Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.05.2021 w Odpowiedzi
-
Ja udostępniłem 1,5 ha własnego lasu na szlak na Przehybę, a Ty coś dałeś za darmo? Tylko śmieci zbieram po pseudoturystach.3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Wiesiek, patrz pozytywnie! To pytanie z troski o Ciebie! Też pozdrawiam, Ciebie i wszystkich forumowiczów!2 punkty
-
Czekam teraz na utworzenie obszarów w Polsce gdzie będzie można np jeździć na rowerze. Później obszarów gdzie będzie można biegać i spacerować, no i na koniec obszarów gdzie można swobodnie zaczerpnąć oddechu. Ja pamiętam czasy gdy żadne przepisy nie regulowały dostępu do lasów. Oczywiście były jakieś przepisy ppoż i odnośnie zwierzyny i drewna (żeby nie kłusować i nie kraść),ale dostęp do lasów był nieograniczony!!! Dla każdego!!! Czym się tu radować ze pozwolili wielkoduszni panowie słudzy posiedzieć w niektórych lasach, nie rozumiem?2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Bóbr jest wyczesany! Wyczesany na maksa. Przy nim najmocniejsze marki naszych dolnośląskich rzek (czyli Odra i Barycz) jawią się jako stateczne i cóż tu gadać, nudne, nestorki. Od dawna chodzi mi po głowie aby przygotować autorski opis trasy rowerowej "blisko nurtu" Bobru. Bo zarówno część górska, podgórska jak i nizinna są po prostu świetne. Z jakiś tajemniczych, dla mnie, względów wzdłuż jego biegu jest multum jezior zaporowych, żwirowisk i piaskowni. Eksploatowanych i przekształconych w centra rekreacyjne. Do tego sporo tu klifów i bardzo fajnych budowli hydrotechnicznych. Tym razem w planie był fragment od Żagania do Podgórzyc. Tam chciałem przekroczyć brodem rzekę. To się nie udało, w 1/3 rekonesansowego przejścia uznałem, że nurt jest stanowczo za silny i zbyt głęboki na takie zabawy. Może innym razem... Na mapie zaznaczyłem czerwonymi kółkami tereny rekreacyjne (śliczne), niebieskie strzałeczki to urządzenia hydrotechniczne. Zdjęcia dadzą Wam pogląd jaki to piękny temat. W bonusie jest jeszcze taka fota: Świetne miejsce aby poćwiczyć podjazdy i zjazdy w piachu bo te "górki" były tu regularne. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Wczoraj wieczorem wróciłam z przedłużonego weekendu, na którym było też trochę rowerowania nad Drawą i Korytnicą. W sobotę i w poniedziałek tylko krótkie wypady ze względu na brak czasu - cóż, praca zdalna bywa absorbująca. Ale w niedzielę udało się zaplanować nieco dłuższą trasę. We wcześniejszych planach było przejechanie w majówkę w dwa dni wzdłuż Drawy od Rezerwatu Doliny Pięciu Jezior, gdzie rzeka ma źródło aż do ujścia w okolicach Krzyża. Ale pogoda nie sprzyjała i przełożyliśmy plany na kiedy indziej. W ten weekend pogoda super, ale czasu tyle nie było. Sobota Krótka pętla na trasie Barnimie - Borowiec - Drawnik - Drawno - Podegrodzie - Barnimie - Dominikowo. Pogoda już słoneczna, ale jeszcze bardzo zimno i jazda w polarze i wiatrówce. Niecałe 23 km Pałacyk Lasów Państwowych w Borowcu: Biwak Drawnik Niedziela Celem niedzielnej wycieczki była elektrownia wodna Borowo, w której jeszcze nie byliśmy. Generalnie słabiej znamy tereny Puszczy Drawskiej, położone na północ od DK 10, pomimo, że są one w zasięgu rowerowym od nas z działki. Nasza trasa prowadziła niebieskim szlakiem z Dominikowa przez wieś Sieniawę do Drawna, a następnie doliną Drawy w górę rzeki do Rościna i Prostyni. Krótko przed Prostynią odbiliśmy w pieszy szlak zielony, który doprowadził nas przez poligon do Borowa. Powrót szlakami rowerowymi wytyczonymi przez gminę Kalisz Pomorski przez miejscowości Suchowo i Cybowo, a następnie jezioro Mąkowarskie i leśniczówkę Łowno z powrotem do Dominikowa. Trasa w większości terenowymi drogami, asfaltu było nie więcej niż 20%, więc tempo jazdy wolne, za to możliwość bliskiego obcowania z przyrodą, dużo urozmaiconych krajobrazów i mało cywilizacji, a i też nigdzie nam się nie śpieszyło. Drewniany mostek na północ od Drawna, gdzie rzeka bagienną deltą uchodzi do jeziora Grażyna Stąd zaczyna się bardzo malowniczy odcinek niebieskiego szlaku skrajem doliny Drawy, przez leśne tereny. Jest to szlak pieszy, a rzeźba terenu jest urozmaicona, ale rowerem mtb lub turystycznym spokojnie do przejechania. Od Rościna szlak odchodzi od rzeki i zaczynają się bardziej piaszczyste tereny. Pod jedną górę trzeba zsiąść z roweru i pchać w luźnym piachu prawie po kostki. Drugą taką piaskową górę będziemy mieli na szlaku rowerowym z Suchanowa do Cybowa. Trwająca susza niestety pogarsza przejezdność takich dróg. Drawa w Rościnie: Mostek na Mąkowarce (dopływ Drawy) Krótko za mostkiem opuszczamy pieszy szlak i odbijamy na rowerowy, poprowadzony szutrówką - zdecydowanie łatwiejszą do jazdy. Docieramy do linii kolejowej Stargard-Kalisz Pomorski, a następnie do drogi krajowej nr 10. Kilkaset metrów musimy pojechać bardzo ruchliwą krajówką bez pobocza. Tylko kilkaset metrów, ale zdążyły mnie dość mocno zestresować. Z ulgą odbijamy w boczną drogę do Prostyni. Nagrodą jest równiutki asfalt, praktycznie bez ruchu samochodowego. Drawa w Prostyni - na drugim zdjęciu widać w oddali dwa kajaki. To jedyni kajakarze, których spotkaliśmy po drodze przez wszystkie trzy dni. Tuż za Prostynią asfalt się kończy i przechodzi w starą, brukowaną drogę. Tablica informuje, że wjeżdżamy na teren poligonu. Jak to? Wstęp wzbroniony, a poprowadzono tutaj szlak turystyczny? Trochę to sprzeczne ze sobą. Postanawiamy jednak jechać, wychodząc z założenia, że jeśli będą jakieś manewry, to najwyżej nas zawrócą. Dojeżdżamy do zabytkowej, ponad stuletniej elektrowni w Borowie, która w zasadzie nie jest na samej Drawie, ale na kanale energetycznym, równoległym do koryta rzeki: Tutaj robimy sobie odpoczynek i kanapki. Dalej jedziemy żółtym szlakiem rowerowym do Suchanowa: Gdzieś na szlaku między Suchanowem, a Cybowem: Za Cybowem kierujemy się w stronę Jeziora Mąkowarskiego. Ponownie przekraczamy Mąkowarkę w pobliżu ruin starego, poniemieckiego młyna. Nie było chabrów na poligonie (nie ta pora), ale za to znaleźliśmy całe połacie kwitnącego barwinka koło młyna Jeszcze chwila relaksu nad jeziorem i kończymy wycieczkę. 51 km Poniedziałek Po południu wybraliśmy się z Darkiem na niedługą przejażdżkę - tym razem nie nad Drawę, lecz nad Korytnicę - drugą z pobliskich rzek. Jadąc leśnymi duktami odwiedziliśmy małą, śródleśną osadę Sówka - z polem biwakowym dla kajakarzy, a wróciliśmy bocznymi asfaltami przez Jaźwiny i Niemieńsko. Po drodze minęło nas może ze trzy samochody. 19 km. Pozdrawiam serdecznie2 punkty
-
1 punkt
-
Nie do końca jestem przekonany do Gravela, nawet oglądając te fajne wideo z nieco wcześniejszego postu....ale może jestem w błędzie. ( tam na filmie ramy ważące 830 g , takie cuda to kosztują .....nie wiem 10 tys sama rama??, to niekoniecznie musi być to samo co gravel z cywilną ramą tj 1,2 kg ). Myśłę że porównanie kolarka - gravel więcej by wniosła do tematu.....najwięcej na pewno jazda testowa,wypożyczyć na 1-2 h i bym wiedział , tylko czy takie coś jest w wypożyczalniach. -Kolarka to u mnie wiadomo asfalty ale czasem są kilku km przerywniki szutrowe ,kamieniste, dziurawe,budyniowe asfalty- tutaj oczywiście boję się kapcia ( miałem zwykłe dętki, potem tubelessy , teraz znowu dętki ). W gravelach opona szersza, bardziej pancerna -ale czy do końca bezstresowo pod tym względem ? - szybkie zjazdy po słabych asfaltach jak np z Karkonoskiej. Na mtb można się puścić i rower leci 60 . 70 . 80. km/h.... w zależności od naszegi cykora. Na kolarce tak się nie da , rower mało stabilny , drgania= jazda na hamulcu tj. 25-30 km/h ....a jak sobie gravel na takim zjeździe radzi , bliżej mu do kolarki czy mtb. -szybkie szutrowe zjazdy takie ca 50 km/h - mtb raczej bezstresowo pełna kontrola, kolarka niestabilnie strach a gravel? -asfalt ca . prosta dużo taki gravel wolniej od kolarki jedzie ( według filmu różnica między gravel a mtb nie taka znowu kosmiczna)? -asfalt pod górę, jak tutaj wygląda porównanie gravela z zwykłą kolarką, czy czuć że jest ciężej bo min. szersze opony1 punkt
-
1 punkt
-
Ja też mam wywalone na to wszystko bo bliżej mi do modelu Skandynawskiego gdzie przyroda to dobrostan wspólny wszystkich ale jak już coś się robi to niech to będzie tak jak ma być. No i tu ten Wyspowy jest dobrym przykładem gdzie Nadleśnictwo Limanowa wyznaczyło jakiś jedno miejsce. Jednym słowem w górach nie zmieniło się absolutnie nic. A co jak kontrole się zaczną i teraz będzie "przecież wyznaczyliśmy wam ściśle określone miejsca"? Dziś jest tak a jutro kto wie jak będzie.1 punkt
-
Byłem wczoraj pokręcić korbą po Beskidzie Wyspowym i spotkałem kilkanaście rozbitych namiotów i były to miejsca które nie były udostępnione na biwak wszędzie unosił się dym z ogniska dźwięk gitary i czy ktoś się przejmował że to nielegalne ? Spałem kilkadziesiąt razy w górach w miejscach nieudostępnionych i ani razy kontroli nie miałem zresztą czy ktoś kiedy miał ?1 punkt
-
1 punkt
-
@tanova ten Canyon Ani, to typowa maszyna aero. Fakt - bardzo ładna. Mi też się te rowerki na C podobają @cyniczny Goryń, Wola Goryńska, Bartodzieje... moje rewiry. W Goryniu niedługo będę mieszkał1 punkt
-
Tereny leśne w górach są w większości prywatne, nie wyobrażam sobie biwakowania na cudzej własności.1 punkt
-
Nie stać mnie. Sama puszka po wypitym piwie kosztuje 350zł https://allegrolokalnie.pl/oferta/puszka-po-piwie-mocny-full-unikat-kolekcjonerska Nieotwarta zapewne znacznie więcej.1 punkt
-
Ja też pojmuję czym się cieszyć tym bardziej, że tereny, które mnie najbardziej interesują zostały chyba pominięte w tym całym dobrodziejstwie. Cała Małoposka to taka jakaś biała mapa z nikłym procentem takich miejsc. Góry praktycznie pominięte w większości. Nadal te same kłopoty z rozpaleniem ogniska. O ile dobrze rozumiem regulamin to jak jest nawet wiata pod ognisko to drewno mam przynieść sobie w plecaku...1 punkt
-
Do takiego jeżdżenia lepszy jest grawel niż góral, niepotrzebne są szerokie opony powodujące większe opory toczenia itd. Wszystko zależy po czym jeździsz, ja nie jeżdzę po asfalcie na zjazdach, jeżdżę po leśnych szutrach. Dlatego każdy musi sobie dobrać rower do swoich preferencji, zanim kupiłem swojego sztywniaka przejechałem parę km na za małym, zaniedbanym góralu, który akurat stał w moim garażu i stwierdziłem że to jest to, może gdybym miał wtedy szosówkę to bym mykał po asfaltach 😃. Akurat na twardych biegach w MTB stopniowanie jest takie same czy to 10-11-12 rzędowe napędy, dziury są takie same. Ja nie doświadczyłem żeby rower wpadł w drgania, ale to znowu pytanie gdzie jeździsz i co potrzebujesz. Chcesz jeździć szybko kupujesz szosę do jazdy po asfalcie, potrzebujesz uniwersalny rower - weź grawela, jeździsz po lesie, a asfalt uważasz za dojazdówkę kup MTB. Nie widzę też różnicy w głośności pracy napędu 10 i 12 rzędowego, mimo że saport dalej jest od 10-tki, czyli nie do końca optymalnie ustawiony do 12-tki. Pozdrawiam WB1 punkt
-
https://www.ecdc.europa.eu/en/covid-19/situation-updates/weekly-maps-coordinated-restriction-free-movement https://www.austria.info/pl/informacje-ogolne/pozostancie-zdrowi/zasady-wjazdu-do-austrii1 punkt
-
W Polskich lasach można bez zgłoszenia biwakować 2 dni (tylko w wyznaczonych obszarach). Czy kiedyś podobnie jak w Niemczech będzie można całą wieczność? https://instytutdobrejsmierci.pl/2020/10/29/grob-w-naturze/ "(...) Kiedy firma FriedWald rozpoczęła swoją pionierską pracę prawie 20 lat temu, był to mały zespół odważnych osób z silną wizją. Dzisiaj firma zatrudnia 130 osób i współpracuje z 140 leśniczymi. Stworzyła warunki do tego, że cmentarze w lasach mogły pojawić się w całym kraju. Dzisiaj w Niemczech istnieje ponad 250 takich lasów. 65 prowadzonych jest przez firmę FriedWald, reszta przez mniejsze firmy, wiele pojedynczych zarządzanych jest bezpośrednio przez gminy. Znalezienie ostatniego swojego miejsca w naturze wydaje mi się piękną opcją. Mam nadzieję, że będzie to możliwe również w Polsce."1 punkt
-
Tutaj masz majstersztyk. Skrzynia biegów i pasek. Praktycznie bezobsługowe Taka konstrukcja ma dużo zalet - przede wszystkim obniżenie masy koła, jego większą sztywność. Podobno efektywność napędu jest tylko parę procent gorsza od klasycznej. Są też piękne lekkie konstrukcje na skrzyniach pinion do rowerów trekkingowych (z tego co pamiętam to z abstrakcyjnymi przebiegami do 60 000 km) Pozdro Wiesiek1 punkt
-
W rowerach w tej półce cenowej trzeba zainwestować w lepsze hamulce, bo to zawsze ich najsłabszy element. Ja jak zjeżdżam w lesie, to przy 40 km/h mam śmierć w oczach i nie muszę pedałować 😄. Ale odczytując dane ze Strawy to są pacjenci którzy robią te zajazdy 20-30% szybciej niż ja, to może im brakować przełożeń, chociaż nie sądzę bo wystarczy przestać hamować 😆. Pozdrawiam WB1 punkt
-
1 punkt
-
Dziękuję. Co do wiosny - to tak jest, masz rację. Rzepak jeszcze nie kwitnie, a jest prawie połowa maja. Pojezierze Drawskie to wciąż tereny na tyle rozległe i na tyle oddalone od dużych miast, że nawet w sezonie nie ma tutaj dużo ludzi, a na rowery bardzo polecam. Jeszcze tylko takie uzupełnienie - szlaki w granicach Drawieńskiego Parku Narodowego są bardzo dobrze oznakowane, ale poza nim - to jest z tym słabo. Korzystaliśmy z aplikacji mapy.cz, bo bez tego byłoby ciężko się odnaleźć - znaki szlaków pieszych nie odmalowywane chyba od dwudziestu lat, żadnych tablic nie ma. Najgorzej chyba na poligonie. Trochę lepiej jest w gminie Kalisz Pomorski - tam bardziej dbają o oznakowanie, nawet na skrzyżowaniu leśnych dróg można spotkać drogowskazy z kilometrażem.1 punkt
-
W końcu piękna pogoda i przyzwoite temperatury więc trzeba gdzieś się ruszyć w niedzielę, zwłaszcza, że całą sobotę (bite 9h) spędziłem na zakupach we wszelkich możliwych marketach budowlanych. Startujemy z Grabowa nad Pilicą, tym razem wycieczka we dwóch, bez Marcina wyjątkowo. Pierwsze kilometry to kiepski asfalt przeplatany równiutkim no i pod spory wiatr, który będzie nas chłodził przez pierwsze 40 km. Jedziemy mocno bocznymi drogami, jest czas, aby pogadać jadąc obok siebie. Wiosna w końcu wybuchła i kolory są mega soczyste. Pierwszy dłuższy popas robimy za Jedlińskiem, gdzie odbijamy w końcu trochę od wiatru. Stawy w Goryniu I rzeka Radomka kawałek dalej Przed Brzózą Sylwek proponuje lekką modyfikację trasy i jazdę przez Ryczywół - to jest bardzo dobry pomysł. Na tej drodze niewielki ruch i spora część wiedzie przez las. Elektrownia Kozienice Z Ryczywołu jedziemy niespełna 1 km krajówką i zaraz skręcamy na Studzianki Pancerne. Zaraz po skręcie widzimy ładną wiatę i tam stajemy na drugi odpoczynek. Droga do Studzianek. Studzianki Pancerne, pomnik poległych - pierwszy raz tu byłem na rowerze 15 lat temu. Ostatnie kilometry przed Grabowem. Stawy koło Łękawicy I koniec, wycieczka dzięki modyfikacji wyszła o 10 km dłuższa. Trasa płaska, ale całkiem fajna, no i w końcu pogoda jak marzenie.1 punkt
-
Do Iłży - 80 km w Słońcu, z Laskami...i na lody Dopiero ósmy raz na rowerze w tym roku Aura mało sprzyja, budowa i notoryczny brak czasu na jazdę, na forum, na wiele innych rzeczy, które lubię robić. Cóż? Pod koniec lipca powinno się uspokoić...a potem urlop! Dzisiaj się udało! Mimo, że temperatura na zewnątrz z rana niezbyt jeszcze ciepła, jakieś +10, to postanowiliśmy przed obiadem troszeczkę polatać na szosach. Towarzystwo: Ania, Paula i Piotr. W kieszeni aparat był, więc i kilka zdjęć się trafiło. A ponieważ Dziewczyny piękne...to na samym początku, to właśnie na nich się skupiłem Pierwsze 40 km było pod wiatr i dostałem nieźle w kość, choć na trafiających się podjazdach wyraźnie byłem najmocniejszy... po płaskim i w tempie - kilka pierwszych zmian również dałem. Przebłyski formy są To cieszy! Pierwszy postój w klimatycznym miejscu, przy stawach. Obowiązkowo sesja... Mleczyki uwielbiam! Obiekty brzydkiej płci się nie fotografowały. Klimat miejsca... I kilka ptaków w obiektywie Mały i szybki nurek Z daleka myślałem, że robię zdjęcie bocianowi...a tu niespodzianka: Czapla Siwa Półmetek - Iłża Zamek ma swoją historię: Rubas z bliska Ostatni ptak... ...lody ciasteczkowe - pycha!!! I powrót z wiatrem w tempie 40 km/h. Jazda z wiatrem, po dobrej jakości asfalcie, to coś pięknego! Idzie ciepło, dzień coraz dłuższy - trzeba przyśpieszyć trochę powrót do formy i jeździć częściej. Pozdrawiam serdecznie marboru1 punkt
-
Należy się zastanowić, czy była kiedykolwiek jakaś przerwa w biwakowaniu w lesie naszego społeczeństwa, tak żeby mówić o renesansie. A biwaki hipisów za komuny? 🙂 Wydaje mi się że obecnie nieco zmienił się charakter, doszły nowe formy, jak surwiwal i bushcraft. Zwiększyła się turystyka zimowa, i również biwaki zimowe. Jest większa dostępność różnorakiego sprzętu, który po latach bycia harcerzem zadziwia mnie. Ja 15-20 lat temu do lasu szedłem z finką, i tylko paroma innymi rzeczami. Ale nie ma morgelonów!1 punkt
-
1 punkt
-
Spędziłem mnóstwo takich "nielegalnych" biwaków w polskim lesie będąc przez lata harcerzem. W tym przypadku to była zawsze zmora dla harcerstwa. Wtedy pojęcie bushcraft czy survival było raczej egzotyczne w Polsce, a jego miejsce jeszcze zastępowały puszczańskie idee w harcerstwie. Teraz się to zmieniło. Potem biwakowałem w lasach pływając na kajakach. No bo przecież często inaczej się nie da. Nigdy nie wyłączyłem myślenia w takich momentach, zawsze solidnie zabezpieczałem ognisko. Raz w życiu uczestniczyłem w dwudniowej akcji gaszenia pożaru ściółki leśnej (samozapłon). Zakaz jest odrealniony od życia, bo ludzie i tak zawsze spali w lesie.1 punkt
-
0 punktów
-
Wiesiek mnie zna i wie, że niespotykanie troskliwy i ciekawski ze mnie człowiek;-) ps wypowiem się w temacie wątku aby mi nikt wpisu nie skasował 1x11=110 punktów







