakuje go aby zaliczyć tych parę pięknych atrakcji po drodze... Kierunek jazdy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, wszystkie zdjęcia są ustawione po kolei zgodnie z opisem, Andrzejówka - Grzmiąca (15 km) Jazdę zaczniemy w Andrzejówce, zgodnie z kierunkiem ruchu zegara. Na początku trzeba się trochę wspiąć po dość wygodnych leśnych drogach. Pięknie zaczyna się robić w okolicach Skalnej Bramy z efektownym trawersem stromego zbocza. W pobliżu jest Rogowiec (szczyt z ruinami zamku), który warto, jak jest czas, odwiedzić. Dalej czeka nas zjazd (głównie) do dna dolny (gdzie przecinamy drogę). Podjazd na początku jest nam potrzebny aby dostać się na wąską, "rowerową" ścieżkę biegnącą po stromych zboczach Jałowca i Jedlińca. Ten odcinek ma ok 3 km, to clou mtb! Kończy się stromą, zrytą drogą zrywkową a dalej krótki dojazd asfaltem do przejazdu pod linią kolejową Grzmiąca - Walim (17 km) Długi odcinek w którym warto odnotować skomplikowany nawigacyjnie fragment wąskimi ścieżkami nad Głuszycą, wyżej przejazd teraz odsłoniętymi (czyli widokowymi) partiami Jedlińskiej Kopy i Włodarza. Dalej nieprzyjemny zjazd po wyłożonej kamieniami drodze do kompleksu Włodarz (Rise), który jest wielką atrakcją turystyczną. Końcówka asfaltowa Walim - Wielka Sowa - przełęcz Sokola (16 km) Bardzo, ale to bardzo, udany wjazd na Wielką Sowę. Poprowadzony szerokimi łukami, w zdecydowanej większości omija popularne trakty, na tym chętnie odwiedzanym szczycie. Dopiero od Rozdroża Między Sowami jesteśmy na uczęszczanej Cesarskiej Drodze. Zupełnie analogicznie wygląda zjazd gdzie pieszych spotkamy, na krótko, za Schroniskiem Sowa. Przełęcz Sokola - Kolce (14 km) Odpoczynkowy, prawie w całości asfaltowy kawałek. Wart zauważenia jest przejazd przez lasek, przed Kolcami, wyznaczony jak w rajdach terenowych, "na szagę". Kolce - Andrzejówka (12 km) Mniej więcej ćwiartka odcinka biegnie po urokliwej, wąskiej, ale męczącej ścieżce, dokładnie po granicy z Czechami. Mamy tam przekładaniec góra-dół Sekcja zakończona szybkim zjazdem do Radosnej. Reszta trasy bez zaskoczeń, typowa jazda górskimi drogami. Pozdr Wiesiek6 punktów
-
Zrobiliśmy dzisiaj z córką odcinek Krutyń - Nowy Most na rzece Krutynia. Więcej się nie dało. Bardzo nam się podobało. Relacji euforycznej nie będę pisał, bo brak sił i czasu. Mimo chwilami dużych tłumów i tak było fajnie. Pogoda 24st, bez deszczu, idealnie. Kilka praktycznych podsumowań. Lepszych kajaków typu Cruiser nie dają na jednodniowe spływy. Z Jeziora Krutynskiego nikt nas nie chciał puścić. Przy tej liczbie klientów takie życzenie to lekka fanaberia. Ze względu na ochronę przyrody też jest zakazany tam podjazd autem. Na początku start w Krutyniu o 10, to już godzina po wszystkich formalnościach, przejściach, co też trochę czasu zajmuje. Tak do Młyna było sporo ludzi, ale dało się też bardzo wolne osoby wyprzedzać. Od mlyna się znacząco rozluźniło i płynęło się już bezproblemowo. Cały czas w zasięgu wzroku jakieś inne kajaki. Po niecałych 4h byliśmy w Ukta. Trochę przerwy. I ostatni odcinek najładniejszy, płynięcie miejscami w samotności. Co jakiś czas napotkany kajak. Bardzo dziękuję za przesłane porady.1 punkt
-
1 punkt
-
Sobota - chyba najgorętszy dzień tego roku. W prognozach +35 stopni, co tu robić w taki dzień? Nad morze? Nieee - na pewno będą tłumy ludzi i ogromne korki na S3. Nad jezioro? Ale dokąd? Te w pobliżu Szczecina czy Stargardu na pewno będą również bardzo oblegane, albo ostatnio zakwitły. Meklemburgia? Niestety nie da rady - wciąż obowiązuje zakaz jednodniowych wjazdów turystycznych. Gdzieś dalej? Ale dokąd? Mamy więc do wyboru godzinę drogi gdzieś za Gryfino albo w stronę Ińska, albo ... Brandenburgia ! Ale tak leżeć plackiem cały dzień w jednym miejscu? Nuuuda! To może rower? Dobra - to wymyślamy trasę taką, żeby było sporo wody i lasu i też nie za długą, bo ma być rekreacyjnie. Padło na pobliskie Prenzlau i pętlę wokół Jezior Wkrzańskich (Unteruckersee i Oberuckersee), a że to tylko 50 km to jeszcze dokręciliśmy dodatkową pętlę w kierunku południowym. Skład ekipy - Darek, nasza sąsiadka Monika i ja. Auto zostawiamy w Prenzlau i ruszamy rundką wzdłuż Unteruckersee. Gotycka panorama Prenzlau: Nasza trasa na sporym odcinku pokrywała się z długodystansowym szlakiem Berlin-Uznam, o czym informowały różne pomysłowe instalacje: Szlak prowadzi tutaj asfaltową DDR-ką, pnąc się w górę i w dół. Nagrodą są widoki na taflę jeziora i sielskie krajobrazy. Około południa dojeżdżamy do południowego skraju drugiego z jezior - Oberuckersee. Czas na odpoczynek i orzeźwiającą kąpiel w cudownie przejrzystej i chłodnej wodzie! Dalej - od Stegelitz - jedziemy niestety szosą. Docieramy do węzła tras: Ruch jest niestety bardzo duży i straszna patelnia. Zjeżdżamy na chwilkę w boczną drogę, bo ... no sorry, taki mamy klimat : Po siedmiu uciążliwych kilometrach szosą docieramy do Temmen i zjeżdżamy w boczną drogę. tutaj też jest ładne jezioro: Droga jest miejscami brukowana, miejscami szutrowa a miejscami gruntowa. W mijanych wioskach czas jakby się zatrzymał: A przy leśnym dukcie obelisk ku pamięci 30 nieznanych, młodych żołnierzy, którzy zginęli tu kilka dni przed zakończeniem wojny: Jedziemy przez lasy i pola: W takim upale naprawdę nie jest to bułka z masłem. Pijemy litrami, na skórze zaschnięta sól - należy nam się odpoczynek i wzmocnienie. Z ulgą zaglądamy do ogrodowego bistro pani Doritis w Stegelitz, która ugościła nas - a jakże - smakowitym bratwurstem z sałatką kartoflaną i kuflem zimnego Berlinera! No, teraz możemy jechać dalej! Jedziemy wschodnią stroną jezior, znów - góra-dół. Krajobraz po żniwach. Kilka kilometrów przed Prenzlau znów wskakujemy do jeziora, aby rozkoszować się cudowną, wieczorną kąpielą po długim i gorącym dniu. Gdy dojeżdżamy do miasteczka, słońce powoli chyli się ku zachodowi. Za nami ponad 76 km w poziomie i 512 m w pionie w tropikalnych temperaturach.1 punkt
-
..fachowo- kolokwialne określenie uszkodzenia łokciowego więzadła pobocznego stawu śródręczno-paliczkowego kciuka. Jak kijek narciarski ucisnął na łokciowe więzadło poboczne kciuka podczas upadku. Często wymaga rehabilitacji a czasem operacji. Dawniej się tym nikt nie przejmował wiec zostało do końca życia - ale jednak denerwujace jest Idzie o to ze opinający pasek kijka uciska wrażliwe miejsce powodując ból1 punkt
-
Cześć Wszystko - jak zwykle - fantastyczne i fantastycznie podane. Tylko po jaką cholerę włazisz na tą wieżę? Ja się już boję. Czy to obowiązkowe? Pozdrowienia1 punkt
-
Nie 60 letni a od 59 do 53 letni! Taka SHL z tym zawieszeniem pchanym była produkowana w Kielcach od 1961 do 1967r. Widzę, że silnik nie jest chyba oryginalny z pierwszych lat produkcji, ten ma zbyt kanciaste żeberka chłodzące na cylindrze, no i przednie koło wydaje mi się podejrzane oraz lampa z licznikiem. Że o ramie i tym wszystkim za plecami dżentelmena nie wspomnę. Poza tym to te pręty od siodełka, wykonane z drutu zbrojeniowego, który nota bene powinien pracować na rozciąganie, tu pracuje na ściskanie! No, ale kto by się przejmował takimi bzdurami w obliczu wartości użytkowych pojazdu.1 punkt
-
Nie ma się co ekscytować, każdy rower, czy to MTB, czy to szosa z najwyższej półki kosztuje sporo. Sporo również tanieje jak zaczyna być rowerem używanym. Ceny nowych, fakt są odjechane.1 punkt
-
Pod koniec sierpnia zrobiło mi się dwudniowe okienko na kolejną wycieczkę rowerową. Planów i kierunków sporo m.in. Jura, Wiśnicz, może jakaś długa trasa z domu typu 250-300km, ale na razie szala przechyla się najbardziej w stronę Karkonoszy. Wstępnie planuję bazę w dwóch miejscach - okolice Lubawki lub Szklarskiej Poręby. To z czego nie chcę rezygnować to z podjazdu na przełęcz Karkonoską, ale wariant jest tu mi obojętny czy z Podgórzyna czy przez Borowice. Trasy jakie wstępnie przygotowałem z tych baz poniżej: Baza Lubawka, pętla 1 - https://en.mapy.cz/s/murokacuso Baza Lubawka pętla 2 - https://en.mapy.cz/s/molepaduje Baza Szklarska P., pętla 1 - https://en.mapy.cz/s/mapemunuhu Baza Szklarska P., pętla 2 - https://en.mapy.cz/s/jumudamoba I tu prośba do Was o podzielenie się uwagami na ich temat. Może warto je zmodyfikować, bo omijam jakieś perełki. @Wujot nie ukrywam, że liczę na Ciebie:-) Niestety warunkiem koniecznym jest asfalt, bo jeden z kolegów będzie poruszał się na typowej szosie w z oponami 23 i 25C. Z góry dzięki za wszelkie pomysły/modyfikacje/uwagi.0 punktów







